Dodaj do ulubionych

Niedojrzały mąż

27.02.13, 20:23
Witam. Jesteśmy młodym małżeństwem, 2 lata po ślubie, bez dzieci. Mamy własny dom, bez kredytu, oboje dobrze zarabiamy. Z zewnątrz można pozazdrościć. Ale jest małe ale. Mąż bardzo łatwo ulega emocjom i denerwuje się wyładowując swoją złość na mnie. Potrafi zdenerwować o błahostkę np. o to że nie chce pójść z nim do sklepu. Staje się wtedy bardzo niemiły krzyczy, wyzywa, ale najgorsze jest to, że obraża się na mnie i nie odzywa przez tydzień czy dłużej. Boli mnie takie zachowanie, bo 1. wolę rozmawiać jeśli coś mnie denerwuje - mąż niestety nie potrafi rozmawiać o problemach, 2. nie rozumiem jak dorosła osoba może krzyczeć na drugą i to bliską osobę, 3. męczy mnie taka cisza, nie po to się z kimś związałam, żeby teraz się nie odzywać. Ponieważ takie sytuacje zdarzają się co jakiś czas nawet już się przyzwyczaiłam, bo wiem że mu przejdzie i w którymś momencie znów będzie w porządku. Tylko że ja nie chce tak żyć, od kłótni do kłótni. Mąż jest bardzo uparty, nie dopuszcza świadomości, ze moje argumenty mogą być racjonalne. Kocham go, ale pojawiają się myśli, że może powinniśmy się rozstać dopóki nie mamy dzieci. Nie chciałabym żeby moje dziecko było świadkiem jak tata krzyczy na mamę a później tygodniami się do niej nie odzywa. Momentami mam wrażenie, że milczeniem chce mnie ukarać, że to ma być dla mnie kara. Dodam że mąż na co dzień jest kochany, troskliwy. Nie potrafi mówić o uczuciach, ale wyraża je gestami - przytuli, pocałuje. Niestety kiedy coś mu się nie podoba zmienia się o 180 stopni. Najgorsze, że znajomi myślą, że on zawsze taki cudowny - mąż na zewnątrz dba o taki wizerunek. jeżeli ktoś do nas wpadnie kiedy są ciche dni będzie ze mną rozmawiał jakby nic się nie stało, do momentu kiedy nie wyjdą - męczy mnie to. Wydaje mi się, że wyniósł takie zachowanie z domu. Teściowie rozwiedli się kiedy mąż był już dorosłym człowiekiem. Od teściowej wiem, ze teść też potrafił się do niej nie odzywać miesiącami, po czym pewnego dnia wracał do domu i zaczynał rozmawiać jakby nic się nie stało. Mąż jest oczkiem w głowie swojej mamusi, która na wszystko mu pozwalała, kiedy synusiowi coś nie odpowiadało, natychmiast mu ustępowała. Myślę że przynajmniej z nim nie chciała się kłócić, ale teraz mąż oczekuje tego ode mnie. Może ktoś ma pomysł jak zmienić męża, jak nauczyć się żyć z takim typem i czy w ogóle warto. Oczywiście chciałabym uniknąć rozwodu, bo kocham męża, ale nie mogę zaakceptować takiego zachowania.
Obserwuj wątek
    • urska Re: Niedojrzały mąż 27.02.13, 20:58
      niestety mąż się nie zmieni :( a wybór życiowy przed Tobą. Jeżeli zdecydujesz się zostać i dalej trwać w małżeństwie wspomnisz to co napisałam za rok, 10 lat, 20........
      a czy w narzeczeństwie nie widziałaś podobnych zachowań? pewnie widziałaś.......
      • torrida11 Re: Niedojrzały mąż 27.02.13, 21:08
        Byłam wtedy zakochana i nie przywiązywałam do tego aż takiej wagi chociaż wtedy nie zdarzało się to tak często jak po ślubie. Myślę, że się pilnował i hamował emocje. Nie potrafię zrozumieć jak dorosły inteligentny człowiek nie widzi że powiela zachowanie które do niczego dobrego nie prowadzi. Rozumie że można nieświadomie powielać wzorzec wyniesiony z domu, ale mówiłam już mężowi że zachowuje się jak ojciec, więc powinien się nad tym zastanowić. Powoli staję się obojętna na takie sytuacje, wiec pewnie jeszcze kilka takich akcji i dojrzeje do decyzji o rozstaniu.
        • lena575 Re: Niedojrzały mąż 27.02.13, 21:21
          To sie robi tak - mówi męzowi, że wiesz jaki ma problem i powienien to leczyć. Jeśli strzela focha, to przetrzymujesz focha tak długo jak on trwa nie odzywając się do ciebie. Kompletnie ignorujesz go, nie zauważasz, gotujesz (lub nie ) wyłącznie dla siebie jakby go nie było, wychodzisz najczęsciej jak możesz i wracasz najpóxniej jak chcesz. Bez słowa. Gdy on sie zaczyna odzywać, mówisz, ze teraz ty strzelasz focha i będzie to trwało dokładnie tyle ile u niego. I tak postępujesz, następne X dni zachowujesz się tak jakby twojego męza nie było. Po czym pytasz czy pójdzie na terapie czy nie. I dajesz termin.
          Skutkuje.
          • bez_przekazu Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 08:06
            o ile z pierwsza rada sie zgodze to z druga juz nie. otoz, nie skutkuje po 20 latach , o ile ona tyle z nim wytrzyma:)
            • lena575 Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 08:57
              Po 20 latach mówi się mężowi, że ma problem i musi to leczyć, jak strzela focha, to dzieli się konto na pół (jesli ma się wspólne), przelewa swoja połowe na swoje konto, bierze papiery z Sądu Rodzinnego na okoliczność rozwodu i zamiast obisdu zostawia się je na stole. Zaczyna się życie własnym zyciem jakby obok foch nie istniał. jest kino, zakupy, imprezy. Nie ma focha. Jak foch przejdzie i przyjdzie , to mu się mówi, ze 20 lat wystarczy i więcej nie będzie. Rozkałda się papiery i zaczyna ustalać zasady rozstania. Byle zdecydowanie i bez sentymentów. Działa.
              • bez_przekazu Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 11:02
                lena575 napisała:

                > Działa.

                w obie strony:)
                zgadzam sie, po 20 latach nie ma co juz liczyc n to,ze cos si zmieni,a jesli nawet to tylko na jakis czas.
        • bez_przekazu Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 08:03
          nie ma nic gorszego, niz porownanie partnera do rodzica, z ktorym partner akurat nie chcialby byc porownywany.ja sie nie dziwie,ze on tak reaguje. moze warto samej poczytac o psychologii czlowieka i o tym,jak z takim czlowiekiem postepowac?
          a w ogole to teraz nie placz nad rozlanym mlekiem. meza mi szkoda, bo wiem,jakie to ciezkie nie miec wsparcia w partnerze.
          torrida11 napisał(a):

          > Byłam wtedy zakochana i nie przywiązywałam do tego aż takiej wagi chociaż wtedy
          > nie zdarzało się to tak często jak po ślubie. Myślę, że się pilnował i hamował
          > emocje. Nie potrafię zrozumieć jak dorosły inteligentny człowiek nie widzi że
          > powiela zachowanie które do niczego dobrego nie prowadzi. Rozumie że można nieś
          > wiadomie powielać wzorzec wyniesiony z domu, ale mówiłam już mężowi że zachowuj
          > e się jak ojciec, więc powinien się nad tym zastanowić. Powoli staję się obojęt
          > na na takie sytuacje, wiec pewnie jeszcze kilka takich akcji i dojrzeje do decy
          > zji o rozstaniu.
          • lena575 Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 09:01
            Nie ma nic gorszego niż widzieć człowieka który popełnia te same błędy co jego rodzic i postępuje dokładnie tak samo choć na rodzicu wiesza psy. Nie ma nic gorszego niż słuchać jak ktoś krytykuje zachowania i postępowania innych a sam dokładnie robi to samo i uważa, ze jest ok. I jeszcze strzela focha jak próbujesz zastosować analogie.
            To taki matrix.
            • zuzi.1 Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 09:20
              zgadzam się w pełni z Leną, na przemocowych ludzi właśnie taki sposób postępowania działa, wówczas zaczynają nabierac szacunku do partnera i zaczynają współpracowac, a jeśli nie działa, to nie ma co przedłużac na siłę takich związków, wówczas rozwód jest najlepszym rozwiązaniem
      • bez_przekazu Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 08:00
        no tak...... Pani Wszystkowiedzaca - czyli co? nie ma dla tekiego czlowieka ratunku? powinien byc sam, bo nie nadaje sie do zycia w zwiazku? czekam z niecierpliwoscia na werdykt.

        urska napisał(a):

        > niestety mąż się nie zmieni :( a wybór życiowy przed Tobą. Jeżeli zdecydujesz s
        > ię zostać i dalej trwać w małżeństwie wspomnisz to co napisałam za rok, 10 lat,
        > 20........
        > a czy w narzeczeństwie nie widziałaś podobnych zachowań? pewnie widziałaś......
        > .
    • altz Re: Niedojrzały mąż 27.02.13, 21:10
      torrida11 napisał(a):
      > Oczywiście chciałabym uniknąć rozwodu, bo kocham męża,
      > ale nie mogę zaakceptować takiego zachowania.

      Zupełnie tego nie rozumiem. Gdybyś napisała, że chciałabyś żeby zachowanie męża się zmieniło, to by zrozumiał. Ale to się nie zmieni. Jak się kogoś kocha, to nie ma takich długich okresów nierozmawiania, można się pokłócić, ale za kilka godzin się o tym zapomina albo stara porozumieć, a nie milczy tygodniami.
      Mąż chce sobie Ciebie podporządkować, to są mocne wzorce z domu, bardzo utrwalone. Nie warto zostawać razem w takiej sytuacji.
    • koronka2012 Re: Niedojrzały mąż 27.02.13, 21:19
      A jak jest normalnie, bez napięcia - to jak wtedy mąż reaguje na rozmowy pt dlaczego tak się zachowuje? co w ten sposób chce osiągnąć? czy nie widzi tego, że w ten sposób się oddalacie?

      Jesteście krótko razem, jesteście młodzi - nie ma w zasadzie innych problemów. Jest jeszcze czas - i chęci żeby coś z tym zrobić. Może terapia, może po prostu jakieś zajęcia z technik konstruktywnej komunikacji (może to będzie łatwiejsze do przełknięcia?). Nie ma na razie powodów, żeby skreślać - bez próby konstruktywnego uporania się z problemem (który notabene znam niestety dość dobrze). To jedna z form agresji słownej, niczym nieuzasadnione wybuchy i karanie milczeniem. Sama na 200% nic nie wskórasz i niczego nie zmienisz, musisz zawalczyć na spokojnie o waszą przyszłość.
      • tjoanna Re: Niedojrzały mąż 27.02.13, 21:30
        Poczytajcie razem:
        3telnia.pl/index.php?products=product&prod_id=4654
        Książka tłumaczy trochę schematy różnych destrukcyjnych zachowań i pomaga je zmienić...
        Mąż w swoich dobrych chwilach widzi problem? Wie, jak bardzo Cię to boli?
        • torrida11 Re: Niedojrzały mąż 27.02.13, 21:37
          Kiedyś podjęłam temat, ale zbył mnie śmiechem. Jego nikt nie nauczył rozmawiać o problemach, a sam też nie wpadł na pomysł, że tak należy. Wydaje mi się, że taka szczera rozmowa jest dla niego krępująca, obnaża naszą słabość. Nie wiem w sumie jak radził sobie kiedy jego rodzice nie rozmawiali ze sobą - może tu leży przyczyna takich zachowań.
          • tjoanna Re: Niedojrzały mąż 27.02.13, 22:05
            Terapia odpada?
            Może dałby się namówić dla Ciebie? Jeśli powiedziałabyś mu, że nie jesteś szczęśliwa i trudno Ci wyobrazić sobie dalsze życie w takiej atmosferze...
            To skrępowanie rozumiem... może nawet lepiej by było, gdyby poszedł sam?
      • torrida11 Re: Niedojrzały mąż 27.02.13, 21:32
        Wiem, że to jest okres docierania się, tylko nie dotyczy drobnych kwestii a bardzo istotnych spraw. Nie chcę od razu przekreślać męża bo jeszcze zdążymy się rozwieść, chcę spróbować. Nigdy nie próbowałam rozmawiać z nim na temat terapii, skorzystania z pomocy psychologa. Obawiam się jednak, że nie uda mi się go nakłonić bo on chyba nie widzi problemu, ale spróbuję jak tylko do mnie przemówi. Naprawdę ciężko mi uwierzyć, że trafił mi się taki typ. Mój mąż powinien spróbować sił w aktorstwie:-)
        • zuzi.1 Re: Niedojrzały mąż 27.02.13, 21:37
          nie wiem, czy czytałaś ten wątek, jesli nie to przeczytaj:

          forum.gazeta.pl/forum/w,898,139374645,139374645,Cechy_charakteru_i_zachowania_przemocowca_.html
          • sebalda Re: Niedojrzały mąż 27.02.13, 22:09
            Poczytaj o narcyzach. Koniecznie zainwestuj w dwie książki www.gandalf.com.pl/b/toksyczne-slowa-slowna-agresja-w/
            i
            www.tolle.pl/pozycja/molestowanie-moralne
            Mamy za mało danych, ale pewne schematy zachowania męża wiele wskazują na to, że stosuje on wobec Ciebie przemoc psychiczną. To dość strasznie brzmi, wiem, że to w pierwszej chwili wydaje się niemożliwe, przesadzone, ale na tym to właśnie polega. Kochający, oddany człowiek, który stosuje przemoc? Ale czy kochający człowiek karze ukochaną osobę całymi dniami milczenia?
            Nie zaszkodzi, jak przeczytasz te książki, wtedy zadecydujesz, co dalej. Jak znajdziesz czas, przeczytaj też wątek, który poleca Zuzi, może się tam odnajdziesz. Przykro mi:(
            • tjoanna Re: Niedojrzały mąż 27.02.13, 22:44
              Tylko że taka przemoc często wynika z bezsilności, z braku umiejętności, z różnych zranień.
              Nie twierdziłabym kategorycznie, że tego nie można zmienić.
              Ludzie się zmieniają, tylko muszą mieć motywację.

        • bez_przekazu Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 08:10
          torrida11 napisał(a):

          > Nie chcę od razu przekreślać męża bo jeszcze zdążymy się rozwieść, chcę spróbować.

          Jesli wchodzi sie w zwiazek z mysla, ze "jakby co to sie rozwiode" to nie dziwota,ze masz takie problemy.
          > Naprawdę ciężko mi uwierzyć, że trafił mi się taki typ.

          Na strzelnicy w wesolym miasteczku go wygralas czy jak?
    • differentview Re: Niedojrzały mąż 27.02.13, 22:44
      obraza sie o to, ze nie chcesz pojsc z nim do sklepu i potem przez tydzien sie nie odzywa? litosci! ja bym zastosowala ten sam schemat w druga strone- popros go o cos, zrob karczemna awanture, ze sie nie zgodzil- nawrzeszcz, nawyzywaj a potem przestan sie odzywac, jak cos bedzie mowil- wysmiej i ignoruj- moze jak zobaczy swoje zachowanie z boku cos do niego dotrze; i masz racje- nie decyduj sie na dziecko dopoki nie nauczycie sie wspolnie rozwiazywac takie nieporozumienia
      • aqua48 Re: Niedojrzały mąż 27.02.13, 22:55
        Nie stosowałabym tego schematu w drugą stronę, to dziecinne. Powiedziałabym, że nie jestem w stanie znieść dłużej takiego zachowania wobec tego albo mąż postara się coś zmienić- np pójść na terapię, albo, jeśli nie widzi problemu - wyprowadzam się. Dałabym termin. I z przykrością, ale wprowadziłabym w czyn to co powiedziałabym. Wyprowadzka to jeszcze nie rozwód, tylko sygnał, że sprawa jest poważna.
        I nie ukrywałabym przed znajomymi jego zachowania, to bardzo złe rozwiązanie. Gdyby przestał się odzywać zadzwoniłabym do nich i odwołała spotkanie w domu DOKŁADNIE informując o powodach (mówiąc im: bo mąż przestał się do mnie odzywać, wobec tego atmosfera u nas byłaby przykra). Gdyby zaproponowali (co normalne w podobnej sytuacji) przeniesienie imprezy do nich, lub do lokalu przyjęłabym, mówiąc, że przyjdę sama. Pamiętaj, to nie Tobie ma być wstyd z powodu zachowania męża, to on powinien odczuć towarzyskie skutki ubliżania i nieodzywania się i on ma się z tego tłumaczyć znajomym. Ukrywanie tego jest wciągnięciem się w jego grę.
        • bez_przekazu Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 08:14
          glupi pomysl,bo autorka napisala,ze kiedy goscie przychodza to on sie do niej odzywa.
          aqua48 napisała:

          > > I nie ukrywałabym przed znajomymi jego zachowania, to bardzo złe rozwiązanie. G
          > dyby przestał się odzywać zadzwoniłabym do nich i odwołała spotkanie w domu DOK
          > ŁADNIE informując o powodach (mówiąc im: bo mąż przestał się do mnie odzywać, w
          > obec tego atmosfera u nas byłaby przykra).
          • aqua48 Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 09:25
            bez_przekazu napisał(a):

            > glupi pomysl,bo autorka napisala,ze kiedy goscie przychodza to on sie do niej o
            > dzywa.

            Tak, ale po wyjściu gości przestaje się odzywać, prawda, wiec sytuacja JEST nienormalna. Dlatego odwoływałabym ich wizyty w czasie "cichych dni" .Nie ma powodu ukrywać tego przed znajomymi, a wręcz przeciwnie.
            • bez_przekazu Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 11:00
              to sie nazywa "pranie brudow". to sa ich wewnetrzne sprawy. mozna powiedziec w sytuacji, kiedy by zostala np. pobita przez meza, bo to juz jest powazna sprawa i dlaczego mialaby ukrywac przemoc fizyczna. najgorzej jest wlaczac w spory dalsza rodzine czy znajomych.

              aqua48 napisała:

              > bez_przekazu napisał(a):
              >
              > > glupi pomysl,bo autorka napisala,ze kiedy goscie przychodza to on sie do
              > niej o
              > > dzywa.
              >
              > Tak, ale po wyjściu gości przestaje się odzywać, prawda, wiec sytuacja JEST nie
              > normalna. Dlatego odwoływałabym ich wizyty w czasie "cichych dni" .Nie ma powod
              > u ukrywać tego przed znajomymi, a wręcz przeciwnie.
        • differentview Re: Niedojrzały mąż 01.03.13, 08:40
          > Nie stosowałabym tego schematu w drugą stronę, to dziecinne. Powiedziałabym, że
          > nie jestem w stanie znieść dłużej takiego zachowania wobec tego albo mąż posta
          > ra się coś zmienić- np pójść na terapię, albo, jeśli nie widzi problemu - wypro
          > wadzam się.

          ale cala rzecz w tym, ze on nie wie co ma zmienic bo dla niego jego zachowanie jest najnormalniejsze na swiecie- przez kilkanascie lat napatrzyl sie jak ojciec manipuluje matka, sam to na niej tez kilkanascie lat testowal i dzialalo wiec wyuczyl sie, ze dzieki takiej reakcji osiaga swoj cel i nie wie, ze mozna inaczej; dlatego zaproponowalam autorce zeby odegrala dokladnie jego zachowanie zeby on jak w lustrze mogl sie w tym przejrzec; nie chodzilo mi o to zeby teraz oboje sie tak zachowywali- to rzeczywiscie byloby dziecinne:)
    • lena575 Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 09:56
      Jako "posiadaczka" takiego egzemplarza, z którym radzę sobie od 30 lat, powiem krótko, da się ale ... po co?
      Moja teściowa była taką osobą komunikującą się za pomoca awantur, fochów i szantażowania umieraniem . Na mnie to nie robiło wrażenia, ale na synu-jedynaku, niestety tak. Do tego taka osoba ma tendencje do przenoszenia takich zachowań na własne zycie. Raz czy drugi wyciągałam rękę ale gdy zobaczyłam, ze to recydywa to z miejsca to ukrócałam - nie odzywam się tyle samo, na podniesiony głos wsiadam do samochodu i jadę na zakupy. Potem rozmowa, że nie zgadzam się na takie zachowania. Dwa razy poważnie rozważałam rozwód - powód zawsze ten sam - zachowanie męża. Dziś mówi się dużo o terapiach, kiedyś nie. A taka osoba powinna przejść terapie by poradzić sobie samemu ze sobą. Ja jestem mocną osobą, rozsądną, zrównoważoną, zawodowo świetnie sobie radzę i nie potrzebuje wsparcia, mam rodzinne mocne "korzenie" ( w rodzinie same mocne kobiety). Nie wyobrażam sobie jednak gdyby z takim człwoiekiem była inna lub zależna finansowo.
      W tym wszystkim najważniejszą sprawą jest też postępowanie takiego człowieka wobec dzieci, przenoszenie "rodzinnych zachowań" na własne dzieci. Szkoda dzieci.
      Powiem jedno - po 30 latach z takim człowiekiem (choć teraz to zupełnie inny człowiek) - szkoda zycia.
      • bez_przekazu Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 11:11
        no i dlatego,ze taka jestes wytrzymala potrafilas zrozumiec meza, bo nie kazdy ma szczescie miec takie korzenie i urodzic sie w takiej rodzinie, jak ty. ja tez np. nie mialam tego szczescia i wiem,jak ciezka jest praca nad soba bedac "dziedzicznie obciazonym". to jest praca do konca zycia. i wiele zalezy od partnera, na jakiego sie trafi. autorka watku "wymięka" juz na poczatku zwiazku. chyba jest za slaba , by pomoc mezowi.wiec w takiej sytuacji rzeczywiscie rozwiazaniem jest rozwod. a mezowi zycze aby trafil za drugim razem na osobe, ktora go zrozumie i pomoze.

        lena575 napisała:

        > Ja jestem mocną osobą, rozsądną,
        > zrównoważoną, zawodowo świetnie sobie radzę i nie potrzebuje wsparcia, mam rod
        > zinne mocne "korzenie" ( w rodzinie same mocne kobiety). Nie wyobrażam sobie je
        > dnak gdyby z takim człwoiekiem była inna lub zależna finansowo.
        > W tym wszystkim najważniejszą sprawą jest też postępowanie takiego człowieka wo
        > bec dzieci, przenoszenie "rodzinnych zachowań" na własne dzieci. Szkoda dzieci.
        >
        > Powiem jedno - po 30 latach z takim człowiekiem (choć teraz to zupełnie inny cz
        > łowiek) - szkoda zycia.
        • agcerz Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 11:16
          Sorry, bez_przekazu, ale nie ma ofiar, są tylko ochotnicy, jak mówi Triss. Ten pan powinien sam sobie pomóc, bo nikt mu nie pomoże. A dziewczyna ma szansę uratować siebie, bo zachowania pana męża eskalują i może być dużo gorzej. Nie każda kobieta musi być męczennicą.
          • bez_przekazu Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 12:02
            znam wiekszych medrcow niz Triss, bez obrazy:)
            ja wiem tylko jedno: jesli ludzi laczy prawdziwa milosc to wszystko przezwycieza.moze jestem starej daty,ale tak mysle. dopoki jest milosc, dopoty jest szansa.
            agcerz napisała:

            > Sorry, bez_przekazu, ale nie ma ofiar, są tylko ochotnicy, jak mówi Triss. Ten
            > pan powinien sam sobie pomóc, bo nikt mu nie pomoże. A dziewczyna ma szansę ura
            > tować siebie, bo zachowania pana męża eskalują i może być dużo gorzej. Nie każd
            > a kobieta musi być męczennicą.
            • krokodil123 Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 12:23
              bez_przekazu napisał(a):

              > znam wiekszych medrcow niz Triss, bez obrazy:)
              > ja wiem tylko jedno: jesli ludzi laczy prawdziwa milosc to wszystko przezwyciez
              > a.moze jestem starej daty,ale tak mysle. dopoki jest milosc, dopoty jest szansa
              > .
              > agcerz napisała:

              Pytanie nie do mnie, ale napisze mój tok rozumowania.
              To nie jest miłość. Miłość nie rani. Ja do swojego dziecka czy męża nie zwracałabym się tak i nie raniłabym. Jeżeli kogoś kocham to chce dla niego to co najlepsze, a upewniłam się że mój mąż chciał mi dowalić, życzył mi źle.
              Jeżeli to jest miłość to jest chora miłość.
              O tym było tu już pisane.
              • bez_przekazu Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 12:40
                milosc to nie tylko motylki i spijanie z dziobkow. to takze ranienie siebie, nieswiadome. jesli zaczyna sie zadawanie ran z pelna swiadomoscia to wowczas nalezy rozwazyc rozstanie.
                czy matka, ktora karci dziecko klapsem lub krzykiem nie kocha go?

                krokodil123 napisała:

                > bez_przekazu napisał(a):
                >
                > > znam wiekszych medrcow niz Triss, bez obrazy:)
                > > ja wiem tylko jedno: jesli ludzi laczy prawdziwa milosc to wszystko przez
                > wyciez
                > > a.moze jestem starej daty,ale tak mysle. dopoki jest milosc, dopoty jest
                > szansa
                > > .
                > > agcerz napisała:
                >
                > Pytanie nie do mnie, ale napisze mój tok rozumowania.
                > To nie jest miłość. Miłość nie rani. Ja do swojego dziecka czy męża nie zwracał
                > abym się tak i nie raniłabym. Jeżeli kogoś kocham to chce dla niego to co najle
                > psze, a upewniłam się że mój mąż chciał mi dowalić, życzył mi źle.
                > Jeżeli to jest miłość to jest chora miłość.
                > O tym było tu już pisane.
                • krokodil123 Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 14:02
                  ."...jesli zaczyna sie zadawanie ran z pelna swiadomoscia to wowczas nale
                  > zy rozwazyc rozstanie." - to akurat miałam na myśli.
            • glamourous Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 13:33
              > ja wiem tylko jedno: jesli ludzi laczy prawdziwa milosc to wszystko przezwyciez
              > a.moze jestem starej daty,ale tak mysle. dopoki jest milosc, dopoty jest szansa
              > .

              No wlasnie, przezwyciezy, dopoki jest. Trudno jest jednak przez dlugie lata zywic wielka milosc do czlowieka, ktory na kazdym kroku nas rani i co chwila symbolicznie wali walkiem po glowie. Z reguly po paru latach milosc ofierze przemocy psychicznej mija, a pojawia sie zmeczenie i wrecz niechec do takiego "partnera" od siedmiu bolesci, ktory jak ktos tu slusznie zauwazyl jest bardziej kula u nogi niz podpora. Milosc zeby trwac musi karmic sie dobrymi, zdrowymi emocjami, a taka szarpanina i wieczna walka dziala niestety destruktywnie na uczucia drugiej strony. Cierpliwosc ma swoje granice. Idealy w stylu "milosc cierpliwa jest, laskawa jest" w ukladzie z przemocowcem moze dzialac przez zaledwie pare lat, ale na pewno nie przez 20 czy 30 z okladem. Potem z przemocowcem mozna byc juz tylko z musu.
              • bez_przekazu Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 13:45
                z jakim przemocowcem? to,ze ktos sie nie odzywa to przemoc?a moze to taka cecha osobowosci? albo znak zodiaku? ja np. jestem spod raka i jak byk w charakterystyce znaku jest napisane,ze zraniona zamykam sie w swojej skorupie. trudno walczyc z przeznaczeniem:)
                wy tu macie na tym forum jakiegos fiksa na tle przemocy.
                a czy istnieje przemoc gastronomiczna? ja np. wczoraj ugotowalam na obiad do gulaszu kasze gryczana, bo pasuje do wolowiny i tak bylo mi latwiej (jestem chora). a maz wkurzony ugotowalam sobie makaron, bo kaszy nie lubi. tak wiec zrobilam mu na zlosc czy on mi?
                aha, zeby sie nie zmarnowalo, bo oszczedna jestem, zrbilam dzisiaj z tej kaszy pyszne kotleciki gryczane, ktore wlasnie wcinam. ciekawe co na to maz...az sie boje reakcji he he.

                glamourous napisała:

                > > ja wiem tylko jedno: jesli ludzi laczy prawdziwa milosc to wszystko przez
                > wyciez
                > > a.moze jestem starej daty,ale tak mysle. dopoki jest milosc, dopoty jest
                > szansa
                > > .
                >
                > No wlasnie, przezwyciezy, dopoki jest. Trudno jest jednak przez dlugie lata zyw
                > ic wielka milosc do czlowieka, ktory na kazdym kroku nas rani i co chwila symbo
                > licznie wali walkiem po glowie. Z reguly po paru latach milosc ofierze przemocy
                > psychicznej mija, a pojawia sie zmeczenie i wrecz niechec do takiego "partnera
                > " od siedmiu bolesci, ktory jak ktos tu slusznie zauwazyl jest bardziej kula u
                > nogi niz podpora. Milosc zeby trwac musi karmic sie dobrymi, zdrowymi emocjami,
                > a taka szarpanina i wieczna walka dziala niestety destruktywnie na uczucia dru
                > giej strony. Cierpliwosc ma swoje granice. Idealy w stylu "milosc cierpliwa jes
                > t, laskawa jest" w ukladzie z przemocowcem moze dzialac przez zaledwie pare lat
                > , ale na pewno nie przez 20 czy 30 z okladem. Potem z przemocowcem mozna byc ju
                > z tylko z musu.
                >
                • sebalda Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 14:06
                  >ze zraniona zamykam sie w swojej skorupie. trudno walc
                  > zyc z przeznaczeniem:)

                  Otóż to: zraniona się nie odzywasz i ja to rozumiem. Ale z przemocowcem jest tak, że on rani, a potem sie obraża i nie odzywa. To on wywołuje awanturę, ona wyzywa i obraża, ale na koniec jeszcze to on karze ofiarę za to, że to on ją obraził. I to jest ta zasadnicza różnica.
                  Tak czy inaczej czym innym jest nieodzywanie się z powodu zranienia, a czym innym nieodzywanie się, żeby ukarać partnera.
                  A tak naprawdę tylko dzieci w piaskownicy się obrażają, normalni ludzie w zdrowym związku rozmawiają, dyskutują, czasami się kłócą, ale nie stosują kar w postaci cichych dni. A już szczególnie w pierwszych latach związku. To nawet ja ze "swoim" przemocowcem tak nie mieliśmy, na początku kłociliśmy się do upadłego, ale potem się godziliśmy i życie się toczyło dalej. Taktykę cichych dni mąż zaczął stosować po wielu latach walk i wojen.
                  Dla mnie dowodem na to, że facet ma zapędy (może jeszcze nie jest) przemocowe jest właśnie tak jego hipokryzja, tak typowa dla takich osobników. Przy ludziach jest miły, jak wyjdą, dalej się fochuje. Brrrr, jak ja tego nie znoszę.
                  A co do kaszy gryczanej. Mój mąż setki razy okazywał złość z powodu takich drobiazgów. Wiele razy przez to urządzał awanturę. Mnie przez myśl by to nie przeszło.
                  A dasz przepis na te kotleciki? Ja kiedyś próbowałam, ale mi się rozwalały:)
                  • zuzi.1 Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 14:31
                    sebalda napisała:
                    "Ale z przemocowcem jest tak, że on rani, a potem sie obraża i nie odzywa. To on wywołuje awanturę, ona wyzywa i obraża, ale na koniec jeszcze to on karze ofiarę za to, że to on ją obraził. I to jest ta zasadnicza różnica...Dla mnie dowodem na to, że facet ma zapędy (może jeszcze nie jest) przemocowe jest właśnie tak jego hipokryzja, tak typowa dla takich osobników. Przy ludziach jest miły, jak wyjdą, dalej się fochuje. Brrrr, jak ja tego nie znoszę.
                    ...A co do kaszy gryczanej. Mój mąż setki razy okazywał złość z powodu takich drobiazgów. Wiele razy przez to urządzał awanturę. Mnie przez myśl by to nie przeszło."

                    Dokładnie sebalda, zgadzam się z w pełni z tym co napisałaś. U mnie nigdy nie było wyzywania, bo bym sobie na to nie pozwoliła, nigdy nie było fochów o jedzenie, bo mój mąz dobrze wie, że jedno zwyzywanie oznaczałoby koniec małżeństwa plus ryzyko siniaków od walnięcia patelnią w łeb a fochy o jedzenie oznaczałyby brak tegoż jedzenia...Tylko ja gotuję, uwzględniam różne gusta kulinarne, ale chamstwa bym nie zniosła. Też należę do silnych kobiet, podobnie jak Lena, były natomiast różne inne gierki, zakamuflowane pod różnymi dziwnymi zachowaniami przemocowymi. Dużo czasu zajęło mi rozszyfrowanie prawdziwego przekazu takich zachowań, nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z przemocą psych. Z tego co widzę, mąz przejąl przemocowe zachowania od mamy, chyba je jeszcze nawet dopracował i ulepszył. Przemocowcy to aktorzy, nie gorsi niż ci z akademii teatralnej, manipulanci, dwulicowcy i przebiegłe bestie, bardzo dbają o swój odpowiedni wizerunek na zewnątrz. Dlatego tak wazne jest informowanie najbliższych i otoczenia o ich prawdziwych zachowaniach, a nie tylko tych udawanych, pod publiczkę. Trzeba się nieźle z nimi nagimnastykowac, żeby dało się wspólnie życ. Dlatego, na miejscu autorki, gdy nie ma dzieci, dałabym mu ultimatum albo idzie na terapię i ma pół roku/góra rok na pracę nad sobą i na zmianę zachowań przemocowych, albo się żegnamy, szkoda życia i nerwów...

                    Lena jak rozumiem Twój mąż był uczestnikem takiej terapii? Mozesz coś więcej na ten temat napisac, chodzi mi o samą terapię, jak to wygląda?
                    • lena575 Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 22:20
                      Na temat terapii nie potrafię niczego ci napisać. Mój mąz po rozmowach ze mna znalazł jakiegos psychologa i próbował namówić mnie na wspólne z nim rozmowy. Byłam jednak tak nastawiona "na nie", że w ogóle nie interesowało mnie o czym oni rozmawiają. Nastawiona byłam na rozstanie i nie chciałam rozdrapywać ran, nie chciałam w ogóle rozmawiac o przeszłości.
                      • bez_przekazu Re: Niedojrzały mąż 01.03.13, 16:19
                        jednakowoz nadal nie rozumiem,dlaczego z nim jestes.
                        obejrzalam Twoja wizytowke, jest imponujaca (dla mnie), wynika,ze moglabys miec naprawde fajnego faceta , z ktorym bylabys szczesliwa i nie musialabys siedziec na tym forum.
                        zdradzisz tajemnice?:)

                        lena575 napisała:

                        > Na temat terapii nie potrafię niczego ci napisać. Mój mąz po rozmowach ze mna z
                        > nalazł jakiegos psychologa i próbował namówić mnie na wspólne z nim rozmowy. By
                        > łam jednak tak nastawiona "na nie", że w ogóle nie interesowało mnie o czym oni
                        > rozmawiają. Nastawiona byłam na rozstanie i nie chciałam rozdrapywać ran, nie
                        > chciałam w ogóle rozmawiac o przeszłości.
                        • lena575 Re: Niedojrzały mąż 07.03.13, 20:16
                          Przepraszam, że odpisuję ze zwłoką. W piątek wyjechalismy na narty , wrócilśmy dziś w nocy, rano do pracy i teraz dopiero z pracy. Na nartach mamy zasadę, że jeździmy "do oporu" (czyli do ok.16:30) i nie uzywamy netu chyba, ze nie ma TV i musimy sprawdzić pogodę. Bierzemy czytanie, gadamy ale zero siedzenia w necie.
                          Dlaczego jestem z mężem ...? 10 lat temu myslałam, że i tak to się rozpadnie i dam mu szansę na rozwlenie tego własnymi rękami. Potem, gdy okazało się, ze jego poprawione zachowanie nosi zanmiona trwałości, myślałam, ze jak mąz będzie zachowywał się jak na początku małżeństwa to wróci i uczucie. Uczucie nie wróciło, nie wróciło zaufanie.
                          Mąż, generalnie jest fajnym kumplem. Jak zaplanujemy 4-5 dni nart w Austrii to przejedzie te 800 km, po pracy, tak, ze na 12-1 w nocy jestesmy na miejcu i rano na nartach. Po nartach w ostatni dzień też przejedzie te 800km do domu. Jak zaplanuję rower na Sella Ronda to pojedzie ze mną, jak zaplanuje nurkowanie gdzies tam, też mu się spodoba. Podobnych do siebie "wariatów" jakoś nie spotytkam, choc pracuję w męskim gronie. Gdyby, pewnie, nie te wspólne pasje, to dawno to by się wszystko rozpadło.
                          Przeczytałam ostatnio Jagielską. Napisała, ze ludzie którzy mają miłość i wspólne pasje mają jakby podwójne zabezpieczneie. Obawiam się, ze to i atut i pułapka.
                          • loca_ines Re: Niedojrzały mąż 17.05.13, 22:14
                            leno, odezwij się do mnie, loca_ines@o2.pl, nie mam z kim porozmawiać, jako że małżonek niszczy wszystkie moje znajomości. nienawidzę go przy wyrzutach sumienia; kocha mnie na swój porypany sposób, zrobi wszystko dla mnie i dla naszego synka, ale nie nauczy się w życiu rozmawiać, jak cywilizowany człowiek. A problemy się nawarstwiają. aga
        • sebalda Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 11:25
          bez_przekazu napisał(a):

          > no i dlatego,ze taka jestes wytrzymala potrafilas zrozumiec meza, bo nie kazdy
          > ma szczescie miec takie korzenie i urodzic sie w takiej rodzinie, jak ty. ja t
          > ez np. nie mialam tego szczescia i wiem,jak ciezka jest praca nad soba bedac "d
          > ziedzicznie obciazonym". to jest praca do konca zycia. i wiele zalezy od partne
          > ra, na jakiego sie trafi. autorka watku "wymięka" juz na poczatku zwiazku. chyb
          > a jest za slaba , by pomoc mezowi.wiec w takiej sytuacji rzeczywiscie rozwiazan
          > iem jest rozwod. a mezowi zycze aby trafil za drugim razem na osobe, ktora go z
          > rozumie i pomoze.

          Piszesz, jakby "wymiękanie" było wyrazem braku siły, determinacji i miłości. A ja uważam, że w wielu wypadkach jest mądrością. Bo dlaczego się pisać na naprawianie dorosłego człowieka? "Wymiękanie" to dostrzeganie w porę zagrożeń. Bardzo wiele ofiar przemocy domowej heroicznie walczyło o naprawę związku, łudziło się, że męża da się zmienić, naprawić, cackało się z przemocowcem, dawało kolejne szanse, nabierało się na miodowe miesiące. Uwikłanie w taki związek jest niszczące i z reguły skazane na porażkę. A na koniec się usłyszy, że jest się naiwną, ofiarą na własne życzenie. Usłyszy się, że jest się bluszczem i czerpie się profity z bycia ofiarą. I totalny brak zrozumienia innych, że się tyle lat godziło na poniżanie, manipulacje i inne "atrakcje".
          Szkoda życia.
          A naprawiać można tylko wtedy, gdy druga strona chce, robi coś w tym kierunku, pracuje nad sobą, stara się na stałe, a nie zrywami. Ale to rzadkie przypadki.
        • lena575 Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 12:23
          Dla mnie to nie jest praca do końca zycia, 10 lat temu zdecydowałam kategorycznie o rozwodzie i powiedziałam, ze więcej nie będzie. Podzieliłam pieniądze na połowę, założyłam swoje konto, spakowałam męzowi rzeczy (mieszkanie kupione za moje osobiste pieniądze) i poprosiłam grzecznie by sie wyprowadził, z domu mógł zabrać wszystko co chce poza mną i córką. Rozmowy trwały pół roku, mąz wyprowadzić się nie chciał. Rozmowy były spokojnie i na temat, w przeciwnym razie wymieniłabym zamki. Mąż sam znalazł cechy charakteru łączące go z toksyczą matką i nie dające mu żyć. Nawet poszedł do jakiegoś psychologa. Ja wtedy nie byłam nastawiona na współpracę i nie poszłam (choć prosił) , nie interesowało mnie jaką wersję i komu on przedstawia i co w sobie chce zmieniać. Nie wierzyłam w zmiany. Po pół roku ustaliliśmy, że damy sobie szanse i zobaczymy. Choć nie wierzyłam w to, od 10 lat jestem z innym człowiekiem. Mały problem w tym, ze go już nie kocham. Mamy mnóstwo wspólnych pasji, spędzamy ze sobą prawie cały wolny czas, ale go nie kocham.
          • bez_przekazu Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 13:04
            a kto kocha po 20paru latach?! to sie tylko w filmach oglada.
            dziwie sie,ze jednak od niego nie odeszlas majac takie mozliwosci. to potwierdza moja teorie,ze ludzie spotykaja sie po to,aby sie wzajemnie wspierac. i niewazne, ktore daje wiecej, tzn.wazne - wiecej daje silniejszy, bo slabszy potrzebuje wiecej.
            pomysl jakby to bylo z toba,gdybys trafila na rowni silnego faceta? mogla by byc jeszcze wieksza jatka.:))


            lena575 napisała:

            > Dla mnie to nie jest praca do końca zycia, 10 lat temu zdecydowałam kategorycz
            > nie o rozwodzie i powiedziałam, ze więcej nie będzie. Podzieliłam pieniądze na
            > połowę, założyłam swoje konto, spakowałam męzowi rzeczy (mieszkanie kupione za
            > moje osobiste pieniądze) i poprosiłam grzecznie by sie wyprowadził, z domu mógł
            > zabrać wszystko co chce poza mną i córką. Rozmowy trwały pół roku, mąz wyprowa
            > dzić się nie chciał. Rozmowy były spokojnie i na temat, w przeciwnym razie wymi
            > eniłabym zamki. Mąż sam znalazł cechy charakteru łączące go z toksyczą matką i
            > nie dające mu żyć. Nawet poszedł do jakiegoś psychologa. Ja wtedy nie byłam nas
            > tawiona na współpracę i nie poszłam (choć prosił) , nie interesowało mnie jaką
            > wersję i komu on przedstawia i co w sobie chce zmieniać. Nie wierzyłam w zmian
            > y. Po pół roku ustaliliśmy, że damy sobie szanse i zobaczymy. Choć nie wierzyła
            > m w to, od 10 lat jestem z innym człowiekiem. Mały problem w tym, ze go już nie
            > kocham. Mamy mnóstwo wspólnych pasji, spędzamy ze sobą prawie cały wolny czas,
            > ale go nie kocham.
            • glamourous Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 14:29
              bez_przekazu napisał(a):

              > a kto kocha po 20paru latach?! to sie tylko w filmach oglada.
              > dziwie sie,ze jednak od niego nie odeszlas majac takie mozliwosci.

              Tu nie chodzi tyle o namietne "kochanie" po 20 latach, bo takie cos faktycznie chyba nie istnieje, ile o odczuwanie satysfakcji z malzenstwa, przyjemnosci bycia z kims i poczucie, ze zwiazek jest udany, ze relacja sie swietnie uklada.
              I o to pewnie chodzi Lenie.
              Po latach z przemocowcem nie odczuwa sie satysfakcji ze zwiazku, tylko raczej obojetnosc, zmeczenie, niechec i taki rodzaj poobijania à la weteran po powrocie z krwawej wojny. I wlasnie na tej podstawie dochodzi sie wlasnie do konkluzji, ze sie nie kocha, bo zwiazek nie jest udany.
              Wspieranie nie moze byc tylko jednostronne i zalezne od humorow ktorejs ze stron. Nie moze byc tak, ze maz mnie dzisiaj wspiera, a jutro i tak mi dowali. Wspieranie kogos takiego tez jest trudne, bo urazy mozna wybaczyc, ale sie nie zapomina. Zle emocje koduja sie niestety i nie na to nie poradzimy, a przeslania o powinnosci zywienia wiecznej milosci do partnera o koszmarnym charakterze to albo rojenia masochistow, albo zwykle koscielne indoktrynacje rodem z czasow kiedy kobieta nie miala wyboru, tylko musiala raz danego jej meza znosic po wsze czasy.
              • lena575 Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 16:29
                Dokładnie jest tak jak piszesz. Po 20 latach szarpaniny decyzja o rozwodzie jest wynikiem zmęczenia. Nie musi zdarzyc się nic bardziej wyjątkowego niż zdarzało się przez 20 lat. I nie ma znaczenia, ze taki człowiek bywa agresywny (nawet "tylko" słownie), mówi "nie licz na mnie", dzieli na twoje/moje ale chce decydować o ważnych sprawach dotyczących naszego życia jakbym nie miała nic do powiedzenia i robi to "tylko" od czasu do czasu. I męczy to, że musisz liczyć się z kimś na kogo liczyć nie możesz.
                I ważna sprawa - utrata bliskości. Dla mnie człowiek który mnie nie szanuje, nie szanuje moich uczuć, nie liczy się z nimi, nie jest bliską dla mnie osobą.
                Decyzja o rozwodzie zapadła we mnie gdy poczułam,że juz nie jestem z tym kimś blisko, że zyję na innej planecie.
                Jestem spokojną i ugodową osobą, staram się wszystkie sprawy w zyciu załatwiac uczciwie, otwarcie i spokojnie. Tak też chciałam zakończyć nasze małżeństwo. Mąż prosił mnie bym dała mu szanse, mówił, ze nie umie okazywać tego co by chciał, ale zrobi wszystko by to się zmieniło, mówił, ze jestem najważniejszą osobą w jego zyciu, że beze mnie zycia sobie nie wyobraża. Znalazł tego psychologa do którego ja iść nie chciałam. Zgodziłam się, że damy sobie szansę przez rok i zobaczymy. I tak przez 10 lat nie mam do czego sie przyczepić. Wraca do domu usmiechnięty mąż, wracam do domu i wita mnie uśmiechnięty mąż choćby nie wiem co się paliło i waliło. I wiem, że usłysze dobre słowo.
                Dlaczego tak się dało, Bóg mi świadkiem, nie wiem. Wiem, że mogło tak byc przez 30 lat, a to, ze tak nie było spowodowane jest czymś w moim męzu. Jak uważa, ze może to jest zły a jak nie może to dobry? Straciłam zaufanie i wcale go nie odzyskałam.
                • glamourous Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 17:02
                  lena575 napisała:

                  > Dlaczego tak się dało, Bóg mi świadkiem, nie wiem. Wiem, że mogło tak byc przez
                  > 30 lat, a to, ze tak nie było spowodowane jest czymś w moim męzu. Jak uważa, z
                  > e może to jest zły a jak nie może to dobry? Straciłam zaufanie i wcale go nie o
                  > dzyskałam.

                  No bo to przeciez klasyka. To nie jest tak, ze przemocowcy - biedne misie - nie potrafia panowac nad soba, a zlosc bierze w nich gore wbrew nim samym.
                  Z wyjatkiem jakichs patologicznych furiatow, oni z reguly, kiedy chca, potrafia doskonale panowac nad swoja zloscia i nad agresywnymi wybuchami. Przeciez z reguly na zewnatrz sa bardzo milymi osobami i tak ich wlasnie postrzega otoczenie. W pracy nigdy na nikogo nie podniosa glosu, chocby ktos nawet skakal im do oczu. Bo wiedza, ze nie moga sobie na to pozwolic. Taki swoisty wewnetrzny kaganiec, ktory zdejmuja przychodzac do domu. Moga sie kontrolowac i hamowac? Moga. Ale w domu juz nie musza.

                  Tobie sie udalo, bo na takich ludzi dziala niestety tylko zamordyzm. Oni tak zostali wychowani - ktos ich trzymal w rodzinnym domu twarda reka, i oni tylko tak potrafia funkcjonowac. Kiedy czuja respekt, nie podskakuja. Teraz Twoj maz czuje przed Toba respekt, ujarzmilas go, wiec dlatego chodzi jak w zegarku. Wie, ze nie moze sobie pozwolic na wybuch, bo inaczej bedzie wypad. Podobnie jak w pracy.

                  Jednak nie kazda kobieta ma zadatki na tresera/zandarma i nie kazda ma realna mozliwosc pokazania mezowi jego miejsca, tak jak zrobilas to Ty. Zeby to zrobic, trzeba miec nad nim przewage i przede wszystkim prawdziwa, realna determinacje do odejscia. Trzeba tez odciac sie od emocji. Dopoki kobieta kocha, takie cos sie nie uda. W ogole jakakolwiek zaleznosc od meza (emocjonalna, mieszkaniowa, finansowa) to taki miekki, podatny grunt na ktory trafia przemoc. Kobieta musi byc pod tymi wzgledami kompletnie od niego niezalezna - wtedy taki facet moze miec motywacje, zeby ten kaganiec cywilizowanego zachowania nosic rowniez w domu.
                  • zuzi.1 Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 17:40
                    glamourous napisała:
                    "kiedy chca, potrafia doskonale panowac nad swoja zloscia i nad agresywnymi wybuchami. Przeciez z reguly na zewnatrz sa bardzo milymi osobami i tak ich wlasnie postrzega otoczenie. W pracy nigdy na nikogo nie podniosa glosu, chocby ktos nawet skakal im do oczu. Bo wiedza, ze nie moga sobie na to pozwolic. Taki swoisty wewnetrzny kaganiec, ktory zdejmuja przychodzac do domu. Moga sie kontrolowac i hamowac? Moga. Ale w domu juz nie musza.
                    Tobie sie udalo, bo na takich ludzi dziala niestety tylko zamordyzm. Oni tak zostali wychowani - ktos ich trzymal w rodzinnym domu twarda reka, i oni tylko tak potrafia funkcjonowac. Kiedy czuja respekt, nie podskakuja. Teraz Twoj maz czuje przed Toba respekt, ujarzmilas go, wiec dlatego chodzi jak w zegarku. Wie, ze nie moze sobie pozwolic na wybuch, bo inaczej bedzie wypad. Podobnie jak w pracy.
                    Jednak nie kazda kobieta ma zadatki na tresera/zandarma i nie kazda ma realna mozliwosc pokazania mezowi jego miejsca, tak jak zrobilas to Ty. Zeby to zrobic, trzeba miec nad nim przewage i przede wszystkim prawdziwa, realna determinacje do odejscia. Trzeba tez odciac sie od emocji...Kobieta musi byc pod tymi wzgledami kompletnie od niego niezalezna - wtedy taki facet moze miec motywacje, zeby ten kaganiec cywilizowanego zachowania nosic rowniez w domu."

                    10/10, to jest dokładnie to
                  • torrida11 Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 19:35
                    " Przeciez z reguly na zewnatrz sa bardzo milymi osobami i tak ich wlasnie postrzega otoczenie. W pracy nigdy na nikogo nie podniosa glosu, chocby ktos nawet skakal im do oczu. Bo wiedza, ze nie moga sobie na to pozwolic. Taki swoisty wewnetrzny kaganiec, ktory zdejmuja przychodzac do domu" - święte słowa. Dla kolegów z pracy jest miły, uczynny, taki do rany przyłóż. Gdybym komuś powiedziała, jak potrafi zachować się w domu, to chyba by mnie wyśmiali. Czasem myślę, że to tchórzostwo, wie, że nie może sobie za dużo pozwolić bo stracił by w oczach współpracowników, a ze mną nie musi się liczyć. Z drugiej strony ja go nie podziwiam tak jak współpracownicy.
                    • bez_przekazu Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 20:24
                      mnie sie coraz bardziej otwieraja oczy na moj zwiazek. ten opis ponizej to jakby o moim mezu takze. mojego nie wszyscy podziwiaja w pracy, bo sa tacy, z ktorymi ma konflikty. za to z pewnoscia podziwia go rodzina blizsza i dalsza. nigdy z nimi nie rozmawialam,jak jestem traktowana,bo oni znaja tylko jego wersje.


                      torrida11 napisał(a):

                      > Gdybym komuś powiedziała, jak potrafi zachować się w domu, to chyba by mnie wyśmiali. Czasem myślę, że to tchórzostwo, wie, że nie może sobie za dużo pozwolić bo stracił by w oczach współpracowników, a ze mną nie musi się liczyć. Z drugiej strony ja go nie podzi
                      > wiam tak jak współpracownicy.
                • bez_przekazu Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 18:20
                  no dobra. ale jesli kiedys go naprawde kochalas,mimo,ze na to nie zaslugiwal, a potem uczucie w tobie powoli umieralo (co doskonale rozumiem). to teraz,kiedy wykonal taka wielka prace nad soba i trzyma sie dzielnie przez 10 lat (!) dlaczego nie pokochasz go na nowo?
                  a moze jest za dobry dla Ciebie?
                  • glamourous Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 21:14
                    bez_przekazu napisał(a):

                    > no dobra. ale jesli kiedys go naprawde kochalas,mimo,ze na to nie zaslugiwal, a
                    > potem uczucie w tobie powoli umieralo (co doskonale rozumiem). to teraz,kiedy
                    > wykonal taka wielka prace nad soba i trzyma sie dzielnie przez 10 lat (!) dlacz
                    > ego nie pokochasz go na nowo?
                    > a moze jest za dobry dla Ciebie?

                    Ty chyba zartujesz. Co to znaczy "pokochac na nowo"? Kolejny mit, podobnie tak ten, ze prawdziwa milosc wszystko przetrzyma. Jakies harlekinowe idealy. Pokochac na nowo to sobie mozna swoja dawna milosc z liceum, czyli czlowieka, ktorego kiedys sie idealizowalo i ktory takim niezrewidowanym przez prawdziwe zycie idealem pozostal w naszej glowie.
                    Jak juz wyzej napisalam, uczucie milosci powstaje jako suma pozytywnych i przyjemnych skojarzen jakie mamy w stosunku do danej osoby. Nie da sie ich wskrzesic, jezeli partner przez wiele lat nam te pozytywne skojarzenia niszczyl, wypieral poklady zaufania, az w koncu zaczal nam sie kojarzyc zle : z krzywda, upokorzeniem, zloscia i rezygnacja.
                    • bez_przekazu Re: Niedojrzały mąż 01.03.13, 16:23
                      nie, nie zartuje. nie widze roznicy miedzy pokochaniem drugi raz meza, a dawnej sympatii.
                      bardziej mi sie wydaje prawdopodobne i logiczne pokochanie drugu raz faceta, z ktorym sie przezylo najpiekniejsze lata i wobec ktorego nie trzeba juz odgrywac osoby, ktora sie nie jest niz sympatii z lat szkolnych, ktora czesto okazuje sie kims innym niz myslelismy.

                      glamourous napisała:

                      > bez_przekazu napisał(a):
                      >
                      > > no dobra. ale jesli kiedys go naprawde kochalas,mimo,ze na to nie zaslugi
                      > wal, a
                      > > potem uczucie w tobie powoli umieralo (co doskonale rozumiem). to teraz,k
                      > iedy
                      > > wykonal taka wielka prace nad soba i trzyma sie dzielnie przez 10 lat (!)
                      > dlacz
                      > > ego nie pokochasz go na nowo?
                      > > a moze jest za dobry dla Ciebie?
                      >
                      > Ty chyba zartujesz. Co to znaczy "pokochac na nowo"? Kolejny mit, podobnie tak
                      > ten, ze prawdziwa milosc wszystko przetrzyma. Jakies harlekinowe idealy. Pokoch
                      > ac na nowo to sobie mozna swoja dawna milosc z liceum, czyli czlowieka, ktorego
                      > kiedys sie idealizowalo i ktory takim niezrewidowanym przez prawdziwe zycie id
                      > ealem pozostal w naszej glowie.
                      > Jak juz wyzej napisalam, uczucie milosci powstaje jako suma pozytywnych i przyj
                      > emnych skojarzen jakie mamy w stosunku do danej osoby. Nie da sie ich wskrzesic
                      > , jezeli partner przez wiele lat nam te pozytywne skojarzenia niszczyl, wypiera
                      > l poklady zaufania, az w koncu zaczal nam sie kojarzyc zle : z krzywda, upokorz
                      > eniem, zloscia i rezygnacja.
                      >
                  • lena575 Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 21:22
                    To jest dziwne pytanie, "za dobry dla ciebie "... mozna byc dla kogos za dobrym?
                    Zakochujesz sie w dobrym człowieku, przynajmniej ja tak miałam, potem nie możesz uwierzyć, ze ktoś dobry moze być zły, niektóre kobiety winią teściową i okoliczności. Potem przestajesz wierzyc, tracisz zaufanie. I teraz mam się zastanawiać dlaczego nie zakochuję się "na nowo" ? Mam mnóstwo znajomych dobrych dla mnie (kolegów też) i nie zakochuje sie w nich wcale.
                    Może to mnie należy się medal za 20 lat w miłości, wierności i uczciwości małżeńskiej ?
                    facet, który ze mną chce spędzić zycie ma być fajnym i dobrym człowiekiem a nie trzymać się dzielnie i wytrzymywać trudy małżeństwa (jakoś tak sugerujesz ...) Chcę byc z kimś z kim nie trzymaja mnie trudy z kim trzyma mnie wiara, zaufanie i miłość. Zaufania już nie mam ...
                    • bez_przekazu Re: Niedojrzały mąż 01.03.13, 16:29
                      to taka moja trauma, bo przez 20 lat uwazalam sie za ta gorsza:)
                      a dlaczegoz to facet nie mialby wytrzymywac trudow malzenstwa? czy to wylacznie "przywilej" kobiet? a moze Twoj maz wlasnie tak traktuje swoja role w zwiazku? nadal nie rozumiem,dlaczego z nim jestes.

                      lena575 napisała:

                      > To jest dziwne pytanie, "za dobry dla ciebie "... mozna byc dla kogos za dobrym
                      > ?
                      > Zakochujesz sie w dobrym człowieku, przynajmniej ja tak miałam, potem nie możes
                      > z uwierzyć, ze ktoś dobry moze być zły, niektóre kobiety winią teściową i okoli
                      > czności. Potem przestajesz wierzyc, tracisz zaufanie. I teraz mam się zastanawi
                      > ać dlaczego nie zakochuję się "na nowo" ? Mam mnóstwo znajomych dobrych dla mni
                      > e (kolegów też) i nie zakochuje sie w nich wcale.
                      > Może to mnie należy się medal za 20 lat w miłości, wierności i uczciwości małże
                      > ńskiej ?
                      > facet, który ze mną chce spędzić zycie ma być fajnym i dobrym człowiekiem a nie
                      > trzymać się dzielnie i wytrzymywać trudy małżeństwa (jakoś tak sugerujesz ...)
                      > Chcę byc z kimś z kim nie trzymaja mnie trudy z kim trzyma mnie wiara, zaufani
                      > e i miłość. Zaufania już nie mam ...
              • bez_przekazu Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 18:14
                wyszlo na to ,ze jestem masochistka:(
                caly czas myslalam,ze ze mna cos nie tak, a moze oboje tacy sami jestesmy?
                po przeczytaniu kilku watkow zaczelo cos mi sie wyjasniac...a czy mozliwe jest,zeby przemocowcem byl ktos, kto nie wyniosl przemocy z domu?
                • zuzi.1 Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 18:31
                  "a czy mozliwe jest, zeby przemocowcem byl ktos, kto nie wyniosl przemocy z domu?"

                  Możliwe jest to, że Twoja przemoc może byc odpowiedzią na przemoc męża. W książce "Molestowanie moralne" jest takie sformułowanie:

                  " Trudnosc zapisu klinicznego bierze się stąd, że każde slowo, intonacja, czy aluzja są tu ważne. Wszystkie te szczegóły z osobna wydają się bez znaczenia, ale efektem ich nakładania się na siebie jest proces destrukcji ofiary. Ofiara zostaje wciągnięta w rodzaj zabójczej gry i w konsekwencji może sama zacząc reagowac w sposób perwersyjny (przemocowy), gdyż taka postawa może byc przez każdego z nas użyta w celach obronych. Dlatego też często mówi się niesłusznie o współdziałaniu ofiary z agresorem".

                  I jeszcze jedne cytat: "Ataki osoby perwersyjnej są subtelne, nie pozostawiają widocznych śladów, a świadkowie mają skłonnosc interpretowania ich jako zwyklych konfliktów lub namiętnych stosunków między dwoma partnerami o silnych osobowościach. Tak naprawdę jest to jednak gwałtowna i niekiedy uwieńczona sukcesem, próba destrukcji psychicznej, a nawet fizycznej, drugiego człowieka".

      • sebalda Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 11:16
        Docieranie się po ślubie jest ok. Ostra wymiana zdań, gdy te zdania są różne, nawet kłótnia, ale oczyszczająca atmosferę, kłótnia w której małżonkowie są na równych prawach, mogą się zdarzać, a czasami są wręcz potrzebne. Ale awantury, w ktorych głównie jedna osoba atakuje i krzyczy, w których osoba atakowana czuje się pokrzywdzona i stawia się ją na pozycji winnej, która musi się tłumaczyć, takie awantury o drobiazgi - to już sygnał, że coś jest nie tak. Ciche dni, i to na początku małżeństwa (bo po latach to czasami wyraz zmęczenia materiału, co też zresztą jest nie ok), są bardzo niepokojące. To jest kara, manipulacja, wpędzanie w poczucie winy i konfuzję. To jest bardzo nie ok.
        Często się pisze o tym, że ofiary się same proszą. Ale to wcale nie jest takie oczywiste. Opowieść autorki świetnie to pokazuje. Bo tam niby nie dzieje się jakaś patologia, nie ma burd i bicia, wyzwiska pewnie też nie są jakieś bardzo obrażające. Niemniej jest niefajnie, jest zła atmosfera, jest manipulacja. Ale to wszystko naprawdę niełatwo wychwycić, jak się nie ma żadnego doświadczenia. Taka młoda żona myśli: pewnie wszystkie małżeństwa czasami się kłócą, my się tak docieramy:(
        Zajęcia na temat przemocy psychicznej powinny być obowiązkowo prowadzone w liceach. Takie jest moje zdanie.
        • lena575 Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 11:39
          Z człowiekiem z inklinacjami przemocowymi silna osoba da sobie radę, postawi granice, w razie potrzeby świadomie zagra tym co przemocowiec zna i nauczy się odpowiedniego reagowania na nieakceptowane zachowania. Tylko, że to, masz rację, nie jest fajne. Gdy nie wiesz, jak zachowa się drugi cżłowiek to nie jest siła wspierająca a raczej kula u nogi. Jesli po 2-3 latach czujesz, ze masz tą kulę to lepiej ją odciąć niż ciągnąć.
          Jesli to dotyczny dwóch dorosłych osób to ok, gorzej, gdy dojda dzieci i przemocowiec zaczyna rozgrywki dzieckiem lub z dzieckiem. Nawet jeśli sama nie potrzebujesz wsparcia, dziecko potrzebuje, dziecko nie wie co jest maniupuklacją a co nie. Do szarpania się z takim mężem dochodzi jeszcze walka o to by dzieci ochronić przed takimi zachowaniami.
          • krokodil123 Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 11:54
            "Z człowiekiem z inklinacjami przemocowymi silna osoba da sobie radę"....masz dużo racje, da się, da......do czasu.

            Sama nieświadoma swojej roli latami robiłam to co opisujesz, ale chwila kiedy uświadomiłam sobie że nie zawsze mogę być silna, samodzielna czy dobrze zarabiająca otworzyła mi oczy.
            Łudziłam się że lata życia razem pokaże mu jednak można inaczej, można razem jako partnerów.....
            A jak chwilowo mi się noga ugięła to misiaczek zaatakował bezwzględnie (może i się mścił za te lata z postawionymi granicami-nie wiem) wtedy zrozumiałam że nie tyle że nie dam rady dalej a to że to jest bezsensowne.
            To nie jest życie, małżeństwo czy partnerstwo. To jest walka, ciągle pilnowanie tej granicy, branie podwójną odpowiedzialność za dzieci i dużo takich.
            Człowiek się w tym wszystkim zatrąca i nie ma radości ani z życia, ani z niczego.
          • bez_przekazu Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 12:05
            po 20 latach raczej powinno sie juz znac "zagrywki" partnera? inna sprawa czy to ulatwia postepowanie z nim czy raczej powoduje "zmeczenie materii" czyli zwiazkiem. wtedy rzeczywiscie warto sie rozstac.
            lena575 napisała:

            > Z człowiekiem z inklinacjami przemocowymi silna osoba da sobie radę, postawi gr
            > anice, w razie potrzeby świadomie zagra tym co przemocowiec zna i nauczy się od
            > powiedniego reagowania na nieakceptowane zachowania. Tylko, że to, masz rację,
            > nie jest fajne. Gdy nie wiesz, jak zachowa się drugi cżłowiek to nie jest siła
            > wspierająca a raczej kula u nogi. Jesli po 2-3 latach czujesz, ze masz tą kulę
            > to lepiej ją odciąć niż ciągnąć.
            > Jesli to dotyczny dwóch dorosłych osób to ok, gorzej, gdy dojda dzieci i przemo
            > cowiec zaczyna rozgrywki dzieckiem lub z dzieckiem. Nawet jeśli sama nie potrze
            > bujesz wsparcia, dziecko potrzebuje, dziecko nie wie co jest maniupuklacją a co
            > nie. Do szarpania się z takim mężem dochodzi jeszcze walka o to by dzieci ochr
            > onić przed takimi zachowaniami.
            • sebalda Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 13:36
              Zawsze można żyć ze stale podniesioną gardą, tylko po co?
              Ludzie dzielą się na takich, którzy zadowolą się byle czym, którzy myślą, że skoro im ciężko, to innym pewnie też jest, tylko tego nie pokazują, nie wierzą w miłość i ludzką życzliwość, i tych, którzy nie godzą się na bylejakość, którzy wolą być sami, niż żyć w poczuciu braku bezpieczeństwa, szacunku i życzliwości.
              Przez mówienie, że wszystkie małżeństwa się kłócą, tysiące kobiet pozostają w przemocowych związkach.
              Ja wierzę, że są na świecie udane związki, związki, w których jest wzajemny szacunek i życzliwość. Oczywiście nie wierzę, że do końca jest miłość i szał, ale szacunek to podstawa. Dlaczego młoda osoba ma już teraz skazywać się na niepewny, trudny związek? Może dać mężowi szansę, spróbować go namówić na terapię, ale z reguły osoby z inklinacjami do przemocy psychicznej nie idą z przekonania na terapie. Idą ze strachu, że ofiara im się wymknie, a taka terapia bardzo rzadko daje efekty:(
              • bez_przekazu Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 13:48
                a Ty do ktorej grupy sie zaliczasz?:)
                pozdrawiam

                sebalda napisała:

                > Zawsze można żyć ze stale podniesioną gardą, tylko po co?
                > Ludzie dzielą się na takich, którzy zadowolą się byle czym, którzy myślą, że sk
                > oro im ciężko, to innym pewnie też jest, tylko tego nie pokazują, nie wierzą w
                > miłość i ludzką życzliwość, i tych, którzy nie godzą się na bylejakość, którzy
                > wolą być sami, niż żyć w poczuciu braku bezpieczeństwa, szacunku i życzliwości.
                >
                > Przez mówienie, że wszystkie małżeństwa się kłócą, tysiące kobiet pozostają w p
                > rzemocowych związkach.
                > Ja wierzę, że są na świecie udane związki, związki, w których jest wzajemny sza
                > cunek i życzliwość. Oczywiście nie wierzę, że do końca jest miłość i szał, ale
                > szacunek to podstawa. Dlaczego młoda osoba ma już teraz skazywać się na niepewn
                > y, trudny związek? Może dać mężowi szansę, spróbować go namówić na terapię, ale
                > z reguły osoby z inklinacjami do przemocy psychicznej nie idą z przekonania na
                > terapie. Idą ze strachu, że ofiara im się wymknie, a taka terapia bardzo rzadk
                > o daje efekty:(
                • sebalda Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 14:13
                  Ja jestem mix. Wierzę, że są udane związki, ale sama zadowoliłam się byle czym:( Za późno sobie uświadomiłam, że zachowania mojego męża nie wynikają z jego chorej miłości i nerwowego charakteru, ale z tego, że żeby funkcjonować, musi odreagowywać swoje stresy, brak poczucia swoje wartości, kompleksy, na najbardziej bezbronnych: żonie i dzieciach. Sorvina tutaj pisze o takich: żeby zagłuszyć depresję, reagują złością. Potem się od niej uzależniają. A taki był zakochany, taki oddany, a jaki zazdrosny z tej wielkiej miłości. Łatwo się było nabrać.
                  Trochę się gubisz w swoim przekazie, moja droga. Z jednej strony piszesz, że miłość wszystko przezwycięża, z drugiej, że nie ma prawdziwej miłości, że z czasem to już nie miłość ludzi wiąże. Więc jak to w końcu jest?:)
                  • krokodil123 Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 14:22
                    " ...A taki był zakochany, taki oddany, a jaki zazdrosny z tej wielkiej miłości. Łatwo się było nabrać."

                    Oj chyba mój były ma brata bliźniaka.

                  • bez_przekazu Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 18:27
                    w niczym sie nie gubie. chodzi mi o to,aby dac drugiej osobie szanse. jesli ktos rezygnuje juz po dwoch,trzech latach zwiazku to po co bylo sie zwiazac slubem? myslae, ze nawet sad by sie zdziwil,gdyby uslyszal,ze zona chce sie rozwiesc , bo maz sie do niej czasami nie odzywa:)

                    sebalda napisała:

                    > Ja jestem mix. Wierzę, że są udane związki, ale sama zadowoliłam się byle czym:
                    > ( Za późno sobie uświadomiłam, że zachowania mojego męża nie wynikają z jego ch
                    > orej miłości i nerwowego charakteru, ale z tego, że żeby funkcjonować, musi odr
                    > eagowywać swoje stresy, brak poczucia swoje wartości, kompleksy, na najbardziej
                    > bezbronnych: żonie i dzieciach. Sorvina tutaj pisze o takich: żeby zagłuszyć d
                    > epresję, reagują złością. Potem się od niej uzależniają. A taki był zakochany,
                    > taki oddany, a jaki zazdrosny z tej wielkiej miłości. Łatwo się było nabrać.
                    > Trochę się gubisz w swoim przekazie, moja droga. Z jednej strony piszesz, że mi
                    > łość wszystko przezwycięża, z drugiej, że nie ma prawdziwej miłości, że z czase
                    > m to już nie miłość ludzi wiąże. Więc jak to w końcu jest?:)
                    • aqua48 Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 20:33
                      bez_przekazu napisał(a):

                      > chodzi mi o to,aby dac drugiej osobie szanse. jesli kto
                      > s rezygnuje juz po dwoch,trzech latach zwiazku to po co bylo sie zwiazac slubem
                      > myslae, ze nawet sad by sie zdziwil,gdyby uslyszal,ze zona chce sie rozwiesc
                      > , bo maz sie do niej czasami nie odzywa:)

                      Wyładowywanie swojej złości krzykiem, a następnie manipulacja psychiczna przez długotrwałe nieodzywanie się, z dodatkowym udawaniem, że wszystko jest ok przed znajomymi, lub rodziną, to zachowania psychopatyczne i jak najbardziej właściwe podstawy do wystąpienia o rozwód, nie tylko leczenia. Jestem przekonana, że KAŻDY sędzia orzekający w sprawach małżeńskich nie raz spotkał się z podobna sytuacją.

                      A rezygnacja po krótkim okresie małżeństwa, z nadzieją na spotkanie w życiu kogoś normalnego jest jak najbardziej naturalnym działaniem osoby wplątanej w taki związek i pragnącej ochronić swoje zdrowie psychiczne. Małżeństwo to nie dożywocie...
                      • bez_przekazu Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 20:56
                        a jak nazwac przykladanie zartem pistoletu do glowy, lub pol zartem-pol serio (a moze serio?) - "jeszcze raz to zrobisz to obetne ci łeb" i potem zachowywanie sie jakby nic sie nie stalo?
                        czy tez mam to traktowac jako zart? pytam powaznie, bo wlasnie jestem w trakcie sluchania audycji radiowej , ktora polecila zuzi w watku o przemocy.

                        aqua48 napisała:

                        > bez_przekazu napisał(a):
                        >
                        > > chodzi mi o to,aby dac drugiej osobie szanse. jesli kto
                        > > s rezygnuje juz po dwoch,trzech latach zwiazku to po co bylo sie zwiazac
                        > slubem
                        > > myslae, ze nawet sad by sie zdziwil,gdyby uslyszal,ze zona chce sie rozwi
                        > esc
                        > > , bo maz sie do niej czasami nie odzywa:)
                        >
                        > Wyładowywanie swojej złości krzykiem, a następnie manipulacja psychiczna przez
                        > długotrwałe nieodzywanie się, z dodatkowym udawaniem, że wszystko jest ok przed
                        > znajomymi, lub rodziną, to zachowania psychopatyczne i jak najbardziej właściw
                        > e podstawy do wystąpienia o rozwód, nie tylko leczenia. Jestem przekonana, że K
                        > AŻDY sędzia orzekający w sprawach małżeńskich nie raz spotkał się z podobna syt
                        > uacją.
                        >
                        > A rezygnacja po krótkim okresie małżeństwa, z nadzieją na spotkanie w życiu kog
                        > oś normalnego jest jak najbardziej naturalnym działaniem osoby wplątanej w taki
                        > związek i pragnącej ochronić swoje zdrowie psychiczne. Małżeństwo to nie doży
                        > wocie...
                        • aqua48 Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 21:46
                          bez_przekazu napisał(a):

                          > a jak nazwac przykladanie zartem pistoletu do glowy, lub pol zartem-pol serio (
                          > a moze serio?) - "jeszcze raz to zrobisz to obetne ci łeb" i potem zachowywanie
                          > sie jakby nic sie nie stalo?
                          > czy tez mam to traktowac jako zart? pytam powaznie, bo wlasnie jestem w trakcie
                          > sluchania audycji radiowej , ktora polecila zuzi w watku o przemocy.

                          Jeśli mnie pytasz to odpowiadam całkiem poważnie, że dorośli ludzie takich zachowań nie stosują, ani nie tolerują u innych. Nawet jako "żartów". Sądzę, że powinnaś to wiedzieć.
                          • bez_przekazu Re: Niedojrzały mąż 01.03.13, 16:33
                            ha, widocznie jestesmy ciagle dziecmi.
                            aqua48 napisała:

                            > bez_przekazu napisał(a):
                            >
                            > > a jak nazwac przykladanie zartem pistoletu do glowy, lub pol zartem-pol s
                            > erio (
                            > > a moze serio?) - "jeszcze raz to zrobisz to obetne ci łeb" i potem zachow
                            > ywanie
                            > > sie jakby nic sie nie stalo?
                            > > czy tez mam to traktowac jako zart? pytam powaznie, bo wlasnie jestem w t
                            > rakcie
                            > > sluchania audycji radiowej , ktora polecila zuzi w watku o przemocy.
                            >
                            > Jeśli mnie pytasz to odpowiadam całkiem poważnie, że dorośli ludzie takich zach
                            > owań nie stosują, ani nie tolerują u innych. Nawet jako "żartów". Sądzę, że pow
                            > innaś to wiedzieć.
                      • zuzi.1 Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 21:37
                        a blogi o zachowaniach psychopatów są tu:

                        forum.gazeta.pl/forum/w,898,139374645,139384282,Re_Cechy_charakteru_i_zachowania_przemocowca_.html
                        • bez_przekazu Re: Niedojrzały mąż 01.03.13, 16:35
                          niestety, maz nie czyta blogow i internetu. w ogole uwaza,ze w internecie pisza sami kretyni, podobnie jak s.p. Lem. ale od Lema mojego meza dziela miliony lat swietlnych.

                          zuzi.1 napisała:

                          > a blogi o zachowaniach psychopatów są tu:
                          >
                          > forum.gazeta.pl/forum/w,898,139374645,139384282,Re_Cechy_charakteru_i_zachowania_przemocowca_.html
                    • glamourous Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 21:22
                      bez_przekazu napisał(a):

                      > w niczym sie nie gubie. chodzi mi o to,aby dac drugiej osobie szanse.

                      Trzeba raczej dac szanse SOBIE.
                      Na normalne godna codziennosc, bez bomb czyjejs czynnej lub biernej agresji wybuchajacych co chwile nad glowa. Zycie ma sie tylko jedno, szkoda go na szarpanine.
                      Mysle, ze ona szanse wiele razy dawala, probowala rozmawiac, tlumaczyc, ewangelizowac. Urodzi mu dzieci i juz nie bedzie miala takich mocnych atutow do rozstania jak teraz, a facet dopiero sie wtedy rozkreci. Szkoda, naprawde szkoda zycia, ktore moglaby ulozyc sobie z kims normalnym.
    • rurek00 Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 16:18
      << Oczywiście chciałabym uniknąć rozwodu, bo kocham męża, ale nie mogę zaakceptować takiego zachowania. >>

      Nie kochasz męża, tylko swoje wyobrażenie o nim. On jest jaki jest, i o ile sam nie będzie chciał, to się nie zmieni. Ciekawe kiedy przejrzysz na oczy.
      • bez_przekazu Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 18:29
        otoz to:)

        rurek00 napisała:

        > Nie kochasz męża, tylko swoje wyobrażenie o nim. On jest jaki jest, i o ile sam
        > nie będzie chciał, to się nie zmieni. Ciekawe kiedy przejrzysz na oczy.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Niedojrzały mąż 28.02.13, 23:37
      Na pewno opisane zachowania męża mogą być uciążliwe Mogą rozczarowywać. Mają w sobie dawkę agresji i biernej agresji. Stanowią przykład nieprawidłowej komunikacji
      Ale rozwodzenie się z tego powodu wydaje się rozwiązaniem cokolwiek nadmiarowym. Szczególnie, że mąż ma też cechy i zachowania równoważące wady. Jak każdy, zresztą.
      W związek warto zainwestować . Pani inwestycją niech będzie stawianie granic, nauka otwartej komunikacji, odmienny sposób radzenia sobie z frustracją i stresem. Trzeba to pokazywać mężowi. Nie abdykować ze swoich sposobów rozwiązywania konfliktów, nawet jeśli są one diametralnie różne od sposobów męża. Nie musi Pani uczyć się żyć z złymi nawykowymi zachowaniami męża. Może się Pani im przeciwstawiać, nie ulegać nieświadomym manipulacją męża. Rozkodowywać jego komunikację. Dzięki temu Pani ochroni siebie, a mąż ma szanse powoli uczyć się innych zachowań. Dzięki temu będzie też poznawać lepiej Panią.
      Z jakiś powodów i gdzieś mąż nauczył się takiego postępowania. Może kiedyś mu służyło. Teraz musi nauczyć się życia z Panią i wypracowywania Waszych wspólnych kodów. A Pani może mieć na to wpływ. Taka postawa nie musi kojarzyć się z uległością. To może być postawa dojrzała, między innymi dlatego, że będzie świadoma oraz będzie pozostawiała Pani kontrolę. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • mawikt Re: Niedojrzały mąż 01.03.13, 09:35
        W porównaniu do wypowiedzi forumowiczek, które widzą w zachowaniu męża wylącznie bierną agresję, odpowiedź Pani Agnieszki brzmi trochę bardziej optymistycznie. Mówi, że problem leży bardziej w komunikacji niż w przemocy. Chciałabym dołączyć się do tej opinii.

        Wychowałam się w takiej rodzinie, mój tata zachowywał się i nadal zachowuje jak opisywany mąż. Okazało się, że ja po swoim ślubie zaczęłam kopiować jego zachowania, bo była to dla mnie najprostsza, choć najmniej efektywna droga radzenia sobie z konfliktami. Byłam fochliwą, obrażalską, milczącą i karzącą za wszystko żoną. Tylko, że trafiłam na męża, który nie rozumiał idei obrażania się i moje akcje w ogóle na niego nie działały. Nie uzyskiwałam nic. No to przestałam :)

        • differentview Re: Niedojrzały mąż 01.03.13, 09:41
          > Tylko, że trafiłam na męża, który nie rozumiał idei obrażania się i moje
          > akcje w ogóle na niego nie działały. Nie uzyskiwałam nic. No to przestałam :)

          to opisz dokladnie jak Twoj maz reagowal na Twoje obrazanie- autorka watku bedzie mogla przetestowac to ma mezu:)
          • sebalda Re: Niedojrzały mąż 01.03.13, 10:40
            Dla mnie też trochę za bardzo ogólnikowo.
            Ciągle nie wiem, jak w praktyce ma wyglądać stawianie granic. Mnie lata całe zajęło wypraktykowanie tego. Niewchodzenie w konflikt. To jedyna metoda na furiata. Tyle że to nie od razu działało, bo furiat leciał za mną, gdy wychodziłam i dalej się wydzierał, jak nie odpowiadałam na zaczepki, dostawał szału, że się obrażam (sam obrażać się uwielbia). Dopóki mnie to wykańczało nerwowo, było ciężko, w końcu zrozumiałam: jak on się wścieka o coś, to jego problem, nie mój. I teraz jest ok.
            Ale co zrobić z osobą, ktora się obraża, fochuje, nie odzywa? Najprościej ignorować. Ale ignorowanie oznacza wchodzenie w grę, całe dni milczenia, co młodą mężatkę bardzo boli. Ignorowanie milczenia przez mówienie do męża. Czyli wyciąganie do niego ręki. Ile można? A co, jeśli autorka będzie się do niego odzywać, mimo jego focha, a on dalej będzie milczał? Mówić do ściany?
            Facet nie widzi problemu, jak go przekonać, że problem jest? Nikt tu chyba nie radzi rozwodu, ale wobec totalnego oporu może jakieś środki wstrząsowe? Na pewno radzę rozpracowanie problemu, zanim podejmie się decyzję o dziecku. W zdecydowanej większości przypadków dziecko problemu nie rozwiązuje, a go pogłębia.
            • differentview Re: Niedojrzały mąż 01.03.13, 11:10
              trzeba chyba zastanowic sie jaki efekt obrazony maz chce uzyskac bo on nieswiadomie ma w takim postepowaniu swoj ukryty plan i nie dac mu tego czego chce tak zeby zobaczyl, ze to nie dziala

              maz autorki chce zeby jego zachowanie ja zabolalo- i boli wiec cel osiagniety
              chce demonstracyjnie pokazac jak bardzo jego uczucia zostaly zranione bo zona sie na jakas pie... nie zgodzila- wiec pokazuje
              ona ma przez tydzien ponosic kare za swoje naganne zachowanie;) wiec ponosi- bo meczy ja ta sytuacja

              zeby nie bawic sie z nim w znajomy mu schemat autorka musialaby autentycznie olac jego wrzaski i uznac, ze coz, to nie jest zadna jej wina ani jej problem tylko zaburzenie meza i w ogole nie poswiecac jego demonstracja chwili uwagi ale tak sie chyba jednak na dluzsza mete nie da
              moglaby oczywiscie potraktowac meza jak histeryzujace dziecko i zaczac mu tlumaczyc- rozumiem misiu, ze bardzo zezlosciles sie, ze nie chcialam jechac z Toba do sklepu i teraz nie odzywajac sie chcesz mi pokazac jak bardzo Cie tym zranilam ale moze zamiast urzadzac przedstawienie po prostu porozmawiamy bo ja nie zawsze musze miec ochote robic dokladnie co Ty chcesz i w tym momencie, w ktorym Ty chcesz ale obawiam sie, ze po takich slowach nie odzywalby sie pol roku a nie tydzien
              • sebalda Re: Niedojrzały mąż 01.03.13, 11:41
                No właśnie pytanie brzmi: czy warto? Tyle razy czytałam tutaj i na innych forach, że na przemocowe zachowania jest tylko jedno rozwiązanie: ucieczka. Że jak mogłam tyle lat nie widziec i nie reagować na przemoc. Że trzeba mieć mentalność ofiary, żeby się na to godzić. A teraz radzi się dziewczynie, żeby dała szansę, żeby pracowała nad polepszeniem komunikacji, żeby edukowała męża. Więc jak to właściwie jest: godzić się na złe zachowania, stawiać im granice, uczyć przemocowca jak walczyć z przemocowością czy jednak nie bawić się granatem, tylko uciekać? Przecież to jest para krótko po ślubie, co będzie za kilka lat, gdy do niego jednak nie dotrą jej nauki? Czy ona ma się ocknąć, dopiero jak on zacznie ją szarpać, uderzy? A jeśli nigdy do tego nie dojdzie, tylko on do końca ich dni będzie się fochował raz na jakiś czas (co jest gorsze, bo niszczy obie strony, a jednocześnie nie stanowi dla niektórych wystarczającego powodu do rozwodu, jak walnie, to przynajmniej wiadomo?).
                Nie doradzam rozwodu na obecnym etapie. Radzę poczytać o przemocy psychicznej i po uzbrojeniu się w wiedzę stanowczo postawić sprawę: kłótnie ok, ale na równych prawach, ciche dni wykluczone. Tylko co, jeśli on powie, że ona to mu może coś kazać, on i tak swoje wie, przecież on niewinny, tylko ona go ciągle prowokuje!
                • differentview Re: Niedojrzały mąż 01.03.13, 11:59
                  >Tylko co, jeśli on powie, że ona to mu może c
                  > oś kazać, on i tak swoje wie, przecież on niewinny, tylko ona go ciągle prowoku
                  > je!

                  wtedy zawsze sa dwa wyjscia- mozna pogodzic sie z takim traktowaniem i zostac albo odejsc- chyba zalezy na ile dla zony te sytuacje sa nie do zniesienia i ile widzi w mezu innych zalet, ktore rekompensuja jego niedojrzalosc
                  • sebalda Re: Niedojrzały mąż 01.03.13, 12:14
                    > wtedy zawsze sa dwa wyjscia- mozna pogodzic sie z takim traktowaniem i zostac a
                    > lbo odejsc- chyba zalezy na ile dla zony te sytuacje sa nie do zniesienia i ile
                    > widzi w mezu innych zalet, ktore rekompensuja jego niedojrzalosc

                    Po pierwsze, trzeba uściślić: to nie jest niedojrzałość, karanie kogoś milczeniem jest zachowaniem przemocowym. Nie oznacza jeszcze, że ta osoba jest przemocowcem, ale stosuje takie zachowania, a stąd już krok do tego, żeby w "sprzyjających" okolicznościach (na przykład zwiększonego stresu, utraty pracy, pojawienia się dziecka, choroby) by taki model pogłębiać i utrwalić.
                    Po drugie, żadne pozytywy nie zrekompensują agresji. Wiem, co mówię. To jest życie na huśtawce. Totalnie wykańczające, wyniszczające. Życie z kimś takim sprawia, że w najmniej spodziewanym momencie, na największym haju, nagle możesz dostać obuchem w głowę. Boli jak cholera. Gdy doznajesz krzywdy od kogoś, kto ma być Ci najbliższy, kto rano wyznaje miłość, doznajesz kompletnego pomieszania, zaczynasz się gubić, a co najgorsze, szukasz w sobie winy, bo to przecież niemożliwe, żeby taki kochający człowiek mógł bez powodu Cię krzywdzić. I czujesz się coraz bardziej zagubiona, skołowana, coraz bardziej cierpisz, bo upadek z dużej wysokości bardzo boli.
                    Takie życie jest do doopy:P
                    Albo faceta da sie naprawić, pokazać mu, że to jest droga donikąd, albo się odchodzi. Pogodzenie się z takim traktowaniem to równia pochyła. Odradzam z całego serca. A facet ma inklinacje, bo to pokazuje, a ponadto wiadomo, że takie wzorce wyniósł z domu. Dwa dodać dwa równa się cztery, niestety:(
                    • differentview Re: Niedojrzały mąż 01.03.13, 12:24
                      sebalda napisała:
                      > Po pierwsze, trzeba uściślić: to nie jest niedojrzałość, karanie kogoś milczeni
                      > em jest zachowaniem przemocowym. Nie oznacza jeszcze, że ta osoba jest przemoco
                      > wcem, ale stosuje takie zachowania, a stąd już krok do tego, żeby w "sprzyjając
                      > ych" okolicznościach (na przykład zwiększonego stresu, utraty pracy, pojawienia
                      > się dziecka, choroby) by taki model pogłębiać i utrwalić.

                      to jest niedojrzalosc bo maz autorki po pierwsze zaklada, ze ona tak samo jak mamusia ma byc na kazde jego zawolanie, ma mu ustepowac, a jak nie to on sie demonstracyjnie obraza zeby osiagnac swoj cel
                      nie sadze aby w tym przypadku rowinelo sie to w przemocowe zachowania bo ojciec tego faceta takich nie stosowal a on kopiuje po prostu zachowania swojego tatusia bo innych nie zna
                      nie wiem czy mozna mowic tu o przemocy- autorka nie jest zastraszona, nikt jej nie kaze byc z tym facetem


                      • sebalda Re: Niedojrzały mąż 01.03.13, 12:40
                        Differentview, nie bierz tego do siebie, ale najwidoczniej nie wiesz wszystkiego o przemocy psychicznej. Ofiara nie musi być zastraszona, wystarczy, że jest zagubiona, że czuje się niepewnie, że czuje się karana i manipulowana. O to chodzi takiemu osobnikowi. Jego działania idą w kierunku wyrobienia w ofierze poczucia winy, bo wtedy można nią dowolnie kierować. Jeśli interesują Cię te zagadnienia, nikt lepiej ich nie opisał niż autorka Molestowania moralnego, wklejałam juz tutaj linka.
                        Być może mąż autorki nie jest przemocowcem, ale ma wzorce i stosuje już (na początku związku) metody przemocowe. To wiele mówi. Autorka pisała też, że przed ślubem było lepiej. Bo to był okres uwiedzenia ofiary. Takie osobniki są niezwykle uwodzicielskie i atrakcyjne, stwarzają wyjątkowo silne pozory wielkiego uczucia. Są w tym mistrzami. Do czasu.
                        • differentview Re: Niedojrzały mąż 01.03.13, 12:58
                          byc moze patrzysz troche przez pryzmat wlasnych doswiadczen i jestes bardziej wyczulona na przejawy przemocy psychicznej ale nie musi byc tak, ze naburmuszony maz, ktory nie potrafi komunikowac wprost swoich emocji to koniecznie tyran, ktory jest o krok od rekoczynu
                          autorka watku tez nie wyglada na manipulowana i zastraszona ofiare- postrzega problem jako niedojrzalosc, wie gdzie lezy przyczyna i zastanawia sie czy mozna cos z tym zrobic
                          ale zgadzam sie z Toba, ze czasami takie zachowania to tylko przygrywka i potem rozwija sie to w regularna przemoc- wtedy nie ma juz watpliwosci, ze trzeba uciekac
                          • glamourous Re: Niedojrzały mąż 01.03.13, 13:09
                            differentview napisała:

                            > ale nie musi byc tak, ze naburmuszony
                            > maz, ktory nie potrafi komunikowac wprost swoich emocji to koniecznie tyran, k
                            > tory jest o krok od rekoczynu
                            > autorka watku tez nie wyglada na manipulowana i zastraszona ofiare- postrzega
                            > problem jako niedojrzalosc, wie gdzie lezy przyczyna i zastanawia sie czy mozna
                            > cos z tym zrobic
                            > ale zgadzam sie z Toba, ze czasami takie zachowania to tylko przygrywka i potem
                            > rozwija sie to w regularna przemoc- wtedy nie ma juz watpliwosci, ze trzeba uc
                            > iekac

                            W przypadkach przemocy psychicznej wcale nie chodzi o to, czy dojdzie do rekoczynow czy nie. Chodzi o to, ze na dlusza mete zwiazek jest bez szans, bo toksyczne zachowania, manipulacje i ustawiczne ranienie zabija w niej w koncu uczucia drugiej strony, zabija bliskosc i zaufanie.

                            Uciekac nalezy NIE wtedy kiedy zaczyna sie regularne zastraszanie czy przemoc. Uciekac trzeba wtedy, kiedy czujemy, ze jestesmy w tym zwiazku zwyczajnie nieszczesliwi, a patrner odmawia wspolpracy. Lub obiecuje poprawe, ale z tych obietnic zupelnie nic nie wynika (vide alkoholicy i ich "juz wiecej nie bede") Toksyczni ludzie niszcza i trzeba sie od nich po prostu odciac. A istnieje wiele odmian toksycznosci, nie tylko ta tradycyjna przemoc, z biciem i zastraszaniem.
            • altz Re: Niedojrzały mąż 01.03.13, 11:48
              sebalda napisała:
              > Ale co zrobić z osobą, ktora się obraża, fochuje, nie odzywa? Najprościej ignor
              > ować. Ale ignorowanie oznacza wchodzenie w grę, całe dni milczenia, co młodą mę
              > żatkę bardzo boli. Ignorowanie milczenia przez mówienie do męża. Czyli wyciągan
              > ie do niego ręki. Ile można? A co, jeśli autorka będzie się do niego odzywać, m
              > imo jego focha, a on dalej będzie milczał? Mówić do ściany?
              Tutaj jest faktycznie trudna sytuacja, bo dorosły facet dąsa się tygodniami i dla mnie to już jest zwyczajna przemoc. Można się pogniewać, pójść spać, ale następnego dnia już się żałuje.
              Zdarzyło mi się kilka osób z fochem unieszkodliwić.
              Pewna dziewczyna systematycznie robi takie awantury, taki ma styl. Mnie to nie rusza, nawet powiedziałem jej, że nie umiem się na nią gniewać, roześmiała się i zmniejszyła się liczba takich sytuacji.
              Komuś innemu coś proponowałem atrakcyjnego dla niego, ale ponieważ nadąsany strasznie, to powiedział, że nie chce brać udziału. Po chwili przemyślał, bo ja uczciwie zapraszałem, a jak by odmówił, to nikt poza nim by się tym nie przejął, za dużo by stracił, a nic nie zyskał, więc sobie odpuścił.
              Tak można rozmawiać z obcymi ludźmi, z mężem czy żoną jest dużo gorzej, bo nas ten konflikt mocno dotyczy, ale taki człowiek postępujący tygodniami często wbrew sobie, jest po prostu nie do zniesienia.
            • loca_ines Re: Niedojrzały mąż 17.05.13, 22:39
              rozpaczliwie szukam potwierdzenia swojego przekonania o tym, że mogłabym sobie radę dać bez niego... ale nie mam pracy, własnego M, od lat uzależniona jestem od niego. A synek trzyipółletni sam naprawia szufladę, żeby tata się nie zdenerwował, kiedy z pracy wróci.
          • mawikt Re: Niedojrzały mąż 01.03.13, 13:23
            No dobrze, postaram się opisać bardziej konkretnie.
            1. Kiedy cos mnie zdenerwowało to wyolbrzymiałam winę męża, nawet jeśli jego udział był minimalny. To z calą pewnością bardziej był objaw niedojrzałości niż celowej agresji (moje 8-letnie dziecko akurat teraz tak reaguje, hehe). Mąż najczęsciej był zdziwiony, że coś mnie uraziło, a jego zdziwienie pogłębiało moją frustrację. Czasem przepraszał, ale mnie to nie wystarczało.
            2. Faza druga - rozkminianie jak okropnie mnie potraktowano. Bez jakiegokolwiek dystansu. Malutkie problemy puchły do granic. W tym momencie załamywałam się z rozpaczy i nie chciałam mieć z mężem nic wspólnego. On w tym czasie starał się przeczekać, sądząc że po prostu muszę ochłonąć, tak jak to robi on i większość ludzkości.
            3. Długotrwałe obrażenie się - kilka godzin, kilka dni, tydzień.... Zawsze uważałam, że to mąż powinien wyciągnąć pierwszy rękę. A tu figa. Mąż zdawał sobie sprawę ze stopnia rozdmuchania problemu i olewał moje nadęcie. Sytuacja patowa.
            4. Przełom następował samoistnie, bez zasługi męża. Najczęściej wtedy gdy się zmęczyłam :) Albo rozczulił mnie czymś (np. zrobił coś fajnego z dzieckiem), albo przyniósł jakąś dobrą wiadomość, wtedy schodziło ze mnie napięcie.

            Ale oprócz tego mój mąż kilka razy (2-3) zrobił mi to co ja jemu, tylko na krótko. Jak to bolało! I być może tu pies pogrzebany.

            • sebalda Re: Niedojrzały mąż 01.03.13, 13:39
              Chyba dobrze opisane uczucia osoby o zapędach przemocowych. Ale na pewno nie osoby przemocowej, bo tak "delikatne" metody, jakie stosował mąż Mawikt z pewnością by nie pomogły;)
              Ja swojemu mężowi wiele razy próbowalam pokazać, jak to jest, gdy się obrażam, gdy całymi dniami się nie odzywam, gdy mam swoje życie oprócz niego. Początkowo budziło to dziki opór i powodowało eskalację jego przemocy. Z czasem widział, że się nie ugnę, i trochę odpuścił. Ale to i tak nie zastopowało go w wybuchach, gdy napięcie w nim rośnie do takich rozmiarów, że musi znaleźć ujście. Tyle że ja się już nie bawię. Odcinam się emocjonalnie i mentalnie. Nie dostarczam mu paliwa i płomień jego gniewu szybciej gaśnie. Dziś to on częściej przerywa milczenie, gdy się obrazi, ja na to zawsze odpowiadam, nie bawię się w przedszkole. I życie toczy się dalej.
              Z pewnością niewchodzenie w grę, jakie prezentował mąż Mawikt, jest bardzo dobrą metodą, tylko czy skuteczną długofalowo w cięższych przypadkach, nie wiem.
            • bez_przekazu Re: Niedojrzały mąż 01.03.13, 17:00
              pies jest pogrzebany tam, gdzie ewidentnie jest czyjas wina.
              jesli ktos cie wyzwie,albo wrecz zagrozi, to trudno, aby foch minal osobie, ktora w tym wypadku byla ofiara.
        • bez_przekazu Re: Niedojrzały mąż 01.03.13, 16:56
          nalezalo dodac "niektorych". ja bronie caly czas meza autorki.

          mawikt napisała:

          > W porównaniu do wypowiedzi forumowiczek, które widzą w zachowaniu męża wylączni
          > e bierną agresję, odpowiedź Pani Agnieszki brzmi trochę bardziej optymistycznie
          > . Mówi, że problem leży bardziej w komunikacji niż w przemocy. Chciałabym dołąc
          > zyć się do tej opinii.
          >
          > Wychowałam się w takiej rodzinie, mój tata zachowywał się i nadal zachowuje jak
          > opisywany mąż. Okazało się, że ja po swoim ślubie zaczęłam kopiować jego zacho
          > wania, bo była to dla mnie najprostsza, choć najmniej efektywna droga radzenia
          > sobie z konfliktami. Byłam fochliwą, obrażalską, milczącą i karzącą za wszystko
          > żoną. Tylko, że trafiłam na męża, który nie rozumiał idei obrażania się i moje
          > akcje w ogóle na niego nie działały. Nie uzyskiwałam nic. No to przestałam :)
          >
      • bez_przekazu Re: Niedojrzały mąż 01.03.13, 16:54
        super! o to mi chodzilo, tyle,ze nie pptrafie opisac tego fachowym jezykiem.
        jest taka tendencja u mlodego pokolenia,ze "jakbyco to rozwod", czyli pojscie na latwizne, a to do nikad nie prowadzi.

        agnieszka_iwaszkiewicz napisała:

        > Na pewno opisane zachowania męża mogą być uciążliwe Mogą rozczarowywać. Mają w
        > sobie dawkę agresji i biernej agresji. Stanowią przykład nieprawidłowej komuni
        > kacji
        > Ale rozwodzenie się z tego powodu wydaje się rozwiązaniem cokolwiek nadmiarowym
        > . Szczególnie, że mąż ma też cechy i zachowania równoważące wady. Jak każdy, zr
        > esztą.
        > W związek warto zainwestować . Pani inwestycją niech będzie stawianie granic, n
        > auka otwartej komunikacji, odmienny sposób radzenia sobie z frustracją i strese
        > m. Trzeba to pokazywać mężowi. Nie abdykować ze swoich sposobów rozwiązywania k
        > onfliktów, nawet jeśli są one diametralnie różne od sposobów męża. Nie musi Pan
        > i uczyć się żyć z złymi nawykowymi zachowaniami męża. Może się Pani im przeciws
        > tawiać, nie ulegać nieświadomym manipulacją męża. Rozkodowywać jego komunikację
        > . Dzięki temu Pani ochroni siebie, a mąż ma szanse powoli uczyć się innych zach
        > owań. Dzięki temu będzie też poznawać lepiej Panią.
        > Z jakiś powodów i gdzieś mąż nauczył się takiego postępowania. Może kiedyś mu
        > służyło. Teraz musi nauczyć się życia z Panią i wypracowywania Waszych wspólnyc
        > h kodów. A Pani może mieć na to wpływ. Taka postawa nie musi kojarzyć się z ule
        > głością. To może być postawa dojrzała, między innymi dlatego, że będzie świadom
        > a oraz będzie pozostawiała Pani kontrolę. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • lena575 Re: Niedojrzały mąż 07.03.13, 21:21
        Dobre rady psychologów co do stwawnia granic, są tak samo dobre jak i rady w sprawie np. zarządzania, rozwiązywania problemów w grupie. bycia asertywnym i pozbycia się kompleksów. A w życiu, wygląda na to, że "ofiara" powinna przejść terapię albo szkolenie "jak się nie dać". Szybko nauczyć się zachowań, o uczeniu sie których z kimś innym, by nie rzec, normalnym, nawet by nie musiała mysleć.
        Bo co to znaczy "stawianie granic" osobie manipulującej i agresywnej? Inne w przypadku manipulacji, inne w przypadku agresji ....I, niestety, jak związek ma jakąś dynamikę tak i manipulacje i agresja maja dynamikę. Można tak stawiac granice do śmierci ... własnej i tychże granic... Iść od razu na szkolenie czy czekać, a nuż sobie poradzimy same? i po jakim czasie i w jakim miejscu zdecydować, czy stawianie granic nam wychodzi czy tez nie ?
        I co jest granica granic i kiedy zastosować ?
        Jak niszczące jest życie z osobą maniupulującą fochami sama doświadczyłam. Jak postawiłam jakieś granice, to za chwile musiałam je stawiac w innym miejscu. Jak wydawało się, że już coś ustalone, to manipulant "rżnie greka" i wmawia, ze było zupełnie inaczej niz było. Jak zdecydowałam, że biorę rozwód, manipulant nagle zauważył i co najwazniejsze, szybko zaczął respektować granice. Gdyby nie respektował, małzeństwo by się skończyło.
        Minipulacja i agresja to powód do rozwodu. Nalezy działąć szybko i zdecyodowanie. Postawic garnicę granic bez odwrotu.

    • glamourous Z calym szacunkiem 01.03.13, 12:25
      ...dla pani psycholog i reszty osob, ktore w postach powyzej wypowiadaja sie zeby zostac i dalej probowac zawracac Wisle kijem :
      Dziewczyna ma zdrowy, asertywny odruch, zeby odciac sie od toksycznej osoby i nie dac sobie wejsc na glowe. Zastanawia sie, czy nie zakonczyc zwiazku. I tu odezwal sie chor glosow, ze przeciez zwiazek to swieta rzecz, ze jak w ogole mozna myslec o odejsciu, ze powinna zostac i podjac sie misji naprawiania meza, cierpliwie i z mozolem, wychowujac jak dziecko. I kontynuowac syzyfowa prace, bo przeciez malzenstwo...Itp.
      Tymczasem wiosek jest prosty : jezeli on zachowuje sie tak juz teraz, w swiezej fazie zwiazku kiedy ludzie z reguly jeszcze sie staraja i kamufluja swoje przywary, to co bedzie pozniej, kiedy jego hamulce jeszcze bardziej z biegiem czasu i stazu zwiazku popuszcza, a ona urodzi mu dzieci i pole jej manewru jesli chodzi o rozstanie bedzie mocno zawezone? Toksyczne cechy charakteru z reguly nie ustepuja z czasem, tylko nasilaja sie w miare trwania zwiazku. Tu te cechy sa na tyle ewidentne, ze uniemozliwiaja spokojne, harmonijne zycie pary, sabotuja budowanie wiezi i wspolnej przyszlosci. Moja opinia jest taka : autorka watku samodzielnie meza nie naprawi, to syzyfowa praca. Bez terapii i psychologa sie NIE DA. Jezeli juz podjac probe naprawiania charakteru meza, to nie ewangelizujac go samodzielnie metoda prob i bledow oraz po amatorsku, bo to psu na bude, tylko stanowczo wyslac do psychologa. Dac ultimatum : terapia albo rozwod. Oraz mozliwie krotki termin realizacji, zeby nie tracic czasu. I tego sie mocno trzymac, oczywiscie poki co za wszelka cene wstrzymujac decyzje o dzieciach.

      Moze sie jednak okazac, ze uparty maz na terapie sie nie zgodzi, albo bedzie chodzil w kratke, z przymusu i bez przekonania. Wtedy optowalabym za rozstaniem. Bo naprawde szkoda zycia.
      • sebalda Re: Z calym szacunkiem 01.03.13, 12:34
        Z własnego, 25-letniego doświadczenia powiem: Glamourous ma 100% racji.
      • bez_przekazu Re: Z calym szacunkiem 01.03.13, 17:03
        szkoda,ze nie miala takiego odruchu zanim powiedziala "tak".

        glamourous napisała:

        > ...dla pani psycholog i reszty osob, ktore w postach powyzej wypowiadaja sie ze
        > by zostac i dalej probowac zawracac Wisle kijem :
        > Dziewczyna ma zdrowy, asertywny odruch, zeby odciac sie od toksycznej osoby
        >
    • tully.makker Re: Niedojrzały mąż 01.03.13, 14:48
      Przeczytaj ksiazki Patricii Evans Verbally Abusive Relationship, Controlling People i Verbally Abusive Man, Can He Change? i Susan Forward Men Who Hate Women and Women Who Love Them.

      Nastepni daj swojemu mezowi takiego kopa w dooope, zeby umarl z glodu lecac. Po przeczytaniu tych ksiazek i zrozumieniu mechanizmu przemocy werbalnej nie bedziesz z tym miala najmniejszego problemu.
      • bez_przekazu Re: Niedojrzały mąż 01.03.13, 17:06
        ksiazki, ksiazki, ksiazki... tyle ich przeczytalam i dalej nic nie wiem.
        czytanie poradnikow ma sens,kiedy robia to obie strony.
        ksiazki sobie i zycie sobie. a juz na pewno bez sesnu jest czytanie poradniokow napisanych przez Amerykanow. oni maja zupelnie inne problemy i zycie niz nasze.

        tully.makker napisała:

        > Przeczytaj ksiazki Patricii Evans Verbally Abusive Relationship, Controlling Pe
        > ople i Verbally Abusive Man, Can He Change? i Susan Forward Men Who Hate Women
        > and Women Who Love Them.
        >
        > Nastepni daj swojemu mezowi takiego kopa w dooope, zeby umarl z glodu lecac. Po
        > przeczytaniu tych ksiazek i zrozumieniu mechanizmu przemocy werbalnej nie bedz
        > iesz z tym miala najmniejszego problemu.
        >
    • yna777 Re: Niedojrzały mąż 01.03.13, 17:07
      A ja bym rozróżniła dwa rodzaje postaw, które mogą wyglądać tak samo, ale moim zdaniem są czego innego wyrazem.
      Są tzw. cholerycy, są obrażalscy i są ludzie, którym wydaje się, że na najbliższe osoby mogą wrzeszczeć itp. I często te zachowania wynieśli z domu. Często dlatego, że takie zachowania skutkowały osiągnięciem jakiegoś celu. I z tymi osobami na pewno da się żyć i można poprzez stawianie granic, tzw. docieranie się, czy pokazywanie, że takie zachowanie na mnie nie działa - je niejako "naprawić" lub przyzwyczaić się do takich zachowań.
      I są tacy, u których te zachowania wynikają z czegoś głębszego, jakiś bardziej wdrukowanych wzorców, mają na celu realizację jakiś poważniejszych potrzeb, czy to w zakresie braku poczucia własnej wartości czy potrzeby kontroli. I tutaj, dopóki oni sami nie zechcą coś z tym zrobić, to należy uciekać.
      Różnicę, czyli tą jak tu się często mówi, toksyczność takiej osoby, widać najlepiej właśnie po tym jak ona na nas działa. Na choleryka czy obrażalskiego, popatrzymy z powątpiewaniem, że dorosły człowiek może się tak zachować, pomyślimy, że to niedojrzałe, dziecinne itp., też strzelimy focha w odpowiedzi na jego foch - i tyle. Do następnego razu. I jeżeli mąż autorki wątku to ten typ, to zgodzę się z poradą Pani Agnieszki.
      Przy takiej osobie, nie będziemy jednak mieli odczucia, jak przy osobie toksycznej, że to ma nas do czegoś zmusić, że to jest jakaś kara, że rozbijamy się o jakiś mur, że jesteśmy jakoś gorsi, winni. Nie będzie nas to wykańczać psychicznie, dawać poczucia, że tak naprawdę w takiej osobie nie mamy żadnego wsparcia, a wręcz przeciwnie, możemy się obawiać, że w gorszej dla nas chwili jeszcze nam czymś dowali albo w najlepszym wypadku zignoruje w ramach bycia obrażonym.
      W tym drugim wypadku trzeba uciekać. Żadne stawiania granic nie pomogą. Owszem powstrzymają być może część zachowań, wydłużą okresy miesiąca miodowego, ale życie się spędzi na czekaniu na atak, pilnowaniu tych granic, potem pilnowaniu czy granice dzieci nie są przekraczane. Ze wszystkim pozostaje się i tak samemu, bo cały czas trzeba zakładać, że może być tak, że w ramach kary, odegrania się za jakąś wyimaginowaną urazę, czegoś nie zrobi, zrobi na przekór, znowu nawrzeszczy. Cały czas trzeba być samowystarczalnym i liczyć tylko na siebie. I cały czas przebijać się przez mur, świadomiej obrazy, obojętności, nieracjonalności. Całe życie zaczyna być nakierunkowane na radzenie sobie z takim człowiekiem. Po co?
      I piszę to jako "szczęśliwa" posiadaczka takiego męża jak autorka. Tylko mój nie krzyczy, on rzuca za to tak złośliwe i przykre uwagi, pełne pogardy i niezadowolenia ze mnie i tak bez przyczyny w zasadzie. I oczywiście często w najmniej spodziewanych momentach. Chociaż, nie, w sumie to ja wiem często kiedy się ich spodziewać, podobnie jak focha. Za każdym razem jak musi się w czymś zgodzić ze mną (i przez musi nie mam na myśli, że się uprę, ale po prostu nawet on widzi, że mam rację) albo coś mi wyjdzie i jestem zadowolona z czegoś. I mam to na etapie stawiania granic. Zatem jest lepiej niż było, można wręcz powiedzieć, że się bardzo pilnuje. Ale wcale nie jest łatwiej czy mniej obciążająco psychicznie.
      Zatem obserwuj, powalcz o zmianę, ale gdyby nie dawało to efektów trwałych, uciekaj zanim będziecie mieć dzieci.
      • bez_przekazu Re: Niedojrzały mąż 01.03.13, 17:30
        to sie do niedawna nazywalo "niezgodnosc charakterow". teraz szuka sie glebiej.
        troche zyje na tym swiecie (51 lat bedzie czerwcu) i ze zdziwieniem dowiaduje sie,ze zyje z przemocowcem. po wczorajszej wymianie postow i wysluchaniu poleconej audycji w radio o przemocowcach jestem tak nakrecona,ze stwierdzlam , iz od 24 lat zyje w zwiazku przemocowym (stwierdzilam obiektywnie,ze ja jestem przemocowcem i moj maz jest przemocowcem). oczywiscie nie powiem mu o moich przemysleniach , bo kaze mi isc sie leczyc (tak samo,jak ja jemu przy byle okazji).
        jedno jest pewne: bardzo latwo sie "nakrecic" i zostac zmanipulowanym.
        moim zdaniem - albo sie kocha albo juz nie, i nie ma o dorabiac ideologii. bo jesli sie narzeka,ze zyje sie 30 lat z przemocowcem to trzeba sie zastanowic nad soba,czy ze mna jest wszystko w porzadku,albo sie rozwiesc i dopiero potem radzic innym.

        yna777 napisał(a):

        > same pierdolyy >
        • altz Re: Niedojrzały mąż 01.03.13, 17:59
          bez_przekazu napisał(a):
          > bardzo latwo sie "nakrecic" i zostac zmanipulowanym.
          > moim zdaniem - albo sie kocha albo juz nie, i nie ma o dorabiac ideologii.
          Tutaj małżeństwo jest młode.
          A z tym "albo się kocha" zgodzę się, ale działa to w obie strony. Można coś powiedzieć ostro, zakląć, trzasnąć drzwiami i nawet się wściec na cały dzień, ale utrzymywanie tego przez tydzień czy dwa, świadczy o złej hierarchii uczuć, najpierw jest złość, zemsta i walka, a te lepsze uczucia są na szarym końcu.
          • bez_przekazu Re: Niedojrzały mąż 01.03.13, 18:29
            to nie jest hierarchia tylko spadek. po rodzicach.
            altz napisał:

            > bez_przekazu napisał(a):
            > > bardzo latwo sie "nakrecic" i zostac zmanipulowanym.
            > > moim zdaniem - albo sie kocha albo juz nie, i nie ma o dorabiac ideologii
            > .
            > Tutaj małżeństwo jest młode.
            > A z tym "albo się kocha" zgodzę się, ale działa to w obie strony. Można coś pow
            > iedzieć ostro, zakląć, trzasnąć drzwiami i nawet się wściec na cały dzień, ale
            > utrzymywanie tego przez tydzień czy dwa, świadczy o złej hierarchii uczuć, najp
            > ierw jest złość, zemsta i walka, a te lepsze uczucia są na szarym końcu.
      • glamourous Nie, to nie tak 01.03.13, 18:35
        yna777 napisał(a):

        > A ja bym rozróżniła dwa rodzaje postaw, które mogą wyglądać tak samo, ale moim
        > zdaniem są czego innego wyrazem.
        > Są tzw. cholerycy, są obrażalscy i są ludzie, którym wydaje się, że na najbliżs
        > ze osoby mogą wrzeszczeć itp. I często te zachowania wynieśli z domu (...)
        > I są tacy, u których te zachowania wynikają z czegoś głębszego, jakiś bardziej
        > wdrukowanych wzorców,

        Nie zgadzam sie, ze sa "zwykli" cholerycy, z ktorymi da sie zyc, oraz przemocowcy, od ktorych trzeba wiac.
        Po pierwsze nie da sie tutaj precyzyjnie rozgraniczyc, gdzie sie konczy zwykly choleryk a zaczyna przemocowiec. Wszelkie darcie geby na bliskie osoby jest toksyczne i niszczace.

        Po drugie nie jest wazny podzial na choleryka i przemocowca, a to, jak takie zachowania dzialaja na bliska osobe. Sa ludzie malo wrazliwi, o grubej skorze, rowniez byc moze wychowane w rodzinie gdzie panowal klimat "walczymy ze soba i komunikujemy sie krzyczac". Taka osoba moze lepiej znosic wybuchy choleryka, nie ruszaja jej one tak bardzo.
        Jednak ten sam choleryk zyjacy z osoba cywilizowana, kulturalna, wrazliwa, nie cierpiaca klotni, zamieni jej zycie w pieklo.

        Kwestia dobrania sie. I osobistej tolerancji pewnych niestandardowych zachowan.

        Tak jak pisalam wyzej : jedynym miernikiem toksycznosci osoby jest jej oddzialywanie na bliskich. Ten sam czlowiek moze byc dla jednej osoby bardziej toksyczny, dla innej mniej. Jezeli autorka watku czuje sie z mezem nieszczesliwa i zmeczona jego wybuchami, to znaczy ze jego osobowosc jest dla niej toksyczna i potrzebne sa zmiany. Terapia albo rozstanie. I nie wazny jest wtedy ten Twoj podzial, czy "tylko" choleryk, czy "az" przemocowiec. Ona sie z tym bardzo zle czuje, i koniec.
        • yna777 Re: Nie, to nie tak 01.03.13, 19:00
          glamourous napisała:
          > Nie zgadzam sie, ze sa "zwykli" cholerycy, z ktorymi da sie zyc, oraz przemocowcy, od ktorych trzeba wiac. Wszelkie darcie geby na bliskie osoby jest toksyczne i niszczace. >
          > Po drugie nie jest wazny podzial na choleryka i przemocowca, a to, jak takie zachowania dzialaja na bliska osobe.>

          Będę jednak obstawała przy swoim zdaniu. Są osoby z tzw. temperamentem, łatwiej ulegające emocjom i czasem to może być ich nawet zaletą. Zatem ich wybuchy złości, choć podobne do tych wybuchów przemocowca, będą jednocześnie jakościowo inne. One zwykle nie będą skierowane przeciwko partnerowi. Owszem zgodzę się, że nie każdy nadaje się do związku z takim partnerem - i to się nazywa właściwym dobraniem. Jest jednak inaczej jak ktoś np. odreagowuje stresujący dzień płaczem, tj. przyjdzie do domu i sobie popłacze i choć beks można nie lubić i mogą denerwować, to partner wie, że to nie jest skierowane przeciw niemu, od osoby która płaczem próbuje wymusić spełnienie jakiś jej zachcianek i żądań. I jest różnica między kimś kto walnie się młotkiem w palec i przez 10 minut drze się na wszystkich, ale zaraz mu przechodzi, mówi sorry i sam z siebie się śmieje, że młotka użyć nie umie i próbuje dalej coś zrobić z tym młotkiem, a kimś kto powydziera się przy tej okazji na wszystkich i obrazi się, że ktoś go zmusił do jego użycia a on w palec się uderzył i zagrozi (i to serio) że więcej prac tego typu nie podejmuje, radź sobie sam/-a i idzie sobie, a w ogóle to ty beznadziejny/-a jesteś, że sam/-a tego nie umiesz zrobić.
          • glamourous Re: Nie, to nie tak 01.03.13, 20:51
            yna777 napisał(a):

            > Zatem ich wybuchy zło
            > ści, choć podobne do tych wybuchów przemocowca, będą jednocześnie jakościowo in
            > ne. One zwykle nie będą skierowane przeciwko partnerowi.
            > I jest różni
            > ca między kimś kto walnie się młotkiem w palec i przez 10 minut drze się na wsz
            > ystkich, ale zaraz mu przechodzi,

            Sama sobie zaprzeczasz. Najpierw piszesz, ze wybuchy zlosci "zwyklego" choleryka nie sa skierowane przeciwko patrnerowi, a zaraz potem podajesz przyklad jak to taki choleryk uderza sie mlotkiem w palec i , cyt. "drze na wszystkich".
            No to jak w koncu? Darcie sie na innych jest jak najbardziej skierowane przeciwko nim, a to juz agresja werbalna.
            W ogole naciagany jest taki podzial. Moim zdaniem oba te przypadki sa toksyczne.
            Nie jest normalne, kiedy dorosly czlowiek, uderzywszy sie mlotkiem w palec terroryzuje swoimi wrzaskami swoich bliskich. Z przykladu jaki opisalas wnioskuje, ze nie chodzi o gromkie "auuuu" wyrzucone w przestrzen, tylko o darcie sie na wszystkich. To oznacza tylko jedno - nie radzenie sobie ze zloscia, brak kontroli nad impulsami, czyli brak emocjonalnej dojrzalosci. A to, owszem, jest toksyczne i to sie leczy terapia.
            • sebalda Re: Nie, to nie tak 01.03.13, 23:03
              A ja rozumiem podział Yny, bo mam w domu dokładnie taki egzemplarz jak w przykładzie drugim. Każda najmniejsza porażka musi być odreagowana na bliskich, musi się znaleźć powód, by nią obarczyć bliskich, wszyscy są przeciwko niemu, a w ogóle, to po co go prosiłam!!! Albo: co, obiad wam nie smakował?!?!?
              Sama natomiast bywam jak w przykładzie pierwszym, jak mam zły dzień, powarkuję, mogę się przyczepić o głupstwo, huknę na dziecko (już duże), że znowu sterta naczyń na biurku, że ja nie będę po niej sprzątać! Ale to trwa chwilę, kilka minut z reguły i gdy przegnę, po chwili przepraszam. Dzieci zresztą robią dokładnie tak samo. Wybuchają, jak są podenerwowane, ale szybko przepraszają. Bo człowiek nie jest maszyną i miewa gorsze dni. Ale nie wolno przeginać (ranić głęboko i bezlitośnie), poniżać, wzbudzać poczucia winy, obrażać się na wiele dni. To już inny kaliber.
              Ktoś tu pisał, że jeśli ktoś ma się obrazić, to raczej ofiara. Nic bardziej mylnego, jeśli chodzi o przemocowców: to oni się obrażają. Obrażają się o to, że przegięli, a przegięli przecież nie ze złej woli, tylko dlatego, że zostali sprowokowani. Inaczej przecież nigdy by nie powiedzieli/zrobili tego, co zrobili. Bo ty mnie sprowokowałaś!!! To najczęściej stosowane zdanie przez przemocowca. Obraża się, bo obraził. Paradoks? Otóż to.
              • altz Re: Nie, to nie tak 02.03.13, 07:25
                sebalda napisała:
                > Inaczej przecież nigdy by nie powiedzieli/zrobili tego, co zrobili. B
                > o ty mnie sprowokowałaś!!! To najczęściej stosowane zdanie przez przemocowca. O
                > braża się, bo obraził.

                Znam to dobrze. Panie mają pretensje, że je ktoś "doprowadził do takiego stanu". Miałem kiedyś taką żonę. Całość była wzmocniona doskonałą pamięcią. :-D
                Panowie mają trochę inaczej. Mówią po tym, że ''to było niepotrzebne", "gdybyście mnie słuchali/robili jak prosiłem, to by nie trzeba było...". Skąd to znam? Wariatów wokół nie brakuje.
                • sebalda Re: Nie, to nie tak 02.03.13, 11:44
                  Mój mąż miał tak, że jak przekroczył wszelkie granice w awanturze, to na drugi dzień przychodziło niby opamiętanie, przepraszał, kajał się. Ja oczywiście, pierwsza naiwna, wierzyłam, przyjmowałam, przebaczałam. Jakież było moje zdziwienie, gdy w czasie następnej masakrycznej awantury mąż prosto w twarz mi wykrzykiwał, że on co prawda przeprosił, ale przecież sama sobie byłam winna. I tyle z jego skruchy.
                  Z czasem przestał już nawet przepraszać, za to w zamian się obrażał. Na przykład w kłótni wyzwał mnie najgorszymi słowami, mówił rzeczy najbardziej raniące, stosował szantaż emocjonalny (często o drobiazg, bo na przykład przyszła sobota i wypadałoby trochę pomóc w domu, ale przecież w sobotę to on musi odpocząć i tu konflikt sumienia się włączał;), a potem zamykał się w pokoju (przynajmniej można z czystym sumieniem olać pomoc w domu) i tak w nim siedział przez tydzień z przerwami na wyjście do pracy. Przy okazji karał resztę domowników, Bogu ducha winne dzieci. O, taki typ.
                  Kobietom, które znoszą fochy mężów, jego milczenie trwające tygodniami, pragnę przypomnieć, że ten typ często przenosi takie zachowania na dzieci. Co myśli dziecko, widząc tak zachowującego się tatusia? Często na przykład próbuje przejąć rolę mediatora. Czy to jest dobre dla dziecka? Potem przeżywa konflikt lojalności, bo czyją stronę trzymać? Warto się nad tym zastanowić.
                  • paris-texas-warsaw Re: Nie, to nie tak 02.03.13, 12:41
                    Jako osoba nieźle zaburzona;), po dwóch latach psychoterapii (chwilowo zawieszonej, ale mam zamiar ją jeszcze długo kontynuować, może też postaram się o jakieś warsztaty komunikacji - kto wie...), pozostająca w związku małżeńskim - chyba szczęśliwym acz burzliwym:), napiszę tak:
                    1.Też byłam mistrzem obrażania się - mąż ostatnio mi mówi, że z wiekiem zrobiłam się chyba bardziej leniwa i już mi się nie chce bawić w spektakularne akcje - ale w tym nie pokładałabym nadziei - Twój mąż może być bardziej wytrwały i nigdy może mu nie przejść..., różne inne "błędy komunikacyjne" nie są mi też obce, więc trochę jakby czuję temat... Zresztą mało znam osób, których komunikacja w mniejszym lub większym stopniu nie jest zaburzona - część z tych osób jednak jest może zwyczajnie "łatwiejsza" we współżyciu, a błędy komunikacyjne inaczej się objawiają...
                    2. Na Twoim miejscu spisałabym przez kilka dni dokładnie na czym polega wg Ciebie zaburzona komunikacja/zachowania Twojego męża i mu to przedstawiła. Razem z tym powiedziałabym, że nie zamierzam dłużej tolerować takich zachowań i namówiłabym męża na wspólną wizytę u jakiegoś speca od komunikacji albo terapeuty rodzinnego. Pani Agnieszka ładnie określiła, że można "odkodować" komunikację, ale podejrzewam, że samemu w praktyce jest to bardzo ciężkie. Wg mnie zaburzoną komunikację można czasem naprawiać dość prostymi metodami - nauką wyrażania emocji wprost, dbaniem o wystarczający czas na czynienie pewnych rozmów, upewnianie się, że obie strony się rozumieją, itd. Jednak jeśli za problemami z komunikacją, które objawiają się np. krzykiem, złością, wyzywanie, etc. są czyjeś problemy emocjonalne, zwykła nauka technik komunikacji może być niewystarczająca. Wydaje mi się, że jeśli Waszej komunikacji mógłby się przyjrzeć specjalista z zewnątrz wtedy obiektywnie ustalilibyście na czym polegają punkty zapalne w Waszej relacji i jak im zapobiec. Gdyby się okazało, że faktycznie problemy z komunikacja wynikają z problemów emocjonalnych Twojego męża, taka osoba z zewnątrz mogłaby mu dać wskazówkę, by to on zajął się np. gruntowniej własną terapią, docieraniem do faktycznych źródeł frustracji, itd. Wydaje mi się, nawet jeśli Twój opis wskazuje, że faktycznie niewłaściwe zachowania są po stronie męża, to łatwiej będzie iść razem na wspólne spotkanie z terapeutą niż "wysyłać" tylko męża. On zresztą może nie widzieć tego problemu, a osoba z zewnątrz ma większe szanse do niego dotrzeć.
                  • noname2002 Re: Nie, to nie tak 08.03.13, 12:58
                    mówił rzeczy najbardziej raniące, s
                    > tosował szantaż emocjonalny (często o drobiazg, bo na przykład przyszła sobota
                    > i wypadałoby trochę pomóc w domu, ale przecież w sobotę to on musi odpocząć i t
                    > u konflikt sumienia się włączał;), a potem zamykał się w pokoju (przynajmniej m
                    > ożna z czystym sumieniem olać pomoc w domu) i tak w nim siedział przez tydzień
                    > z przerwami na wyjście do pracy.

                    Skad ja to znam? u nas klotnie byly w czwartki, w piatek i sobote milczenie, w sobote wieczorem samotne wyjscie na impreze, w niedziele "miesiac miodowy". Potem normalnie az do czwartki.
            • yna777 Re: Nie, to nie tak 02.03.13, 22:40
              glamourous napisała:
              > Sama sobie zaprzeczasz. Najpierw piszesz, ze wybuchy zlosci "zwyklego" choleryka nie sa skierowane przeciwko patrnerowi, a zaraz potem podajesz przyklad jak to taki choleryk uderza sie mlotkiem w palec i , cyt. "drze na wszystkich". No to jak w koncu? Darcie sie na innych jest jak najbardziej skierowane przeciwko nim, a to juz agresja werbalna. W ogole naciagany jest taki podzial. Moim zdaniem oba te przypadki sa toksyczne> .

              Jasne, że obie sytuacje nie są prawidłowe i jasne, że to agresja werbalna. Ale np. pierwszy typ po walnięciu się tym młotkiem będzie się darł, że głupi młotek, głupi gwóźdź i itp. winni będą wszyscy, włącznie z przedmiotami, ale nie ty personalnie zwykle lub jako jedna z wielu. Następnego dnia nie będzie pamiętał o wydarzeniu. Typ drugi zarzuci ci, że jesteś idiotką, która coś zepsuła, albo czegoś nie dopełniła i dlatego się walnął i na koniec obrazi się na ciebie. Winną wszystkiemu będziesz ty i spotka cię za to zasłużona kara. A przy następnej okazji jak poprosisz o coś wymagającego młotka, a będzie w złym nastroju, usłyszysz, że nie i to twoja wina, bo kiedyś przez ciebie walnął się młotkiem.
              Jak dla mnie różnica między tymi zachowaniami jest ogromna.
    • gonabe Re: Niedojrzały mąż 11.03.13, 18:47
      A mi się wydaję, że mąż jest pasywno agresywnym www.zatrutejablko.pl/agresjazwiazek.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka