karola646464
13.11.13, 13:28
Przez te wszystkie miesiące po stracie bije się z różnymi myślami i jest wśród nich bolesne uczucie ,że zawiniłam. Że tego feralnego dnia opuściłam męża dwa razy...pierwszy raz gdy nie było mnie przy nim gdy otumaniony alkoholem wsiadł za kierownicę ,że nie odwiodłam go od tego beznadziejnie głupiego kroku który zburzył wszystko co budowaliśmy razem . Potem szpital długie godziny czekania przed salą operacyjną z dzieckiem na ręku. Pojechałam do domu dać odpocząć dziecku porozmawiać z starszym synem który czekał na wiadomości ,wtedy moje kochane serce przestało bić.Nie trzymałam go za rękę nie było mnie tam umierał otoczony przez obcych ludzi ...powinna tam być może znalazł by siły by walczyć wiedział by ,że jestem wściekła ale wybaczę byle tylko był.