Dodaj do ulubionych

Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie do..

22.09.12, 11:50
Jesteśmy małżeństwem 7 lat, znamy się 13. Mamy dwoje dzieci 3 i 6lat. Jestem obecnie na końcówce urlopu wychowawczego ( do czerwca) ale do mojej obecnej pracy nie mam po co wracac, bo się rozsypała, wiec czekam potulnie na wypowiedzenie po skończeniu wychowawczego. mam 34 lata, prawie nie pracowałam w swoim życiu, tylko troche przed ciążą, wiec nie mam doświadczenia. Wykształcenie a raczej jego kierunek też nie jest najlepszy na znalezienie pracy :(
I do rzeczy, mąż wczoraj nazwał mnie darmozjadem, którego nie ma zamiaru utrzymywac, może płacic na dzieci i opłacac rachunki ale na mnie płacic nie będzie. I właściwie to mu do niczego nie jestem potrzebna, bo posprzątac, ugotowac, poprac to on potrafi. Jedynie do czego mnie potrzebuje to do seksu, bo skora ma żone, to nie bedzie chodził na płatny seks ani zaspokajał się sam. Kochamy się faktycznie bardzo mało, 1-2 razy na miesiąc. Ale seks przestał mnie cieszyc, całowanie też. Mąż jest wiecznie zmęczony, stał się niechlujny, ma mnie w nosie, albo spi albo na komputerze siedzi. Ciągle tylko słyszę, że wydaje jego pieniądze, mam się rozliczac ile wydałam. Ja wiem, ze to sa jego pieniadze ale już nie mam siły tak życ, choc wiem, ze to pewnie wszystko moja wina.
Ja bym bardzo chciała isc do pracy, ale się zwyczajnie boję, jestem przerażona, do tego jestem stara, bez doświadczenia, kto mnie przyjmnie, do tego mamy małe dzieci które wciąż chorują i trzeba byc z nimi. Co robic? Terapia małżeńska? Pomocy.
Przepraszam że tak chaotycznie, ale piszę przez łzy...
Obserwuj wątek
    • woda_woda Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 22.09.12, 12:18
      > Co robic?

      Pokonać przerażenie i iść do pracy.
    • kol.3 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 22.09.12, 12:32
      Niestety musisz pokonać swoje opory i do pracy wrócić. Faktycznie nie jesteś w ciekawej sytuacji ale trochę na wlasne życzenie. Jednak nie jesteś sama. Sporo kobiet wraca do pracy po odchowaniu dzieci będąc w wieku po trzedziestce i finansowo wychodzą dobrze. Zorientuj się czy możesz zrobić jakieś kursy np. księgowości, które Ci pomogą w odnalezieniu się w pracy. Jedna z dyrektorek finansowych w mojej firmie była po kompletnie abstrakcyjnym kierunku humanistycznym.
    • quba Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 22.09.12, 12:44
      Twój mąż jest zwykłym łobuzem i świnią, jest podły.
      Wykorzystuje Twoja sytuację, by Cię upokorzyć.
      Jeżeli tak stawia sprawę, to niech Tobie płaci za ten seks, bo niby dlaczego masz mu za darmo służyć własnym ciałem?
      Ja bym od niego odeszła i pozwala go o alimenty na SIEBIE I NA DZIECI!
      Jest podłym sadystą, bo znęca się nad Tobą moralnie, upokarza i poniża.
      Do pracy wrócisz, o ile będzie szansa, a chłopa OBOWIĄZEK jest utrzymać rodzinę, skoro ją założył.
      On Cie może prosić, byś wróciła do pracy, ale nie może Ci kazać i gadanie, że jesteś darmozjadem, w sytuacji, gdy spędzasz życie z dwójką maleńkich dzieci, świadczy, że jest durniem i sadystą.
      Ciekawe jak zachowałby się, gdybyś to Ty zarabiała pieniądze, a on grosze...
      Trzymaj się !
      Nie daj się!
      TRZYMAM KCIUKI!
      • sootball Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 22.09.12, 14:44
        Seks to nie jest usługa.
        Nie w małżeństwie.
        Ok, powinnam właściwie napisać "nie powinien być", bo życie pokazuje, że często jednak jest.
      • makurokurosek Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 23.09.12, 02:07
        > Ja bym od niego odeszła i pozwala go o alimenty na SIEBIE I NA DZIECI!

        Jesteś tak pewna, że z alimentów byś wyżyła?

        " > Do pracy wrócisz, o ile będzie szansa, a chłopa OBOWIĄZEK jest utrzymać rodzinę
        > , skoro ją założył."

        Ani obowiązkiem chłopa nie jest utrzymywanie żony gdy ta pracować nie chce, ani obowiązkiem żony uprawianie seksu na każde zawołanie męża. Zarówno seks, jak i finanse domowe to kwestia uzgodnienia małżonków.

        "> On Cie może prosić, byś wróciła do pracy, ale nie może Ci kazać i gadanie, że j
        > esteś darmozjadem, w sytuacji, gdy spędzasz życie z dwójką maleńkich dzieci, św
        > iadczy, że jest durniem i sadystą."

        Maleńki to jest niemowlak, a nie sześciolatek. W dobie kryzysu który ciągnie się już 3 rok to zwyczajny idiotyzm zrzucanie utrzymania na barkach jednej osoby.

        "> Ciekawe jak zachowałby się, gdybyś to Ty zarabiała pieniądze, a on grosze...'

        Nie ma co gdybać bo jak na razie przez całe trwanie związku małżeńskiego to mąż był jedynym żywicielem rodziny.
    • hermanius Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 22.09.12, 12:46
      nikola.25 napisała: Ja wiem, ze to sa jego pieniadze ale już nie ma
      > m siły tak życ, choc wiem, ze to pewnie wszystko moja wina.
      Jakie jego? W małżeństwie pieniądze są wspólne. Są różne sytuacje, mąż pracuje, zona wychowuje dzieci, ktoś traci pracę i jest bezrobotny, albo jak pewne znane mi małżeństwo z 5 dzieci, gdzie żona pracuje a mąż zajmuje się dziećmi i domem. I w cale z tego powodu nie są nieszczęśliwi. Problem jest głębszy i dotyczy w ogóle waszych relacji a pieniądze są tylko pretekstem.
    • sorvina Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 22.09.12, 13:21
      Moja koleżanka miała nieco podobny problem. Po spędzeniu dłuższego czasu w domu przy dzieciach po pierwsze zapomniała już to co wiedziała ze studiów, poza tym nigdy dłużej nie pracowała i nie miała większego doświadczenia. Pomogło jej szkolenie z programu aktywacji kobiet. Pod opieką psychologa i doradcy zawodowego uczyła się dostrzec swoje mocne strony i pisać cv tak by je uwzględnić. Bardzo jej to pomogło. Na początku znalazła pracę na pół etatu na zasadzie parzenia kawy prezesowi, ale sprawdziła się pomagają w różnych rzeczach i z czasem dostała etat i bardziej odpowiedzialne zadania.

      Od męża egzekwuj pieniądze, są WSPÓLNE i nie daj się niszczyć.
    • sootball Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 22.09.12, 14:03
      Łzy tu nic nie pomogą. Musisz iść do pracy, koniecznie, żeby usamodzielnić się, a potem sama zdecydować czy chcesz być z takim facetem czy nie. Ja bym nie chciała. Praca być może spowoduje, że mąż zacznie się z Tobą liczyć, ale przede wszystkim spowoduje, że Ty zaczniesz się liczyć sama za sobą, bo na razie to z tym u Ciebie krucho, skoro pozwalasz się tak traktować.
      "Posprzątać czy ugotować to on potrafi" potrafić potrafi, ale czy faktycznie to robi? Czy Ty to robisz? Policz godziny, które spędzasz na sprzątaniu, gotowaniu, opiece nad dziećmi, wyszczególnij co dokładnie robiłaś, a potem przelicz mu ten czas na stawki, które biorą panie do sprzątania i opiekunki. To jest Twoja realna praca, której nikt nie ma prawa deprecjonować. Twoja praca, która nie może być za darmo.
      Jeśli jest niechlujny, powiedz mu to wyraźnie np: przykro mi, ale jesteś nieogolony i śmierdzi ci z ust, zadbaj o siebie, a potem przychodź się seksić.
      Naucz się mówić "nie" kiedy coś Ci nie odpowiada.
      • woda_woda Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 22.09.12, 14:23
        sootball napisała:

        > "Posprzątać czy ugotować to on potrafi" potrafić potrafi, ale czy faktycznie to
        > robi?

        Nie dość, że facet musi pracować na utrzymanie 4-osobowej rodziny, to po pracy ma jeszcze prać, sprzątać i gotować? Oczywiście, że potrafi, ale prawdopodobnie chciałby, aby żona pomogła mu w utrzymaniu rodziny - dzieci nie są już malutkie a autorce najwyraźniej odpowiada nie pracować zawodowo. No i te jej pretensje, że mąż jest zmęczony. A jaki ma być?
        • sootball Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 22.09.12, 14:42
          Nie chodzi o to że MA sprzątać, tylko o użycie argumentu "nie potrzebuję cię do sprzątania bo sam potrafię" w sytuacji, w której jak przypuszczam sprzątanie jest na głowie pani, a pan mopa nie tknął od pięciu lat.
          • woda_woda Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 22.09.12, 14:53
            Polecam lekturę wątku autorki sprzed dwóch lat:
            forum.gazeta.pl/forum/w,898,117299520,117299520,Jestem_zaborcza_zona_nie_radze_sobie_z_tym.html?wv.x=2
            Wyraźnie pisze, że nie chce iść do pracy, że nie chce ani na chwilę rozstawać się "swoimi" dziećmi, w którymś miejscu pisze, że mąż wstaje do pracy przd 3.00 a wraca o 17.00, że nie pozwala mężowu wychodzić z dziećmi poza dom, bo boi sie o ich zdrowie, że nie ma żadnych zainteresowań poza dziećmi. Dużo jest tam kwiatków.

            I jakkolwiek niegrzeczne było to, co mąż mówi - można go zrozumieć.
            • nikola.25 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 22.09.12, 15:40
              woda-woda a czytałaś jeszcze jeden mój post apropos córci? Dlaczego tego nie wrzuciłaś? Tam też było jaki jest mój mąż.
              Wtedy dzieci były małe, nie chciałam isc do pracy ale teraz juz chodza do przedszkola, teraz juz mogę sobie czegos poszukac, ale znowu jest lęk. Tak trudno zrozumiec, że skoro wypadłam z rynku pracy na ponad 6 lat to cięzko wrócic? I tak na własne zyczenie!!!
              Za rady w stylu, tam jest dużo kwiatków, serdecznie dziękuje, idz radzic komus innemu!

              A ja uważam, mimo wszystko, że pewnych rzeczy mówic się powinno, jakkolwiek by się było zmęczonym!
              • woda_woda Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 22.09.12, 15:46
                nikola.25 napisała:

                > woda-woda a czytałaś jeszcze jeden mój post apropos córci?

                Owszem. Czytałam, że jesteś nadopiekuńczą mamą do tego stopnia, iż kilkuletnie dziecko płacze, gdy zostaje w pomieszczeniu bez ciebie. Pora odpępić się od dzieci - dla ich dobra.


                > Wtedy dzieci były małe, nie chciałam isc do pracy ale teraz juz chodza do przed
                > szkola, teraz juz mogę sobie czegos poszukac, ale znowu jest lęk. Tak trudno zr
                > ozumiec, że skoro wypadłam z rynku pracy na ponad 6 lat to cięzko wrócic? I tak
                > na własne zyczenie!!!

                Owszem trudno zrozumieć to, że człowiek boi się iśc do pracy. Moim zdaniem jest to wymówka.


                > A ja uważam, mimo wszystko, że pewnych rzeczy mówic się powinno, jakkolwiek by
                > się było zmęczonym!

                A ja uważam, że dzieci ma oboje rodziców - i oboje powinni partycypować w kosztach ich utrzymania i opieki.
                • nikola.25 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 22.09.12, 16:00
                  Owszem, dzieci mają oboje rodziców, ale pomyślałaś, że to ja im od małego podcieram tyłki, latam do lekarza, wstaje w nocy, gdy płaczą, zaprowadzam, odbieram z przedszkola? Ja się nimi opiekuję a mąż utrzymuje. Do tej pory tak działało, raz lepiej raz gorzej. Teraz się posypało.
                  • marzeka1 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 22.09.12, 16:04
                    Tyle że dzieci mają 2 rodziców, wcale nie uważam, że tylko matka nadaje się do podcierania tyłków, latania po lekarzach czy wstawania w nocy oraz zaprowadzania do przedszkola- dlatego właśnie po macierzyńskim wracałam do pracy, a opieką nad dziećmi dzieliłam się z mężem- mając 2 synów, uważam, że to było najlepsze wyjście, by dzieci miały na co dzień kontakt z ojcem.
                    Ty nie masz innego wyjścia, niż przy takim podejściu męża poszukać pracy.
                  • woda_woda Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 22.09.12, 16:05
                    nikola.25 napisała:

                    > Owszem, dzieci mają oboje rodziców, ale pomyślałaś, że to ja im od małego podc
                    > ieram tyłki, latam do lekarza, wstaje w nocy, gdy płaczą, zaprowadzam, odbieram
                    > z przedszkola? Ja się nimi opiekuję a mąż utrzymuje. Do tej pory tak działało,
                    > raz lepiej raz gorzej. Teraz się posypało.

                    Pisałaś, że mąż również opiekował się dziećmi, gdy były małe.
                    Teraz dzieci są w wielu przedszkolno-szkolnym. Pora więc ogarnąć się, dzieci w odpowiednie miejsca, samej do pracy - po pieniądze i po to, aby wreszcie zacząć żyć swoim własnym zyciem a nie zyciem męża i dzieci.

                    Myślę, że zgadzasz się ze mną :)
                    • nikola.25 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 22.09.12, 16:35
                      Woda, owszem tu zgadzam się z Tobą, ale tu tylko nie chodzi o to!
                      Chodzi o podejscie męża do mnie, o to jak mnie nazywa, jak mnie traktuje. Wydaje mi się,że nawet kobieta na wychowawczym, a nawet na bezrobociu zasługuje na trochę szacunku, i nie powinna byc traktowana. To mnie najbardziej boli.
                      • woda_woda Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 22.09.12, 17:05
                        Owszem.

                        Ale warto zastanowić się nad przyczyną jego zachowania.
                        Inaczej - czy wyszłaś za mąż za prostaka, czy prostakiem stał się z jakichś przyczyn.
                        • joanna35 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 22.09.12, 18:14
                          A jakie to przyczyny usprawiedliwiają chamstwo? Zdenerwowanie, stres? Jest ktoś we współczesnym świecie wolny od takich doświadczeń?
                          • lusitania2 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 22.09.12, 18:25
                            joanna35 napisała:

                            > A jakie to przyczyny usprawiedliwiają chamstwo?

                            wygodnictwo i lenistwo autorki wątku.
                            • marzeka1 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 22.09.12, 18:45
                              Nie, nie usprawiedliwiają, ale też bycie matką nie czyni kobiety na tyle wyjątkową i niezwykłą, ze nie musi pracować, uważając, ze ona tylko wie lepiej , jak zająć się dziećmi. Tu dzieci mają dwoje rodziców, a jeśli ten mąż- zasuwa tyle godzin, to może wolałabym trochę spasować, gdyby w domu były dwie pensje, a nie tylko jedna; tym bardziej, ze kobieta ma dzieci odchowane.
                              • joanna35 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 22.09.12, 19:01
                                A jesteś pewna, że będzie chciał się tymi dziecmi zajmować? Jesteś pewna, że będzie chciał partycypować w obowiązkach domowych ? I żeby nie było , tez uważam, że dziewczyna powinna wrócić do pracy i to nie tylko dla kasy, bardziej dla możliwości samostanowienia , dla podniesienia samooceny, ale znam pary gdzie żony nie pracują a mężowie nie uważają ich za darmozjada i pary gdzie żony pracują, a mężowie i tak nimi pomiatają. Powrót żony do pracy poprawi ich relacje tylko wtedy jeżeli faktycznie jedynym ich problemem jest jednoosobowa odpowiedzialność męża za byt rodziny. A coś mi mówi, ze niekoniecznie tak jest....
                                • marzeka1 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 22.09.12, 19:09
                                  Ale o to, że mąż może nie chcieć tymi dziećmi zajmować, ona sama zadbała: skutecznie uważając, że tylko "ona sama". Mam taką szwagierkę, 4 dzieci, ona sama decyduje o wszystkim , jeśli chodzi o dzieci, mąż pracuje za granicą, ma słać kasę, przyjechać co jakiś czas i się nie wtrącać, jak nikłą więź dzieci mają z ojcem, mówić nie muszę.
          • makurokurosek Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 23.09.12, 02:16
            Tak jak i większość kobieta nie brała sobie męża po to by sprzątał, tak i większość mężczyzn nie brało w tym celu żony. Odpowiedzialność za utrzymanie rodziny i domu spoczywa na obydwóch osobach, a nie jednej.
            Nie wiem czy wy w ogóle myślicie o obciążeniu psychicznym jakie leży na jedynym żywicielu rodziny. Czy którakolwiek z was zastanowiła się co by było gdyby nagle mąż autorki stracił prace/ miał wypadek? Pozostawianie utrzymania całej rodziny na barkach jednej osoby przez tyle lat to zwyczajny idiotyzm, bezmyślność, nieodpowiedzialność i kompletne nieliczenie się z drugą osobą.
            • noname2002 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 23.09.12, 08:56
              Obciążenie psychiczne nie usprawiedliwia chamstwa wobec żony. Znam sporo osób(i mężczyzn i kobiet) które same utrzymują rodzinę i nie znęcają się psychicznie nad partnerem.
            • brak.polskich.liter Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 23.09.12, 11:40
              Toz wyraznie napisalam, ze rozumiem, ze faceta w takim ukladzie moze szlag trafiac i moze nie wyrabiac psychicznie pod cisnieniem. Sugerowalam tez, ze uklad, ktory byc moze dzialal OK, kiedy dzieci byly malutkie, teraz sprawia, ze obojgu panstwu szajba odbija - pani z powodu zredukowania sie do zupokupomatu i wyuczonej bezradnosci, panu od wizji typu "a jak strace robote/cos mi sie stanie, to zbiorowo wbijemy zeby w sciane" i nadmiaru wladzy. A nadmiar wladzy deprawuje.

              To jednak nie usprawiedliwia agresywnych, werbalnych jazd po pani, chamstwa i zachowan majacych znamiona przemocy ekonomicznej. Gdybyz to byla jedna sytuacja, bylabym bardziej wyrozumiala - OK panu sie ulalo, szambo wybilo uszami, w awanturze mozna wygadywac rozne rzeczy. Ale autorka pisze, ze akcje z wydzielaniem jej kasy czy niefajne teksty do niej weszly u pana w standard - a to juz mocno niehalo.

              Autorka nie ma innego wyjscia, tylko sie ogarnac i szukac roboty. I to nie dlatego, ze "pan kazal", tylko dla wlasnego dobra, zeby sie jakos wygrzebac z szamba, w ktorym obecnie siedzi. Tyle, ze nie ma gwarancji, ze jak juz te robote znajdzie, malzonek przestanie po niej jezdzic, przestanie byc chamem, czy uzna nowy uklad sil w rodzinie bez walki. To nie jest relacja przyczyna-skutek.
              • makurokurosek Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 23.09.12, 13:27
                Istnieje coś takiego jak działanie w afekcie. Po siedmioletnim utrzymywaniu całej rodziny przez jedną osobę, w chwili gdy z roku na rok sytuacja ekonomiczna staje się coraz mniej stabilna, nie dziwię się zachowaniu pana, powiem więcej osobiście nie wytrzymałabym, aż siedmiu lat. O kulturalnym zachowaniu i wzajemnym szacunku można prawić gdy sytuacja nas bezpośrednio nie dotyczy, gdy to nie my mamy na barkach utrzymanie całej rodziny i unikającej pracy osoby. Dziwne, że gdy temat dotyczy np niepracującego syna większość forumek jest za tym by nieroba i darmozjada wyrzucić z chaty, albo co najmniej ostro obciąć mu fundusze. Tu mamy identyczną sytuację ale migającym się od pracy nie jest dorosły syn, a dorosła matka. Ciekawe czemu dzieci ( wcale już nie małe) nagle tak diametralnie zmieniają obraz i stają sie usprawiedliwieniem dla nieroba.
                • marzeka1 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 23.09.12, 14:42
                  Dalej uważam,że mąż nie powinien jej tak wyzywać, ale z całego wątku widać,że ona do pracy iść nie chce, chce ciągle i ciągle być z dziećmi i dla dzieci- już projektuje, ze chorować ciągle będą itp. Taka postawa, gdy mąż od 7 lat sam utrzymuje 4-osobową rodzinę, może wkurzać bardzo.
                  I owszem, z pracą może nie być łatwo, ale na pewno łatwiej niż za kolejne 5 lat bycia w domu przy dużych już dzieciach.
                  Ba- znam przypadek, gdy kobieta nigdy do pracy nie poszła, miała 4 dzieci (zawsze gdy już miała iść, zachodziła w ciążę), a potem mąż zginął na budowie w Niemczech- o tym, jak trudne było jej zderzenie z życiem, nawet chyba mówić nie muszę.
                  • joanna35 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 23.09.12, 15:37
                    On się najzwyczajniej w świecie boi nieznanego. Nie wiem, ale zakładam, ze decyzja o jej pozostaniu w domu z dziećmi była ich wspólną decyzją. Nie wiem czy mąż wcześniej rozmawiał z Autorką na spokojnie, przedstawiał swoje racje i oczekiwania wobec niej. Owszem, mamy kryzys, ale nie zmienia to faktu, ze jego zachowanie nazywa się przemocą ekonomiczną i pewnie, jak każda przemoc, podlega sankcjom prawnym.
                    • woda_woda Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 23.09.12, 15:46
                      joanna35 napisała:

                      > Owszem, mamy kryzys, ale nie zmienia to faktu, ze jego zachow
                      > anie nazywa się przemocą ekonomiczną i pewnie, jak każda przemoc, podlega sankc
                      > jom prawnym.

                      Oczywiście. Trzeba zgłsić na policji, że mąż chce, aby żona poszła do pracy.
                      • joanna35 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 23.09.12, 15:53
                        Jesteś pewna, ze robisz idiotkę ze mnie?
                        • woda_woda Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 23.09.12, 15:55
                          joanna35 napisała:

                          > Jesteś pewna, ze robisz idiotkę ze mnie?

                          A muszę robić?
                          • joanna35 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 23.09.12, 15:57
                            Wychodzi na to, ze tak. Uważaj, zebyś się nie zatruła walsnym jadem.
                            • woda_woda Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 23.09.12, 16:05
                              Rzeczywiście - bardzo jadowita jestem :)

                              Żmija, wiadomo.
                            • makurokurosek Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 23.09.12, 19:38
                              Decydując sie na ślub ludzie decydują się na WSPÓLNĄ odpowiedzialność za stworzoną rodzinę, to się tyczy zarówno wychowania dzieci jak i odpowiedzialności finansowej za rodzinę.
                              • joanna35 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 23.09.12, 20:31
                                Owszem i ta WSPÓLNA odpowiedzialność może polegać na świadomym wyborze podziału obowiązków obu małżonków. Dlatego odpowiedź na pytanie czy mąż brał udział w podjęciu przez żonę decyzji o pozostaniu na urlopie wychowawczym czy był przekonany o słuszności takiej decyzji czy też został postawiony przed faktem dokonanym ma istotne znaczenie dla mojej oceny męża i zainstniałej sytuacji.
                                • szpil1 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 23.09.12, 21:30

                                  joanna35 napisała:

                                  > czy mąż brał udział w p
                                  > odjęciu przez żonę decyzji o pozostaniu na urlopie wychowawczym czy był przekon
                                  > any o słuszności takiej decyzji czy też został postawiony przed faktem dokonany
                                  > m ma istotne znaczenie dla mojej oceny męża i zainstniałej sytuacji.

                                  No, ale może 6 lat temu okoliczności były jednak inne, może wtedy mąż był przekonany, że to dobra decyzja. A teraz jednak dopada go zmęczenie, i fizyczne, i psychiczne. I stąd zaniedbanie się, i agresja słowna.
                                  • joanna35 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 23.09.12, 21:40
                                    No , owszem, ale jeżeli małżeństwo nie ma problemu z komunikacją to takie sprawy omawia się na bieżąco, a nie zaciska zęby przez 6 lat, żeby nagle wybuchnąć. Ja po prostu myślę, ze to nie jest ich jedyny problem. Pytanie co było pierwsze - problemy z komunikacją i brak szacunku czy przeciążenie jednosobową odpowiedzialnością za byt rodziny.
                                    • makurokurosek Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 24.09.12, 00:19
                                      > No , owszem, ale jeżeli małżeństwo nie ma problemu z komunikacją to takie spraw
                                      > y omawia się na bieżąco, a nie zaciska zęby przez 6 lat, żeby nagle wybuchnąć.

                                      Skąd wiesz czy mąż autorki wcześniej z nią nie rozmawiał na ten temat , skąd wiesz że jego obecne zachowanie nie jest wynikiem bezsilności wobec niechęci podjęcia przez żonę pracy ? Uwzględniając to, że pomimo obecnych awantur autorka i tak nie zamierza podjąć pracy skąd twoja pewność, że facet nigdy wcześniej nie rozmawiał o konieczności skrócenia urlopu wychowawczego. Skoro nawet agresja i poniżenie nie jest w stanie zmotywować autorki do podjęcia pracy to skąd założenie, że prośby by ją zmotywowały.
                                      • joanna35 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 24.09.12, 06:54
                                        A skąd ty wiesz, że tak było?
                                      • joanna35 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 24.09.12, 07:46
                                        Skoro nawet agresja i
                                        > poniżenie nie jest w stanie zmotywować autorki do podjęcia pracy to skąd założe
                                        > nie, że prośby by ją zmotywowały.
                                        Nie prośby tylko rozmowy, unaocznienie jej sytuacji materialnej rodziny i psychiczno-emocjonalnej męża. Agresja i poniżenie niekoniecznie musi motywowac do zmian, natomiast z całą pewnością uruchamia "syndrom" ofiary, a ten dla wielu osób potrafi być bardzo wygodny i ustawić na całe lata.
                                • makurokurosek Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 24.09.12, 00:13
                                  Dlatego odpowiedź na pytanie czy mąż brał udział w p
                                  > odjęciu przez żonę decyzji o pozostaniu na urlopie wychowawczym czy był przekon
                                  > any o słuszności takiej decyzji czy też został postawiony przed faktem dokonany
                                  > m ma istotne znaczenie dla mojej oceny męża i zainstniałej sytuacji.

                                  W przeciągu tych siedmiu lat jakbyś nie zauważyła sytuacja ekonomiczna bardzo się zmieniła i układ który był dobry kiedyś nie koniecznie musi się sprawdzać teraz.
                                  Nie wiemy czy decyzja o wychowawczym była wspólna, wiemy że od dłuższego czasu sytuacja ta całkowicie nie odpowiada facetowi który od początku trwania małżeństwa jest jedynym żywicielem rodziny. I wybacz ale biorąc pod uwagę sytuację na rynku pracy, nawet gdyby sam 6 lat temu namawiał żonę do pozostania na wychowawczym ma prawo teraz oczekiwać pomocy od żony w utrzymaniu rodziny, ma prawo wkurzać sie na to, że żona ignoruje obecną sytuację ekonomiczna, że myśli o przyszłości ich rodziny.
                                  • joanna35 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 24.09.12, 06:56
                                    Zadziwiające jak dużo wiesz o sytuacji tej rodziny .
                                    • makurokurosek Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 24.09.12, 12:07
                                      Z pierwszego postu autorki jasno wynika, ze sytuacja nie jest świeża i ciągnie się już jakiś czas.
                                      • woda_woda Ja z tobą, makurokurosek, w pełni się zgadzam. 24.09.12, 13:21
                                        Oburza mnie postawa kobiet twierdzących, że to mąz założył rodzinę, więc ma obowiązek na nią płacić. One zaś mają dzieci, więc należy im się za to szacunek, kasa bez ograniczeń i wszelka pomoc. Mężowi jednocześnie wara od wychowywania dzieci - bo on jest tylko od tego, żeby płacić, być miłym i grzecznych a po robocie ma pomagać w domu.

                                        We łbach się poprzewracało.
                                        • sonia_siemionowna Re: Ja z tobą, makurokurosek, w pełni się zgadzam 04.10.12, 01:53
                                          Zgadzam się w 100%. Nie wiem, co to jest, chyba jakas polska wypaczona wersja feminizmu. I potem zdziwko, że mąż nie wytrzymał bycia bankomatem tudzież szczurem w kołowrotku i znalazł sobie panią, która jest dla niego miła. Nie to, żebym usprawiedliwiała zdradę ale jednak jej scenariusz jest w naprawdę wielu przypadkach identyczny.
                                  • cherry-cherry Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 24.09.12, 09:38
                                    > ma prawo teraz oczekiwać pomocy od żony w utrzymaniu rodziny, ma prawo wku
                                    > rzać sie na to, że żona ignoruje obecną sytuację ekonomiczna, że myśli o przysz
                                    > łości ich rodziny.

                                    To wcale nie musi byc tak, ze biedny mis jest taki zestresowany oraz zatroskany o przyszlosc rodziny i to niby z tej wielkiej troski wypomina zonie brak pracy i produkuje niewybredne docinki.
                                    Moze byc tez tak, ze facet dosrywa zonie, bo zwyczajnie czuje sie silniejszy, lepszy (pracuje, wiec jest socjalnie w porzadku, w przeciwienstwie do niej) i lubi tak sobie nad nia podominowac, pokazac ze jest kocmoluchem przy garach.
                                    Sama znam pare, gdzie kobieta nie pracuje, ale pomimo to wnosi co miesiac calkiem niemale pieniadze do budzetu rodzinnego (tyle samo co jej maz pracujac), tak ze pan nie musi byc ciezko stroskany o to ze jest jedynym zywicielem. Ale lubi sie wyzywac na osobie moze nie tyle ekonomicznie ile socjalnie, ze kobieta siedzaca w domu na tylku, malo ambitna i w ogole dno.
                                    Niektorzy faceci lubia dominowac i pokazywac, kto tu jest panem. Dowartosciowuja sie w ten sposob po prostu kosztem zony. Taki wariant tez jest tu prawdopodobny, sadzac po formie przytaczanych przez autorke wypowiedzi pana meza.
                                    • noname2002 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 24.09.12, 09:48
                                      Dokładnie, ja tak właśnie odbieram sytuację autorki postu. Trafiła na kogoś kto lubi się powyżywać na kimś od niego zależnym.
                                    • makurokurosek Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 24.09.12, 11:55
                                      Tak z ciekawości ile według was potrzebne jest na utrzymanie czteroosobowej rodziny? Bardzo ciekawe, że coraz więcej ludzi ma problem wiązania końca z końcem z dwóch pensji, a według was jedna pensja wystarcza na bezstresowe życie w luksusie. To ciekawe ile zarabia mąż autorki 6000 , 8000 a może 2000 tak jak większość ludzi w przeciętnej wielkości mieście
                                    • makurokurosek Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 24.09.12, 12:06
                                      > Sama znam pare, gdzie kobieta nie pracuje, ale pomimo to wnosi co miesiac calki
                                      > em niemale pieniadze do budzetu rodzinnego (tyle samo co jej maz pracujac)

                                      Z pierwszego postu nie wynika, aby autorka cokolwiek wnosiła do finansów rodziny, więc sytuacja jest jednak nieco inna nie uważasz.
                                      • cherry-cherry Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 24.09.12, 13:10
                                        > Z pierwszego postu nie wynika, aby autorka cokolwiek wnosiła do finansów rodzin
                                        > y, więc sytuacja jest jednak nieco inna nie uważasz.

                                        Toz to oczywiste ze sytuacja jest inna, ja tylko podalam ten przyklad (autentyczny) dla zilustrowania faktu, ze czesto facetom nie chodzi tyle o samotnie zasilany budzet, tylko pietnuja sam fakt ze zona nie pracuje
                                        Taka zona jest wtedy dla nich nie interesujaca i niewystarczajaco partnerska, o kase tu nie chodzi.
                                        W moim przykladzie kobieta przynosi do domu co miesiac tyle samo co maz, a mimo to on jej ustawicznie dogryza.
                                        Mierzi go to, ze ona nie pracuje => jest garkotlukiem, nie ma ambicji, nie robi kariery, nie mozna jej podziwiac.
                                        I jezdzi po niej jak po lysej kobyle, bo ma takie lekko sadystyczne zapedy, ze slabszym trzeba na dluzsza mete pogardzac. Albo moze, ze o czym tu rozmawiac w domu z takim kopciuszkiem, nie wiem co sie we lbach takich facetow roi.
                                  • noname2002 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 24.09.12, 09:39
                                    To może powinien żonę zacząć bić? To ją na pewno zmotywuje bardziej.
                                    • makurokurosek Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 24.09.12, 12:02
                                      Szczerze gdybym miała w swoim otoczeniu taką parkę to radziłabym panu albo rozwód albo rezygnację z pracy, może gdy paniusi się urwie przy dupie może w końcu zrozumie, że kasa z nieba nie leci.
                                      Jestem widać wyjątkowym przemocowcem albo wyjątkowo słaba psychicznie bo nie wyrobiłabym nawet roku na miejscu męża autorki. Widzę jak niewielki problem finansowy wpływa na mój i mojego partnera stan psychiczny i jak to przekłada się na nasze relacje w domu. Mogę wam tylko pozazdrościć waszego bezstresowego i luzackiego podejścia do finansów rodziny. Z lekkim podziwem i zazdrością patrzyłam na ludzi żyjących dniem dzisiejszym i nie myślących o tym co wrzucą jutro do gara. Z podziwem bo zakrawa to o głupotę, z zazdrością bo żyją bezstresowo.
                                      • joanna35 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 24.09.12, 12:08
                                        Wyluzuj dziewczyno. To tylko forum, posty i cudze życie, więc jak mamy podchodzić? Może my po prostu nie widzimy powodu, żeby dowartościowywać się cudzym kosztem poprzez dokopywanie mu, jaki to jest beznadziejny. Ludzie na forach szukają wsparcia, a nie powtórki tego czego mają w domu.
                                        • jagienka75 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 24.09.12, 14:31
                                          joanna35 napisała:

                                          > Wyluzuj dziewczyno. To tylko forum, posty i cudze życie, więc jak mamy podchodz
                                          > ić? Może my po prostu nie widzimy powodu, żeby dowartościowywać się cudzym kosz
                                          > tem poprzez dokopywanie mu, jaki to jest beznadziejny. Ludzie na forach szukają
                                          > wsparcia, a nie powtórki tego czego mają w domu.


                                          joanna, makurokurosek w dokopywaniu się specjalizuje a właściwie "spełnia".
                                          Ona tym żyje i nie może inaczej, bo się udusi. To taka specjalistka od życia rodzinnego;)
                                          • makurokurosek Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 24.09.12, 20:20
                                            Po prostu nie lubię pasożytnictwa. Jak zwykle jednak zaskakuje mnie ilość kobiet wychodzących z założenia jak mnie wzięłaś to mnie utrzymuj, boże co za ku...kie podejście.

                                            Pomijając moje poglądy, sama zostałam półsierotą w wieku nastu lat, dlatego rozwala mnie bezmyślność, głupota i brak wyobraźni osób pokroju autorki, sa tak leniwe że nawet nie sprawdzą z jakiej wysokości rentą pozostaną w przypadku wypadku czy śmierci jedynego żywiciela rodziny. No ale o czym ja mówię przecież przy ku...kim podejściu jak mnie wziąłeś to mnie utrzymuj szybciutko znajdą sobie kolejnego sponsora.
                                            • nikola.25 makurokurosek 24.09.12, 20:27
                                              makurokurosek sierotko, wypraszam sobie! Nie bierz wszystkich swoją kure...ska miarą! Masz kompleksy, lecz je na innych nie na mnie. I won z mojego wątku. Za takie rady dziękuje!
                                              • makurokurosek Re: makurokurosek 24.09.12, 20:33
                                                Oj nagle ambicja się w tobie obudziła, to może w końcu do roboty się weźmiesz, a nie oburzona bo pan sponsor jasno pokazał ci miejsce.
                                              • makurokurosek Re: makurokurosek 24.09.12, 20:35
                                                Jeszcze jedno zastanów się leniuchu za co utrzymasz dzieciak, gdy mąż i do seksu wybierze młodszą.
                                                • nikola.25 Re: makurokurosek 24.09.12, 20:43
                                                  buraczko, tobie juz podziękowałam, nie umiesz czytac! sio, sio, sio
                                                  nikt taki jak ty nie bedzie mi rad dawał, nie bedzie mnie obrażał i od kur...wa wyzywał. Za kogo ty się masz prostaczko!
                                                  Dziwne, że pare mądrych tu osób napisało fajnie, bez gnojenia mnie, można, da się? I to cenie! ciebie żegnam
                                                  • woda_woda Re: makurokurosek 24.09.12, 20:46
                                                    nikola.25 napisała:


                                                    > Dziwne, że pare mądrych tu osób napisało fajnie, bez gnojenia mnie

                                                    No to kiedy zaczynasz szukać pracy?
                                                  • nikola.25 Re: makurokurosek 24.09.12, 20:47
                                                    od 1 pażdziernika!
                                                  • woda_woda Re: makurokurosek 24.09.12, 20:50
                                                    nikola.25 napisała:

                                                    > od 1 pażdziernika!

                                                    Trzymam za słowo.
                                                  • nikola.25 Re: makurokurosek 24.09.12, 20:52
                                                    lepiej kciuki, żebym coś znalazła :)
                                                  • makurokurosek Re: makurokurosek 24.09.12, 20:54
                                                    Ja tylko skomentowałam wypowiedz " Jak mnie wzięłaś to mnie utrzymuj". Masz naprawdę super ambicje - być utrzymanką,a burakiem to trzeba być żeby wybierając życie utrzymanki wybrać sobie tak biednego sponsora. Widać nie tylko nie masz ambicji do niezależności ale również masz małe wymagania co do facetów.
                                                    Forum natomiast jest forum publicznym , wypowiadać więc się może każdy niezależnie od swojego podejścia do tematu
                                            • jagienka75 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 25.09.12, 10:38
                                              makurokurosek napisała:

                                              > Po prostu nie lubię pasożytnictwa. J


                                              Nawet jeśli, to nikt na Tobie nie pasożytuje. Tymczasem zamilcz kobieto. Kompromitujesz się. Nie pierwszy raz już zresztą.
                                              • makurokurosek Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 25.09.12, 11:16
                                                > > Po prostu nie lubię pasożytnictwa. J
                                                >
                                                >
                                                > Nawet jeśli, to nikt na Tobie nie pasożytuje. Tymczasem zamilcz kobieto.

                                                Nie jestem bita, co nie oznacza że mam akceptować przemoc domową u sąsiadów.
                                                Nie jestem gwałcona co nie oznacza, że mam przejść obojętnie obok aktu gwałtu.
                                                Nie jestem ofiarą kradzieży, co nie znaczy że mam bezczynnie patrzeć na złodziej który właśnie okrada innych.
                                                Ja rozumiem, że według ciebie jeżeli sytuacja nie dotyczy nas bezpośrednio, to dla nas już nie istnieje, dla mnie to jednak bezduszność.
                                                I tak w opisanej sytuacji to według mnie nie autorka jest ofiara, a jej mąż.
                                        • makurokurosek Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 24.09.12, 20:14
                                          To tylko forum, posty i cudze życie, więc jak mamy podchodz
                                          > ić?

                                          Jak widać każdy podchodzi inaczej, ty współczująco ja realnie.

                                          Może my po prostu nie widzimy powodu, żeby dowartościowywać się cudzym kosz
                                          > tem poprzez dokopywanie mu, jaki to jest beznadziejny.

                                          Jeżeli już to obydwie dowartościowujemy się cudzym kosztem. Ja bo otwarcie krytykuję postawę autorki pokazując drugą stronę medalu, ty poklepując autorkę i kosztem jej męża robisz z siebie dobrą duszyczkę.

                                          "Ludzie na forach szukają
                                          > wsparcia, a nie powtórki tego czego mają w domu."

                                          Poklepywaniem po ramieniu i utwierdzaniem w błędnym odbiorze rzeczywistości nie dajesz autorce wsparcia, ty ją utwierdzasz w tym że nie ma potrzeby zmian, że to mąż ma problem a nie ona.
                                          • joanna35 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 24.09.12, 21:13
                                            Markurokurosek kończę tę dyskusję, bo prowadzi donikąd, ale na koniec napiszę coś bez złośliwości - jestem w szoku. Szczerze.Spotkałyśmy się już na innych forach i jawiłaś mi się jako zupełnie inna osoba. Masz ogromny problem z przyjęciem zdania innego niż swoje, do tego stopnia, że z braku argumentów atakujesz i obrażasz ludzi, których nie znasz. Cóz, jesteś może osobą samodzielną i niezależna, ale czy szczęśliwą....Nie mnie oceniać. Przeczytaj jeszcze raz uważnie, bez pominięcia któregokolwiek moje posty - może wtedy zobaczysz, ze radzę Autorce to co Ty tylko z większym szacunkiem dla uczuć osoby, której nie znam. Aha - nadal twierdzę, ze niepracująca żona to nie jedyny problem w tym związku. Pozdrawiam.
                                            • makurokurosek Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 24.09.12, 21:48
                                              obrażająca to jest wypowiedz którą zacytowałam "jak mnie wzięłaś to mnie utrzymuj" , wybacz ale do jakiej roli to sprowadza kobietę i od kiedy małżeństwo to burdel w którym za towarzystwo się płaci.
                                            • jagienka75 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 25.09.12, 10:44
                                              joanna35 napisała:

                                              > Markurokurosek kończę tę dyskusję, bo prowadzi donikąd, ale na koniec napiszę c
                                              > oś bez złośliwości - jestem w szoku. Szczerze.Spotkałyśmy się już na innych for
                                              > ach i jawiłaś mi się jako zupełnie inna osoba.


                                              Czytałam ją niejednokrotnie i mnie ta kobieta jawi się z betonem.
                                              Nie ma najmniejszego sensu z nią gadać. Życie chyba nie obchodzi się z nią łaskawie i stąd te jej frustracje. Musi sobie kobieta upuścić jadu, bo jak nie w realu, to niby gdzie?
                                              Gdyby mnie ktoś z takimi tekstami wyskoczył tak, jak ona, podeszłabym, strzeliła w ryj, aż by się to oblizało i tyle by było z jej pyszczenia.
                                              Z chamem trzeba po chamsku. Inaczej nie dotrze. Czasami trzeba zejść do poziomu chama i wytłumaczyć "ręcznie" pewne rzeczy, żeby na przyszłość zapamiętało, gdzie ma swoje miejsce.


                                              • noname2002 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 25.09.12, 11:52
                                                Mam dokładnie takie same spostrzeżenia co do Makurosek, pojawia się na forum po to, żeby komuś dołożyć, najlepiej komuś kto już i tak bardzo ciężko.
                • joanna35 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 23.09.12, 15:21
                  Czy Autorka podjęła decyzję o pozostaniu na urlopie wychowawczym nie konsultując tego z mężem? Wymusiła swoje pozostanie w domu z dziećmi na mężu? Postawiła go przed faktem dokonanym? Nie czytałam innych wątków i postów nikoli.25 stąd moje pytania.
                  • woda_woda Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 23.09.12, 15:28
                    joanna35 napisała:

                    >Nie czytałam innych wątków i postów nikoli.25 stąd mo
                    > je pytania.

                    To wrzuć sobie w wyszkiwarkę. Znajdziesz odpowiedzi.
                    Autorka nie chciała iść do pracy, bo nie wyobrażała sobie rozstania z dziećmi ani tego, by ktoś inny prócz niej miał je wychowywać.
                    • joanna35 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 23.09.12, 15:38
                      Ale ja nie zadałam pytania o Autorkę tylko o jej męża. Wiedział, akceptował?
                      • woda_woda Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 23.09.12, 15:43
                        joanna35 napisała:

                        > Ale ja nie zadałam pytania o Autorkę tylko o jej męża. Wiedział, akceptował?

                        O to trzeba spytać jego.
    • joanna35 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 22.09.12, 18:50
      Nikola, to zrozumiałe, że odczuwasz strach na myśl o podjęciu aktywności zawodowej. Po kilku latach przerwy od codziennych kontaktów z obcymi ludźmi i codziennych obowiązków wiążących się ściśle z wykonywaną pracą, uczucia jakich doświadczasz nie są niczym dziwnym. Do tego dochodzi jeszcze strach przed pogodzeniem wszystkich obowiązków po podjęciu pracy, wątpliwości czy sobie dasz radę. Prawda jest taka, że lata spędzone w domu jeszcze żadnej kobiecie nie podniosły samooceny. Niestety, „siedzenie” w domu po paru latach można porównać do kroczenia tunelem wypełnionym praniem, sprzątaniem, gotowaniem, opiekowaniem się dziećmi czyli czymś co znamy i przez o czujemy się tam dobrze. Świat poza tunelem jest obcy, nieprzyjazny, trudny i my z całą pewnością się w nim nie sprawdzimy - takie mamy wyobrażenie. A to nieprawda. Zobacz ile kobiet pracuje i wychowuje dzieci. Owszem, to nie jest łatwe, ale przecież da sie pogodzić. Ty też dasz radę. Jesteś jeszcze młodą laską. Cóż to jest - 34 lata? Całe życie przed Tobą. Musisz tylko wykonać pierwszy krok. Może do urzędu pracy? Być może otrzymasz propozycję odbycia płatnego stażu, co daje szanse na zdobycie nowych doświadczeń. W UP możesz też otrzymać informację o organizowanych , bezpłatnych kursach czy różnego rodzaju projektach dla osób długotrwale niepracujących zawodowo a finansowanych przez UE. Nie nastawiaj się na „niewiadomoco” i znalezienie pracy marzeń, przynajmniej nie przy pierwszym podejściu. Daj po sobie samej szansę. Pomyśl, że z każdym następnym rokiem w domu będzie trudniej , a jeżeli już teraz, kiedy dzieci są małe, mąż się stawia to co będzie za trzy, cztery, pięć lat? Nie wiem czy powrót do pracy poprawi Wasze relacje, ale z całą pewnością podniesie Twoją samoocenę, sprawi, że w oczach męża staniesz się równorzędnym dla niego partnerem, a nawet jeżeli nie to wytrącisz mu z ręki argument dotyczący przepracowania. No i nie bez znaczenie jest fakt, że jako osoba niezależna od męża zastanowisz się do czego jest Ci on właściwie potrzebny, skoro potrafisz sama posprzątać, ugotować, wyprać i jeszcze zarobić; będziesz mogła podjąć decyzję czy chcesz być z tym facetem do końca życia. To też nie jest bez znaczenia. Pozdrawiam.
    • brak.polskich.liter Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 22.09.12, 19:03
      Twoj maz jest chamem - cokolwiek mu lezalo na watrobie, forma, w jakiej mu sie ulalo jest nie do przyjecia, jak rowniez teksty o tym, ze wydajesz jego pieniadze i inne takie.

      > Ja wiem, ze to sa jego pieniadze ale już nie ma
      > m siły tak życ, choc wiem, ze to pewnie wszystko moja wina.

      Nie, to nie sa JEGO pieniadze. To sa WASZE pieniadze. Co nie zmienia faktu, ze obecny uklad finansowo-logistyczny musi sie zmienic, bo oboje dostajecie pie..lca, a dzieci na to patrza i chlona, jak gabka.

      Poniekad faceta rozumiem, ze szlag go trafia i odpowiedzialnosc finansowa za 4 osoby mogla go zwyczajnie przerosnac. Co nie daje jednak mu prawa do jezdzenia po Tobie, jak po lysej kobyle.

      W tej sytuacji nie pozostaje Ci nic innego, jak:
      1. otrzec gluty - sama lub z pomoca psychologa/psychiatry i - jesli trzeba - antydepresantow.
      2. zastanowic sie, co moglabys i chcialabys robic, ew. doszkolic sie (moze tez jakis program aktywizacji zawodowej kobiet?).
      3. Zastanowic sie, jaki podzial rol w zwiazku jest osiagalny i jaki by Ci odpowiadal, po czym sprobowac ten model stworzyc wespol w zespol z mezem.
      4. Ustawic pana meza do pionu, wymagajac minimum szacunku dla siebie. Przy kolejnym tekscie o darmozjadzie pojechalabym panu mezowi czyms niezbyt eleganckim, albo spytala zimno "czy mam zlozyc pozew o zabezpieczenie alimentacyjne potrzeb rodziny?". Zmienic uklad sil w stadzie, jednym slowem.
      5. Mlodsze dziecko do przedszkola.
      6. Ty szukaj roboty.
      • agaja5b Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 22.09.12, 21:38
        Dokładnie.
      • jamesonwhiskey Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 24.09.12, 18:21
        > jnym tekscie o darmozjadzie pojechalabym panu mezowi czyms niezbyt eleganckim,
        > albo spytala zimno "czy mam zlozyc pozew o zabezpieczenie alimentacyjne potrzeb
        > rodziny?". Zmienic uklad sil w stadzie, jednym slowem.

        ojej chyba sie kolezka posra ze strachu
        zreszta na jego miejscu zawalczyl bym o dzieciaki i o alimety na niej od nieroba
        dzieciaki w przedszkolu wiec nie wiem co ta gwiazda wyprawia w domu
        mogla by gdzies dupe ruszyc, lata leca i bedzie tylko trudniej
        • cherry-cherry Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 24.09.12, 18:57
          Taaa, "na jego miejscu zawalczylbys o alimenty", jasne. To bys sobie powalczyl, bo w Polsce zaden sad nie odbierze dzieci matce, ktora wycierala im gile od noworodka 24 h/dobe. Jezeli dzieciaki sa przywiazane uczuciowo do matki i nie reprezentuje ona soba zadnej patologii, zas ojciec cale ich dziecinstwo spedzil w pracy, to moglby sobie pisac na Berdyczow zeby przejac opieke w 100% po rozwodzie, o alimentach juz nie wspomne.

          Z reszta Twojego posta sie zgadzam.
          • makurokurosek Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 24.09.12, 20:31
            Sąd nie zostawi opiekę osobie która nie ma ŻADNYCH dochodów, bo wycieranie gilów to jedno ale dziecko coś zjeść musi, no chyba że mamusia później obiadek zrobi z tych wytartych gilów.
            Rozwodu to autorka powinna bać się jak ognia, ot panienka dostanie maks 800 zł alimentów na dwójkę dzieciaków i nagle oczki się otworzą.
            • triss_merigold6 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 24.09.12, 21:03
              Zapewniam Cię, że sąd spokojnie ustanowi miejsce zamieszkania dzieci przy matce nawet jeśli ta nie ma żadnych oficjalnych dochodów.
              Na dwójkę dzieci może spokojnie wnosić o znacznie więcej na każde z dzieci - ona swój obowiązek alimentacyjny realizuje poprzez codzienne starania i wkład opiekuńczo-wychowawczy.
              • makurokurosek Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 24.09.12, 21:13
                > Na dwójkę dzieci może spokojnie wnosić o znacznie więcej na każde z dzieci

                Kwestia ile zarabia pan i druga kwestia czy wówczas pan sie nie wycwani i nie zacznie wykazywać znacznie mniejszych dochodów. Niewiele z wypowiadających się na forach rozwódek ma wyższe alimenty od tego co podałam, a ze ściągalnością to już w ogóle cuda panie.Po rozwodzie nagle nie tylko trzeba będzie ruszyć dupę do pracy, ale może się okazać że jeden etat i alimenty nie wystarcza na życie do pierwszego, i albo aktoreczka nagle przestanie bać się pracy i będzie zapierdzielała na 1,5 etatu albo znajdzie sobie kolejnego kochasia który ją utrzyma.

                • triss_merigold6 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 24.09.12, 21:34
                  Wnosi o przedstawienie PIT męża za ubiegły rok. D Potencjał zarobkowy pana sąd bierze pod uwagę, a nie jego dochody w chwili rozprawy.
                  Ściągalność jest kiepska jeśli ktoś pracuje na czarno/za granicą.
                  • woda_woda Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 24.09.12, 21:51
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Potencjał zarobkowy pana sąd
                    > bierze pod uwagę

                    Co to jest potencjał zarobkowy?

                  • makurokurosek Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 24.09.12, 21:53
                    poczytaj sobie samotne mamy, wszystko ładnie w teorii a praktyka wysokości i ściągalności alimentów to już zupełnie inna bajka.
                    wystarczy mieć własna działalność np handlowa czy usługową by wykazywać minimalny dochód, a etat można zamienić na 1/2 etatu i reszta pod stołem ( ostatnio dość popularna zagrywka)
                    • nikola.25 Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 24.09.12, 22:09
                      makurokurosek to nie jest moje zdanie "jak mnie wzięłaś to mnie utrzymuj" , i nie rozumiem dlaczego mnie ciągle obrażasz. Zrozum dziewczyno, że można komus dac rade nie ubliżając mu. jestem w szoku, jak można miec tyle jadu do kogoś, nieznając go, nie znając do końca czyjegoś zycia. Tylko na podstawie paru postów, mnie oceniłaś, zgnoiłaś i obraziłaś, wyzywając od kur..stwa. Nie chciałabym cie znac w realu i mam nadzieję, że nigdy nikogo twojego pokroju nie poznam.

                      Pozostałym osobą dziękuje. Dziękuje za ludzkie podejscie do tematu.

                      • makurokurosek Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 24.09.12, 22:24
                        Nie obraziłam ciebie, ustosunkowałam się do wypowiedzi jednej z forumek i stylu życia który promuje.

                        "> Pozostałym osobą dziękuje. Dziękuje za ludzkie podejscie do tematu."

                        A czy ty podchodzisz ludzko do swojego męża i dzieci, do ich potrzeb.
                        Od siedmiu lat nie pracujesz i nie chcesz pracować bo jak napisałaś to cię przeraża, nie przejmujesz się obciążeniem psychicznym jakie spada na twojego męża, nie interesuje cię zabezpieczenie bytu własnym dzieciom, bo swoją niechęć do pracy stawiasz na wyższym miejscu. Co więc w twoim postępowaniu jest ludzkie, to że skazujesz swoje dzieci na nędzę w przypadku utraty przez męża zdolności do pracy, to że przekazujesz dzieciom wypaczony obraz partnerstwa.
    • marianka_marianka Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 24.09.12, 21:43
      Rad otrzymałaś od groma i ciut, więc nie będę powielać.
      Szukaj pracy (trzymam kciuki, bo to niełatwe), a kiedy już jako tako okrzepniesz w innej roli, pomyślisz nad swoim małżeństwem.
      Maż nie powinien był używać takich słów, odnosić się z pogardą, lekceważąco do twojego wkładu w życie rodzinne. Rozumiem, że to boli.
      Nie bardzo rozumiem natomiast, co merytorycznego jest w postach zionących wręcz jadem i agresją, a jednocześnie obnażających ich kompletną niewiedzę?


      • jamesonwhiskey Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 24.09.12, 23:22
        > Maż nie powinien był używać takich słów, odnosić się z pogardą, lekceważąco do
        > twojego wkładu w życie rodzinne. Rozumiem, że to boli.



        dzieciaki w przedszkolu wiec ten wklad w zycie rodzinne nie wydaje sie dramatycznie duzy
        zamiast przezywania "bulu" mogla by jednak cos zrobic wiecej niz pomidorowa na obiad
        poza tym nie wiemy kiedy ten kolega zaczol cos niesmialo wspominac o podjeciu przez pania pracy , moze to juz pare lat a tu zadna sila niemoze jej wypchnac z domu
        to sie wku...l
    • premeda Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie 25.09.12, 11:14
      Możliwości pracy zarobkowej nawet po takim długim okresie przerwy są, wiadomo że od razu dyrektorem nie zostaniesz ale moim zdaniem to ty w ogóle musisz na początek złapać jakąkolwiek pracę. Dogadywałaś się z mężem na temat twojego zostania w domu z dzieckiem aż do 3 roku życia? I posiadania drugiego dziecka po 3 latach? Bo przyznam tutaj ręce mi opadły.
    • makurokurosek twój mąż nigdy nie akceptował wychowawczego 25.09.12, 11:50
      Twój mąż nigdy nie akceptował TWOJEJ decyzji o urlopie wychowawczym, taki wniosek nasuwa się po przeczytaniu innych twoich wątków. Dwa lata temu w jednym z wątków również narzekałaś na negację przez męża twojego siedzenia w domu. Mija dwa lata i co gdzie ta praca. Nie wiem co jeszcze musiałby zrobić twój mąż abyś zrozumiała, że nie chce kury domowej tylko partnerki, skoro rozmowy były, epitety również, przemoc ekonomiczna jak to któras z forumek nazwała pozostaje więc szukanie innej partnerki, rozwód i przemoc fizyczna.
      Szczerze nie wiem jak bardziej dosadnie twój mąż może powiedzieć, że nie akceptuje twojego siedzenia w domu, skoro ty twardo masz w dupie to co mówi.
    • bye.bye.kitty nie miałabym nic przeciwko temu 26.09.12, 04:14
      by ktoś zajmował się dzieckiem i lokalem za sam wikt, nocleg, opierunek - 24 h na dobę ze sporadycznym wychodnym

      ale gosposie się cenią , pieniędzy chcą:) za to samo co ty robisz za wyzwiska

      PS też właściwie wiem, jak twój mąż, do czego służy mop, ale pracuję, czasem dużo i nie mam kolejnej doby w dobie by się bawić w dopieszczanie chaty i obiadków
      • roserot Re: nie miałabym nic przeciwko temu 26.09.12, 13:00
        Twoj facet autorko jest klasycznym przemocowcem. Dobrze ktos tu juz zauważył, że problem leży gdzie indziej, a terror ekonomiczny jest tylko narzędziem do zgnebienia ciebie, a nie rozwiązaniem do znalezienia pracy, bo znalezienie przez ciebie roboty wiąże się z jego zaangażowaniem logistycznym /opieka nad dziećmi, organizacja obowiazków domowych, itd/ także z jego strony.
        Spróbuj porozmawiać z nim o tym, choć podejrzewam, że pan jedynie cię jeszcze upokorzy i będzie nadal kopał twą psychikę wykazując twoje nieudacznictwo, zamiast wspomóc cię w wysiłkach poszukiwaniu pracy. Znam takie właśnie sytuacje, a najczęstszą przyczyną jest niedojrzałość partnera, którego przerastaja obowiązki ojca, męża i zamiast wspierać swego małżonka, próbuje pozbyc się balastu realnego życia, bo do pojawienia się obowiązków w rodzinie żył iluzją reklamowej rodziny. A tam na zewnątrz jest kolorowy świat pełen świerzych młodych i bezproblemowych lasek, a przecież on wie, że jest wyjątkowy i mógłby osiągnąć wszystko, ale niestety ma tą rodzinę z ta opatrzoną nudna pijawką żoną.
        Bo dorosłość, to nie odpowiedni pesel, a odpowiedzialność za innych, za to co się stworzyło i dorosły człowiek swoich bliskich wpiera, a nie kopie spychając w czarną dziurę depresji i bezradności.
        Widzę u ciebie objawy ofiary przemocy, psychicznej i ekonomicznej. Potrzebujesz wsparcia, może na początek poczytaj tutaj www.niebieskalinia.pl/index.php?assign=ofiary_przemocy.
        Trudno samemu wyjść z traumy maltretowanej ofiary, ale mam nadzieje, że znajdziesz pomoc, a to będzie pierwszy krok do usamodzielnienia się, bo potrzebujesz odnalezienia poczucia własnej wartości i to pozwoli ci bez strachu szukać pracy.
        A tych pogryzających głupoli, co to dowartościowują się kopaniem leżącego, nie bierz sobie do serca.
        Pozdrawiam i powodzenia.
        • kasia080178 Re: nie miałabym nic przeciwko temu 26.09.12, 15:49
          tez uwazam ze praca by ci duzo pomogła,tez mam podobnie ,długo nie pracowałam utrzymywalam się z wynajmu dwóch mieszkań pózniej urodziłam dziecko ,córka ma 2, 5 roku i idę do pracy ,nawet nie dla pieniędzy,ale zeby wyjsc do ludzi,a po drugie pare groszy dodatkowych się przyda.Będe pracowala popoludniami w sklepie.
        • jamesonwhiskey Re: nie miałabym nic przeciwko temu 27.09.12, 13:18
          > ojca, męża i zamiast wspierać swego małżonka, próbuje pozbyc się balastu realn
          > ego życia, bo do pojawienia się obowiązków w rodzinie żył iluzją reklamowej rod
          > ziny

          fajnie ze pimijasz takie male szczegoly wrecz szczegoliki ze od momentu pojawienia sie obowiazkow to minelo jakies 7 lat


          > ię stworzyło i dorosły człowiek swoich bliskich wpiera, a nie kopie spychając w
          > czarną dziurę depresji i bezradności.


          wiec byc moze troche nieudolne prosi o wsparcie od tej pani
          bo narazie to chyba jakos slabo go wspiera
          • roserot Re: nie miałabym nic przeciwko temu 27.09.12, 21:04
            James, uważasz, że chwast sam sobie winny, więc masz prawo kopnąć ?
            • makurokurosek Re: nie miałabym nic przeciwko temu 27.09.12, 21:28
              Chcesz powiedzieć, że za to iż pani mająca 34 lata nie ma właściwie żadnego doświadczenia zawodowego ( jak sama zauważyła) winien jest mąż. Ciekawa jestem kiedy pani objawi, że jest w kolejnej ciąży.
            • jamesonwhiskey Re: nie miałabym nic przeciwko temu 27.09.12, 23:11
              no ty proponujesz poglaskanie po glowce i zrzucenie winy na tego meza sadyste
              a ona jest ok
              tyle ze to nie zadziala a jedynie poglebu problem
              • noname2002 Re: nie miałabym nic przeciwko temu 28.09.12, 08:01
                Ciekawe do czego będzie ją mąż motywował jak już znajdzie pracę. Założę się, że powód się znajdzie.
                • joanna35 Re: nie miałabym nic przeciwko temu 28.09.12, 11:06
                  I drugie pytanie - ciekawe czy mąż zmotywuje samego siebie do dzielenia z żoną prozy dnia codziennego?
                  • makurokurosek Re: nie miałabym nic przeciwko temu 28.09.12, 12:50
                    Nie dowiemy sie dopóki autorka nie podejmie pracy.
                    Idąc tym tokiem rozumowania wszyscy powinniśmy zatrzymać się w rozwoju na etapie niemowlęcym, bo jakakolwiek nasza decyzja niesie za sobą niewiadome konsekwencje.

                    • joanna35 Re: nie miałabym nic przeciwko temu 28.09.12, 19:41
                      > Idąc tym tokiem rozumowania wszyscy powinniśmy zatrzymać się w rozwoju na etapi
                      > e niemowlęcym, bo jakakolwiek nasza decyzja niesie za sobą niewiadome konsekwen
                      > cje.
                      >
                      Jakie niewiadome? Ja się mogę z Tobą już dzisiaj założyć, że pan podziału obowiązków nie udźwignie.
                      • makurokurosek Re: nie miałabym nic przeciwko temu 28.09.12, 20:16
                        Ja natomiast mogę się z tobą założyć, że pani nie zacznie szukać pracy od 1 października i za kilka miesięcy powstanie kolejny wątek jej autorstwa o niewyrozumiałym wobec jej siedzenia w domu mężu.
                        • joanna35 Re: nie miałabym nic przeciwko temu 28.09.12, 21:34
                          Niestety, nie przyjmę tego zakładu, bo chociaż mocno trzymam kciuki za nikolę.25, to jest to wielce prawdopodobne(z różnych względów).
    • imasumak Dla swojego własnego dobra poszukaj 30.09.12, 22:46
      pracy chociażby na pól etatu na początek. Nie bój się, starsze i po dłuższej przerwie kobiety znajdują się na rynku pracy, chociaż oczywiście to nie jest łatwe.
      Szukając pracy nie przywiązuj zbytniej wagi do prac domowych. Niech mąż się włączy skoro to takie nic i skoro jak sam twierdzi może to robić. Ty sama rób tylko to, co konieczne dla egzystencji Twojej i dzieci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka