Dodaj do ulubionych

Separacja, teściowa, problem...

28.08.12, 23:23
Sprawa dotyczy relacji rodzinnych. Rok temu rozstałam się z mężem. Powody były nie do końca dla mnie zrozumiałe ale niebagatelną przyczyną były kłopoty finansowe. Mąż po pobycie w naszym domu na wsi wrócił do domu w mieście, spakował się i powiedział, że na jakiś czas musimy się rozstać. Wyszedł z domu i przeprowadził się na wieś. Zostałam sama i od tego dnia wszystkie obowiązki związane z czynszem, kredytem spadły na mnie - dotąd dzieliliśmy na dwa. Stwierdziłam, trudno nic nie zmienię i jakoś to będzie. Przez chwilę było a potem poważnie uszkodziłam kolano. Nie mogłam chodzić, noga sztywna w stabilizatorze no i nie mogłam pracować - pracuję na odnawialną umowę o dzieło. Nie ma mnie w pracy, nie ma pieniędzy. Mijały tygodnie mąż się nie odzywał, nie interesował, moje problemy finansowe się pogłębiały. Noga wyzdrowiała, zaczęłam chodzić i okazało się że mój ojciec jest w szpitalu. Diagnoza była natychmiastowa - nowotwór w stanie terminalnym i hospicjum domowe. Zamiast wrócić do pracy częściowo przeniosłam się do ojca bo wymagał całodobowej opieki. Cały czas mąż nie interesował się a jego rodzina całkowicie zerwała ze mną kontakt. Córka kilka razy próbowała nawiązać kontakt z matką męża ale była "spławiana". Na święta Bożego Narodzenia zero kontaktu, na Wielkanoc też. Mój ojciec zmarł, także nikt nie zareagował oprócz męża. Pomógł w pogrzebie (choć jego matka była przeciwna), zaczęliśmy się spotykać. Nie wrócił do domu ale budujemy związek na nowo. Teraz jestem naciskana aby wrócić "na łono rodziny". Przyznam się, że nie mam na to ochoty. Nie chcę wyjść na osobę pamiętliwą, ale fakt, że przez rok teściowa oraz brat męża z żoną nie zainteresowali się ani moją córką ani mną (choć ja dzwoniłam i próbowałam nawiązać kontakt) o czymś świadczy. Drugim powodem jest to, że nasze stosunki w ostatnich latach były raczej chłodne z winy teściowej, przez lata znosiłam wszystkie upokorzenia w milczeniu i po tym ostatnim roku samotności i przemyśleń nie mam ochoty na powtórkę z rozrywki. Mąż naciska aby pojechać do jego matki na urodziny a ja nie mam ochoty. Ciągle nie czuję się stabilna psychiczne - mój ojciec zmarł niedawno a związek mój i męża według mnie nie jest jeszcze odbudowany. Popadam czasami w melancholię i nie chcę sobie dokładać nowych stresów. Nie wiem jak się z tego wyplątać....Jego matka histeryzuje - widziała mnie jej sąsiadka jak czekałam pod jej domem w samochodzie męża (nie chciałam wejść na górę), wywiera ciśnienie. Wiem jedno, nie chcę aby traktowała mnie i córkę tak jak wcześniej i myślę, że chociaż chwilowo może mieć nawet dobre intencje to i tak zaraz wszystko wróci na stare tory. Rodzinę brata męża teściowa traktuje bardzo dobrze, oni są zawsze idealni a ja od lat czułam się jak czarne tło dla idealnej, białej rodziny -zawsze porównywana w pakiecie z córką na niekorzyść, krytykowana. Jak wyjść z tego impasu...?
Obserwuj wątek
    • zuzi.1 Re: Separacja, teściowa, problem... 29.08.12, 00:37
      Jestes dorosłym człowiekiem, rób co uważasz, szanuj się, wsłuchaj się w siebie i w to co czujesz i jeśli uważasz, że teściowa i jej rodzina źle Cię traktowali to olej ich bez wyrzutów sumienia..., nie utrudniaj jednak córce kontaktu z babcią i jej rodziną, jeśli tylko będzie miała na to ochotę... A mąż i związek z nim to jest odrębna bajka i nie ma nic wspólnego z teściową, powiedz mężowi wyraźnie, że nie pozwolisz sobie na takie dalsze traktowanie przez teściową i że z tego powodu jeżdzenie na żadne jej urodziny nie wchodzi jak na razie w grę, jeśli poprawi swój stosunek do Ciebie i zacznie Ci okazywac szczery szacunek, wówczas się zastanowisz nad zmianą podejścia do teściowej. Ale jak na razie, po latach jej przykrych zachowań na chwilę obecną masz ją i jej fochy i histerie głęboko w d... a co z tym zrobi Twój mąż to już jego sprawa, do mamusi zawsze może jeździc sam, jesli tylko ma na to ochotę... Nie pozwól się im nie szanowac i nie pozwól mężowi na to, aby taka sytuacja Cię dotykała, nie ma powodu, żebyś znosiła nieprzychylne zachowania teściowej i jej rodziny, po co się męczyc? dla męża, żeby czuł się lepiej????totalna głupota, przede wszystki zadbaj w tym wszystkim i siebie i o swoje i córki dobre samopoczucie. Masz chyba generalnie problemy z asertywnością i samooceną, popracuj nad tym, poczytaj mądre ksiązki, poczytaj o samoświadomości i pracy nad poprawą własnej samooceny. Naucz tą dzicz Cię szanowac, jeśli nie idzie po dobroci to siłą Twojego charakteru...Zobaczysz, że jak tylko zauważą, że dalej już po sobie nie dajesz "jeździc" zaraz nabiorą do Ciebie innego podejścia...Ale to Ty najpierw muszi sama siebie szanowac a następnie wymagac tego od innych, w tym od męża. A jeżeli mąż maminsynek, to tym bardzie powinnas dac mu popalic i pokazac, że teściowa ma obowiązek odnosic się do Ciebie z szacunkiem !
    • kol.3 Re: Separacja, teściowa, problem... 29.08.12, 06:14
      Również jestem zdania, że trzeba oddzielić 2 sprawy: stosunki z mężem i stosunki z teściami. Poprawiaj stosunki z mężem na ile się da, stosunki z teściami wobec ich postawy możesz zamrozić. Nie wiem w jakim teściowa jest wieku, być może się starzeje, być może czuje się chora i stąd presja na ocieplenie stosunków z Tobą - ktoś musi się nią zająć na stare lata.
      Skoro olewała nie tylko Ciebie ale i wnuczkę, to sama sobie zbudowała to co ma.
      Wyemancypuj się dla swojego dobra, zacznij stawiać warunki, zyskasz tylko szacunek.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Separacja, teściowa, problem... 29.08.12, 06:51
      Jeśli przeżywa Pani urazę wobec teściowej i dalszej rodziny męża, która to uraza nie pozwala na poprawne stosunki, to nie warto robić nic na siłę. Dystans i chłód, niech trwają tyle ile Pani potrzeba. Rozumiem, że mąż naciska na unormowanie tych stosunków, bo widzi je w pakiecie z normowaniem Waszej relacji. Ale to jest jego perspektywa, Pani może być inna i warto ją wyrazić.
      Widać, że w tym wypadku w rodzinie męża pojawia się swoiście pojęta solidarność. Jeśli mąż jest z Panią blisko, jego rodzina także. Jeśli mąż podjął decyzję o separacji, jego rodzina uznała, że Pani jest już obca. Miałby to być wyraz owej solidarności wobec decyzji ich syna i brata, która może być odbierana jako wsparcie i zrozumienie. Być może oni uważają taką postawę za słuszną i sprawiedliwą wobec męża. Można to przyjąć, ale niekoniecznie akceptować i podążać tym samym tropem. Natomiast odradzam ostentację w Pani zachowaniach. Raczej konsekwencję i trwanie przy swoim. Agnieszka Iwaszkiewicz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka