Dodaj do ulubionych

Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz

12.07.13, 10:10
No właśnie jak w tytule.Od ok.2 lat mąż zmusza naszą córkę do wyjazdu w wakacje na obozy językowe.Córka za skarby świata jechać nie chce.Nie lubi obozów,była na wycieczce szkolnej kilka razy i powiedziała nigdy więcej.Nie lubi uczestniczyć na siłę w jakichś zajęciach,bo to ma w szkole.Nie chce wstawać na gwizdek,jeść na czas,ubierać się na czas itd.To ma na co dzień w domu,kiedy chodzi do szkoły.W wakacje chce leniuchować,odpocząć,spać do 10:00,robić to co lubi a na co nie ma czasu w roku szkolnym.Dodam,że córka bardzo dobrze się uczy,ale nauka to dla niej naprawdę ciężka praca.Każdy sprawdzian i test przeżywa jak maturę.W ogóle nerwus jest straszny,a przy tym zawsze musi być na wszystkie lekcje naumiana i przygotowana.Zatem nie dziwię się jej,że po takiej 10-miesięcznej orce,dzieciak chce wyluzować.W domu się nie nudzi,owszem gra na komputerze,ale jeździmy też na rowerach,chodzimy do kina teatru,wyjeżdżamy nad morze w góry.W dni między jednym wyjazdem a drugim czas spędza z ukochaną babcią,pomaga jej w domu,w ogrodzie.
Niestety od kilku lat mąż ciśnie i dusi córkę,aby wyjeżdżała na obozy językowe.Dodam,że ja mówię płynnie po angielsku a nigdy za granicą na wyjazdach szkoleniowych nie byłam.Języka nauczyłam się w Polsce prywatnie oraz w pracy gdzie mam stały kontakt z obcokrajowcami wszelakiej maści i angielski przez 6 godzin dziennie jest niemal moim ojczystym językiem.
Córka jest dzieckiem bardzo wrażliwym i uczuciowym.Uwielbia dom i spędzanie w nim czasu z rodzicami i dziadkami.To nie jest typ co z początkiem wakacji łapie plecak i hajda z domu na 2 miechy z jednej kolonii na drugą,z jednego wyjazdu na drugi byle z domu.Mąż nie może tego zrozumieć.Wszelkimi sposobami nakłania ją do wyjazdu.Co rusz przesyła jej maile z linkiem do stron o jakimś obozie a córka szału dostaje bo ona jechać nigdzie nie zamierza.Mąż się na nią obraża za to i ogólnie w domu jest nieciekawie.Rozmawiałam z nim i tłumaczyłam mu że każde dziecko jest inne,ale to do niego nie trafia.Może macie jakiś pomysł co zrobić jak mu wytłumaczyć,że to akurat dziecko kompletnie nie nadaje się do wyjazdów obozowych,życia w internacie,bursie itd.
Obserwuj wątek
    • sebalda Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 10:44
      W jakim wieku jest córka?
      Ja z jednej strony rozumiem, że córka chce odpocząć, ale taki obóz nie trwa chyba 2 miesiące, resztę wakacji mogłaby spędzić, jak lubi.
      Może mąż chce, by córka się bardziej socjalizowała, a do tego poznała inna kulturę, rozszerzyła horyzonty i przy okazji podszkoliła praktyczny język. Jakoś nie widzę, by ojciec bardzo chciał córkę skrzywdzić takimi planami.
      Są dzieci, które czasami trzeba trochę popchnąć. Może on na to liczy? Pewnie myśli, że córka nie chce, ale jak raz pojedzie, to polubi taką formę wakacji?
      U mnie było odwrotnie, i ja i dzieci marzyliśmy o ciekawych, rozwijających wyjazdach, ale finansowo nas nie było na to stać. Dla mnie więc ten problem jest trochę niezrozumiały.

      I mała uwaga: po znakach interpunkcyjnych naciskaj spację, bo inaczej ciężko się czyta.
    • basiastel Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 10:48
      Nie wiem jak przekonać męża, ale nie jest dobrze, gdy są tak silne naciski, że temat niszczy atmosferę życia rodzinnego. Im bardziej będzie się upierał, tym bardziej córka będzie się opierała. Dziecko nie musi realizować wizji i pomysłów tatusia i uczyć się na okrągło przez cały rok. Potrzebuje odpoczynku. Rozumiem, że tata dba o wykształcenie dziecka, ale dziecka nie można zajechać. Też znam języki, a na obozie językowym nigdy nie byłam.
      Może córcia za parę lat sama zechce pojechać, ale zmuszać jej nie wolno. Z tatą trzeba bardzo stanowczo porozmawiać, by nie zatruwał dziecku życia.
    • majarzeszow Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 10:53
      Niech mu córka podsyła linki do kursów, ktore uatrakcyjnią tatusia - po kilkanaście maili dziennie :-)
      • k1234561 Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 11:34
        Dla uściślenia córka ma 12-lat skończone, od września idzie do 6 klasy.
        Ona jest typem dziecka, które lubi spokój, ciszę, umie sobie sama zorganizować czas.Dodam,że od kilku dni sama, nienamawiana przez nikogo, wzięła do łapki zeszyt ze swojego dodatkowego angielskiego i zaczęła sobie powtarzać to, co uczyła się w tym roku.Osobiście byłam w szoku.Dlatego tym bardziej nie chcę ją zajeździć tym angielskim.Lepiej, że sama sięgnie z przyjemnością po zeszyt/książkę niż pod presją taty.I to w wakacje.
        Poza tym są dzieci stworzone do pracy w grupach,świetnie się czujące na wszelkich obozach i koloniach, a są dzieci dla których takie kolonie będą traumą a nie przyjemnością.Znam swą córkę i ona nalezy do tej drugiej grupy.To nie typ, który musi caly czas mieć wokół siebie wianuszek koleżanek i psiapsiółek i być duszą towarzystwa.Ona nie ma problemów w kontaktach z rówieśnikami,wycofana nie jest,ale rówieśnicy,gwar i wrzawa to nie są rzeczy niezbędne jej do życia.Ot taki typ.Na zasadzie jeden lubi zupę pomidorową , drugi ogórkową.
        • pade Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 11:59
          A pytałaś męża dlaczego naciska właśnie na obóz językowy?
          Czy chce dać córce to, czego nie miał i wydaje mu się, że w ten sposób jej pomaga? Czy też chce córce podnieść poprzeczkę i zmusić do jeszcze intensywniejszej nauki?
          Jaki mąż ma argumenty?

          Ja wiem, że to zabrzmi dziwnie, ale dla mnie zmuszanie dziecka do wyjazdu, gdy ono bardzo nie chce, jest rodzajem przemocy.
          • k1234561 Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 12:33
            pade napisała:

            > A pytałaś męża dlaczego naciska właśnie na obóz językowy?
            > Czy chce dać córce to, czego nie miał i wydaje mu się, że w ten sposób jej poma
            > ga? Czy też chce córce podnieść poprzeczkę i zmusić do jeszcze intensywniejszej
            > nauki?
            > Jaki mąż ma argumenty?

            Mąż chce, aby córka nauczyła się dobrze mówić po angielsku.Sam prowadzi dużą firmę i widzi jak ważna jest znajomośc języka, czasem nawet ważniejsza niż wyższe wykształcenie.On sam od ok.dwóch lat chodzi na indywidualne lekcje angielskiego, żeby w kontaktach z potencjalnymi klientami nie być uzależnionym od pracownika/ków których musi prosić o tłumaczenie.Jak był w wieku córki,jego rodzice nie sądzili,że znajomośc języka obcego może mu się kiedyś w życiu przydać.Dlatego teraz, jako już dorosły, nadrabia zaległości z dzieciństwa.Sam mówi, że jest mu bardzo trudno się skupić na nauce.Bo z jednej strony musi "pilnować" intersów,telefon dzwoni non stop, a z drugiej strony musi się skupić na lekcji, wkuwaniu słowek.Teraz ma za dużo na głowie i doszedł do tego, że gdyby uczył się jako dziecko miałby łatwiej, bo miałby tylko j.angielski na głowie, a nie jeszcze dodatkowo sprawy firmy,problemy,sprawy rodzinne,pracownicze itd.
            Dlatego chce, aby córka załapała ten angielski teraz, kiedy jeszcze tyle na głowie nie ma.Takie jest jego tłumaczenie.
            >
            > Ja wiem, że to zabrzmi dziwnie, ale dla mnie zmuszanie dziecka do wyjazd
            > u, gdy ono bardzo nie chce, jest rodzajem przemocy.

            Zgadzam się z Tobą w 100%.Dla mnie na przykład, była by to taka trauma, że odliczałabym dni do powrotu i nawet najciekawsze zajęcia nie zmusiłyby mnie do nauczenia się czegokolwiek na takim obozie.Córka jest taka sama.Wysyłanie ją zatem na taki obóz odniesie odwrotny skutek od zamierzonego.Szkoda zatem czasu i pieniędzy.
            Już sobie myślałam, że może w przyszłe wakacje namówię ją, aby razem z tatą uczetniczyła w jego lekcjach indywidualnych przez tydzień, codziennie po 2 godziny.Oni teraz są mniej więcej na tym samym etapie.Moga już sobie luźno pokonwersować w asyście nauczyciela,podsuwającego tematy do dialogu.Mogłoby być ciekawie....Wilk syty i owca cała.
            • pade Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 12:41
              Czyli stoi za tym jego kompleks, jego potrzeba.
              Może unaocznij to mężowi, niech zrozumie, że Wasza córka to nie on jako dziecko, że ona ma już inny start, inną rzeczywistość. Ponadto jest dobrą, pilną uczennicą i powinna otrzymać za to jakąś nagrodę: albo wymarzony wyjazd, czyli tam, gdzie ona by chciała, albo "odpitolenie się" taty od obozu językowego:)
            • olena.s Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 13.07.13, 09:52
              Uważam, że nie powinno się zmuszać dziecka, które nie chce wyjeżdżać.
              Ale póki tego nie załatwisz z mężem, może znajdziesz sposób na około, aby i wilk i owca były zadowolone. Może oboje zaaprobują metodę wrzucenia dziecka w język - niech jedno z was pojedzie z nia do Anglii, i zapisze ją tam choćby na półkolonie z angielskimi dziećmi: może córka lubi plastykę, sport, teatr? Nie formalny obóz językowy, bo bez lekcji plus mama kazdego popołudnia na miejscu, a jednocześnie chłonięcie narzecza? Znajomi właśnie coś takiego planują, koszt półkolonii w Londynie to jakieś 5-7 stów na tydzień, (plus utrzymanie i dojazd, niestety).
          • molly_wither Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 12:36
            Jakiej przemocy? Moze czas tez gdzies wyjechac i odpoczac od tego forum (tak na marginesie).
            Ojciec probuje dziecka nauczyc zycia. Zeby sie tylko mama nie zdziwila,jak ta cicha, poukladana dziewczynka nie zadzie przedwczesnie w ciaze.

            pade napisała:c

            >
            > Ja wiem, że to zabrzmi dziwnie, ale dla mnie zmuszanie dziecka do wyjazd
            > u, gdy ono bardzo nie chce, jest rodzajem przemocy.
            • pade Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 12:47
              Na siłę???
              Nie trzeba wyjeżdżać na obozy, żeby się zycia nauczyć. I to mówię ja, która jako nieśmiałe dziecko jeździłam na kolonie i zimowiska od szóstego roku zycia i ja, matka dwojga.

              Ja przedstawiam swoim dzieciom ofertę zgodną z ich upodobaniami i talentami. One wybierają.
              Raz zdarzyło się, że syn nie chciał jechać, nie był zdecydowany co wybrać, marudził. Nie pojechal. Potem sobie pluł w brodę.
              Ale nigdy nie wysłałabym dziecka na siłę gdziekolwiek, nawet do nielubianej ciotki. Bo to jest naduzycie wladzy nad dzieckiem i kropka.
        • molly_wither Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 12:33
          Jezu, to stara baba juz jest!
          Ja tez bylam i jestem takim typem,jak Twoja corka. Tym bardziej,jesli jest malo przebojowa powinna jezdzic na obozy! I nie jakies jezykowe czy tenisowe, ale przetrwania!!!

          k1234561 napisała:

          > Dla uściślenia córka ma 12-lat skończone, od września idzie do 6 klasy.
          > Ona jest typem dziecka, które lubi spokój, ciszę, umie sobie sama zorganizować
          > czas.Dodam,że od kilku dni sama, nienamawiana przez nikogo, wzięła do łapki zes
          > zyt ze swojego dodatkowego angielskiego i zaczęła sobie powtarzać to, co uczyła
          > się w tym roku.Osobiście byłam w szoku.Dlatego tym bardziej nie chcę ją zajeźd
          > zić tym angielskim.Lepiej, że sama sięgnie z przyjemnością po zeszyt/książkę ni
          > ż pod presją taty.I to w wakacje.
          > Poza tym są dzieci stworzone do pracy w grupach,świetnie się czujące na wszelki
          > ch obozach i koloniach, a są dzieci dla których takie kolonie będą traumą a nie
          > przyjemnością.Znam swą córkę i ona nalezy do tej drugiej grupy.To nie typ, któ
          > ry musi caly czas mieć wokół siebie wianuszek koleżanek i psiapsiółek i być dus
          > zą towarzystwa.Ona nie ma problemów w kontaktach z rówieśnikami,wycofana nie je
          > st,ale rówieśnicy,gwar i wrzawa to nie są rzeczy niezbędne jej do życia.Ot taki
          > typ.Na zasadzie jeden lubi zupę pomidorową , drugi ogórkową.
    • babyaggie Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 11:29
      Hmmm a może córka jest w już w takim wieku że mogłaby byc mądrzejsza od taty i powiedzieć coś w stylu:

      Tato, dziękuję Ci za to że starasz się o mnie dbać i chcesz żebym mądrze spędziła wakacje, bla bla bla. Doceniam to i miło mi że o mnie myślisz. Kurs językowy i wyjazd grupowy jednak nie jest taką formą wyjazdu w jakiej czułabym się dobrze i swobodnie bla bla bla. Proszę zaakceptuj to bo oszaleję za chwilę. Ja lubię w wakacje to to i to może chciałbyś zrobić to ze mną razem?
    • molly_wither Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 12:30
      Ten post to zart,prawda? A jesli nie to maz raczej powinien tutaj napisac:"jak przekonac zone i corke do wyjazdu na letni oboz".
      Dziwie sie Tobie,jako matce,ze nie chcesz corki uczyc zycia. To dobrze ,ze pomaga babci, to dobrze,ze jest Twoja towarzyszka w wyjasciach do kina i przejazdzkach rowerowych. Ja mysle,ze ona ma problemy z przebywaniem w wiekszej grupie rowiesnikow. Wszelkie kolonie,obozy ucza dziecka bycia osoba spoleczna i w przyszlosci przyda sie to w pracy. Obozy to szkoly zycia,cos o tym wiem, bo kilkanascie lat , co roku na nie jezdzilam. I byly to naprawde obozy, a nie wczasy dla dzieci. Trzeba bylo sobie samemu rozstawic wielki namiot, zbic prycze, wybudowac latryne itp. Mylo sie w rzece, rowniez naczynia. Po tak spedzonych wakacjach zadne trudnosci w szkole czy codziennym zyciu nie byly tak straszne. Corcia jest wygodna i wcale jej sie nie dziwie. Natomiast Tobie - bardzo.
      • sebalda Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 12:41
        Wycofuję to, co napisałam powyżej. Nie wiem czemu, założyłam, że córka jest starsza. Teraz lepiej rozumiem problem. Tym lepiej, że sama do pewnego wieku też nie lubiłam takich wyjazdów. Byłam od najmłodszych lata molem książkowym, nie byłam usportowiona, trochę gapowata w tym zakresie. Na szczęście z tego wyrosłam i od 15 roku życia zaczęłam już regularnie wyjeżdżać na obozy, dopiero wtedy czerpiąc z tego przyjemność i radość.
        Uważam, że absolutnie nie można nic robić na siłę, mąż musi to zrozumieć. Trzeba z nim rozmawiać w duchu zrozumienia jego troski, bo pewnie te naciski wynikają z jego troski, on chce córkę socjalizować i usamodzielnić, ale też wyjaśnienia mu, że zmuszanie na siłę nie przyniesie dobrego skutku, może wręcz opóźnić samodzielne dojrzewanie córki do takich aktywności grupowych. Może się okazać, że córka za rok będzie już bardziej gotowa i problem rozwiąże się bezboleśnie.
        Mężowi pewnie nie chodzi o język, ale o samodzielność córki. Z tego, co piszesz, ona jest może aż za bardzo związana tylko z Wami, tylko z dorosłymi. Niektórzy tatusiowe mają zapędy, by dziecko na siłę czasami rzucać na głęboką wodę, "uczyć życia". Ale tak się nie da. Wymuszone rzeczy rzadko przynoszą dobre skutki. Pogadaj o tym z mężem.
        • sebalda Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 12:47
          Teraz dopiero doczytałam o tym języku. No kurcze, przecież ona ma dopiero 12 lat, zdąży się do wieku dorosłego jeszcze nauczyć. Dobry prywatny nauczyciel i przy jej pracowitości za 2 lata będzie czytać książki w oryginale. A praktyczny język, jeśli nie lubi wyjeżdżać na obozy, może ćwiczyć, gdy całą rodziną pojedziecie na zagraniczne wakacje albo z nauczycielem nativem.
      • k1234561 Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 12:53
        Moja córka nie jest życiową ciapą i wygodnicką księżniczką.Jest naprawdę zaradną i pracowitą dziewczyną.Nauczoną porządku i pracy.Umie się znaleźć i poradzić sobie w każdej sytuacji.Jak już pisałam wcześniej nie ma problemów w kontakcie z rówieśnikami.Ona nie lubi musztry i robienia wszystkiego wspólnie na gwizdek.To ma w szkole przez 10 miesięcy.W szkole wszystko i wszyscy MUSZĄ.A ona już ma dosyć "Muszenia czegoś",bo są wakacje.
        Umiejętności rozstawiania namiotu,zbijania pryczy do spania,wybudowania latryny itd.były może przydatne, ale w poprzedniej dekadzie w czasie świetności obozów harcerskich i nie gwarantują w obecnych czasach sukcesu w życiu.Można tych umiejętności nie posiadać a i tak sobie świetnie radzić we wspóczesnym świecie.Czasy niestety się zmieniają.Dzieci teraz więcej siedzą w domach,niż biegają po podwórkach,wiszą na trzepakach,grają w różne gry na powietrzu.Niestety takie czasy i nic tego nie zmieni.Trzeba się przystosować i umieć w tym odnaleźć i nie zgłupieć.
        Ja nie umiem wybudować latryny ani zbić pryczy do spania,ale jakoś daję sobie radę z prowadzeniem domu,wychowaniem dziecka,pracą.Zdobyłam też wyższe wykształcenie i znam język obcy.Notabene nie pracuję w swoim zawodzie wyuczonym,co wymagało ode mnie też jakichś tam zdolności współpracy w grupie,zaradności życiowej oraz posiadania takich a nie inych zdolności, aby być tu gdzie jestem ;)
        • misterni A nie możesz męża namówić, żeby co jakiś czas 12.07.13, 17:45
          wyskoczył z córką do kraju anglojęzycznego? Niech razem chodzą na jakiś kurs dla obcokrajowców, razem idą do kina i na wycieczkę z anglojęzycznym przewodnikiem.
          Byłoby to z dużo większą korzyścią, niż wymuszony na dziecku obóz.
          • altz Re: A nie możesz męża namówić, żeby co jakiś czas 12.07.13, 18:40
            misterni napisała:
            > wyskoczył z córką do kraju anglojęzycznego? Niech razem chodzą na jakiś kurs dla
            > obcokrajowców, razem idą do kina i na wycieczkę z anglojęzycznym przewodnikiem.
            Niech razem wyjadą, może Szkocja, Irlandia, Walia.
            Spakować im plecaki i niech jadą nawet na te dwa tygodnie.

            A jeśli mąż protestuje, to go wysłać na jakieś wczasy FWP, a jak wytrzyma, to córka też pojedzie. I niech córka wybierze taki wyjazd. :-D
      • alpepe Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 13:52
        podpisuję się obiema rękami.
        Podróże kształcą. Obozy letnie również. Właśnie sama chcę wypchnąć córkę na obóz językowy, 6 dni zleci szybko, a na pewno wiele z tego wyniesie. Doświadczenie obcowania z innymi ludźmi jest bezcenne i mówię to ja, spokojna nieśmiała, poukładana dziewczynka zmuszana do wyjazdów kolonijnych itp.
        • angazetka Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 15:33
          > Podróże kształcą. Obozy letnie również.

          A jak cudownie kształci bycie do czegoś zmuszanym wbrew swoim lękom...
      • girl.anachronism Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 13.07.13, 08:08
        Wiem, ze wycofalas, ale chcialabym sie odniesc do tego.

        > Dziwie sie Tobie,jako matce,ze nie chcesz corki uczyc zycia. To dobrze ,ze poma
        > ga babci, to dobrze,ze jest Twoja towarzyszka w wyjasciach do kina i przejazdzk
        > ach rowerowych. Ja mysle,ze ona ma problemy z przebywaniem w wiekszej grupie ro
        > wiesnikow. Wszelkie kolonie,obozy ucza dziecka bycia osoba spoleczna i w przysz
        > losci przyda sie to w pracy.

        Dziecko i mlodziez w kazdym wieku uczy sie zycia w szkole, domu i wsrod przyjaciol. Nie trzeba wyjezdzac na obozy czy kolonie, zeby sie nauczyc z ludzmi zyc. Poza tym nie kazdy lubi i chce z tymi ludzmi zyc na tyle, zeby z nimi mieszkac, jesc i spedzac caly wolny czas, jak to jest na koloniach - niektorzy chca odwalic to, co musza w robocie, wrocic do domu i miec tychze ludzi w de.

        > Obozy to szkoly zycia,cos o tym wiem, bo kilkanasc
        > ie lat , co roku na nie jezdzilam. I byly to naprawde obozy, a nie wczasy dla d
        > zieci. Trzeba bylo sobie samemu rozstawic wielki namiot, zbic prycze, wybudowac
        > latryne itp. Mylo sie w rzece, rowniez naczynia. Po tak spedzonych wakacjach z
        > adne trudnosci w szkole czy codziennym zyciu nie byly tak straszne.

        Tez bylam na takim obozie, w wieku 13 lat - wspinalam sie, strzelalam z luku, spalam w spiworze i sama sobie gotowalam obiad. Do niczego mi sie to pozniej nie przydalo, problemy nadal byly problemami, a zdolnosc radzenia sobie z trudnosciami i odpornosc nabywam caly czas, zyjac sobie po swojemu.

        Nie kazdy jest mistrzem survivalu i nie kazdy go potrzebuje, poza tym jest masa ludzi ktorzy na obozy nie jezdzili badz nie jezdza, bo nie maja kasy albo mozliwosci. A jak obserwuje ludzi i to, jak funkcjonuja w zyciu, to ni cholery nie jestem w stanie stwierdzic kto kiedys przez tydzien spal pod namiotem i pral w rzece, a kto nie. Dziecko ma wystarczajaco duzo wszelkiej masci nauki w szkole, wakacje sa jego odpoczynkiem. Codziennie musza wspolpracowac z innymi, codziennie spotykaja sie z roznej masci przeszkodami, i nie ma najmniejszej potrzeby dokladac im tego w wakacje jesli nie chca. Zadna to szkola zycia.
    • mirkad Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 12:52
      też mi nauka życia
      ja rozumiem twoją córkę; też byłam wypychana na kolonie i inne "atrakcyjne" wyjazdy; jak ja tego nienawidziłam! I nie uważam, żeby takie wyjazdy nauczyły mnie życia. Też zawsze chciałam sama sobie zorganizować czas, poświęcic go na rzezcy, które mnie na prawdę interesują; zrobić wszystko powoli, bez wiecznego pośpiechu; i tak mam do dzisiaj; nie wyobrażam sobie wypoczynku na "rozkaz": śniadanie od - do, wycieczka, impreza itp. itd; potrzebny mi nieśpieszny spokój, i możliwość decydowania sama o sobie - wtedy wypoczywam; i całe szzcęście że małżonek tak w 90% podziela moje nastawienie: żadnych kurortów, żadnych tłumów; owszem, często jedziemy na wypoczynek ze znajomymi (to moje pójście na kompromis) bo małżonek jest bardziej towarzyski niż ja, są grile, wycieczki, ale w naszym rytmie i kiedy chcemy
      spróbuj porozmawiać z mężem, córka już aż tak mała nie jest, może wspólna debata da efekty
    • myelegans Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 13:18
      Nie wiem jak przekonasz meza, ale czytajac twoj post, to jakbym czytala o sobie i do tej pory wspominam kolonie jako koszmar, nie dlatego, ze byly same w sobie koszmarne, tylko byly dla MNIE koszmarne.
      Tez lubilam w wakacje byc w domu i swoj rozklad jazdy ukladac, duzo czytalam spotykalam sie z przyjaciolkami, z ukochana kuzynka na wsi, gdzie jezdzilam rowerem, pomagalam w pracach polowych i bylo mi z tym DOBRZE.
      Nie zmuszaj jej i sprobuj przemowic mezowo do rozsadku.
      • myelegans Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 13:23
        PS.
        nie przeszkodzilo mi to skonczyc studiow doktoranckich w Stanach uczac przy ty studentow, pozniej wykladalam na uczelni dobrych kilka lat.
        Angielskiego zaczelam uczyc sie w LO, nigdy nie mialam lekcji prywatnych, na studiach uczylam sie bardzo intensywnie, skoczylam FCE i Proficiency w British Council, rezta doszla juz sama praktycznie jak sie na dobrze zanurzylam w jezyku za granica.
    • rurek00 Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 13:33
      Mnie też w dzieciństwie rodzice zmuszali do wyjazdów na różne kolonie, itp, nawet nie językowe, ale takie zwykłe, a bo to ich zakład pracy dofinansował (takie były czasy). A dla mnie to była masakra. Normalnie płakałam. Właśnie dlatego, że byłam nieśmiała, nie lubiłam różnych zawodów sportowych, a na takich obozach to była norma itd. I właśnie wszystko na gwizdek.
      Sama w życiu bym własnego dziecka nie wysyłała nigdzie na siłę, bo dokładnie pamiętam jak takie dziecko się czuje.
      Jeśli mężowi zależy, żeby córka uczyła się języków, to przecież w wakacje też są kursy stacjonarne, albo zamiast płacić na obóz, niech mąż opłaci korepetytora, żeby przyszedł do córki raz czy dwa razy w tygodniu. Wtedy i ona będzie zadowolona, bo będzie w domku, i mąż też będzie spokojny, że dziecko ma kontakt z językiem.
    • asfo Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 13:49
      A nie da się rzeczonemu mężowi przetłumaczyć, że od września można zapisać córkę na kurs albo zatrudnić korepetytora do konwersacji? Że obóz językowy nie jest jedyną metodą na naukę?

      Mój mąż dobrze mówi po angielsku - chodził na kursy jako dziecko, oglądał dużo kreskówek i grał w gry komputerowe z angielskim teksem. Ja się podciągnęłam w języku czytając angielskie fanfiction i grając w World of Warcraft, a teraz próbuję pociągnąć dalej pisząc na forum i oglądając filmy na youtube.

      Może dałoby się wysłać córkę gdzieś do rodziny na wieś, żeby miała spokój i w międzyczasie przepracować problem z mężem.
      • verdana Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 13:54
        Pytania zasadnicze
        1.Czy obóz ma trwać dwa tygodnie, czy całe wakacje?
        2.Czy córka - o ioe nie wyjedzie na obóz - spędzi całe wakacje w domu?
        3.Czy "zmusza" oznacza, zę nachalnie zachęca, czy też wysyła, niezaleznie od protestów córki i oporu zony?
        • k1234561 Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 14:13
          verdana napisała:

          > Pytania zasadnicze
          > 1.Czy obóz ma trwać dwa tygodnie, czy całe wakacje?
          Zwykle takie obozy trwają ok.2 tygodni
          > 2.Czy córka - o ioe nie wyjedzie na obóz - spędzi całe wakacje w domu?
          Nie, córka była już tydzień w Warszawie,pod koniec lipca jedzie z dziadkami do Krakowa,potem wyskoczymy jeszcze ze dwa razy nad morze,każdy wyjazd ok.1 tygodnia.Tak więc ten obóz nie byłby jej jedynym wyjazdem z domu w te wakacje.
          > 3.Czy "zmusza" oznacza, zę nachalnie zachęca, czy też wysyła, niezaleznie od pr
          > otestów córki i oporu zony?
          Nachalnie zachęca.Najpewniej nie wywiózłby z domu płaczącej nastolatki i nie zawlókł siłą do autobusu, ale wysyła maile z ofertami różnych obozów, co jakiś czas jest ta sama śpiewka, że córka powinna jechać itd.
    • urquhart pretekst? 12.07.13, 14:16
      k1234561 napisała:
      > ka szału dostaje bo ona jechać nigdzie nie zamierza.Mąż się na nią obraża za to
      > i ogólnie w domu jest nieciekawie.Rozmawiałam z nim i tłumaczyłam mu że każde
      > dziecko jest inne,ale to do niego nie trafia.Może macie jakiś pomysł co zrobić
      > jak mu wytłumaczyć,że to akurat dziecko kompletnie nie nadaje się do wyjazdów o
      > bozowych,życia w internacie,bursie itd.

      A może kurs językowy to pragmatyczny pretekst żeby pozbyć się córki i pobyć z tobą trochę sam na sam i prawdziwym powodem obrażania się to się obraża że ty nie masz wobec relacji z nim podobnych oczekiwań ? Wtedy każde racjonalne argumenty będą chybione...
      • k1234561 Re: pretekst? 12.07.13, 14:27
        urquhart napisał:
        > A może kurs językowy to pragmatyczny pretekst żeby pozbyć się córki i pobyć z t
        > obą trochę sam na sam i prawdziwym powodem obrażania się to się obraża że ty ni
        > e masz wobec relacji z nim podobnych oczekiwań ? Wtedy każde racjonalne argumen
        > ty będą chybione...

        12-latka, to nie 5-latka która domaga się wiecznej uwagi,zainteresowania ze strony rodziców.
        Jeśli chcemy pobyć zupełnie sami,to córka z dziką rozkoszą zostanie na cały dzień,noc a nawet tydzień u ukochanej babci i dziadka.Sama nieraz prosi czy mogłaby u nich nocować.Tak więc to nie ten rodzaj problemu.
    • lady-z-gaga Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 14:46
      Byłoby świetnie, gdyby corka zaproponowała inny typ wypoczynku. Np "nie chcę obozu jezykowego, nie interesuje mnie to, wole jechać na ...............".
      Problem w tym, że - sądząc z Twojego opisu - ona nie ma żadnych zainteresowań poza spędzaniem czasu z dziadkami i rodzicami. A to nie jest do końca normalne w tym wieku, trudno dziwic się Twojemu mężowi, że się niepokoi.
      Dryl i wstawanie to jedno, a przyjemność z pobytu np z dobrymi koleżankami to drugie.
      Uważam, że wrazliwośc i uczuciowość nie mają nic do rzeczy, mozna być bardzo wrazliwym dzieckiem, a przy tym nie trzymac się bezustannie maminej spódnicy w wieku prawie nastoletnim.

      to akurat dziecko kompletnie nie nadaje się do wyjazdów o
      > bozowych,życia w internacie,bursie itd.

      TY juz ją sklasyfikowałaś, ku własnemu zadowoleniu - bo chyba jest Ci tak wygodnie. Nie trzeba się martwic o dziecko, kiedy ma się je bez przerwy przed oczami. Pytanie, czy Twojej córce wyjdzie to na dobre.
      • ewa9717 Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 15:22
        O rany, dwunastoletnia dziewczynka ma przynajmniej 4 wakacyjne tygodnie zaplanowane wyjazdowo. Dajcież jej spędzić resztę wakacji jak chce. A jesli tacie tak na tym języku zależy, to wprowadźcie np. zwyczaj rozmawiania przy kolacji tylko po angielsku. Przy okazji tatko się podciągnie.
      • basiastel Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 17:58
        Byłam świadkiem takiego wyjazdu chłopca na obóz harcerski z woli rodziców. 2 autokary dzieci czekały 2 godziny, bo działy się tam dantejskie sceny. Chłopaczek się zaparł i darł na całą Warszawę. Ostatecznie rodzice musieli ustąpić, ale wyobrażam sobie jak musieli mu dać popalić w domu. Obawiam się, że po czymś takim dziecko na obóz już nigdy nie pojedzie.
        Zmuszanie dziecka jest niedopuszczalne.
      • asfo Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 19:19
        Bez przesady, świat się nie zawali jak dziewczę przez trzy tygodnie w roku posiedzi w domu czytając książki, pielęgnują ogródek, grając na komputerze czy nawet nic nie robiąc. Wakacje ma, natyrała się przez rok szkolny i może nie mieć ochoty na spędzanie swojego wolnego czasu na nauce.

        Nie każdy ma wewnętrzną potrzebę spędzania całego dnia w towarzystwie czy uprawiania intensywnej aktywności fizycznej - czego być może jednostki towarzyskie i aktywne nie potrafią pojąć - i nie jest to objaw żadnego zaburzenia.
    • pade Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 15:30
      Mam jeszcze jedno pytanie: co Twoja córka lubi robić w wolnym czasie?
      Ma jakies hobby?
      • bergamotka77 Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 16:27
        Hmm jakbym czytala o moim mezu - tez ma ten kompleks jezyka, choc sam zna biegle i uzywa w pracy na codzien ale kosztowalo go to mnostwo wysilku bo...moim zdaniem nie ma ucha do jezykow, tzn. jego akcent nadal pozostawia wiele do zyczenia. Kiedys cudowal: mlodszy ma isc do przedszkola jezykowego kosztujacego majatek w drugim koncu miasta, ubolewal ze wyjechalismy z uk i dzieci stracily szanse bycia dwujezycznymi, meczyl starszego syna angielskim na kazdym kroku. I dopiero gdy odpuscil wieczne gadki by ogladal tylko filmy po ang. itd dziecko samo z siebie zapalalo miloscia do jezyka. Ma swietna lektorke, sam z siebie oglada filmy i gra w gry w tym jezyku konwersując z graczami z innych krajów, cieszy sie tym jezykiem bo widzi ze to frajda znac język, otwiera to wiele możliwości. Teraz jest na wakacjach za granica z dziadkami, ponoc namietnie rozmawia po angielsku, na szczescie ma po mnie latwosc lapania akcentu, jest otwarty w komunikacji w obcym jezyku, nie przejmuje sie pomylkami... Ale trzeba bylo spasowac by miec takie efekty.

        BTW na obozy nie chcial jezdzic jako mlodsze dziecko - rok jemu jako 10-latek pojechal pierwszy raz i mu sie sposobalo. Ale gdyby nie chcial nie zmuszlabym go, moj maz jako 12-latek uciekl z kolonii i z drugiego konca PL przyjechal sam pociagiem do domu wiec nie ryzykowalabym przymusu ;) Jeszcze jedno, czy ten oboz mialby byc w kraju czy poza bo to tez ma znaczenie?
        • k1234561 Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 18:46
          bergamotka77 napisała:
          Jeszcze jedno, czy ten oboz
          > mialby byc w kraju czy poza bo to tez ma znaczenie?

          No,chyba na pierwszy raz, to łaskawie tatuś zezwoliłby na obóz w Polsce, ale następne to już tylko za granicą. ;)
    • mozambique Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 18:50

      nie wiem czemu gremialnie uwaza sie ze kazde dziecko przez 10 mcy roku szkolenego dostaje w domu taka dawke traumy, nękanai, tortur i znecania sie ze strony domowników ze na wakacjach ucieka z domu z krzykiem paląc za soba mosty i wykopując fosy

      sa dzieci które czuja sie w domu na tyle dobrze ze nie musza z niego uciekac jak najdlalej

      ja np przez cala podstawówke serdecznie nienawidzialm wszelkiego rodzaju kolonii z ta ich koszmarna stadnością - pobudka na gwizdek, jesc na gwizdek, spac na gwizdek , kupe robic na gwizdek, nawet odpoczywac na gwizdek, wsyztko biegiem , jakies koszmarne apele, spiewanie piosenek w kółeczku ,jakies konkurowani miedzy grupami, okrrropnosc , do dzis czuje obrzydzenie na samo wspomnienie i nie cierpei zadnych zajęc grupowych wykonywanych na cudzy gwizdek
      i na kolonie wyjazdów odmawiałam uporczywie

      zmienilo mi sie dopiero w liceum gdy złapałam bakcyla końskiego i zaczelam jezdzic na obozy jeżdzieckie
      i tu sie zaczelo dla mnie zupelnie inne zycie ktore trwalo prawie do 40 roku zycia


      uwazam ze córka autorka powinan uaktywnic sie w zajeciach które ją naparwde interesuja a nie leczyc kompleksy niedouczonego tatusia
      cus ze tatus nie postanowil na starosc uczyc sie gry na skrzypcach bo mała miałaby przerąbane
      i ,
    • enith Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 18:58
      Miałam tak jakoś 12 lat, gdy wyjechałam z zakładu pracy taty na swój pierwszy letni obóz. W sumie byłam na czterech czy pięciu obozach (w Polsce i poza) i zawsze dobrze się bawiłam. Przy okazji tych kilku wyjazdów napatrzyłam się dość na kilku współobozowiczów, którzy wysłani tam zostali wbrew swojej woli. I nawet mając kilkanaście lat widziałam, jaka to dla tych dzieciaków trauma i koszmar. W jednym przypadku nie obeszło się bez nieplanowej podróży rodziców ze Śląska spod czeskiej granicy nad morze, by w połowie turnusu odebrać dziecko, które kompletnie się na ten obóz nie nadawało. I pomimo, że ja bardzo lubiłam obozy, i wtedy i teraz pojąć nie mogę, jak można siłą wypychać dziecko na taki wyjazd.
      Autorko wątku, broń córki, a mężowi przemów do rozsądku. Języka obcego nauczyć się można wszędzie (czego jestem doskonałym przykładem - nigdy nie byłam na obozie językowym, języka uczyłam się sama, mieszkam w USA i swobodnie się komunikuję w j. angielskim). Dajcie dziecku spokój w wakacje, niech spędza je po swojemu.
    • gazeta_mi_placi Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 19:08
      Wakacje to czas odpoczynku dla dziecka tak jak dla dorosłych urlop i nie powinno się je zmuszać do wyjazdów na obóz czy kolonię jeżeli dziecko zdecydowanie sobie tego nie życzy.
      To tak jakby dorosłego pracującego cały rok na urlop wysłać wbrew jego woli do jakiegoś miejsca na które kompletnie nie ma ochoty w dodatku gdzie obowiązuje pewien rygor.
    • kosheen4 Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 21:13
      a dlaczego by nie rozwiązać problemu kompromisem - może jakiś intensywny kurs angielskiego w wakacje?
      • verdana Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 22:15
        Może jakiś dodatkowy etacik w wakacje? Wakacje od nauki spędzone na nauce wcale nie przysłużą sie dziecku. Na pewno nie stanie sie od tego mądrzejsze.
        • zuzi.1 Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 12.07.13, 23:03
          Czy Ty autorko masz w ogóle cokolwiek do powiedzenia w tym domu i czy mąż liczy się z Twoim zdaniem, czy wręcz przeciwnie? Jeżeli masz coś do powiedzenia to powiedz mężowi grzecznie i wyraźnie, że skoro córka nie ma ochoty wyjeżdżac na obóz językowy, to nikt jej do tego nie ma prawa zmuszac, nawet, gdyby to robił w najlepszej wierze. I basta, pokażesz w ten sposób córce, że liczysz się z jej uczuciami, że sama jesteś silną i konkretną kobietą i nauczysz ją, że nie może i nie powinna kulic uszu przed jakimkolwiek mężczyzną i potulnie robic to co on uzna za stosowne, kompletnie nie licząc się z tym co ona sama czuje i uważa. Myślę, że to będzie dobra nauka dla niej i dla tatusia w ostudzaniu jego zapędów do narzucania córce jego zdania bez liczenia się z tym co ona czuje. Autorko stań wyraźnie za córką, powiedz kilkakrotnie do męża w jej obecności, że nie życzysz sobie, aby cokolwiek w tej sprawie jej narzucał, skoro córka nie lubi w ten sposób spędzac czasu. I w przyszłości, kazde tego typu dyktatorskie zapędy tatusia w stosunku do dziecka powinnas studzic wylewając męzowi słowny kubeł wody na głowę. Chyba się mąż trochę zagalopował. Pokaż córce, że można byc silną kobietą, twardo stawiającą na swoim, liczącą się z jej uczuciami, a nie z widzimisię zakompleksionego męża.
          • bergamotka77 Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 13.07.13, 00:11
            Odpusccie na razie te obozy, moze jak bedzie starsza sama wroci do tematu - to uszczesliwianie na sile mi tez nie pasuje. Poza tym dzieci sa rozne - moj starszak wdal sie we mnie i doskonale czuje sie w grupie i w nowym srodowisku blyskawicznie nawiazuje kontakty, ale moj brat na przyklad i maz rowniez, potrzebuja czasu, wola swoje stare dobre grono znajomych i przyjaciol a jako dzieci bardzo tesknili za domem i mama (choc nie wyrosli z nich maminsynkowie). Obaj tez nie wspominaja najlepiej tych kolonii i obozow. A za granica to juz w ogole - niektorzy czuja sie speszeni opcja mieszkania np. w obcej rodziny choc ja na przyklad kilka razy tak mieszkalam i bylo to super doswiadczenie, ale moj brat przechodzil meki w podobnej sytuacji - byl raz i szlus. Tak wiec nic na sile, trzeba dopasowac pomysly do upodoban i charakteru dziecka. Nie zmuszac bo mozna zrazic na dobre.
    • danaide Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 13.07.13, 03:28
      Wyjazd na naukę języka może mieć różne formy. Można jechać indywidualnie, mieszkać samemu, uczyć się po parę godzin dziennie w grupie mieszanej (a nie polskiej - nie wiem jak to jest z obozami językowymi, bo akurat na obozie nie byłam), kurs niekoniecznie od ósmej, a resztę czasu spędzać na czymkolwiek, jednocześnie ciągle się ucząc. Inna sprawa, że to chyba opcja 18+. I wilk syty i owca cała.

      Tak sobie myślę, że dziś jest walka o to by córka jechała na obóz, a jutro okaże się, że powinna pracować w firmie ojca.
    • zofijkamyjka Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 13.07.13, 13:32
      A niech sobie dziewczyna posiedzi w domu, jak lubi. Nie wszyscy lubią ciagłe towarzystwo kolegów od rana do wieczora. Absolutnie ma prawo miec troche świetego spokoju. Języka niech sie uczy w roku szkolnym.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 14.07.13, 12:47
      To co mi się podoba, to Pani sposób argumentacji skoncentrowany na obserwowaniu córki, znajomości jej aktualnych potrzeb i temperamentu.
      To bardzo ważne, aby dostosować metodę wychowania, a w raz z nią różne propozycje skierowane do dziecka, do jego możliwości i chęci.
      Wprawdzie mąż jedynie proponuje wyjazdy, ale taką metodą może wzbudzać w córce poczucie winy, że robi coś po swojemu, a nie tak jak tata uznaje za fajne, pożyteczne czy słuszne na przyszłość. Może też nawyrężać relacje między nimi, bo córka będzie czuła, że go np: zawodzi spędzając czas jak chce.
      Ale skoro tak jest to, postępując ostrożnie, można wykorzystać te sytuację, do nauki samodzielności. Córka odmawiając uczy się, że ma do tego prawo i to jest w domu aprobowane. Oraz tego, że rodzice i inni dorośli są różni i różnie wyrażają swoją chęć opieki i swoją życzliwość. Ta nauka dzieje się w bezpiecznych warunkach, bo wśród ludzi którzy się kochają i szanują.
      Mąż może się zaś nauczyć, że dzieci nie służą do realizowania pragnień rodziców, nawet tych, które zdobyli poprzez własne doświdczenie i nawet tych najbardziej słusznych.
      Być może z tej dziś krytykowanej aktywności ojca, córka skorzysta w sposób nieoczekiwany w innym czasie i w innym miejscu.
      Bo intencje ojca nie są złe same w sobie. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • anula36 Re: Mąż zmusza dziecko do wyjazdu na obóz 15.07.13, 12:02
        Niech tatus wezmie tydzien urlopu i wyskoczy z corka do Londynu czy na Malte, albo i do Nowego Jorku, angielski w praktyce jest tak samo wazny jak kucie slowek.Niech pokaze wlasnemu dziecku jak sie odnalezc w anglojezycznej rzeczywistosci.
        A nie po linii najmniejszego oporu, zaplacic, miec spokoj i poczucie dobrze spelnionego obowiazku czyimis rekami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka