02.01.13, 17:36
Żyję w nieformalnym związku , lekko ponad trzy lata, oboje jesteśmy po tzw przejściach, oboje z kimś się rozstaliśmy, by być ze sobą. Mieszkamy razem, razem pracujemy, jesteśmy ze sobą prawie non stop. Codzienne życie niesie wiele dowodów na to, że jestem kochana, uwielbiamy spędzać ze sobą czas, nie nudzimy się sobą i nie męczymy.
Tylko okazało się, że on tak naprawdę nie rozstał się ze swoja poprzednia partnerką , a ja dowiedziałam się o tym w - dla mnie dramatycznych okolicznościach, znajdując bilet na ich wspólne wakacje, w czerwcu - już ubiegłego roku. Dramat, sceny, obietnice , hasło - ratujmy ten związek....
Przetrwałam, ale okazało się, że i tak pojechali razem. Tłumaczył mi, że to tylko sex, że on potrzebuje czasami odmiany, innej po prostu, dlatego ją zabrał ze sobą. Dodam, że to były wakacje, na które nie chciałam jechać, z różnych względów, nazwijmy - tematycznych, więc to nie tak, że tak nam razem cudnie, ale wakacje osobno.
Przetrwałam ponownie, ale z maxymalnie wyostrzoną czujnością.
Zdarza się często, że wyjeżdżam na dwa - trzy dni.Zadręczam się wtedy wątpliwościami - czy spotyka się z nią, czy nie...
Niestety, trzy tygodnie temu okazało się, ze gdy mnie nie było, spędził u niej noc...po prostu gdy wróciłam, zauważyłam kilka szczegółów świadczących o jego nieobecności w domu, w końcu potwierdził, znowu tłumacząc, że to tylko sex.
Podkreślam, miedzy nami jest naprawdę super i nie rozumiem tego, że on robi takie skoki do swojej byłej...
Czy to możliwe, że tamta kobieta wybrała świadomie rolę kochanki - ukrytej, utajnionej, tylko po to, by bzyknął ją w jemu dogodnym terminie?
Poza tymi wakacjami nie było żadnych innych wyjazdów, od tamtej pory ze zwiększoną częstotliwością wyjeżdżamy gdziekolwiek razem, jakby chciał mi to wynagrodzić.Zapewnia mnie, że ja jestem najważniejsza, że tamto to tylko sex, że on ma z tym problem i chodzi tu tylko o odmianę - inną. Nie stroni od sexu ze mną, chociaż polega to na codziennym "przeleceniu" mnie, natomiast tzw "kochanie się" odbywa się - raz na tydzień, dziesięć dni?
Boli mnie zdrada, kłamstwo, oszustwo, ale mam wątpliwości - czy wyprał mi móżg, czy tez może faktycznie - nie chce mu się w pewnym momencie zapanowac nad tzw chucią, a ona jest i czeka?
Czy tez może jestem totalnie głupia, i skoro ja jestem tzw domowa, udomowiona całkowicie, on może trwać w jakims związku z nią?
Ja wiem, że najlepiej, jak jest czarne i białe, ale czy możliwe są szarości i jak sobie z tym radzić?
Wiem, że naprawdę mu na mnie zależy, ale czy - interesownie, czy bezinteresownie?
Wiem, że gdy odejdę, skomplikuję mu lekko zycie, choćby ze względu na wspólna pracę, ale tylko lekko, bo na wszystko są rozwiązania.
Sama juz po napisaniu tego nie wiem, czego chcę - kubła zimnej wody czy pocieszenia?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: zdrada 02.01.13, 17:43
      Jak by było super, to by nie utrzymywał związku z inną kobietą. Jestem w stanie dopuścić, ze moze być super i "skok w bok" - ale skoro facet jest związany równolegle z inną kobietą, to dla niego związek na pewno taki wspaniały nie jest.
      Facet nie tylko Cię zdradza - ale lekcewazy i okłamuje, nie raz i nie dwa, ale bez przerwy. W każdej chwili moze odejść do tej drugiej, z którą najwyraźniej jest uczuciowo związany. To nie żadna "chuć", tylko brak elementarnej uczciwosci. Moim zdaniem - pora zakończyć definitywnie. I tak to długo nie potrwa, facetowi bowiem nie zalezy na tym związku - i na Tobie także. Póki godzisz sie na zdrady, jest mu po prostu z Tobą wygodnie, obiadki, seks ma w domu, a rozrywkę u innej. Przykre, ale prawdziwe.
    • edw-ina Re: zdrada 02.01.13, 17:45
      Wiesz co, ja mam lekkie podejście do wyłączności seksualnej. Ale w tym wypadku nawet mi nie chce się sugerować, że to tylko czysta chemia. To brzmi raczej tak: ja mam ochotę na to i na to. Ty nie chcesz/ nie możesz/ nie ma cię. Więc ja nie zmieniam swoich chęci, tylko realizuję je z kimś innym. Po prostu związałaś się z człowiekiem, dla którego najważniejsza jest jego przyjemność, a coś takiego jak zasady moralne to on ma w bardzo głębokim poważaniu.
      No sorry - strzeliłabym dwa sierpowe centralnie w szczękę i zatrzasnęła za sobą drzwi.
    • jaratam Re: zdrada 02.01.13, 18:05
      No dzięki za szybka reakcję, ale jak powtarzam, czy tylko białe i czarne, bo tak wynika z waszych wypowiedzi, czy tez sa sytuacje szare ale ja ich jeszcze nie znam? Jak mówiłam, stara sie bardzo wynagrodzić to co zrobił, problem w tym, czy przestał to robić czy tez im bardziej, tym bukiet kwiatów większy?
      Proszę o Wasze opinie, a swoja drogą mój stan psychiczny i tak wymaga chyba pomocy specjalisty.Ja juz wiem, co to zdrada, jak to boli, jak sie z tym nie da zyć...
      • verdana Re: zdrada 02.01.13, 18:12
        Szara sytuacja bywa wtedy, gdy ktoś kocha, ale zdradzi i żałuje. Albo gdy ktoś kocha , ale przychodzi nagłe zauroczenie i zakochuje sie w kimś innym, mimo, ze nie przestał kochać partnera - ale jasno stawia sprawę i albo się na taką sytuację obie strony godzą, albo następuje zerwanie z jedną ze stron. W tym wypadku sytuacja nie jest szara - jesteś wykorzystywanna przez faceta, który ma u Ciebie ciepły dom, ale nie zamierza z niczego rezygnować, bo Ty w obliczu jego chęci i planów po prostui sie nie loiczysz. Jest z Tobą, kiedy on chce, a jak nie chce, to idzie do innej. Nie łódź się - nie jesteś kimś naprawdę waznym w jego życiu, nie ma zamiaru liczyć sie z Tobą - kazdy miesiąc z facetem więcej to mniej szans na normalne ułożenie sobie życia.
      • edw-ina Re: zdrada 02.01.13, 18:14
        on nie stara się ci tego wynagrodzić, bo zobaczył swój błąd i nie chce go powtórzyć. chce to wynagrodzić, by dalej wygodnie żyć. i oczywiście, że te wszystkie pozytywy liczą się, ale co ci po facecie, który jeśli tylko go nie pilnujesz ląduje w cudzym łóżku?
        • jaratam Re: zdrada 02.01.13, 18:17
          edw-ina, Twoja mysl jest słuszna, wynagradza, by dalej to robić, z tym sie zgadzam, ale nie umiałam tak na to spojrzeć, dzięki
    • jaratam Re: zdrada 02.01.13, 18:14
      I jeszcze jedna kwestia - bo patrzę na to szerzej - jak to jest z tymi 'kochankami" - godzi się na samotne dni, wieczory, weekendy, sylwestra, święta, w imię czego? Mówicie - odejdzie do niej, po co ? Ona zapewni te obiadki, dla których jest ze mną?
      Jak to jest z tymi samcami?
      • edw-ina Re: zdrada 02.01.13, 18:17
        nie z każdym facetem chcesz relacji z obiadkami, wspólnym łóżkiem itd. czasami dobrze jest 'pobyć" z facetem, z którym nie wiąże to wszystko.
      • triss_merigold6 Re: zdrada 02.01.13, 18:20
        On do niej odejdzie jak tylko pani zechce kiwnąć palcem. Po namiętność i ogień odejdzie, a nie po obiadki. Zapewne pani jest dla niego jakimś wyzwaniem, może jest niedostępna z różnych powodów, a może po prostu dziko go kręci od lat.
        • jaratam Re: zdrada 02.01.13, 18:29
          Ale on ją zostawił - w potocznym znaczeniu słowa - dla mnie, aczkolwiek "nawiązał ponowne stosunki" po jakims pól roku...Tłumacząc, ze potrzebuje odmiany w sexie, po prostu raz na jakis czas innego ciała, a wiem, ze ona strasznie długo rozpaczała - po odstawieniu, próbowała jatrzyc miedzy nami i wiem, że ją " uciszył", ona nie ma prawa wygadac sie na temat ich relacji...
          Ona siedzi cicho w szafie i czeka na jego wizytę
          • triss_merigold6 Re: zdrada 02.01.13, 18:37
            YYyy sądzisz, że powinnaś docenić jego szczerość? D
            Skoro do niej wraca i zrobił to bardzo szybko, to będzie wracał i w tym związku i w kolejnych.
            Cokolwiek ta pani zrobiła - jest to skuteczne.
            Nie wiesz czy ona siedzi cicho w szafie i czeka na jego wizytę, wiesz tyle ile Ci ten facet powie. Wiesz również, że kłamie i nie ma w kłamaniu zahamowań.
          • edw-ina Re: zdrada 02.01.13, 18:53
            To, jaka te eks jest i co ci o niej opowiadał facet, z którym żyjesz, naprawdę nie ma najmniejszego znaczenia. I ja nie uwierzę w tak wybitnie makiaweliczne umiejętności, które doprowadziłyby do tego, by facet (mając inną kobietę) pojechał z nią na wakacje. No nie daj się babo robić w bamboooko. Po prostu koleś robi sobie dobrze i tylko to się liczy. Masz czas i chęci - to pobędzie z tobą, dostanie obiadek i pobzyka. Nie masz czasu, możliwości, chęci? przyjmie go druga i będzie miał obiadek, seks, wakacje. Układ niemal idealny.
      • sonia_siemionowna Re: zdrada 03.01.13, 17:44
        Jak to jest z tymi samcami?

        Dorośnij.

        Chyba Twój facet sprzedaje Ci jakieś głodne kawałki o 'samcach', żeby usprawiedliwić swoje zachowanie rzekomymi 'prawami natury'?

        Mężczyźni to ludzie i każdy jest inny. Ty trafiłaś na narcyza, dla którego liczy się tylko on i jego przyjemność. Nie łudź się, że jeśli postawisz w tym związku jakieś warunki, on przetrwa. Jesteście razem, bo mu dobrze i moze robić, co chce. Nie dlatego, że mu na Tobie zależy.
    • nick_ze_hej Re: zdrada 02.01.13, 18:43
      Zadajesz konkretne pytania więc odpowiem też konkretnie.

      czy wyprał mi móżg,

      Po tym co piszesz wygląda, że wyprał i to skutecznie.

      Czy tez może jestem totalnie głupia, i skoro ja jestem tzw domowa, udomowiona c
      > ałkowicie, on może trwać w jakims związku z nią?


      No niestety tak.
      • marzeka1 Re: zdrada 02.01.13, 18:53
        "Tłumacząc, ze potrzebuje odmiany w sexie, po prostu raz na jakis czas innego ciała,"

        - masz w ogóle pojęcia, jakiego daremnego k.utasa opisałaś???? Serio aż tak zaślepiona jesteś? Serio dla takiego faceta warto było demolować sobie wcześniejsze życie?
        I tak, wyprał ci mózg, skoro nie widzisz oczywistości.
        • sonia_siemionowna Re: zdrada 03.01.13, 17:49
          No wiesz, przecież łaskawca z niego. Mógłby zezłomowac i kupić nowy, a on po prostu tylko od czasu do czasu wymienia na inny model ;P
    • krokodil123 Re: zdrada 02.01.13, 18:50
      forum.gazeta.pl/forum/w,24087,141333945,141333945,facet_bez_inicjatywy.html
      Wklejam ci link do historii koronczarki gdzie dużo się naprodukowałam tłumacząc że z facetem jest coś nie tak i że bajeczki wciskane przez niego są mocno wątpliwe.
      Ale możesz zobaczyć "drugą stronę".....ew.dowiedzieć się że jesteś "sublokatorka".
      Jej też podam link do twojego postu.
    • aga.doris Re: zdrada 02.01.13, 19:07
      Trafiłaś na wyjątkowego ku...ta. Ale w sumie to masz to na co zasłużyłaś.
    • glamourous Re: zdrada 02.01.13, 19:55
      Najwyrazniej trafil Ci sie facet, ktorego najbardziej kobieta kreci wtedy, kiedy nie jest jego - tak, jest taka frakcja facetow, nawet calkiem spora.
      Twoj w dodatku to upodobanie realizuje wyjatkowo bezczelnie.
      I tak, wypral Ci mozg, skoro jakos to akceptujesz. Bo w gruncie rzeczy akceptujesz, skoro do tej pory nie wykopalas go za drzwi.
      Z tego co piszesz, facet ma tez dosc wybujaly seksualny temperament : od 3 lat codzienny seks z ta sama kobieta, plus do tego jeszcze kochanka. Niezle moce przerobowe. Jednak to nie usprawiedliwia jego wyjatkowej bezczelnosci pod haselkiem "to tylko seks", wspolnych wyjazdow z nia wbrew Twojemu sprzeciwowi. Dziwie sie jak Ty znioslas swiadomosc, ze jedzie na wakacje po to, zeby jawnie i bez zenady bzykac inna.
      Rowniez, podobnie jak Edwina nie jestem scisla fanatyczka seksualnej wylacznosci, ale miejciez ludzie troche godnosci. Zarowno Ty jak i on. Bo ta sytuacja to zwykle plucie w twarz i udawanie ze deszcz pada.
      Dziekuje za uwage.
      • marzeka1 Re: zdrada 02.01.13, 20:29
        Bo prawda jest banalna: dziewczyna weszła z mocno ją upadlający związek- i dała sobie zlasować mózg, ze "pan ma potrzeby"- a tak naprawdę: dziewczyna na syfiozę w życiu; pan- układ idealny.
    • sari5 Re: zdrada 02.01.13, 20:34
      ohyda. chybabym puscila pawia na takiego k...sa.
      • zuzi.1 Re: zdrada 02.01.13, 20:36
        no dokladnie, nie rozumiem jak można się tak nie szanowac, autorko Tobie chyba jakas terapia by się przydała, bo ewidentnie masz problemy ze sobą
        • oliwkowa75 Re: zdrada 02.01.13, 21:06
          Jaratam, jeśli Ci odpowiada, że Twój facet regularnie bzyka inną, to z nim zostań i to zaakceptuj. Jeśli Ci to nie odpowiada, to go zostaw i kropka.
          Koleś jest jaki jest, ja bym z kimś takim żyć nie potrafiła, ale jeśli nadal z nim jesteś, to najwyraźniej Ty potrafisz. Lub masz z tego jakieś inne z tego korzyści, może jest bogaty, może Cie utrzymuje, nie wiem jak inaczej to wytłumaczyć.
          Tak się zastanawiam, może on jest seksoholikiem? Napisałaś, że codzinnie bzykanie, jakiś lepszy seks raz na 10 dni, plus jeszcze obrabia drugą pannę, a może i ma ich więcej, skoro potrzebuje różnorodności. Ciężko komuś takiemu wierzyć na słowo.

          Proste pytanie: wiesz jaki jest, chcesz z nim żyć?
        • e.logan Re: zdrada 02.01.13, 21:28
          To co przeczytałam jest straszne. Kobieta godzi sie na to by jej "książe z bajki"bzykal inna, wyjezdzał z nia na wakacje w imie tego by tylko był.

          Da sie wynagrodzic to , kwiatami, prezentami wyjsciami?nie wstyd Ci przed innymi ze tak sie nie szanujesz?..Co za kilka lat powiesz swoim dzieciom gdy zobacza ze tatus bzyka wszystko co chce a matka sie godzi majac chyba zerowe poczucie wlasnej wartosci.

          Co szarego moze byc w tej sytuacji??Ile razy jeszcze musi obiedac i nie dotrzymac obietnicy bys przejrzała na oczy?..Jak dla mnie upadłas nisko ale chyba potrafisznizej jesli to akceptujesz.
    • xika_da_selva Re: zdrada 02.01.13, 21:30
      to nie jest zdrada, ale jawna jazda na dwa fronty.
      Z tego co opisujesz, facet nie czuje zadnych wyrzutow sumienia, co gorsza robi wszystko, zebys uwierzyla, ze sytuacja jest git. Fajnie ciebie traktuje, dba o ciebie przez co jeszcze trudniej podjac tobie decyzje o przyszlosci zwiazku. No wlasnie, bo pan zrzucil na ciebie cala odpowiedzialnosc za zwiazek.
      On Ciebie nie zostawi, i najwyrazniej jest przekonany, ze ty go tez nie.
      I nie pisz, ze go kochasz, bo to nie tak. Jestes od niego uzalezniona, moze przekonana, ze nikogo lepszego nie znajdziesz i zdecydowanie brakuje tobie poczucia wlasnej wartosci. Fajnie jest kogos innego kochac, ale bez ¨milosci wlasnej¨, ze tak to nieladnie ujme, daleko nie zajedziesz. Pan to doskonale wie i korzysta.
      Jestem tez jakos dziwnie pewna, ze jego ¨eks¨, jest przekonana, ze nie jest zadna eks, tylko kochanka w twojej postaci sie im napatoczyla.
      Zalecam popracowanie nad wlasna samoocena. Na poczatek podstawowe cwiczenie: co bys czula i radzila, gdyby taka historie opisala Twoja najlepsza przyjaciolka/ siostra/ mama/ babcia?
    • lady-z-gaga Re: zdrada 02.01.13, 22:30

      To może byc prawda, że Cię kocha.
      Ale w łóżku poprzednia partnerka była lepsza, inaczej by do niej nie wracał.
      W sumie nie ważne, czy chodzi tylko o odmianę - jak Ci wmawia - czy o coś, co ma poprzedniczka,a czego Tobie brak... na cholerę Ci taki facet? nie lepiej poszukac kogoś, dla kogo będziesz dostatecznie dobra, aby nie latać na boki?
      • esteraj Re: zdrada 02.01.13, 23:45
        lady-z-gaga napisała:

        >
        > To może byc prawda, że Cię kocha.
        > Ale w łóżku poprzednia partnerka była lepsza, inaczej by do niej nie wracał.

        Wcale nie musi być lepsza. Jest po prostu inna.
        W sumie to facet powinien zamieszkiwać kraje arabskie, tam nie musiałby kombinować i mógłby mieć kilka żon. W naszej kulturze jest to nie do przyjęcia i takie zachowanie nazywa się zdradą.
        Czy można posądzać go o kłamstwa? Przecież nie ukrywa, że spotyka się z "byłą".
        Do autorki należy decyzja czy zgodzi się na taki układ czy nie.
        Miłość nie jest na wyłączność i można kochać kilka osób. Pytanie tylko: jak określamy miłość i co mieści się w jej ramach (dla indywidualnego człowieka).
    • angazetka Re: zdrada 03.01.13, 09:40
      > Ja wiem, że najlepiej, jak jest czarne i białe, ale czy możliwe są szarości i j
      > ak sobie z tym radzić?

      Jasne, że są szarości. Pytanie tylko, jak TY się w tym szarościach odnajdujesz. Jesteś szczęśliwa w takim układzie, ze zdradzającym cię stale partnerem? To jest kluczowe pytanie.
      Bo, oczywiście, można żyć w takim układzie, ludzie miewają dziwniejsze. Pytanie, czy się chce.
    • miacasa Re: zdrada 03.01.13, 10:31
      Nie trać sił na takiego "partnera", rani Cię i nie przestanie. Kiedyś możesz chcieć mieć dzieci a to marny wzorzec. Sama borykam się ze zdradą męża i wiem jak to boli. Gdyby nie troje dzieci to już dawno by mnie nie było w tym małżeństwie, mimo, że mój mąż zakończył swój romans i bardzo się stara bym mu przebaczyła. Zdrada niszczy Cię od środka.
    • sari5 Re: zdrada 03.01.13, 16:21
      a jak ow buhaj zapatruje sie na to, ze ty tez bys potrzebowala czasem innego mena?
    • sonia_siemionowna Re: zdrada 03.01.13, 17:40
      Facet Cię zdradza, oszukuje, okłamuje, lekceważy i naraża na zakażenie chorobą weneryczną albo HIVem.

      Czego oczekujesz? Że jak mu urodzisz dziecko to się 'ustatkuje'?

      Nie, moja droga, będzie tylko gorzej.

      Nie wiem, jak można się aż tak nie szanować. Rozumiem, że dla tego związku zrezygnowałaś z innego i to jest Twoją motywacją do kontynuowania - aby nie przyznać przed sobą, że popełniłaś błąd.

      Ale widac, że go popełniłaś i w tym nie ma nic złego. Błędy są po to, żeby się na nich uczyć.

      Taki związek jest ok, jeśli OBU stronom odpowiada i jeśli OBIE strony mają partnerów na boku, utrzymują inne relacje. Myślę, że w Twoim związku ani pierwszy ani drugi warunek nie może być spełniony.
      • jaratam Re: zdrada 03.01.13, 17:59
        Pewnie trafiłas w sedno - boję sie sama przed soba przyznać, że popełniłam błąd, ale siebie oszukuje sie najdłuzej, aczkolwiek tylko do granicy wytrzymałości, której ja juz chyba nie mam...Wylano tu na mnie kubeł zimnej wody i dobrze. Uścislając - nie jestesmy w wieku prokreacyjnym, przynajmniej ja ;_)))Wiem, stara i głupia...No zycie oszczedzało jakos...
        Tak słodko kłamał, tak wynagradzał moja głupotę i naiwność, i tak nam słodko bywało, tym trudniej z tym wszystkim...Ale wiem, że - serio - każde słodkie wspomnienie łączy sie z boląca myslą - był słodki bo juz u niej był czy zaraz pojedzie?
        Schrzanił cos naprawdę fajnego, przynajmniej dla mnie, zrozumiałam, że gdyby dla niego tez, to chuchałby i dmuchał ;_)))
        Jestem wrakiem człowieka
        • marzeka1 Re: zdrada 03.01.13, 18:13
          Nie musisz być "wrakiem człowieka"- jednak im dłużej będziesz tkwiła w tak mocno cię upadlającym związku, tym będzie gorzej- bo widać, że niby jakoś to sobie tłumaczysz, ale to niszczy cię. PO CO ci taki ch.ujkowaty facet? Ty jakiegoś knura męskiego tu opisałaś.
        • sonia_siemionowna Re: zdrada 03.01.13, 18:29
          Uważaj, bo drugi mąż mojej Matki to był taki 'uroczy drań'. Robił swoje ale potem na rękach nosił, na ciuchy dawał itp. Suuuuper było dopóki nie zachorowała na raka. I została sama, bo panu narcyzowi przestało się podobać.

          Też tak możesz skończyć, więc lepiej nie trać już z nim czasu - taka rada od serca.

          Popełnianie błędów nie jest głupotą. Głupotą jest dopiero nieuczenie się na nich.
        • lady-z-gaga Re: zdrada 03.01.13, 18:34
          Dopóki związek był satysfakcjonujący, nie był błędem
          Błędem staje się dopiero w sytuacji takiej, jak teraz - tkwisz w układzie, w ktorym nie możesz miec do siebie szacunku. Im szybciej to przetniesz, tym lepiej.
          Nie rób sobie wyrzutów, bo jest tak, jak napisałaś: to facet schrzanił coś, co zapowiadało się świetnie. Dawałas szanse, nie skorzystał. Trudno, trzeba zamknąć ten etap życia i nie ogladać się za siebie. Poboli i przestanie, głowa do góry :)
        • sonia_siemionowna Re: zdrada 03.01.13, 18:38
          Masz tu w chłopskich słowach opisane zaburzenie, jakim jest narcyzm. Może mało wyszukanie ale za to jak trafnie!



          Termin ten zaczerpnięto z greckiego mitu o młodzieńcu nieszczęśliwie zakochanym w swoim własnym odbiciu. W najbardziej ogólnym rozumieniu: przesadne umiłowanie samego siebie. Termin ten może jednak przybierać różne znaczenia, w zależności od teoretycznej orientacji autora. W teorii psychoanalitycznej występuje narcyzm pierwotny i wtórny; standardowa psychiatria oznacza współcześnie tym terminem osobowość narcystyczną.
          ęNarcyzm, inaczej autofetyszyzm bądź samouwielbienie, to parafilia polegająca na kierowaniu całego libido na własną osobę, związane z doznawaniem satysfakcji poprzez widok własnego ciała. Przejawem narcyzmu jest także autofilia – narcyzm skojarzony z ekshibicjonizmem, czyli osiąganie satysfakcji w wyniku podziwu okazywanego przez partnera lub grupę osób.


          Współczesny narcyz zachwyca się sobą, jest przekonany o swojej wyjątkowości. Wierzy, że jest niezwykły, irytuje się, gdy ktoś go krytykuje lub zwraca mu uwagę. Chce być pępkiem świata i zrobi wiele, by budzić zachwyt i zwracać na siebie uwagę. Całe jego postępowanie skoncentrowane jest wyłącznie na jednym celu – na budzeniu zachwytu otoczenia. Jest w swych dążeniach bezkompromisowy i bezduszny. W końcu liczy się tylko on.

          Narcyzi potrafią być na co dzień mili, sympatyczni i otwarci. Nie dajmy się jednak zwieźć – robią to tylko po to, aby przekonać siebie i innych o swojej niezwykłości. Narcyz koncentruje się na podtrzymywaniu przekonania o swojej wyjątkowości, a do tego potrzebuje swoistej widowni – osób, którzy będą go w utwierdzać w jego przekonaniu. W swojej szaleńczej pogoni za świetnością nie liczy się z innymi. Potrafi iść do celu „po trupach”. Osoby patrzące krytycznie są izolowane i odrzucane. Narcyz nie przyjmuje opinii innych osób, nie lubi i nie przyjmuje krytyki.

          Związek z narcyzem jest patologiczny. Narcyz nie potrafi zbudować szczęśliwego związku. Nigdy nie będzie wierny, nigdy nie będzie oddany swojemu partnerowi. Wciąż potrzebuje kolejnych podbojów.Oodnosza do siebie jakby byli pepkiem calego swiata.
          Udaja lepszych niz sa w rzeczywistosci i dlatego czesto zmyslaja i klamia.
          Pozbawieni sa empatii. Gowno ich interesuja twoje potrzeby albo problemy.

          Sami najchetniej nie maja problemow tylko odnosza same sukcesy. Problemy ukrywaja.
          Chorobliwie konkuruja z innymi.
          Nie potrafia przeprosic bo nie czuja sie winni. Winni sa zawsze inni
          Upodobniaja sie do srodowiska w ktorym przebywaja. Udaja kogos kim nie sa
          Chca sie rzadzic i dominowac
          Sa chorobliwie zazdrosni i zawistni. Chorobliwie konkuruja z innymi.
          Chca byc w centrum zainteresowania
          Popadaja w wscieklosc gdy sa krytykowani lub demaskowani
          Nie radza sobie z porazkami, ze starzeniem sie
          Oczekuja lepszego i wyjatkowego traktowania
          Wymagaja od siebie perfekcji
          Bardzo klotliwi
          Manipuluja i czesto stosuja szantaz emocjonalny



          Narcyz wiąże się z innymi wyłącznie po to, aby przekonać się, że jest pożądany przez innych. W związku wykazuje zazwyczaj dominację, nie angażuje się emocjonalnie, jest egoistą. A przez to budowane relacje są zazwyczaj krótkotrwałe, choć intensywne. Potrafi być urokliwym uwodzicielem, któremu trudno się oprzeć. Jednak po podboju partnera szybko się nim nudzi i szuka kolejnych wyzwań. Wciąż musi udowadniać sobie, że świat leży u jego stóp, że „może mieć” każdego, kogo sobie upatrzy.
          • zuzi.1 Re: zdrada 03.01.13, 19:13
            Autorko, zanim go kopniesz w tyłek, pokaż mu jeszcze jak smakuje jego zachowanie, ale w Twoim wykonaniu, wykonaj przed Panem piruet z kolegą na boku i pośmiej się w duchu z jego reakcji, przyjrzyj się, czy będzie zgrzytal żebami ze złości, gdy radośnie będziesz flirtowała z kolegą przez komórkę, gdy nie masz takiego kolegi popros o pomoc jakąś koleżankę i wspólnie zagrajcie temu fiu.kowi na nosie a potem tak spakuj mu walizki i tak jak kiedys w reklamie TV wypieprz je przez okno gdy pana nie będzie w domu, zmien zamki, idz zrób badania na choroby wen. i HIV i nigdy więcej nie pozwól sobie na to, aby takie dno, doprowadzało Cię do takiego stanu w jakim jestes obecnie. Takie "pojechanie" sobie po tym dupku może Ci pomóc w psych. rekonwalescencji i dac mnóstwo satysfakcji i radosci :-)))
            • jaratam Re: zdrada 03.01.13, 19:20
              Odpowiadam na Twoją radę , bo trywializujesz, to nie jest problem - bzyka inna, przypraw mu rogi. To nie kwestia - daj dupy innemu, ulzy ci, jak w ogóle mozna tak postrzegac? Że jak sie puszczę z kimkolwiek, to mi zejdzie cisnienie? Nie ten poziom. Nie poziom dupy, tylko uczuc!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Szacunku, i sorry, jak byłam mała, to ludzie mówili - miłość, ku... mać!!!!!!!!!!!!!!!!
              • zuzi.1 Re: zdrada 03.01.13, 19:29
                ale to chyba kiepsko wybrałas tą swoją miłosc, ten typ nie zasługuje na to, aby ko kopnąc nowym butem, bo buta szkoda, obudź się dziewczyno i przestań byc taka naiwna, skoro nastolatką już nie jestes, może trzeba pomyślec o terapii, skoro po tym co Ci zrobił nie buntujesz się w środku i nie pałasz chęcią zwykłej zemsty za to całe buractwo i chamstwo w jego wykonaniu, Ty go kochasz???? No nie żartuj... ;-)
                • zuzi.1 Re: zdrada 03.01.13, 19:31
                  znasz takie pojęcia jak DDA/DDD, może warto poczytac czy nie z tym masz do czynienia, skoro żadnych granic nie posiadasz i nie reagujesz w sposób jaki zareagowałaby na takie zachowania większosc zdrowych kobiet
                  • sonia_siemionowna Re: zdrada 03.01.13, 21:27
                    znasz takie pojęcia jak DDA/DDD, może warto poczytac czy nie z tym masz do czynienia, skoro żadnych granic nie posiadasz i nie reagujesz w sposób jaki zareagowałaby na takie zachowania większosc zdrowych kobiet

                    Zuzi, Ty jesteś niebezpieczna. :P Przeczytałaś kilka książek i teraz dajesz wszystkim te same pseudopsychologiczne rady na jedno kopyto. Jesteś niespełnionym psychologiem? Jesli tak, to polecam nauczyć się z życia, bo psychologiczna madrość wcale nie pochodzi z książek jeśli nie posiadasz dla niej kontekstu w rzeczywistości.

                    A ta rada z rozkładaniem nóg totalnie żenująca. Na złość mamie odmrożę sobie uszy - mniej więcej ten poziom.
                    • zuzi.1 Re: zdrada 03.01.13, 22:13
                      Z kolegą chodziło o potraktowanie goscia w taki sposób, jak on traktuje ją i zobaczenie, czy jest równie liberalny przy takim układzie, czy jego liberalizm działa tylko w jedną stronę, gdy to on dwie d...y za przeproszeniem naraz obrabia. Sonia, skoro masz większe doświadczenie napisz co może byc przyczyną tego, ze autorka nie szanuje się, nie posiada żadnych granic, utraciła instynkt samozachowawczy, służy panu jako materac od dłuższego czasu, robi za idiotkę i laskę czysto do bzykania, godzi się na jego wyjazdy na wakacje z inną i pisze jeszcze na koniec o szacunku i miłości do tego dennego goscia.... Jeśli to nie DDA/DDD i zerowe poczucie własnej wartosci to może jakaś inna przypadłosc, napisz jaka, chętnie poczytam, możesz coś wrzucic na ten temat z netu, w celu pogłębienia wiedzy. To DDA/DDD to było gdybanie, raczej w celu uswiadomienia autorce, że coś jest nie tak, skoro toleruje długookresowo takie zachowania faceta, które b. niewiele kobiet byłoby w stanie zniesc i jeszcze pisac po tym wszystkim co jej zrobił o miłości.... Co musiałby jej ten palant zrobic, żeby patrząc na niego czuła do niego obrzydzenie i miała ochotę prędzej splunac mu w twarz niż go dotknąc???? Aż boję się pomyślec, co to musiałoby byc...... Skąd się biorą takie kobiety i co im dolega? Facet złamał wszelkie dopuszczalne normy w wyjątkowo wulgarny, obrażliwy sposób a autorka nie czuje do niego złości ani nie ma ochoty go udusic, niewiarygodne wręcz...w końcu nie wychowała się w muzułmańskim kraju, tylko w Polsce.
                      • triss_merigold6 Re: zdrada 03.01.13, 22:21
                        On jej wytłumaczył, że ma takie potrzeby i żeby nie brała tego osobiście. Skądinąd panuje moda na akceptację wszystkiego i dziwną tolerancję rodem z amerykańskich poradników więc coraz więcej jest całkiem bystrych dojrzałych kobiet, które łykają każdy dobrze sprzedany kit zamiast kazać gościowi wy...ać.
                        Wcale nie musi być DDA czy coś tam, wystarczy żeby - w imię owej wszechogarniającej tolerancji - przyjęła optykę "każdy ma jakieś wady i to nie ma ze mną nic wspólnego".
                        • sonia_siemionowna Re: zdrada 03.01.13, 22:45
                          O to to.

                          Cechą domorosłego psychologa jest szukanie chorób/syndromów itp w każdym, kogo zachowanie wydaje się mu nienormatywne.

                          Prawda jest zaś taka, że 99% takich osób nie ma żadnych szczególnych przeżyć, traum itp i nie cierpi na nic klinicznego.

                          To jest produkt kultury. A dlaczego 99% społeczeństwa godzi się na to, żeby hodować i zabijać zwierzęta rzeźne w męczarniach, skoro wszystkie kręgowce odczuwają ból tak samo? Norma jest kwestią jednostki ale przede wszystkim kultury, w której jednostka żyje. Nasza kultura promuje takie a nie inne wzorce i część osób daje sobie wmówić, że tak ma być. Nonkonformizm wymaga odwagi.

                          Rozkładanie nóg w zemście, szukanie akceptacji u innych mężczyzn aby wzbudzić zazdrość nie jest żadnym nonkonformizmem tylko powielaniem jednego ze skryptów kultury masowej, panoszącego się zwłaszcza w serialach różnych, często niskich, lotów. To druga strona tego samego medalu.

                          Nota bene moja wielka idolka Simone de Beauvoir przez całe życie znosiła zdrady Sartre'a.
                          • zuzi.1 Re: zdrada 03.01.13, 23:04
                            sonia napisała:"Norma jest kwestią jednostki ale przede wszystkim kultury, w której jednostka żyje. Nasza kultura promuje takie a nie inne wzorce i część osób daje sobie wmówić, że tak ma być."

                            Dziwne, dla mnie takie normy to tylko w muzułmańśkich krajach normami są, nie zauważyłam, zeby aż do tego stopnia była promowana ludzka zgnilizna i brak jakichkolwiek zasad w Polsce. Mam nadzieję, że autorka napisze, czy pochodzi z normalnego, ciepłego i zyczliwego dla jej rozwoju domu i czy to, że tak się zachowuję jest jedynie efektem promowanej podobno kultury masowej. A nawet jesli tak jest, to dlaczego nie przetwarza w swoich zwojach mózgowych tej papki na własny język, kierując się swoim dobrem i instynktem samozachowawczym.
                        • zuzi.1 Re: zdrada 03.01.13, 22:53
                          Ale autorka pisze, że cierpi i jednak dotyka ją to osobiscie, ale jak rozumie walczy z tym swoim cierpieniem i stara się byc jeszcze silniejsza w imię dobra "związku":

                          "Żyję w nieformalnym związku , lekko ponad trzy lata...oboje z kimś się rozstaliśmy, by być ze sobą.Codzienne życie niesie wiele dowodów na to, że jestem kochana, uwielbiamy spędzać ze sobą czas, nie nudzimy się sobą i nie męczymy....(NO NIE, NIE MĘCZYMY SIĘ WCALE...)
                          Tylko okazało się (ZNACZY SIĘ WYDAŁO SIĘ, BO ZAPOMNIAŁ POWIEDZIEC), że on tak naprawdę nie rozstał się ze swoja poprzednia partnerką , a ja dowiedziałam się o tym w - dla mnie dramatycznych okolicznościach, znajdując bilet na ich wspólne wakacje, w czerwcu - już ubiegłego roku (A TO PALANT I KŁAMCA). Dramat, sceny, obietnice , hasło - ratujmy ten związek....(ALE JAKI TO JUŻ ZWIĄZEK, PO WSPOŁNYCH WAKACJACH Z KIMS INNYM) Przetrwałam (TYLKO PO CO?), ale okazało się, że i tak pojechali razem(NO ZAJEBISCIE, JAKI UROCZY "PARTNER") Tłumaczył mi, że to tylko sex (AHA), że on potrzebuje czasami odmiany, innej po prostu, dlatego ją zabrał ze sobą(NO PIĘKNIE).
                          Przetrwałam ponownie (OJP, A PO CO?), ale z maxymalnie wyostrzoną czujnością.(PADŁAM Z WRAŻENIA...)Zdarza się często, że wyjeżdżam na dwa - trzy dni.Zadręczam się wtedy wątpliwościami - czy spotyka się z nią, czy nie...(OJP, MASOCHISTKA)
                          Niestety, trzy tygodnie temu okazało się, ze gdy mnie nie było, spędził u niej noc(NIEZLE)...po prostu gdy wróciłam, zauważyłam kilka szczegółów świadczących o jego nieobecności w domu, w końcu potwierdził (ZNACZY SIĘ PRZYZNAŁ, GDY JUŻ NIE MIAŁ INNEGO WYJSCIA), znowu tłumacząc, że to tylko sex....(TAAAK) Podkreślam, miedzy nami jest naprawdę super...(PADŁAM PONOWNIE Z WRAŻENIA, NIE WIEM SKĄD TO SUPER...JAKIE K... SUPER)
                          Czy to możliwe, że tamta kobieta wybrała świadomie rolę kochanki - ukrytej, utajnionej, tylko po to, by bzyknął ją w jemu dogodnym terminie? Nie stroni od sexu ze mną, chociaż polega to na codziennym "przeleceniu" mnie, natomiast tzw "kochanie się" odbywa się - raz na tydzień, dziesięć dni?(AUTORKA NIE DOSTRZEGA, ZE ONA RÓWNIEZ JEST TYLKO PRZEDMIOTEM W RĘAKCH TEGO PANA, PONOWNIE JAK DRUGA PANI I ŻE BZYKA ZARÓWNO JĄ JAK I DRUGĄ PANIĄ TYLKO W JEMU DOGODNYM TERMINIE, A I O TERMINIE"KOCHANIA" ZAMIAST CODZIENNEGO "BZYKANIA" DECYDUJE RÓWNIEZ TYLKO ON. NOZESZ K...JAK W HAREMIE W JORDANII. TYLKO TAM CHYBA PANIOM NIE POJAWIAJĄ SIĘ NAWET TAKIE DYLEMATY I WĄTPLIWOSCI)
                          Boli mnie zdrada, kłamstwo, oszustwo (A JEDNAK COS CZASEM BOLI), ale mam wątpliwości - czy wyprał mi móżg (NOOO, TOTALNIE), czy tez może faktycznie - nie chce mu się w pewnym momencie zapanowac nad tzw chucią, a ona jest i czeka(CO OZNACZA, ŻE EWIDENTNIE AUTORKĘ TOTALNIE OLEWA NIE PRZEJMUJĄC SIĘ KOMPLETNIE TYM CO ONA CZUJE, GDY JEGO CHUC GO ATAKUJE...)?
                          Czy tez może jestem totalnie głupia (OJ TAAAAK), i skoro ja jestem tzw domowa, udomowiona całkowicie(UDOMOWIONE TO SĄ CO PONIEKTÓRE ZWIERZĘTA, A NIE LUDZIE), on może trwać w jakims związku z nią(SKĄD WOGÓLE JAKIEKOLWIEK WĄTPLIWOSCI CO DO TEGO CZY MOŻE MIEC KOGOS NA BOKU W NIBY ZWIĄZKU, PRZECIEŻ TO NIE JEST OFICJALNY TRÓJKĄT, ZA ZGODĄ CAŁEJ TRÓJKI CHĘTNYCH)?
                          (I JESZCZE NA KONIEC TAKI "KWIATEK":Wiem, że naprawdę mu na mnie zależy (TAAAK, BARDZO), ale czy - interesownie, czy bezinteresownie? -(JAK MOŻNA MIEC JAKIEKOWLIEK WĄTPLIWOSCI CO DO TEGO PANA POBUDEK, PO NAPISANIU TEGO WSZYSTKIECO CO POWYŻEJ????) BRAK SŁÓW
                          • triss_merigold6 Re: zdrada 03.01.13, 23:00
                            Rozważa zasadność swojego cierpienia, sprzeciwu, niechęci z perspektywy osoby zakładającej, że powinna akceptować skoro to tylko potrzeba odmiany.
                            Ostatecznie są układy w których ludzie dopuszczają pożycie z innymi i prawdopodobnie partner autorki potrafi się do nich odwołać, jednocześnie dając pozorne dowody miłości, oddania, zainteresowania.
                • moniapoz Re: zdrada 03.01.13, 20:20
                  > ale to chyba kiepsko wybrałas tą swoją miłosc, ten typ nie zasługuje na to, aby
                  > ko kopnąc nowym butem, bo buta szkoda, obudź się dziewczyno i przestań byc tak
                  > a naiwna, skoro nastolatką już nie jestes, może trzeba pomyślec o terapii, skor
                  > o po tym co Ci zrobił nie buntujesz się w środku i nie pałasz chęcią zwykłej ze
                  > msty za to całe buractwo i chamstwo w jego wykonaniu, Ty go kochasz???? No nie
                  > żartuj... ;-)

                  pewno, że kiepsko wybrała i zaczyna sobie z tego zdawać sprawę, ale Twoja rada - moim zdaniem beznadziejna. po co ma schodzić do poziomu Pana i co jej to niby za ulgę miałoby przynieść ?

                  poza tym nie każdy musi pałać żądzą zemsty....masakra, bo niby zemsta tylko świadczy o posiadaniu granic.

                  • sonia_siemionowna Re: zdrada 03.01.13, 21:28
                    zemsta tylko świadczy o posiadaniu granic.

                    Świadczy o ich nieposiadaniu i małym poczuciu własnej wartości :)
              • rubarom Re: zdrada 03.01.13, 19:38
                jaratam napisał(a):

                > Odpowiadam na Twoją radę , bo trywializujesz, to nie jest problem - bzyka inna,
                > przypraw mu rogi. To nie kwestia - daj dupy innemu, ulzy ci, jak w ogóle mozna
                > tak postrzegac? Że jak sie puszczę z kimkolwiek, to mi zejdzie cisnienie? Nie
                > ten poziom. Nie poziom dupy, tylko uczuc!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Szacunku, i sorry,
                > jak byłam mała, to ludzie mówili - miłość, ku... mać!!!!!!!!!!!!!!!!

                Wyraziłaś tu oburzenie (odpisując Zuzi1) i uniosłaś się honorem, ale niestety - w świetle treści twojego wątku - wygląda to kuriozalnie.
                Inaczej: rada Zuzi (czy jakakolwiek inna rada) nie musi ci odpowiadać, jednak sorry, chwilowo nie powinnaś wypowiadać się o poziomach / szacunku.
              • oliwkowa75 Re: zdrada 03.01.13, 19:50
                Wiesz, jaratam, nie obraź się, ale to Twoje święte oburzenie nieco żałośnie wygląda w kontekście tego co napisałaś w swoim pierwszym poście. Może dla Ciebie to faktycznie jakieś wielkie wzniosłe uczucie, ale z pewnością nie dla Twojego partnera. Dla niego to właśnie poziom dupy i bzykania. Brzmi brutalnie, ale taka jest prawda. Sama z reszta użyłaś określenia, że codziennie Cie przelatuje. Zejdź na ziemię Aniu, to nie Gilbert Blythe...
                • paczalka Re: zdrada 03.01.13, 20:14
                  z całą pewnością dziewczyna kocha za bardzo, nie potrafi obiektywnie ocenić sytuacji, miota się i podejrzewam, ze za kilka lat będzie jej wstyd samej przed sobą, że była w takim związku i tego autorko postu Ci życze...

                  co do faceta i ogólnie sytuacji, zastanawia mnie jak to sie dzieje, że inteligentne babki tak sie urządzają... nieukrywam, ze mam tu tez siebie na myśli, ale jestem właśnie PO czymś co mnie raniło sponiewierało da sie wyjść z tego tylko trzeba nad sobą pracować, trzeba sie troche wyczulić na pewne sprawy.
                  No ale ide na slub w lutym. On ją zdradził po pół roku znajomości, z byłą, wybaczyła, później z laską z pracy, wybaczyła, potem dowiedziała sie ze korzysta z usług prostytutek, chyba wybaczyła nie wiem nie wnikam juz, ale co ona jest kłebkiem nerwów, pije na umór, traci prace po pracy ma 30 lat a wygląda o 10 więcej. Czy warto??w imię czego?
                  • marzeka1 Re: zdrada 03.01.13, 20:26
                    " Nie poziom dupy, tylko uczuc!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Szacunku, i sorry, jak byłam mała, to ludzie mówili - miłość, ku... mać!!!!!!!!!!!!!!!!"

                    - tyle jak chciałaś szacunku, uczuć, niestety- fatalnie wybrałaś chłopa, bo ten demonstruje wręcz brak szacunku i na dodatek rządzi nim k.utas.
                • sonia_siemionowna Re: zdrada 03.01.13, 21:30
                  O wartościach się nie dyskutuje. Jesli dla Autorki miłość jest wartością na tyle ważną, że pozwalającą tolerować fizyczne zdrady, do jakiegoś momentu, to nic nikomu do tego.

                  To, że facet zachowuje się jak knur nie znaczy, że Autorka ma takie same wartości.

                  Typowe nadwiślańskie narzucanie swojego oglądu świata innym. Trochę więcej elastyczności, Rodaczki :P
              • krokodil123 Re: zdrada 03.01.13, 20:35
                Ja zrozumiałam że Zuzi nie namawia cie do zdrady, a zobaczenie i przekonanie się na własne oczy jak twój facet zareaguję jak zasymilujesz że robisz to co on.

                Po prosto poudawaj że umawiasz się z innym panem, rozmawiasz wieczorami z "wielbicielem" a tak naprawdę z koleżanką.

                Wtedy zobaczysz czy twojemu się podobają takie historie w myśli teorii której ci wciska że nie ma nić złego pobzykać cudzego. Zobaczymy ci i TOBIE to wolno i czy moralne jest!!!!
            • sonia_siemionowna Re: zdrada 03.01.13, 21:24
              Zuzi.1 wybacz, ale Twoja rada jest od czapy.

              Może Ty masz waginę, którą możesz używać jak automatu, ale radzenie kobiecie, żeby rozłożyła nogi przed kimś, żeby pana, z którym jest zabolało jest po prostu durne.

              Niczego nie osiągnie poza znizeniem się do poziomu knura, z którym życie. Nie warto.

              No i chyba niewiele wiesz o tego typu osobowości, bo akurat nie sądzę, żeby zdrada partnerki wywołała w nim jakiekolwiek emocje poza stwierdzeniem, że skoro się puszcza, to trzeba ją zostawić. Takie osoby mają inne standardy moralne dla siebie a inne dla całej reszty.
              • triss_merigold6 Re: zdrada 03.01.13, 21:49
                Pozwolisz, że się podpiszę?
                Gdyby pani autorka w odwecie demonstracyjnie bzyknęła się z np. gościem z pracy/hydraulikiem, to narcyz gotów byłby jeszcze zaproponować trójkąt lub inną atrakcję, a na pewno nie zraniłoby go to dotkliwie.
                Tekst o narcyzie powinna sobie czytać jakieś 10x dziennie.
                Facet nadaje się do zostawienia bez dłuższych wyjaśnień, rozważań czy wymuszania obietnic terapii/poprawy.
    • nabakier Re: zdrada 04.01.13, 10:54
      Trzy lata to nie jest szmat czasu, głęboka i umocniona wieź nie mogła jeszcze powstać, a przynajmniej nie na tyle silna, by nie wiedzieć, że wyjdziesz z tego szybciej, niż Twoje aktualne emocje Ci to odpowiadają (że się świat zawali itp). To powinnaś teoretycznie wiedzieć jako osoba dorosła. Konflikt rozum -emocje też powinnaś mieć teoretycznie opanowany. Odwołaj się wreszcie do tej wiedzy. Jak Cię będzie ponosić, by "wybaczyć"- odwołuj się do tej teoretycznej wiedzy bez przerwy.

      Ponieważ już wiesz, że emocje w tej chwili nie graja na Twoją korzyść, to napisz sobie wołowymi literami na ścianie: ODCHODZĘ. Na wielu kartach to napisz. I czytaj to, czytaj, aż pojmiesz, że odeszłaś. I odejdź. Nieodwołalnie.

      Zrób plan tego odchodzenia, by się uczepić choćby najmniejszej czynności i ją wykonać: 1. powiedzieć mu, ze odchodzę, 2. odebrać mu klucze, 3. nie rozmawiać z nim o niczym. 3. nie odbierać telefonów/maili, 4. wyjechać na kilka dni, 5. wyprowadzić się do koleżanki, 4. BĘDZIE MI CIĘŻKO, ALE SIĘ NIE PODDAM.
      I to KONSEKWENTNIE REALIZUJ.

      Życie przed Tobą. Wtopiłaś, zdarza się. Teraz idź naprzód.
      Jeśli Ci potrzebne "rozumienie", to za miesiąc/dwa/trzy idź na terapię.
    • baszi Re: zdrada 10.01.13, 16:59
      wybacz nie przebrnelam przez cala dyskusje, dla mnie sprawa jest taka, zabralas babie faceta a teraz ona ci sie odplaca pieknym za nadobne a ze chlop jest jaki jest to ona ma ku temu super okazje, a czy przy tym czeka na jego skinienie czy nie to rzecz dla niej drugorzedna,
      nie chce tez wrzucac wszystkich do jednego worka ale gdyby dla mnie facet zostawil swoja kobiete zaraz przyszlyby watpliwosci czy mnie nie zostawi dla innej,
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka