nammkha
26.11.14, 16:06
Witajcie,
Dziś ja potrzebuję rady. Proszę o dopowiedź osoby, które przeżyły rozwód rodziców z orzekaniem o winie, zeznaniami itp. Ale nie tylko.
Moi rodzice są właśnie w trakcie takiego rozwodu. Mama odeszła od taty już dwa lata temu, ogólnie zawsze twierdziła, że nie jest jej z nim dobrze. Według niej stosował wobec niej przemoc psychiczną. Mama stwierdziła, że rozwód będzie z orzeczeniem o winie ojca. Poprosiła mnie abym zeznawała jako jej świadek. Nie zgodziłam się. Generalnie od początku tego rozwodu trzymałam się na dystans. Nie chciałam podtrzymywać na duchu rodziców i pełnić roli przyjaciółki (niestety w dzieciństwie byłam tak traktowana, głównie przez mamę). Jak mama odeszła byłam właśnie w trakcie terapii i zaczęłam jej i tacie stawiać wyraźne granice. Moja siostra zdecydowała się zeznawać w sądzie jako świadek mojej mamy. Ona oczywiście twierdzi, że zrobiła to z założeniem opowiedzenia bezstronnie jak było u nas. Ale oczywiście rodzina ojca dopowiedziała sobie historię, że ja to ta córeczka tatusia, a siostra córeczka mamy. Siostra nie utrzymuje od jakiegoś czasu kontaktu z ojcem, generalnie miała z nim zawsze gorszy kontakt niż ja, a w trakcie rozwodu doszły jeszcze rzeczy, które zrobił mamie, a były nie fair według niej. Jest już po dwóch rozprawach - zeznawali świadkowie mamy i świadkowie taty. Ja nie brałam w tym udziału, nie rozmawiałam na ten temat z rodzicami. Powiedziałam im obojgu, że jak chcą wyciągać brudy to proszę bardzo, ale beze mnie. Utrzymywałam do tej pory kontakt z rodziną mojego taty i mojej mamy.
Ostatnio jednak odwiedziła mnie moja siostra ( która nie akceptowała wcześniej, że nie będę zeznawała, ponieważ ona uważa, że było to naszym obowiązkiem, aby mamie zapewnić alimenty od taty) i opowiedziała o kłamstwach, jakie zeznawała rodzina mojego ojca, linii jego obrony (twierdzenia adwokatki) i chyba jego samego. Nie wiem dokładnie kto co mówił. Wiem tyle, że twierdzą, że moja mama, która parę lat przed odejściem, zostawiała już mojego ojca i wtedy wyjechała do pracy za granicę (oczywiście ojciec po nią jeździł i błagał o powrót na co się zgodziła) pojechała tam i sprzedawała swoje ciało (była prostytutką). Oskarżono ją także o romans z pewnym młodym facetem z ich wsi. Notabene moim znajomym... Są to wszystko nieprawdziwe oskarżenia. Jestem tego pewna na 100%.
Pomimo tego, że nie chciałam taplać się w tym bagnie, jednak się taplam. Nie potrafię się uwolnić od myśli o tym, że rodzeństwo mojego taty i on sam są zdolni do takich kłamstw...
Ja na dodatek wypracowałam sobie od czasu rozstania rodziców lepszą niż do tej pory relację z tatą...
Nie wiem co robić, jak się zachować. Wiem, że siostra nie kłamie. Ufam jej. Jedyne co może mieć miejsce to przeinaczanie słów, ale to chyba nie dałoby się aż tak bardzo. Ponoć istnieją taśmy z nagraniami z rozwodu. Gdybym ich posłuchała miałabym jasną odpowiedź kto kłamał, kto nie. Ale z drugiej strony nie wiem czy tego chcę... Przecież od początku rozwodu założyłam sobie aby się przed tym chronić. A słuchanie tego byłoby dla mnie na pewno bardzo bolesne...
Poradźcie, jak sobie poradzić z tą sytuacją. Jak nie znienawidzieć własnego ojca...? Z jednej strony jest to jak mnie kocha i traktuje, a z drugiej to jak traktuje moją mamę... Jak tu nie zwariować???