07.01.13, 20:46
Pani Agnieszko,
pisze z zapytaniem, ktore juz nie jest problemem, bo problemodawca dawno zmarl.
Ale ciagle we mnie siedzi. Ostatnio przyszlo mi do glowy, ze moze byl czlowiekiem chorym, w depresji, dlatego tak sie zachowywal.
Gdyby tak bylo byc moze latwiej byloby mi mu wreszcie skutecznie wybaczyc i jakos inaczej na niego spojrzec, bardziej wyrozumiale.
De sedna.
To byl moj ojciec. Urodzilam sie gdy mial przeszlo 40 lat. W owym czasie w takim wieku zostawalo sie juz dziadkiem.
Jego pierwszy syn z pierwszego malzenstwa zmarl w dziecinstwie. Pierwsza zona go potem opuscila. Chyba przezyl ten rozwod, bo byl typowym Polakiem-katolikiem, ktory rozwodow nie uznawal.
Z moja matka mial tylko slub cywilny. Nigdy nie obchodzili rocznic. To bylo tabu. Jak zgubil obraczke zaraz po slubie, to nigdy sobie jej nie dokupil. Chodzil bez. Malzenstwo udane. Matka calkowicie mu posluszna. Nie reagujaca na jego zachowanie, rowniez w stosunku do dzieci.
Mial trudny charakter, narzucal swoje zdanie zawsze i wszedzie.
Nigdy nie slyszalam zeby sie smial, chocby z czegos smiesznego w tv.
Jako dziecko bylam regularnie przez niego bita. Za to co zrobilam i czego nei zrobilam. Za to, ze mlodszy brat byl niegrzeczny, bo to oznacza, ze dalam mu zly przyklad. Jako bardzo male dziecko regularnie dostawalam lanie w niedziele po mszy za “niewlasciwe”zachowanie, polegajace na tym, ze nie bylam w stanie bez ruchu ustac przez godzine. Potem nawet probowalam ustac. Nawet wydawalo mi sie, ze mi sie udawalo, ale i tak dostawalam. Zawsze. Nigdy mu nawet przez mysl nei przyszlo, ze malutkie dzieci nie sa w stanie ustac godziny bez ruchu. Matka tylko na to patrzyla.
Bedac nastolatka sytuacja sie tylko pogorszyla. Mialam odczucie, ze nie akceptuje mnie zmieniajacej sie w kobiete. Np. nie zabronil mi wychodzic w mini, powiedzial tylko, ze wygladam w niej ochydnie, mam grube i i nieatrakcyjne nogi oraz grupa dupe (nie prawda, bylam szczupla nastolatka). Nigdy wiecej nie zalozylam krotkiej spodniczki.
Dobieral sie do mojej korespondecji. Gdy byla juz zaklejona,potrafil odklejac nad gazem, a potem robic mi awantury.
Nieustanie mowil mi, ze zawsze bede sama, ze nikt mnie nigdy nie zechce, nie bede miala przyjaciol (zawsze mialam, ale to mu nei przeszkadzalo), ze nie wyjde za maz.
Gdy czytalam ksiazki w pokoju i sie z nich np. smialam, to wchodzil do pokoju I wyzywal mnie od nienormalnych, ktore smieja sie same do siebie., choc widzial, ze siedze z ksiazka .
Nie zaprzestal tez bicia, choc juz w tym czasie byly to proby,mniej lub bardziej skutecznie. Wtedy zamiast paska, chwytal np. stojace krzeslo i probowal mnie atakowac od tylu (gdy np. siedzialam i ogladalam tv).
Gdy umieral wazac chyba z 30 kilo, nawet wtedy potrafil sie na mnie zamachnac. Chybil oczywiscie i o malo sobie jeszcze nog nie polamal. Zbieralam go z podlogi.
Tuz przed smiercia jakies jak zwykle nienawistne slowa kierowal do mnie za posrednictwem matki stojacej obok. Jego nienawisc siegnela takiego poziomu, ze nawet juz nie zwracal sie do mnie bezposrednio. I tak umarl.
Nie zrobilam mu nic zlego, poza tym oczywiscie, ze probowalam sie bronic i przeciwstawiac. Jako dziecko nic nie moglam. Jako nastolatka bronilam sie juz przed razami.
Pani Agnieszko, czy moj ojciec mogl byc chory i jego zachowanie moglo wynikac z np. depresji ? Czy po prostu ten typ tak ma i nalezy sie z tym pogodzic, ze taki wlasnie mial charakter.
Drugie pytanie mam odnosnie matki, ktora zyje i zaprzecza zachowaniu ojca. Pare razy probowalam z nia rozmawiac, ale twierdzila, ze zmyslam. Patologiczna klamczucha. Nie wierze, ze mozna o tym zapomniec. Moglam sobie cos wyobrazic jako dziecko i w moim umysle zaistnialo to jako prawda, ale juz nie jako nastolotka czy czlowiek dorosly. Sama jestem matka i nie rozumie jak mozna patrzec na kogos kto bije moje dziecko (chocby byl to moj cudowny maz) i nie reagowac. Jako matka rozumie ja mniej niz wtedy gdy nia jeszcze nie bylam.
Jak z nia rozmawiac? Czy moze lepiej sie wycofac zupelnie z kontaktow? Nie zamierza brac odpowiedzialnosci za swoje reakcje (albo raczej ich brak) , za to mnie oskarza o zmyslanie.
Nasze obecne kontakty sa sporadyczne i bardzo poprawne politycznie. Ale oczywiscie wolalabym wariant w ktorym matka rozumie swoj blad, i nasze kontakty ulegaja diametralnej poprawie. Czy jest jakis cudowny sposob na to?
przepraszam za naiwnosc. Po prostu we wlasnej sprawie trudno byc obiektywnym.

Obserwuj wątek
    • satoja Re: ojciec 07.01.13, 21:05
      wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Zona-Fritzla-po-raz-pierwszy-zeszla-do-piwnicy,wid,10058571,wiadomosc.html?ticaid=1fd7d

      Twój ojciec i matka to dewianci-sadyści. I to babsko nigdy nie przyzna Ci racji, że jakaś jej odpowiedzialność za Twoją krzywdę była... Mąż jest dla niej nietykalnym bogiem, prędzej Ciebie się wyrzeknie niż przyzna Ci rację w potępieniu ojca.

      Nie masz z nią o czym rozmawiać. Ona wszystko odrzuci. Co najwyżej możesz POINFORMOWAĆ że uważasz, że zachowywała się podle i bezwzględnie wobec własnego dziecka. Że są sprawy które nigdy nie zostaną zmazane.

      I trzymaj się od niej jak najdalej, a raczej-trzymaj swoje dzieci jak najdalej od tej chorej manipulantki. Bez poczucia winy. Nie masz wobec niej żadnych zobowiązań, tak samo jak zdrowym odruchem by było odwrócenie się od ojca-oprawcy a nie pomaganie mu..

      Dla Ciebie polecam terapię, bo emocje masz zniszczone przez rodziców. Przerobienie poczucia krzywdy, poczucia winy i proszenia się o zrozumienie i miłośc matki. Ona inna nie będzie. Musiała by zaprzeczyć całemu swojemu życiu i wizerunkowi ojca. A tego nigdy nie zrobi.
      Wiesz... ona nawet może być zadowolona, że mąż wyżywał się na Tobie, a nie na niej... Tylko się przecież do tego nie przyzna nikomu, nawet sobie.

      Trzymaj się i żyj niezależnie od rodziców.
    • marzeka1 Re: ojciec 07.01.13, 21:12
      Ojciec cię krzywdził, ale katem była dla ciebie też matka- która na to pozwalała, zawsze brała stronę męża- nie, takie suczysko (bo trudno to nawet matką nazwać) nigdy nie przyzna się- dlatego odcięłabym się od takiej osoby- dla siebie poszukaj terapii, bo strasznie rodzice cię skrzywdzili.
      • zuzi.1 Re: ojciec 07.01.13, 21:20
        zgadzam się z obiema dziewczynami, odcięłabym się od niej na zawsze, kawał s....i a z ojca sadysta jakich mało, strasznie Ci współczuję i terapia, koniecznie terapia dla Ciebie, zebys pozbyła się tych traum, niektórzy nie powinni byc rodzicami...
    • pibelle Re: ojciec 07.01.13, 22:06
      Tak przejmująco opisałaś swoją historię, że aż nie wiem co Ci napisać, a to mi się rzadko zdarza.
      Dziewczyny mają rację oczywiście - obydwoje są winni i skrzywdzili Cię niewiarygodnie.
      Dobrze byłoby gdybyś skupiła się na tym, żeby pomóc sobie. Próba załatwienia czegokolwiek z matką to w tej chwili strata czasu, która będzie Cię tylko kosztować zdrowie. Nie ma co oczekiwać, że matka dźwignie ciężar odpowiedzialności, bo gdyby miała przyznać jak bardzo Ciebie i pewnie Twojego brata skrzywdziła, poczucie winy by ją zabiło. W pewnym sensie musi to wypierać, żeby przeżyć, a instynkt przetrwania jest bardzo silny. Ty i brat również przetrwaliście lata gehenny choć zostaliście sprowadzeni na świat po to, by zostać zniszczeni i rodzice konsekwentnie realizowali swoją strategię.
      Od takiego dzieciństwa nie da się do śmierci uwolnić, więc warto zainwestować w siebie, żeby poprawić sobie komfort życia, bo nie przypuszczam, że jest Ci łatwo być szczęśliwą i korzystać z życia, zbyt dużo zła doświadczyłaś.
      Nawet jeśli Twój ojciec był chory, a zapewne był po prostu głęboko zaburzony, to co to zmienia, skoro Twoja mama asystowała oprawcy i nigdy nie stanęła w Twojej obronie? Nie ma sensu szukać dla nich usprawiedliwień. Jak każde katowane dziecko marzysz o tym, żeby się okazało, że ojciec chory, a więc nie krzywdził Cię świadomie, a matka dozna olśnienia, przeprosi Cię za zniszczone dzieciństwo i młodość i Ty im wtedy obojgu będziesz mogła wybaczyć, bo okaże się, że tak naprawdę Cię kochali. To science - fiction. Żeby wyrwać się z tej bajki rzeczywiście przydałoby Ci się skonfrontować, ale nie z matką, tylko ze specjalistą, żebyś mogła stawić czoła przeszłości, temu jak było naprawdę (czyli zrobić to czego notabene Twoja mama nie jest w stanie) i dzięki temu móc iść do przodu i normalnie żyć. Bo ten ból, który masz w sobie może Cię w końcu zeżreć. Tak to z grubsza działa.
      • sorbeta Re: ojciec 08.01.13, 10:53
        Zgadzam się całkowicie z poprzedniczkami . Trzymaj się z daleka od tej pani. Zapewne była wychowana w przeswiadczeniu, że mężowi trzeba być uległą i mu nprzytakiwać. Mam taką teściową , nigdy nie zwróciła uwagi mężowi, on był panem i władcą. Dopiero , ja " podła " śmiałam zanegować postępowanie tego pana . Moja mama również miała trudne dzieciństwo i ojca alkoholika, a teraz , kiedy on dawno nie żyje, koloryzuje rzeczywistość, wypiera fakty, mówi o nim " dziadziuś" , cud , miód malina normalnie.
      • sebalda Re: ojciec 08.01.13, 12:28
        Przede wszystkim wyrazy szczerego współczucia, ale też podziwu, że mimo takiego dzieciństwa radzisz sobie bardzo dobrze i rozpoznajesz problemy, chcesz coś z nimi robić.
        W tematykę Twojego problemu najlepiej wpisują się książki Alice Miller. Czytałam Dramat udanego dziecka, ale pozostałe też są ponoć doskonałe, gorąco polecam:
        pl.wikipedia.org/wiki/Alice_Miller
        Tutaj kilka cytatów z jej książek:
        lubimyczytac.pl/cytaty/12505/autor/alice-miller
        O kimś takim, jak Twój ojciec, świetnie napisała francuska terapeutka, polecam lekturę jej książki: www.wdrodze.pl/opis,349,Molestowanie_moralne.html
        Na jej podstawie zrozumiesz, że ojciec nie był chory, ale zaburzony i to w znacznym stopniu, przy czym niewykluczone, że taki model życia wyniósł z kolei ze swojego własnego domu rodzinnego. To go nie usprawiedliwia, ale pomaga normalnemu człowiekowi nieco zrozumieć (bo na zdrowy rozum takie zachowania nie mieszczą się w głowie) i poukładać sobie w głowie te problemy.
        W książce jest też mowa o ofiarach takich osobników, a trzeba pamiętać, że ofiarami byliście głównie Wy, dzieci, ale też matka. I jej nie chce usprawiedliwiać, podobnie jak ojca, ale książka wyjaśnia, co z mózgiem ofiary robi tego typu człowiek, jakim był Twój ojciec. Wyparcie jest jednym z podstawowych mechanizmów obronnych człowieka. Człowiek ma bardzo silny instynkt samozachowawczy i świetnie to napisała Pibelle: "Nie ma co oczekiwać, że matka dźwignie ciężar odpowiedzialności, bo
        > gdyby miała przyznać jak bardzo Ciebie i pewnie Twojego brata skrzywdziła, poc
        > zucie winy by ją zabiło. W pewnym sensie musi to wypierać, żeby przeżyć, a inst
        > ynkt przetrwania jest bardzo silny".
        Bardzo bym chciała, żebyś nie tyle wybaczyła matce, bo tego wszystkiego faktycznie nie da się wybaczyć, ale uporała się z tym problemem wewnętrznie. Bez zamiatania go pod dywan, ale w głębokiej analizie. Przemoc szła prawdopodobnie przez kolejne pokolenia w tej rodzinie, z ojca tworząc potwora, ktory odreagował w ten sposób swoją traumę, z matki bezwolną, przerażoną ofiarę.
        Każdy specjalista zaleca dobrą terapię w takich sytuacjach i ja też uważam, że bez tego trudno marzyć o pełnym uleczeniu ran, jakie masz w sobie. Na początek polecam książki.
        Na pewno Ci się uda, wierzę w to:)
        • podksiezycem Re: ojciec 10.01.13, 01:10
          Witajcie, dziekuje Wam za odpowiedzi, ktore mnie zaskoczyly. Czytalam je wszystkie po parenscie razy.
          Na prawde tak to widzicie? Nigdy nie mialam takiego widzenia tej sprawy. Spodziewalam sie jak zwykle na forum roznych opinii, a tymczasem Wy jak jeden maz ...
          Nawet swoj tekst pare razy przeczytalam zeby sie przekonac, czy czasem czegos nie przekoloryzowalam, ze tak odebralyscie sprawe.
          Ale prawda jest taka, ze nie tylko nie przekoloryzowalam, ale wielu, wielu, wielu bardzo rzeczy nie napisalam, rowniez odnosnie mojej matki.
          Wam juz wystarczylo tylko to co napisalam, do takiej oceny, a ja przez cale zycie borykalam sie z mysla, czy mam prawo ciagle dzwigac w sobie ten bol, czy sobie go nei uroilam.
          Reakcje czlonkow rodziny , ktorym kiedys probowalam powiedziec o sytuacji w rodzinie skutecznie mnie przekonala, ze: nic sie nie dzieje, ze ojciec mnie wychowuje, moze troche staroswiecko, ale to jeszcze nei grzech, bo widocznie sobie zasluzylam. A moja matka jest dobra. A poza tym rodzicow trzeba szanowac, a po smierci ojca, juz nic zlego na niego powiedziec nie mozna, bo nei moze sie bronic.
          Gdybyscie poznaly moja matke osobiscie, to tez uleglybyscie jej urokowi. Lituje sie nad staruszkami na placu targowym i kupuje od nich zdechle szczypiorki, i wszyscy sa tacy zachwyceni jej dobrocia. A ja jakos nie moge zrozumiec, jak mozna miec litosc do staruszek ze zdechlymi roslinkami, a ani kszty litosci dla wlasnego dziecka, ktore przychodzi np. z zakrwawiona reka po pobiciu, nawet na mnie poaptrzyla, tylko mnie odsunela od siebie ze zniecierpliwieniem.
          Czlowiek w koncu moze uwierzyc, ze to cos z nim jest nie tak, ze nie ma prawa czuc tego co czuje.
          Dziekuje Wam, na prawde dziekuje. To dla mnie bardzo cenny oglad mojej sytuacji, ktory gdzies w glebi duszy zawsze czulam, ale nie mialam pewnosci czy mam prawo.
          • pibelle Re: ojciec 15.01.13, 20:52
            Przeczytaj jeszcze dokładnie odpowiedź pani Agnieszki i będziesz miała kropkę nad "i".
            Nie wolno stosować wobec nikogo przemocy ani fizycznej, ani psychicznej. To jest karalne i karygodne. Szczególnie wobec dzieci, które są bezbronne i z definicji niczemu nie są winne.
            Rodzice powinni kochać, opiekować się, rozumieć, wspierać, szanować, a nie poniżać, lać, upadlać, odpychać i tresować dziecko jakby było jakimś śmieciem.
            Tu nie ma nad czym dywagować. Taka jest prawda.
            A druga sprawa: zacznij myślenie o tym co Cię spotkało od dania sobie przyzwolenia na to, żeby czuć dokładnie to co czujesz i jeszcze więcej, gdy się odważysz. Masz prawo do swoich uczuć, one są Twoje i dobrze je wszystkie poznać. A w obliczu ewidentnej, obiektywnej krzywdy, która Cię spotkała, nie ma cienia wątpliwości, że masz prawo czuć się koszmarnie i to co Cię spotkało wlecze się za Tobą całe życie i Cię obciąża.
          • mozambique Re: ojciec 16.01.13, 14:06
            a bierzesz pod wuage mozliwosc ze moglabys nie byc biologiczna corka twego ojca ?

            i ta jego nienawisc byla podbudowana nie akceptacją cudzego dziecka pod jego dachem ?
            • satoja Re: ojciec 16.01.13, 14:30
              A co to ma do rzeczy? usprawiedliwia przemoc dorosłego faceta wobec dziecka albo usprawiedliwia bierność matki i jej przyzwolenie na znęcanie się nad jej dzieckiem?
              Nic tego nie usprawiedliwia. A zapewniam Cię, że w domu gdzie istnieje przemoc własne biologiczne dzieci są katowane bez najmniejszych oporów. Robi się z któregoś "kozła ofiarnego" by agresor mógł się wyżyć, reszta patrzy na to i woli nie reagować, bo wtedy ma święty spokój. Chłopcy i dziewczynki "do bicia" niektórym psychopatom sa potrzebni.
              Jak najbardziej autorka może być biologiczną córką oprawcy.
              • mozambique Re: ojciec 16.01.13, 16:38
                czytaj uwaznie - nikogo nie usprawiedliwiam
                tyklko taka jakas patologiczna nienawisc w stosunku tylko do jednego dziecka ( bo o biciu mlodszego brata czy zony nic autorka nie pisze) jest naprawde zastanawiająca
                jakis powód tej nienawisci ciagnacej sie przez ile ? 20 lat? musi byc

                moze ta ulegla matka cos wie ? skąd to pieklo w domu i czemu ojciec zgotowal to jednemu dziecku ?
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: ojciec 15.01.13, 20:37
      podksiezycem napisała:

      Pani Agnieszko, czy moj ojciec mogl byc chory i jego zachowanie moglo wynikac z
      np. depresji ? Czy po prostu ten typ tak ma i nalezy sie z tym pogodzic, ze ta
      > ki wlasnie mial charakter.

      Rozumiem, że idea, że ojciec był chory psychicznie pomogłaby Pani uporać się z myślą, że mógł Pani nie kochać, że Pani była od niego takiego zależna i nie mogła się obronić,. Z myślą, że Pani była krzywdzona i przez to nie mogła sama kochać swojego ojca.
      Z Pani opisu wynika, że ojciec miał zaburzoną osobowość. To jest powód do leczenia, ale ludzie z zaburzoną osobowością mają bardzo silne mechanizmy racjonalizacyjne. On Panią bił, bo uważał, że w ten sposób Panią dobrze wychowuje. Do tego miał wsparcie własnej żony, która nie interweniowała oraz przyzwolenie społeczne na taki stosunek do dzieci.
      Fakt, ze ojciec umarł i nic już Pani z nim nie wyjaśni, może stawać się coraz bardziej przykre. . Słuszne są głosy oburzenia w tym wątku i pokazania Pani, ze była Pani ofiarą przemocy i może Pani tak siebie potraktować Niestety z tym już musi sobie Pani poradzić sama. Można, jeśli Pani tego potrzebuje, poprzez terapię. Ale być może sam fakt przyznania tego przed sobą i użalenia się przyniesie ulgę.
      > Drugie pytanie mam odnosnie matki, ktora zyje i zaprzecza zachowaniu ojca. Pare
      > razy probowalam z nia rozmawiac, ale twierdzila, ze zmyslam. Patologiczna klam
      > czucha. Nie wierze, ze mozna o tym zapomniec. Moglam sobie cos wyobrazic jako
      > dziecko i w moim umysle zaistnialo to jako prawda, ale juz nie jako nastolotka
      > czy czlowiek dorosly. Sama jestem matka i nie rozumie jak mozna patrzec na kogo
      > s kto bije moje dziecko (chocby byl to moj cudowny maz) i nie reagowac. Jako ma
      > tka rozumie ja mniej niz wtedy gdy nia jeszcze nie bylam.
      > Jak z nia rozmawiac? Czy moze lepiej sie wycofac zupelnie z kontaktow? Nie zami
      > erza brac odpowiedzialnosci za swoje reakcje (albo raczej ich brak) , za to mni
      > e oskarza o zmyslanie.

      Oskarżanie o zmyślanie jest też znakomitą obroną, dla sprawców przemocy. Mama była sprawcą przez zaniechanie. Pani zna swoją prawdę i może się jej Pani trzymać. Czy utrzymywać z mamą kontakty czy nie to już zależy od Pani kondycji. Myślę, ze po tylu latach nie ma ważnych powodów aby coś tu zmieniać. Istotne jest aby Pani wiedziała o sobie, że była Pani krzywdzona i ma Pani prawo czuć słuszny żal lub złość

      > Nasze obecne kontakty sa sporadyczne i bardzo
      poprawne politycznie. Ale oczywis
      > cie wolalabym wariant w ktorym matka rozumie swoj blad, i nasze kontakty ulegaj
      > a diametralnej poprawie. Czy jest jakis cudowny sposob na to?
      > przepraszam za naiwnosc. Po prostu we wlasnej sprawie trudno byc obiektywnym.

      Mama się nie zmieni. To dla niej za trudne emocjonalnie. Wymaganie tego od niej jest znów Pani nadzieją. Nie jest to naiwność. Ta nadzieja jest zrozumiała. Ale ona płynie z Pani dziecięcych, regresywnych obszarów, które domagają się ukojenia ale i sprawiedliwości od obiektu, który krzywdził. Niestety może się Pani nie doczekać. Teraz już Pani musi sobie to dać lub czerpać ukojenie z kontaktu z obecnymi bliskimi. Agnieszka Iwaszkiewicz

      • konwalka Re: ojciec 16.01.13, 15:46
        Mama sie nie zmieni. To dla niej za trudne emocjonalnie.


        Szkoda, ze nie bylo dla niej za trudne emocjonalnie patrzenie na katowana corke, nespa?

        bicz jakich malo:(
        autorce watku wspolczuje i ja swietnie rozumiem

        po-ranna.bloog.pl/


        -Jak odwieść hołotę od czegoś dowodami, jeśli uwierzyła w to bez dowodów.
        • mvszka Re: ojciec 16.01.13, 19:40
          klepanie, że współczujesz i rozumiesz naprawdę mało tu daje, na pewno mniej niż postawienie autorki przed faktem, że matka nie przyzna się do tego co zrobiła, a raczej nie robiła, a chociaż to smutne, da się od tego emocjonalnie zdystansować i żyć normalnie. Dodatkowo nie sądzę, że myślenie z nienawiścią o matce "jaka to s.uka itd. cokolwiek by pomogło) najlepiej myśleć - niedojrzała do roli matki, a ja robię wszystko, żeby taka nie być.
          Piszę to na podstawie własnych doświadczeń, bo mimo, iż nie byłam bita to mocno zaniedbana emocjonalnie i wszystkie moje próby wypomnienia/przypomnienia matce błędów skutkowały zasłanianiem się rękoma lub zbywaniem tematu albo płaczem - zrobić z siebie ofiarę jak się kiedyś było katem - super po prostu.
          Wiedząc, że sama nie bywam czasem idealną matką mam nadzieję, że będę na tyle odważna i prawdziwa wobec mojego dziecka, że jeśli mi w przyszłości coś wypomni będę w stanie przeprosić i błagać o wybaczenie nawet na kolanach ;)
          • konwalka Re: ojciec 16.01.13, 20:45
            jesli powyzsze bylo do mnie, to odpowiadam, ze owszem, klepie o zrozumieniu i wspolczuciu, bo co innego mozna tu powiedziec

            aha- ja moge troche autorke zrozumiec, gdyz sama bylam poddana przemocy fizycznej i psychicznej (okrutnej)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka