carrousell
19.08.12, 20:48
Piszę pierwszy raz więc proszę nie wziąć mnie za trolla. Mam męża, dziecko i psa(to ważne:)). Mieszkamy za granicą od miesiąca i ze strony teściowej(kontakty z nią są bardzo poprawne) już padają deklaracje odnośnie naszych przyszłych Świąt BN u nich w domu, w Polsce. Problem polega jednak na tym, że pomimo, iż teściowie mieszkają w dużym domu, nie wyobrażaja sobie aby zwierze przebywało u nich. To typ człowieka, który uważa, że pies w domu to fanaberia. To również osoba władcza, nie znosząca sprzeciwu. Już teraz zapowiedziała, że serdecznie nas zapraszają ale wyłącznie bez psa. Pies to mops, ukochhany zwierzak naszej córki. Ja rozumiem, ze to dom teściowej. Ma prawo do takiej a nie innej reakcji ale czy w sytuacji kiedy jesteśmy za granicą i naprawdę nie mam możliwości pozostawienia psa u kogokolwiek teściowa nie mogłaby pójść nam na rękę? Teściowa lubi psy ale nie w domu. Podejrzewam, że na Święta zostaniemy za granicą, dla mnie to żaden problem. Problem z tym, że Teściowa jest mocno urażona i pogniewana, ponieważ uważa, że przedkładamy nad nią psa a przecież nie mogę na czas jakiegokolwiek wyjazdu zignorować fakt, że mamy zwierzę za które ponosimy odpowiedzialność i które po prostu uczestniczy w naszym życiu. Bardzo proszę o trzeźwe spojrzenie na sytuacje.