podksiezycem
07.01.13, 20:46
Pani Agnieszko,
pisze z zapytaniem, ktore juz nie jest problemem, bo problemodawca dawno zmarl.
Ale ciagle we mnie siedzi. Ostatnio przyszlo mi do glowy, ze moze byl czlowiekiem chorym, w depresji, dlatego tak sie zachowywal.
Gdyby tak bylo byc moze latwiej byloby mi mu wreszcie skutecznie wybaczyc i jakos inaczej na niego spojrzec, bardziej wyrozumiale.
De sedna.
To byl moj ojciec. Urodzilam sie gdy mial przeszlo 40 lat. W owym czasie w takim wieku zostawalo sie juz dziadkiem.
Jego pierwszy syn z pierwszego malzenstwa zmarl w dziecinstwie. Pierwsza zona go potem opuscila. Chyba przezyl ten rozwod, bo byl typowym Polakiem-katolikiem, ktory rozwodow nie uznawal.
Z moja matka mial tylko slub cywilny. Nigdy nie obchodzili rocznic. To bylo tabu. Jak zgubil obraczke zaraz po slubie, to nigdy sobie jej nie dokupil. Chodzil bez. Malzenstwo udane. Matka calkowicie mu posluszna. Nie reagujaca na jego zachowanie, rowniez w stosunku do dzieci.
Mial trudny charakter, narzucal swoje zdanie zawsze i wszedzie.
Nigdy nie slyszalam zeby sie smial, chocby z czegos smiesznego w tv.
Jako dziecko bylam regularnie przez niego bita. Za to co zrobilam i czego nei zrobilam. Za to, ze mlodszy brat byl niegrzeczny, bo to oznacza, ze dalam mu zly przyklad. Jako bardzo male dziecko regularnie dostawalam lanie w niedziele po mszy za “niewlasciwe”zachowanie, polegajace na tym, ze nie bylam w stanie bez ruchu ustac przez godzine. Potem nawet probowalam ustac. Nawet wydawalo mi sie, ze mi sie udawalo, ale i tak dostawalam. Zawsze. Nigdy mu nawet przez mysl nei przyszlo, ze malutkie dzieci nie sa w stanie ustac godziny bez ruchu. Matka tylko na to patrzyla.
Bedac nastolatka sytuacja sie tylko pogorszyla. Mialam odczucie, ze nie akceptuje mnie zmieniajacej sie w kobiete. Np. nie zabronil mi wychodzic w mini, powiedzial tylko, ze wygladam w niej ochydnie, mam grube i i nieatrakcyjne nogi oraz grupa dupe (nie prawda, bylam szczupla nastolatka). Nigdy wiecej nie zalozylam krotkiej spodniczki.
Dobieral sie do mojej korespondecji. Gdy byla juz zaklejona,potrafil odklejac nad gazem, a potem robic mi awantury.
Nieustanie mowil mi, ze zawsze bede sama, ze nikt mnie nigdy nie zechce, nie bede miala przyjaciol (zawsze mialam, ale to mu nei przeszkadzalo), ze nie wyjde za maz.
Gdy czytalam ksiazki w pokoju i sie z nich np. smialam, to wchodzil do pokoju I wyzywal mnie od nienormalnych, ktore smieja sie same do siebie., choc widzial, ze siedze z ksiazka .
Nie zaprzestal tez bicia, choc juz w tym czasie byly to proby,mniej lub bardziej skutecznie. Wtedy zamiast paska, chwytal np. stojace krzeslo i probowal mnie atakowac od tylu (gdy np. siedzialam i ogladalam tv).
Gdy umieral wazac chyba z 30 kilo, nawet wtedy potrafil sie na mnie zamachnac. Chybil oczywiscie i o malo sobie jeszcze nog nie polamal. Zbieralam go z podlogi.
Tuz przed smiercia jakies jak zwykle nienawistne slowa kierowal do mnie za posrednictwem matki stojacej obok. Jego nienawisc siegnela takiego poziomu, ze nawet juz nie zwracal sie do mnie bezposrednio. I tak umarl.
Nie zrobilam mu nic zlego, poza tym oczywiscie, ze probowalam sie bronic i przeciwstawiac. Jako dziecko nic nie moglam. Jako nastolatka bronilam sie juz przed razami.
Pani Agnieszko, czy moj ojciec mogl byc chory i jego zachowanie moglo wynikac z np. depresji ? Czy po prostu ten typ tak ma i nalezy sie z tym pogodzic, ze taki wlasnie mial charakter.
Drugie pytanie mam odnosnie matki, ktora zyje i zaprzecza zachowaniu ojca. Pare razy probowalam z nia rozmawiac, ale twierdzila, ze zmyslam. Patologiczna klamczucha. Nie wierze, ze mozna o tym zapomniec. Moglam sobie cos wyobrazic jako dziecko i w moim umysle zaistnialo to jako prawda, ale juz nie jako nastolotka czy czlowiek dorosly. Sama jestem matka i nie rozumie jak mozna patrzec na kogos kto bije moje dziecko (chocby byl to moj cudowny maz) i nie reagowac. Jako matka rozumie ja mniej niz wtedy gdy nia jeszcze nie bylam.
Jak z nia rozmawiac? Czy moze lepiej sie wycofac zupelnie z kontaktow? Nie zamierza brac odpowiedzialnosci za swoje reakcje (albo raczej ich brak) , za to mnie oskarza o zmyslanie.
Nasze obecne kontakty sa sporadyczne i bardzo poprawne politycznie. Ale oczywiscie wolalabym wariant w ktorym matka rozumie swoj blad, i nasze kontakty ulegaja diametralnej poprawie. Czy jest jakis cudowny sposob na to?
przepraszam za naiwnosc. Po prostu we wlasnej sprawie trudno byc obiektywnym.