nikola.25
22.09.12, 11:50
Jesteśmy małżeństwem 7 lat, znamy się 13. Mamy dwoje dzieci 3 i 6lat. Jestem obecnie na końcówce urlopu wychowawczego ( do czerwca) ale do mojej obecnej pracy nie mam po co wracac, bo się rozsypała, wiec czekam potulnie na wypowiedzenie po skończeniu wychowawczego. mam 34 lata, prawie nie pracowałam w swoim życiu, tylko troche przed ciążą, wiec nie mam doświadczenia. Wykształcenie a raczej jego kierunek też nie jest najlepszy na znalezienie pracy :(
I do rzeczy, mąż wczoraj nazwał mnie darmozjadem, którego nie ma zamiaru utrzymywac, może płacic na dzieci i opłacac rachunki ale na mnie płacic nie będzie. I właściwie to mu do niczego nie jestem potrzebna, bo posprzątac, ugotowac, poprac to on potrafi. Jedynie do czego mnie potrzebuje to do seksu, bo skora ma żone, to nie bedzie chodził na płatny seks ani zaspokajał się sam. Kochamy się faktycznie bardzo mało, 1-2 razy na miesiąc. Ale seks przestał mnie cieszyc, całowanie też. Mąż jest wiecznie zmęczony, stał się niechlujny, ma mnie w nosie, albo spi albo na komputerze siedzi. Ciągle tylko słyszę, że wydaje jego pieniądze, mam się rozliczac ile wydałam. Ja wiem, ze to sa jego pieniadze ale już nie mam siły tak życ, choc wiem, ze to pewnie wszystko moja wina.
Ja bym bardzo chciała isc do pracy, ale się zwyczajnie boję, jestem przerażona, do tego jestem stara, bez doświadczenia, kto mnie przyjmnie, do tego mamy małe dzieci które wciąż chorują i trzeba byc z nimi. Co robic? Terapia małżeńska? Pomocy.
Przepraszam że tak chaotycznie, ale piszę przez łzy...