Dodaj do ulubionych

Zazdrość o teściową

23.02.14, 17:50
Mąż jedynak, syn wdowy, która wyemigrowała na Zachód jeszcze w czasach PRL, więc z rodziną w Polsce ma nikły kontakt. Słowem - syn to dla niej właściwie jedyna bliska osoba. Ok. 10 lat po śmierci jej męża mieszkała razem z synem, m.in. ze względów oszczędnościowych. Ale co tu ukrywać: chłopu było wygodnie, miał uprane i ugotowane, a mama czuła się potrzebna. I ja wchodzę w tę sytuację. Mąż zrobił wiele, żeby nowe życie ze mną ułożyć tak, bym czuła się przez niego szanowana. Mieszkamy osobno, stara się pomagać przy dzieciach, w domu, pamięta o roczznicach, urodzinach. No naprawdę się stara I wiem, że to dla niego wysiłek. Ale... ale... Z teściową staram się mieć jak najrzadszy kontakt, bo nie akceptuje mnie. Teraz kontakty są poprawne, nie poruszamy drażliwych tematów, ale nie są to przyjemne spotkania. To raczej mąż chodzi do niej z dziećmi. Tak jest ok, ale mnie zazdrość szarpie. Przypominam sobie ciągle, że kiedy jeszcze dość często widywaliśmy się z teściową, mąż przy niej nie okazywał mi właściwie żadnej czułości. Nie dotykał mnie praktycznie, nie obejmował. Jakby nagle kij połknął. Kobieta ma fiksum-dyrdum na punkcie seksu, to znaczy pewnie nawet dotkniecie mnie paznokciem przez męża byłoby dla niej nadmiarem erotycznej ekspresji, której miejsce jest li tylko w sypialni. Ok, ok, rozumiem, facet przy takiej matce może być spięty. Ale właśnie dlatego tak strasznie mi żal i przykro, że mąż nie potrafi tego jakoś przewalczyć. Chciałabym się czuć jego wybraną kobietą również przy jego matce. A tak, czuję jakby ukrywał przed nią jakiś wstydliwy romans ze mną. Próbowałam z nim o tym rozmawiać. Nie widzi problemu albo uważa, że nasze rzadkie wspólne kontakty z teściową są jego rozwiązaniem. Jakimś są, ale mi po prostu przykro patrzeć na męża, którego mamusia tak kastruje. Inaczej nie potrafię tego nazwać. Trzęsie mną ze złości.
A czasami sobie myślę, że przesadzam, że trzeba staruszki fiksacje zrozumieć i tolerować. Ale tu do cholery nie chodzi o żadne publiczne całowanie z języczkiem, tylko dyskretne czułe gesty.
Obserwuj wątek
    • aankaa Re: Zazdrość o teściową 23.02.14, 18:17
      nie możesz wytrzymać 2-3 godziny (czy ile trwa wizyta teściowej) bez ocierania się o męża ?
    • zuzi.1 Re: Zazdrość o teściową 23.02.14, 18:17
      Możesz spróbowac sama okazywac mężowi czułosc i bliskosc będąc w towarzystwie jego mamy, podejdź do sprawy z poczuciem humoru, bo szkoda Twoich nerwów. Może i on się w końcu kiedyś przełamie i sam wyjdzie z tego typu aktywnoscią. Obawiam się, że terapia tego pana niewiele tu pomoże ;-) To chyba i tak cud, że matka pozwoliła mu się uwolnic od siebie i dzięki temu ożenił się z Tobą ;) Ile miał wówczas lat?
      • bibina Re: Zazdrość o teściową 23.02.14, 18:30
        Dzięki. To prawda, że nasze małżeństwo jest cudem, że w ogóle doszło do skutku i generalnie dobrze nam razem. Mąż był dość dobrze po 40., kiedy się ze mną żenił. Mama miała wtedy już 80 lat. Myślę sobie, że gdyby była młodsza i miała więcej wigoru (i tak ma teraz żelazne zdrowie), to by tak łatwo nie dała sobie odebrać synka :-)
        A teściowa to nawet z niesmakiem patrzyła, kiedy nasz synek trzylatek mnie obściskiwał i obcałowywał. Mówiła naburmuszona, że u nich tak nigdy nie było, że całus na przywitanie, pożegnanie - i tyle. Próbowałam mówić jej spokojnie, że to normalne, że to dziecko, ale ona tylko spoglądała na mnie ze swego piedestału wyższosci moralnej - he he.
        • kol.3 Re: Zazdrość o teściową 23.02.14, 18:53
          Uważam, że nie jest źle. Wyszłaś za starego kawalera, wiszącego latami na mamusi. Przez wiele lat oni stanowili duecik a Ty to zburzyłaś, teściowa na mur odczuwa to jako zabranie jej synusia.
          Co ona może? Ona nic nie może. Patrzy na Ciebie z piedestału moralnej wyższości. Niech sobie patrzy. Jest kulawa emocjonalnie. Dla normalnej matki szczęście jej dziecka, to że jest w udanym związku, pełnym wzajemnej czułości jest największą radością.
          A Wy oboje zachowujecie się dziecinnie, zamiast naturalnie. Nie tłumacz jej dlaczego dziecko Cię całuje.
        • molly_wither Re: Zazdrość o teściową 25.02.14, 18:41
          Wzielas sobie za meza starego kawalera i na co liczylas? Daj spokoj tej staruszce i niech sie ncieszy synem kilka lat przed smiercia. Bo ty bedziesz sie nim "cieszyc" jeszcze kilkadziesiat lat,chyba,ze nie wykonczysz go wczesniej zazdroscia o wlasna matke.He he, co za idiotyzm.
    • barbasia017 Re: Zazdrość o teściową 23.02.14, 18:46
      Teściowa jest fanką tzw zimnego wychowu. Nie bierz tego tak do siebie. Nie mieszkasz z nią, widujesz rzadko, ciesz się.
      Moja teściowa w podobnym wieku, podobne poglądy. Ja się takimi bzdurami nie przejmuję. Zmieniłaby zdanie gdyby wnuki na szyi jej zawisły, a że wieje chłodem, to pewnie tego nie zrobią. Nie wie co traci.
      Mamusia wiekowa, odpusc jej. Jak dla mnie, to trochę przesadzasz i szukasz dziury w całym.

      Nie rozumiem, co właściwie chciałabyś żeby mąż przy matce robił?
    • noname2002 Re: Zazdrość o teściową 23.02.14, 18:50
      A może mąż ma po prostu dobry charakter i nie chce się ostentacyjnie czulić przy osobie samotnej jaką jest jego mama?
      • bibina Re: Zazdrość o teściową 23.02.14, 19:04
        Dziękuję za taki odzew! Wiecie, to jest tylko wycinek większej całości, jaką jest problem wzajemniej zależności mojego męża od mamy i na odwrót. To trudna sprawa i staram się mieć wyrozumiałość, bo to ani wina męża, ani rzecz, która można z dnia na dzień 'rozwiązać'. Chciałabym, żeby mąż nie wtydził się przy mamie wziąć mnie za rękę, objąć czasem. I chciałabym, żeby mamie to nie przeszkadzało, żeby się cieszyła naszym szczęściem. A jeśli nawet by jej przeszkadzało, niech wie, że jestem najważniejszą kobietą w życiu jej syna. Niech pogodzi się z tym i niech zachowa swoje miejsce - matki, a nie towarszyszki życia. Takie idealistyczne marzenia - ale mam je, tyle że staram się być realistką - w całości się nie spełnią, nie ma bata.
        Teściowa po naszym ślubie miała 'wejścia' typu, że my sobie trzy tygodnie w podróży poślubnej a ona tu biedna sama, albo że 'kochajcie się kochajcie - a mnie w odstawkę' albo 'ile to pieniędzy ta wasza głupia miłość kosztowała' (no bo loty samolotem, podróż nad Morze Śródziemne) a kiedy kupił mi coś, to że jej nic nie kupował a kiedy po ślubie cywilnym byliśmy na obiedzie w restauracji, że jej do restauracji nie zapraszał. Nasłuchałam się, nastresowałam, mąż wprost właściwie nigdy mnie/nas nie bronił, no bo mama przecież zawsze ma w tym układzie gorzej, bo sama i stara. Nie jest to łatwe do poukładania sobie w głowie i w sercu. Dobrze, że teraz trzymamy dystans.
        • e-kasia27 Re: Zazdrość o teściową 23.02.14, 20:03
          bibina napisała:

          > niec
          > h wie, że jestem najważniejszą kobietą w życiu jej syna.


          O! I tu jest pies pogrzebany!
          W tym jednym zdaniu pokazałaś cały swój stosunek do teściowej.

          Twoja zadrośc o teściową, jak dla mnie, ma monstrualne rozmiary.
          Rywalizujesz z teściowa o względy męża - czy to nie wydaje Ci się idiotyczne??
          Przecież to dwa zupełnie inne układy i jeden nie wyklucza drugiego!
          Mąż nie musi wybierac pomiędzy miłością do Ciebie i do matki, bo może obie was kochac, tak samo mocno. To zupełnie inna miłośc, a Ty się zachowujesz tak, jakbyś miała do czynienia z kochanką męża, a nie z matką.

          Nie dziwię się Twojej teściowej, że Cię nie lubi.

          Wchodząc w tę rodzinę powinnaś była stac się jej córką, a Ty weszłaś w postac rywalki, która za wszelką cenę chce pokazac teściowej, że ona przegrała, bo teraz jej syn jest Twój.
          Po co?


          • bibina Re: Zazdrość o teściową 23.02.14, 20:14
            Nie wykluczam, że moja zazdrość o męża może być monstrualna. Jestem tylko człowiekiem, popełniam błędy, mam wady. I to jest jeden problem. Osobny problem to to, że teściowa przyzwyczaiła się do obecności syna jako do towarzysza życia (tyle że bez erosa, rzecz jasna). Takiego do wspólnego wyjścia na spacer, na spotkanie towarzyskie. Utrzymuje, że ona się dla syna poświęciła m.in dlatego, że nie wyszła drugi raz za mąż. Wierz mi, nie jest łatwo zaakceptować jej teraz jej właściwą rolę - matki dorosłego dziecka, które ma własne życie I dla którego żona powinna być na pierwszym miejscu. I to nie jest fanaberia mojej zazdrości, tylko naturalny porządek rzeczy.
            • kocia_noga Re: Zazdrość o teściową 23.02.14, 20:38
              To raczej monstrualna zazdrość teściowej o ciebie i dlatego nie może strawić, że łączy was seks. Tak czy owak nie sądzę, żeby się zmieniła, mąż jest sparaliżowany raczej ze strachu niż czego innego, tak to sobie wyobrażam. I oczywiście - to ty jesteś najważniejszą kobietą w jego życiu. Niczego ci nei doradzę, sama nie mam pojęcia, jakbym się zachowywała, bo co innego sobie wyobrażać, a co innego rzeczywistość. Pewnie bym powalczyła o pozycję.
              • marzeka1 Re: Zazdrość o teściową 23.02.14, 20:55
                Ale ta teściowa ma ponad 80 lat :D - serio doradzacie jej stawanie do walki, coby synek pocałował ją przy mamusi???
                Skoro dorosła kobieta nie rozumie, ze bycie żoną, a bycie matką to kompletnie dwie różne relacje i tam nie musi być żadnej rywalizacji, to CO jej da walka z 80-latką? Pomijam, że jej mąż do takiej walki nie stanie.
                • aankaa Re: Zazdrość o teściową 23.02.14, 21:04
                  panu z mamą niewiele (niestety) już zostało a z żoną pobędzie jeszcze jakiś ;) czas, spokojnie może odczekać te kilka lat na okazywanie czułości nie tylko w alkowie (o ile na to w ogóle ma ochotę)
                • kocia_noga Re: Zazdrość o teściową 24.02.14, 09:40
                  marzeka1 napisała:

                  > Ale ta teściowa ma ponad 80 lat :D - serio doradzacie jej stawanie do walki, co
                  > by synek pocałował ją przy mamusi???
                  > Skoro dorosła kobieta nie rozumie, ze bycie żoną, a bycie matką to kompletnie d
                  > wie różne relacje i tam nie musi być żadnej rywalizacji, to CO jej da walka z 8
                  > 0-latką? Pomijam, że jej mąż do takiej walki nie stanie.

                  Ona jeszcze żyje! na prawdę! Mam przyjaciółkę właśnie 80.latkę (sama mam 63) i jest to żyjąca kobieta, cierpiąca na to, że ogólnie jest traktowana jak nieboszczka in spe.
                  A mąż juz stanął, tylko ta sfera jest dla niego chyba bardzo trudna do pzrerobienia. Nie, nie nuważam, ze okazywanie czułości przy 80. letniej matce ją zabije.
                  • kocia_noga Re: Zazdrość o teściową 24.02.14, 09:47
                    Przyszło mi na mysl jeszcze coś innego - możesz spróbować objąć teściową serdecznie, przytulic, usmiechając się życzliwie. Byle bez fałszu. Ona tyle lat żyła samotnie, bez seksu, że powypierała wszystko co tyczy fizyczności, może dlatego agresywnie reaguje. Nie wiem, czy to ma sens, bo może doprowadzic do ataku albo wściekłości, albo zamrozić ją całkiem na sztywno, albo pzrerobić złość na smutek i dołek, po prostu rozważam.
              • zuzi.1 Re: Zazdrość o teściową 23.02.14, 21:22
                Dokładnie, też uważam, że to teściowa nie rozumie, że jest matką, a nie partnerką syna. I to narzekanie, że z zoną był w restauracji a z nią nie był itp. Kobieta nie może się pogodzic z tym, że faktycznie utraciła syna na rzecz innej kobiety. Niby pozwoliła mu się odseparowac od siebie, żeby mógł się ożenic, ale jednocześnie nie toleruje synowej i daje temu wyraz na wspólnych spotkaniach. Matki, które wychowują synów na starych kawalerów, to nie są normalne, zdrowe na umyśle matki, tylko matki z jakimiś problemami emocj., odchyłami, które nie spelniły się w swoim życiu, w relacji z mężem i to swoje niespelnienie emocj. przerzucają na syna. Gdy do takiej rodziny trafi synowa, żeby stawała na rzęsach, nigdy nie będzie traktowana przyjaźnie, jak córka, ale właśnie jak wroga osoba, która zabrała matce syna. Taka teściowa kwalifikuje się do psychologa/psychiatry, ale oczywiscie nigdy się do niego nie wybierze. Tutaj nie ma co rywalizowac z tą kobietą, bo to by było chore, nalezy się nią zbytnio nie przejmowac, zachowywac się normalnie, jakby jej przy Was nie było, robic swoje, oczywiscie okazywac jej nalezny szacunek, o ile ona ten szacunek okazuje w swoich zachowaniach równiez Tobie, bo szacunek powinien byc obustronny. I nie przejmowac się zahamowaniami męża, on został wychowany przez taką kobietę, od której wieje chłodem i która zwykłe objawy bliskosci uznaje za coś złego, to cud, że ten człowiek w ogóle potrafi byc czuły wobec Ciebie, gdy nigdy z takimi zachowaniami ze strony swojej matki się nie spotkał. Jak dla mnie taka matka, to jest zwyczajnie patologia. Więc nie trac sił na jakieś głupie przepychanki z tą starowinką, tylko wzmocnij poczucie swojej wartosci poprzez mądre książki i sama przekonaj siebie, że jestes najważniejszą osobą dla swojego męża i nie licz na to, że w konfrontacji z matką poprzez Ciebie, Was, on pewnie nie jest w stanie tego zrobic, bo musiłaby się postawic tej atorytarnej, zimnej kobiecie, a do tego po latach takiego wychowania nie jest zwyczajnie zdolny. Twój mąż, też jest w pewnym sensie ułomny emocjonalnie, tylko w nieco inny sposób niż jego matka. Taki jego los, że wychowała go kobieta z emocjonalnymi problemami i zarówno on jak i Ty ponosicie tego razem skutki.
                • algavre.live Re: Zazdrość o teściową 23.02.14, 21:37
                  Ciesz się tym. co masz, bo wchodząc w "taki związek" ryzykowałaś dużo.Pomyśl: czy 80-letnia kobiecina może wogóle być dla Ciebie jakąś rywalką? Rozumiem, że możesz być zazdrosna o tesciową, ale popatrz na tę panią trochę jak na dziecko, z pobłażaniem, z pozycji osoby dorosłej, bo wydaje mi się, że Twoje pretensje są, jak dziewczyny po 20-tce. Tej osoby już nie zmienisz, możesz zmienić jedynie swoje nastawienie do niej i być ponad.Tak Ci strasznie zależy na tym, żeby mąż Cię obejmował przy matce? Właśnie przy niej? Trochę to dziecinne...
                • aankaa Re: Zazdrość o teściową 23.02.14, 21:41
                  jakże łatwo o 80-letniej "starowince" - jak to ujęłaś - powiedzieć, że to patologia...

                  on pewnie nie jest w stanie tego zrobic, bo musiłaby się postawic tej atorytarnej, zimnej kobiecie, a do tego po latach takiego wychowania nie jest zwyczajnie zdolny

                  a może tu poszukać "problemu" wątkodawczyni - czy ów pan (40-letni kawaler, wychowany przez samotną matkę) w ogóle uznaje taki sposób okazywania uczuć jak przytulanie się przy innych ?
                  • aankaa Re: Zazdrość o teściową 23.02.14, 21:45
                    Mąż zrobił wiele, żeby nowe życie ze mną ułożyć tak, bym czuła się przez niego szanowana. Mieszkamy osobno, stara się pomagać przy dzieciach, w domu, pamięta o rocznicach, urodzinach. No naprawdę się stara I wiem, że to dla niego wysiłek.

                    droga pani, wygląda na to, że usiłujesz wykrzesać z męża coś, co nie jest jego mocną stroną a winę zwalasz na teściową, za którą nie przepadasz...
                    • bibina Re: Zazdrość o teściową 23.02.14, 22:35
                      Bardzo jestem wdzięczna za mnogość opinii, emocji. To bardzo pomaga nabrać dystansu do sprawy. Rzecz jasna, nic na siłę, nie ma mowy o walce z 80-latką. Na pewno się nie zmieni, chyba że cud jakiś. Bardziej chodzi o nasze małżeństwo. Mąż nie ma wielkich problemów z czułością w codziennych kontaktach, to raczej ja mam (trudna relacja z ojcem, kłopoty z zaufaniem do mężczyzn, teraz jeszcze męcząca opieka nad niemowlęciem). Ale jeśli włożę trochę wysiłku to potrafimy się razem cieszyć bliskością. Ja tylko mam dziecięce pragnienie, 'żeby wszystko było normalnie', żebyśmy z teściową tworzyli fajną rodzinę. Nie wyrzeknę się tego pragnienia, bo jest normalne, tylko chciałabym się w miarę pogodnie pogodzić z tym, że jego spełnienie jest nierealne.
                      Myślałam, że warto męża nakłaniać do większej śmiałości w takiej zwykłej czułości wobec mnie w obecności mamy, ale widzę, że to gra nie warta świeczki, bo teściowa tylko sobie nakręci spiralę emocjonalną i mąż będzie musiał wysłuchiwać...
                      Na razie jest nam dobrze, bo mąż okresowo nie pracuje, więc często u mamy bywa i nie odbywa się to kosztem jego obecności w domu. Teściowa spokojna, bo ma potrzebę kontaktu z synem zaspokojoną. Ale kiedyś mąż wróci do pracy i wtedy może być trudniej - a ja jej tej potrzeby nie zaspokoję, bo się nie lubimy, co tu dużo kryć. Może też być tak, że z racji jej wieku będziemy jej coraz więcej pomagać. Warto mieć podstawowe sprawy w małżeństwie na tyle poukładane, żeby konieczność skrócenia dystansu do teściowej nam nie zaszkodziła.
                      Jeszcze raz bardzo dziękuję.
                      I jeszcze jedno: nie każdy stary kawaler jest stracony. Mój mąż jest dobrym przykładem, że można nad przecięciem pępowiny skutecznie popracować. Nawet jeśli nie uda się idealnie, wiele można zyskać dla małżeństwa i rodziny, którą się zakłada.
              • aankaa Re: Zazdrość o teściową 23.02.14, 22:31
                kocia_noga : [i]To raczej monstrualna zazdrość teściowej o ciebie i dlatego nie może strawić, że łączy was seks ... pewnie bym powalczyła o pozycję

                rewelacja !!
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Zazdrość o teściową 23.02.14, 22:24
      Zastanawia mnie , dlaczego nie wystarczy Pani to, że będąc żeniąc się z Panią mąż uznał, że jest Pani ważną kobietą w jego życiu. I jak rozumiem, potwierdza to w Waszym wspólnym życiu.
      Czemu potrzebuje Pani tego szczególnego dowodu w postaci czułego, erotycznego gestu w obecności osiemdziesięciolatki + ?
      To raczej wygląda na potrzebę manifestacji swojej pozycji a nie na potrzebę autentycznej czułości. Jeśli Pani tego naprawdę potrzebuje i Pani styl pozwala na okazywanie jej przy innych, niech Pani to robi bez skrępowania. Okazuje ją mężowi i już.
      Kodeks dobrego wychowania starszej pani jest inny niż Pani reguły. Wydaje się, że to nie fiksum dyrdum na tle seksu, ale jej zasady i tyle.
      Poza tym możecie, i pewnie tak jest , okazywać sobie czułość we własnym gronie. Po co potrzebne jeszcze oczy starszej pani?
      Ja Pani potrzebę rozumiem, ale nie rozumiem jej motywacji. Wydaje się to godnym zastanowienia. I to zastanowienia, bez skwitowania tego ripostą, że każdy ma wady, a Pani wada jest właśnie taka jak w wątku. To zbyt proste. Oby te pytania były inspiracją dla refleksji. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • bibina Re: Zazdrość o teściową 23.02.14, 22:41
        Cenne inspiracje, dziękuję. Pewnie jest w tym chęć zamanifestowania własnej pozycji, bo nie jestem jej do końca pewna: czy rzeczywiście jestem dla męża kobietą jego życia, z całym szacunkiem do pozycji matki w jego relacjach?
        Upieram się jednak przy fiksum-dyrdum, bo to jest stały temat jej narzekań na młode pokolenie, stały temat rozmów w ogóle, no i obiekcje do czułego zachowania trzylatka jeszcze mi to potwierdzają. Ale ok, ma kobieta prawo do swoich zasad, choćby i najbardziej pruderyjnych.
        • aankaa Re: Zazdrość o teściową 23.02.14, 22:47
          mam mniej lat niż Twoja teściowa i nie uważam, że publiczne okazywanie sobie czułości (jakiekolwiek by nie było) jest w dobrym guście
          • bibina Re: Zazdrość o teściową 23.02.14, 23:38
            Chwilowe objęcie ramieniem, kiedy razem siedzimy na kanapie przy TV nie jest w dobrym guście? Mały buziak w podziękowaniu za zrobienie kolacji? No nie, nie będę o to kruszyć kopii. Wymyśliłam, że chodzi mi o to, by w trudnej sytuacji, jaką jest wspólne spotykanie z teściową, mąż dawał mi czasami gestem znak: jesteśmy w tym wszystkim razem. Albo jasno powiedział, że chce być powściągliwy w gestach, żeby mamay nie prowokować do kąśliwych uwag czy pretensji.
            Wiecie, kiedy szczególnie to 'razem' z mężem odczuwałam? Kiedy umarło nam dziecko w czasie ciąży. Wtedy czułości było więcej, wtedy mąż ją śmielej okazywał (bo może w żałobie to bardziej zrozumiałe). Teściowa, po początkowym okazaniu współczucia, poczuła się chyba tym naszym 'razem' zagrożona, bo w czasie pogrzebu córeczki robiła wokół siebie raban pod tytułem: 'Ach, to już mój trzeci pogrzeb w rodzinie na obczyźnie.' Znaczy, że mój 'dopiero' pierwszy (serio! coś takiego usłyszałam!). Przepraszam, ból się teraz ze mnie leje strumieniem. Chciałabym kobiecie wybaczyć, bo te jej wyskoki są do zrozumienia, ale trudno jest...
            • molly_wither Re: Zazdrość o teściową 25.02.14, 18:46
              Twoj "problem" z tesciowa wydaje mi sie niczym w porownaniu z moim problemem z tesciowa, ktorego z wielu wzgledow tu nie opisze.
              Moge tylko Ci poradzic: odpusc, bo problem jest w Tobie,nie w mezu i jej matce.

              bibina napisała:

              > Chwilowe objęcie ramieniem, kiedy razem siedzimy na kanapie przy TV nie jest w
              > dobrym guście? Mały buziak w podziękowaniu za zrobienie kolacji? No nie, nie bę
              > dę o to kruszyć kopii. Wymyśliłam, że chodzi mi o to, by w trudnej sytuacji, ja
              > ką jest wspólne spotykanie z teściową, mąż dawał mi czasami gestem znak: jesteś
              > my w tym wszystkim razem. Albo jasno powiedział, że chce być powściągliwy w ges
              > tach, żeby mamay nie prowokować do kąśliwych uwag czy pretensji.
              > Wiecie, kiedy szczególnie to 'razem' z mężem odczuwałam? Kiedy umarło nam dziec
              > ko w czasie ciąży. Wtedy czułości było więcej, wtedy mąż ją śmielej okazywał (b
              > o może w żałobie to bardziej zrozumiałe). Teściowa, po początkowym okazaniu wsp
              > ółczucia, poczuła się chyba tym naszym 'razem' zagrożona, bo w czasie pogrzebu
              > córeczki robiła wokół siebie raban pod tytułem: 'Ach, to już mój trzeci pogrzeb
              > w rodzinie na obczyźnie.' Znaczy, że mój 'dopiero' pierwszy (serio! coś takieg
              > o usłyszałam!). Przepraszam, ból się teraz ze mnie leje strumieniem. Chciałabym
              > kobiecie wybaczyć, bo te jej wyskoki są do zrozumienia, ale trudno jest...
      • differentview Re: Zazdrość o teściową 24.02.14, 12:48
        agnieszka_iwaszkiewicz napisała:


        > Poza tym możecie, i pewnie tak jest , okazywać sobie czułość we własnym gronie.
        > Po co potrzebne jeszcze oczy starszej pani?
        > Ja Pani potrzebę rozumiem, ale nie rozumiem jej motywacji. Wydaje się to godnym
        > zastanowienia. I to zastanowienia, bez skwitowania tego ripostą, że każdy ma w
        > ady, a Pani wada jest właśnie taka jak w wątku. To zbyt proste. Oby te pytania
        > były inspiracją dla refleksji. Agnieszka Iwaszkiewicz
        >
        wg mnie to w ogole nie jest zadna wady autorki watku- po prostu oczekuje, ze jej maz bedzie sie zachowywal jak dorosly mezczyzna a nie jak przestraszony nastoletni synus mamusi, ktory w obecnosci mamci zaczyna sie zachowywac nienaturalnie i obojetnie wobec zony- to po prostu bardzo zenujace zachowanie i nie ma nic dziwnego we frustracji autorki watku; jesli facet w tym wieku tak bardzo przejmuje sie tym co sobie mamusia pomysli jednoczesnie majac gdzies co sobie mysli zona- to moze powinien sie rozwiesc i zwiazac z mamusia na dobre i zle:/
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Zazdrość o teściową 24.02.14, 18:31
          differentview napisała:

          > wg mnie to w ogole nie jest zadna wady autorki watku- po prostu oczekuje, ze je
          > j maz bedzie sie zachowywal jak dorosly mezczyzna a nie jak przestraszony nasto
          > letni synus mamusi, ktory w obecnosci mamci zaczyna sie zachowywac nienaturalni
          > e i obojetnie wobec zony- to po prostu bardzo zenujace zachowanie i nie ma nic
          > dziwnego we frustracji autorki watku; jesli facet w tym wieku tak bardzo przejm
          > uje sie tym co sobie mamusia pomysli jednoczesnie majac gdzies co sobie mysli z
          > ona- to moze powinien sie rozwiesc i zwiazac z mamusia na dobre i zle:/

          Na naszym forum często pokazuje się pewien typ mężczyzny. Zacytowana wypowiedź go dość dokładnie charakteryzuje.
          To mężczyzna, który jak nie spełnia żądań żony i choć trochę reaguje na potrzeby swojej matki, jest uważany za niedojrzałego maminsynka, który skrycie marzy o ożenieniu się z nią właśni e. Roztropna kobieta powinna mu to umożliwić, rozstając się z nim z pogardą.
          Widzę po dyskusji w tym wątku, że "bibina" ma krytycyzm do tej sytuacji i czuje jej ciężar, spod którego chce się wyzwolić, dlatego pozwolę sobie jeszcze chwilę pozostać w sarkastycznym klimacie.
          Otóż marzenia męża "bibiny" jaki i pewnie części mężczyzn w podobnym położeniu, poniekąd się spełniają. Ich żony w swojej nieustępliwości, chęci zwracania na nie uwagi, wymaganiach, wypisz wymaluj są podobne do opisywanych zaborczych teściowych. Czyli mężczyzna ma ten swój wymarzony obiekt koło siebie.
          A mówiąc poważnie, choć sarkazm też wart rozważenia, większość Pań nie bierze pod uwagę, że dorosły mężczyzna może mieć też własne zasady i potrzeby i niekoniecznie lubić czułość okazywaną żonie w obecności swojej matki.
          To może być naprawdę krępujące, takie zasilanie wyobraźni matki swoją seksualnością, nawet jak nazwiemy to czułością. To może właśnie jest chronieniem relacji z żoną przed matki wścibstwem, komentarzami. To może być chronienie siebie przed niewygodą , jaką niesie obecność rodzica w intymnej sytuacji. Nasza seksualna czy erotyczna część jednak powinna toczyć się za zamkniętymi drzwiami. Może mężczyzna nie chce pokazywać przed matką jakie są jego czułe gesty, kiedy są czułością , a kiedy się już erotyzują. To od początku nie jest widok dla rodzica. Ma to swoje źródła w nieświadomosci i kulturze.
          I naprawdę nie musi świadczyć o męskiej niedojrzałości.
          Świadczyć zaś może o tym, że niewiątpliwie mama , rodzice, wychowanie, odciska wzór na osobowości, a doświadczenia z nimi ją tworzą.
          Więc może, znów sakazm, chłopców po wykarmieniu odbierać matkom. Bo to im zawsze szkodzi. A może oddawać ich na wychowanie do rodzin przyszłych żon, kojarząc wcześnie małżeństwa. Gwarancja, że poślubiony zostanie "swój" człowiek.
          Wtedy nie trzeba będzie stosować wymyślnych kar i odbierać matkom synów piaskownicy z zabawkami w postaci ich wnuków czy synowych.
          Czy takie postulaty, wyjęte z Waszych, świadczą o elastyczności i tolerancji dla ludzkich potrzeb, jakiej większość kobiet domaga się dla siebie ? A może to świadczy o czułości? Czy może jednak świadczy o trzymaniu się jedynej słusznej, bo własnej, zasady?
          Proszę wybaczyć , "bibino", że Pani wątek posłużył mi do zaprotestowania przeciwko różnym uproszczeniom w ocenie mężczyzn i przeciwko próbie zdominowania ich przez kobiety w różnych rolach. Żon i matek. Agnieszka Iwaszkiewicz

          • zuzi.1 Re: Zazdrość o teściową 24.02.14, 20:08
            Pani Agnieszko a czy mogłaby Pani odniesc się równiez do tego specyficznego typu zaborczych tesciowych, który to typ BARDZO często pojawia się na tym forum i spróbowac ze swojego punktu widzenia opisac, co kieruje zachowaniami takich pań (nie tylko w odniesieniu do tego wątku), dlaczego traktują synowe tak jakby te zabrały im synów, dlaczego takie panie nie lubią swoich synowych, co często okazują podczas m.in. niedzielnych obiadów, dlaczego wbijają przysłowiowe"szpilki", dlaczego chcą kontrolowac życie swoich dorosłych już synów (a często i córek), dlaczego nastawiają własnych synów przeciwko własnym żonom, dlaczego próbują nastawiac wnuki przeciwko rodzicom, dlaczego nie szanują zdania małżonków i obranego przez nich sposobu życia, dlaczego chcą kierowac ich życiem i się w nie wtrącac, dlaczego czasem doprowadzają swoimi zachowaniami do rozwodów w małżeństwie, w które się wtrącają, dlaczego takie panie DAJĄ SOBIE DO TEGO TYPU DZIAŁAŃ PRAWO? Czy tak postępuje kulturalny i dojrzały człowiek? Czy takie panie są zdrowe na umyśle, czy mają jednak jakieś zaburzenia psychiczne/osobowosci ? Tego mi zabrakło w Pani opisie sytuacji, a chętnie na ten temat więcej bym przeczytała, z psychologicznego punktu widzenia, może zna Pani zdanie kolegów czy kolezanek psychologów klinicznych na temat tego typu przypadków starszych pań z trudnym, zaborczym charakterem. Rozumiem Pani zrozumienie i pobłażliwosc dla tego typu przypadków kobiet ze starszego pokolenia, ale wydaje mi się, że zrozumienie należy się w takim przypadku obu stronom takiego trudnego "związku" pt. synowa-tesciowa ;-) Szczególnie, że synowa to zazwyczaj kobieta znacznie mniej życiowo dośwaidczona i tym samym gorzej przygotowana na tego typu trudnosci jak życie z osobą z zaborczym charakterze. Czy aby tego typu trudne relacje pojawiały się rzadko musi wymrzec najstarsze i najbardziej pokrzywdzone emocjonalnie pokolenie kobiet, skrzywdzone przez okres wojny i okres powojenny oraz skrzywdzone przez stosowane na nich autorytarne metody wychowawcze, które to metody owe panie zastosowały również na własnych dzieciach, w ramach przekazywania pałeczki miedzypokoleniowej? Czy wówczas już nie będzie skrzywdzonych, wykastrowanych maminsynków czy starych kawalerów/starych panien, czy jednak dalej będą?Co Pani sądzi na ten temat?

            ps. objęcie żony ramieniem na kanapie w towarzystwie mamy nie jest moim zdaniem żadnym faux pas w stosunku do starszej pani, czy żadnym erotycznym zachowaniem, pytanie tylko dlaczego taki męzczyzna nie jest w stanie tego zrobic...?, jakiego rodzaju mechanizmom wychowawczym był taki człowiek poddawany w dzieciństwie, że skutkiem tego są tego typu jego zahamowania? Może to Pani też mogłaby jakoś szerzej skomentowac.

            Jest oczywiscie również wiele NORMALNIE i ŻYCZLIWIE zachowujących się tesciowych, które traktują synowe prawie jak córki albo co najmniej jak dobre koleżanki, z którymi relacje układają się samoistnie, bez specjalnych starań obu stron, nikt sobie w takich układach nie wbija "szpil" i nie zawłaszcza nikogo do własnych celów, ale o takich tesciowych opowiada się koleżankom z zadowoleniem i uśmiechem, a nie pisze na takim forum jak to ;-) I oby jak najwięcej takich ciepłych i życzliwych tesciowych na tym świecie było ;) Wtedy synowe nie będą musiały stosowac specjalnych zasad kontaktów, bo owe zasady będą układały się samoistnie, bez szczególnych starań obu stron, czego wszystkim synowym życzę ;)
            • differentview Re: Zazdrość o teściową 25.02.14, 12:00
              > ps. objęcie żony ramieniem na kanapie w towarzystwie mamy nie jest moim zdaniem
              > żadnym faux pas w stosunku do starszej pani, czy żadnym erotycznym zachowaniem
              > , pytanie tylko dlaczego taki męzczyzna nie jest w stanie tego zrobic...?, jaki
              > ego rodzaju mechanizmom wychowawczym był taki człowiek poddawany w dzieciństwie
              > , że skutkiem tego są tego typu jego zahamowania? Może to Pani też mogłaby jako
              > ś szerzej skomentowac.

              odpowiem jak ja to widze- taki facet od dziecka mial zaspokajac chore, niezaspokojone przez meza czy partnera potrzeby emocjonalne swojej matki- ona byla w sytuacji komfortowej- mogla lepic jak z plasteliny swoj "ideal mezczyzn", ktory musial byc jej posluszny bo byl zalezny od niej w 100%, ktorym mogla manipulowac( mamusia tak Cie kocha, tak sie dla Ciebie poswieca wiec Ty musisz byc grzeczny ) mamusia jest biedna i slaba, Ty musisz sie o mamusie troszczyc- i inne rownie patologiczne przekazy; wiec dorosly facet, bedac z zona w obecnosci mamusi ma swiadomosc, ze oto na jej oczach dokonuje zdrady i mamusi jest przykro i mamusia bedzie sie zloscic;))) wiec polyka przyslowiowy kij i udaje, ze zona to obca osoba, z ktora nic go nie laczy
            • igge Re: Zazdrość o teściową 28.02.14, 23:03
              Zazdrość o teściową jest bez sensu (choć może czasem podświadomie też jej ulegam).
              To banał ale jestem bardzo wdzięczna teściowej za urodzenie i wychowanie mojego męża, który co prawda w rodzinnym domu był obsługiwany (i jego siostra też) 24/24 ale jest wychowany (geny??) na dobrego człowieka, którym ja (i nasze dzieci) mam szansę się cieszyć i zachwycać. Powyższy fakt i miłość/pomoc/troska teściowej o jej wnuki, o naszą rodzinę jej błogo/dobrostan pozwalają mi traktować ją jak (niemal) moją mamę i czerpać z jej obecności w naszym zyciu coś w rodzaju części mojego poczucia bezpieczeństwa, zaufania do świata. Cieszyć się jej zdrowiem i życiem, wybaczać jej drobne złośliwości i niefortunne wyrażenia w rodzaju "jesteś tylko synową". Wiem, że jestem AŻ synową, matką jej jedynych wnucząt, osobą kochającą bardziej/tak samo jak ona jej syna. I chyba ją też, choć potrafi być niemożliwa. To dyktator/manager/ojciec chrzestny w spódnicy :)
              Autorka wątku też z czasem okrzepnie w roli synowej i najważniejszej kobiety swojego męża. Jej teściowa jest rzeczywiście wiekowa i problem z jej charakterem i niebawem niedołężnością, opieką nad nią to kwestia kilku lat najwyżej pewnie, nie dziesięcioleci. Jeśli dopuszczacie myśl o wspólnym zamieszkaniu kiedyś to siłą rzeczy teściowa stanie się świadkiem codziennych (nieerotycznych) czułości. Może to właśnie synowa co wieczór układając ją do snu da jej buziaka na dobranoc, moja staruszka babcia bez buziaka nie zasypiała :).
          • bibina Re: Zazdrość o teściową 24.02.14, 20:52
            Dziękuję za 'oświetlenie' sytuacji z innej strony. Rzeczywiscie, moze mąż poprzez powściągliwość chroni mnie i siebie, bo jego mama mogłaby złośliwie i nie wprost krytykować okazywanie czułości. To by było trudne.

            'To mężczyzna, który jak nie spełnia żądań żony i choć trochę reaguje na potrzeby swojej matki, jest uważany za niedojrzałego maminsynka...'
            Dobrze, że Pani napisała, że to sarkazm. W moim przypadku potrzeby matki były na tyle rozdęte, że wchodziły na teren małżeństwa. Pamiętam jak mi szczena opadła, kiedy mąż poczuł się do winy, że nie zapraszał mamy do restauracji od czasu do czasu. Robił to ze sknerstwa, sam przyznał. Mama mu to wypomniała na obiedzie z okazji ślubu cywilnego, jak wyzej napisałam (też sobie okazję wybrała :-( Później ja sama namawiałam męża, żeby od czasu do czasu jednak mamę zabrał na spektakl, na obiad. Zrobił tak kilka razy. Niewiele to zmieniło w ich relacji, ale przynajmniej mama ma co wspomnać. My po ślubie na koncercie byliśmy razem raz jeden. Potem dzieci się zaczęły poczynać, rodzić i niestety też umierać. Teraz żałuję, żeśmy się krótko po ślubie tak bardzo skoncentrowali na prawdziwych czy wyimaginowanych potrzebach teściowej, a nie szaleliśmy razem. Ech... Ale przyrzekamy sobie, że nadrobimy.
          • differentview Re: Zazdrość o teściową 24.02.14, 22:39
            agnieszka_iwaszkiewicz napisała:

            > Na naszym forum często pokazuje się pewien typ mężczyzny. Zacytowana wypowiedź
            > go dość dokładnie charakteryzuje.
            > To mężczyzna, który jak nie spełnia żądań żony i choć trochę reaguje na potrze
            > by swojej matki, jest uważany za niedojrzałego maminsynka, który skrycie marzy
            > o ożenieniu się z nią właśni e. Roztropna kobieta powinna mu to umożliwić, roz
            > stając się z nim z pogardą.

            choc troche reaguje na potrzeby matki??? jak najbardziej dorosly facet moze reagowac na rozne realne potrzeby matki ale tu mamy zaburzona mamusie o chorych i patologicznych emocjoanlnych "potrzebach" wobec syna i faceta, ktory nie potrafi sobie tych relacji ustawic prawidlowo, nie potrafi odciac sie emocjonalnie od zaborczej matki i w sytuacji przebywania z matka i zona jednoczenie przestaje byc doroslym partnerem i mezem a staje sie tylko drzacym przed matka syneczkiem, ktory zadnym gestem nie moze zdradzic, ze mamusia nie jest juz najwazniejsza i jedyna kobieta w jego zyciu- to jest chora sytuacja, przynajmniej dla mnie, nie wyobrazam sobie byc w takim zwiazku

            > To może być naprawdę krępujące, takie zasilanie wyobraźni matki swoją seksualn
            > ością, nawet jak nazwiemy to czułością. To może właśnie jest chronieniem rela
            > cji z żoną przed matki wścibstwem, komentarzami. To może być chronienie siebie
            > przed niewygodą , jaką niesie obecność rodzica w intymnej sytuacji. Nasza sek
            > sualna czy erotyczna część jednak powinna toczyć się za zamkniętymi drzwiami.

            tu nie bylo mowy o zadnym epatowaniu matki sytuacjami erotycznymi czy seksualnymi a o zwykle gesty swiadczace o bliskosci emocjonalnej- jak objecie ramieniem, pocalunek w policzej, trzymanie za reke etc. wyobraznia matki to juz naprawde tylko i wylacznie jej problem choc chyba mamusia zdaje sobie sprawe, ze maz zyje z zona w relacji seksualnej i niczego tu unaoczniac nie trzeba

            M
            > oże mężczyzna nie chce pokazywać przed matką jakie są jego czułe gesty, kiedy s
            > ą czułością , a kiedy się już erotyzują. To od początku nie jest widok dla rod
            > zica. Ma to swoje źródła w nieświadomosci i kulturze.
            > I naprawdę nie musi świadczyć o męskiej niedojrzałości.

            a niby dlaczego czule gesty pomiedzy synem lub corka a jego/ jej partnerem maja nie byc widokiem dla rodzica??? wg mnie normalny nie zaburzony rodzic reaguje tylko i wylacznie pozytywnie jesli jest ich swiadkiem, bo wie wowczas, ze zwiazek jego dziecka jest dobry, ze jest w nim milosci, czulosc- dla mnie to jest kompletny absurd, co Pani napisala
            >
            • bibina Re: Zazdrość o teściową 24.02.14, 23:45
              Będę jednak bronić opinii pani Agnieszki. Stereotypy zawsze szkodzą, uproszczenia krzywdzą. Mój mąż ma spore obszary osobowości zupełnie nie maminsynkowate. Ja w sobie zauważam podobieństwo do teściowej chociażby w chęci kontrolowania ludzi wokół mnie, skłonnościach do szantażu emocjonalnego oraz w pewnych nie do końca spełnionych życiowych ambicjach, które mogą na starość zakwitnąć śmierdzącym kwiatkiem zgorzknienia. Zatem zabiorę się za te niespełnione ambicje, bo jest szansa, że choc troche uda się je zrealizować.

              Ale prawdą jest też to, że w naszym przypadku jest dużo podręcznikowych przykładów relacji zaborcza mama-stłumiony przez nią syn-niepewna swej pozycji synowa. Dziś z rozbawieniem wspominam jak to teściowa trwała w kiepsko ukrywanej pogardzie dla mojego zawodu wykonywanego (dla niej dziedziny humanistyczne są bezużyteczne). I zdarzyło się, że wystąpiłam w ogólnopolskiej telewizji. Teściowa najpierw aprobowała, a po kilku miesiącach dawała do zrozumienia, że jeden występ to za mało, że czeka na rozkwit kariery. Takiej to Oskara z Noblem mało :-)))
              • zuzi.1 Re: Zazdrość o teściową 24.02.14, 23:52
                Ale skoro jesteś tego wszystkiego świadoma, to dlaczego dalej jesteś niepewna swojej pozycji, czego realnie się obawiasz???
                • bibina Re: Zazdrość o teściową 25.02.14, 00:16
                  zuzi.1 napisała:

                  > Ale skoro jesteś tego wszystkiego świadoma, to dlaczego dalej jesteś niepewna s
                  > wojej pozycji, czego realnie się obawiasz???

                  Teraz jestem o wiele bardziej pewna niż 5, 3 lata temu. To na pewno. Boję się, że niepewność może wrócić, jeśli będziemy zmuszeni skrócić dystans do teściowej, jesli będzie potrzebowała bardziej stałej pomocy i opieki. Wtedy mogę się znów zacząć denerwować, że mąż nie potrafi postawić jej granic, stanąć po mojej stronie w razie potrzeby. Bo w tej chwili strategia polega na unikaniu sytuacji, w której trzeba by było postawić granice, bronić. I tak jest ok, pod warunkiem że spotkania są krótkie i nieczęste (maz sam spotyka się z mama prawie codziennie, ja najwyżej raz na tydzień przez 2 godz.). Jeśli musiałyby być częstsze to - uch... One są poprawne, ale ja się na nich nudzę setnie, bo ile można gadać o pogodzie. Czuję się też jakbym siedziała na bombie zegarowej. Całe mnóstwo tematów to tabu. Mam nadzieję, że coś wymyślimy, jeśli będzie trzeba się częściej spotykać.
                  • zuzi.1 Re: Zazdrość o teściową 25.02.14, 00:26
                    A jak sądzisz, co by zrobiła Twoja tesciowa, gdybys sama objęła męża ramieniem na spotkaniu z nią i dała mu np. buziaka za podanie Ci czegoś? Myślisz, że by jakoś na to zareagowała? Czy mąż mógłby miec do Ciebie pretensje o to? Może spróbuj i się przekonaj ;) Chyba trochę się jej obawiasz na zapas, wyobrażasz sobie, może warto się przekonac, czy ona taka straszna, jak sobie wyobrażasz i co na to mąż ;)
                    • bibina Re: Zazdrość o teściową 25.02.14, 00:50
                      Ojejusiu, to chyba mąż drugim ramieniem przygarnąłby symbolicznie mamę, żeby się nie czuła pokrzywdzona :-) Kiedyś teściowa mi powiedziała, że od kiedy syn się z mną ożenił to jakoś inaczej ją całuje, chyba miała na myśli, że chłodniej :-)))) Śmieję się, kiedy to piszę, może to znak, że nabieram luzu. Te obowiązkowe potrójne buziaki z teściową na każde przywitanie i pożegnanie to dla mnie coś obcego. W mojej rodzinie tak się witało z krewnymi widywanymi rzadko i mieszkającymi daleko. I jeszcze do tego mama z synem ostatniego buziaka dają sobie w usta :-P Dla mnie to niesmaczne, kiedyś to nawet mężowi powiedziałam, dziś mam do tego dystans. Co rodzina to obyczaj. Akceptuję. Ale teściowej w usta nie całuję :-))))))
                  • differentview Re: Zazdrość o teściową 25.02.14, 08:56
                    bibina napisała:

                    > Wtedy mogę się znó
                    > w zacząć denerwować, że mąż nie potrafi postawić jej granic, stanąć po mojej st
                    > ronie w razie potrzeby. Bo w tej chwili strategia polega na unikaniu sytuacji,
                    > w której trzeba by było postawić granice, bronić. I tak jest ok, pod warunkiem
                    > że spotkania są krótkie i nieczęste (maz sam spotyka się z mama prawie codzienn
                    > ie, ja najwyżej raz na tydzień przez 2 godz.). Jeśli musiałyby być częstsze to
                    > - uch... One są poprawne, ale ja się na nich nudzę setnie, bo ile można gadać o
                    > pogodzie. Czuję się też jakbym siedziała na bombie zegarowej. Całe mnóstwo tem
                    > atów to tabu. Mam nadzieję, że coś wymyślimy, jeśli będzie trzeba się częściej
                    > spotykać.

                    nudzisz sie i meczysz bo przyjelas taktyke meza- stlumic wszystkie swoje spontaniczne emocje, mysli, wlasne zdanie na rozne tematy i traktowac tesciowa jak smierdzace jajko- zeby bron boze nie narazic jej na jakikolwiek dyskomfort- wtedy rzeczywiscie pozostaje juz tylko rozmowa o pogodzie; jednak nawet takie cackanie sie a nia jej niesatysfakcjonuje i dalej daje Ci odczuc swoja niechec; moim zdaniem slusznie sie obawiasz- bo gdyby doszlo do jakiejkowiek konfrontacji- maz nie bedzie sie solidaryzowal z Toba tylko z mamusia i jeszcze Cie opieprzy, ze bez powodu mamcie stresujesz; zastanawiam sie tylko na ile tacy wykastrowani faceci to polska specyfika a na ile bardziej powszechne zjawisko; jednak wydaje mi sie, ze w Polsce jest ich duzo- ofiary zaborczych, niespelnionych i autorytatywnych matek, ktore nie byly w stanie stworzyc dojrzalych zwiazkow ze swoimi mezami wiec tak wychowuja swoich synusiow, tak nimi od dziecko manipuluja, tak przelewaja na nich wszystkie swoje uczucia i zadaja bezwzglednej wzajemnosci, ze w zyciu takiego doroslego chlopca po prostu nie ma miejsca na druga kobiete, mumusia pozostanie na zawsze number one:/
                    • kocia_noga Re: Zazdrość o teściową 25.02.14, 09:15
                      differentview napisała:


                      traktowac tesciowa jak s
                      > mierdzace jajko- zeby bron boze nie narazic jej na jakikolwiek dyskomfort- wted
                      > y rzeczywiscie pozostaje juz tylko rozmowa o pogodzie; jednak nawet takie cacka
                      > nie sie a nia jej niesatysfakcjonuje i dalej daje Ci odczuc swoja niechec;

                      Teściowej udało sie odnaleźć czułe punkty i w nie trafiać, raniąc. Może uda sie rozbroić jej arsenał? Przerobic to świadomie i na poziomie uczuć i nauczyć się reagować, pokazując, że TO BOLI. Bo nawet kiedy zadaje takie ciosy swiadomie, bardzo prawdopodobne, ze nie będzie chciała robić to jawnie. Ja wiem, jakie to trudne do wykonania.
                      • differentview Re: Zazdrość o teściową 25.02.14, 09:31
                        kocia_noga napisała:

                        > Teściowej udało sie odnaleźć czułe punkty i w nie trafiać, raniąc. Może uda sie
                        > rozbroić jej arsenał? Przerobic to świadomie i na poziomie uczuć i nauczyć się
                        > reagować, pokazując, że TO BOLI. Bo nawet kiedy zadaje takie ciosy swiadomie,
                        > bardzo prawdopodobne, ze nie będzie chciała robić to jawnie. Ja wiem, jakie to
                        > trudne do wykonania.

                        hmm... wydaje mi sie, ze pokazywanie, ze "to boli" nie jest dobra metoda- w sumie jej o to wlasnie chodzi zeby bolalo- wiec dostajac takie info zwrotne uzna, ze jej metody sa skuteczne;) dla takiej zaborczej matki zadna kobieta nie bedzie warta jej synusia i w kazdej znajdzie mnostwo wad, ktore bedzie wypunktowywac; a cel ma jeden- zeby synus byl znow jej i tylko jej- o ona jego i tylko jego- niestety taka to patologia; jesli ja bym sie znalazla w takiej sytuacji staralabym sie zachowywac przy tesciowej zupelnie naturalnie, mowilabym i robila wszystko co uwazam, ze sluszne, porowokujac pewnie nieustanne konfrontacje; tylko, ze ja bym chyba nie drzala przed jej krytyka i nie bralabym jej do siebie bo widzialabym wlasnie to drugie dno- te jej ukryte intencje; jednak nie wyobrazam sobie wlasnego faceta, ktory by w takich sytuacjach konfrontacji razem z matka naskakiwal na mnie- po prostu bym sie rozstala bo dla mnie to nie bylby zaden partner
                        • kocia_noga Re: Zazdrość o teściową 25.02.14, 14:01
                          differentview napisała:

                          > hmm... wydaje mi sie, ze pokazywanie, ze "to boli" nie jest dobra metoda- w sum
                          > ie jej o to wlasnie chodzi zeby bolalo- wiec dostajac takie info zwrotne uzna,
                          > ze jej metody sa skuteczne;)

                          Skierowanie wzroku w jej stronę, zakomunikowanie "powiedzaiłaś, że.." czy też "mama powiedziała, ze..." "a mnie to zabolało, czuję się urażona, albo xle potraktowana" albo coś w tym sensie, nawet ze łzami w oczach to nie jest kulenie się w sobie, usztywnienie, zagadywanie obrazy czy przykrości. Może oczywiście zareagować "no i dobrze ci tak", ale nie sądzę, raczej zagdaka coś o histerii, przesadzie, albo że nic złego nie miała na myśli. A na drugi raz się moze zastanowi nad tym co mówi, może w otoczce obrażonej niewinności, że "ona nie wie, czy nie urazi" itp, ale to już inna śpiewka. Jak ukrywasz zranienie, to się wystawiasz na następne.

                          jesli ja bym sie znalazla w takiej sytuacji staral
                          > abym sie zachowywac przy tesciowej zupelnie naturalnie, mowilabym i robila wszy
                          > stko co uwazam, ze sluszne, porowokujac pewnie nieustanne konfrontacje; tylko,
                          > ze ja bym chyba nie drzala przed jej krytyka i nie bralabym jej do siebie bo wi
                          > dzialabym wlasnie to drugie dno- te jej ukryte intencje;

                          Bo nie jestes jej synową. Ja miałam też rozmaite przeprawy z teściową i dopóki nie odnalazła sposobu na mnie i moich czułych punktów, też miałam jej zaczepki gdzieś.

                          Mozna sobie pomóc wyobrażając teściową jako dziecko - dziecko powie 'nienawidzę cię' ale matki to nie rani i nie zapomina języka w gębusi, potrafi spokojnie i trafnie zareagować, powie, że jej przykro ze to słyszy, że ona kocha dziecko ale zabawki nie kupi.


                          jednak nie wyobrazam s
                          > obie wlasnego faceta, ktory by w takich sytuacjach konfrontacji razem z matka n
                          > askakiwal na mnie- po prostu bym sie rozstala bo dla mnie to nie bylby zaden pa
                          > rtner

                          Nie wiem. Ja mam podobnie, mąż był od mamusi bardzo zależny, nei zdając sobie z tego sprawy, do końca jej życia zabiegał o jej akceptację i bał się. Poza tym jest bardzo dojrzały, samodzielny, fajny facet na którym mozna polegac. To był jego słaby punkt, kiedy się żaliłam, że nie potrafi mnie przed matką wziąć w obronę mówił, że jego pozycja jest jeszcze słabsza od mojej i to była prawda. Zaakceptowałam to, że w tym miejscu jest słaby.
                    • zuzi.1 Re: Zazdrość o teściową 25.02.14, 09:58
                      differentview napisała:"zastanawiam sie tylko na ile tacy wykastrowani faceci to polska specyfika a na ile bardziej powszechne zjawisko; jednak wydaje mi sie, ze w Polsce jest ich duzo- ofiary zaborczych, niespelnionych i autorytatywnych matek, ktore nie byly w stanie stworzyc dojrzalych zwiazkow ze swoimi mezami wiec tak wychowuja swoich synusiow, tak nimi od dziecko manipuluja, tak przelewaja na nich wszystkie swoje uczucia i zadaja bezwzglednej wzajemnosci, ze w zyciu takiego doroslego chlopca po prostu nie ma miejsca na druga kobiete, mumusia pozostanie na zawsze number one:/"

                      Dokładnie tak, zgadzam się z Tobą. Ja znam takie dwie "mamincórki" jedna to stara panna a druga "niby" mężatka, z naciskiem na niby, bo nieodpępowiona jest okrutnie i też za rodzicami obstaje w konfliktach pomiędzy mężem a jej rodzicami. Jej mąż ma anielską cierpliwosc do niej. Także takie przypadki to nie tylko w wydaniu męskim są, ale wiele też kobiet zostało tak "upupionych emocjonalnie" przez rodziców i uzależnionych od nich.
                      • zuzi.1 Re: Zazdrość o teściową 25.02.14, 10:11
                        www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=6&ved=0CFoQFjAF&url=http%3A%2F%2Fwww.psychologia.edu.pl%2Fczytelnia%2F59-niebieska-linia%2F1014-matki-nadopiekuncze.html&ei=41sMU7HmN-3W7QaVo4DYAQ&usg=AFQjCNEzZcWityJR9ZaCG1SZxcwMKkAFqw&bvm=bv.61725948,d.bGE&cad=rja
                        • zuzi.1 Re: Zazdrość o teściową 25.02.14, 10:14
                          www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=8&ved=0CGYQFjAH&url=http%3A%2F%2Fadonai.pl%2Frodzina%2F%3Fid%3D87&ei=41sMU7HmN-3W7QaVo4DYAQ&usg=AFQjCNFKQH9KjBDlQgtSiPgJpgSMQbCmBA&bvm=bv.61725948,d.bGE&cad=rja
                  • igge Re: Zazdrość o teściową 28.02.14, 23:19
                    bibina, jak całe mnóstwo tematów w trakcie spotkań z teściową to tabu to nic dziwnego, że nudzisz się i boisz się hipotetycznego mieszkania razem kiedyś, częstszych kontaktow. Może porusz trochę inny temat niz zwykle i spróbuj skrócić dystans (o ile chcesz, może wolisz dystans i tematy pogodowe ). Trzeba teściowej (i sobie) poruszyć troszkę nerwy coby tłuszczykiem niezdrowym nie porastały :) Nie ryzykujesz - nie wygrywasz.
                    Bardzo sama cenię sobie otwarte (choć często żartobliwe) dyskusje z teściową, otwartość, szczerość, brak tematow tabu. Kiedyś nawet jacyś ciut dalsi krewni teściowej dziwili się, że ja odważnie sobie z teściową rozmawiam. Może przestań obchodzić się z nią jak z jajkiem. Rozumiem jednak, że niektóre rzeczy lepiej przemilczeć, zależy jak ważne to są sprawy, czy może drobiazgi, którymi nie warto sobie głowy zawracać.
              • zuzi.1 Re: Zazdrość o teściową 25.02.14, 00:03
                Aha i co do zasady nie neguję opinii Pani Agnieszki, zabrakło mi tylko w komentarzu Pani Psycholog, dla równowagi, komentarza również na te tematy, które poruszyłam pod postem Pani Agnieszki.
            • kocia_noga Re: Zazdrość o teściową 25.02.14, 09:04
              differentview napisała:

              > a niby dlaczego czule gesty pomiedzy synem lub corka a jego/ jej partnerem maja
              > nie byc widokiem dla rodzica??? wg mnie normalny nie zaburzony rodzic reaguje
              > tylko i wylacznie pozytywnie jesli jest ich swiadkiem, bo wie wowczas, ze zwiaz
              > ek jego dziecka jest dobry, ze jest w nim milosci, czulosc- dla mnie to jest ko
              > mpletny absurd, co Pani napisala
              >

              Dodajmy jeszcze fakt, że teściowa reaguje agresywnie na czułe gesty wobec synowej ze strony wnuka, to jest chore. Wcale nie trzeba ustępowac choremu człowiekowi, mozna ale musu nie ma. Ani moralnej powinności.
          • molly_wither Re: Zazdrość o teściową 25.02.14, 19:04
            Pozwole sobie, pani Agnieszko, nie zgodzic sie z Pania. Zdolnosc do manifestowania uczuc wynosi sie z domu, a konkretnie z obserwacji,jak odnosza sie do siebie rodzice. Jesli maz potrafi okazywac uczucia zonie w czterech scianach, to nie powinno mu to sprawiac klopotu,kiedy jest wsrod innych osob. Moge to udowodnic na wlasnym przykladzie, bo mam doroslego syna, ktory okazuje uczucia nawet w nadmiarze swojej narzeczonej i robi to spontanicznie, nie kalkulujac czy sie to mi podoba czy nie. Po prostu zostal wychowany dla innej kobiety, nie dla matki. Nie oczekuje,ze moja przyszla synowa to zrozumie i bedzie mi za to wdzieczna. Ja przez dwadziesciapare lat nie zaznalam tyle uczucia os syna, co moja przyszla synowa w ciagu 3 lat! Ale ja nie zazdroszcze, jestem dumna, ze tak wychowalam syna, bo wiem,z jakim problemem braku okazywania uczuc boryka sie przecietna Polka. Tak wiec, choc poczatkowo zirytowana bylam postawa autorki watku, to teraz biore ja w obrone. Tyma samym "na pohybel matkom, ktore wychowuja synow na swoich opiekunow unieszczesliwiajac tym samym swoje przyszle synowe!".
            Ps.Aha, jest roznica miedzy gestami o charakterze erotycznym (np.wkladanie zony reki pod spodnice w obecnosci matki), a gestami czulosci, np. zlapanie za reke, obiecie czy trzymanie za kolanko:)

            agnieszka_iwaszkiewicz napisała:

            >
            > To mężczyzna, który jak nie spełnia żądań żony i choć trochę reaguje na potrze
            > by swojej matki, jest uważany za niedojrzałego maminsynka, który skrycie marzy
            > o ożenieniu się z nią właśni e. Roztropna kobieta powinna mu to umożliwić, roz
            > stając się z nim z pogardą.
            >
          • igge Re: Zazdrość o teściową 28.02.14, 22:34
            kolejna świetna i zmuszająca do refleksji wypowiedź pani Agnieszki. Dziękuję za nią serdecznie. Te wypowiedzi i cała dyskusja (plus niedawna dyskusja w Sokrates cafe na temat tego czym jest intymność) pozwala mi rozumieć lepiej swoje relacje na lini syn/jego dziewczyna/ja i mąż/jego mama/ja. Wzbogacające i ciekawe to forum :) cieszę się, że go znalazłam.
            Mój mąż rzadko okazuje mi czułość w obecności teściowej czy przy mojej mamie. Nigdy nie jest to czułość podszyta erotyzmem. Jeżeli już to przywiązaniem, uczuciem, troską. Pięknie wyjaśnia to pani Agnieszka. Jak chronić relację, intymnośc. Mój psychoanalityk/psychoterapeuta na cotygodniowych sesjach prawie nic nie mówi w porównaniu do długich wypowiedzi pani Agnieszki. On słucha, a ja wolałabym, żeby dużo mówił :). Mój syn przy mnie też nie obcałowywał swojej dziewczyny (ale przy swojej siostrze i owszem :)). Ja za to często ściskam i tulę się do męża przy teściowej czy mamie. Wtedy kiedy mam ochotę i przepełnia mnie czułość. Czasami ma to żartobliwy seksualny podtekst. Nie wiem czemu miałoby to przeszkadzać starszym rodzicom. Po prostu każdy robi to co uważa za właściwe i co lubi. Bez zmuszania drugiej strony do przesadnego afiszowania się z uczuciami na publicznym widoku. Aha, próbuję zmuszać męża do częstszych kontaktow z jego mamą np telefonu/wizyty. I on nie daje się. Mówi, żebym sama zadzwoniła jak mam ochote pogadać z jego mamą. Czasem wciskam mu na siłę słuchawkę. Pewnie przekraczam jego granice :(
            Długo wkurzało mnie, że nie staje w mojej obronie gdy teściowa rzuca jakąś cierpką o mnie/do mnie uwagę, która potrafi zaboleć. Teraz raczej się nie przejmuję a jeśli się przejmuję to bronię się od razu sama nie licząc na pomoc. I tak lubię do teściowej jeździć, to mąż bardziej boi się albo unika jej skwaszonej miny i woli zostać w domu. Pozdr serdecznie
            • zuzi.1 Re: Zazdrość o teściową 28.02.14, 23:50
              Igge, Ty masz niesamowitą umiejętnosc zamieniania pewnych niemilych nawet dla Ciebie sygnałów np. od teściowej, na miłe ;-) to na pewno b. ułatwia Ci życie. Może jest to sposób na tesciową autorki, pytanie tylko czy każdy może się takiego interpretowania/malowania ciepłymi kolorami szarej rzeczywistosci nauczyc. Ile czasu zajęło Ci nauczenie się takiej metody odbioru innych ludzi?
              • igge Re: Zazdrość o teściową/zuzi 1 01.03.14, 12:50
                zuzi. nie mam pojęcia ile :)
                córka mówi, że w ogóle nie rozumie czego my chcemy od babci, która jest bardzo dobra i miła :) Mąż zaś odpowiada ze śmiechem córce, że on wlaśnie zupełnie nic nie chce i dlatego nie chce w weekend odwiedzać mamusi :) ( a ja bym pojechała i córka, ona ma tak pedantycznie wysprzątane jak w pudełeczku aż miło tam posiedzieć i rosołek babciny itd)
                W interepretacji pozytywnej szarej rzeczywistości oczywiście wydatnie pomaga stoicyzm i zwykla świadomość i praktyka, że od nas tylko zależy jak odbierać możemy czyjeś słowa czy zachowanie. Nie zawsze udaje się od razu, często na początku człowiek denerwuje się i dopiero z czasem nabiera dystansu, emocje się uspokajają, udaje się, mówiąc brzydko, "olewać" drobiazgi i doceniać osobę teściowej czy matki. Mam w nosie wady babć, cieszę się z ich zalet i z kolejnymi latami coraz mniej negatywnych emocji budzą ich często przykre słowa czy zachowania. Nie psują mi radości życia, przebywania z rodziną, ciepła i zrozumienia jakie mam dla ich działalności i sposobu myślenia. Toksyczne występki spływają po mnie jak po gęsi nie psując dobrego humoru aczkolwiek otwarcie reaguję (jak nie da się ich zachowania obrócić w żart i obśmiać z mężem i dziećmi) na to co mi sie nie podoba czy boli. Nigdy nie będzie idealnie, babcie nie są idealne i dają czasem popalić ale im jestem starsza tym bardziej mam poczucie pełnej kontroli nad sytuacją i czuję wdzięczność za dobre rzeczy, które mnie/moje dzieci spotykają z ich strony. Bywały momenty, nawet miesiące, lata trudne ale uczymy się na błędach, stawiamy granice, zachowujemy życzliwość dla coraz starszych "kierowniczek" i robimy swoje, nie oglądając się na ich opinie i zalecenia :) Myślę, że pomaga nam to, że ja nie duszę niczego w sobie i otwarcie mówię im co nam leży na sercu, w żartach lub bez żartów ale bez negatywnych emocji, a mój mąż unika za wszelką cenę konfrontacji, jest spokojny i łagodny i uprzejmy i spolegliwo-ugodowy, potakuje i robi swoje, niespecjelnie też dążąc do częsrtych kontaktów ale też bez nerwów znosząc wyskoki słowne mojej mamy i jej telefony, podrzucanie nam zupki w słoikach znienacka i bez zaproszenia/umawiania się. Dzieci kochają dziadków bardzo choć i potrafią, szczególnie moją mamę skrytykować mocno.
                Myślę, że autorka wątku też może z czasem poukładać sobie życzliwe stosunki z teściową, wybaczyć jej wady i znaleźć zalety. Korzystne jest dla całej rodziny, w tym dla niej samej, stosowanie pewnej ciepłej pobłażliwości dla staruszki teściowej. I wymagania jednoczesnego od tej staruszki szacunku i przestrzegania granic. (moja teściowa chciała się np sprowadzic do nas, rozbudować dom)
                Muszę skończyć tę chaotyczną pisaninę. Pozdr serdecznie zuzi i autorce życzę dużo siły ducha i optymizmu.
                • zuzi.1 Re: Zazdrość o teściową/zuzi 1 01.03.14, 16:24
                  Dzięki igge, ważne jest to co napisalaś, zarówno dla autorki wątku jak i dla pozostałych osób mających do czynienia z trudnymi osobami, które są jak "małe pieski ciągle podgryzające za nogawkę a czasem i gryzące prosto w samą łydkę". Na pewno trudne jest to, że jest to dosyc stały stan i w żaden sposób nie sprowokowany przez osobę nagryzaną i kąsaną... I jakoś trzeba sobie z tym poradzic ;) Może autorka wątku powinna dac teściowej do przeczytania "Powrót do swego wew. domu" John Bradshaw, może kobieta coś z tego zrozumie i się nad sobą i swoją przeszłością choc trochę zastanowi... ;)
    • kol.3 Re: Zazdrość o teściową 24.02.14, 08:38
      Na marginesie następująca historia: syn, synowa, starsza teściowa nielubiąca synowej. Teściowa wygłasza umoralniającą gadkę, skierowaną pod adresem synowej, że w dzisiejszych czasach te panny to wykazują tyle inicjatywy w zdobywaniu mężczyzny, dawniej to panny siedziały skromnie z buzią w ciup w kącie, aż kawaler się sam znalazł. Na to mąż: "przecież mama sama opowiadała, że przed wojną w gimnazjum będąc biegała mama na cmentarz całować się z chłopakami."
      • algavre.live Re: Zazdrość o teściową 24.02.14, 09:26
        No fakt, może tak być, że "zapominał wół, jak cielęciem był", zresztą, jesli się ma tyle lat, co teściowa o różnych rzeczach ma prawo się zapomnieć ;) Ale suma sumarum - moim zdaniem autorka portu powinna dać sobie spokój z takim problemem, robić swoje /jeśli ma potrzebę przytulania męża w obecności teściowej, to niech to robi/ i naprawdę cieszy się z tego, że szklanka jest do połowy pełna /albo i prawie pełna :)/ I uważam, ze uwagi Pani Agnieszki są jak najbardziej celne.
        • algavre.live Re: Zazdrość o teściową 24.02.14, 09:30
          Acha, i żeby było jasne - jeśli będzie przytulała męża, to przecież On chyba nie będzie uciekał ;) a w końcu jeśli będzie robiła to konsekwentnie myślę,że On "odpłaci" się w końcu, choćby pod wpływem impulsu
          • kocia_noga Re: Zazdrość o teściową 24.02.14, 09:58
            Chyba jednak nie ma sensu przytulać sztywnego ze zdenerwowania faceta, lepiej powalczyć o to, żeby czuł się swobodnie pod okiem matki nawet wtedy, gdy go żona musnie ustami.
            A taki czulsZy gest wobec teściowej, właśnie cielesny, dotknięcie ręki, lekkie przytulenie? Te wszystkie gadki o savoir vivrze to wymówki, może w nie uwierzyć ktoś, komu sie wydaje, że 50 lat temu wygralismy pod Grunwaldem.
            • kocia_noga Re: Zazdrość o teściową 24.02.14, 10:07
              Stawianie sytuacji tak, że teściowa to już taki element krajobrazu a nie żywy człowiek, przeszkoda i cos z czym relacji sie nie da zmienić i należy jedynie obchodzić z daleka czekając az "problem się sam rozwiąże" jak dla mnie nie jest dobrym roZwiązaniem. Przede wszystkim można sie przeliczyć co do długości jej zycia, ona może pożyć jeszcze ze dwadziescia lat i to w pełni pzrytomna i zdolna do rozmaitych akcji. A po drugie, a dla mnie po pierwsze i njajważniejsze, to ona toczy boje i mozna popróbowac wytrącić jej oręż z ręki nie przemocą lecz zaproszeniem do wspólnoty.
              Pięknie to wygląda napisane, trudniej może wyjśc w praktyce, ale ja bym spróbowała.
              • bibina Re: Zazdrość o teściową 24.02.14, 10:46
                'Zaprosić teściową do wspólnoty' - to by było chyba najtrudniejsze zadanie. Jeszcze trzy lata temu powiedziałabym, że w żadnym wypadku. Teraz jesteśmy mocniejsi w związku, ale dalej bym się bała. Pamiętam, kiedy jeszcze przyjeżdżałam do ich domu w narzeczeństwie, potrafiła do nocy z nami przesiadywać. Kiedy mąż mnie prosił o rękę, wyjechaliśmy w tym celu we dwoje do dużego miasta, była elegancka kolacja... Następnego dnia zaprosiliśmy ją mamę na wspólny obiad do restauracji. A po kilku latach usłyszeliśmy, jak bardzo jej było przykro, że jej przy tym właściwym proszeniu o rękę nie było... Już w małżeństwie opowiadała nam, że ona narzucać się nie będzie, dzwonić nie będzie - I dawała nam odczuć jakim poświęceniem jest dla niej to nienarzucanie się. A myśmy się u niej meldowali co niedziela na obiadkach, w tygodniu też, żeby taka bardzo samotna nie była. To była męka, dobrze że się skończyła.
                Jednak się wciąż boję, że skrócenie dystansu byłoby groźne. Ja nie miałabym problem ze stawianiem granic, tylko mnie nie wypada. A mąż niestety ma problem. On raczej nie mówi wprost, czego chce i nie chce, bo się boi wybuchu emocji mamy.
                • aqua48 Re: Zazdrość o teściową 24.02.14, 11:05
                  bibina napisała:

                  > Jednak się wciąż boję, że skrócenie dystansu byłoby groźne.

                  To nie rób tego jeśli masz takie obawy i przeżycia w przeszłości. Twoje małżeństwo jest ważniejsze niż dobre samopoczucie teściowej. Wystarczy jeśli w stosunku do teściowej będziesz zachowywać się poprawnie. Nie widzę też żadnego powodu dla którego miałabyś odmawiać sobie we własnym domu drobnych czułości w stosunku do męża czy dziecka tylko z powodu obecności w tym momencie u Was teściowej.
                • wies-baden Re: Zazdrość o teściową 24.02.14, 11:35
                  Rozumiem, że wciąż walczysz (choćby podświadomie) z teściową o bycie "pierwszą kobietą w życiu pewnego mężczyzny"...nie ty jedna, ale co to za pocieszenie. Szkoda, że teściowa ma z tym problem, bo to ona raczej powinna uznać fakty, a nie narzucać swoich zasad, bo jest w tym taka pryncypialna. Na marginesie wątku; co jest z tymi niedzielnymi obiadkami? Gdyby ktoś dla mnie zechciał poświęcić się i ugotować obiad i jeszcze w moim towarzystwie zjeść, byłabym skłonna bardzo dużo wybaczyć...Dlaczego to było takie trudne?
                  • bibina Re: Zazdrość o teściową 24.02.14, 12:53
                    Dziękuję szczerze za zainteresowanie. Od tamtejszych niedzielnych obiadków wolałabym suchy chleb. Atmosfera przy stole była taka zawiesista, że chciałam uciekać. Słyszałąm na przykład o wcześniej swatanych mężowi pannach, których on niestety nie chciał. To było pięć lat temu, ale dobrze, że się przypomina, mogę zobaczyć, że jeszcze mam w sercu urazy. Mąż wtedy nie mówił nic, teraz rozumiem, że doprowadziłoby to tylko do eskalacji nerwów, ale było mi przykro, że przynajmniej nie powie 'mama, daj spokój'. Zmieniło się trochę, kiedy pojawiły się dzieci, bo wtedy one były tematem nr 1. Ale rozumiecie: nawet i teraz nie mogę z teściową rozmawiać ani o mojej rodzinie, bo traktuje ich najwyżej obojętnie, ani o moich planach zawodowych, ani o planowanych wyjazdach, bo 'ona nigdzie nie jeździła, tylko musiała harować i się poświęcać'. Nawet o jej zdrowiu lepiej nie wspominać, bo roztacza czarne wizje o starszych osobach w depresji i u progu samobójstwa z samotności. Zostaje pogoda i jedzenie, i dzieci. Dobre i to.
                    • wies-baden Re: Zazdrość o teściową 24.02.14, 21:31
                      Z klasą przyjmujesz uwagi, nawet krytyczne, co jest rzadkością na forum (często bywa, że dziewczyna żali się na otoczenie, a jak forum jednogłośnie zwraca jej uwagę, że niekoniecznie, że może inaczej trzeba było, to wtedy rzuca się jak ryba w sieci i wali na oślep).
                      Twojej teściowej wydaje się, że ma jakąkolwiek moc sprawczą, a z twojego przekazu wynika, że niekoniecznie; to ją okrutnie boli , chyba nie była przygotowana do zejścia na drugi plan. Myślę, że czas zdecydowanie pracuje na twoją korzyść, a teściowej strata, że nie dała się polubić....
                      • kocia_noga Re: Zazdrość o teściową 24.02.14, 21:35
                        wies-baden napisała:

                        > Twojej teściowej wydaje się, że ma jakąkolwiek moc sprawczą, a z twojego przeka
                        > zu wynika, że niekoniecznie; to ją okrutnie boli , chyba nie była przygotowana
                        > do zejścia na drugi plan. Myślę, że czas zdecydowanie pracuje na twoją korzyść
                        > , a teściowej strata, że nie dała się polubić....

                        Własnie, idealistka we mnie ciągle ma wizję jak z amerykańskiego filmu familijnego, że wciągacie ją w polubienie, w ciepło, w żarty... a czasem trzeba po prostu zmykać.
                • e-kasia27 Re: Zazdrość o teściową 24.02.14, 14:36
                  Moim zdaniem masz problem, ale nie tyle z teściową co ze sobą.
                  Czujesz się bardzo niepewna i zagrożona w roli żony, może to wynika u Ciebie z braku pozytywnych wzorców w kontaktach damsko męskich.
                  Obawiam się, że przeniosłaś poczucie ciągłego zagrożenia i niepewności z relacji: dziecko - ojciec, na relację: żona - mąż i stąd ta niezaspokojona potrzeba ciągłego potwierdzania i pokazywania uczuć męża, oraz chęć dominowania nad wyimaginowaną rywalką, jaką jest teściowa. Wszystko, co ona powie odbierasz bardzo osobiście i uznajesz za krytykę i zagrożenie.

                  Dlaczego opowieści o byłych dziewczynach męża wzbudzają w Tobie aż tak duże emocje? - przecież wybrał Ciebie, a nie tamte, one Ci nie zagrażają, nawet jeśli teściowej one się bardziej podobały.

                  Masz strasznie niskie poczucie własnej wartości i z tym należało by coś zrobić, bo to uniemożliwia Ci spokojne i szczęśliwe życie.
                  Idź na terapię, aby pozbyć się demonów przeszłości.

                  Nie dziwię się teściowej, że było jej przykro z powodu zaręczyn, dawniej mężczyźni oświadczali się w obecności rodziców (wszystkich) - dlatego poczuła się pominięta - miała prawo, bo takie zna zasady, jest przecież już stara, a Wy zrobiliście inaczej.
                  Nie ma w tym żadnego zagrożenia dla waszego związku, żadnej dominacji ze strony teściowej, ani chęci wtrącanie się - to Ty tak to widzisz i dlatego to Ci przeszkadza.
                  Niektórzy ludzie w dalszym ciągu oświadczają się w obecności rodziny i nie wyobrażają sobie, że można by to było zrobić tylko we dwoje - to nie jest nic nadzwyczajnego.

                  A że czuje się samotna, to tez całkiem zrozumiałe, była razem z synem przez 40 lat, teraz jest sama, na pewno to nienarzucanie się jest dla niej bardzo trudne, trzeba to tez zrozumieć.

                  Dlaczego skrócenie dystansu uważasz za groźne?
                  Czym to według Ciebie grozi?

                  Jak wyobrażasz sobie sytuację, która może się już wkrótce zdarzyć, że teściowa będzie potrzebowała stałej opieki, że całkiem poprzestawia się jej w głowie?
                  Mąż z nią zamieszka, bo Ty nie będziesz w stanie?
                  Nie sądzę, aby chciał oddać ją do domu starców - co wtedy?

                  Uważam, że powinnaś nad tym popracować, aby przestać widzieć w teściowej rywalkę i zagrożenie, bo ona ani nie jest rywalką, ani nie stanowi żadnego zagrożenia - natomiast jest matką męża, której w tym wieku należy się już opieka ze strony jedynego syna, jego żony i dzieci.
                  A Ty chcesz z nią walczyć, zamiast się nią opiekować.
                  Ile masz lat, jesteś dużo młodsza od swojego męża?
                  Bo to co piszesz jest bardzo niedojrzałe.
                  • bibina Re: Zazdrość o teściową 24.02.14, 15:25
                    Bardzo trudno mi przyjąć rady typu: powinnaś... Działa to na mnie jak płachta na byka. Ale skorzystam chętnie z Pani interpretacji, bo niepewność w relacji z mężem jest problemem. Niskie poczucie własnej wartości - też.
                    Nie zgadzam się z tym, że opowiadanie przy świeżo poślubionej żonie o niegdysiejszych potencjalnych kandydatkach do małżeństwa jest dopuszczalne. No po prostu nie! Bo to było w kontekście, że tamte lepsze a ja jakieś niewiadomoco. To normalnie boli.

                    Nie spodziewam się, że teściowa się zmieni. Chciałabym tylko być lepiej przygotowana do ewentualnej konieczności stałej opieki nad nią, żeby nasze małżeństwo i żadne z nas nie ucierpiało na tym niepotrzebnie.

                    Wie Pani, ciężko mi się czyta, że to ja powinnam tak wszystko wielkodusznie u teściowej zrozumieć: samotność, pretensje o zaręczyny. A co z moimi rodzicami na przykład? Oni byli wtedy daleko i jeśli już odwołujemy się do tradycji, to raczej przy rodzicach narzeczonej mężczyzna prosi o rękę kobietę. Mniejsza o to: to było ze strony teściowej wołanie o wpływ na życie syna.
                    Nota bene przypomina mi się, jak już po ślubie, kiedy męża akurat nie było, teściowa klarowała mi, że gdyby ona się na małżeństwo nie zgodziła, to by syn się ze mną nie ożenił. Wydaje mi się, że mocno przeceniła swój wpływ na syna, ale cel osiągnęła: wetknąć mi kolejną szpilę. Rozumiem, że to pewnie wynika u niej z poczucia zagrożenia, ale to przecież nie usprawiedliwia takiego zachowania. Wiem, co wtedy czułam, jak bardzo byłam zraniona. Czułam co czułam i już! Chciałabym też sama być zrozumiana. Jako młoda żona miałam prawo czuć się jeszcze niepewnie w swojej roli, tym bardziej że byłam w nowym dla mnie kraju, z dala od przyjaciół. Taka wtedy byłam, więc kiedy dostawałam regularnie szpile, to mnie bynajmniej nie wzmacniało w roli żony. Teraz jest inaczej, choć odrobinę dojrzalej - mam nadzieję

                    Pisze Pani, że teściowa nie jest zagrożeniem i nie jest rywalką. Zbyt ogólnikowe stwierdzenie. W zdrowej systuacji tak powinno być. U nas ona nie jest najzdrowsza, niestety. Ponoszę za to część odpowiedzialności, dobrze by było np. mężowi jaśniej mówić, że jestem w stanie tolerować tyle a tyle wizyt u teściowej, czasem powściągnąć język, żeby się przy nim na jego mamę nie narzekać, bo to niczego nie zmienia a tylko go rani. Dużo trzeba zrobić. Pisząc tu na forum zdaję sobie sprawę jak dużo.

                    Bardzo dziękuję, nawet jeśli to co Pani napisała nie jest dla mnie przyjemne.
                    • kol.3 Re: Zazdrość o teściową 24.02.14, 16:02
                      Zdystansuj się od teściowej. Spotykaj się jak najrzadziej. To jest pani starej daty z czasów, kiedy matki trzęsły życiem dzieci (doprowadzając je niekiedy do osobistych tragedii). Ona inna nie będzie. Jako kobieta z nieułożonym życiem osobistym, żyła życiem syna, usiłując mieć na nie jak największy wpływ, prawdopodobnie wcześniej odstraszała wszystkie kandydatki na żonę, stając się osobą toksyczną.
                      Ty razem ze swoją rodziną stanowicie dla starszej pani swego rodzaju piaskownicę, w której ona się bawi, zabierz jej zabawki, przestań bywać, wnuki pewnie też za nią nie tęsknią.
                  • bibina Re: Zazdrość o teściową 24.02.14, 15:41
                    > A Ty chcesz z nią walczyć, zamiast się nią opiekować.
                    > Ile masz lat, jesteś dużo młodsza od swojego męża?
                    > Bo to co piszesz jest bardzo niedojrzałe.
                    Acha, nie chcę walczyć. Już to próbowałam robić i to nie ma sensu. No chyba że frontalnie by zaatakowała, ale tego sobie nie wyobrażam. Mam 40 lat i jestem prawie dekadę młodsza od męża. No i pewnie sfera relacji z mężem i teściową jest obszarem mojej niedojrzałości.
                    • kocia_noga Re: Zazdrość o teściową 24.02.14, 21:31
                      bibina napisała:

                      > Acha, nie chcę walczyć.

                      Jesli nie z nią to o siebie. Twoje uczucia sa niezmiernie wazne, jesli czujesz się zraniona, dotknięta, niesprawiedliwie i neigodziwie potraktowana, masz prawo do samoobrony, albo przez unikanie, albo pertraktacje, albo atak . To ostatnie wykluczamy :)
                • kocia_noga Re: Zazdrość o teściową 24.02.14, 21:21
                  bibina napisała:

                  A po kilku latach usłyszeliśmy, jak bardzo jej było przykro, że jej przy
                  > tym właściwym proszeniu o rękę nie było...

                  o matko!


                  > Jednak się wciąż boję, że skrócenie dystansu byłoby groźne. Ja nie miałabym pro
                  > blem ze stawianiem granic, tylko mnie nie wypada. A mąż niestety ma problem. On
                  > raczej nie mówi wprost, czego chce i nie chce, bo się boi wybuchu emocji mamy.

                  Nie dziwię mu się. I faktycznie, moje rojenia o bliskości oddaliły sie z szybkością kosmiczną :)
                  Ona ma wielkie pomieszanie co do swojej roli.
            • algavre.live Re: Zazdrość o teściową 24.02.14, 13:59
              <Chyba jednak nie ma sensu przytulać sztywnego ze zdenerwowania faceta> - Dobre:):) uśmiałam się :)
    • rycerzowa Re: Zazdrość o teściową 24.02.14, 23:28
      Bibina, masz 3-letniego synka, tak?
      To powiedz, który z nich, mąż czy syn, jest "mężczyzną twego życia?
      • bibina Re: Zazdrość o teściową 24.02.14, 23:34
        Obaj (i jeszcze niemowlak nasz słodki :-) są mężczyznami mojego życia. Ale mąż jest mężczyzną numer 1. Synków mam tylko na pewien czas, potem, mam nadzieję, wypuszczę ich w świat w wolności.
        • kocia_noga Re: Zazdrość o teściową 25.02.14, 09:00
          Otóż to.
    • blond_suflerka Re: Zazdrość o teściową 25.02.14, 14:32
      A mnie się bardzo podoba to co napisała Pani Agnieszka, szczególnie w drugim poście.
      Tu chodzi o dwie kwestie. Przede wszystkim o pewność uczuć męża i o dowody, których potrzebuje Autorka na te uczucia. To każdy chyba musi sam ustalić co dla niego jest ważne w związku-jak definiuje poczucie bycia ważnym. Na tę pewność składa się wiele rzeczy ale moim zdaniem baza tej pewności tkwi zupełnie gdzie indziej aniżeli przytulanie przy kimś tam.

      Czy to jest dobry związek? Czy Autorka czuje się w nim dobrze? Czy czuje się ważna i kochana? Czy mąż liczy się z jej uczuciami i potrzebami? Jeśli odpowiedz na te pytanie brzmi 'tak' to wszystko inne jest sprawą drugorzędną. Czy naprawdę przytulanie przy matce to dowód na cokolwiek? Najważniejsze jest to co dzieje się między dwojgiem ludzi.

      I ważne jest też rozumienie uczuć partnera. Spojrzenie na niego nie tylko jak na obiekt który ma zapewnić zaspokojenie potrzeb Autorki. Ale jak na człowieka ze swoimi słabościami ale też potrzebami. Kiedy te potrzeby są sprzeczne-warto emaptycznie spojrzeć na swojego ukochanego. Dać mu też prawo do jego odrębnośći i inności w budowaniu relacji z matką. Jeśli na co dzień Autorka czuje się ważna i kochana to czy naprawdę nie może dać swojemu mężowi-prawa do ochronienie siebie i nie okazywania uczuć swojej żonie przy matce. Może jest to irracjonalne ale widać, dla niego ważne.
      • molly_wither Re: Zazdrość o teściową 25.02.14, 19:25
        O,pierwszy raz nie zgodze sie z Toba!
        Nie "przykimstam",ale przy kims istotnym dla wszystkich zwiazkow malzenskich - TESCIOWEJ.
        Jesli syn ma problemy z przytuleniem zony przy matce to ewidentnie jest jakis problem. Ale nie w zwiazku malzenskim,tylko w zwiazku macierzynskim:) Przechodze przez to od kilku lat i wiem,o czym pisze autorka. Wspolczuje jej i jej mezowi. Matce nie wspolczuje ,bo to egoistka.

        blond_suflerka napisała:

        >aniżeli przytulanie przy kimś tam.
        >
        > Czy to jest dobry związek? Czy Autorka czuje się w nim dobrze? Czy czuje się wa
        > żna i kochana? Czy mąż liczy się z jej uczuciami i potrzebami? Jeśli odpowiedz
        > na te pytanie brzmi 'tak' to wszystko inne jest sprawą drugorzędną. Czy naprawd
        > ę przytulanie przy matce to dowód na cokolwiek? Najważniejsze jest to co dzieje
        > się między dwojgiem ludzi.
        >
        > I ważne jest też rozumienie uczuć partnera. Spojrzenie na niego nie tylko jak n
        > a obiekt który ma zapewnić zaspokojenie potrzeb Autorki. Ale jak na człowieka z
        > e swoimi słabościami ale też potrzebami. Kiedy te potrzeby są sprzeczne-warto e
        > maptycznie spojrzeć na swojego ukochanego. Dać mu też prawo do jego odrębnośći
        > i inności w budowaniu relacji z matką. Jeśli na co dzień Autorka czuje się ważn
        > a i kochana to czy naprawdę nie może dać swojemu mężowi-prawa do ochronienie si
        > ebie i nie okazywania uczuć swojej żonie przy matce. Może jest to irracjonalne
        > ale widać, dla niego ważne.
    • asfo Re: Zazdrość o teściową 25.02.14, 15:46
      Ja myślę, że są sytuacje ważne, kiedy trzeba bronić swoich praw, i sytuacje nieważne kiedy lepiej sobie - strategicznie i dla świętego spokoju - odpuścić.

      Wymuszone zachowanie w niekomfortowej sytuacji bywa lepsze od naturalnej ekspresji, jeśli pozwala odbyć spotkanie w spokoju, wyjść po trzech godzinach i wrócić do normalnego życia. Po co doprowadzać do konfrontacji ze staruszką, która swojego zdania i światopoglądu już nie zmieni, a może ze stresu dostać wysokiego ciśnienia?
      • sorvina Re: Zazdrość o teściową 25.02.14, 15:53
        asfo napisała:

        > Ja myślę, że są sytuacje ważne, kiedy trzeba bronić swoich praw, i sytuacje nie
        > ważne kiedy lepiej sobie - strategicznie i dla świętego spokoju - odpuścić.
        >
        > Wymuszone zachowanie w niekomfortowej sytuacji bywa lepsze od naturalnej ekspre
        > sji, jeśli pozwala odbyć spotkanie w spokoju, wyjść po trzech godzinach i wróci
        > ć do normalnego życia. Po co doprowadzać do konfrontacji ze staruszką, która sw
        > ojego zdania i światopoglądu już nie zmieni, a może ze stresu dostać wysokiego
        > ciśnienia?

        Myślę podobnie. Starszej pani się nie zmieni. O ile rozumiem jeszcze jakieś asertywne stawianie granic czy zadanie pytania - po co to robi, w przypadku gdy ewidentnie próbuje sprawić przykrość np, opowiadając o byłych i niedoszłych męża, kwestia ogólnej ilości czasu, który mąż z nią spędza też może podlegać dyskusji, to kwestia przytulania się w trakcie krótkiego spotkania naprawdę może zostać odpuszczona. To nie okazywanie wrogości żonie, tylko powstrzymywanie się od okazywania czułości. A to nie to samo.

        Czasem albo się ma rację albo spokój. W sytuacjach gdy nie może być dobrze, bo druga strona nie jest otwarta na współpracę, kompromisy czy zrozumienie, trzeba zdecydować co ważniejsze.
        • bibina Re: Zazdrość o teściową 25.02.14, 16:12
          Zgadzam się z wieloma sprawami. Warto strategicznie odpuszczać przy starszej pani to, co mogłoby doprowadzić do eskalacji emocji I potem zatruwać nam życie przez tydzień. Wyrażałam tylko żal i smutek, że relacje z teściową są niedobre, że spotkania takie sztywne I pełne sztuczności, że mąż taki spięty, co i mnie się udziela. Jeśli los tak zrządzi, że będziemy musieli dużo więcej czasu spędzać z teściową (a jest to prawdopodobne ze względu na jej wiek), wtedy niestety będzie o wiele więcej sztuczności, dyskomfortu, nudy i nerwów. Pamiętam święta prawie w całości spędzane u niej (nie mamy w tym kraju nikogo innego z rodziny). Najchętniej siedziałabym w kuchni, bo tam mogłam się czuć swobodnie. Wierzcie mi, rozpoczynanie jakiejkolwiek dyskusji z teściową, czy o polityce czy o ludzkich losach to zazwyczaj subtelny, nigdy nie wprost pokaz, że ona wie lepiej a mnie nie warto słuchać. Ja z tego nie robię tragedii, ważniejsze jest dla mnie zdanie męża, z którym dobrze nam się rozmawia, ale prawdą jest że przy teściowej włącza mi się ścisła autocenzura. Na rzadkie i krótkie spotkania to jest ok, ale przy dłuższych i bardziej regularnych - uch!
          • asfo Re: Zazdrość o teściową 25.02.14, 16:32
            W takiej sytuacji należy wynająć opiekunkę. Trzeba znaleźć równowagę między własnym życiem i opieką nad starszymi członkami rodziny.

            Jeśli teściowa jest negatywnie nastawiona do otoczenia, to musi się pogodzić z faktem, że otoczenie będzie na to jakoś reagować. Starość nie oznacza, że ktoś przestaje być odpowiedzialny za swoje czyny. Nie oznacza to, że Ty masz ją atakować czy nakręcać na nią męża, ale masz prawo chronić siebie.
          • kocia_noga Re: Zazdrość o teściową 25.02.14, 20:25
            bibina napisała:

            Wierzcie m
            > i, rozpoczynanie jakiejkolwiek dyskusji z teściową, czy o polityce czy o ludzki
            > ch losach to zazwyczaj subtelny, nigdy nie wprost pokaz, że ona wie lepiej a mn
            > ie nie warto słuchać. Ja z tego nie robię tragedii,

            uciekasz, oddajesz pole, po którym ona sobie hula. Dopóki żyje można jej stawiać granice.
            Masz jakieś metody reagowania na ataki niewprost, zamaskowane i niejasne?
          • aqua48 Męczennictwo? 25.02.14, 22:21
            bibina napisała:


            > Jeśli los tak zrządzi, że będziemy musieli dużo więcej czasu spędzać
            > z teściową (a jest to prawdopodobne ze względu na jej wiek)

            Nie, losowi należy wyjść na przeciw i nie planować wspólnego zamieszkania z teściową BEZ WZGLĘDU na jej wiek.

            Pamiętam święta pr
            > awie w całości spędzane u niej (nie mamy w tym kraju nikogo innego z rodziny).
            > Najchętniej siedziałabym w kuchni, bo tam mogłam się czuć swobodnie.

            O matko, dlaczego sobie to robisz kobieto? Zamiast poświęcać się i spędzać święta w całości u osoby, której nie lubisz z wzajemnością nie lepiej byłoby wpaść do niej na chwilę, a resztę świąt spędzić w lepszej atmosferze? Ewentualnie wypuścić tam męża na dłużej, a samej bawić się dobrze i odpoczywać w tym czasie?
            Na prawdę wszystko jest do dogadania się. Mam wrażenie, że cierpisz z zaciśniętymi zębami, zamiast postawić sprawę jasno - kochanie twoja mama mnie nie lubi, ja się źle u niej w domu czuję - jedziemy tam na jeden dzień/ pół dnia/ obiad razem, a potem wracamy do siebie/ jedziemy gdzie indziej/ spędzamy czas we własnym towarzystwie, albo jedź do mamusi sam na cały okres świąteczny. Sądzę, że mąż również nie bawi się dobrze w towarzystwie matki, wiec jeśli raz, czy drugi pozwoliłabyś mu jechać samemu, to szybko znalazłby jakąś wymówkę i wrócił do Ciebie doceniając na dodatek Twoje towarzystwo.
            • bibina Re: Męczennictwo? 26.02.14, 10:28
              > Na prawdę wszystko jest do dogadania się. Mam wrażenie, że cierpisz z zaciśnięt
              > ymi zębami, zamiast postawić sprawę jasno - kochanie twoja mama mnie nie lubi,
              > ja się źle u niej w domu czuję - jedziemy tam na jeden dzień/ pół dnia/ obiad
              > razem, a potem wracamy do siebie/ jedziemy gdzie indziej/ spędzamy czas we wła
              > snym towarzystwie, albo jedź do mamusi sam na cały okres świąteczny.
              To już przeszłość na szczęście. Próbowaliśmy jeszcze ze dwa lata temu mamę uszczęśliwiać swoim zbyt dużym kosztem, ale odpuściliśmy już. Pamiętam jak wzięliśmy ją na niedzielny wypad do parku z atrakcjami na piknik. Była piękna pogoda, ukochany wnuczek w bliskości. A teściowa 'podziękowała' nam narzekaniem, że ona tak ze swoim mężem nie jeździła, nikt jej nie zabierał. Dobrze, że później muchy z nosa jej wyleciały I było już znośnie w tym parku. OK, kobieta przeżyła trudne małżeństwo, podjęła decyzję o nim w dwa tygodnie, bo jej się wiza kończyła, nie raz mówiła, że lepiej byłoby jej gdyby wróciła do kraju... No ale począł się mój mąż I zdecydowała się zostać przy mężu i w obcym kraju. Swoją drogą to okrutne tak przy swoim dziecku mówić między wierszami, że gdyby go na świecie nie było, to może byłaby szczęśliwsza. Pytałam męża czy go to dotyka. Mówi że nie.

              • kocia_noga Re: Męczennictwo? 27.02.14, 13:07
                bibina napisała:

                Pamiętam jak wzięliśm
                > y ją na niedzielny wypad do parku z atrakcjami na piknik. Była piękna pogoda, u
                > kochany wnuczek w bliskości. A teściowa 'podziękowała' nam narzekaniem, że ona
                > tak ze swoim mężem nie jeździła, nikt jej nie zabierał. Dobrze, że później much
                > y z nosa jej wyleciały I było już znośnie w tym parku.

                Tak jak to opisałaś to wygląda na to, że sprawa jest symetryczna - ty też cokolwiek ona powie tłumaczysz na jej niekorzyść . To, że opowiada o byłych twojego męża, to, że daje upust żalowi, że wreszcie ktoś jej sprezentował taki wspaniały dzień i jeszcze kilka przykładów na to przytoczonych tu przez ciebie. Mocno to trąci taka postawą - daję i wymagam - szczęścia, pogodnego zachowania się na waszym prezencie i wdzięczności. Może to sprawa wczesniejszych doświadczeń i najeżenia się, ale zawsze można dopytac o sens wypowiedzi oraz powiedzieć, jak ja ty zrozumiałaś i co czujesz.

                Postawa wobec teściowej - to staruszka co sie już nei zmieni - do czego bardziej służy - do ułatwienia zgody i wypracowania modus vivendi, czy do czego innego? A jeśli do czego innego, to do czego i dlaczego?

                Pytałam męża czy go to dotyka. Mówi że nie

                właśnie. To ty czujesz się dotknięta, teściowa może nie mieć zielonego pojęcia o tym.
                • bibina Re: Męczennictwo? 27.02.14, 13:48
                  Oj, trudno przyjmować krytyczne uwagi... No oczywiście, chciałabym być bogata i zdrowa, w tym przypadku - nie nosić na 'barkach' naszego małżeństwa samotności teściowej i jej zgorzknienia. Oczywiście, że ona nie musi rozpływać się nad każdym naszym prezentem dla niej. Z tym dniem na pikniku było tak, że ja wtedy byłam krótko po traumatycznym poronieniu i jej kolejne marudzenie było dla mnie zbyt dużym dodatkowym ciężarem. Teraz już przystopowałam z tym wymaganiem od niej, żeby była zadowolona, kiedy ja chcę.
                  • kocia_noga Re: Męczennictwo? 27.02.14, 19:01
                    bibina napisała:

                    Z tym dniem na pikniku było tak, że ja wtedy b
                    > yłam krótko po traumatycznym poronieniu i jej kolejne marudzenie było dla mnie
                    > zbyt dużym dodatkowym ciężarem.

                    To zmienia sytuację, ale ciągle nawala komunikacja. Osoba skupiona na sobie i swoich traumach nic nie wie że może komus sprawiać przykrośc swoim zachowaniem dopóki sie o tym nie dowie.
                    Przyjęłaś moją ostatnią wypowiedź jako krytykę, potrafiłaś sobie z nią poradzić i zarazem poinformować mnie, że nie było ci z tym miło. Czemu więc do anielki z teściową nie wychodzi?
    • barbasia017 Re: Zazdrość o teściową 25.02.14, 21:04
      Najpierw pomyślałam sobie: kobieta przesadza. Lecz czytając następne wypowiedzi brwi mi poszybowały w górę. Bibina masz jednak dystans do całej sytuacji.

      Teściowa jest chodzącą sprzecznością. Małego dziecko nie przytulac, ale ją to prosto w usta syn całuje. Trochę mnie zemdliło, bo sobie wyobraziłam jak cmokam teścia lub ojca. Te sytuacje z restauracjami, podrożą - jak dla mnie teściowa przesadziła i to mocno. Miała męża, mógł zabierac ją do restauracji, w podróże. Nie robili tego? Żałowali sobie, oszczędzali - trudno, było minęło, to był ich wybór oraz takie czasy.

      Współczuję wam, ale i mężowi. Ma chłop przechlapane. W końcu zna ją na wylot i dobrze wie, że jeśli on coś zrobi, na tobie skrupi sie jej złosc. A starej kobiety nie zmienisz, będzie jeszcze bardziej stawiac na swoim.
    • wies-baden Re: Zazdrość o teściową 27.02.14, 08:21
      Wracam do twojego postu i myślę, że tej biednej, starej, nieszczęśliwej i zawiedzionej kobiecie przydałaby się terapia wstrząsowa, czyli kulturalna konfrontacja ( na wyrażaną przez nią dezaprobatę, odpowiedziałabym; - ...uwielbiam przytulać synka nie zamierzam z tego rezygnować, a *mamę* bardzo proszę o powstrzymanie się od uwag na ten temat).
      Niewykluczone, że kobieta mogłaby zmienić zdanie a może nawet zrozumiałaby, że zmiana postawy leży w jej interesie.
    • rycerzowa Re: Zazdrość o teściową 27.02.14, 12:10
      bibina napisała:

      > Obaj (i jeszcze niemowlak nasz słodki :-) są mężczyznami mojego życia. Ale mąż
      > jest mężczyzną numer 1. Synków mam tylko na pewien czas, potem, mam nadzieję, w
      > ypuszczę ich w świat w wolności.


      Ano właśnie.
      Wiesz, ja się obawiam, że historia się powtórzy.
      Czyli będziesz miała w przyszłości ten sam problem.
      Świadczą o tym niektóre cechy twojej osobowości, a także podobieństwo środowisk (samotność na emigracji).

      Mam wśród bliskich taką rodzinę, w której toksyczne relacje teściowa/ matka vs synowa/córka powtarzają się niezmiennie od co najmniej pięciu pokoleń. Na tle zachłanności starszych pań, czyli w ogóle - zachłanności uczuciowej kobiet.
      I nieodmiennie te młode powtarzają, że u nich będzie inaczej, że "dzieci wypuszczą w świat ku wolności". I zawsze jest to samo.
      Fatum jakieś.
      • bibina Re: Zazdrość o teściową 27.02.14, 13:54
        > Wiesz, ja się obawiam, że historia się powtórzy.
        > Czyli będziesz miała w przyszłości ten sam problem.
        > Świadczą o tym niektóre cechy twojej osobowości, a także podobieństwo środowisk
        > (samotność na emigracji).

        A to takie krakanie w celu szokowej terapii ma być, tak? Takie pomieszanie racjonalnych argumentów z magicznym myśleniem, że fatum jakieś wisi nade mną. Drżę ze strachu. A poważnie - jednak mam lepsze warunki wyjściowe: emigracja nie jest aż taka izolująca jak za PRL-u, mam lepsze relacje z mężem niż teściowa miała (wnioskuję z jej opowiadań), przeszłam psychoterapię i dalej przechodzę, mam kawałek satysfakcjonującego zawodowego życia, mam dwóch synów, nie mieszkam z teściową (ona mieszkała). To taka wzmacniająca dla mnie wyliczanka.
        • zuzi.1 Re: Zazdrość o teściową 27.02.14, 14:23
          No i musisz niestety uzbroic się w grubą skórę i dalej znosic tą dziwną relację matki z synem i wynikające z niej słabosci męża w stosunku do matki. Tak jak napisała jedna z forumowiczek, taka relacja może wpływac kastrująco na związek, ciężko jest życ w takim układzie, gdy widzi się tyle słabosci męża wobec matki, a dalej trzeba traktowac go jako silnego, mężczyznę. Myślę, że to b. trudna sprawa, żeby się z tym wszystkim zmierzyc i nie polec ostatecznie pod natłokiem własnych myśli i obaw, musisz uprawiac niezłą ekwilibrystykę umysłową i jakoś tłumaczyc sobie to wszystko co się wokół Ciebie dzieje, a na co nie bardzo masz już wpływ. Ale z drugiej strony z tego co piszesz weszłaś w ten związek świadomie, wiedziałaś, ze wychodzisz faktycznie za starego kawalera z matką o cięzkim charakterze, więc zanim wyszłaś za niego za mąż, miałaś świadomosc tego co Cię czeka w tym układzie. W tej chwili pozostaje Ci pogodzenie się z tym, że matka się nie zmieni, a może byc jeszcze gorzej, gdy dojdzie do tego jakaś jej poważna choroba, mąż się nie zmieni, bo zbyt mocno został do matki emocjonalnie uwiązany i w tym wszystkim Ty sama musisz znalezc siłę, żeby potrafic w tej całej sytuacji cieszyc się życiem i budowac i wzmacniac życie małżeńskie. Na pewne sprawy powinnaś byc po prostu ślepa i głucha ;-) żeby się niepotrzebnie nie frustrowac, pewne sprawy powinnaś sobie kompletnie odpuscic (typu zmienianie zachowań tesciowej, co jest nierealne) ale IMO jakieś granice nalezy jednak jej stawiac, żeby sobie kobieta zbytnio nie folgowała ;)
        • celestyna444 Re: Zazdrość o teściową 27.02.14, 20:13
          >Obaj (i jeszcze niemowlak nasz słodki :-) są mężczyznami mojego życia. Ale mąż jest >mężczyzną numer 1. Synków mam tylko na pewien czas, [u]potem, mam nadzieję, >wypuszczę ich w świat w wolności.[/u]
          Jak dokładnie i atorytatywnie autorka wątku ( i większość jej odpowiadajacych) wie co powinna obca osoba, czyli teściowa,mówić, a czego nie mówić, co powinna zrobić a czego nie robić, jak się zachowywać a jak nie, jak powinna wychować swojego syna, co powinna zrobić ze swoim życiem.
          Natomiast dla siebie nie jest już tak bardzo wymagająca :-D Nie za bardzo wie jak wychowa swoich synów: "potem, mam nadzieję, wypuszczę ich w świat w wolności". :-D Zostawia więc sobie duży margines, którego dla tesciowej nie ma ani na milimetr.

          Z tonu odpowiedzi autorki na posty lekko krytyczne wnioskuję, że gdyby teściowa przedstawiła tu swoją wersję, obraz synowej nie byłby zbyt ciekawy.
          • bibina Re: Zazdrość o teściową 27.02.14, 22:30
            > Jak dokładnie i atorytatywnie autorka wątku ( i większość jej odpowiadajacych)
            > wie co powinna obca osoba, czyli teściowa,mówić, a czego nie mówić, co powinna
            > zrobić a czego nie robić, jak się zachowywać a jak nie, jak powinna wychować sw
            > ojego syna, co powinna zrobić ze swoim życiem.
            > Natomiast dla siebie nie jest już tak bardzo wymagająca :-D Nie za bardzo wie
            > jak wychowa swoich synów: "potem, mam nadzieję, wypuszczę ich w świat w
            > wolności". :-D Zostawia więc sobie duży margines, którego dla tesciowej nie ma
            > ani na milimetr.
            Jestem ciekawa, skąd wniosek, że niby dokładnie wiem jak teściowa ma się zachowywać. I ten, że nie wiem jak wychowam synów. Nie piszę szczegółowo o tym, jak zamierzam ich wychować, bo nie o tym jest wątek. Ale swoją drogą zadała mi Pani ważne pytanie do refleksji. Na razie moja koncepcja wychowawcza jest taka: spędzać z synami dużo uważnego czasu póki sami do mnie lgną a kiedy ich potrzeba mojej obecności się naturalnie zmniejszy, inwestować więcej w relację z mężem i własne pasje. I nie zaniedbywać tych dwóch dziedzin również teraz, kiedy dzieci są małe, na ile czas i siły pozwalają.

            > Z tonu odpowiedzi autorki na posty lekko krytyczne wnioskuję, że gdyby teściowa
            > przedstawiła tu swoją wersję, obraz synowej nie byłby zbyt ciekawy.
            Wie Pani, zdaję sobie sprawę, że w relacji z teściową popełniłam mnóstwo błędów. A raczej są to błędy, które dzielę z mężem. Nasza komunikacja przed ślubem była oparta na lęku przed tym, że jej rozstanie z synem będzie zbyt bolesne I że obciąży nasze małżeństwo. Dlatego wiele ustaleń np. dotyczących oddzielnego mieszkania łączyło się ze stresem. Nie ustaliliśmy jak często będziemy się z nią widywać. Ja te sprawy scedowałam na męża, bo w końcu lepiej zna swoją matkę, ale sama źle się z nim w tej sprawie komunikowałam. Trudno mi było mu wprost powiedzieć, że mamy nie lubię, że się boję jej reakcji emocjonalnych, jej wpływu na niego. No, tchórzostwo.
            NB po jakimś czasie nawet teściowej powiedziałam, że się jej boję/bałam. Większego błędu nie mogłam popełnić. Chciałam u niej znaleźć jakieś zrozumienie, otworzyć się, zbliżyć. Ona to odebrała jak obelgę. 'No to po co przyjeżdżałaś, skoro się bałaś?', pytała. Ba, skoro mieszkali razem z synem, to nie miałam wyboru (tego jej oczywiście nie powiedziałam). Próbowałam tłumaczyć, że po prostu mówię o swoich uczuciach, że chciałabym się jej nie bać, ale z jej strony była komunikacyjna ściana, jakbyśmy rozmawiały z różnych językach.
            • bibina Re: Zazdrość o teściową 27.02.14, 22:47
              Jeszcze coś wyrzucę z siebie: bardzo mnie zabolało, a raczej wkurzyło do białości, kiedy w czasie wesela (!!!) teściowa powiedziała mi na osobności (mąż nie słyszał), żebym nie mówiła jej rodzinie, że poznaliśmy się przez internet. Bo to wstyd. No dobra, kobieta starej daty, to można zrozumieć. Ale ona zrobiła jeszcze więcej: na weselu powiedziała swojej rodzinie i znajomym, że poznaliśmy się na jakiejś konferencji czy innym sympozjum. Wtedy zareagowałam na pewno za ostro i powiedziałam mamie, że nie będę kłamać, bo nie widzę powodu, bo to moje i męża życie. Ale w końcu to było nasze wesele! I co? Takiej osobie miałam pozwolić zbliżyć się na mniej niż kilometr do naszego małżeństwa?
              • kocia_noga Re: Zazdrość o teściową 28.02.14, 08:02
                Bardzo trudna sprawa, bo i komunikacja mocno utrudniona, i teściowa powoli odpuszcza pełnię władzy nad synem. Na tym weselu było jasne - ona rządzi, ty jesteś tylko jakimś dodatkiem do jej i syna życia. Teraz jednak dużo się zmieniło, poza mówieniem i w ogóle otwartością w kwestii uczuć. Te pocałunki na pożegnanie wydają mi się rytuałem, coś tam potwierdzającym, a nie wyrazem uczuć - tu jest sztywno. A na uczuciach wszystko stoi, bo poza tym jest świetnie - z mężem się dogadujecie, poziom materialny, dzieci, zdrowie.
                Ta reakcja - no to po co przyjeżdżałaś - wydaje mi sie symptomatyczna - ona wtedy wolałaby żebyś moze nie przyjeżdżała w ogóle :)
                Jakie masz wrażenie, że sprawy wolno, ale posuwają się w kierunku akceptacji wzajemnej, czy też usztywnienia?
              • sweetsimplicity Re: Zazdrość o teściową 28.02.14, 10:46
                OMG, ja tez mam internetowego męża, moim rodzicom , a nawet kolezankom z pracy opadła szczęka jak dowiedziały się jak sie poznalismy (a było to kilkanaście lat temu). Ale do głowy by mi nie przyszło, żeby interesować się, co tesciowa, a nawet moja mama opowiada w kwestii naszego poznania się. Przesadzasz i - moim zdaniem - w wielu sferach jesteś przewrażliwiona.
                Odnośnie gestów czułości. Ja sama jestem powściągliwa z takimi gestami wobce męża w obecności mojej mamy. Po prostu nie czuję się z tym komfortowo. Jak zauważyła Pani Agnieszka, to nie jest sfera dla rodziców. I do głowy by mi nie przyszło domagac się ich ze strony męża przy jego mamie. Nota bene nawet nie wiem i musze się zastanowic, czy on mi je okazuje przy swojej mamie? Po prostu nie ma to dla mnie znaczenia, bo niczemu nie słuzy.
              • differentview Re: Zazdrość o teściową 28.02.14, 11:33
                bibina napisała:

                > Jeszcze coś wyrzucę z siebie: bardzo mnie zabolało, a raczej wkurzyło do białoś
                > ci, kiedy w czasie wesela (!!!) teściowa powiedziała mi na osobności (mąż nie s
                > łyszał), żebym nie mówiła jej rodzinie, że poznaliśmy się przez internet. Bo to
                > wstyd. No dobra, kobieta starej daty, to można zrozumieć. Ale ona zrobiła jesz
                > cze więcej: na weselu powiedziała swojej rodzinie i znajomym, że poznaliśmy się
                > na jakiejś konferencji czy innym sympozjum. Wtedy zareagowałam na pewno za ost
                > ro i powiedziałam mamie, że nie będę kłamać, bo nie widzę powodu, bo to moje i
                > męża życie. Ale w końcu to było nasze wesele! I co? Takiej osobie miałam pozwol
                > ić zbliżyć się na mniej niż kilometr do naszego małżeństwa?

                nie bardzo rozumiem o co w tej sytuacji Ci chodzi? co niby bylo tak bolesnego czy wkurzajacego do bialosci? jesli tesciowa klamala to trzeba bylo w towarzystwie sprostowac to klamstwo i tyle- ona wowczas czulaby sie glupio ale to juz nie Twoje zmartwienie; i po co skupiasz sie na opisywaniu kolejny historyjek z zamierzchlej przeszlosci a wogole nie skupiasz sie nad tym jak problem rozwiazac? kolejny troll?
                • algavre.live Re: Zazdrość o teściową 28.02.14, 12:58
                  Po przeczytaniu Twoich wypowiedzi też uważam, że jesteś przewrażliwiona. Chcesz postawić koniecznie na swoim, zawładnąć mężem całkowicie, tak, jak Jego matka swoim synem. Masz dużo, chcesz jeszcze więcej, pewnie masz niedosyt uczuciowy z dzieciństwa i każde odchylenie będzie dla Ciebie katastrofą. Masz synów, ciekawe, czy nie będzesz podobną teściową do swojej? Bo tak na mój nos, bez urazy, jesteście jakby w pewien spsoób podobne do siebie...
                  • bibina Re: Zazdrość o teściową 28.02.14, 18:06
                    Od razu się jeżę, kiedy ktoś próbuje mi przypiąć etykietkę, jaka to jestem. A że czasem ujawnia się moje przerważliwienie - to prawda. Że mam deficyty uczuciowe z dzieciństwa - oj, też bolesna prawda. Próbuję to opłakać i zostawić. A kim jestem - to powoli, czasem z radością, czasem z bólem - odkrywam.
                    W każdym razie, dziękuję.
                • bibina Re: Zazdrość o teściową 28.02.14, 18:02
                  Rozpoczęcie tego wątku traktuję terapeutycznie. Żeby pozbywać się tych historii z przeszłości, obejrzeć z dystansu i w końcu wybaczyć - teściowej, mężowi, sobie. Bardzo jestem wdzięczna, że Pani i inni dyskutanci zechcieli podzielić się swoimi opiniami.

                  Może jestem trollem - wagowo i z fryzury. Ale właśnie się uszczypnęłam i boli, więc istnieję. Poza tym nie wiem komu by się chciało wymyślać takie historie i po co :-)
                  • algavre.live Re: Zazdrość o teściową 28.02.14, 19:05
                    bibina napisała:

                    > Rozpoczęcie tego wątku traktuję terapeutycznie. Żeby pozbywać się tych historii
                    > z przeszłości, obejrzeć z dystansu i w końcu wybaczyć - teściowej, mężowi, sob
                    > ie. Bardzo jestem wdzięczna, że Pani i inni dyskutanci zechcieli podzielić się
                    > swoimi opiniami.

                    No właśnie...ledwie parę słów nie takich, jakich byś oczekiwała i odzew gotowy ;)
                    Aluzję zrozumiałam, zatem "medice cura te ipsum" - pozdrowienia
                    >
                    > Może jestem trollem - wagowo i z fryzury. Ale właśnie się uszczypnęłam i boli,
                    > więc istnieję. Poza tym nie wiem komu by się chciało wymyślać takie historie i
                    > po co :-)
                    • kocia_noga Re: Zazdrość o teściową 01.03.14, 09:02
                      algavre.live napisała:

                      dyskutanci zechcieli podzieli
                      > ć się
                      > > swoimi opiniami.
                      >
                      > No właśnie...ledwie parę słów nie takich, jakich byś oczekiwała i odzew gotowy
                      > ;)
                      > Aluzję zrozumiałam, zatem "medice cura te ipsum" - pozdrowienia


                      Ja bym napisała - poznaj siebie samą, bo jeśli Bibina jest wrażliwa i drażliwa, to nie stanie sie na trzy-cztery inna, ale jeśli wie, że taka jest i w których sprawach, to może zacząć uświadamiać siebie i otoczenie, że tak jest i uprzedzać, że jak będzie zbyt ją bolało, to się odsunie, albo przestanie lubić.
                      • algavre.live Re: Zazdrość o teściową 01.03.14, 09:48
                        Oczywiście, że nie stanie się natychmiast osobą z dystansem do siebie i otoczenia. Nie spojrzy nagle na siebie/problem z teściową obiektywnie. A otoczenie wirtualne nie będzie głaskało po główce ;) i dostosowywało się do postawy życzeniowej autorki i chodziło na paluszkach:)
              • zuzi.1 Re: Zazdrość o teściową 28.02.14, 13:38
                bibina napisała:

                > Jeszcze coś wyrzucę z siebie: bardzo mnie zabolało, a raczej wkurzyło do białoś
                > ci, kiedy w czasie wesela (!!!) teściowa powiedziała mi na osobności (mąż nie s
                > łyszał), żebym nie mówiła jej rodzinie, że poznaliśmy się przez internet. Bo to
                > wstyd. No dobra, kobieta starej daty, to można zrozumieć. Ale ona zrobiła jesz
                > cze więcej: na weselu powiedziała swojej rodzinie i znajomym, że poznaliśmy się
                > na jakiejś konferencji czy innym sympozjum. Wtedy zareagowałam na pewno za ost
                > ro i powiedziałam mamie, że nie będę kłamać, bo nie widzę powodu, bo to moje i
                > męża życie. Ale w końcu to było nasze wesele! I co? Takiej osobie miałam pozwol
                > ić zbliżyć się na mniej niż kilometr do naszego małżeństwa?

                Bibina, brakuje Ci dystansu i poczucia humoru, to zdarzenie jest po prostu śmieszne, jesteś przewrażliwiona i nie potrafisz reagowac adekwatnie do sytuacji, trzeba było na to co powiedziała teściowa odpowiedziec po prostu: "tak poznaliśmy się na konferencji/zjeździe w internecie" ;-), jeżeli zależało Ci na tym, aby prawda była na wierzchu. Reagujesz i zachowujesz się trochę jak mała, niedojrzała dziewczynka, która pozwala teściowej hasac jak jej się tylko podoba, i nie otworzy buzi sama, gdy trzeba, żeby się odgryzc, czy obronic, tylko potulnie znosi to co robi i mowi tesciowa, żeby broń boże jej nie urazic i nie doprowadzic do konfrontacji z mężem, bo... uch !! jak to napisałaś. Zastanów się dziewczyno poważnie nad swoją dojrzałoscią. Jeżeli nie popracujesz nad sobą i swoją dojrzałoscią, to do końca życia ta Twoja tesciowa będzie takim punktem w Twoim życiu, wokół którego będziesz się bezradnie kręcic i przeżywac jej nawet najgłupsze zachowania, których teściowa będzie miała jeszcze wieeele, bo widac po tym co napisałaś, że zbyt mądra to ona nie jest, taka typowa starsza kobieta dla której najważniejsze jest to co ludzie powiedzą i pomyślą sobie plus zarządzanie własnym synem, którego traktuje jak przedłużenie swojej dłoni, więc tym przedłużeniem i wszystkim co z nim jest związane tak kręci i manipuluje, aby to przedłużenie dobrze o niej świadczyło... Zajmij się sobą i swoim życiem, a teściową i wszystko co z nią związane separuj od siebie i swojej rodziny jak tylko się da i zacznij podchodzic w swojej głowie do niej i jej zachowań z dystansem emocj., jak dorosły człowiek.
                • bibina Re: Zazdrość o teściową 28.02.14, 17:58
                  Ej, ale ja wtedy właśnie otworzyłam buzię, i to jak! :-) W ogóle wcześnej otwierałam, próbowałam konfrontować, komunikować, że mi przykro. Teściowa nieodmienie na to: 'A jak mi jest przykro!' I komunikacja zataczała błędne kółko. Macie rację, że to wydarzenie można interpretować jako totalnie komiczne, ale w szerszym kontekście jej nacisków, pretensji (nie wszystko da się opisać) , to nie było śmieszne. Teściówka po prostu usiłowała zepsuć wesele, robiła też inne uwagi, o których potem się dowiedziałam. Jej się w ogóle nie podobało, że nie w jej mieście, na jej warunkach. No trudno się dziwić - drugiego wesela swego jedynego dziecka raczej już nie przeżyje.
                  • zuzi.1 Re: Zazdrość o teściową 28.02.14, 18:12
                    No to ok ;) bo myślałam, że wszystko znosiłaś pokornie cierpiąc w środku, dla męża ;-) Ja doskonale rozumiem, jaki to jest typ człowieka ta Twoja teściowa, naprawdę, na tym forum było wiele historii o zachowaniach takich toksycznych pań, więc naprawdę dobrze Cię rozumiem. Tylko przyjmij jedno założenie, że jeżeli Jej chodzi o to, żeby zrobiło Ci się mało przyjemnie, albo kobieta nie posiada grama empatii, więc kompletnie nie liczy się z tym jak Ty się poczujesz po tym co ona powie w towarzystwie, czy wprost do Ciebie, to jak jej powiesz, że to co właśnie powiedziała/zrobiła Cię zabolało i dalej boli, to tak jakbyś jej zrobiła dodatkową przyjemnosc, bo własnie potwierdziłaś, że dobrze robi ;-) Dlatego napisałam, że zmienic jej nie zmienisz, ale możesz i powinnas stawiac granice jej zachowaniom, bo inaczej będzie sobie pozwalała na więcej i więcej. Więc dlaczego masz niepotrzebnie cierpiec? Pewne jej zachowania zwyczajnie "olej" i się nimi nie przejmuj, złóz na karb jej wieku i beznadziejnego charakteru, a gdy kobieta przegnie, to postaw jej tak granice i wyraź w taki sposób swoje zdanie na jej temat, aby następnym razem poważnie się zastanowiła, czy warto takie zachowania ponawiac... ;-) a mężem się tak nie przejmuj, przeciez nie zostawi rodziny i nie zamieszka z mamusią, tylko dlatego, że postawisz granice zachowaniom jego matki. Mam wrażenie, że niepotrzebnie się tego obawiasz ;)
                    • zuzi.1 Re: Zazdrość o teściową 28.02.14, 18:18
                      Aha i jeszcze odnośnie tego, co się tesciowej na weselu nie podobało, pomysl sobie, że Cię to "gucio" obchodzi co jej się nie podobało, ważne, że WSZYSTKO podobało się Tobie/Wam, a co jej się nie podobało, to jest tylko jej prywatny problem. A opowiadanie o tym głośno, w towarzystwie osób trzecich, czy pary małżonkow świadczy tylko o tym, że ta kobieta z kulturą osobistą jest MOCNO na bakier. Wzmocnij poczucie swojej wartosci i bądź ponad to co "klepie" ta kobieta ;-) W trudnych sytuacjach pomyśl sobie, że ona ma "nierówno pod sufitem", wówczas będzie Ci łatwiej się do tego odpowiednio zdystansowac ;)
                      • kocia_noga Re: Zazdrość o teściową 28.02.14, 19:10
                        Jeśli dobrze pamiętam, asertywne reagowanie składa się z trzech faz - poinformowania o tym, co sie czuje, następnie uprzedzenia, że jeśli to się nie zmieni to ty zareagujesz, a następnie zareagowanie. Czyli trzeba obmyślić co możesz zrobic w ramach sankcji i w razie zlekceważenia koniecznie zastosować.
                        • bibina Dziękuję i do roboty! 01.03.14, 12:00
                          Drodzy Forumowicze,
                          Dziękuję za każdy wpis tutaj. Nie miałam pojęcia, że tak się ten wątek rozwinie. Dziękuję za ciepłe słowa. Emocjonalnie trudniej mi podziękować za kubły zimnej wody i surowo ocenne słowa, ale rozum mówi - a podziękuj, może później docenisz. Zatem dziękuję. Robię sobie bezterminową przerwę od pisania tutaj, bo wydaje mi się, że dalsze pisanie byłoby dla mnie bezproduktywne i nakręcające. Naopowiadałam już dość. Wiem już mniej więcej co robić - zająć się przede wszystkim swoimi sprawami, swoim małżeństwem, dziećmi, pracą, a teściowej odpuścić zachowując taki dystans jaki jest teraz. Chyba że nastąpi jakiś frontalny atak, co mało prawdopodobne. Jeśli jeszcze komuś ta dyskusja w czymkolwiek pomogła, tym lepiej. Oczywiście nie zamykam kategorycznie tego wątku, tylko sama się wycofuję.
                          Serdecznie pozdrawiam.
                          • algavre.live Re: Dziękuję i do roboty! 01.03.14, 12:13
                            A ja życzę konsekwencji, dystansu i owocnego rozwoju osobistego! Powodzenia:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka