19.08.12, 20:48
Piszę pierwszy raz więc proszę nie wziąć mnie za trolla. Mam męża, dziecko i psa(to ważne:)). Mieszkamy za granicą od miesiąca i ze strony teściowej(kontakty z nią są bardzo poprawne) już padają deklaracje odnośnie naszych przyszłych Świąt BN u nich w domu, w Polsce. Problem polega jednak na tym, że pomimo, iż teściowie mieszkają w dużym domu, nie wyobrażaja sobie aby zwierze przebywało u nich. To typ człowieka, który uważa, że pies w domu to fanaberia. To również osoba władcza, nie znosząca sprzeciwu. Już teraz zapowiedziała, że serdecznie nas zapraszają ale wyłącznie bez psa. Pies to mops, ukochhany zwierzak naszej córki. Ja rozumiem, ze to dom teściowej. Ma prawo do takiej a nie innej reakcji ale czy w sytuacji kiedy jesteśmy za granicą i naprawdę nie mam możliwości pozostawienia psa u kogokolwiek teściowa nie mogłaby pójść nam na rękę? Teściowa lubi psy ale nie w domu. Podejrzewam, że na Święta zostaniemy za granicą, dla mnie to żaden problem. Problem z tym, że Teściowa jest mocno urażona i pogniewana, ponieważ uważa, że przedkładamy nad nią psa a przecież nie mogę na czas jakiegokolwiek wyjazdu zignorować fakt, że mamy zwierzę za które ponosimy odpowiedzialność i które po prostu uczestniczy w naszym życiu. Bardzo proszę o trzeźwe spojrzenie na sytuacje.
Obserwuj wątek
    • joshima Re: Teściowa 19.08.12, 21:01
      carrousell napisała:

      > Już teraz zapowiedziała, że serdecznie nas za
      > praszają ale wyłącznie bez psa.
      To ja bym już teraz serdecznie podziękowała, żeby miała czas przemyśleć i ewentualnie zmienić decyzję.

      Trochę bez sensu z tym psem, że go macie. My też mieliśmy psa, ale zdecydowaliśmy się na niego po upewnieniu się, że będziemy mogli z psem odwiedzać tych których odwiedzać chcieliśmy (min moich rodziców i rodziców męża). No ale skoro już macie futrzaka, to przepadło, trzeba postępować odpowiedzialnie. Na sznurku w lesie go przecież nie zostawicie z powodu poglądów teściowej. Trudno, najwyżej przepadną Wam święta BN w Polsce.

      > Problem z tym, że Teściowa jest mocno urażona i pogniewana,
      Ale to jest jej problem, że w ten sposób reaguje.

      > ponieważ uważa, że przedkładamy nad nią psa
      Bo to właśnie trochę tak jest :) Ale też nie dała wam wielkiego wyboru. No i sama jest sobie winna, że podjęliście własnie taką decyzję. Tak to bywa jak się stawia ultimatum.
      • joanna35 Re: Teściowa 19.08.12, 22:17
        > Trochę bez sensu z tym psem, że go macie.
        ???
        • joshima Re: Teściowa 19.08.12, 22:20
          joanna35 napisała:

          > > Trochę bez sensu z tym psem, że go macie.
          > ???
          Co cię dziwi? Wyjaśniłam co miałam na myśli.
          • joanna35 Re: Teściowa 19.08.12, 22:42
            > Co cię dziwi?
            Każdą decyzję uzgadniasz z rodziną?
            • joshima Re: Teściowa 19.08.12, 23:13
              Nie, ale decydując się na psa trzeba brać pod uwagę wiele sytuacji. Choćby takie, że nie każdy będzie chciał mnie gościć. Wtedy albo biorę psa i godzę się, że nie wszędzie z nim pojadę, albo rezygnuję z psa. To się nazywa odpowiedzialność. Jak się pewnych spraw nie przemyśli należycie, to się ma albo taką zagwozdkę jak założycielka wątku a jak się jest bydlęciem to się wyrzuca psa w lesie, żeby problem rozwiązać, bo się wcześniej nie pomyślało, że może być problem w święta i w wakacje.
              • elle-joan Re: Teściowa 19.08.12, 23:22
                joshima napisała:

                > Wtedy albo biorę psa i godzę się, że
                > nie wszędzie z nim pojadę, albo rezygnuję z psa. To się nazywa odpowiedzialnoś
                > ć.

                Jak na razie autorka nie przejawia symptomów nieodpowiedzialnosci. Nie planuje porzucenia zwierza tylko narzeka na teściową. Czy to taki grzech ;)
                • joshima Re: Teściowa 20.08.12, 02:00
                  elle-joan napisała:

                  > Jak na razie autorka nie przejawia symptomów nieodpowiedzialnosci.
                  Wiem. Zauważyłam tylko, że być może wzięcie psa było nie do końca dobrym pomysłem, bo zaczyna generować problemy.
                  • edw-ina Re: Teściowa 20.08.12, 09:25
                    Jako właścicielka całego stada napiszę tyle: posiadanie zwierząt zawsze generuje problemy. Ale ja nie wyobrażam sobie uzgadniania tego z kimkolwiek, poza moim mężem. Tak, jak ludzie nie uzgadniają z kimkolwiek posiadania dzieci. Czy gdyby teściowej nie podobało się małe dziecko w domu (bo brudzi, może coś zniszczyć, wyspać się nie daje), to fakt posiadania dziecka też byłby mało odpowiedzialny? Ja w takiej sytuacji po prostu odpuściłabym wizytę u teściowej.
                    • joshima Re: Teściowa 20.08.12, 10:46
                      Widzę, że nie bardzo chcesz zrozumieć co napisałam, więc zakończę już tę jałową dyskusję.
                  • princy-mincy Re: Teściowa 20.08.12, 11:01
                    pytanie tylko, jak dlugo juz maja tego psa

                    autorka napisala, ze zagranica mieszkaja dopiero od miesiaca
                    psa moga miec juz znacznie dluzej, np pare lat, jeszcze na dlugo nim podjeli decyzje o wyjezdzie
                    problem pojawil sie teraz, bo kiedys mieszkali w PL i to w takiej odleglosci, ze mogli pojechac na Wigilie do tesciow bez psa (bo wracali do niego wieczorem).
                    • joanna35 Re: Teściowa 20.08.12, 11:16
                      Na litość boską...jakie znaczenie ma jak długo ma tego psa. Sama mam dwie sunie do kolan, kanapowce. Są dla nas członkami rodziny i jeżeli nie mogę ich gdzieś ze sobą zabrać , z różnych względów, to rezygnuję z wyjazdu, w zdecdowanej większości bez żalu. Dla mnie to nie problem. I nie moim problemem jest to, że np. niektórzy członkowie mojej rodziny mają problem ze zrozumieniem i poszanowaniem moich wyborów. Sorrry, ale dla mnie śmieszne jest uzgadnianie z rodziną, z którą spotykami się raz/dwa razy w roku decyzji o posiadaniu zwierzęcia.
                      • princy-mincy Re: Teściowa 20.08.12, 11:43
                        dla mnie nie mialoby zadnego znaczenia
                        odnosze sie tylko do wypowiedzi wyzej, ze autorka zrobila bez sensu (czy jakos tak) ze zdecydowala sie na tego psa, bo to brzmi tak, jakby sie zdecydowala juz po wyjezdzie i znajac opinie tesciowej

                        ja tez uwazam, ze to smieszne by uzgadniac z rodzina (z ktora sie nie mieszka i rzadko sie widuje) posiadanie zwierzat w domu
                        takie rzeczy uzgadnia sie tylko z domownikami
                        • joshima Re: Teściowa 20.08.12, 12:00
                          A nie uważasz, że mąż autorki może czuć się fatalnie w związku z tym, że z powodu psa nie pojedzie do mamy na święta? Mój by się tak właśnie czuł, dlatego nim wzięliśmy psa do siebie upewniliśmy się, że będzie mógł z nami jeździć do jego mamy (też kiedyś sobie nie wyobrażała psa w domu a mieszka w bloku, tylko jest mniej despotyczna). I bynajmniej w naszych rozważaniach nie chodziło o to co powie mama tylko jak jej decyzja będzie w przyszłości rzutowała na nasza rodzinę. No ale nie spodziewam się, żebyś to zrozumiała. Dla nas nie było priorytetem posiadanie psa, więc gdyby się okazało, że może on stanowić dla nas jakiś problem to byśmy się na niego nie zdecydowali.
                          • joanna35 Re: Teściowa 20.08.12, 12:20
                            . No ale nie spodziewam się, żebyś to zrozumiała.
                            Oczywiscie, takie glupie jesteśmy, ale w przeciwieństwie do Ciebie nie zakladamy, ze nasz pogląd na sprawę jest jedynie słuszny. Ile ludzi tyle rozwiazań danej sytuacji, niekoniecznie złych.
                            • joshima Re: Teściowa 20.08.12, 14:59
                              joanna35 napisała:

                              > w przeciwieństwie do Ciebie nie zakladam
                              > y, ze nasz pogląd na sprawę jest jedynie słuszny.
                              Naprawdę? A ja sądziłam, że tak właśnie robicie i się nabijacie, z moich poglądów...
                              • joanna35 Re: Teściowa 20.08.12, 15:44
                                Nie, nie nabijam się z Twoich poglądów, bo dlaczego miałabym to robić, jeżeli u Ciebie się sprawdzają i wszyscy są szczęśliwi?
                          • sorvina Re: Teściowa 20.08.12, 12:26
                            Pytanie co stanowi problem - pies? Nie, przy odrobinie dobrej woli dało by się przygotować wyjazd pilnując by na pewno nic w domu nie zniszczył, gdyby tego dotyczyły obawy teściów.
                            Problemem jest ich nastawienie. Dla nich pies w domu to fanaberia, więc niech go wyrzucą na ulicę i przyjadą na święta sami. Nie bo nie, bo tak chcą i tak ma być. Nie ważne są koszty i problemy logistyczne w przypadku pozostawienia psa, nie ważne są uczucia wnuczki, która może się całe święta o ukochanego psiaka martwić. O traumie jaką dla psa może być porzucenie na kilka dni, nawet w jakimś hotelu, nie wspomnę.

                            Jak dla mnie autorka wykazuje się odpowiedzialnością, a teściowe kompletnym brakiem wrażliwości.

                            Też uważam, że warto odwrócić kota ogonem i spytać teściów co jest dla nich ważniejsze - przyjazd rodziny na święta, czy upieranie się przy zakazie wstępu z psem. Jak ktoś nie jest gotów na kompromis, to czasem zostaje z niczym. Taki lajf.
                            • joshima Re: Teściowa 20.08.12, 15:00
                              sorvina napisała:

                              > Jak dla mnie autorka wykazuje się odpowiedzialnością, a teściowe kompletnym bra
                              > kiem wrażliwości.
                              A czy ja gdzieś napisałam coś innego?
                            • sonia_siemionowna Re: Teściowa 21.08.12, 11:53
                              Amen. Też uważam, że gdyby teściowej zależało na zobaczeniu rodziny a nie na pokazaniu, kto rządzi, zaakceptowałąby psiaka na te kilka dni. To jest mały mopsik a nie kaukaz.
                          • princy-mincy Re: Teściowa 20.08.12, 12:35
                            uwazam, ze moze sie z tym czuc fatalnie, ale przeciez autorka pisze, ze zapraszali do siebie na swieta, to nie i koniec.
                            Problemem tu nie jest pies, zreszta nawet gdyby byl, to 'mleko sie juz rozlalo', bo juz go maja.
                            Problem to kategoryczne NIE ze strony tesciowej, nie tylko na przyjazd z psem ale tez i na wizyte u syna i jego rodziny. Tesciowa jest malo elastyczna, bo autorka pisze, ze probowali z mezem znalezc alternatywe, ale nie znalazla ona aprobaty u tesciowej.

                            poza tym, nie sadze, by decyzja o psie byla tylko decyzja zony, to w wiekszosci przypadkow wspolna decyzja zony i meza, wiec chyba musial sie liczyc z wszystkimi konsekwencjami posiadania psa
                          • carrousell Re: Teściowa 20.08.12, 17:00
                            Mój mąż jest super facetem i jego stanowisko jest takie same jak moje. Piesek jest dla nas bardzo ważny i bierzemy pod uwagę to jakiej sytuacji maluch znalazłby się, gdybyśmy postanowili zostawić go w jakim hotelu dla zwierząt.
                          • demonsbaby pies to ozdobnik? 28.08.12, 13:06
                            czy jakiś dodatek do rodziny? Jako stary psiarz wychodzę z założenia, że to członek stada, w tym ludzkiego. Ktoś, kto nie darzy empatią tych słabszych od nas osobników ma coś nie w porządku pod kopułą, nie że zaraz ma dzielić z nimi łoże, ale dać miskę i ciepły kąt w domu to chyba nie jest przesada podczas kilkudniowej wizyty? Poza tym to nie jest tosa inu, dog niemiecki czy mastiff neapolitański z linii gigantów, który swoim rozmiarem może przyćmić pół kawalerki, ale mops ledwo dorastający do łydki przeciętnego wzrostu człowieka.
                            Pies - w tym rasa - jest pasją każdego miłośnika współpracy z daną linią czworonogów, więc po jaką cholerę brać psa do domu, wprowadzać do stada skoro kwestia jego posiadania, hodowania, współpracy i wyodrębniania cech użytkowych nie stanowi priorytetu? To można sobie posiadać równie dobrze nieopierzonego koguta, pytanie po co?
                            Jeśli biorę psa to ze świadomością, że może mi towarzyszyć kolejnych naście lat, że będzie ze mną współpracować, pracować, towarzyszyć, ślepnąć, głuchnąć, śmierdzieć ... i tak oto starzeć. Któremu z wiekiem zrobi się papka z mózgu i nie będzie już cudownie pachnącym psiaczkiem i stanie się uciążliwy ... ale ja chce go mieć - bo to jest priorytet, a w stadzie starych się nie odrzuca, tylko przejmuje całkowita opiekę. No gdybym jednak miała psa, tytułem fanaberii i nie priorytetu to pewnie dołożyłabym pracy wolontariuszom w schronisku...szczególnie w okresie urlopowym kiedy by się okazało, że na piaski pustyni nie wyruszę bo nie zapłacę za opiekę nad psem. To po co komu pies?
                            I w głębokiej duszy miałabym zachwyt otoczenia nad tym czy mi towarzyszy czy nie oraz opinię tych, którzy w domu mnie nie przyjmą z psem ... to nie i cześć jak czapka.

                            Do autorki: są hotele tutaj na miejscu z fachowa opieką, jak i wolontariat tudzież odpłatna opieka indywidualna. Jak mamusia ma postawić na swoim, to psa zabierzcie ze sobą i pozostawcie na parę dni w odpowiednich rękach.
                            • carrousell Re: pies to ozdobnik? 01.09.12, 19:08
                              Jesteś bardzo mądrą kobietą i z wielką uwagą przeczytałam co napisałaś. Mój pies to dla mnie i mojej rodziny priorytet i konie i kropka. Nie mogę(nie chcę) go zostawiać w obcym miejscu bo psiak jest bardzo do nas przywiązany. Poza tym jeśli nawet byśmy go zostawili na te kilka dni to i tak dzielenie się opłatkiem z kobietą, która postawiła na swoim nie biorąc pod uwagę uczuć wnuczki byłoby mijaniem się z celem. Postanowiliśmy albo zostać w domu na święta albo przyjedziemy do Polski, zostaniemy w hotelu z pieskiem a do teściów zajrzymy na te kilka godzin. Innego sensownego wyjścia nie widzę.
                          • quba Re: Teściowa 04.09.12, 22:54
                            joshima napisała:

                            > A nie uważasz, że mąż autorki może czuć się fatalnie w związku z tym, że z powo
                            > du psa nie pojedzie do mamy na święta?


                            jasne, małe dzidzi, nie pojedzie do mamy na święta!
                    • carrousell Re: Teściowa 20.08.12, 16:54
                      Pieska mamy już 3 lata i rzeczywiście kiedy odwiedzaliśmy jeszcze w Polsce teściów problemu nie było, ponieważ nie nocowaliśmy u nich.
                  • milenahignett Re: Teściowa 29.08.12, 20:24
                    Joshima jak zwykle powala sila swojej argumentacji i jednotorowego rozumowania, nie wspominajac juz o nie patronizujacym sposobie komunikowania... A tak powaznie, czy pies nie musi przejsc kwarantanny na przejsciu granicznym? Ja czesto korzystam z zaprzyjaznionej psiej przechowalni (kennells) - wydatek ale tez swiety spokoj i wygoda.
                    • carrousell Re: Teściowa 29.08.12, 20:43
                      Piesek ma paszport i wszelkie ważne szczepienia i czip dlatego kwarantanna jest niepotrzebna.
              • joanna35 Re: Teściowa 19.08.12, 23:33
                Autorka ma zagwozdkę, ale nie z psem, tylko z roszczeniową teściową.

                • joshima Re: Teściowa 20.08.12, 02:01
                  To akurat żadna zagwozdka. Teściowej nie zmieni. Może najwyżej zmienić swój sposób reagowania na teściową i swoje relacje z nią. Ot i wszystko.
      • jagienka75 Re: Teściowa 21.08.12, 10:27
        Trochę bez sensu z tym psem, że go macie. My też mieliśmy psa, ale zdecydowaliś
        > my się na niego po upewnieniu się, że będziemy mogli z psem odwiedzać tych któr
        > ych odwiedzać chcieliśmy (min moich rodziców i rodziców męża).


        Zanim zdecydowaliście się na dziecko, też upewnialiście się, czy rodzina będzie mogła z tym dzieckiem w przyszłości Was u siebie gościć? Przecież nie wszyscy lubią dzieci.



        > Bo to właśnie trochę tak jest :) Ale też nie dała wam wielkiego wyboru. No i sa
        > ma jest sobie winna, że podjęliście własnie taką decyzję. Tak to bywa jak się s
        > tawia ultimatum.



        A cóż to za bzdury??? Aż żal komentować.
      • quba Re: Teściowa 04.09.12, 22:50
        Dlaczego niby bez sensu, że mają psa?
        Mnóstwo ludzi ma psa, i "drugie mnóstwo" ludzi potrafi się z tym pogodzić.
        Gdyby mieli krokodyla, ale psa?
        A cóż to za dziwo?
        Pies to pies.
        Ja bym oczywiście zawsze wybrała ukochanego psa, a co? Maja go schować do szafy?
        Z takiej właśnie durnej postawy, jaką zajmuje teściowa, biorą się potem psy, przywiązane do drzewa w lesie, wyrzucane przed urlopem z pędzącego auta. Jestem pewna, ze ktoś taki jak teściowa , nie miałby skrupułów.
        Nie chce Was z psem, to nie możecie do niej pojechać i to jest jasny komunikat.
        Nie macie żadnego wyboru, ani ona was nie chce na święta z psem, ani bez psa, wiec mówi, żebyście przyjechali bez psa, bo wie, że to niemożliwe.
        Pozdrwiam.
    • aqua48 Re: Teściowa 19.08.12, 21:05
      Serdecznie zaproście teściową wraz z teściem na Święta do Was, uprzedzając jednakże, że będzie musiała spędzić jakiś czas pod jednym dachem z psem.
      Musicie Wy do nich przyjeżdżać? Poza tym są hotele dla psów, opiekunki dla psów w czasie nieobecności włascicieli. Można również zamieszkać w Polsce na kwaterze, czy w pensjonacie gdzie psy są mile widziane, niekoniecznie u teściów w domu, w ktorym mają prawo nie życzyć sobie zwierząt, nawet najbardziej ukochanych przez Was.
      • carrousell Re: Teściowa 19.08.12, 21:17
        Niestety teściowie odmawiają przyjazdu do nas. Święta muszą być u nich i basta. Wiem, że są hotele dla zwierząt ale chcę po prostu kompromisu. Oni nie chcą do nas przyjechać i ja to szanuję. Ja mogę do nich jechać ale i oni nam pojdą na rękę. Dla swojego dziecka, którego nie widziałabym pół roku mogę i szczura ugościć:) Jak pisalam wcześniej, teściowa lubi psy więc niechęc do tych zwierząt odpada. Wspomnę tylko, że jedynym argumentem jest to, że teściowa się boi, że jej starsza córka z męzem następnym razem przyjadą do nich z kotem jeśli ona pozwoli nam przyjechać z psem...
        • carrousell Re: Teściowa 19.08.12, 21:19
          *miało być "i oni mogliby nam pójść na rękę"
        • aqua48 Re: Teściowa 19.08.12, 21:51
          carrousell napisała:

          > Niestety teściowie odmawiają przyjazdu do nas. Święta muszą być u nich i basta.

          No to udowodnisz, że nie muszą.

          >Chcę po prostu kompromisu.

          A oni chcą postawić na swoim. Możesz albo się z tym zgodzić, albo usztywnić swoje stanowisko, nie przyjeżdżając wcale, albo poszukać wyjścia - opieka dla psa, albo lokum gdzie indziej, nie u teściów. Mogłabyś też może pojechać na Święta do swojej rodziny motywując ten wybór tym, że tam będziesz przyjęta z otwartymi ramionami razem z psem, kotem, żyrafą i anakondą. Innych rozwiązań możliwych do zastosowania z Twojej strony nie widzę. Na kompromis muszą się zgodzić OBIE strony konfliktu.


    • elle-joan Re: Teściowa 19.08.12, 23:16
      Myslę, że skoro teściowa nie ma jakiejś psofobi, alergii ani czegoś w tym rodzaju, to mogłaby ustapić. Ja bym tak zrobiła, ale cóż, jej decyzja. Podejrzewam, że dla Was wyjazd do Polski i zapewnienie opieki psu albo wynajęcie czegoś to byłby duży koszt. Wiadomo, że psa nie zostawicie bez opieki albo w niepewnym miejscu. Dziecinne jest porównywanie uczuć do psa i do teściowej. Zwierzak nie może zostać sam, ma inne potrzeby.
      • carrousell Re: Teściowa 19.08.12, 23:40
        Uważam po prostu, że brak ze strony mojej teściowej dobrej woli. Nie ukrywam, że hotel dla zwierząt to duży wydatek. Sama podróż jest kosztowna i poza tym martwiłabym się o pieska. No nic, jeżeli teściowa będzie cały czas na "nie" to po prostu nie przyjedziemy do Polski. Mamy pieska, ponieważ całą rodziną o nim marzyliśmy. Rozumiem, że gospodarze, ktorych chcę odwiedzić niekoniecznie muszą mieć ochotę gościć nas z psem ale jeśli najbliższa rodzina(jakby nie było, rodzice mojego męża i dziadkowie mojej córki) nie chcą nam pojść na rękę i wolą spędzić Święta bez nas to trudno. Wbrew pozorom jesteśmy bardzo odpowiedzialni względem naszego psa. Jeśli będzie problem, to jak pisałam wcześniej zostaniemy tu gdzie jesteśmy. Bardzo Wam dziękuję za odzew:) Upewniliście mnie w mojej decyzji.
        • joanna35 Re: Teściowa 19.08.12, 23:48
          W jakim województwie mieszkają Twoi teściowie?
          • carrousell Re: Teściowa 20.08.12, 00:11
            małopolskie, a czemu pytasz?
            • aaaniula Re: Teściowa 20.08.12, 07:16
              Dobrze by było wyjaśnić tę sytuację już teraz, żeby na przyszłość nie było problemów. Ja bym powiedziała teściowej, że nie macie komu zostawić psa za granicą, zresztą zarówno córcia, jak i wy jesteście z nim silnie związani i niestety ale nie ma takiej możliwości żebyście przyjechali bez niego. I może Ty jej postaw ultimatum: że albo przyjeżdżacie z psem, albo serdecznie zapraszacie do siebie, alby móc święta spędzić razem. I Ty się obraź jeśli zacznie psioczyć albo mówić, że żadne rozwiązanie jej nie odpowiada... Odwróć kota ogonem i już, niech ona stanie przed wyborem.
            • joanna35 Re: Teściowa 20.08.12, 10:02
              Pytałam, bo pomyślałam sobie, że spokojnie mogę użyczyć Waszemu psu swojego domu, bez żadnych opłat. Sama mam dwie suczki, więc damy rade;-) TYle, że do świąt jest jeszcze daleko i nie wiem na 100% gdzie będę je spędzać czy tu czy na Śląsku, ale możemy być w kontakcie, jeżeli będziesz zainteresowana.
              • carrousell Re: Teściowa 20.08.12, 17:05
                Joanna35, jesteś bardzo dobrym człowiekiem i naprawdę doceniam Twój gest ale chodzi o to, że chciałabym zabrać malucha ze sobą i nie martwić się czy wszystko jest z nim ok, choć na pewno miałby z Tobą i Twoimi zwierzętami raj:). Tym bardziej nie potrafię zrozumieć stanowiska teściowej(zapomniałam wspomnieć, że w tle jest oczywiście teść, który nie ma nic do powiedzenia), która mogłaby nam pomóc a jednak twardo trzyma się raz powziętej decyzji.
    • starobrno Re: Teściowa 20.08.12, 07:59
      Jesli nie masz przetestowanego psiego hotelu za granica, to nie zostawiaj tam zwierza samego. Jak by sie cos dzialo, to pojedziesz wiele kilometrow np. w wigilie by go odebrac. Postawe tesciowej moglabym zrozumiec, gdyby ktorys z domownikow mial ciezka alergie na psa lub wy mielibyscie 4 ogromne dogi i w dodatku upieralibyscie sie, ze musza lezec na kanapie w salonie. Zaproponowalas kompromis (przyjazd do was), teraz od tesciowej zalezy, co jest dla niej wazniejsze - swieta z wami czy postawic na swoim.
      • panizalewska Re: Teściowa 20.08.12, 08:59
        Podpisuję się pod zdaniem Poprzedniczki :)
        Mops to nie bernardyn, dog, czy jaka tam jeszcze inna krowa ;)
        • maghdalena33 Re: Teściowa 20.08.12, 11:48
          Wszystko zależy od charakteru a nie gabarytów psa. Moja teściowa ma malutkiego pieska którego uwielbia. Niestety piesek ile razy przyjedzie do nas to mam permanentnie obsikane ściany, zasłony, kanapę, podłogi. Piesek jest już dorosły ale ciągle znaczy swój teren i nie wystarczy mu, że zrobi to raz gdzie można bez problemu sprzątnąć. Sika całe dnie w dodatku jeszcze jak staniesz koło niego a ma zły humor potrafi ugryźć w nogę. Przyznam, że pies jest niemile przez nas widziany w domu. Sama uwielbiam zwierzaki i nie raz miałam psa w domu ale tego psiaka nie lubię, przede wszystkim za gryzienie i sikanie. Teściowa uważa, że się czepiamy ale nie widzi wielu spraw. Gdy pies na jej oczach obsikał mi łóżko nie chciała uwierzyć że to on, bo to niemożliwe, gdyż u niej w domu pies tak się nie zachowuje. Gdy ugryzł moje dziecko tylko dlatego, że poruszyło nogą pod stołem to tłumaczyła, że to dlatego, bo piesek jest zestresowany. Robiła to w taki sposób, że zaczęłam się w pewnej chwili zastanawiać kogo pocieszać, czy zapłakane dziecko czy tego zestresowanego pieska. Teściową bardzo lubię i zawsze jest u nas mile widziana ale jak ma zabrać psa to staramy się i kombinujemy aby go tylko nie wzięła.
          Nie czepiałabym się do teściów może w zachowaniu naszych zwierzaków jest coś nie tak, skoro są niemile widziane.
          • princy-mincy Re: Teściowa 20.08.12, 12:39
            zachowanie, ktore opisalas ewidentnie wskazuje, ze ten psiak jest zestresowany wizyta u Was

            nie twierdze, ze to Wasza wina, po prostu nie dziwie sie, ze w takim przypadku nie chcecie tego psa w domu, tez bym nie chciala

            ale tu autorka pisze, ze wg tesciowej pies w domu to fanaberia, wiec to raczej wskazuje, ze nie pies a nastawienie do psa jest problemem
          • starobrno Re: Teściowa 20.08.12, 15:20
            Zdaje sobie sprawe, ze to kwestia ulozenia psa. Sama swego czasu jezdzilam do tesciowej z dwoma dogami niemieckimi. Nie bylo problemu.
    • premeda Re: Teściowa 20.08.12, 12:24
      A ile teściowa jest w stanie zrobić dla wnusi? Może nawet tego psa jest w stanie znieść? Jeśli nie to trudno, pozostaną wam spotkania na neutralnym gruncie.
      • konwalka Re: Teściowa 20.08.12, 13:47
        zanim wzielismy psa do siebie upewniliśmy się, że będzie mógł z nami jeździć do jego mamy (też kiedyś sobie nie wyobrażała psa w domu a mieszka w bloku, tylko jest mniej despotyczna).

        oyayebie...

        • fajnykotek Re: Teściowa 20.08.12, 14:07
          konwalka napisała:

          zanim wzielismy psa do siebie upewniliśmy się, że będzie mógł z nami jeździć do
          jego mamy (też kiedyś sobie nie wyobrażała psa w domu a mieszka w bloku, tylkojest mniej despotyczna).

          oyayebie..

          10/10 :-D :-D :-D

          Moja rodzina, tzn mąż+ja+dzieci to moja sprawa. Nie przyszłoby mi na myśl pytać o zgodę na wzięcie zwierza moich cz męża rodziców.
          • edw-ina Re: Teściowa 20.08.12, 14:29
            Osobiście nie widzę problemu. Nawet w coraz większej liczbie hoteli można mieć zwierzaki - dopłaca się kilka zł i po sprawie. I chociaż nie pakowałabym się nikomu do mieszkania z dwoma potężnymi mastifami, to już kiedy np. jechaliśmy do znajomych na działkę na Mazury, otwarcie zapytaliśmy, czy możemy wziąć psy, bo niechętnie zostawilibyśmy je w domu, a w dodatku dla nich woda/las to też frajda. Nie było problemu.
            Ja traktuję swoje zwierzęta jak rodzinę. Biorę je pod uwagę w wielu różnych kwestiach i jest to dla mnie naturalna postawa. Jeśli mam psy to np. nie mam iglaków - bo nie wytrzymają psiego "podlewania". Skoro mam koty, to nie kupuję drogich firan, kosztownych skórzanych sof, bo nie oduczę zwierząt drapać, więc po co mamy się wszyscy stresować? Do mnie można przyjeżdżać ze zwierzętami, nie stanowi to dla mnie problemu. W innym wypadku musiałabym zabronić przyjeżdżania z dziećmi - bo przecież mogą krzyczeć, a ja lubię spokój, bo ich zabawy ze zwierzętami mogą przypominać tortury na żywym obiekcie, bo - dwa tysiące powodów, jakie można sobie wymyślić. Jedyne, co jest dla mnie w sytuacji takich wyjazdów/przyjazdów oczywiste, to fakt, że o swoją rodzinę dba się samemu, a nie przyjeżdża z pieskiem, by np. wyprowadzali go teściowie, bo my mamy urlop.
          • zolza42 Re: Teściowa 20.08.12, 14:32
            "...zanim wzielismy psa do siebie upewniliśmy się, że będzie mógł z nami jeździć do jego mamy (też kiedyś sobie nie wyobrażała psa w domu a mieszka w bloku, tylko jest mniej despotyczna)."

            Tego W OGÓLE nie rozumiem. Uzgadniać COKOLWIEK z KIMKOLWIEK za własne pieniądze?!
            Szczególe podejście do własnych spraw.

            Do Autorki wątku.
            Zostać w domu, teściowej podziękować.
            Jak mąż się uprze - niech jedzie sam, bez rodziny i bez psa - jego wybór.
            Teściowa będzie tyle narzucać swojego widzimisię, na ile jej pozwolisz.

            Kiedyś, dawno temu, po pierwszym rozwodzie w podziale majątku padła propozycja od mojego byłego: chcę podziału mieszkania i mebli czy psa?
            Wybrałam psa, głupiego mieszkania się zrzekłam, zabrałam jeszcze tylko rzeczy osobiste.
            NIGDY nie żałowałam swojej decyzji :)
            Dałam sobie radę.
            Mój były gorzej. Do dziś jest sam.

          • joshima Re: Teściowa 20.08.12, 15:02
            Czytanie ze zrozumieniem to trudna sztuka. Nie pytałam, czy mogę wziąć psa do domu tylko czy będę mgła wziąć psa jadąc do niej. To zasadnicza różnica, ale odpowiedź miała wpływ na naszą decyzję. Nie rozumiem co w tym takiego dziwnego.
            • konwalka Re: Teściowa 20.08.12, 15:35
              to, ze fakt czy bedziecie mogli zabrac gdzies psa, mial wplyw na decyzje o jego posiadaniu
              to w tym dziwnego

              ja na przyklad nie moge zabrac psa do kosciola, a i tak mam zwierzaka
              • joshima Re: Teściowa 20.08.12, 20:34
                konwalka napisała:

                > to, ze fakt czy bedziecie mogli zabrac gdzies psa, mial wplyw na decyzje o jego
                > posiadaniu
                > to w tym dziwnego
                To kwestia priorytetów. Bardziej mi zależy na odwiedzaniu rodziny niż na posiadaniu psa. Nie wszyscy muszą mieć na tym punkcie fisia, prawda?
                • joanna35 Re: Teściowa 20.08.12, 21:32
                  Podobnie jak nie wszyscy z uśmiechem na ustach muszą podporządkowywać się własnej matce czy teściowej, prawda?
                  • joshima Re: Teściowa 20.08.12, 22:38
                    Sugerujesz mi, że gdzieś tak napisałam? Ogarnij się i czytaj ze zrozumieniem ;)
                    • joanna35 Re: Teściowa 20.08.12, 23:11
                      Broń Boże. Zasugerowalaś jedynie, ze Ty jesteś normalna w przeciwieństwie do tych sfiksowanych psiarzy. Ten Twój lekceważacy ton wobec ludzi mających zwierzęta i ustawiających pod nie relacje rodzinne przewija się przez cały wątek. Gdyby nie on w ogóle nie odezwałabym sire w tym watku.
                      • joshima Re: Teściowa 21.08.12, 02:08
                        joanna35 napisała:

                        > Broń Boże. Zasugerowalaś jedynie, ze Ty jesteś normalna w przeciwieństwie do ty
                        > ch sfiksowanych psiarzy.
                        Fajnie by było gdybyś czytała to co rzeczywiście zostało napisane i nie dopowiadała sobie. Wtedy rozmowa jest łatwiejsza i ma sens :) EOT.

                        > Ten Twój lekceważacy ton wobec ludzi mających zwierzęta
                        Nawet sobie nie zdajesz sprawy z tego ile mam zwierząt w domu. Tylko psa już nie mam i nie prędko będę mieć.
            • zolza42 Czytać ze zrozumieniem to ja potrafię 21.08.12, 09:57
              "Trochę bez sensu z tym psem, że go macie. My też mieliśmy psa, ale zdecydowaliśmy się na niego po upewnieniu się, że będziemy mogli z psem odwiedzać tych których odwiedzać chcieliśmy (min moich rodziców i rodziców męża)."

              Jak masz problemy z precyzją komunikacji, to mnie to akurat guzik obchodzi.
              Sama napisłaś, że aby mieć psa - wypytywałaś po rodzinie, czy będziesz ich mogła z psem odwiedzać. Twój problem.
              • joshima Re: Czytać ze zrozumieniem to ja potrafię 21.08.12, 11:10
                Ale nie pytałam czy mi pozwolą mieć psa, tylko czy mnie z nim potem przyjmą to dla mnie zasadnicza różnica. A poza tym tak zrobiłam i w czym problem?
      • carrousell Re: Teściowa 20.08.12, 17:09
        Zacytuję teściową, która tak wyjaśniła mojej córce(8 lat) dlaczego nie może piesek z nami przyjeżdzać- "Gdybym miała się przejmować uczuciami moich wnuków to bym musiała otworzyc schronisko dla zwierząt."
        • joshima Re: Teściowa 20.08.12, 20:35
          Nie wiem co na to Twój mąż, ale ja bym sobie odpuściła utrzymywanie kontaktów.
        • premeda Re: Teściowa 21.08.12, 09:20
          Więc skoro babcia się nie przejmuje uczuciami wnuków, po co przjemować się uczuciami babci? Jak tak ze 3 razy spędzi święta bez was to sobie przemyśli co nieco.
        • princy-mincy Re: Teściowa 21.08.12, 09:33
          w takim razie dlaczego wnuki maja sie przejmowac uczuciami babci?
          swieta bez was dobrze jej zrobia, moze przemysli i zmieni priorytety
        • sonia_siemionowna Re: Teściowa 21.08.12, 11:59
          Ta Twoja teściowa to jakaś grubo ciosana baba jest. Nie daj jej rządzić, bo marnie skończysz. Jej nie zależy na zobaczeniu Was w święta tylko na tym, żeby te święta kontrolować. To widac gołym okiem.
    • trusia29 Re: Teściowa 20.08.12, 17:39
      Znam ten problem. Miałam kiedyś taką teściową oraz psa :) Nie ma na to sposobu - albo będzie niezadowolona że przyjechaliście z psem, albo niezadowolona że nie przyjechaliście wcale. I rozumiem, że pies jako wasz domownik, niemal członek rodziny, nie zostanie u obcych ludzi, zresztą głupio komuś wciskać psa na święta. Nie ma wyjścia z tej sytuacji, które zadowoli wszystkich, niestety.
    • asfo Re: Teściowa 20.08.12, 20:24
      Trzeźwo, to należy teściowej powiedzieć, że chętnie przyjedziecie, ale musicie wziąć ze sobą pieska, który jest delikatnym kanapowym zwierzątkiem i musi być w domu, bo się rozchoruje i kasa wydana na psa pójdzie w błoto, a dziecko będzie płakać. ;-> I nie, nie macie znajomych którzy się nim zajmą.

      I nie wdawać się w żadne dodatkowe dyskusje, tylko powtarzać ten argument w kółko, 50 razy.
      Jak nie dotrze, to spędzicie miłe święta u siebie.
    • 71tosia Re: Teściowa 20.08.12, 21:29
      A ja bym byla bardziej tolerancyjna dla tesciowej. Sama ani rodziny ani znajomych nie stawialabym przed wyborem albo ja z kotem (mam urocza kotke) albo wcale, po prostu przyjmuje do wiadomosci, ze sa ludzie, ktorzy z roznych powodow nie toleruje zwierzat u siebie w domu, nawet tych przez nas kochanych. Kot czy pies bedzie troche tesknil ale kilka dni bez problemu wytrzyma pod opieka sasiadow/znajomych czy tez w hotelu dla zwierzat.
      Tylko ze ja mam wrazenie ze tobie na tej wizycie u tesciowej jakos nie szczegolnie zalezy a pies to chyba nie najgorszy pretekst ;-)
      • carrousell Re: Teściowa 20.08.12, 21:43
        Mylisz się. Zależy nam na spędzeniu Świąt z rodziną w Polsce. Moi rodzice nie żyją a chcę aby moja córka miała dziadków. Nie mogę jednak udać na czas tych i kolejnych Świąt, że problemu nie ma bo one zawsze będą, dopóki nie dojdziemy obie do kompromisu. Niestety ze strony teściowej nie ma żadnej dobrej woli. Rozumiem gdyby to była ciotka, wujek, dalsza rodzina...ale to matka mojego męża i babcia mojego dziecka. Czy rzeczywiście tak ciężko rodzonej babci odpuścić w imię miłości do wnuczki? Czy za każdym razem muszę wybierać? Mam psa i nie mogę na czas Świąt udać, że go nie ma. Jestem w stanie zrozumieć teściową gdyby nie lubiła zwierząt ale jej jedyną argumentacją jest to, że trzymanie zwierząt w domu to fanaberia i jeśli raz odpuści to każdy będzie do niej ze zwierzętami przyjeżdzał. Gdzie dobre chęci? Przez te 3 lata nie przyjeżdzaliśmy do nich z psem bo dosyć blisko siebie mieszkaliśmy ale w sytuacji kiedy teściowa wiedziała, że mamy w planach emigrację już zaczynała na zaś krucjatę przeciw psu i powtarzała niczym mantrę:"pamiętajcie, że w razie czego to pies idzie do hotelu". Szlag mnie trafiał, że jeszcze nie wyjechaliśmy a ona uparcie ciosała kołki w głowie, co tylko potęgowało narastającą frustrację. Dlaczego tak cięzko niektórym ludziom tak po ludzku, po prostu odpuścić? W te Święta pewnie nie przyjedziemy ale będą kolejne i kolejne...i co ja mogę zrobić, jak przemówić do serca kobiety, która w najgłębszym, ciemnym miejscu ma uczucia dziecka..
        • 71tosia Re: Teściowa 20.08.12, 22:44
          no tak strasznie tej tesciowej brakuje dobrej woli ale chyba tobie tez. Kazesz jej wybierac: albo wnuczka z psem albo swieta bez wnuczki. Wzywasz do teleracji ale sama jakos nie umiesz zaakceptowac ze nie kazdy lubi psa w swoim domu, nie musi. Ja generalnie lubie psy ale chyba tez nie szczegolnie chcialabym miec na swieta dom pelen rodziny, przygotowania do wigili na glowie i placzacego sie psa pod nogami. Pewnie jak postawisz tesciowa pod sciana to sie na tego psa zgodzi tylko po co wprowadzac tak nerwowa sytuacje i dla tesciowej i dla psa i dla was i to na swieta. Nie lepij poszukac jakiegos kompromisowego wyjscia, pies na kilka dni do znajomych w Anglii lub Polsce?
          • carrousell Re: Teściowa 20.08.12, 23:16
            W Anglii?? Ja nie każę wybierać. Piszę tylko o tym, że jeśli nie będzie innej możliwości to zostaniemy w za granicą. Jak już napisałam, mam dosyć kompromisów, ponieważ przez lata byly one jedynie wynikiem mojej inicjatywy. Stawiasz sprawę niesprawiedliwie ale oczywiście masz prawo do wyrażenia swojej opinii.
    • lumbago_31 Re: Teściowa 20.08.12, 22:17
      Ja rozumiem Twoja tesciowa bo u mnie jest sytuacja odwrotna. Tesciowie maja dwa psy i odgrazaja sie, ze nie przyjada do nas jesli sie nie zgodzimy na psy. Ostatnio jak byli, psy byly w ogrodku i garazu, zle im tam nie bylo, ale moi tesciowie strasznie obrazeni. A ja nie wyobrazam sobie po prostu psow u mnie w domu, na moim parkiecie, wsrod pluszakow moich dzieci, wszedzie ta ich siersc, no po prostu slabo mi. Kazdy ma prawo do swoich manii i fobii. A to ze odgrazaja sie, ze wiecej nie przyjada, to owszem uwazam za porazke, bo co psy wazniejsze niz wnuki? Sprobuj troche zrozumiec swoja tesciowa. I wystarczy troche checi i wysilku z Waszej strony a wszyscy moga byc zadowoleni. Wystarczy oddac psa do hotelu dla psow na kilka dni, za granica wszedzie sa takie miejsca.
      • carrousell Re: Teściowa 20.08.12, 22:32
        I wystarczy troche checi i wys
        > ilku z Waszej strony a wszyscy moga byc zadowoleni. Wystarczy oddac psa do hote
        > lu dla psow na kilka dni, za granica wszedzie sa takie miejsca.

        W takiej sytuacji nie wszyscy będą zadowoleni...dlatego na Swięta pewnie zostaniemy za granicą. My przez te wszystkie lata cały czas szliśmy na kompromis i mam tego serdecznie dosyć. Nie chcę zmuszać teściowej do goszczenia nas z psem ale i ja nie będę oddawała psa za kazdym razem do hotelu bo tesciowa nie uznaje takich a nie innych "fanaberii". Jestem w stanie zrozumieć naprawdę wszystko ale będę brała przede wszystkim pod uwagę uczucia córki dla której piesek jest pępkiem jej dziecięcego świata.
        • wies-baden Re: Teściowa 21.08.12, 07:59
          Szukasz pretekstu, by nie wyjeżdżać na święta do teściowej, twoja niechęć przebija się między wierszami i to jest powód dla którego nie powinnaś tam jeździć. Nie trzeba się przełamywać, jeśli nie potrafisz ciepło o niej myśleć; kontakty może utrzymywać mąż z dzieckiem, co wam obu wyjdzie na zdrowie. A pies? Gdyby wyjazd był atrakcją ( a nie smutnym obowiązkiem) rozwiązałabyś ten problem, jestem tego pewna.
          • premeda Re: Teściowa 21.08.12, 09:37
            Ale matko jedyna nie każdy pies będzie funkcjonował w hotelu, a ciężko jest wracać z powrotem za granicę na szybko, bo psa trzeba w trybie pilnym z hotelu zabierać. Tak sobie myślę teraz, że gdyby teściowej gdyby zależało na synu i wnuczce toby rozwiązała problem ale lepiej czepić się psa i później się obrazić i czuć się niewinnym i poszkodowanym, a jednocześnie mieć co się chciało. Przypomniał mi się wątek jak babcia zapraszła wnuki do siebie póki do wakacji było daleko, a później robiła wszystko, żeby wnuki jednak nie przyjechały.
    • zolza42 Re: Teściowa 21.08.12, 10:07
      Najwyraźniej Twoja teściowa obsikuje swoje terytorium, a pies jest tylko pretekstem.
      Jak jej ulegniesz, będziesz musiała ustępować więcej i więcej - jesteś na to gotowa?
      Pies nie wieczny, kiedyś umrze i psi problem sam się rozwiąże, teściowa wymyśli sobie inny pretekst, by sobie porządzić w Twoim życiu i zamieszać w Twojej rodzinie.
      Tak długo jak pies żyje, niech mąż jeździ z córką do swojej matki bez Ciebie i bez psa.
      A Wy z psem zrobicie sobie SUPER święta :)

      Szkoda, że moja ukochana psica już nie żyje. Nigdy jej nie zapomnę.
      • mozambique Re: Teściowa 21.08.12, 13:16
        tesciowa na swoim terytorium moze je obsikiwac ile wlezie , to jej dom i ona tam ustala zasady

        a obca samica niech lepij tzryma sie sowjego samca i z gospodynia nie walczy bi tylko kłaki będa fruwac
        • jagienka75 Re: Teściowa 21.08.12, 13:29
          To jak Cię teściowa zaprosi do swojego domu i plunie Ci w twarz, bo jej wolno i jest w swoim domu, to będzie ok?
          Jak Ty zapraszasz gości do domu, to też robisz z nimi, co chcesz, bo to TWOJE TERYTORIUM?
    • mrowkojad2 Re: Teściowa 21.08.12, 10:50
      A ja rozumiem twoją teściową.
      Moja siostra ma dużego psa, z którym jeździ wszędzie. Przyjeżdża z nim do mamy, która ma duży dom, ale ma również kota, który boi się psów w ogólności, a tego szczególnie. Siostra ma takie podejście: "w końcu przyjeżdżam rzadko, jeśli babcia chce zobaczyć wnuczkę, to musi się nagiąć, a kot powinien zrozumieć (sic!), że pies tak ma i tylko chce się bawić.
      Moja mama jest po tych wizytach wykończona, w domu bałagan, pozrywane zasłony, pełno sierści i piachu. Kot ostatnio nie wylazł z szafy przez dwa dni tak się bał.
      Mama zapowiedziała w końcu, że będzie chętnie u siebie gościć siostrę z rodziną, ale bez psa. Odpowiedzią był foch.
      Konkluzja jest taka: to, że my uważamy nasze zwierzęta za miłe, nieszkodliwe, wcale nie oznacza, że inni też tak je widzą. Ja mam królika, którego czasem gdzieś zabieramy, ale wyłącznie, jeśli gospodarz się zgodzi, no i trzymamy go w klatce, chociaż w domu puszczamy go wolno. No i królik jest jednak nieco mniej absorbujący niż pies.
    • sonia_siemionowna A ja Cię rozumiem 21.08.12, 11:41
      Doskonale Cię rozumiem ;)

      Zasada jest taka, że jak się kogoś zaprasza to robi się to tak, żeby tej osobie było miło. Takie zapraszanie z kategorycznym 'ale bez psa' to jest żadne zapraszanie tylko próba narzucenia swojego porządku pod tytułem: 'święta są u mnie i takie jak ja chcę'.

      Teściowa mogłąby np. ZAPYTAĆ czy macie mozliwość zostawić psa gdzie indziej itp. A skoro nie, to trudno. Ludzie mają różne priorytety i należy się liczyć z tym, że dla synowej pies to członek rodziny. Tak już jest na świecie, że ludzie są różni.

      Mam dwa psy i to duże i z babcią, którą bardzo kocham, a która kocha psy mniej mamy taki układ, że na mój przyjazd zwijamy dywany, a przed wyjazdem ja odkurzam. Tyle, że to jest dobra wola obu stron a u Ciebie to wygląda tak, że Ty masz się dostosować.

      Kolejną opcją jest hotel. I wcale to nie jest głupie, bo są hotele, które przyjmują z psami i moglibyście tam spać, pobyć ze sobą, a pieskowi kupcie dużą klatkę kennelową i na te 5 godzin możecie go w niej zostawić. Oczywiście z wodą, jedzeniem i po wcześniejszym wybieganiu.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Teściowa 21.08.12, 14:02
      Nie tylko goście, ale i gospodarze, są zobowiązani do uszanowania i przestrzegania praw gościnności. Gospodarze, zapraszając, biorą na siebie też troskę o to aby goście czuli się dobrze i komfortowo. Czasem w związku z tym powinni być przygotowani na swoją niewygodę, którą rekomensuje kontakt z bliskimi i lubianymi osobami.
      Jeśli zatem Pani teściowa wie, jakie znaczenia dla Państwa wszystkich ma pies oraz w jakiej jesteście sytuacji organizacyjnej, powinna na okres wizyty znieść obecność pasa w domu a Państwo z kolei powinni tak opiekować się psem aby był dla niej jak najmniej uciążliwy.
      Tutaj jednak nie chodzi wyłącznie o tolerancje zwierzęcia, ale chyba także o podporządkowanie się pewnemu obyczajowi rodzinnego Bożego Narodzenia i ustalenia zwyczaju, że mimo wyboru życia za granicą winniście Państwo pamiętać o polskiej tradycji.
      Dlatego być może obraza teściowej, że tak mała rzecz jak pies może tę tradycję zakwestionować.
      Jeśli nie da się osiągnąć kompromisu, warto postąpić w zgodzie ze swoją wolą. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • zolza42 Re: Teściowa 22.08.12, 12:14
        Mam koleżankę, która walczy z rakiem.
        koleżanka ma dwa koty.
        Ja też mam dwa koty.
        Jak koleżanka idzie do szpitala, zabieram jej koty do siebie, choć specjalnie nasze koty za sobą nie przepadają i mam więcej obowiązków, a przecież bardzo dużo pracuję. Ale koleżanka wie, że się uczciwie zajmę jej kotami na czas jej nieobecności, a jakby coś się jej stało - koty zostaną u mnie. I terapia koleżanki jest skuteczniejsza, bo kobieta nie musi się martwić, że ktoś jej ukochane koty wyrzuci po prostu na ulicę w razie nieszczęścia.

        Czsem trzeba zrozumieć, że ktoś bardzo kocha swoje zwierzę.
        Stroić fochy w takiej sytuacji i stawiać warunki - trzeba nie mieć empatii.
        Na miejscu teściowej nie robiłabym problemu. Tak trudno porządnie odkurzyć po wyjeżdzie gości?!
        • majowa_lamia Re: Teściowa 22.08.12, 23:04
          koszmarna teściowa, ludzie - widzieliście mopsa? przecież to mały piesek, krótkowłosy, jaki może być problem z ugoszczeniem go przez kilka - kilkanaście dni? świetne rady - aby spali w hotelu! nie wiemy na jak długo wybierają się do Polski, hotel dla 3-osobowej rodziny to spory wydatek
          nie potrafię zrozumieć podejścia teściowej autorki wątku, pani ekspert bardzo sensownie odpisała
        • quba Re: Teściowa 04.09.12, 23:26
          zolza42 napisała:
          Jak koleżanka idzie do szpitala, zabieram jej koty do siebie, choć specjalnie n
          > asze koty za sobą nie przepadają i mam więcej obowiązków, a przecież bardzo duż
          > o pracuję. Ale koleżanka wie, że się uczciwie zajmę jej kotami na czas jej nieo
          > becności, a jakby coś się jej stało - koty zostaną u mnie. I terapia koleżanki
          > jest skuteczniejsza, bo kobieta nie musi się martwić, że ktoś jej ukochane koty
          > wyrzuci po prostu na ulicę w razie nieszczęścia.
          Czsem trzeba zrozumieć, że ktoś bardzo kocha swoje zwierzę.

          Kochana Zołzo!
          I właśnie tak powinni zachowywać sie LUDZIE, ludzie, a nie idioci.
          Jesteś bardzo dobrym człowiekiem,
          I wcale nie powinnaś podpisywać się mianem "zołza", a raczej jakimś takim:
          "fajna babka:, albo "sympatyczna dziewczyna".
          No ściskam Cię serdecznie!
          quba
    • brzuczek Re: Teściowa 26.08.12, 19:35
      Hahah ukradłas mi teściową :D
      też mam psa i 8 letnią córkę
      i moja tesciowa nie znosi mojego psa :P

      Mam to w nosie, albo dziecko + pies, albo tel
      Toleruje psa siostry a mojego nie może?? Nie ma mowy.

      Poza tym to czy macie psa dla dziecka to wasza decyzja, nie mieszkacie u niej.
      Przezyje święta z psem od tego sie nie umiera!!!1
    • nowy99 Re: Teściowa 26.08.12, 20:50
      Mam tesciową, która ma psa. Pies pojawil sie wraz z drugim jej ozenkiem, wlasnosc drugiego meza. Bardzo sie lubimy, my i tesciowa z tym facetem. Oni mieszkaja w wiosce w srodku puszczy, pies ich ma zwyczaje takie, jakie ma luzno wychowywany pies: hasa po hektarach lasow, ryje dziury, zalatwia sie tam, gdzie chce, kladzie, siada, wchodzi tam gdzie chce. Ma totalna swobode. Cudowne warunki dla tego duzego zwierza, to haski.
      Niestety nie wyobrazamy sobie ich przyjazdu z tym psem do nas, na wies, saberbia wielkiego miasta. Maz nie dopuszcza mysli nawet, by on przebywal w naszym ogrodzie. Trzesiemy sie o podsikiwanie roslin, drzewek itp. O wejsciu psa do domu to nie ma mowy. I tyle.
      Kupujac psa trza sie liczyc z odmowa przybywania z nim do innych domow.

      Lubie psy, mialam w swym domu rodzinnym psa. Nie lubie zachowan wlascicieli psow, malo ktory z nich zachowuje sie w porzadku wobec innych ludzi, zreszta podobnie jest z palaczami papierosow, takie skojarzenie.

      Mialam psa i wiem, ze pies, oprocz calej slodyczy to obowiazkowo brud, smrod, halas, choroby,
      robaki.
      Joshima bardzo celnie sprecyzowala na samym poczatku trudnosci towarzyszace posiadaniu psa. Niestety zostala zagdakana przez niektore osoby, ktore nie pojmuja najwyrazniej sztuki kompromisu, dogadywania sie i dostrzeżenia, ze mieszkamy posrod innych i powinnismy na malej przestrzeni generowac jak najmniej klopotow we wspolzyciu, co wszystkim nam umili zycie na tej coraz ciaśniejszej ziemskiej przestrzeni.
      • zolza42 Re: Teściowa 27.08.12, 11:17
        ALE TO JEST MAŁY PIES.

        Jest ogromna różnica pomiędzy dużym, przyzwyczajonym do swobody psem, a kanapowcem.
        I tej teściowej nie chodzi o psa, tylko o to, CZYJE będzie na wierzchu, bo to ONA DECYDUJE.

        Jak kogoś się naprawdę lubi i chce się jego wizyty, to naprawdę nie stanowi problemu, czy pies obsika jakieś durne rośliny, czy pogryzie kanapę i czy stłucze figurkę.
        Figurkę moża schować, kanapę kupić nowa, a rośliny odrosna, a jak nie - to się zasadzi inne.

        Najlepiej mieć w nosie taką rodzinę, która się trzęsie nad swoim dobytkiem - jakby mieli żyć wiecznie.
    • nowy99 Re: Teściowa 28.08.12, 09:32
      Temat przegadany we wszystkie strony. Jesli chcecie spotkac sie z rodzina na swieta, chcecie zrobic przyjemosc sobie, corce, tesciom, to po prostu pojedźcie, stańcie w drzwiach, córa z psiakiem pod pachą i najnormalniej z usmiechem powiedzcie, ze mieliscie w planie zostawic psa u sasiadow, ale mała sie rozkleiła, rozpłakała i zalała łzami pół świata no i jesteście we czwórkę. Nie bylo innego wyjscia, a chcieliscie bardzo swieta spedzic wlasnie tutaj.
      Do tego telewizyjny usmiech.
      A na boku pilnowac psa, by niczego nie zmajstrowal.
      Nie wiem ile corka ma lat, ale to jej zadanie przekonac babcie do slodyczy malego mopsa. Mysle, ze taktownie polubi go, nie chcac sprawic przykrosci wnuczce.

      A ty w sobie, dla dobra twojego spokoju wewnetrznego, zamieć temat pod dywan. Niewarto sie czasem na cos i kogos nakręcać. Jest to o tyle niebezpieczne, ze moze wypaść z pod kontroli i mąż zobaczy w tobie kawał zołzy, czego na pewno chcialabys uniknac.
      • sorvina Re: Teściowa 28.08.12, 09:44
        To niebezpieczna propozycja, bo zawiera założenie, że teściowa ponad własne "ja tak chcę" przekłada uczucia rodziny oraz zdrowy rozsądek. A można się przejechać i co wtedy?

        Jak miałam 16 lat marzyłam o kocie. Zawsze byłam kocią mamą i każdy wiedział, że za kota dałabym się pokroić. Ale dyskusji z moją mamą nie było. Nie bo ona nie lubi i koniec. Chodziłam wtedy do pani psycholog, która była niezwykle sympatyczna, ale pomimo stażu pracy, wiedzę o rodzinach dysfunkcyjnych miała ... żadną. Podejście w stylu - każdy rodzic kocha dzieci, tylko czasem trudno im się porozumieć. W każdym razie zaproponowała, by postawić rodziców przed faktem dokonanym i z okazji urodzin sprezentować mi przez jakiegoś znajomego kociaka.
        Znajomy podchwycił temat i bodajże na 18kę, którą świętowałam imprezą w domu, dostałam kociaka z całym wyposażeniem. Matka nawet ze mną nie porozmawiała, poszła naradzić się do koleżanki i wróciła by w formie - to mój dom i ja sobie nie życzę, a to co czujesz mam gdzieś - ogłosić, że do rana kota w domu ma nie być.

        Wiem, że to inna sytuacja, że kot byłby na stałe a nie na kilka dni (choć psa męża akceptowała, a był większy i bardziej problematyczny), ale chciałam tylko zaznaczyć, że to ryzykowne i krzywdzące dla dziecka i zwierzaka, tak testować poziom wyrozumiałości teściowej. Można się srodze zawieść.
        • cahir4 Re: Teściowa 28.08.12, 12:28
          Fakt, można się zawieść.

          A bardziej prawdopodobne, że teściowa potraktuje takie zagranie jako właśnie "moje będzie na wierzchu" z Waszej strony (bo i tym by to właśnie było) i nawet jeśli z zacisniętymi zębami psa wpuści, ba, nawet jeśli potem zapała do niego miłością wielką, to do Was, za postawienie jej w takiej sytuacji urazę zachowa na baaaardzo długo.
        • cahir4 Re: Teściowa 28.08.12, 12:39
          >W każdym razie zaproponowała, by postawić rodziców przed faktem dokonanym i z okazji >urodzin sprezentować mi przez jakiegoś znajomego kociaka.
          >Znajomy podchwycił temat i bodajże na 18kę, którą świętowałam imprezą w domu, >dostałam kociaka z całym wyposażeniem. Matka nawet ze mną nie porozmawiała, posz
          > ła naradzić się do koleżanki i wróciła by w formie - to mój dom i ja sobie nie
          > życzę, a to co czujesz mam gdzieś - ogłosić, że do rana kota w domu ma nie być.


          Rzeczywiście,trafiłaś na wyjątkowo mądrą panią psycholog... Pomijając kwestie merytoryczne, to taka forma nabycia kota - postawienie matki przed faktem dokonanym - było ni mniej ni więcej pokazaniem, że to co ona czuje i ma w tej sprawie do powiedzenia masz gdzieś. To że włączy się jej mechanizm "obrony terytorium" było raczej do przewidzenia... co nie zmienia faktu, że puenta smutna.
          • sorvina Re: Teściowa 28.08.12, 13:13
            cahir4 napisała:

            > Pomijając kwestie merytoryczne, to taka forma nabycia kota - postawienie matki przed
            > faktem dokonanym - było ni mniej ni więcej pokazaniem, że to co ona czuje i ma w tej
            > sprawie do powiedzenia masz gdzieś. To że włączy się jej mechanizm "obrony terytorium"
            > było raczej do przewidzenia... co nie zmienia faktu, że puenta smutna.

            Wtedy miałam depresję i to ta psycholożka po raz pierwszy mi powiedziała - nie jesteś najgorszą córką na świecie, mało kto tyle myśli o mamie i wszystko układa tak by ją uszczęśliwić, może byś zaczęła myśleć trochę o sobie... Całą rodzina od lat kręciła się wokół mamusi i jej jazd emocjonalnych. Więc trochę nieudolnie chciałam coś wywalczyć dla siebie. Ale "co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie".
            W sumie jak pamiętam, to liczyłam się z tym, że pomysł może nie wypalić. Znacznie bardziej zabolała mnie to, że moimi uczuciami absolutnie się nie przejęła i zastosowała taką formę a nie inną, w rezultacie 18kę przepłakałam.

            Myślę, że także autorce łatwiej by było znieść komunikat - nie przyjeżdżajcie proszę z psem, bo np. kupiłam drogie skórzane meble i bardzo się boję, że pies mi zniszczy; bo się boję zarazków/pcheł itp itd. niż NIE BO NIE, nie będę się jakimiś waszymi uczuciami przejmować, bo musiałabym to robić zawsze...
            • zolza42 Re: Teściowa 01.09.12, 14:18
              A co się stało z kotem?
              • sorvina Re: Teściowa 01.09.12, 15:18
                zolza42 napisała:

                > A co się stało z kotem?

                Kolega oddał kociaka swojej rodzinie na wsi (skąd go wcześniej wziął). Niestety jak to na wsi bywa, nikt się nim tam za bardzo nie przejmował, za jakiś czas zachorował i było po kocie.
            • deszcz.ryb Re: Teściowa 01.09.12, 16:52
              > W sumie jak pamiętam, to liczyłam się z tym, że pomysł może nie wypalić. Znaczn
              > ie bardziej zabolała mnie to, że moimi uczuciami absolutnie się nie przejęła i
              > zastosowała taką formę a nie inną, w rezultacie 18kę przepłakałam.

              Skoro liczyłaś się z tym, że może ci się nie udać, to głupio zrobiłaś, że w ogóle wzięłaś tego kota. Poza tym większość ludzi zareagowałaby dokładnie tak, jak twoja matka - kazaliby usunąć niechciane zwierzę z domu i tyle.

              Ja bardzo lubię zwierzęta, ale wściekłabym się, gdyby mój mąż nagle przyniósł do domu np. słodkiego szczeniaczka, bez uzgadniania tego wcześniej ze mną. I piesek musialby błyskawicznie wrócić tam, skąd przybył. I odwrotnie - ja nie przyniosę znienacka do domu drugiego kota, bo szanuję zdanie mojego męża, bo on jest współodpowiedzialny za całe gospodarstwo, jest dorosły i też ma coś do powiedzenia na temat "zwierzęta w domu".

              Za całą sytuację powinnaś obwiniać siebie, a nie swoją matkę.

              > Myślę, że także autorce łatwiej by było znieść komunikat - nie przyjeżdżajcie p
              > roszę z psem, bo np. kupiłam drogie skórzane meble i bardzo się boję, że pies m
              > i zniszczy; bo się boję zarazków/pcheł itp itd. niż NIE BO NIE, nie będę się ja
              > kimiś waszymi uczuciami przejmować, bo musiałabym to robić zawsze...

              Niekoniecznie - jakby autorka wątku usłyszała argument o meblach, to mogłaby być oburzona, że teściowa jest bez serca, bo przedkłada meble nad słodkiego pieska, albo że irracjonalnie boi się pcheł. :P Teściowa jest panią swojego domu i ma pełne prawo powiedzieć "nie chcę zwierzęcia w domu" i nie musi tego motywać. Nie bo nie i tyle.
              • sorvina Re: Teściowa 01.09.12, 18:06
                O pomyśle kolegi dowiedziałam się dzień przed. Wspominałam mu kiedyś o pomyśle pani psycholog, wiedział, że marzę o kocie, postanowił spróbować. Kot z wyprawką był już u niego, więc uznałam, że lepiej spróbować niż odsyłać go od razu bez dania szansy na przekonanie rodziców.

                >szanuję zdanie mojego męża, bo on jest
                > współodpowiedzialny za całe gospodarstwo, jest dorosły i też ma coś do powiedz
                > enia na temat "zwierzęta w domu".

                Podejście jak najbardziej pełne pochwały, sama obecnie tak robię z narzeczonym. Różnica polega tylko na tym, że ja wtedy nie miałam w domu do powiedzenia absolutnie nic. A matka mogła mieć dowolne fazy i były traktowane jak świętość. O moich urodzinach notorycznie zapominano (tylko 18 udało się świętować), o ubrania odważałam się upominać jak się rozpadały (przez co byłam pośmiewiskiem elyty klasowej) a i tak, każdą bluzkę za 20 zł wypominano mi miesiącami. Prywatności miałam tyle, że nawet drzwi do pokoju nie mogłam zamykać, bo matka chciała kontrolować co robię. A ona z babcią mają podejście, że nie można 5 min siedzieć bezczynnie, a czytanie książek (poza podręcznikami), odpoczynek to nicnierobienie, więc było tępione. Jedyne moje, że byłam już zbyt duża by mnie bili.
                W takich warunkach człowiek chce wywalczyć dla siebie cokolwiek. Może i w formie głupie, ale jakoś siebie za to nie potępiam.
                • deszcz.ryb Re: Teściowa 01.09.12, 18:39
                  > Podejście jak najbardziej pełne pochwały, sama obecnie tak robię z narzeczonym.
                  > Różnica polega tylko na tym, że ja wtedy nie miałam w domu do powiedzenia a
                  > bsolutnie nic
                  .

                  No więc możesz matkę obwiniać za te wszystkie inne problemy czy przykrości które cię spotkały - ale akurat nie o to, że nie zgodziła się na kota w domu.

                  I kolega źle zrobił - nie daje się zwierząt w prezencie, tym bardziej, jeżei wiadomo, że miałyby trafić do domu, którego właściciel ich nie chce.
                  • sorvina Re: Teściowa 01.09.12, 19:16
                    I owszem, tak jak pisałam wcześniej bardziej mam żal za formę niż za samą decyzję, bo rozumiem, że mogła kota nie chcieć tak samo jak ja mogłam go pragnąć.
              • carrousell Re: Teściowa 01.09.12, 19:00
                Jak już wcześniej napisałam, jedyna argumentacja mojej teściowej to "trzymanie zwierząt w domu to fanaberia" choć ja wie, że ta kobieta lubi postawić na swoim. Rozumiem jej widzimisię ale w takiej sytuacji teściowa musi wiedzieć, że nasze przyjazdy będą mocno utrudnione. Wspomnę, że teść nie ma nic przeciwko przyjazdu z psem...W ostateczności nie przyjedziemy i nie zasadzie szantażu tylko wyłącznie dlatego, że naprawdę nie będziemy mieli co z psiakiem zrobić i chyba po prostu mimo wszystko wolimy go ze sobą zabrać. Ja jako matka mogę dla swojego dziecka i słonia ugościć w przyszłości. Dla mnie liczy się kontakt z rodziną nawet jeśli miałabym znosić niedogodności...ale ja to ja.
                • zolza42 Szkoda kota 02.09.12, 12:43
                  Ale nie miałaś nic do powiedzenia.

                  Carrousell - podoba mi się Twoje podejście.
                  • carrousell Re: Szkoda kota 02.09.12, 14:57
                    Dziękuję serdecznie:)
                    • verdana Re: Szkoda kota 02.09.12, 15:40
                      Zupełnie czym innym jest powiedzenie "nie przyprowadzajcie psa" , jak rodzina mieszka blisko i spokojnie może psa zostawić w domu. Takie podejście rozumiem, nie kazdy lubi psy, OK. Ale jesli rodzina jest z psam za granicą i alternatywą musi być znalezienie dla psa opieki - a za granicą rzadko ma się zaprzyjaźnionych znajomych, więc to opieka i platna i stresujaca dla psa - to inna sprawa. Oznacza, zę teściowej nieszczególnie zalezy na wizycie rodziny, zalezy jej na tym, aby postawić na swoim, nawet kosztem rodzinnych świąt. I dlateo spokojnie mozna nie jechać bez wyrzutów sumienia - gdyby naprawdę tesciowej zależało, to pogodziłaby sie z psem. Widocznie jednak jej nie zalezy za bardzo.
                      I jeszcze jedno. Mops nie nadaje się absolutnie do zostawienia w hotelu dla zwierząt. Sama mam mopsa, juz kolejnego - to nie jest zwierzę, które moze wylądować nawet na parę dni w anonimowej klatce.
    • delecta Re: Teściowa 02.09.12, 17:21
      Rozumiem teściową. Ja też nie lubię zwierząt, przeszkadza mi zapach nawet najbardziej zadbanych psów, boję się ich i brzydzę. Wytrzymałabym np. proszony obiad, jeden dzień świąt, ale nie kilkudniowy pobyt. I nie miałabym żadnych wyrzutów sumienia z tego powodu.
      • zolza42 Re: Teściowa 03.09.12, 14:22
        Miarą naszego człowieczeństwa jest nasz stosunek do zwierząt.
        Święty Franciszek w grobie się przewaca.
        Żal. Żal i strach.
        • deszcz.ryb Re: Teściowa 03.09.12, 14:31
          > Miarą naszego człowieczeństwa jest nasz stosunek do zwierząt.
          > Święty Franciszek w grobie się przewaca.
          > Żal. Żal i strach.

          No hej, nie przesadzaj. Owa teściowa z wątku przecież nie męczy zwierzątek. Ona po prostu nie chce w domu żadnego. Ma prawo - nie robi żadnemu zwierzęciu krzywdy. Święty Franciszek raczej po przeczytaniu twojego posta popukał się z litością w czoło i przewrócił oczami, bo ty z kolei przesadzasz w drugą stronę. Nie należy męczyć zwierząt, ale nie należy również [w imię źle pojętej "miłości" do zwierząt] wpychać ich komuś, kto ich wcale nie chce.
          • zolza42 Re: Teściowa 03.09.12, 17:12
            To było do delecta, która nie lubi zwierząt. Mam nadzieję, że ich nie męczy.
            • delecta Re: Teściowa 03.09.12, 17:45
              zolza42 napisała:

              > To było do delecta, która nie lubi zwierząt. Mam nadzieję, że ich nie męczy.

              A muszę lubić zwierzęta? Nie wystarczy, że nie krzywdzę ich? Zdarzyło mi się pomóc schronisku, choć bardziej pomagam domom dziecka.
              Zwierząt nie jadam.
              Co do problemu założycielki wątku: powtarzam, że nie dziwię się teściowej. Dziwiłabym się, gdyby teściowa żądała, aby na czas jej odwiedzin w domu synowej usuwać stamtąd z psa.





















              • mruwa9 Re: Teściowa 03.09.12, 19:04
                Tez nie lubie psow. Zwlaszcza dzieki ich wlascicielom podobnym do zolzy.
                Uwzajacym, ze kazdy, kto nie pozwala kundlom wylizywac wlasnych talerzy ("bo to przeciez takie czyste i zadbane pieski") oraz lizac po twarzy dzieci, nie zasluguje na nazywanie go czlowiekiem.
                • zolza42 Re: Teściowa 03.09.12, 22:17
                  Nie znasz mnie, a oceniasz. Cieszę się, że ciebie nie znam. To do mruwy, o ile znowu ktoś coś czegoś nie rozumie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka