moje małżeństwo

06.02.15, 13:16
Kocham go, lubię seks, jestem miła. Mimo to jest źle. Wybuchy złości z jego strony, lekceważenie, pogardliwe żarty. Przestałam to znosić. Zaczęłam reagować i okazywać niezadowolenie. Zaznaczać, że oczekuję szacunku. Mąż stwierdził, że jestem agresywna i dążę do dominacji w związku. Szok. Totalnie się rozjechaliśmy.
Mamy dwoje dzieci. Nasz dwuletni synek choruje od urodzenia. Bardzo często lądujemy w szpitalu. Operacje, infekcje, bardzo trudne emocje z którymi trzeba sobie radzić. Na co dzień jesteśmy w biegu. Rehabilitacja syna 3 razy w tygodniu związana z wyjazdami do innego miasta. Obydwoje pracujemy.
Powiedziałam mu, że dosyć. Trzeba mi jego starań. Nic z tego - powiedział, żebym zastanowiła się nad wysokością alimentów, a on sobie poszuka stancji. Nawet nie wiem, czy to dobrze czy to źle. Rozsądek mi podpowiada, że on już mnie nie kocha i nie ma co się szarpać.
    • mozambique Re: moje małżeństwo 06.02.15, 13:22
      sorry ale to wyglaa na inna panią na horyzoncie

      jak on sam mowi o alimentach czyli akceptuej rozwód
      wykorzystaj to = rozwód z wylacznej winy i wysokei alimenty
      • mozambique Re: moje małżeństwo 06.02.15, 13:23
        albo jeszcze inaczej - dziecko przeakzujesz pocd calkowitą opieke tatusia ( fdziecko kocha wiec bedzie zachwycony ) a ty placisz alimenty

        i zastanó sie nad wysokoscią
        • jestem_w_kropce Re: moje małżeństwo 06.02.15, 13:32
          Jest dobrym ojcem, ale wolałabym żeby dzieci były ze mną. Czuję, że mąż opuszcza mnie emocjonalnie. Jak mogłabym pozbawić się obecności dzieci na własne życzenie?
          • mozambique Re: moje małżeństwo 06.02.15, 13:38
            now iec wylczna opieka nad dziecmi bedzie doskonalym testem na jego uczucia i bycie dorbtym ojcem

            a jelsi tam mu sie kreci jakas pani to szybko odpusci sobei faceta z dwojgiem dziec na glowei , w tym jednym mocno absorbującym zdrowotnie

            niestety statystyki są nieublaganie = jesli malzenstwo z dzieckim chorym sie rozpada to w 99,99% facet odchdozi do innej, mniej problemowej pani/rodziny . Bo bidaczek - zycei go przerosło .
            Warto uzmyslwoic mu i ewentualnej pani - ze bezproblemowo to jzu nigdy nie bedzie
            • pani.jezowa Re: moje małżeństwo 06.02.15, 18:52
              Niestety, ale dla mężczyzn bardzo często dalej jest bezproblemowo.
              Rozwód i płacenie alimentów a z życiem z chorym dzieckiem i opieką nad nim zmaga się żona.
            • altz Re: moje małżeństwo 06.02.15, 20:20
              mozambique napisała:
              > niestety statystyki są nieublaganie = jesli malzenstwo z dzieckim chorym sie ro
              > zpada to w 99,99% facet odchdozi do innej, mniej problemowej pani/rodziny .

              Czyli jedno małżeństwo na 10 tysięcy się utrzymuje, a pozostałe 9999 się rozpada w takiej sytuacji?
              Możesz mi podać źródło tych rewelacji? Mogą być dane GUS.
    • jestem_w_kropce Re: moje małżeństwo 06.02.15, 13:28
      Nasze ciche dni trwają już od miesiąca. Mąż uważa, że przeze mnie bo robię z igły widły. Konkretne przykłady to stwierdzenie z jego strony, że on jest od płacenia rachunków a ja od takich rzeczy jak robienie kanapek do pracy. Inny przykład to stwierdzenie, że dowodem na to, że żywność jest szkodliwa jest to, że mi "cycki nie urosły". Brak słów. Strasznie mnie do siebie zraził.
      • sebalda Re: moje małżeństwo 06.02.15, 14:03
        Masz wsparcie rodziny, przyjaciół, kogokolwiek?
        Bardzo Ci współczuję, ale mam wrażenie, że jest już pozamiatane:( Gdyby była dobra wola wspólnego pracowania nad komunikacją i związkiem, to może, ale taka postawa, jaką opisujesz, jest wyjątkowo przykra i jednoznaczna. Do tego niestety typowa.
        Szukaj rozwiązań alternatywnych i tego wsparcia, o którym piszę.
        • jestem_w_kropce Re: moje małżeństwo 06.02.15, 14:10
          Tak mam wsparcie dlatego się trzymam wyjątkowo dobrze. Nie płaczę po kontach. Czytałam inne wątki, inne fora. Znalazłam takie zdanie, które zapadło mi głęboko w myślach. Ktoś napisał, że jeżeli jesteśmy w związku to respektujemy potrzeby partnera i dostosowujemy się do nich, nawet wtedy gdy ich nie potrafimy zrozumieć. Kiedy mówię do męża, nie podoba mi się takie i takie zachowanie to on mi mówi, że źle myślę, źle rozumiem. Ja mu mówię, że nie ma prawa podważać tego co czuję tylko powinien to uszanować, a on, że to bzdury i ma tego dość.
          • jestem_w_kropce Re: moje małżeństwo 06.02.15, 14:15
            Nie płacze po kątach oczywiście. Nad kontami pewnie zacznę bo na nich same debety. A co do zdrady... nie podejrzewam. Mąż nie pilnuje swoich telefonów.
            • szpil1 Re: moje małżeństwo 06.02.15, 16:52
              Może ma jeszcze inny telefon o którym nie wiesz?
              • jematkajakichmalo Re: moje małżeństwo 06.02.15, 22:41
                Wlasnie mialam to napisac, maz kolezanki tez nie pilnowal telefonow... bo mial dodatkowy tylko dla NIEJ...

                Moim zdaniem tez jest jakas inna pani niestety. Nawet jak jest bardzo zle to chyba ciezko wyrzucic faceta, ktory zazwyczaj broni sie i wypiera jak moze, walczy o dzieci (a przynajmniej sie odgraza, ze bedzie walczyc) a juz na pewno o mieszkanie, a Twoj maz SAM zaproponowal wyprowadzke i alimenty.
      • aqua48 Re: moje małżeństwo 06.02.15, 18:52
        jestem_w_kropce napisała:

        > Inny przykł
        > ad to stwierdzenie, że dowodem na to, że żywność jest szkodliwa jest to, że mi
        > "cycki nie urosły". Brak słów.

        A szkoda, bo warto było odpowiedzieć, że ma 100% rację - jemu pod wpływem tej samej żywności mózg zanika...
    • tully.makker Re: moje małżeństwo 06.02.15, 18:39
      Niestety, gdy w rodzinie pojawia sie niepelnosprawne dziecko, jego ojciec czesto odchodzi. Statystyka jest nieublagalna, nawet jesli mozna wskazac mnostwo przykladow oddanych ojcow, to jest, jak jest.

      Czasami terapia szokowa ( brosze bardzo. Alimenty 1500, klucze zostaw na stole w kuchni) pomaga. Ale co z tego, ze pozostaniecie malzenstwem, skoro maz zle cie traktuje? Jego powrot wymagalby budowy waszych relacji od nowa... Niewielu mezczyzn jest do tego gotowych.
      • aqua48 Re: moje małżeństwo 06.02.15, 18:55
        A ja myślę, że oboje są zmęczeni i wykończeni sytuacją. A mężowi należy się postawienie do pionu i uwaga, że to żona chętnie weźmie walizkę i wyjedzie na miesiąc...sama. Zostawiając mu alimenty.
    • 71tosia Re: moje małżeństwo 06.02.15, 20:15
      tez bys sie zastanowila czy nie zaproponowac odwrotnej sytuacji ty wynajmujesz stancje lub jedziesz odpoczywac oczywiscie zostawiajac alimenty, a tata przejmuje obowiazki w 100%. Moze sama wizja ze jest to mozliwie posktukuje otrzezwiajaco na pana. Inna rzecz ze chyba obojgu jest potrzebny odpoczynek i pobycie z dala od dzieci i problemow przynajmniej przez kilka dni. Macie na to sznase?
    • vilez Re: moje małżeństwo 07.02.15, 10:30
      Czy to pierwszy taki kryzys? Piszesz, że trwa kilka miesięcy. Jeżeli pierwszy, to moim zdaniem są szanse na uratowanie małżeństwa. Potrzebna jest jednak pomoc z zewnątrz (poradnia rodzinna), bo Wasza rodzina - ze względu na problemy z chorobą dziecka- jest w trudniejszej sytuacji: emocjonalnej, pewnie ekonomicznej itd.
      Gdyby mąż nie chciał terapii, to idź sama- zawsze to pomoc w ogarnięciu sytuacji.

      Niepokojące jest, że mąż się tak łatwo "poddał" (dopuszczenie przez niego rozwodu). Ale za mało jest danych, by stwierdzać, co za tym stoi. Ale niepokojące, bo: 1. albo uczucia do Ciebie są słabe, 2. albo mąż nie radzi sobie psychicznie (i charakterologicznie?) z obciążeniami.
      Co do tego, że związki z chorymi dziećmi się rozpadają- no owszem, część tak, ale nie można czynnika choroby traktować jako jednoznacznej determinanty. To jest kwestia odpowiedniego poukładania sobie priorytetów i do tego bywa przydatna pomoc z zewnątrz.

      Cokolwiek by się jednak stało, nie gódź się na to, by pełna opieka nad dzieckiem zawisła na Tobie. Żądaj opieki 50/50. Opieki realnej. Uwierz, że to dla Twojego dobra, no i oczywiście dobra dziecka też, ale chodzi mi o to, byś nie wylądowała całkiem sama z tym majdanem. I z tego względu nie ukrywaj wobec rodziny, że oczekujesz od męża aktywizacji 50/50 - tak, by utrudnić mu ewentualne wyłgiwanie się z obowiązków względem dziecka.

      Masz z kim pogadać o tym wszystkim tak twarzą w twarz? Bardzo współczuję...

      • vilez Re: moje małżeństwo 07.02.15, 15:14
        Doczytałam, ze masz wsparcie.

        Natomiast zaniepokoiłam się tym:
        > Kiedy mówię do męża, nie podoba mi się takie i takie zachowanie to on mi mówi, że źle myślę, źle
        > rozumiem. Ja mu mówię, że nie ma prawa podważać tego co czuję tylko powinien to uszanować, a on,
        > że to bzdury i ma tego dość.

        Macie problem komunikacyjny. Oboje popełniacie błędy- on, że podważa Twoje odczucia, Ty- że mu nie dajesz się wypowiedzieć w zakresie tego, gdzie on uważa, że TY coś źle rozumiesz. Może faktycznie coś źle rozumiesz? CO oczywiście nie wyklucza tego, że masz prawo do odczuć. I odwrotnie. Ale on też ma prawo do powiedzenia, jak to wszystko widzi.


        • jestem_w_kropce Re: moje małżeństwo 10.02.15, 14:28
          Jesteście bardzo dobrymi duszkami. Dziękuję za rady. Nasz kryzys minął. Na dzień dzisiejszy w domu zapanowała sielanka. Ja swoje wnioski wyciągnęłam i ... obiecałam sobie, że już nigdy w życiu nie zrobię mu kanapek do pracy :)

          Problem komunikacyjny - chyba tak. Taki banał, że bym chciała, żeby czytał mi w myślach pewnie też miał miejsce. Na jego chamskie zachowanie zapracowałam sobie bierną i uległą postawą. Teraz obydwoje obiecaliśmy, że wykasujemy sobie konto i zaczynamy od nowa. W naszym domu ma być życzliwie. Głęboko wierzę, że się uda. Dzieci od razu wyczuły, że zmieniło się nasze nastawienie do siebie, choć są jeszcze takie małe.
          • volke_86 Re: moje małżeństwo 14.02.15, 21:55
            Wow, 06.02 byl kryzys i rozwod, a 10.02 jest sielanka? Szybko wam poszlo, oby ta sielanka trwala jak najdluzej.
          • cherry_cola Re: moje małżeństwo 14.02.15, 22:03
            Faktycznie, musicie mieć rewelacyjny seks.
            • jestem_w_kropce Re: moje małżeństwo 19.02.15, 14:09
              Ciche dni trwały cały styczeń, napięcie rosło...zwykle kończyło się tak, że zaczynałam płakać po kontach i z pozycji osoby słabszej jakoś się godziliśmy, ale ja już rezygnowałam ze swoich oczekiwań, ja chciałam tylko żeby była normalna atmosfera w domu. Tym razem było inaczej. Wspomnienie mojego męża o tym, że pewnie się to skończy rozwodem było dla mnie jak uderzenie w policzek. Pomyślałam sobie, że skoro wytacza takie działo to ja nie mogę absolutnie dać się tym zastraszyć i podeszłam do tematu inaczej. Sprowokowałam rozmowę, pytając go czy podjął już decyzję o wyprowadzce i kiedy zamierza to zrobić. On na to, że jeśli ja tego chcę to tak uczyni, ale potrzebuje czasu żeby się zorganizować bo do mamy się nie wyprowadzi. Powiedziałam, że się na to nie zgadzam, żeby żyć dłużej w takiej atmosferze. Ponieważ on rzuca hasło rozstanie, rozwód, wyprowadzka to niech weźmie za to odpowiedzialność. Był w szoku. Dalej ciągnęłam, że to bardzo przykre, że tak łatwo chce rozwalić naszą rodzinę, zostawić mnie i dzieci, że nie chce zwyczajnie popracować nad sobą.. Potem on zaczął, że nie jest głupi, że rozumie o co mi chodzi i że mógłby się zmienić, ale nie może bo uraziłam jego męską ambicję. W kłótni powiedziałam, że upokorzyłam się wykonując pewną czynność seksualną. Nie mógł tego strawić. Tłumaczyłam, że sama się zakręciłam wypierając jego zniewagi i starając się je bagatelizować. W środku to we mnie jednak siedziało i nie powinnam wykonać tej czynności ponieważ upokorzyłam się sama przed sobą. Mąż chyba chciał żebym te słowa cofnęła a ja je podkreśliłam i powiedziałam, że albo to przeżyje i zacznie się starać, albo nie i to będzie jego wybór. Potem gadka zeszła na to, jakie mamy wobec siebie oczekiwania gdybyśmy chcieli wyjść z kryzysu. Z mojej strony było już wszystko powiedziane. On powiedział, że potrzebuje wykasowania tego co było. Żebyśmy nie wracali do tych żali i pretensji. Że możemy się postarać, ale żebym na razie nie oczekiwał seksu bo on nie da rady. Nawet sobie nie wyobraża pocałunków. Zgodziłam się. Pierwszy raz chyba od 1,5 miesiąca spędziliśmy noc wspólnie w naszej sypialni. Zapytałam czy mogę go dotknąć. Zgodził się. Pogłaskałam go po włosach, pocałowałam delikatnie. No i poszło. Faktycznie mieliśmy rewelacyjny seks. Póki co jest super i ułożyło się jak to bywa na koniec bajki. Moje życie nie jest bajką, ale ja w tym codziennym kieracie znowu uwierzyłam, że moje małżeństwo wzięło się z wielkiej miłości i jestem szczęśliwa.
              • jestem_w_kropce Re: moje małżeństwo 19.02.15, 14:16
                Ale wstyd mi strasznie, że popełniam błędy ortograficzne i to ciągle te same. Znowu to nieszczęsne płakanie "po kontach". Ehhhh, wybaczcie. Muszę się jeszcze przyznać koniecznie do swojej próżności. Urosłam jak paw czytając, że: "Faktycznie, musicie mieć rewelacyjny seks". Kurcze coś w tym seksie jest, że dodaje skrzydeł.
              • pade Re: moje małżeństwo 19.02.15, 14:45
                Jak czegoś nie chcesz to nie chcesz. Nie masz obowiązku się z tego tłumaczyć, ani robić komuś dobrze swoim kosztem, żeby było miło. Nie zwalaj tez odpowiedzialności za swoją uległość na drugą stronę. To Ty się zgodziłaś, mimo, że nie chciałaś. Mąż Ci chyba nie czyta w myślach i nie wie, że to z Twojej strony wielkie poświęcenie. A jesli mu o tym powiedziałaś, to faktycznie, mógł poczuć się upokorzony.
                Fajnie, że zaczęliście ze sobą rozmawiać:)
                Gdybyś miała jakieś wątpliwości, za czas jakiś, co zrobić, jak się zachować, poczytaj posty Aqua48 albo Edwiny, polecam:)
                • jestem_w_kropce Re: moje małżeństwo 20.02.15, 07:47
                  "Jak czegoś nie chcesz to nie chcesz. Nie masz obowiązku się z tego tłumaczyć, ani robić komuś dobrze swoim kosztem, żeby było miło. Nie zwalaj tez odpowiedzialności za swoją uległość na drugą stronę. To Ty się zgodziłaś, mimo, że nie chciałaś."

                  Zgadzam się. Powiem też więcej - to była moja inicjatywa. Zakręciłam się w tym momencie, to był błąd.

                  "Gdybyś miała jakieś wątpliwości, za czas jakiś, co zrobić, jak się zachować, poczytaj posty Aqua48 albo Edwiny, polecam:)"

                  Wrócę tu nie raz i nie dwa.
Pełna wersja