bibina
23.02.14, 17:50
Mąż jedynak, syn wdowy, która wyemigrowała na Zachód jeszcze w czasach PRL, więc z rodziną w Polsce ma nikły kontakt. Słowem - syn to dla niej właściwie jedyna bliska osoba. Ok. 10 lat po śmierci jej męża mieszkała razem z synem, m.in. ze względów oszczędnościowych. Ale co tu ukrywać: chłopu było wygodnie, miał uprane i ugotowane, a mama czuła się potrzebna. I ja wchodzę w tę sytuację. Mąż zrobił wiele, żeby nowe życie ze mną ułożyć tak, bym czuła się przez niego szanowana. Mieszkamy osobno, stara się pomagać przy dzieciach, w domu, pamięta o roczznicach, urodzinach. No naprawdę się stara I wiem, że to dla niego wysiłek. Ale... ale... Z teściową staram się mieć jak najrzadszy kontakt, bo nie akceptuje mnie. Teraz kontakty są poprawne, nie poruszamy drażliwych tematów, ale nie są to przyjemne spotkania. To raczej mąż chodzi do niej z dziećmi. Tak jest ok, ale mnie zazdrość szarpie. Przypominam sobie ciągle, że kiedy jeszcze dość często widywaliśmy się z teściową, mąż przy niej nie okazywał mi właściwie żadnej czułości. Nie dotykał mnie praktycznie, nie obejmował. Jakby nagle kij połknął. Kobieta ma fiksum-dyrdum na punkcie seksu, to znaczy pewnie nawet dotkniecie mnie paznokciem przez męża byłoby dla niej nadmiarem erotycznej ekspresji, której miejsce jest li tylko w sypialni. Ok, ok, rozumiem, facet przy takiej matce może być spięty. Ale właśnie dlatego tak strasznie mi żal i przykro, że mąż nie potrafi tego jakoś przewalczyć. Chciałabym się czuć jego wybraną kobietą również przy jego matce. A tak, czuję jakby ukrywał przed nią jakiś wstydliwy romans ze mną. Próbowałam z nim o tym rozmawiać. Nie widzi problemu albo uważa, że nasze rzadkie wspólne kontakty z teściową są jego rozwiązaniem. Jakimś są, ale mi po prostu przykro patrzeć na męża, którego mamusia tak kastruje. Inaczej nie potrafię tego nazwać. Trzęsie mną ze złości.
A czasami sobie myślę, że przesadzam, że trzeba staruszki fiksacje zrozumieć i tolerować. Ale tu do cholery nie chodzi o żadne publiczne całowanie z języczkiem, tylko dyskretne czułe gesty.