Dodaj do ulubionych

toksyczna matka

31.10.12, 09:49
mam 35 lat, dwoje dzieci, męża. razem z nami mieszkaja moi rodzice - matka 79 lat i ojciec 85 lat. tato jest po wylewie i zawale. nie jest w stanie sam funcjonować. nosi pampers, trzeba mu pomagać przy ubieraniu, jedzeniu itd. matka od zawsze cierpi na wiekszość chorób jakie znam. tak naprawe miala wycinane kamienie zolciowe, miala nadcisnienie. stale przyjmuje leki (ktore sama sobie dawkuje bo lekarze wedlug niej nic nie wiedza a ona sama najlepiej sie zna na medycynie). wyksztalcenia w tym kierunku nie ma zadnego (niepelna szkola podstawowa) odkad pamietam (czyli od 5-6 roku życia) umiera. wciąż powtarza ze zaraz umrze. ja jestem najmlodszym, poznym dzieckiem. miala nie dotrwac do momenu skonczenia przez ze mnie szkoly podstawowej, sredniej, potem studiow. slubu, narodzin dzieci, wlasnego domu. teksty w stylu: ja na pewno nie dozyje do twojego slubu/zakonczenia studiow... zawsze była tzw. trudna osobą. szantazowala cala rodzine tym umieraniem wlasnie. kiedy cos bylo nie po jej mysli, zaczynala histerycznie plakac, udawac ze jest umierajaca. potrafila nie brac lekow i oprzec sie w szpitalu. uwaza ze jest nieomylna i najlepiej sie zna na wszystkim bo duzo przezyla i wychowala duzo dzieci. faktem jest, ze rodzice bardzo o nas dbali. jak to mowi moja matka "poswiecili swoje zycie dla nas". i w zwiazku z tym ze poswicili, to ja mam jej sluchac i robic jak ona kaze bo ja sie nie znam a ona tak. w szczegolnosci nie znam sie na wychowaniu dzieci. uwaza ze dzieci gloduja (organizowala im dozywianie u sasiadow). wg. niej ja nie potrafie gotowac tylko "udiablę" cos. nienawidzi mnie i mojego meza. pozwala sobie na uwagi "modle sie zeby on (czyli moj maz) zdechl", ten polglowek, przyglupek. moja tesciowa to wg. mojej matki "gownojad". poniewaz moi rodzice mieszkaja u mnie, moje rodzenstwo wina za sytuacje w naszym domu obarcza mnie. twierdza ze nasza matka jest "trudna" (coz za eufemizm), a ja mam sie zamnknac i sie nie odzywac. wyzwiska jakimi mnie obrzuca to "ty kur..o zaje..ana, zebys zdechla. rzuca wazoanami, talerzami. opowiada naokolo ze ja wiezimy w pokoju, zakrecamy wode, ogrzewanie, prad, gaz (gazu u nas nie ma wogole). ze maz ja chcial pobic, ze ja ja pobilam. moje dzieci maja nerwice, znow sie mocza w nocy (maja 7 i 5 lat). sklocila cala rodzine - jednej opowiada cos, innej zupelnie co innego, napuszcza jedna siostre na druga (i generalnie wszystie siostry na mnie). pod jej wplywem siostra ktora mieszka za granica naslala mi do domu opieke spolecznma i policje - delegacje byly. opieka zwrocila matce uwage ze szcunek nalezy sie jej, ale to dziala w obie strony. na co ona odparla ze bedzie tak do mnie mowic bo mnie urodzila. i bedzie sie tez wtracac, bo wychowala tyle dzieci i wie. dzielnicowy sugeruje skierowanie matki do dps'u. ona uparla sie na mieszkanie w rodzinnej miejscowosci - sama z ojcem. te wszystikie awantury wynikaja z jej checi wyprowadzenai sie i nudow - obeszla juz wszystkie sasiadki w naszej miejscowosci, opowiedziala wszedzie swoja historie i jaka to ja jestem niedobra i nie ma juz gdzie isc bo brak jej nowych sluchaczy. nie wyobrazam sobie jak rodzice beda sami funkcjonowac. jestem przekoanan, że nie bedzie to dobre. matka zneca sie nad ojcem, bije go, wyzywa wulgarnie (kiedy ty zdechniesz, ty sk..nie). czasami rodzice sie bija - kiedys matka roziila ojcu nos, podrapala go. podczas odwiedzin siostry jest tzw. teatr - jest dla niego mila, kochajaca i delikatna. siostra oczywicie mi nie wierzy i uparcie twierdzi ze mam matce oddac pieniadze i oni sie wyprowadza. mieszkali u innej siostry przez 4 miesiaca - bylo im tam zle (siostra nie ma malych dzieci wiec mogla wiecej czasu posiwecac rodzicom, ale i tak nie pasowalo jej to). inna siostra wyrzucila ich po 2 tygodniach (teraz broni mojje matki i twierdzi ze to ja jestem ta zla). proponowalam zeby matka sama sie wyprowadzila ale one nie chce o tym slyszec bo z jednej emerytury sie nie utrzyma. pisze tego posta wlasciwie aby sie wygadac bo jestem juz strzepkiem nerwow. zdaje sobie sprawy ze razem zyc nie mozemy bo ona wykonczy mnie, moje malzenstwo i przede wszystkim moje dzieci. mam juz naprawde dosc. marze o dniu kiedy oni sie w koncu wyprowadza i w domu zapanuje spokoj. [/b]
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: toksyczna matka 31.10.12, 10:01
      Z pomocą dzielnicowego(opisz zachowanie matki i wszystkie wyzwiska którymi Was z obrzuca ), Mopsu załatw rodzicom jak najszybciej DPS. Tam dopilnują brania leków, zgodnie z zaleceniami lekarza nie pozwolą jej się znęcać nad ojcem, który też potrzebuje trochę spokoju na stare lata, on będzie miał opiekę, a Ty, Twoja rodzina, a zwłaszcza dzieci będziecie mogli wreszcie odpocząć. Siostrami i tym co one powiedzą kompletnie się nie przejmuj. Jak im się nie będzie podobało, to niech zorganizują inne rozwiązanie - lub wezmą rodziców do siebie.
      Zdrowie psychiczne Twoich dzieci oraz Wasze małżeństwo i spokój w domu to absolutnie najważniejsze sprawy.
      • verdana Re: toksyczna matka 31.10.12, 10:08
        Też jestem za.
        Matka ma obowiązek przede wszystkim trodszczyć się o swoje dzieci. Tymczasem Twoje dzieci zamiast domu mają piekło - przykro to mówić, ale moze się okazać, ze to, co się teraz dzieje, zrujnuje im całe życie. Twoim obowiązkiem jest zadbać, aby odzyskały spokój.
        To, co opisujesz to nie jest już "trudny charakter", wygląda na poczatki Altzheimera. Nagrywaj, co sie dzieje, zapisuj i zwróć sie o pomoc.
        Czyj to jest dom? Wasz, czy rodziców?
    • elle-joan Re: toksyczna matka 31.10.12, 10:20
      Napisałaś, że rodzice mieszkają u Was, czyli dom jest Wasz. A co stało się z mieszkaniem rodziców?
    • zolla78 Re: toksyczna matka 31.10.12, 10:42
      Nagraj ją. Może jak pokażesz albo dasz posłuchać nagrania siostrom to w końcu Tobie uwierzą. Albo odstaw mamę do którejś z sióstr a zajmij się tatą. Nie możecie podzielić się opieką nad nimi. Jeżeli tak zachowuje się wobec swojego męża, to Twojemu tacie powinno być lepiej jak jej nie będzie.
      Załatw do niego opiekunkę środowiskową, będziesz miała potem świadka na zachowanie mamy.
      Gadaniem sióstr się nie przejmuj. Myśl tylko o dzieciach, mężu i w dalszej kolejności o tacie. Wygląda na to, że Twoja mama jakoś sobie poradzi.
      A jest szansa, że się wyprowadzą sami z własnej woli?
    • ona7701 Re: toksyczna matka 31.10.12, 10:43
      ok 20 lat temu rodzice przepisali swoj dom na mnie. po wyprowadzce z domu rodzinnego mojego rodzenstwa i mnie, rodzice mieszkali tam sami ale nie mogli sobie poradzic - matka narzekala ze jest jej ciezko, ze nik sie nimi nie intersuje (to nieprawda bo 2 siostry ktore mieszkaly blisko odwiedzaly ich, robily zakupy itd.). ja pod wplywem narzekan mojej matki wrocilam z zagranicy aby wziac ich do sebie i zjac sie nimi na stare lata. 4 lata temu mieszkanie rodziców zostało sprzedane, wzielismy kredyt, nasze oszczedności i zbudowalismy dom aby wszystkim sie zylo wygodnie razem. niestety nie sadzilam ze moja matka jest taka, ze zycie z nia bedzie tak trudne i ze moze dojsc do takich sytuacji - klotnie, wyzwiska itd.
      • elle-joan Re: toksyczna matka 31.10.12, 11:17
        Wróciłaś z zagranicy, żeby wziąć ich do siebie, czyli zamieszkać z nimi w ich domu. "Wasz" dom jest zbudowany m. in. za pieniądze ze sprzedaży domu rodziców. Niestety, jedyna możliwość wyprowadzki rodziców, to zwrot ich pieniędzy. Oczywiście teraz to skomplikowane, bo pewnie sporo ty z mężem zainwestowaliście w dom, ale wysłanie ich w takiej sytuacji do domu opieki byłoby trochę nie w porządku. Wiem, że teraz już się to nie odwróci, ale mama tak nagle zaczęła się tak zachowywać? Na starsze lata mogło się pogorszyć, ale naprawdę była wcześniej osobą, z którą chciałaś mieszkać i uznałaś to za dobre rozwiązanie dla Twoich dzieci? Chociażby kłamstwa, że nikt się nią nie interesuje są sygnałem, że jest trudna.
        • default Re: toksyczna matka 31.10.12, 12:05
          elle-joan napisała:
          > ale wysłanie ich w takiej sytuacji do domu opieki byłoby trochę nie w porząd
          > ku.

          Dlaczego nie w porządku ? A matka jest wobec niej w porządku ? Poza tym z opisu wynika, że kobieta ma zaburzenia psychiczne - czy to wynikające z demencji czy może nawet z Alzheimera, w każdym razie będą się tylko pogłębiać i opieka nad taką osobą w domu jest niemożliwa na dłuższą metę bez zrujnowania sobie i swojej rodzinie życia i zdrowia. Kupienie im mieszkania też nie załatwi sprawy, bo nie są w stanie funkcjonować samodzielnie.
          Dom opieki to optymalne rozwiązanie.
          • elle-joan Re: toksyczna matka 31.10.12, 12:21
            default napisała:
            > Dlaczego nie w porządku ? A matka jest wobec niej w porządku ?

            Nie miałam na mysli obowiązku opieki nad matką która rujnuje życie tej rodziny, ale kwestie lokalowe. Może gdyby rodzice nie oddali swojego domu, to jakoś by sobie radzili przy dochodzącej pomocy dzieci. Byli dobrzy jak oddawali dom, a potem nagle coś się z nimi porobiło, że nadają się tylko do domu opieki.
            • ona7701 Re: toksyczna matka 31.10.12, 12:34
              Byli dobrzy jak oddawali dom, a p
              > otem nagle coś się z nimi porobiło, że nadają się tylko do domu opieki. ,

              Dom oddali 20 lat temu, a nie w momencie sprzedazy. proponowalam odpisanie go na inna siostre ktora sie mialaby nimi zajac, ale najpierw matka sie nie godzila, a jak juz matka sie zgodzila, to siostra nie chciala. kiedy byli sami i matka skarzyla sie do wszystkich ze nie daje rady i ze jest sama, to nikt nie chcial sie podjac opieki nad rodzicami. siostry wydzwanialy do mnie z pretensjami ze rodzicom sie krzywda dzieje i nie maja co jesc podobno (to byla nieprawda). jak ja sie w koncu zdecydowalam i wrocilam do polski, to okazalo sie ze jestem zla bo wrocilam, choc zadna inna tego nie chciala zrobic.
              • premeda Re: toksyczna matka 31.10.12, 13:47
                Sami na własne życzenie sobie zafundowaliście piekło. Nie mogę uwierzyć, że córka nie zna matki na tyle, by wiedzieć, że ładowanie się we wspólne mieszkanie źle się skończy. Teraz jedyne co zostaje to wspólne spotkanie z rodzeństwem i jakieś rozwiązanie tej sytuacji. Być może trzeba będzie spłacić rodzeństwo za to, że wezmą matkę do siebie. Być może trzeba będzie ich przekonać do dps, nawet pod groźbą wytknięcia im tego, że chcieli się matki pozbyć za wszelką cenę. Na pewno wszystkie te ustalenia musicie zawrzeć na piśmie, bo jak widać rodzeństwo po jakimś czasie może wszystko przeinaczyć. Jednym słowem wyjaśniaj sytuację i zabezpieczaj sobie tyły.
                • edw-ina Re: toksyczna matka 31.10.12, 14:31
                  Dzieci z natury nie chcą wierzyć, że ich rodzice są w stanie się nad nimi znęcać i wiecznie mają nadzieję, że jednak nie dojdzie do eskalacji konfliktu, mama z tatą się opamiętają i nastąpi wiekuiste szczęście - tak jesteśmy zaprogramowani.
                  Odnośnie rodzeństwa, które jest niechętne do przejęcia opieki. Mogę się założyć, że jest to związane z faktem, że to tobie przypadł dom rodziców. Wychodzą z założenia, że skoro tobie przypadły te pieniądze, to ty jesteś zobowiązana do opieki. Dlatego jeśli potrzebujesz ich pomocy, musisz otwarcie porozmawiać o tych pieniądzach, inaczej nie da rady. Poza tym to twoim najważniejszym obowiązkiem jest zajęcia się swoją rodziną, którą stworzyłaś z mężem. Pozwalanie by destrukcyjna matka tę rodzinę niszczyła, jest niemal równoznaczne, jak niszczenie jej samemu. Rozumiem zobowiązania, więzy rodzinne, miłość. Ale jak zareagujesz, jak za kilka lat twoje dziecko powie ci, że zniszczyłaś jej/jemu życie, bo pozwalałaś, by babcia wprowadzała terror w domu? Mój mąż wychował się z dziadkiem o skłonnościach przemocowych. Nigdy nie wybaczył tego swojemu ojcu, który nie chcąc przeciwstawić się własnemu ojcu pozwalał by ten niszczył rodzinę. Takich rzeczy się nie zapomina.
                  • default Re: toksyczna matka 31.10.12, 14:52
                    edw-ina napisała:

                    > Ale jak zareagujesz, ja
                    > k za kilka lat twoje dziecko powie ci, że zniszczyłaś jej/jemu życie

                    Oraz że z winy matki ojciec odszedł, bo jest wysoce prawdopodobne, że facet wyzywany przez obcą babę "przygłupem, który powinien zdechnąć" długo tego nie wytrzyma ....
            • default Re: toksyczna matka 31.10.12, 13:33
              elle-joan napisała:

              >. Byli dobrzy jak oddawali dom, a p
              > otem nagle coś się z nimi porobiło, że nadają się tylko do domu opieki.

              No właśnie dokładnie tak to wynika z tego co napisała autorka wątku. Matka z zaburzeniami psychicznymi i niedołężny ojciec. Domy opieki są właśnie po to, by zapewnić fachową opiekę takim osobom, bo córka, mająca własną rodzinę temu nie podoła.
    • ona7701 Re: toksyczna matka 31.10.12, 12:13
      nie mam możliwości zwrocenia im wszystkich pieniedzy - nie sprzedam domu. pieniadze nie zostaly wziete i wlozone do banku na lokate ale na budowe domu w ktorym oni tez mieli mieszkać. mojej matce sie odwidzialo, ale pewnych rzeczy cofnac sie nie da. poza tym, ja tez przeorganizowalam sobie zycie i ulozylam je "pod nich", tak aby sie zajac rodzicami ktorzy potrzebuja pomocy. tylko ze pozniej okazalo sie, że rzeczywistosc jest inna. ale ja naiwnie (jaka bylam glupia!) wierzylam mojej matce. teraz nie moge zrozumiec jaka bylam wtedy glupia. cignelam meza i dzieci. co wiecej, kiedy w atmosrzerze stasznej wyprowadzali sie do mojej sisrty i pozniej cheili wracac - przyjelam ich z powrotem bo wierzylam ze mozna sie dogadac, trzeba tylko chciec. teraz sama sie dziwie wlasnej glupocie i naiwnosci.
      trzeba tez pamietac, ze matka ma prawie 80 lat! ojciec 85. teraz ona nie zajmuje sie niczym, oprocz chodzenia i plotkowania z tymi ktorzy chca schuchac. kiedy beda sami, wszystkie obowiazki zwiazane z prowadzeniem domu, rachunkami, lekarzami itd spadna na jej barki i znow bedzie to samo. dalej bedzie sie znecac nad ojciem. i wlosnie o to chodzi. siostrom pokazalam nagranie z jej zachwaniem (ataki szalu, wyzwiska) ale one sa przekonane ze to moja wina bo ja sprowokowalam. tylko ze zadna z nuch nie chce ich wziac do siebie. z jednej srony twierdza ze to moja wina, ale z drugiej nie chca jej wziac do siebie.
      • idoli Re: toksyczna matka 31.10.12, 12:47
        Nie daj sobie wmówić, że rodzice się dla was poświęcili. Chyba chcieli mieć dzieci? Jeśli tak to każdy normalny człowiek wie, że dzieci = obowiązki, poświęcenie czasu i energii, pieniędzy itd, ale tylko przez około powiedzmy 25 lat, więc i tak nie poświęca się na to caaałego życia.
        A siostry masz wyjątkowo wredne. Wygląda na to, że jako najmłodsza, zbierasz cięgi od wszystkich.
      • default Re: toksyczna matka 31.10.12, 13:40
        ona7701, a czy Twoja matka w ogóle jest pod kontrolą jakiegoś lekarza ? Moim zdaniem powinnaś koniecznie postarać się by zbadał ją psychiatra albo przynajmniej geriatra (też zajmują się zaburzeniami psychicznymi, typowymi dla podeszłego wieku). Być może przyjmowanie odpowiednich leków (antydepresyjnych i przeciwpsychotycznych) chociaż w części poprawiłoby sytuację, wyciszołby nieco matkę. Twoja matka jest chora i (niezależnie od podjęcia innych działań) powinnaś skonsultować jej przypadek z lekarzem.
    • czerwony.melon Re: toksyczna matka 31.10.12, 22:28
      Ona7701, piszesz, że rodzice 20 lat temu "przepisali" na Ciebie mieszkanie.
      Czy to była darowizna czy umowa dożywocia?

      Jeśli darowizna, to pamiętaj, że po śmierci rodziców musisz spłacić rodzeństwo. I to po cenach takich, ile to mieszkanie będzie warte w chwili sprawy spadkowej.

      Jeśli dożywocie, to nie musisz spłacać, ale masz obowiązek opiekować się rodzicami. Jednak opiekę osobistą możesz zamienić na wypłacanie rodzicom renty, z której oni np. będą mieli opłacany DPS.

      Zadbaj o ojca, by matka nie mogła się nad nim znęcać. Np. ona do DPSa albo innej siostry (a ty wypłacasz siostrze pieniądze, ową rentę, jeśli to było dożywocie), a tata zostaje u Was. Albo oboje do DPS, który - jeśli to było dożywocie - Ty opłacasz. Absolutnie nie możesz pozwolić, by matka mieszkała sama z ojcem, bo będzie się nad nim znęcać.

      Pomysł ze skorzystaniem z psychiatry lub geriatry jest bardzo doby! Może matka się wyciszy. A Ty będziesz miała potwierdzenie, że ona rzeczywiście ma na stare lata problem z zachowaniem, a nie Ty jesteś winna.
      • trusia29 Re: toksyczna matka 31.10.12, 22:46
        Nie do końca jest tak jak pisze czerwony.melon. Zależy, czy będzie dziedziczenie testamentowe czy ustawowe i czy spadkodawca nie zwolnił obdarowanego z obowiązku zaliczenia darowizny na schedę spadkową.
        • czerwony.melon Re: toksyczna matka 01.11.12, 15:04
          Niestety przy darowiźnie niezależnie od tego czy dziedziczenie jest ustawowe czy testamentowe i niezależnie czy darczyńca (rodzice) zwolnił z zaliczenia darowizny na schedę spadkową czy nie, to rodzeństwo trzeba spłacić.

          W przypadku niezaliczenia darowizny do schedy spadkowej splata jest mniejsza, ale jest (zachowek). A ponieważ autorka wątku ma sporo rodzeństwa, więc dużą część ceny mieszkania będzie musiała oddać rodzeństwu. I to ceny mieszkania z chwili przeprowadzania spraw spadkowych, a nie sprzed 20 lat. No chyba że nikt z rodzeństwa nie będzie chciał żadnych spłat, ale na to w 100% bym nie liczyła.
    • asfo Re: toksyczna matka 31.10.12, 23:25
      Twoja matka ma wyraźne objawy demencji, prawdopodobnie to alzheimer.
      Miałam praktyki w DPS-ie - agresja, zapominanie co się powiedziało, oskarżenia o uwięzienie - to się zdarza właśnie przy demencji. Do tego dochodzi od początku trudny charakter matki. Z upływem czasu będzie coraz gorzej.

      Dzielnicowy niestety ma rację - twoja mama może żyć jeszcze 20 lat coraz bardziej podupadając na umyśle i mimo najlepszych chęci nie poradzisz sobie z tym bez fachowej pomocy. Co więcej, narazisz swoje dzieci na niebezpieczeństwo, bo jej agresja może przybrać niebezpieczne dla Was wszystkich rozmiary.

      Niestety, ale DPS to jedyne rozsądne wyjście.
    • ona7701 Re: toksyczna matka 01.11.12, 08:48
      dziękuję za wszystkie odpowiedzi i rady.
      nie chodzi mi o roztrzasanie i dywagacje na temat dziedziczenia ustawowego/spadkowego, ewentualnego zwrotu pieniedzy za dom. nie bylam jedyna osoba obdarowana w mojej rodzinie. rodzenstwo dostalo rowniez wplaty na mieszkania i gotowke.

      chcialam wylac swoj zal za to w jakiej atmosferze zyjemy za przyczyna mojej matki.
      tak - nie wierzylam ze ona moze taka byc. zdawalam sobie sprawe ze na poczatku beda jakies konflikty, ale dotrzemy sie, omowimy pewne sprawy i dojdziemy do kompromisu tam gdzie bedzie problem. tyle, ze sie nie da. najtrudniej chyba zdac sobie sprawe ze matka, czyli osoba najblizsza kazdemu dziecku (przynajmniej teoretycznie), moze byc tak podla osoba. bardzo trudno przyjac do wiadomosci taki fakt, tym bardziej jezeli rodzice caly czas byli na piedestale stawiani za wzor. ciezko uswiadomic sobie ze z tego piedestalu spadaja z wielkim hukiem i ze nie sa tak krysztalowi jak wczesniej uwazalismy - tak bylo w moim przypadku i jest do tej pory w przypadku czesci mojego rodzenstwa.

      nie wiem co dalej zrobie. najpradopodobniej zwroce im czesc pieniedzy i wyprowadza sie do wynajetego mieszkania. dalsza opieke nad nimi bedzie sprawowac moje rodzenstwo na odleglosc (bo przeciez nie wezma ich do siebie bo rodzice sa niewygodni). maksimum mozliwosci opiekunczych mojego rodzenstwa to 2 tygodnie spedzone w domu jednego z nich. inna, ktora przyjechala z zagranicy na 2 tygodnie w odwiedziny po 4 latach niewidzenia sie z rodzicami, wyjechala po 5 dniach aby odbyc wizyty u kosmetyczki, fryzjera itd. dla mnie to zalosne, obludne i zawistne. latwo sklada sie deklaracje ale trudno sie z nich wywiazuje. rodzenstwo pieknie sie opiekuje rodzicami slownie, przez telefon. ale kiedy przychodzi do umycia ufajdanego ojca albo znoszenia wyzwisk mojej matki, to chetnych brak.
      • paris-texas-warsaw Re: toksyczna matka 01.11.12, 11:59
        Świetny pomysł z wynajmem mieszkania. Znacznie szybciej rodzice będą u siebie niż pewnie nastąpiłoby załatwianie jakiegoś DPS (choć jedno nie wyklucza drugiego). Możecie też np. zrobić z rodzeństwem "zrzutkę" na opiekunkę, albo i dwie, żeby i na całą dobę zapewnić opiekę, jeśli trzeba. Jeśli rodzice mieszkają w jakimś miasteczku, to na pewno nie będą to wielkie kwoty.
        Ja na Twoim miejscu nie nazywałabym rodzeństwa obłudnym, żałosnym, zawistnym, itd. Sama teraz widzisz, że podjęłaś decyzje o wspólnym mieszkaniu z rodzicami na podstawie fałszywych założeń (wszystko się ułoży, dogadamy się, podołam tej opiece...). "Umieranie" od lat matki tez się, że tak napiszę, nie "sfinalizowało" mimo wielu lat jej straszenia i mimo 80 lat chodzi po miasteczku i siłę na rozmowy ze znajomymi ma. Więc i matka umie się w życiu lepiej niż Ty ustawić... I bierz z niej przykład, a nie tańcz, jak Ci zagra. Może Twoje rodzeństwo miało od początku lepszy wgląd w tę sytuację i dlatego nie kwapiło się i nadal nie kwapi do opieki (a może zwyczajnie nie lubi tych rodziców?). I ja to rozumiem, bo sama nie lubię swojej matki. Wolałabym jak Twoja siostra iść do kosmetyczki, fryzjera, itp. niż zatyrać się i mieć w zamian znerwicowane moczące się dzieci, które nie mają odpowiednich warunków do życia.
        Wydaje mi się, że nie można być specjalnie dumnym z wyboru opieki nad kimś, jeśli to jest destrukcyjne dla naszego życia i zwłaszcza uwikłanych w to nie ze swej woli dzieci. Wyżej oceniam "olanie" takiej opieki (ewentualnie sprawowanie jej w zakresie satysfakcjonującym przez sprawującego opiekę) i życie własnym życiem.
        • konwalka Re: toksyczna matka 01.11.12, 13:08
          mnie zastanawiaja graniczac z pewnoscia diagnozy, ze matka "na pewno jest chora"
          nie musi byc chora
          moze miec podly,skoorwialy charakter i tyle
          takie elementy tez sie zdarzaja niestety
          autorka NIE musi sama ciagnac tego wozeczka
          iecej- priorytetem jest wyciagniecie wlasnych malych dzieci goowna, a to siestanie tylko z dala od mamci
          z dala mentalnego i fizycznego
      • czerwony.melon Nie zostawiaj ojca na takiej sytuacji! 01.11.12, 15:17
        ona7701 napisał(a):

        > najtrudniej chyba zdac
        > sobie sprawe ze matka, czyli osoba najblizsza kazdemu dziecku (przynajmniej teo
        > retycznie), moze byc tak podla osoba.

        Święta prawda. Musisz się jakoś z tym pogodzić. Pocieszę Cię (choć nie wiem, czy to jakiś pocieszenie), że nie tylko Ty jesteś w takiej sytuacji.

        > najpradopodobniej zwroce im czesc pieniedzy

        Skoro rodzeństwo też zostało obdarowane, to on również powinni się zrzucić na dalsze utrzymanie rodziców. Chyba że Ty dostałaś wyraźnie więcej. Swoja heroiczna postawa poświęcasz nie tylko siebie, ale i swoje dzieci oraz Bogu ducha winnego męża. A to już nie jest godne pochwały.

        > i wyprowadza sie do wynajetego mieszkania.
        > dalsza opieke nad nimi bedzie sprawowac moje
        > rodzenstwo na odleglosc (bo przeciez nie wezma ich do siebie bo rodzice sa niew
        > ygodni).

        Brawo za chęć chronienia swojej rodziny (dzieci, męża, siebie i waszych relacji).

        Ale proszę, nie zostawiaj ojca na takiej sytuacji! I to niedołężnego ojca. Tym bardziej, że jak piszesz, matce właśnie o to chodzi, bo będzie mogla się nad nim znęcać. Albo wykwalifikowane opiekunki 24h na dobę, albo DPS.
        • paris-texas-warsaw Re: Nie zostawiaj ojca na takiej sytuacji! 01.11.12, 16:09
          Czerwony melonie, nie ma czegoś takiego jak scheda spadkowa, bo to masło maślane.
          Skąd czerpiesz informacje, że darowizny zalicza się do spadku i że od darowizn obowiązuje zachowek?
          • czerwony.melon Re: Nie zostawiaj ojca na takiej sytuacji! 01.11.12, 17:07
            paris-texas-warsaw napisała:

            > nie ma czegoś takiego jak scheda spadkowa, bo to masło maślane.

            Ależ jest

            > Skąd czerpiesz informacje, że darowizny zalicza się do spadku i że od darowizn
            > obowiązuje zachowek?

            Z kodeksu cywilnego
            isap.sejm.gov.pl/Download?id=WDU19640160093&type=3
            Tam też znajdziesz informacje o schedzie spadkowej. Art. 1039 i następne.
          • aiczka Re: Nie zostawiaj ojca na takiej sytuacji! 01.11.12, 17:19
            Dla mnie też brzmi to jak masło maślane, ale tak to rzeczywiście jest ujęte w Kodeksie Cywilnym:

            prawo.legeo.pl/prawo/kodeks-cywilny-z-dnia-23-kwietnia-1964-r/ksiega-czwarta_tytul-viii_wspolnosc-majatku-spadkowego-i-dzial-spadku/?on=28.04.2012
            prawo.legeo.pl/prawo/kodeks-cywilny-z-dnia-23-kwietnia-1964-r/ksiega-czwarta_tytul-iv_zachowek/?on=28.04.2012
            • paris-texas-warsaw Re: Nie zostawiaj ojca na takiej sytuacji! 01.11.12, 20:51
              Rzeczywiście, jak dla mnie to koszmar. Myślałam, że w Polsce większa wolność panuje w dysponowaniu majątkiem, nawet czegoś takiego nie brałam pod uwagę:( Ale z wieloma spadkami nie miałam w życiu do czynienia, może na szczęście:) Dzięki za info:)))
            • ona7701 Re: Nie zostawiaj ojca na takiej sytuacji! 02.11.12, 08:33
              zwracam uwage, ze darowizna nastapila 20 lat temu. zatem nie wlicza sie do schedy spadkowej.
              • czerwony.melon Re: Nie zostawiaj ojca na takiej sytuacji! 02.11.12, 12:23
                "Przy obliczaniu zachowku nie dolicza się do spadku drobnych darowizn, zwyczajowo w danych stosunkach przyjętych, ani dokonanych przed więcej niż dziesięciu laty, licząc wstecz od otwarcia spadku, darowizn na rzecz osób nie będących spadkobiercami albo uprawnionymi do zachowku."

                Ty jednak jesteś osobą będącą spadkobiercą po darczyńcach (Twoich rodzicach), więc się dolicza. Mimo że dokonana przed więcej niż dziesięciu laty.

                Ale skoro Twoje rodzeństwo też dostało darowizny i jeśli ich dzisiejsza wartość jest podobnej wielkości, to nie ma problemu.
                • urska Re: Nie zostawiaj ojca na takiej sytuacji! 03.11.12, 19:31
                  moja mama kiedyś powiedziała mi ,,że najlepszy jest zawsze ten co jest daleko od domu" i sprawdza się to jak nic
      • kormoran67 Re: toksyczna matka 06.11.12, 17:38
        Moja matka ma 84 lata i powiem Ci, że wypisz wymaluj ten sam przypadek. Tyko nie bije (może dlatego, że boi się, że może ktoś jej oddać, ostatni raz zbiła mnie, gdy miałam 15 lat, bo według niej nie umiałam wyprać poprawnie bluzki, a w ogóle to za dużo prania mi się zebrało - według niej), ale odgraża się zawsze, że jak tylko się ten ktoś (znienawidzony przez nią) pojawi w pobliżu to: "jak wezmę kija, jak mu wpier..." Szczególnym wrogiem są dla niej mężczyźni, nie wszyscy, wybrani, tacy szczególnie, którzy nic nie robią sobie z jej gadania (czytaj: nie liczą się z jej zdaniem). Na jednego kiedyś zamierzyła się z kijem. Facet tylko się przychylił. Wiem, że gdyby zaczął uciekać, to by go uderzyła, ale że stał, to się zawahała. Demencja daje o sobie znać i jest coraz gorzej, teraz to już z miesiąca na miesiąc. Uroiła sobie kradzieże bielizny, majtek, skarpetek itp. Dziwicie się pewnie, że piszę z takimi szczegółami, a to dlatego, że codziennie doświadczam krzyków na temat jak to zostało skradzione, a takie piękne było..., kto to ukradł i dlaczego i potem się znajduje...bo ten ktoś podrzucił. Nie pomaga głos rozsądku. odwoływanie się do logiki. Nie ma takiej opcji, żeby mamie się coś pomyliło. Ona wie i ma rację, a tylko inni jej nie wierzą. Nie ważne, że nie giną rzeczy innych członków rodziny, ani nic cennego. Najważniejsze są jej skarpety, majtki, kwiatki w ogródku - też poginęły, z mojej grządki nie, tylko z jej. Nie wspominając o tysiącach innych zajść, które zatruwają życie całej rodziny. Jest niesamowicie pamiętliwa i nigdy nie wybacza. Nienawidzi tak naprawdę ludzi, a w szczególności tych, którym się powiodło. Przez nią jesteśmy skłóceni ze wszystkimi sąsiadami, kuzynami - tymi co blisko mieszkają, bo jak ktoś mieszka daleko, to jest święty i się go wybiela. Do domu nie mogę zaprosić nikogo ze znajomych, bo rozmowa będzie obserwowana i komentowana przez mamę. W tygodniu jak wychodzę do pracy, to mam święty spokój, jak wracam - piekło, weekendy przeklęłam. Od rana do wieczora jeden krzyk w domu. Nie wiem jak długo jeszcze wytrzymam. Ojciec umarł na zawał jak miał 65 lat - jestem pewna, że z dużym udziałem mojej mamy - z powodu zatruwania mu życia, byłam wtedy dzieckiem, ale pamiętam niektóre kłótnie. Każde święta - awantura w domu, krzyk, jazgot, przekleństwa w dni przygotowań, a w dzień świąteczny idziemy do kościoła...jedna z sióstr wyjechała za granicę. Proszę ją, żeby zaprosiła mamę chociaż na miesiąc - nie ma mowy...Gdy ona była u nas, trzy tygodnie, w pośpiechu wyjechała, bo nie mogła znieść krzyków mamy, kłótni o byle co, obmawiania wszystkich, opowiadania o urojonych kradzieżach i pomstowania na czym świat stoi jacy wszyscy niedobrzy. Oczywiście nie wolno ustosunkować się do tych monologów, tylko przytaknąć, każda próba oponowania kończy się jeszcze większą awanturą, płaczem "taką mi córka starość przygotowała, taką mam opiekę.." Jestem strzępkiem nerwów, biorę leki uspokajające, spóźniam się do pracy, nie funkcjonuję jak normalny człowiek. Nie wiem co dalej robić. tak się nie da żyć. dalsza rodzina mówi o niej żartem: "terrorystka", mi nie jest do śmiechu. Ich też sztorcuje, że źle wszystko robią, źle malują pokój, źle urządzili podwórko, a po każdej wizycie u nich my przez miesiące słuchamy jacy to oni "gó... warci". Gdy syn był mały próbowała wszelkimi sposobami stworzyć rodzaj opozycji: ona z nim przeciwko mnie. Wracałam z pracy, a ona mówiła przy dziecku jaka to ze mnie niedorajda (rozbudowałam dom i wybudowałam mały pensjonat), nic nie warta, nic nie umiem, wszystko źle robię (zrobiłam doktorat - dla mojej mamy to nie ma znaczenia, najlepiej by było gdybym zwolniła się z pracy i kopała z nią w ogródku, a ona pokazywałaby mi palcem gdzie wbić szpadel - mama ma 3 klasy podstawówki). Przeprowadziłam z nią poważną rozmowę na temat poniżania mnie w obecności dziecka, dała spokój - to mój jedyny sukces w kontaktach z tą osobą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka