torrida11
27.02.13, 20:23
Witam. Jesteśmy młodym małżeństwem, 2 lata po ślubie, bez dzieci. Mamy własny dom, bez kredytu, oboje dobrze zarabiamy. Z zewnątrz można pozazdrościć. Ale jest małe ale. Mąż bardzo łatwo ulega emocjom i denerwuje się wyładowując swoją złość na mnie. Potrafi zdenerwować o błahostkę np. o to że nie chce pójść z nim do sklepu. Staje się wtedy bardzo niemiły krzyczy, wyzywa, ale najgorsze jest to, że obraża się na mnie i nie odzywa przez tydzień czy dłużej. Boli mnie takie zachowanie, bo 1. wolę rozmawiać jeśli coś mnie denerwuje - mąż niestety nie potrafi rozmawiać o problemach, 2. nie rozumiem jak dorosła osoba może krzyczeć na drugą i to bliską osobę, 3. męczy mnie taka cisza, nie po to się z kimś związałam, żeby teraz się nie odzywać. Ponieważ takie sytuacje zdarzają się co jakiś czas nawet już się przyzwyczaiłam, bo wiem że mu przejdzie i w którymś momencie znów będzie w porządku. Tylko że ja nie chce tak żyć, od kłótni do kłótni. Mąż jest bardzo uparty, nie dopuszcza świadomości, ze moje argumenty mogą być racjonalne. Kocham go, ale pojawiają się myśli, że może powinniśmy się rozstać dopóki nie mamy dzieci. Nie chciałabym żeby moje dziecko było świadkiem jak tata krzyczy na mamę a później tygodniami się do niej nie odzywa. Momentami mam wrażenie, że milczeniem chce mnie ukarać, że to ma być dla mnie kara. Dodam że mąż na co dzień jest kochany, troskliwy. Nie potrafi mówić o uczuciach, ale wyraża je gestami - przytuli, pocałuje. Niestety kiedy coś mu się nie podoba zmienia się o 180 stopni. Najgorsze, że znajomi myślą, że on zawsze taki cudowny - mąż na zewnątrz dba o taki wizerunek. jeżeli ktoś do nas wpadnie kiedy są ciche dni będzie ze mną rozmawiał jakby nic się nie stało, do momentu kiedy nie wyjdą - męczy mnie to. Wydaje mi się, że wyniósł takie zachowanie z domu. Teściowie rozwiedli się kiedy mąż był już dorosłym człowiekiem. Od teściowej wiem, ze teść też potrafił się do niej nie odzywać miesiącami, po czym pewnego dnia wracał do domu i zaczynał rozmawiać jakby nic się nie stało. Mąż jest oczkiem w głowie swojej mamusi, która na wszystko mu pozwalała, kiedy synusiowi coś nie odpowiadało, natychmiast mu ustępowała. Myślę że przynajmniej z nim nie chciała się kłócić, ale teraz mąż oczekuje tego ode mnie. Może ktoś ma pomysł jak zmienić męża, jak nauczyć się żyć z takim typem i czy w ogóle warto. Oczywiście chciałabym uniknąć rozwodu, bo kocham męża, ale nie mogę zaakceptować takiego zachowania.