ola_dom
16.07.14, 21:47
.... nie, nie ja.
Ale właśnie dotarło do mnie, jak groźnie? złowieszczo? przerażająco? niepokojąco? to brzmi...
Ja wiem, że to "tak się mówi". Ale trochę mnie zmroziło, jak sobie uświadomiłam dosłowne znaczenie tego wyrażenia. I jak wielu rodziców - świadomie albo nie - traktuje je właśnie dosłownie.
(I pomyśleć, że to bezdzietnych określa się mianem "egoistów"...)
Nie ukrywam, że uświadomiłam sobie to właśnie wskutek lektury tutejszych wątków. I zastanawiam się, jak to jest z tym "maniem" dzieci. Tzn. - pewnie bywa rozmaicie. Ale jak jest "zdrowo i normalnie"? Czy jest jakaś norma?
Chyba każdy ma swoją - jakie życie - taka norma...