Jak być miłą?

30.10.14, 21:34
Może wyda Wam się to głupie, ale doszłam do wniosku, że nie potrafię być miła. Dziś zaliczyłam kłótnię z mężem i to jest przyczynek tego wątku. Facet twierdzi, że jestem po prostu nie miła, ciągle się czepiam, nam arogancki ton głosu, czuje się niedoceniany. Ja w zasadzie nie wyniosłam z domu takich umiejętności. Staram się zmienić, ale ostatnio błądzę i działam po omacku.
Więc jeśli możecie podzielcie się ze mną taką prostą radą: jak w życzliwy sposób kogoś docenić, lub dac mu do zrozumienia, że jest się za coś wdzięcznym? Będę wdzięczna :-)
    • pade Re: Jak być miłą? 30.10.14, 22:07
      Najpierw mogłabyś siebie obdarzyć miłością, współczuciem i ciepłem. Wtedy łatwiej Ci będzie dzielić się tym z innymi:)
      • akn82 Re: Jak być miłą? 30.10.14, 22:17
        O rany, ale odpowiedź z grubej rury :-) wydawało mi się że tak właśnie robię/czuję. Czy skoronadal jestem postrzegana jako nie miła to znaczy, że coś szwankuje u mnie z tym auto-ciepłem?
        • verdana Re: Jak być miłą? 30.10.14, 22:24
          A jesteś naprawdę pewna, że jesteś niemiła w sytuacjach, gdy powinnaś być miła? Bo to, zę facet mówi, ze się czepiasz i jesteś arogancka może oznaczać, ze czepiasz się rzeczy nieistotnych i jesteś arogancka bez cienia powodu, ale także to, że uważa, iż niezależnie co on zrobi, masz byc miła, uśmiechnięta i grzeczna. Ważne jest, aby pamiętać, ze nikt nie ma obowiązku być miły, gdy ma powody, aby miłym nie być.
          • sorvina Re: Jak być miłą? 30.10.14, 22:33
            No tak, to na pewno trzeba zweryfikować, bo jeśli mąż sam jest bardzo zakompleksiony to będzie nadwrażliwy i wszystko będzie brał do siebie, a w cackaniu się z uczuciami drugiej osoby nie można przesadzać. Warto poznać opinię innych osób i poobserwować siebie. Ja miałam jasność, że jestem wytresowana do skupiania się tylko na wadach i potknięciach a pochwały mi nie chciały przejść przez język. Ale dostałam też feedback, że czasem mam mentorski ton i się wymądrzam. Więc problem był realny. Ale czasem było nieporozumienie w komunikacji - jakieś moje zachowanie, jakiś gest był uznawany za oznakę lekceważenia, a dla mnie to było zupełnie neutralne zachowanie - grymas zamyślenia. Także różnie może być. Można chcieć dobrze, czuć dobrze, ale np, komuś coś źle się kojarzy i uważa, że uczucia okazuje się inaczej, a my mamy właśnie tak. Warto więc rozmawiać o co konkretnie chodzi.
          • akn82 Re: Jak być miłą? 30.10.14, 22:36
            Myślę że w80 procentach mąż ma racje. Poza tym pewne sprawy można wyrazić na różne sposoby, niekoniecznie z pretensjami. Ja najczęściej zamiast docenić i uspokoić się 9 rzeczami, które mąż zrobił znajdę tę 1 nie zrobioną, która mnie wprowadzi z równowagi.
            • vilez Re: Jak być miłą? 30.10.14, 22:43
              Ale to nie jest wektor "miła/niemiła", tylko jesteś czepialska/nieżyczliwa.
              Czemu tak robisz?
              • akn82 Re: Jak być miłą? 30.10.14, 22:52
                Bo mam jakieś wyobrażenie tego co i jak ja bym na miejscu męża zrobiła, sądzę że inni też tak by zrobili jak ja i tego od niego oczekuję.
                • sorvina Re: Jak być miłą? 30.10.14, 23:03
                  Ale Twój mąż postępuje właśnie tak. Jest taki. I jest twoim mężem a nie dzieckiem byś go wychowywała. Jak Ci nie pasuje, to zmień go na takiego, który zachowuje się "jak inni", tylko założę się, że byś z takim nie wytrzymała. Bo właśnie takiego jakiego masz potrzebujesz, by poluzować śrubę. Tylko musisz dostrzec, że różnice są wartością, że możesz się nauczyć weryfikować, czy na pewno zawsze trzeba tak. A może można inaczej, mniej, na luzie? A nawet jeśli rozmawiać chcąc coś zmienić to raczej: hmm, ja zawsze uważałam, że trzeba tak i tak, widzę, że masz zupełnie inne zdanie i nawyki, jak Ty to widzisz? czym się kierujesz? - zamiast ataku.
                  A może być tak, że tylko racjonalizujesz powody, a tak naprawdę zawsze będzie źle, bo akurat chciałabyś inaczej i problem jest raczej w przymusie kontroli i narzucania swojego zdania, oczekiwaniu, że partner ma zaspokoić WSZYSTKIE potrzeby/oczekiwania - przerzucanie na jego normalne zachowanie odpowiedzialności za swoje, niezwiązane z nim napięcia, frustracje. Pretekst to nie powód, to nadal pretekst.
                  • akn82 Re: Jak być miłą? 30.10.14, 23:22
                    To prawda z tym przymusem kontroli i z tym że on nigdy że mną nie wygra bo ja Akurat teraz chciałam inaczej. Skąd się bierze taki przymus kontroli? Wiem że odziedziczył am go po mamie :-) ale może macie pomysł na na jakieś głębsze wytłumaczenie?
                    • pade Re: Jak być miłą? 30.10.14, 23:40
                      z lęku?
                      • akn82 Re: Jak być miłą? 31.10.14, 11:38
                        Przed czym? :-)
                        • pade Re: Jak być miłą? 31.10.14, 15:23
                          Oj, różne mogą być: przed odrzuceniem, opuszczeniem, bezsilnością, słabością, bliskością, zaufaniem itd. Sama wybierz:)
                          • akn82 Re: Jak być miłą? 03.11.14, 21:15
                            Hmmm, muszę się zastanowić. Coś tam na terpii mi wyszło ale chyba już zapomniałam :)
                    • sorvina Re: Jak być miłą? 30.10.14, 23:52
                      Odpowiem Ci z obserwacji siebie i mamy - im więcej we mnie niezadowolenia z siebie, frustracji, poczucia winy, że sama coś nawaliłam, tym bardziej chcę się czepiać. Bo wtedy chodzi się w rolę nadrzędną - wszechwiedzącego karzącego rodzica, a drugą osobę traktuje się jak dziecko. Im bardziej się wytknie mu wady prawdziwe lub urojone, tym lepiej się wygląda na tym świetle. Poza tym wtedy jest pretekst by odwrócić uwagę od swoich błędów. Dziecko przecież nie przygada rodzicowi. Podobno samo wejście w zinternalizowaną rolę krytycznego rodzica powoduje, że czujemy się lepiej, bo jesteśmy po stronie "tych silnych". Ale to wybór drogi kata a nie uzdrowienie tematu.

                      Czasem jest w tym też takie dziecinne magiczne myślenie, że gdyby druga osoba zrobiła coś "jak powinna, jak się powinno" - idealnie, jak z magazynu dla doskonałej pani domu, jak mama przykazała, to byłoby dobrze jak nam obiecano, a skoro nie jest to pewnie przez nią. Tylko, że nie jest. Większość tych "powinno się" nie miała w sobie realnych korzyści i raczej przeszkadzała - zajmując czas i nerwy. Ale łamanie tych zasad widać. Tego co nam się kołacze pod czaszką, dlaczego czujemy niepokój i nie jesteśmy szczęśliwi - nie. Więc łatwiej przerzucić winę na zewnątrz i starać się zmieniać tamten świat. Ale to nie pomaga. Więc zaczyna się eskalacja żądań - bo gdyby on naprawdę mnie kochał, to by się domyślił, to by się dostosował... Ale nikt nie sprawi, że poczujemy się jakoś - kochani, bezpieczni, szanowani - jeśli sami tego nie czujemy.
                • pade Re: Jak być miłą? 30.10.14, 23:05
                  Super, że jesteś tego świadoma:)
                  Teraz pozostaje Ci praca nad tym, by uznać, że możesz mieć oczekiwania, ale one wcale nie muszą być spełnione. I to nie dlatego, że ktoś Ci chce zrobić na złość, tylko dlatego, że nie jest Tobą.
                  Ma inne "oprogramowanie": inne priorytety, przekonania, odbiór rzeczywistości, inny język, sposób komunikacji a nawet odstresowywania się.
                  Jeśli chcesz, żeby mąż zrobił coś dla Ciebie to go o to poproś. I licz się z odmową.
                • vilez Re: Jak być miłą? 30.10.14, 23:07
                  A nie usłyszałaś jeszcze: "sama se zrób" / "sama se zrób lepiej"???

                  Napisz to sobie na kartkach i powieś na każdej ścianie ;)
      • sorvina Re: Jak być miłą? 30.10.14, 22:27
        Miałam podobnie. U mnie w domu tylko się krytykowano, okazywano niechęć i niezadowolenie. Sporo czasu mi zajęło nauczenie się innego zachowania w związku.
        Najważniejsze były takie elementy:
        - zmiana nawyku szukania dziury w całym na szukanie pozytywów w drugiej osobie i jej zachowaniu. Na początku na siłę - CODZIENNIE znajdowałam 10 zalet/osiągnięć i przynajmniej 2 zmuszałam się powiedzieć. Z czasem zaczęło to przychodzić automatycznie.
        - nauczenie się czuć i pielęgnować ciepłe uczucia, wyrażać je - też trzeba było wypracować nawyk "wchodzenia" w ciepłe uczucia, skupiania się na nich i nauczenia cieszenia się nimi, zamiast wracać od razu do dobrze znanej irytacji,
        - 2 pierwsze nie były możliwe bez przerobienia przekonań, traum związanych z poczuciem bezpieczeństwa w relacji, przekonań wyniesionych z domu, że uczucia to słabość, że jak je okażę to zostanę wykorzystana albo zraniona, że bezpieczniej jest się "opancerzyć", że wdzięczność = zobowiązanie, a docenienie kogoś to przyznanie, że jest lepszy od nas itp. Każdy może mieć inną mozaikę przekonań.
        - u mnie to była konkretna terapia by przerobić zinternalizowane normy rodziców, ten wredny, ciągle się czepiający głos mamy w mojej głowie,
        + tak jak Pade pisze - trzeba zacząć od kochania i doceniania siebie, inaczej dawanie innym nie wyjdzie za bardzo - po pierwsze to naczynie połączone - jak mam nierealne oczekiwania wobec siebie np, perfekcjonizm, to tak samo będę traktować bliskich, jak nie akceptuję czegoś w sobie, to będzie mnie drażnić u innych itp.
        • sorvina Re: Jak być miłą? 30.10.14, 22:38
          Oczywiście jeszcze zmiana komunikaty TY - bo ty cośtam, jak Ty możesz.... , na JA - ja czuję się tak i tak gdy ty robisz to i to i chciałabym byś zamiast tego to i tamto.
          • verdana Re: Jak być miłą? 30.10.14, 22:42
            Odsyłam do sąsiedniego wątku - tam własnie przekonują, zę nie nalezy chwalić męża, jak coś nie jest zrobione perfekcyjne i nie należy chwalić na wyrost. Raczej własnie wytykać niedociągnięcia.
            Innymi słowy, własnie należy ganić za tę jedną na dziesieć źle zrobioną rzecz..
            forum.gazeta.pl/forum/w,898,155124919,155320943,Re_Czy_podwazam_autorytet_meza_czy_on_przesadza_.html
            • sorvina Re: Jak być miłą? 30.10.14, 23:42
              Myślę, że niektórzy mylą głupie chwalenie czynności z docenieniem człowieka, jego wkładu. Rzeczywiście pochwalenie dorosłego faceta, że wymył naczynia brzmi kretyńsko, bo to nie 8 latek by było to wyczynem. Ale wszystko zależy od kontekstu. Można pochwalić, że wymył od razu po przyjściu do domu, bo wie, że nie lubimy jak zlew jest pełny, albo wymył, choć była nasza kolejka, albo niczyja, ale nam się nie chciało, oboje byliśmy padnięci ale on się zebrał i wymył itp. Jakbyśmy ustalili, że on odpowiada za wymycie naczyń, a nie chciało mu się przez kilka dni i spiesząc się na poranne spotkanie nie mamy nawet w czym kawy wypić - nie ma co się gryźć w język - mamy prawo powiedzieć jak się z tym czujemy.

              Ja odkryłam, że codzienne miłe słowa docenienia nie tylko sprawiają, że partner się lepiej czuje (w efekcie ubocznym chętnie większość rzeczy robi), ale JA się lepiej czuję. Bo wyszłam z męczącej roli - jedynej która potrafi, jedynej odpowiedzialnej, do tego poświęcającej się cierpiętnicy. Doceniam to co partner robi fajnego i dobrze się czuję myśląc o tym i wyrażając to. To czasem takie celebrowanie zalet bycia razem. Efektem ubocznym dla mnie jest to, że im bardziej go chwalę tym więcej widzę powodów do chwalenia, bo nauczyłam się doceniania. Powody realne zawsze były, ale wychodząc z matczynego założenia, że jako facet pewnie będzie raczej wrzodem na d. , większości nie widziałam. A teraz, po prawie 9 latach razem czasem się patrzę i myślę sobie - kurcze, nawet nie wiedziałam, że mam takiego fantastycznego faceta :) Co nie znaczy, że nie doceniam np. że teraz nie ma go 2 tyg i gdy sama ogarniam kuchnię jest szybciej i lepiej ;) Ale tęsknię i jestem gotowa przehandlować znów Jego obecność za 30% syfu w kuchni więcej.
              • akn82 Re: Jak być miłą? 03.11.14, 21:21
                Doceniam to co partner robi fajnego i dobrze się czuję myśląc o tym i wyrażając to. To czasem takie celebrowanie zalet bycia razem.


                Doceniasz emocjonalnie czy werbalnie?
                U mnie werbalnie niestety szwankuje. Czasem naprawdę nie wiem jak. A innym razem nie wiem jak żeby nie przedobrzyć, bo maż takich achów i echów nie lubi.
                • sorvina Re: Jak być miłą? 03.11.14, 22:26
                  akn82 napisał(a):
                  > Doceniasz emocjonalnie czy werbalnie?

                  Przede wszystkim emocjonalnie. Część tego wyrażam werbalnie i niewerbalnie. Nie zawsze trzeba gadać, czasem wiele można przekazać uśmiechem czy gestem. Pozwalam sobie delektować się chwilą i by widać po mnie było to szczęście. Czasem pół żartem pół serio - udaję, że mruczę jak po ciężkim dniu dostaję pod nos obiad, ciepłą herbatę i Partner pyta się czy czegoś jeszcze nie potrzebuję.

                  > U mnie werbalnie niestety szwankuje. Czasem naprawdę nie wiem jak. A innym raze
                  > m nie wiem jak żeby nie przedobrzyć, bo maż takich achów i echów nie lubi.

                  Ja też czasem przeginałam, ale to normalne gdy się człowiek uczy. Po prostu powiedziałam partnerowi, że chcę się nauczyć, ale na chwile obecną nie mam wyczucia i czasem będę przesadzać. Proszę o życzliwy feedback i wyrozumiałość. Z czasem zrozumiałam, że jak próbuję być tak sztucznie miła, jakbym za przeproszeniem sikała tęczą, to jest to ciężko strawne. Lepiej szczerze docenić ten fakt, który racjonalnie ma sens doceniać. Np. nie to, że zrobił cudowny/fantastyczny/wspaniały/genialny obiad, bo nie robi cudownych ani innych górnolotnie opisanych obiadów, ale że go zrobił, jest, mogę zjeść gdy jestem głodna, ja nie muszę kombinować, robić, mogę odpocząć. Nie muszą być elaboraty - "O fajnie, że .... zrobiłeś" - wystarczy. Jak coś jest smaczne, niekoniecznie genialne, to mówię, że obiad był smaczny i dziękuję. Jak nie jest to się nabijamy, że węgiel jest dobry na trawienie - nic na siłę. Partner cieszy się, że zostało pozytywnie dostrzeżone to co robi, ale bez wciskania kitu.
                  Bo każdy obowiązek milej się robi gdy dostajemy pozytywny feedback.

                  Natomiast na początku też tak było, że partner nie był przyzwyczajony do częstych komplementów i miłych słów (w końcu jakoś dobraliśmy się wzorcami) i choć krytyka go męczyła, to komplementów nie potrafił za bardzo przyjmować (niska samoocena się kłania). Był podejrzliwy, dopatrywał się traktowania go jak małe dziecko. Wtedy ja spokojnie tłumaczyłam, że uważam, że za fajne rzeczy warto podziękować, że ja lubię jak się mnie docenia, wiem jak to ważne więc chcę i jego doceniać. Z czasem się przekonał, że to nie gra, że nic dziwnego za tym nie stoi i dobraliśmy formę i częstotliwość, która odpowiada nam obojgu. Choć owszem, czasem zdarza się, że jedno ma zły humor i na komplement reaguje jak na drwinę, ale to się odzywają jeszcze nie uzdrowione do końca wzorce. Wtedy tylko krótka piłka, że nie miałam nic złego na myśli, ale widzę, że nie jest w nastroju. Jeśli chce pogadać to zapraszam, a na razie się wycofuje bo widzę, że się najeżył i czuję się jak na polu minowym, a to nie jest miłe. Każdemu czasem odpala, wtedy zamykamy się w swoim pokoju i po swojemu to przerabiamy a potem rozmawiamy o tym co się stało by nie został żal i niedomówienia. U nas to działa.
            • sebalda Re: Jak być miłą? 31.10.14, 14:59
              verdana napisała:

              > Odsyłam do sąsiedniego wątku - tam własnie przekonują, zę nie nalezy chwalić mę
              > ża, jak coś nie jest zrobione perfekcyjne i nie należy chwalić na wyrost. Racze
              > j własnie wytykać niedociągnięcia.
              > Innymi słowy, własnie należy ganić za tę jedną na dziesieć źle zrobioną rzecz..

              Dlaczego tak manipulujesz wypowiedziami Twojejbogini? To, co tutaj napisałaś, Verdano, to nie jest prawda, wcale nie taki był wydźwięk tamtych postów. Chodziło o niechwalenie rzeczy odwalanych na odczep się, zrobionych z łaski, niechlujnie. Niechwalnie za byle co, a nie o wytykanie najmniejszego błędu czy niedociągnięcia, to są dwie zupełnie różne rzeczy. Nie pojmuję, dlaczego nie chcesz widzieć:/
              • verdana Re: Jak być miłą? 31.10.14, 15:10
                To nie jest manipulacja - tam własnie jest postulat, że nie nalezy być miłym, jeśli uznajemy, zę ktoś niedokładnie wypełnia swoje obowiązki. Że nie ma co chwalić , jeśli zrobiona jest tylko część. Dokładnie taki jest wydźwięk tego, co napisała Boginii. Własnie dokładnie z tym problem ma autorka wątku - widzi TYLKO to, co nie jest zrobione. Czyli własnie niedoróbki.
                • sorvina Re: Jak być miłą? 31.10.14, 15:29
                  Moja mama przyjmowała założenie, że tylko doskonale wykonana czynność zasługuje na docenienie i tak też mnie traktowała. A potem ja samą siebie. I dopiero gdy dorosłam dotarło do mnie jak niesprawiedliwe to było wobec uczącego się wszystkiego od zera dziecka i jak demotywujące. Może moje osiągnięcia były niczym w porównaniu z jej umiejętnościami, ale obiektywnie były osiągnięciem-postępem i zasługiwałam na docenienie. I to samo odnosi się do ludzi dorosłych. Czy jeśli mój partner nie potrafił gotować gdy się poznaliśmy, bo jego mama nie wpuszczała synów do kuchni, to mam pogardliwie patrzeć na pierwsze "dzieła kulinarne"? To jasne, że z mojej perspektywy to wyglądało śmiesznie, ale dla niego to było dużo lekcji do opanowania, w zupełnie nowej sobie dziedzinie. A i dla niego i dla mnie atmosfera lepsza była gdy potrafiłam docenić kawałek, który wyszedł mu fajnie, nawet jeśli reszta obiadu była ledwo zjadliwa. Nawet jeśli ponabijałam się trochę z całkowitego braku wyczucia odnośnie doprawiania, to zaakceptowałam, że on nie ma do tego zupełnie talentu, więc woła mnie.

                  Ale po pierwsze ON CHCIAŁ się nauczyć. Nie zawsze tak jest i to osobny problem - wielu mężczyzn nie zostało nauczonych prac domowych, bo "przecież i tak się nie nauczą" i nie ma woli by tego zmienić.
                  Po drugie, ja nie zakładałam, że to, że jeszcze nie umie świadczy o jego debilizmie/złej woli/robieniu mi na złość. A mam wrażenie, że tak samo jak moja mama właśnie tak podchodziła do mnie, to wiele kobiet podchodzi tak do swoich dzieci i mężów. Jakby to było oczywiste, że trzeba to wiedzieć/umieć a jak nie wychodzi to chyba z wrodzonej głupoty albo podłości. A przepraszam, jak się coś robi pierwszy/drugi raz w życiu to skąd to wiedzieć? A może ma mniejsze skile manualne/smakowe. Jak się ma takie nierealne podejście, to wszelkie komplementy będą wydawały się nie na miejscu, bo przecież facet dopiero "dobiega do normy", co tu chwalić, niech się kaja, że tak późno.

                  Także proponuję zanim się ktoś nakręci przeciwko małżonkowi, który robi coś wg nas "na odwal się" sprawdźmy z czego to wynika. Może zwyczajnie jeszcze lepiej nie potrafi i przyda mu si konkretna wskazówka, ale nie w tonie matki_która_wie_lepiej, ale raczej partnera wspierającego przy zdobyciu nowej umiejętności; może nie ma zwyczajnie odpowiedniego poziomu umiejętności/spostrzegawczości by to dobrze zrobić - każdy jest wyczulony i ślepy na coś innego - np. mój partner jak skończy odkurzać przychodzi o prosi bym spojrzała swoim okiem, bo dla niego jest ok ;) ; a może robi na odwal się, bo nie chce tego robić i czeka aż to przejmiemy - ale wtedy też nie ma sensu imho suszyć głowę, że tu i tu źle zrobione tylko pogadać o decyzjach i motywacjach. Najgorszym rozwiązaniem, jest zacietrzewić się w bijaniu szpil gdy ktoś albo się nie jest w stanie nauczyć, albo nie zamierza się zmienić do naszych oczekiwań - to robienie sobie nawzajem piekła z życia. Trzeba albo znaleźć inne rozwiązanie - np zmienić podział obowiązków, albo odpuścić, albo się rozstać.
                  • sorvina Re: Jak być miłą? 31.10.14, 16:12
                    Myślę, że temat budzi dużo emocji, bo z tym chwaleniem mężów to mogą być zupełnie inne sytuacje a każdy trochę podciąga pod to co zna. A z grubsza może być tak:
                    - facet nie potrafi bo go nie nauczono, ale w związku gdzie kobieta stwierdza- ja sama tego robić nie będę jest gotów się nauczyć, ale startuje od zera i być może zawsze będzie w tym gorszy od kobiety, która ma 20-30 lat więcej doświadczenia.
                    - facet nie ma danego typu zdolności by daną czynność robić dobrze i nie wynika to z jego złej woli, ale tego na czym jego mózg nauczył się skupiać a co pomijać. Zrozumiałam to dopiero wtedy, gdy spotkałam ludzi, którzy w temacie, w którym wydawało mi się, że wszystko widzę, byli z 10 razy bardziej czepialscy i zakładali, że robię coś na odwal się, a ja naprawdę nie widziałam, że tu jest przesunięcie o 1 pixel a tam o TON jaśniejszy kolor....
                    - facet nie potrafi i nie chce się nauczyć, licząc, że jak pokaże, że ma 2 lewe ręce, to kobieta w końcu weźmie to na siebie
                    - facet może i potrafi, ale jest wygodny i mu się nie chce
                    - facet robi coś obiektywnie dobrze, ale inaczej niż my, a tylko my wiemy jak to się robi, bo przecież jak się do zupy botwinkowej pokroi jajka w kostkę a nie ćwiartki to się zepsuje zupę i w ogóle zgroza i skandal, nie? (albo na odwrót, u mnie jak się nie zrobiło dla mamy i tak było źle)
                    - facet robi coś wystarczająco dobrze, ale my mamy wyższy standard, które on nie potrafi/nie chce przestrzegać - to, że ma inny standard nie znaczy, że źle to robi (mam porównanie - partner uważa, że jak się da przejść to jest porządek, a brat jest pedantem - ja gdzieś pośrodku - kto ma rację?)

                    Myślę, że najważniejsza jest akceptacja i szacunek do człowieka, nie zakładanie, że różnica oznacza, że robi coś złego. A jeśli to nie kwestia różnic a wygodnictwa i braku szacunku do naszego czasu/pracy to problem nie jest w danej czynności, ale w fundamentach związku.

                    A z tym powszednieniem komplementów - to złe, że normą staje się życzliwa i wspierająca komunikacja? Gdy naprawdę szczerze komplementujemy, a nie z wyrachowania (wyjątek na czas nauki gdy jest to troche na siłę) to to ma zupełnie inny efekt i na nas i na drugą osobę. Komplementowanie na siłę, z taką rodzicielską - wychowawczą manierą z czasem męczy obie strony.
                    • sebalda Re: Jak być miłą? 31.10.14, 16:24
                      Był niedawno wątek o chwaleniu dzieci. Ja stałam na stanowisku, że chwalić jak najwięcej, ale pojawiły sie głosy o tym, że nie, że dzieci wyczują fałsz, jak przesadzimy z pochwałami, że będą robić coś wyłącznie dla poklasku, że im to spowszednienie właśnie. I to miałam na myśli, pisząc, że nadmierne chwalenie też nie jest wskazane. Tylko to.
                      Jak pisałam gdzieś w innym miejscu, nadal chwalę dobre gotowanie męża i też uważam, że to dobra praktyka.
                • sebalda Re: Jak być miłą? 31.10.14, 15:32
                  erdana napisała:

                  > To nie jest manipulacja - tam własnie jest postulat, że nie nalezy być miłym, j
                  > eśli uznajemy, zę ktoś niedokładnie wypełnia swoje obowiązki. Że nie ma co chwa
                  > lić , jeśli zrobiona jest tylko część. Dokładnie taki jest wydźwięk tego, co
                  > napisała Boginii. Własnie dokładnie z tym problem ma autorka wątku - widzi TYLK
                  > O to, co nie jest zrobione. Czyli własnie niedoróbki.

                  Nie, Twojabogini nie zalecała, żeby widzieć TYLKO niedoróbki, ale żeby nie chwalić, gdy coś jest zrobione byle jak, na odczepnego. Nigdzie nie pisała, żeby za to stale krytykować, ale żeby nie chwalić. To jest zasadnicza i ogromna różnica. Rzeczy normalne nie wymagają ciągłego chwalenia, bo to byloby nienaturalne. Rzeczy zrobione byle jak tym bardziej (za sam fakt, że ktoś coś zrobił, a przecież nie musiał, jaki jest cudowny!). Ale oczywiście, że miło jest pochwalić, gdy ktoś zrobi coś wyjątkowo, wyręczy nas, gdy widzi, że jesteśmy zmęczeni, ugotuje coś wykwintnego, zaproponuje pomoc. Pochwały i docenienie są super, tylko muszą mieć sens, inaczej po pierwsze będą nieszczere i to się da wyczuć, po drugie spowszednieją.
                  Mimo pozostawania w nieudanym związku i bardzo wielu zastrzeżeń wobec męża, zawsze mu dziękuję, gdy sam z siebie zrobi coś więcej niż zazwyczaj, a niemal za każdy obiad (a gotuje dobrze) mu dziękuję i wyrażam zadowolenie z tego, jaki jest smaczny. Widzę, że to jest dla niego ważne. Inna sprawa, że lata całe on kazał się wielbić za te obiady i stawiał się w pozycji świętej krowy, bo jak tu zwrócić najmniejszą choćby uwagę takiemu facetowi, co to gotuje obiady!!! Ale ja naprawdę lubię być miłą, gdy są ku temu podstawy.
                  • verdana Re: Jak być miłą? 31.10.14, 17:43
                    Byle jak, na odczepnego, wg. standardów jednej ze stron.
                • danaide Re: Jak być miłą? 01.11.14, 01:30
                  Nie verdano. Ja odbieram to tak, że ludzie robią coś na miarę swoich możliwości lub nie. Jeśli dziecko narysuje psa, który wygląda jak kot rozjechany przez walec, to chwalisz, bo wiesz, że się starało. Jeśli facet może a nie chce, nie bo nie, to co tu chwalić? Jest zdecydowana różnica między Twoim wieszaniem byle jak prania, ważne że wisi, kiedyś wyschnie, może krzywo wyschnie, ale wyschnie, a podejściem faceta, który mówi: no, mogę wyprać Twoje pranie, ale ja wszystkie kolory będę wrzucał razem. Tym bardziej, że Twoje działanie nie ma potencjalnie szkodliwych skutków, poza drobną dla Twojego męża upierdliwością.
                • mamameg Re: Jak być miłą? 03.11.14, 14:51
                  To nie jest manipulacja - tam własnie jest postulat, że nie nalezy być miłym, j
                  > eśli uznajemy, zę ktoś niedokładnie wypełnia swoje obowiązki. Że nie ma co chwa
                  > lić , jeśli zrobiona jest tylko część. Dokładnie taki jest wydźwięk tego, co
                  > napisała Boginii.

                  Ja wypowiedź Twojejbogini odebrałam zupełnie inaczej- jako odejście od manipulowania mężem za pomocą sztucznych komplementów(ach, jak cudownie umyłeś te naczynia! ach, jak wspaniale odkurzasz dywan, w życiu bym tak nie potrafiła!) i traktowanie go jak osoby dorosłej, która rozumie, że pewne rzeczy trzeba zrobić(sprzątnąć, dać dziecku lekarstwo, nastawić pranie itd.). Mówimy o sytuacji kiedy i mąż i żona pracują i nie mogą sobie pozwolić na sprzątaczkę.
        • akn82 Re: Jak być miłą? 30.10.14, 22:45
          Hmmm...
          Punkt 1 zastosuje,
          Punkt 2 jak się tego nauczyłaś? Np wchodzę do domu i się wkurzam bo nie ma obiadu, albo że w jednym z pokoi jest syf.
          Punkt 3 też mam za sobą terapię. Wiele rzeczy przerobilam choć zdecydowanie muszę wrócić -przerwalam że względu na poród.
          Ja też mam trudne zadanie, bo mąż nie lubi być bezpośrednio chwalony.on tylko chce żebym przestała sprawiać że czuje się jak śmieć na podeszwie buta.
          • pade Re: Jak być miłą? 30.10.14, 22:47
            Punkt 2 jak się tego nauczyłaś? Np wchodzę do domu i się wkurzam bo nie ma obiadu, albo że w jednym z pokoi jest syf.
            Perfekcjonistka?:)
            • akn82 Re: Jak być miłą? 30.10.14, 22:50
              Ehh, myslalam po terapii że mi przeszedł perfekcjonim. Najwyraźniej tylko nieco zelżał.
              • pade Re: Jak być miłą? 30.10.14, 22:59
                spokojnie:) też to przerabiałam:)
                nauczyła mnie tego mama, a ja wniosłam jako wiano w małżeństwo, brrr

                Czytałaś Dary niedoskonałości? Albo Współczucie i nienawiść do siebie?
                Polecam, warto.
                Ja dopiero przed czterdziestką zorientowałam się, że mi odbija z tym sprzątaniem, gotowaniem etc:D
                A wcześniej...nigdy nie byłam wystarczająco dobra, niee, ja musiałam być idealna, tak, jak moje otoczenie.
                Obecnie - zero awantur o sprzątanie, "wylizywanie podłogi" robię sama dla siebie, jak potrzebuję się "wyżyć", a do codziennego ogarniania zaganiam całą rodzinę, z miłością:)
          • sorvina Re: Jak być miłą? 30.10.14, 22:57
            akn82 napisał(a):

            > Punkt 2 jak się tego nauczyłaś? Np wchodzę do domu i się wkurzam bo nie ma obia
            > du, albo że w jednym z pokoi jest syf.

            Duuuużo arkuszy metody the WORK ( www.thework.com/polski/ ), by wykryć wszystkie moje projekcje, nieświadome i nieuzgodnione z partnerem założenia - że ma być obiad, chociaż mu o tym nie powiedziałam/on wrócił chwilkę przede mną/albo bo tak u mnie w domu było, więc on się powinien domyślić.... Całą masę miałam takich przekonań, tylko, że nic poza irytacją mi nie dawały. Zamiast tego zaczęliśmy uzgadniać - komu na czym zależy, co możemy robić, a co nam się nie chce/czasami. Odpuściłam niektóre sprawy widząc, że partner ma zupełnie inne priorytety i to nigdy nie będzie tak wyszlifowane jak bym chciała, ale skoro to ja tego chcę, a nie on, to ja się za to zabieram, albo odpuszczam. On jest osobnym człowiekiem i ma prawo być sobą, nie musi być taki jak ja chcę. Jeśli nie potrafię go zaakceptować w większości, to powinnam się rozstać a nie próbować go zmieniać ciągłymi presjami niezadowolenia.
            Najczęściej to jest tak, że obrażałam się o to, czego nie robił/nie robił idealnie - a ja byłam w tym dobra. W końcu dotarło do mnie, że on jest świetny w rzeczach, które mi wychodzą beznadziejnie, a jednak nie jeździ po mnie. Zasługuje przynajmniej na to samo.
            Jasne, że wszystko w granicach rozsądku i czasem granice trzeba stawiać, ale bez nerwów.
    • vilez Re: Jak być miłą? 30.10.14, 22:40
      A bukcięstrzegł starać się być miłą. Bądź sobą. Mili ludzie są przereklamowani (dla mnie osobiście są błeeee, uciekam ) ;)
      • akn82 Re: Jak być miłą? 30.10.14, 22:48
        Hehe, ale ja jestem arogancja i roszczeniowa i upierdliwa sama ze śruba u czuję się źle.
        • vilez Re: Jak być miłą? 30.10.14, 22:51
          A no to jeśli tak, to się zmieniaj.
        • akn82 Re: Jak być miłą? 30.10.14, 22:54
          Sama ze sobą się czuję źle -miało być.
          • aqua48 Re: Jak być miłą? 31.10.14, 00:15
            Słuchaj Sorviny, ona wiele mądrych rzeczy powiedziała w tym wątku. Ja też uczyłam się i nadal uczę jak być milszą niż jestem. Też miałam zapędy perfekcjonistyczne, skłonność do wytykania niedociągnięć i krytyki. A apodyktyczność mam w genach z baby prababy. Nauczyłam się z tego rezygnować. Początkowo poczujesz się nieswojo, ale w dłuższym czasie jest lżej jeśli dziękujesz partnerowi za drobiazgi, mówisz mu za co go doceniasz i lubisz, gryziesz się w język nawet jeśli coś Cię wkurza nieziemsko (ten brak obiadu i buty w przedpokoju) zaraz po wejściu do domu, a on odwdzięcza Ci się tym samym.
    • danaide Re: Jak być miłą? 31.10.14, 02:45
      Coś wspomniałaś o porodzie. Masz dziecko? Dalej problemem jest porządek i obiad na czas?

      Ostatnio w czasie jakiegoś "szkolenia" wyszło mi, że trzeba sobie samemu dać dużo czułości i życzliwości. Trochę mnie to zastanowiło, bo podobnie jak Ty, pewnych rzeczy nie wyniosłam z domu, poza nim dostawałam w formie szczątkowej i rzeczywiście mam braki podobne do Twoich. Ale od kilku lat mam córeczkę i ona ma dla mnie dużo czułości, jak dla mnie to zaspakaja niemal całkowicie moje potrzeby, ale może jest rzeczywiście jakiś fragment, w którym to ja powinnam dać sobie tę czułość zupełnie niezależnie od innych istot.
      Przerabiam temat.
      • akn82 Re: Jak być miłą? 03.11.14, 21:26
        Tak, mam dwoje dzieci. Ich obecność to balsam dla duszy. Pierwsze dziecko zdecydowanie z tą czułością "przesadzało" Niewchodząc w szczegóły, czasem jej obecność była tak natarczywa fizycznie, że wolałam być z boku piętrząc w sobie kolejne wyrzuty sumienia.

        Poza tym to chyba faktycznie trzeba mieć w sobie to coś, czego się u innych szuka. Inaczej to się goni za wiatrakami.
    • akn82 Re: Jak być miłą? 31.10.14, 11:37
      Dziękuję za duży odzew i interesujące uwagi. Poczytam zaproponowaną literaturę. Na razie mąż unika kontaktu slownego. Ja też. Do wieczora rozejdzie się po kościach ale wolałabym na przyszłość już unikać konfliktów o bzdury, bo mam fajna rodzinę, kompetentnego męża tylko umiejętności komunikacyjne zerowe.
      • sebalda Re: Jak być miłą? 31.10.14, 15:18
        Twoja postawa jest właśnie tym, co powinno dotyczyć większości konfliktowych, trudnych osób z ciężkim dzieciństwem: autoreflekscja i chęć pracy nad swoimi błędami/słabościami. Czemu jest tak mało takich osób? Czemu większość albo projektuje, albo zwala winę na rodziców (co akurat może być prawdą), bez chęci uporania się z tym, albo zwyczajnie wyżywa się i odreagowuje na partnerze/partnerce, oskarżając go/ją o prowokacje?
        A Sorvina powinna napisać książkę o budowaniu siebie i związku na przekór trudnościom:))) Albo jakikolwiek innych psychologiczny bestseller:) Jakbym miala czas, zrobiłabym taką kompilację z jej wypowiedzi i sama zredagowała, oczywiście z późniejszą autoryzacją;) Albo przynajmniej wybrała najlepsze wypowiedzi o związkach i wydrukowała dla córki. Serio.
        • akn82 Re: Jak być miłą? 03.11.14, 21:34
          Ja dostrzegłam że coś jest "nie-halo" z moją rodziną (i ze mną) kilka lat po ślubie, ze 2 lata po narodzinach dziecka. Ale żeby to zbaczyć trzeba być z boku - my mieszkamy w innym mieście niż moja rodzina i po dłużesz przerwie się z nimi spotkać. Do tego w czasach mojego kryzysu małżeńskiego moja mama bardzo aktywnie najeżdżała na męża, powtrzając w kółko te same rzeczy, o których jej już mówiłam że nie są prawdą. To i kilka innych rzeczy przyczyniły się, do tego że zaczęłam otwierać oczy. mamie jestem bardzo wdzięczna, bo usilnie wysyłała mnie do psychologa, nawet mi znalazła namiar. Jak się okazało to jest świetny terapeuta. Niestety mama miała nadzieję na inny obrót spraw :)
          Co do Sorviny ,to jej rady sa nieocenione!
      • aqua48 Re: Jak być miłą? 31.10.14, 15:54
        akn82 napisał(a):

        > Na razie mąż unika kontaktu slownego. Ja też. Do wieczora rozejdzie się po koś
        > ciach ale wolałabym na przyszłość już unikać konfliktów o bzdury

        Nie unikaj kontaktu, nie pozwól konfliktowi na "rozejście się po kościach" bo to nie jest dobre, podejdź pierwsza do męża i powiedz, że Ci przykro, że się nie odzywa, bo zależy Ci na nim i że zdajesz sobie sprawę z tego, że zrobiłaś awanturę o bzdury. To pierwszy krok do bycia milszą.
    • anaiss Re: Jak być miłą? 31.10.14, 17:45
      Ja też czasami bywam krytyczna, ale staram się bardzo nad tym pracować i przypominać sama sobie, że i ja nie jestem idealna, spóźniam się, robię coś na ostatnią minutę, gubię ważne dokumenty albo chwilowo nie mogę ich znaleźć, robię czasami coś powierzchownie, nie przewiduję oczywistości itd, itd.... A przecież nikt nie lubi być krytykowany, zwłaszcza w jakichś małych sprawach lub zupełnych bzdurach.
    • kj-78 Re: Jak być miłą? 31.10.14, 22:53
      Ja sie staram jak najczesciej mowic glosno, jesli pomysle cos milego o kims, zauwaze cos pozytywnego. Kiedys tylko rejestrowalam, ze zmywarka jest wlaczona, teraz mowie "Super, ze posprzatales w kuchni, to ja moze rozwiesze pranie". Albo jak maz sie ubiera. Kiedys myslalam: "ooo, fajnie w tym swetrze wyglada", teraz staram sie zawsze mowic takie drobiazgi glosno. Tez zauwazam u siebie za duza chec krytyki i walcze z nia jak moge :)
    • boski_adonis Re: Jak być miłą? 03.11.14, 22:38
      Na forum przedstawiono wiele analiz i podano wyszukane sugestie.
      Ja chciałbym podac prymitywne, ale chyba skuteczne sposoby "bycia miłą " ;)
      Bardzo prawdopodobne,ze masz drazniacy to głosu . Głosu nie zmienisz , ale spróbuj zwrócic uwage na to co i jak mówisz .
      Mozna zacząc zdanie od "kochanie czy mogłbyś " - taki tekst ( jesli jest bez jadu) zwykle nas troche pozbawia kolców i zmienia ton wypowiedzi.
      Po drugie czasem warto traktować męza jak osobe obcą. No moze nie dokładnie ;) Wielu współmałzonków zapomina o prosze , dziekuję. . Czasem prosto w rodzaju "O , jest dla mnie obiadek ! Jak ładnie pachnie! " Prymitywne podziekowanie i prosto wyrazony entuzjazm ? Pewnie, ale często działa .
      Słowa są wazne . Podziekuj za poranną kawe męzowi tak samo serdecznie jak kolezance w pracy , ktore zrobiła kawę dla siebie i dla Ciebie. Spróbuj sobie wyobrazic,ze sposób w jaki rozmawiasz męzem mogłby zostac ujawniony publicznie. Czy chciałabys widziec i słyszec siebie ?
      Przemysl ile miłych słów pada w T woim domu. Nie wiem czy czepiasz sie męza słusznie czy nie , ale jesli masz uczucie,ze często i nie słusznie to troche wyluzuj.
      Banalne zalecenie: "pochwal, podziekuj, usmiechnij się , zrób drobna przyjemność, doceń " . Policz ile razy zrobiłas to w ciagu dnia a ile razy "czepiałaś " sie, o co i czy miałas rację? Takie "ksiegowe" podejscie do tematu moze pomóc , bo pokazuje nam nasze zachowanie.
      Docenianie i komplementy - jesli czujemy ,ze sa prawdziwe, sa ulubiona melodia dla naszych uszu. Ja moge słuchac od wielu lat,ze robie wspaniała jajecznicę . I pełne zachwytu westchnienia rodziny nad jajecznica nigdy mnie nie nudzą. Moge słuchac bez końca, ze wygladam młodziej niz rówiesnicy , mam wyjatkowe cechy charakteru , wspaniale prowadzę samochód i rodzina docenia moje zaangazowanie w prace zawodową.
      I co z tego,ze mówia mi to często?
      Jak w życzliwy sposób kogoś docenić, lub dac mu do zrozumienia, że jest się za coś wdzięcznym?
      Pochwal cechy charakteru , ktore cenisz u męza. Słowa " wiesz, podziwiam Cie , bo ty zawsze...." "Chciałabym umiec tak jak Ty,chciałabym byc taka jak Ty ( opanowana , pogodna itd ) . Powiedz to przy znajomych , pochwal przy rodzicach. Zauważ,ze cos zrobił - naprawił, nauczył sie , ze jest dobrym ojcem, ze zawsze poprawi Ci humor albo ze jest przystojny w tej niebieskiej koszuli, ze moze dzień miałas do kitu, ale fajnie jest wrócic do domu i pogapić sie razem w TV.
      Cokolwiek, w końcu z jakiegos powodu Ci sie spodobał i dlatego go wybrałaś.
      Pomysl jakie komplementy chciałabys usłyszec ( nie jako kobieta) ale ogólnie jako człowiek. Jest duze prawdopodobieństwo,ze mąz potrzebuje podobnych .
      Co bys chciała usłyszec po wykonaniu nudnych i uciązliwych prac domowych? Pewnie chocby i to ,ze ktos ich wykonanie zauwazył .Czasem prosto- w rodzaju "patrz jak teraz błyszczy, a myslałam,ze nie da sie doczyścić" .Jak dac do zrozumienia ,ze sie jest wdzięcznym?
      Tez prosto : "eh, co ja bym bez ciebie zrobiła...." Pomysl tylko jakie miłe słowa lubisz i masz juz gotową odpowiedz na swoje pytania "jak byc miłym"
      • sorvina Re: Jak być miłą? 03.11.14, 22:50
        Świetne wskazówki :)

        Dla mnie dużym odkryciem było to, że nie muszę chwalić konkretnej rzeczy, ale właśnie albo fakt, że to zrobił DLA MNIE, albo to o czym to świadczy - jego cechach charakteru - np. że jest odpowiedzialny, słowny, obowiązkowy - to sobie w nic cenię i to doceniam, a niekoniecznie partykularną czynność czy efekt.

        To z traktowaniem jak obcą osobę, łatwo miłe działanie partnera/męża traktować jako oczywistość, bo należy mi się, bo to norma. Nie, to zawsze jest wybór tej osoby, jakiś jej wkład, który dobrze o niej świadczy i warto pokazać, że doceniamy, że to robi, jaka jest. I nie chodzi tutaj o całkowanie po piętach za każdy ochłap jaki nam rzucą - to podejście z poziomu tragicznie niskiej samooceny. Raczej chodzi o pozytywny, adekwatny feedback na coś co jest miłe, co nam pomogło, co sprawia, że fajniej się nam/nam razem żyje. A w ostateczności sprowadza się to do "dziękuję, że jesteś i że jesteś jaki jesteś".
      • akn82 Re: Jak być miłą? 07.11.14, 20:29
        Świetny wpis! Dziękuję wezmę sobie do serca :-)
      • vilez Re: Jak być miłą? 08.11.14, 11:12
        Fajna rzecz, jest tylko pewne: "ale". dobrze jednak, gdy zauważanie i docenianie tego, co robia inni, wynika z tego...że zauważamy i doceniamy a nie- zaamnipulacji: bo wiemy, że "zauważeni it 'docenienie" zadziała. Wrażliwa i bystra osoba to rozpozna. I wtedy szlag trafił zaufanie. Był juz o tym wątek (o ty,m, czy i jak- chwalić).
        Dlatego ja nie lubię "nadmiernie miłych" osób- w ten sposób, bo to rozpoznaję. Dosłownie mdli mnie o takiego poziomu ich "bycia miłymi".
        • vilez Re: Jak być miłą? 08.11.14, 11:12
          O rety, pardon za literówki ;)
          • akn82 Re: Jak być miłą? 08.11.14, 12:41
            Spoko. Myślę że osobom z moim problemem nadmiar życzliwości nie grozi :-P
            • vilez Re: Jak być miłą? 08.11.14, 14:21
              ;)
        • boski_adonis Re: Jak być miłą? 10.11.14, 10:53
          Skąd ta podejrzliwość? Wiele osob słysząc mile słowa podejrzewa podstęp i manipulację, próbuje jakos zdiagnowawac fakt, ze ktos był miły .Stara sie ich rozpoznac, ustalic czy sa mili naprawde czy manipulują. Takie osoby czest o nie przyjmuja do wiadomości ze sa ludzie po prostu mili, serdeczni albo zachowujacy się w ten sposob np. ze względu na charakter pracy. Zreszta drobne grzecznosci, miłe słowa sa tym czym są-maja budowac sympayczna atmosferę bez wzgledu na odczuwane w danym momencie uczucia. Czy wykładowca, ktory miał cięzki dzień i chciałby zaszyć sie pod kołdrą mówiąc do słuchaczy "miło sie z Panstwem spotkac dzis rano" kłamie, manipuluje czy buduje miła atnmosferę?
          Ja w rodzinie biore je dosłownie- ktos powiedział cos miłego , bo chciał byc miły i nie bede tego rozbijac na atomy. Moze dlatego,ze z natury jestem mało podejrzliwy, nie szukam drugiego dna i lubię ,zeby bylo miło.
          Z miłymi ludzmi jest miło takze w rodzinie . Zakładam,ze w rodzinie jestesmy szczegolnie zobowiązani budowac sredeczna i miła atmosferę. Z takimi ludzmi chcemy byc, a nie z ludzmi, ktorzy na kazde miłe słowa reaguja lekiem albo podejrzlwoscia węsząc manipulację. Oczywiscie pewnien dystans sie przydaje, ale bez przesady z wieczna podejrzliwoscia w stosunku do męża czy zony.
          Owszem "dobrze jednak, gdy zauważanie i docenianie tego, co robia inni, wynika z tego...że zauważamy i doceniamy "
          Jest tylko jeden problem. Nie kazdy pamieta,zeby o tym głosno powiedzieć ,ze doceniamy.
          Co z tego,ze doceniam czyjes starania skoro mu o tym nie mówię?
          • vilez Re: Jak być miłą? 10.11.14, 13:50
            Stąd, że rozróżniam między zachowaniami naturalnymi a manipulacjami.
          • anaiss Re: Jak być miłą? 10.11.14, 14:14
            Akurat podejrzewanie męża czy żony, że są dla nas mili tylko po to, by nami manipulować to strzelanie sobie samemu w stopę.
    • jehanette Re: Jak być miłą? 10.11.14, 14:21
      To ciekawy wątek. Sama staram się pracować nad swoim zachowaniem, bo niestety łatwiej przychodzi wyrażanie niezadowolenia niż pozytywnych emocji. Pomaga mi takie ćwiczenie: przypominam sobie, jak to było kiedy się w sobie zakochaliśmy, co wtedy czułam wobec mojego partnera, jakimi oczami na niego patrzyłam... jakoś tak na fali wzruszenia od razu łatwiej :)
      • vilez Re: Jak być miłą? 10.11.14, 18:05
        Mnei się fałszywym wydaje załatwianie takich problemów w słowach. Słowa to tylko skutek. Nalezy pracować nad nadmiernymi oczekiwaniami względem partnera, roszczeniowością, tytułem wysuwania wymagań, pooczuciem właścicielstwa względme niego itd. Czyli potężne pole pracy nad sobą. Same słowa, bez przepracowania powyższych problemów, to właśnie rodzaj manipulacji za pomocą wytrychów słownych. Mówiąc kolokwialnie- sypnie się i tak.
        • boski_adonis Re: Jak być miłą? 10.11.14, 18:51
          Dlaczego zaraz "potęzne pole pracy nad sobą" ? A jesli ktos nie ma az takich problemów i chciałby po prostu byc milszy i stwarzac serdeczniejsza atmosferę?
          Introwertycy maja problem z wyrazaniem uczuc , co nie oznacza,ze nic pozytywnego nie czują.Oni wiedzą, ze mogli by jakoś entuzjastyczniej, milej, cieplej, ale nie wiedza jak. Czesto nie umieja pokazać wdzięcznosci , miłego zaskoczenia itd. Autorka postu wie,ze jej to nie wychodzi .
          Niektorym wystarczy zwykła refleksja i odkrycie ,ze wspołmałzonek potrzebuje większej serdecznosci niz okazuje mu introwertyk.I sie staraja, próbują.
          Nie koniecznie trzeba "pracować nad nadmiernymi oczekiwaniami względem partnera, roszczeniowością, tytułem wysuwania wymagań, poczuciem właścicielstwa względem niego" jesli wkurzaja porozrzucane gazety i nie wyniesione smieci . Czy grzeczna prosba z usmiechem zamiast gderania w sprawie niezakręconej tubki pasty to jakaś manipulacja? Co tu przepracować?
          Zamiast strzelac do muchy z armaty trzeba zacząc od siebie , od przemysleń co mozna zmienić i od podjęcia próby wcielenia tych przemyslen w zycie . Autorka postu nie napisała,ze jej mąz to jakis szczególnie patologiczny osobnik a ona sama z zaburzeniami wymagającymi interwencji fachowców. Napisała za to ,ze chce sie zmienić.
          Nie kraczmy na zapas "sypnie się i tak" . Autorka postu jest na dobrej drodze i trzymam za nią kciuki. Nic się nie sypnie i nie ma sensu jej straszyć , wierze,ze da radę ,bo jej zalezy :)!
          • vilez Re: Jak być miłą? 10.11.14, 19:00
            Gdy ktos nie ma TAKICH problemów, to raczej nie ma problemów z wyrażeniem podziękowania, narzekaniem partnerowi, że partner daje za mało lub "nie tak" itp. Nie musi pytać o radę pt: "jak być milszym".
            Ps. Były niedawno watki zarówno co do chwalenia, jak i sprzątania, nie ma sensu kolejny raz tego przedyskutowywać. Dopisz się może tam.
            • boski_adonis Re: Jak być miłą? 13.11.14, 09:58
              Przepraszam, ale jesli na innych forach dajesz sie poznac jako osoba, ktorej małzeństwo rozpadło sie z Twojej winy ( zdrada małzeńska) to Twoje sugestie w sprawach związanych z doskonaleniem zycia małzeńskiego i wzajemnych relacji wewnatrz zwiazku wydają mi sie w conajmniej mało wiarygodne.
              • pade Re: Jak być miłą? 14.11.14, 10:02
                kurczę, bardzo sobie ceniłam Twoje wpisy na tym forum...do dzisiaj
                • vilez Re: Jak być miłą? 14.11.14, 18:13
                  To wyraz bezradności wobec celnego trafienia. A reaguje ... jak potrafi.
          • akn82 Re: Jak być miłą? 10.11.14, 20:24
            Bardzo dziękuję Boski za wiarę we mnie i mile słowo.niestety jeśli chodzi o realia to bliżej mi do wniosków vilez. Jestem nie miła bo zakładam że mąż te śmieci ma wynieść a nie wyniósł, leń jeden :-) widzę ale nie koduję rzeczy które robi. Zamiotł podłogę, spoko ale dlaczego teraz siedzi na kanapie skoro jeszcze są gary do mycia.idę go pogonić. A pretensje nastraja.na końcu mówię do niego tonem takim jakby mi co najmniej rodzinę zabił :-) Taki miałam kiedyś tok rozumowania.potem byłam na terapii. Postęp jest duży, ale czasem zdarza się regres i gorszy dzień.
            • akn82 Re: Jak być miłą? 10.11.14, 20:27
              Co do sypania się to raczej jestem dobrej myśli :-) za dużo ze sobą przeszliśmy i za dużo pozytywnych efektów mamy na koncie by się rozstawać. Choć pewne rzeczy trzeba jeszcze udoskonalić.
    • froshka66 Re: Jak być miłą? 13.11.14, 14:13
      "Ja też. Do wieczora rozejdzie się po kościach ale wolałabym na przyszłość już unikać konfliktów o bzdury, bo mam fajna rodzinę, kompetentnego męża tylko umiejętności komunikacyjne zerowe."

      Proponuje zacząć od ćwiczenia komunikacyjnego najprostszego pod słońcem .
      Przeczytać co napisałaś do męża:
      Kochanie, mam umiejętności komunikacyjne zerowe. Ciesze się , ze nasz problem pewnie rozejdzie się po kościach do wieczora. mam fajna rodzinę i jesteś super mężem. Gadać nie umiem, zrobię ci za to jajecznicy bo cie kocham. Jak się bardzo gniewasz to kupie ci w prezencie najładniejszy śrubokręt w Castoramie.
      • akn82 Re: Jak być miłą? 14.11.14, 20:27
        Bardzo fajne, Dzieki ;-)
    • pade A propos chwalenia 14.11.14, 10:35
      dzieci i nie tylko:
      www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53663,16770108,Trudna_sztuka_chwalenia_dzieci__czyli_jak_nie_podciac.html
      Przepraszam, że tutaj, ale nie mogę znaleźć tego wątku o chwaleniu, o którym wspomina Vilez.
      • vilez Re: A propos chwalenia 14.11.14, 18:20
        To chyba był ten wątek:
        forum.gazeta.pl/forum/w,898,154466854,,Miec_inne_dzieci.html?v=2
Pełna wersja