jestem_w_kropce
06.02.15, 13:16
Kocham go, lubię seks, jestem miła. Mimo to jest źle. Wybuchy złości z jego strony, lekceważenie, pogardliwe żarty. Przestałam to znosić. Zaczęłam reagować i okazywać niezadowolenie. Zaznaczać, że oczekuję szacunku. Mąż stwierdził, że jestem agresywna i dążę do dominacji w związku. Szok. Totalnie się rozjechaliśmy.
Mamy dwoje dzieci. Nasz dwuletni synek choruje od urodzenia. Bardzo często lądujemy w szpitalu. Operacje, infekcje, bardzo trudne emocje z którymi trzeba sobie radzić. Na co dzień jesteśmy w biegu. Rehabilitacja syna 3 razy w tygodniu związana z wyjazdami do innego miasta. Obydwoje pracujemy.
Powiedziałam mu, że dosyć. Trzeba mi jego starań. Nic z tego - powiedział, żebym zastanowiła się nad wysokością alimentów, a on sobie poszuka stancji. Nawet nie wiem, czy to dobrze czy to źle. Rozsądek mi podpowiada, że on już mnie nie kocha i nie ma co się szarpać.