Dodaj do ulubionych

rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci...

06.09.12, 14:17
Nie wiem co robić, od kilku miesięcy na własne życzenie tkwię w jakieś greckiej tragedii i nie potrafię podjąć jednoznacznej decyzji, której bym się trzymała...
Rozstałam się z mężem dla kogoś, kto wydawał się fantastycznym uzupełnieniem i tym jedynym, zakochałam się po uszy.. On też odszedł od żony. Mieliśmy być razem na dobre i na złe, na zawsze. W krótkim czasie mieliśmy tyle planów. Nie wiem kiedy zaczęło się to zaciemniać...
Trudno mi poradzić sobie z nienawiścią jego żony, średnią akceptacją otoczenia, tym, że mój mąż choć w innym mieście, wciąż czeka i walczy.. Trudno budować życie na nieszczęściu innych, kiedy tak mało wsparcia z jego strony, a może jestem za bardzo roszczeniowa...Myślałam, że w tej skomplikowanej sytuacji, gdy zostaliśmy w tym w zasadzie społecznie osamotnieni, bedę miała się do kogo zwrócić, gdy będzie mi ciężko, źle...
Stopniowo okazało się, że on jest najbardziej skupiony na sobie i chyba oczekuje, że będziemy budować nasze życie według jego zasad i wartości. Prosiłam, żebyśmy na jakiś czas się odcieli od naszych byłych partnerów, żeby to ostygło i każdy zaczął żyć swoim życiem, on nie chciał tego zrobić, nie widział niczego dziwnego i bolesnego w spotkaniach z żoną choć twierdził, że już nic nie czuje do niej i chce być ze mną. Kiedy mowilam mu, ze cos mnie boli, z czyms sobie nie radze twierdzil, ze to moj problem i powinnam sobie z tym sama poradzic, ze on sie nie da wciagnac w moje uczucia. Moze mial racje, moze sie za bardzo od niego uzaleznilam... Malo czasu spedzalismy razem, bo on byl pochloniety swoimi sprawami. Wtloczylam sie w role opiekunki, co w glownej mierze pierze, sprzata, gotuje i slucha z otwarta buzia, zyje jego sprawami, zatracilam w tym troche siebie.. Mialam odczucie ze kazde z nas ma swoje zycie, on swoje- praca, hobby, ja swoje szare, beznadziejne, z cala ta otoczka "smierdzacej sprawy" a nie ma "nas", "naszego" zycia. Zaczelo mi brakowac ciepla, empatii, jakiegos takiego zainteresowania, podpory, czasem rady. On powiedzial, ze nie bedzie udzielal mi rad, ze to moja sprawa. Wzielam na siebie cale poczucie winy, slyszalam ze skoro tak sie zachowuje, to zona jest mu blizsza. No i zaczelam sie tez nakrecac- nieufnosc, zazdrosc itp. Pomyslalam o wyjezdzie do innego miasta, mimo ze go kocham, nie chce odchodzic ale nie wiem jak to wszystko rozwiazac, udzwignac... Czuje sie w tym wszystkim osamotniona i mysle o powrocie do meza, ktory mimo tego wszystkiego nadal chce byc ze mna. On mowi, ze nie ma sobie nic do zarzucenia, ze poki ja nie bede pewna ze chce z nim byc on nie bedzie mi okazywal czulosci, milosci, że to moja wina, ze to ja rozwalilam ten zwiazek. Ja mu mówię, że potrzebuję tylko trochę troski, wsparcia..W zlosci krzyczy, uzywa tez zwrotow typu "albo sie zdecyduj albo spie...j", uslyszalam tez, ze jestem glupia ci.... Przeprosil mnie dopiero wtedy, gdy powiedzialam ze nie chce zeby tak mowil do mnie. I teraz sie zastanawiam, czy faktycznie zasluzylam sobie na to wszystko? Ze bawie sie jego uczuciami, manipuluje dla wlasnych korzysci, zostawiam sobie furtke w osobie męża... Trochę tak jest, głównie ze strachu, własnego egoizmu i innych niższych pobudek. Nie wiem, czy ryzykowac i walczyc o ten zwiazek, bo kocham ale czuje sie ogromnie raniona, czy jednak wrocic do meza i próbować ukladac z nim na nowo, spokojne życie. Czuję się jak hipokrytka, niedojrzała emocjonalnie do związku, sama nie wiem gdzie chce żyć, z kim i tylko krzywdzić ludzi dookoła potrafię :( ktoś był w podobnej sytuacji i jakoś to rozwiązał?
Obserwuj wątek
    • bellagnos Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 06.09.12, 15:09
      Moją przyjaciółkę zostawił mąż po 1,5 roku małżeństwa dla dziewczyny trochę starszej, choć jej nie kochał ( przychodził do żony jeszcze na początku na sex) , gdybyś miała świadomość jak cierpi zostawiona żona, czy mąż, nigdy byś się na to nie zdecydowała . Uczucia to nie wszystko , jeśli ktoś kocha to czynami to okazuje. Moim zdaniem wybrałaś złą drogę życia, nic nie piszesz o mężu jak am się układało jaki jest , jednak myślę że pobłądziłaś i teraz się z tym zmagasz. Zawracaj, niekoniecznie od razu do męża.
    • marianka_marianka Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 06.09.12, 15:14
      Takiego wybranka, to bym kijem nie tknęła...
      Ewidentnie cię wykorzystuje, poniża, a na dokładkę miłośnie świergoli z (jeszcze nie byłą) żoną. Nikt normalny, po rozstaniu nie jeździ do byłej/byłego, chyba że w grę wchodzą dzieci, ale o tym nie wspominasz.
      W oczach porzuconej żony, facet przegląda się jak w lustrze i ego mu rośnie.
      Daj sobie z nim spokój.
      Wyprowadź się, mieszkaj sama, zapisz się na terapię, która pozwoli ci zrozumieć, dlaczego pozwalasz się tak traktować.
      • zolza42 Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 06.09.12, 15:43
        NIECH MNIE KTOŚ USZCZYPNIE.
        Błagam.
    • akazka Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 06.09.12, 16:09
      Rozwaliliście dwa małżeństwa to wam się należy. I tobie i jemu. Za wyciąganie rąk po cudzych mężów / żony.
      • marzeka1 Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 06.09.12, 16:52
        O, matko kochana, JAK można sobie było rozwalić małżeństwo dla takiego faceta??? Serio, musiałaś się w głowę walnąć , by to zrobić.
        Owszem, ludzie się rozwodzą, budują sobie nowe związki, ALE aby związek się udał, musi mieć jakieś sensowne fundamenty, a ty opisujesz swoje reakcje, jakbyś związała się w tym beznadziejnym chłopem w chwili utraty zdolności do myślenia.Cóż, wygląda to raczej jakbyś nie na solidnych fundamentach zbudowała nowy związek, ale na ruinach rozwalonych związków.
        • krokodil123 Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 06.09.12, 17:10
          Wracaj szybko dopóki twój mąż nie zmienił zdania.
    • nabakier Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 06.09.12, 17:43
      Ja byłam w podobnej sytuacji. Rozwód, nowe małżeństwo, terapia z powodu poczucia winy. I- jestem szczęśliwa, wszystko dało się poukładać.
      Rada- nie rozmawiaj o tym za dużo na forach. Skoczy Ci do gardła wielu pokrzywdzonych (realnymi i wyimaginowanymi krzywdami), opuszczonych, będą odreagowywać na Tobie swoje niepowodzenia- jak widzisz, już tak się dzieje. Nie daj się wkręcić w takie rozmowy, szkoda nerwów.
      Nie słuchaj rodziny, koleżanek. Porozmawiaj z jakimś psychologiem, nawet na NFZ - pomoże Ci się pozbierać z emocjami.
      • marzeka1 Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 06.09.12, 17:57
        Nabakier; ok, sama napisałam, że ludzie się rozchodzą , a potem tworzą nowe związki- tak w życiu się zdarza; ALE ona powinna mieć oparcie w tym nowym facecie, aby móc przestać oglądać się na opinie innych ludzi, a tak chyba z tego co pisze, nie jest.
        Aby nowy związek się udał, musi być to właściwa osoba, dla której warto było dokonać rewolucji we własnym życiu.W jej opisie tego faceta- jakoś tego nie widać.
        • nabakier Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 06.09.12, 19:05
          Wiesz: powinniśmy być młodzi, piękni, zdrowi itd. A jest, jak jest. I to jest problem, że ...DLA KOGO. Przekonuje się dopiero, dla kogo. Nie czytałaś takich uwag: "byłam z nim 10 lat i go nie znałam?".
          A co, dziewczyna kulę szklaną miała mieć? To jest własnie to myślenie forumowe...jakby pętle czasowe istniały. Gdyby wiedziała, że się obali, to by usiadła i nie wstała.
    • isa_na Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 06.09.12, 17:49
      Znalismy sie juz jakis czas, zafascynowal mnie, jest bystry, zabawny, potrafi byc czuly i troskliwy, ma jednak swoj swiat, najbardziej kocha siebie co zreszta podkresla wprost. Czuje sie czasem jakbym byla dodatkiem do jego swiata i nawet nie wiadomo po co. Nigdzie razem nie wychodzimy, nie dzwoni i nie odzywa sie w ciagu dnia.
      Mam sporo watpliwosci z racji tego jak ten zwiazek sie zaczal, na czym jest budowany, on mowi mi ze rozbilam go przez swoje paranoje, ktore moim zdaniem on podsycal zamiast ukoic. Jasne, wiele zalezy ode mnie ale boje sie uwiklac w sytuacje ze ja za nim biegam a on rozdaje karty..co tam jeszcze, no sporo jest tych moich obaw co do niego. Zona cos tam pisze do mnie obrazliwego, a on mowi ze w takim razie sobie chyba zasluzylam :] Wieczorem w lozku placze, a on sie odwraca na drugi bok. I mowi, ze nie bedzie o nas walczyl dopoki ja nie bede pewna czy chce z nim byc. Ale jak ja mam byc pewna skoro on mnie tak traktuje? I kolo sie zamyka. A maz za mna szalal, to byl dobry, stabilny zwiazek moze za bardzo rozpiescil swoja miloscia, a ja go kopnelam. No to mam. J ezu to sorry jak to wszystko wypisalam to wydaje mi sie ze sie wciagnelam w czarna doope na wlasne zyczenie...
      • yoma Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 06.09.12, 18:10
        > boje sie uwiklac w syt
        > uacje ze ja za nim biegam a on rozdaje karty.

        Za późno. Już dawno się uwikłałaś.
        • nabakier Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 06.09.12, 18:25
          A niby czemu za późno? Bo co?
          • yoma Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 06.09.12, 18:35
            Za późno na banie się, bo sytuacja, której się obawia, już dawno zaistniała.
            • nabakier Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 06.09.12, 19:07
              No i co z tego? Zawsze coś się dzieje. Ważne, by nie popełniać błędu dalej, a nie- by się załamywać tym, że się popełniło.
              • yoma Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 06.09.12, 19:20
                Pełna zgoda, no i?
                • nabakier Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 06.09.12, 19:26
                  Teraz musi uspokoić emocje i zyskać wgląd w sytuację. I dobrze wybrać.
                  • yoma Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 06.09.12, 21:35
                    Też zgoda.
      • gabbie Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 10.09.12, 12:02
        ten czlowiek w sposob straszliwy robi Ci wode z mózgu

        pomiata Toba i wmawia Ci jeszcze, że to Twoja wina

        wg mnie on dąży do tego żeby to zakończyć ale tak aby przypadkiem nie wyszło,że to przez niego, za słaby jest ten mężczyzna na to aby sprawę postawić jasno
    • woda_woda Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 06.09.12, 18:02
      isa_na napisał(a):

      > W zlosci krzyczy, uzywa tez zwrotow typ
      > u "albo sie zdecyduj albo spie...j", uslyszalam tez, ze jestem glupia ci...
      (...)
      > Nie wiem, czy ryzykowac i walczyc o ten zwiazek".

      O co, przepraszam?
      • marzeka1 Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 06.09.12, 18:06
        No napisała przecież, zastanawia się, czy walczyć o związek, w którym nazywana jest "głupią c.ipą" i facet w złości każe jej "spier.dalać"- urocze, prawda? I dla takiego męskiego łajna rozwaliła sobie małżeństwo- cóż, to też sztuka.
    • enith Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 06.09.12, 18:11
      Wychodzi na to, że rozpieprzyłaś swoje małżeństwo dla jakiegoś kompletnego palanta, a teraz sobie z kalibrem swego czynu nie radzisz, bo facet, który miał być dla ciebie oparciem w trudnych chwilach po rozstaniu, okazał się zapatrzonym wyłącznie w swoje potrzeby egoistycznym bubkiem. I nigdy się nawet z tym nie krył! No, ale kto jest bez winy, niechaj pierwszy rzuci kamień.
      Wnioski są takie: nowy pan nie rokuje KOMPLETNIE, ma swój świat, a ty, jak napisałaś, jesteś do tego świata tylko malutkim dodatkiem. Tak nie tworzy się udanych związków i zasadniczo nie ma znaczenia, że ten akurat budowany jest "na gruzach waszych małżeństw". Nawet bez tego obciążenia przeszłością wasz związek zwyczajnie nie rokuje. Dobrze, byś to sobie uświadomiła i nie tkwiła na siłę w czymś, co nie przynosi ci satysfakcji. To raz. Dwa, może warto odbudować związek z mężem, który, jak wspomniałaś, nadal na ciebie czeka. Nie napisałaś nic o genezie waszego rozstania, co było przyczyną, czy próbowaliście z mężem terapii, więc trudno wyrokować, czy jest szansa na odbudowę. Tu sama musisz sobie odpowiedzieć. Po trzecie, może pobądź trochę sama, podejmij terapię i przepracuj nieco motywy twojego postępowania. Jakiś powód tego, że władowałaś się w bagno z takim akurat typem człowieka, musi przecież istnieć.
      • isa_na Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 06.09.12, 18:25
        Rozstalismy sie z mezem/zona, zeby byc ze soba. Poswiecilismy wiec wszystko, zeby stworzyc nasz zwiazek. No i fakt, emocje opadly, mnie to przytlacza a on sie odcina bo nie chce kolejnego patologicznego zwiazku, jak twierdzi. Moze i ma racje, to moja wina bo jeszcze emocjonalnie nie zakonczylam malzenstwa, potrzebuje rad i opieki ktorej on nie chce mi dac . Nie chce tu malowac jakiego obrazu potwora dziewczyny..Tylko wlasnie skoro pojawia sie jakies odczucie to ono sie skads bierze, a juz jego slowa, wypowiadane w zlosci, to fakt byly dla mnie jak policzek. I boli mnie to ze mnie traktuje jakbym byla zaburzona, tak tez sie czuje juz.
        • marina2 Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 06.09.12, 18:50
          najprawdopodobniej poszłaś za porywem hormonalnym dorabiając jakąś teorię "być ze sobą".
          pan ma w Tobie gospochę,praczkę i sprzątaczkę ,ale zajmuje się sobą i swoimi pasjami,poczucie winy wobec żony /jeśli nawet się gdzieś tli / upycha w Twoim sercu.
          co ja bym zrobiła gdyby w taki jak Tobie sposób rozum odjęło? zostawiłabym pana nie podając adresu ani NOWEGO tel i pomieszkała trochę sama i zastanowiła się czego naprawdę chcę dla siebie i czy chcę wrócić do Męża.
          dzieci macie ?co z nimi ?
      • nabakier Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 06.09.12, 18:28
        Bo gdyby rozpieprzyła nie dla palanta, byłoby ok. No fajnie. Być z mężem dlatego, że nowy facet to ryzyko. O lala...
        [Nie pisałam już, że fora są fascynujące? :-) ]
        • marzeka1 Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 06.09.12, 18:34
          Nie, nikt tak nie napisał, jak raczyłaś to przywołać; tyle że zdecydować się na zakończenie małżeństwa dla WARTOŚCIOWEGO faceta, można zrozumieć, dla kogoś, o kim od początku wie, że jest sam dla siebie najważniejszy, a ją w złości wyzywa- nie, tego akurat pojąć nie mogę; podobnie jak jej: "on powinien się mną zająć", gdy pisze o facecie, który nie ma na to zadatków.

          A ty, nabakier, jak rozumiem po rozwodzie związałaś się z sensownym facetem, który daje ci szczęście- a tego wątku nie założyła szczęśliwa kobieta, za to bardzo pogubiona- już tak.
          • nabakier Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 06.09.12, 19:00
            Rzecz w tym, że tego od poczatku sie nie wie. Rozpoczęcie każdego związku to ryzyko. Albo sie uda, albo- nie, albo trafisz na człowieka wartościowego albo nie. Przecież autorka pisze, że początki były dobre.
            Związki ewoluują, nawet młode, ludzie się zmieniają, czasem przerastają ich trudy walki, czasem muszą doj s
            Dla kogo się rozpieprza związek- źle postawiona kwestia. Nigdy nie wiesz naprawdę, dla kogo. Samego siebie nie znasz, a cóż dopiero innych. Łatwo jest sądzić ex post, a żyje się w teraźniejszości.

            • nabakier Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 06.09.12, 19:01
              pardon, wysłałam za szybko:
              > Związki ewoluują, nawet młode, ludzie się zmieniają, czasem przerastają ich trudy walki, czasem muszą dojRZEĆ.
            • marzeka1 Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 06.09.12, 19:36
              Tyle że teraz twoje słowa "rozpoczęcie każdego związku to ryzyko" wobec tego, co kobieta tu opisuje, brzmi jak ponury żart lub ilustracja powiedzonka "zamienił stryjek siekierkę na kijek"- i tak, można mieć poczucie niesprawiedliwości? żalu do losu? że tak się postąpiło. Bo facet- a opieram się tylko na tym, co pisze, okazał się kompletnie niewarty takich życiowych zawirowań.
              • nabakier Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 06.09.12, 22:14
                Żaden żart. Realność. O to mi chodziło, by nie zaczynała tu rozmowy, bo ją dobiją takie komentarze. Wszystko się objaśni, jak spojrzy na sprawy realnie, a nie- życzeniowo.
                Wszystko ma swoje przyczyny. Także rozpad małżeństwa. Także ten nowy związek i jego dynamika.
                • enith Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 06.09.12, 23:02
                  Właśnie o to chodzi, że pani patrzy na związek życzeniowo, a komentarze tutaj akurat mogą jej pomóc spojrzeć bardziej realnie. Na razie bowiem wygląda to tak, że ona za wszelką cenę stara się utrzymać ten związek, bo: gryzą ją wyrzuty sumienia za rozbite małżeństwo/poniosła wysokie koszty wejścia w nowy związek/bo "miało być tak pięknie". I nie potrafi się kobieta sama przed sobą przyznać, że być może, a raczej na pewno popełniła koszmarny błąd wiążąc się z tym człowiekiem. Doczytałaś, jak on potrafi się do niej zwrócić? Nazwać ją cipą, każąc wypie...ć. Dla mnie takie zachowanie KOGOKOLWIEK wobec mnie to automatyczna dyskwalifikacja tej osoby jako przyjaciela czy partnera. NIC absolutnie nie usprawiedliwia takiego zachowania, ani ciężkie przejścia, ani ostracyzm, ani zły dzień czy zły humor. Dziewczyna powinna się natychmiast z tej relacji ewakuować. Czy do męża? Nie wiem. Ale na pewno powinna uciekać, zanim da sobie wmówić, że z racji tego, że rozbiła małżeństwo, powinna tkwić w tym bagnie, które serwuje jej obecny partner.
                  • marzeka1 Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 06.09.12, 23:11
                    Mądre słowa, Enith.
                  • morekac Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 07.09.12, 05:55
                    W sumie nie wiadomo, czy żona nie jest wdzięczna...
                  • nabakier Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 07.09.12, 07:42
                    No tak, wracamy po kole do punktu wyjścia- bo gdyby pan okazał się inny, to błędu by nie było. Bo tylko wygrani maja rację.
                    Brnijcie w takie myślenie dalej. Ja wysiadam.
                    • marzeka1 Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 07.09.12, 08:18
                      Nabakier; piszesz z ironią, przekąsem "bo tylko wygrani mają rację"- a widzisz sens brnięcia w związek z facetem, dla którego gdy "się zdenerwuje" zostajesz zredukowania do "głupiej c.ipy" i który każe ci wtedy "spierd..."??? Bo ja nie- jak ktoś wyżej napisał: może żona jest wdzięczna za "przejęcie" męża- ja byłabym .

                      Piszesz "bo gdyby pan okazał się inny, błędu by nie było"- nie, byłyby też koszty, które kobieta zdecydowała się ponieść "dla miłości", mimo ostracyzmu, rozwalania dwóch małżeństw- ale widziałaby jakiś sens tworzenia nowego związku, TO rekompensowałoby wszystko inne- a tak została "c.ipą" dla "ukochanego" i wtedy trudno sens takiego zawirowania własnego życia już zobaczyć.
                      • nabakier Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 07.09.12, 16:21
                        Nic nie napisałam o brnięciu w związek-ani z mężem ani z tym panem. To osobna kwestia.
                        Odnoszę się do tego "błędu"- to jakiś absurd. To nie są błędy- to jest życie.


                        • enith Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 07.09.12, 19:59
                          > Odnoszę się do tego "błędu"- to jakiś absurd. To nie są błędy- to jest życie.

                          Przyznam, że nie rozumiem, skąd ta alergia na słowo "błąd". Co jest złego w przyznaniu, patrząc z perspektywy czasu, że pewne nasze decyzje nie należały do najbardziej udanych?
                          Podoba mi sie to, co napisałaś wyżej, że życie toczy się w teraźniejszości. Masz rację. W teraźniejszości, która jest często bezpośrednim skutkiem naszych przeszłych decyzji. To właśnie w teraźniejszości jesteśmy w stanie ocenić, czy nasze dotychczasowe dezycje były udane lub nie. Teraźniejszość autorki wątku jest do kitu, bo gdy nadszedł wreszcie czas podsumowań, czas weryfikacji oczekiwań z rzeczywistością, ich bilans u autorki wątku wyszedł na minus, bardzo duży minus. Czas więc, by w oparciu o nowo zdobyte doświadczenia podjąć kolejne decyzje. Takie, by zniwelować negatywne dla siebie efekty poprzednich decyzji.
                          I nieważne, czy decyzje te były nieudane/błędne/samym życiem, ważne, że ich SKUTKI TU i TERAZ są dla autorki wątku opłakane.
    • bretoff Lilija biala 06.09.12, 21:20
      Komentujace pochylaja sie z troska nad biedna Ziuta okrutnie traktowana przez kochasia , palanta , gnojka , niewartego tak wspanialej kobiety . Ona jako ta lilija biala musi znosic niezbyt pochlebne opinie otoczenia , zony fantastycznego faceta a tymczasem ... wart pac palaca , jej kochas postawil trafna diagnoze ... jest glupia cippa ( kochas meskim odpowiednikiem tegoz organu ) . Zdrajcy zawsze i wszedzie sa pogardzani , na ostracyzm towarzyski i spoleczny sami zapracowali , takich ludzi sie nie szanuje , nie wspolczuje sie im , nie zaprasza do swojego domu ( w ludzkim odruchu mozna wystawic zdrajcy miske zupy za drzwi pamietajac ze pierwszy musi dostac pies ) .
      • nabakier Re: Lilija biala 06.09.12, 22:21
        Teraz Isa rozumiesz? Na takie Bretoff nie ma rady, nie sieją ich, same się rodzą.
        • bez_przekazu Bretof - dobrze prawisz:) nt 11.09.12, 18:30
          nabakier napisała:

          > Teraz Isa rozumiesz? Na takie Bretoff nie ma rady, nie sieją ich, same się rod
          > zą.
        • akazka Re: Lilija biala 12.09.12, 08:23
          Ale kogo tu należy głaskać po główce? Dwoje nieodpowiedzialnych ludzi, którzy w imię "prawdziwej miłości" rozwalili dwa małżeństwa? To jest chore i nie zasługuje na żadne współczucie, a na poczucie winy do końca życia.
      • trusia29 Re: Lilija biala 07.09.12, 01:06
        Ja nie zapraszam, nie szanuję takich zacietrzewionych idiotów jak bretoff... widać go żona/mąż porzucił i teraz potrzebuje się na kimś wyżyć. Dno.
    • xika_da_selva Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 06.09.12, 21:29
      tez niewiadomo dlaczego rozstala sie z mezem, moze byl jeszcze gorszy...
      Postaraj sie spojrzec realnie na nowego partnera- moze on tez nie radzi sobie z nowa sytuacja, poczuciem winy. A moze (sorry) nie chce z Toba byc, zaluje decyzji o rozstaniu z zona i traktuje Ciebie tak, zebys go rzucila (?). A moze po prostu bylas tak zakochana, ze nie widzialas, ze zachowywal sie tak od zawsze... Na te pytania musisz odpowiedziec samej sobie, nie nam, badz szczera sama ze soba.
      • vadera12345 Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 07.09.12, 17:29
        "A maz za mna szalal, to byl dobry, stabilny zwiazek moze za bardzo rozpiescil swoja miloscia, a ja go kopnelam. No to mam."

        • marzeka1 Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 07.09.12, 17:49
          No ma, nowy "ukochany" na pewno nie rozpieszcza miłością, została dla niego "c.ipą, smutne i straszne w sumie.
          • glamourous Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 07.09.12, 19:56
            marzeka1 napisała:

            > No ma, nowy "ukochany" na pewno nie rozpieszcza miłością, została dla niego "c.
            > ipą, smutne i straszne w sumie.

            Ale moze ona wlasnie w glebi duszy lubi taki rodzaj adrenaliny ;) Niektore kobiety to o dziwo kreci i zostawiaja meza bo byl "za dobry", a rzucaja sie w ramiona zimnych drani, zapewniajacych im atrakcje z dreszczykiem, awanturami i rynsztokowym slownictwem. Czyli to, co w grucie rzeczy tygrysy lubia najbardziej, bo ich zdaniem kiedy jest dobrze, to jest nudno ;)

            Jednym slowem : kazdy jest kowalem wlasnego losu, czyli jak sie poscielesz tak sie wyspisz.
    • default Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 07.09.12, 08:25
      Zdaje się, że Twój błąd polegał nie tyle na samym zakochaniu czy zauroczeniu owym panem - bo takie rzeczy zdarzają się "w najlepszych rodzinach" - ale na złej ocenie sytuacji. Fascynację i motyle w brzuchu uznałaś za dostateczny powód by zniszczyć dotychczasowe życie, przy okazji życie męża. Oczywiście taki błąd w sumie łatwo popełnić, bo w fazie "motylowej" nie myśli się normalnie. Dlatego zbyt pochopnie zdecydowałaś się zdemolować swoje małżeństwo - jakkolwiek by to nie brzmiało, to jednak lepiej było poromansować z panem dyskretnie na boku, nie burząc przy tej okazji dwóch małżeństw i poczekać na rozwój wypadków. Pan tak czy owak wkrótce pokazałby zapewne swoje prawdziwe oblicze, a Ty równie dyskretnie kopnęłabyś pana w dupę i dalej sobie żyła spokojnie z mężem.
      Teraz jednak - skoro już narobiliście tyle zamieszania, to starasz się trzymać kurczowo tego "związku", na zasadzie, że taka inwestycja musi się zwrócić. Ale prawdopodbnie się nie zwróci, bo z tego co piszesz pan okazał się być raczej dupkiem. Trudno powiedzieć co nim kierowało, kiedy porzucał żonę, ale jakoś mało prawdopodobne wydaje mi się to, że wielka miłość do Ciebie była tu głównym powodem. Może znudził mu się stan małżeński, może szuka przygód, może to taki pokręcony "artysta" (wg swojego mniemania ;-)) co chce prowadzić życie niesztampowe i niekonwencjonalne, robić to na co akurat ON ma fantazję, bez oglądania się na innych.
      Tak więc znalazłaś się obecnie w sytuacji jak - nie przymierzając - klienci Amber Gold :) Nie masz co liczyć, że inwestycja się zwróci, zatem pozostaje Ci próbować odbudować kapitał, jakim była miłość męża i stabilny z nim związek. Uważam, że powinnaś zostawić pana, pobyć trochę sama, ochłonąć, przemyśleć. Potem poinformować o sytuacji męża i po prostu czekać co on postanowi - czy będzie chciał jeszcze z Tobą gadać czy nie. Z tym że oczywiście jeśli miałabyś wrócić do męża jedynie "z braku laku" - to lepiej żyj dalej sama i czekaj na kolejnego księcia.





      ----------------------------------
      Ciemność pędzi ku mnie/ Łagodnie / Ciemność jest cicha, miękka i ciepła/ Paraliżuje/ Jak strach : co będzie jeśli się obudzę ? (kjz, „Zasypianie” )
      • czarnyraider Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 07.09.12, 11:25
        nie krzywdz meza swoim powrotem
      • zakletawmarmur Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 07.09.12, 18:36
        Rozumiem, że Tobie by nie przeszkadzało, gdyby Twój mężczyzna testował inne na boku a Ciebie trzymał na podorędziu jako skrzyżowania bankomatu z robotem wielofunkcyjnym?
    • mamaklaudia Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 07.09.12, 14:35
      "On mowi, ze nie ma sobie nic do zarzucenia, ze poki ja nie bede pewna ze chce z nim byc on nie bedzie mi okazywal czulosci, milosci"
      isa na jak to on nie bedzie Ci okazywał miłości??? czyli nie kocha Cię aż tak, gdyby mu na Tobie zależało starał by się o Ciebie i walczył.A za te słowa co do Ciebie powiedział nie licz że juz nigdy takich nie usłyszysz.Jak potrafił raz obrazić, będzie nadal to robił.Może faktycznie oderwił się na jakiś czas od tego wszystkiego i przemyśl wszystko.Zobaczysz wtedy czy on będzie chciał żebyś wróciła i czy będzie walczył.
    • joanna9969 Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 07.09.12, 16:38
      To co opisujesz to standard, normalne realia zycia w takim scenariuszu .Nie da sie wymazac przeszlosci gumka myszka , byli partnerzy dzieci znajomi nie znikna z powierzchni ziemi tylko dlatego ze od nich odeszliscie , prawdziwa jazda zaczyna sie teraz .Niektorzy faceci nadaja sie tylko na kochankow w roli partnerow nie sprawdzaja sie w cale , natomiast ci ktorzy nadaja sie na mezow nie romansuja na boku a w nowy zwiazek wchodza w stanie wolnym . Ty potrzebujesz spokoju , wyciszenia , przemyslenia zycia zanim wsiakniesz w to bagno do konca , co ci ten facet dal czego nie dal ci maz , piszesz ze maz byl dobry okazywal ci milosc czulosc a ten facet po tym jak traktuje cie teraz trudno uwierzyc aby wczesniej traktowal cie jak ksiezniczke . Jesli chcesz wrocic do meza to zastanow sie dlaczego czy tylko z egoizmu , strachu przed samotnoscia czy dlatego ze go kochasz. Nawet jesli zostaniesz sama to i tak nie bedzie to zle bedziesz mogla przemyslec pewne sprawy , swoje zachowania i uniknac bledow w przyszlosci.
    • zakletawmarmur Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 07.09.12, 18:33
      Stwierdzenie "z deszczu pod rynne" dobrze pasuje do sytuacji... Miałaś miłego ale cholernie nudnego męża, brakowało Ci emocji tak bardzo, że rzuciłaś sie na pierwszego chama w okolicy:-) Radze poszukać czegoś po środku. Faceta z jajami, który będzie o Ciebie dbał:-) Powrót do męża jest słabym pomysłem. Nie zaspakaja Twoich potrzeb natury emocjonalnej. Z wiekiem pewnie Twoje potrzeby w tym zakresie będą maleć i bardziej docenisz święty spokuj i bezpieczeństwo, które dawał Ci eks ale teraz raczej nie ma na to szans i tego nie zmienisz:-)

      W nowym związku jest na odwrót to Ty jesteś odpowiednikiem swojego męża i next zaczyna się nudzić, kłótnie to taki sposób na emocje. Możesz próbować to zmienić (buduj niezależność- pod każdym względem, zazdrość, wydzieraj się dwa razy głośniej itd.). Musisz sie jednak liczyć z tym, że na ten typ nie można liczyć w trudnych chwilach i też czegoś Ci będzie brakowało...

      Wtloczylam sie w role opiekunki, co w glownej mierze pierze, sprzata,
      > gotuje i slucha z otwarta buzia, zyje jego sprawami, zatracilam w tym troche s
      > iebie.. Mialam odczucie ze kazde z nas ma swoje zycie, on swoje- praca, hobby,
      > ja swoje szare, beznadziejne, z cala ta otoczka "smierdzacej sprawy" a nie ma "
      > nas", "naszego" zycia.

      A dlaczego nie masz swojego życia? Masz znajomych? Wychodzisz z domu?
      • zakletawmarmur Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 07.09.12, 18:45
        spokój:-)
    • isa_na Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 07.09.12, 19:54
      Posypalo się w zasadzie dlatego, ze ja zaczelam miec watpliwosci co chce robic ze swoim zyciem i tym zwiazkiem, czy on kocha mnie czy wizje niepatologicznego, bezwarunkowo akceptujacego jego osobę związku, jaki moze ze mna stworzyc. On oczekuje ze zaakceptuje go bezwarunkowo, kazda probe powiedzenia mu z czym mi jest zle odbiera jako wyrzuty- zeby bylo jasne, nie oskarzam jego, tylko mowie, czego potrzebuje, zeby czuc sie lepiej. Moze nie kumam tego, moze nie widze wlasnej agresji i proby manipulacji nim. On ma zasade, ze okazuje uczucia wtedy kiedy on chce, a nie wtedy kiedy ja chce. Moim zdaniem jest skrajnym egocentrykiem, nastawionym na wlasna wolnosc i wlasna filozofię. Oczywiscie, ja nie jestem idealna, problemem jest moja niestabilnosc emocjonalna, trudno mi o zaufanie w tym zwiazku, tak jak on mam zapędy na bycie pępkiem świata, dlatego też się ścieramy. No i zastanawiam sie od jakiegos czasu nad wyjazdem do większego miasta, gdzie zostawilam znajomych, niezalezne zycie. Tu gdzie mieszkam trzyma mnie tylko praca za marne grosze, on, jakies przywiazanie do rodzinneo miejsca. W dodatku pracujemy razem, wiec rozstanie oznacza dla mnie kolejna zmiane calego zycia. Wtedy po prostu pakuje manatki i sru, zamykam wszystko. Wiec tak, mam miejsce w ktore moge spokojnie pojechac i zaczac wszystko od nowa i o to wlasnie sie klocimy, bo on nie chce zebym wyjechala nawet tylko na jakis czas, dla siebie. Jestem albo z nim albo wcale. Nie wiem tylko skad wziac na to sily, czy to nie bedzie znow ucieczka od trudnosci. Zreszta, poinformowal mnie dzis, ze juz nie jestesmy razem, ze chce dojsc do rownowagi i nie wie czego ja od niego jeszcze chce..Ze jesli chce z nim byc to mam zakonczyc definitywnie kontakt z mezem i byc pewna tego, czego chce i w jakim miescie chce zyc, bo on nie czuje sie bezpiecznie i stabilnie w tym zwiazku. W sumie ma racje, to przez moja niepewnosc ten zwiazek sie rozpadl, tylko, ze ona na czym musiala wykiełkować :( nie chce jednak brac calej winy na siebie, a on tak to przedstawia.. no i jestem w kropce, czy olac to juz, bo się nie dogadamy czy moze on ma racje, ktorej ja nie chce przyjac i jednak powinnam odseparowac sie od meza, zakorzenic w jednym miejscu i poswiecic wszystko dla tego zwiazku, tak jak on tak zrobil jak twierdzi..
      • enith Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 07.09.12, 20:13
        Fajnie wybrałaś, nie ma co. Egocentryk, egoista, a do tego manipulator i szantażysta, który sam spotykając się z byłą żoną, tobie każe odciąć się całkowicie od twojego środowiska, a za próby niesubordynacji grozi rozstaniem. Uważam, że twoje zarzuty wobec obecnego partnera są jak najbardziej zasadne. Uważam, że wyjazd do tego większego miasta do przyjaciół to bardzo dobry pomysł. Złapiesz oddech, spojrzysz na pewne sprawy może nieco obiektywniej, ochłoniesz, może nawet zapiszesz się na terapię. Na twoim miejscu nie pozostawałabym dłużej w tym związku. To wszystko idzie w złym kierunku. Przecież zasadzniczo najgorsze (rozwody i przepychanki z tym związane) macie za sobą, teraz powinno być łatwiej. Tymczasem wygląda na to, że najgorsze właśnie teraz się zaczęło :-/
      • marzeka1 Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 07.09.12, 20:22
        Wiesz, co jest w sumie przerażające w tym, co piszesz? Mam wrażenie jakbyś w ogóle nie znała człowieka, dla którego tak dużo przewróciłaś w swoim życiu; tak jakby ciebie teraz dziwiło to, jaki on jest, jakbyś wcześniej nie widziała niczego, żadnej wady.. to jest zdumiewające.
        To wygląda trochę tak, jakbyś wzięła kamień, rzuciła , trafiłaby on w tego faceta i on został po mężu twoim życiowym partnerem.
    • isa_na Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 07.09.12, 20:49
      Pracujemy razem, wiec faktycznie znalismy sie tylko z takiej relacji w miejscu pracy... To wygladalo tak, ze moglam wyjechac do K., bo moj maz z kolei mial tam zaczac prace. Ja nie chcialam wyjezdzac, bo pracowalam, tylko maz nie mogl tu znalezc pracy i chcial mieszkac w wiekszym miescie no i trudno nam to bylo ustalic, mielismy kryzys.. I wtedy obecny wyznal mi milosc, to wyszlo od niego. Ja chyba poczulam wtedy, ze jest ktos kto daje poczucie bezpieczenstwa, jest zdecydowany, zaradny, inteligentny, dowcipny, chce byc ze mna.. W dwa tygodnie oficjalnie zostalismy para, w sumie zostawil zonie wszystko juz notaralnie, zamieszkal u mnie. Prawnie rozwodow nie mamy. No i bylo cudownie do momentu w ktorym nie zaczelo mnie gryzc poczucie winy, niepewnosc i jakis ciezar mojego zycia- niezadowolenie z pracy, chec zamieszkania jednak w wiekszym miescie, gdzie jest wiecej mozliwosci. On nie moze sie wyprowadzic stad, wiec jesli chce z nim byc to tylko tu. Mysle ze ta chec wyprowadzki to jednak bylo troche manipulowanie nim, proba przetestowania ile dla niego znacze.. ok, niefajnie. Probowalam pogadac z nim, chyba potrzebowalam pokierowania a on powiedzial, ze to moje zycie, moja sprawa co bede robic, on nie ma na to zadnego wplywu, w sumie moze faktycznie oczekiwalam od niego podjecia decyzji za mnie, przerzucam odpowiedzialnosc na innych ;/ . Mam jednak nieodparte wrazenie ze kazde z nas ma swoje zycie, swoja banke a nie ma takiej wspólnej. Jak mu o tym mówię, to mówi, że to wszystko moja wina. On nie wyciagnie pierwszy reki, juz na tyle go poznalam. To boli. Teraz sie nie odzywa, ja koczuje u moich rodzicow. Poza tym ma koalicje z zona przeciwko mnie, w zaden sposob mnie nie broni a wrecz przeciwnie, pisze do niej smsy szukajac wsparcia, przez co ona jeszcze bardziej mnie dojezdza ze ja go krzywdze. to juz w ogole jakis absurd dla mnie :)
      • marzeka1 Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 07.09.12, 21:04
        " mielismy kryzys.. I wtedy obecny wyznal mi milosc, to wyszlo od niego. Ja
        > chyba poczulam wtedy, ze jest ktos kto daje poczucie bezpieczenstwa, jest zdec
        > ydowany, zaradny, inteligentny, dowcipny, chce byc ze mna.. W dwa tygodnie ofic
        > jalnie zostalismy para, "

        - jak dla mnie to mistrzostwo w dopowiadaniu sobie cech, których on nie ma.

        " Ter
        > az sie nie odzywa, ja koczuje u moich rodzicow. Poza tym ma koalicje z zona prz
        > eciwko mnie, w zaden sposob mnie nie broni a wrecz przeciwnie, pisze do niej sm
        > sy szukajac wsparcia, "

        - o, matko, ty opisujesz jakiegoś popaprańca i tyle;
        • isa_na Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 07.09.12, 21:21
          Marzeka, hm.... to moje subiektywne odczucie, pewnie nakladam na to wiele moich przeniesien, chociaz faktycznie czuje sie czasem jak ofiara, co z mezem mi sie nie zdarzalo, wiec nie jest to moj typowy sposob wchodzenia w zwiazki. Mam obawy, ze jego zona tak mu sie poswiecila calkowicie, bo raz twierdzi ze nie pasowali do siebie, bo żyła jego życiem, a raz mnie gnoi zrzucajac cała odpowiedzialnosc za rozbicie jej malzenstwa na mnie, co prawda nie jest i nie dam sobie tego wmowic. A on taki jest ze mowi, ze dal mi cale serce, calego siebie, nikogo tak nie kochal, ze mnie akceptuje calkowicie ale walczyc o nas nie bedzie i nagle nie pasuje mu do jego filozofii zwiazkow, bo jestem niezdecydowana wiec mam spadac.. A moje niezdecydowanie nie dotyczy uczucia, co caly czas mu podkreslam, tylko pewnych zachowan, sposobow komunikacji, wiekszej potrzeby bliskosci i wylacznosci, wiekszej empatii i cierpliwosci przynajmniej na tym etapie zwiazku, kiedy wszystko sie ksztaltuje. Twierdzi ze daje mi to wszystko ja tego nie widze, wiec moze faktycznie to ze mna cos nie tak.
          • marzeka1 Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 07.09.12, 21:25
            " nikogo tak nie kochal, ze mnie akceptuje calkowicie "

            - ale on cię gnoi psychicznie, więc o JAKIEJ akceptacji mowa? Serio, czytam cię i współczuję chyba- no niby sama jesteś sobie winna, że wyobraziłaś go sobie, zamiast REALNIE zobaczyć; ale strasznie się pogubiłaś, jakoś sensu związku z kimś takim nie widzę.
            • xika_da_selva Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 08.09.12, 00:22
              za szybko to chyba sie dla was potoczylo, po dwoch tygodniach jestescie para, decydujecie sie na porzucenie malzonkow... a przeciez to bardzo powazna decyzja, ktora wymaga czasu, sporej dawki emocji...

              Wyglada to tak, jakbyscie obydwoje byli rozczarowani tym rozwiazaniem (nowy, nagly zwiazek) i jakby okazalo sie, ze zadnemu z was nie odpowiada to, co zastaliscie.

              Facet oczywiscie, jak wiekszosc facetow, nie jest w stanie zachowac sie jak gosc z jajami i zamiast tobie powiedziec: ¨sluchaj, pomylilismy sie, popelnilismy bledy, bezsensowna decyzja to byla ,wrocmy do naszego dawnego zycia¨, to ciebie gnoi, traktujac ciebie jako zrodlo wszystkich ww. problemow. I co najgorsze pewnie w to wierzy, faceci maja jakas niezwykla zdolnosc przerzucania odpowiedzialnosci na kobiete...
    • mab32 Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 08.09.12, 09:55
      Miałam podobną sytuację. Zakończyło się to wszystko niedawno....
      Najpierw byłam jego kochanką a on moim kochankiem, powiedział że nie odejdzie od żony, ja strasznie chciałam z nim być . Powiedziałam mojemu meżowi, ten mi wybaczył ale ja nadal brnęłam w ten związek. Po 3 latach jego żona dowiedziała się o naszym "związku", wystąpiła o rozwód Pan się rozwiódł. Ja odeszłam od męża.
      Zamieszkaliśmy razem. Mi pasowało wszystko w jego zachowaniu - mimo że ludzie z boku łącznie z moim rodzicami widzieli, że źle mnie traktuje. Tzn nie bił nie poniżał, ale poprawiał przy ludziach, niby trochę obśmiewał. Typowy egocentryk, zadufany w sobie.
      Ale do czego zmierzam...tez słyszałam że "nie ma nas" - jesteś tylko Ty i jestem tylko Ja. Ze oboje nie będziemy się wspólnie niczego "dorabiać" bo on ma syna i dla niego wszystko bedzie robił (syn lat 23). Że wszystko z czym się do niego zwracałam to "mój problem". W sumie tak do końca to nie wiem kim byłam w tym związku - bo wszelkie problemy obgadywał z "przyjaciółmi", nie ze mną (gdyż nie jestem autorytetem i się nie znam). Nic nie wiem o kontaktach z byłą żoną, ale dowiedziałam się potem że słali sobie maile dotyczące podziału majątku, więc wykluczam wątek dogadywania się z żoną.
      Wspólne mieszkanie po jakimś czasie (mimo że znaliśmy się 4 lata, pomieszkiwaliśmy wcześniej razem) stało się dramatem. On "uciekał" czyli wychodził biegać zanim poszlam do pracy, jak wracałam z pracy to go nie było, wracał dopiero po 21 i szedł spać. Wreszcie po jednej z kłótni wyrzucił mnie z mieszkania.
      po 3 tygodniach dowiedziałam się, że ma problem taki, że nie odpłaciłam tym samym za zniszczenie swojego związku co on. Że powinno być po równo, a ja wyszłam obronną ręką (nie kłóciłam się po rozstaniu z moiim mężem, bardzo dużą pomoc okazali mi rodzice). Ale poprosił bym wróciła. No i głupa wróciłam. Po 3 miesiącach jednak w spokojnej rozmowie usłyszałam, że "nie ejstem taka jak mu się wydawało" i kilka innych epitetów dotyczących mojej osoby.
      Zmęczyłam się tym związkiem i powiem ci że nie chcę już tego pana. Teraz patrze z perspektywy czasu i myślę, że jak się człowiek zakocha nie jest mu nikt i nic w stanie przetłumaczyć jak bardzo się myli w swoich wyborach. Ja też byłam "uwielbiana" przez męża - choć po czasie wyszło, że on tak tylko był "nauczony" i był facetem kochającym za bardzo, teraz to zupełnie inny człowiek.
      Nie wiem czy ta przestroga cos ci da, ale jeśli możesz to odejdź od tego pana. Spróbuj z mężęm, jeśli nie będzie pasowało Ci to wtedy odejdziesz, ale już sama podejmiesz tą decyzję, bez przymusu innej osoby. W trójkącie nie da się żyć, w czworokącie tym bardziej, a ty w nim jesteś. Kobieto szanuj się. Ja to teraz już wiem
      • mab32 Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 08.09.12, 10:04
        aha a przyjrzyj się tez facetowi z boku - jak traktuje bliskich, swoich rodziców - jeśli źle się wypowiada na ich temat, nie szanuje ich, obgaduje to....nie robi tego żeby z tobą podtrzymać rozmowe tylko...taki jest, nie szanuje innych i ciebie tez nie będzie
        ten z którym byłam to typowy zadufany w sobie egocentryk, na dodatek piotrus pan
        jeśli już teraz wyrabia takie rzeczy to nie będzie lepiej, będzie gorzej
        też słyszałam że muszę pobyć sama ze sobą najpierw, że najlepiej jakbym wyjechała a on będzie do mnie przyjeżdżał
        na koniec kiedy już dowiedziałam się o sobie jak bardzo mu nie pasuje i zapytałam "dlaczego więc ten związek jeszcze trwa, czemu go nie zakończyliśmy wcześnie" usłyszałam, że "miałem plan jeszcze trochę pobyć z Tobą i potem jakoś by to tak samo zgasło"
        więc zostawiłam po prawie 5 latach wzlotów i upadków
        a pierwsza zła sytuacja miała miejsce już po 3 miesiącach naszej znajomości i wtedy powinnam odejść
        więc uciekaj póki możesz
        i przypominam ci, żyjesz w czworokącie - jesteś ty twoj mąż on i jego żona, wszyscy jesteście w to uwikłani
    • bez_przekazu Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 11.09.12, 18:25
      ten watek jest przykladem,jak latwo zrujnowac , a jak trudno budowac
      zawsze to sobie powtarzam,kiedy juz nie mam sil "latwiej odejsc, trudniej zyc", i kiedy przetrwam kolejny kryzys jestem z siebie dumna,ze nie uleglam,ze uwierzylam kolejny raz i ze umialam zawalczyc.tym razem jestem rowniez dumna z mojego meza, z ktorym spedzilam juz 23 lata i ciagle,od nowa jestem szczesliwa,ale wiem,ile kosztuje to uczucie. bo tam,za kolejna gora, naprawde nie ma nic ciekawszego niz to,co jest w naszej "dolinie":)
      Szczesliwa Mezatka
      • brunero Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 12.09.12, 11:43
        Brawo, zgadzam się w 100 procentach.
        A mi przyszła taka refleksja. Może ten facet zachowuje się tak, bo sam zobaczył, że zrobił coś bardzo głupiego.Sumienie, frustracja, coś go tam gryzie w środku, nie umie sobie z tym poradzić, stąd agresja w związku, którego tak naprawdę by nie chciał, bo widzi zło, które wyrządził.
        • basiulek5 Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 23.09.12, 17:58
          Przeszłam ostatnio ten sam incydent,w dodatku,jako kobieta 60-letnia.Nie wierzył,że tyle mam,choć jest moim rówieśnikiem.
          Nie żałuję,bo to wielowymiarowe i b.cenne doświadczenie tym bardziej,że nie miałam oparcia w "przyjaciółkach",że zaczęły mi dokuczać na sto sposobów.
          Wierzę,że on,tak,jak i Wasi mężczyżni,wystraszyli się swoich mrocznych skłonności i tego,że zawali sie ich wizerunek.Takie życie.Trzeba rozsądniej gospodarować swoimi atutami.
          Ja akurat nie jestem stuknięta,ale uprawiam sport,pracuję,mam pogodną naturę,więc niech to zostanie jego problemem.
          I Wam życzę podobnie.
    • jutrzenka38 Re: rozstanie z mezem, nowy zwiazek, watpliwosci. 12.09.12, 12:34
      Isiu, wszystko wskazuje na to, że Twój obecny partner Ciebie nie kocha. Wszelką odpowiedzialność za dalsze życie przerzucił na Ciebie. Jakie to proste i wygodne dla tego faceta! Ty zdecyduj, Ty się zastanów, to Ty rozwaliłaś moje małżeństwo, to Ty ponosisz odpowiedzialność. A ja - czysty i niewinny jak przysłowiowa "lelija".

      Isiu, wzięłabym wodę święconą i przegoniła dziada ze swojego życia. Apage Satanas!

      Wściekłość mnie ogarnęła, bo z takim właśnie facetem "przeżyłam" kilkanaście lat. Dodaję - najpiękniejszych. Śmieję się przez łzy, bo dopiero po długim czasie zrozumiałam, że nie był wart nawet jednego mojego palca. A ja TYLE dla niego poświęciłam!!!...

      Odeszłabym od tego faceta, ale do męża jeszcze nie wróciła. Dałabym mężowi i sobie czas na emocjonalne uporządkowanie swoich spraw. Myślę, że niedobrze jest wchodzić i wychodzić "do" i "z" jakiegoś związku (w Twoim przypadku - legalne małżeństwo) tak "ad hoc".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka