Dodaj do ulubionych

Nie wiem jak powinnam postępować

12.05.15, 01:38
Ponownie do Was zaglądam z prośbą o obiektywne spojrzenie na mój problem i poradę, jak się powinnam zachowywać w mojej sytuacji.
W styczniu zostałam babcią. Niestety, rodzice malucha rozstali się kilka miesięcy przed jego urodzeniem. Trudno mi oceniać dlaczego, bo domyślam się, że nie wiem wszystkiego. Syn w zasadzie nic nie mówi, niedoszła synowa za to nawijała bez przerwy, wyciągając wszystkie jego grzechy od samego początku ich znajomości. Niestety, nie dało się nie zauważyć, że wszystkie te grzechy popełnił na długo przed ich decyzją o wspólnym życiu. Długo też miał nadzieję, że to wszystko da się jeszcze naprawić, podejmował wiele wysiłków w tym kierunku. Niestety, nic to nie dało. Jeszcze raz podkreślam, że nie chcę poddawać ocenie całej tej sytuacji, która zaistniała między nimi. To ich sprawa.
Chodzi mi teraz o moje relacje.
Zawsze byłam serdeczna wobec jego wybranki. Nawet jak mi coś nie do końca "grało", powtarzałam sobie, że to jego życie i jeśli jemu jest z tym dobrze, to nieważne są moje odczucia. Wydawało mi się, że trwa między nami idylla. Załatwiałyśmy sobie nawzajem różne zakupy, służyłyśmy sobie (nawzajem) radami, gadałyśmy godzinami przez telefon, spotykałyśmy się na babskie plotki. Traktowałam ją jako współgospodynię w swoim domu, przed czym ona się zresztą nie wzbraniała. Niestety, im bliżej do porodu, nasze stosunki stawały się coraz bardziej chłodne. Okazało się, że już nie chce mojej pomocy, wsparcia, nawet tak chwalone kiedyś przez nią moje umiejętności w szyciu i dzierganiu nie są mile widziane. Jedyne, czego oczekiwała, to pieniądze (bo ona sama chce sobie całą wyprawkę kupić). Więc nie wpychałam się z podrzucaniem jej kaftaników, śpioszków, ciuszków, zabawek. Bo wszystko, co jej pokazywałam, było nie takie. A jeśli chodzi o finanse, to akurat nam się ostro posypały, więc nie bardzo byliśmy w stanie pomóc jej w ten sposób. Mimo wszystko wysupłaliśmy jakąś sumkę z przeznaczeniem na wózek i jakieś tam specjalne krzesełko (które sobie zażyczyła sama).
Kiedy mały się urodził i zadzwoniłam z gratulacjami, usłyszałam, że jak się ogarnie, za jakiś tydzień-dwa, to nas zaprosi, żebyśmy poznali wnuka. Przystałam na to. Ale kiedy kilka godzin później zobaczyłam zdjęcia na fejsie z koleżankami, bratem, kuzynkami itp, po prostu zadzwoniłam, że wpadnę dziś wieczorem do szpitala. I poszłam. Razem z synem. Był chłód i warczenie (głównie na syna), na przyniesione kwiaty nawet nie spojrzała. I tak już było dalej. W sumie zaprosiła nas (razem z mężem) raz, jakieś 3 tygodnie po urodzeniu małego, kilka razy prawie na siłę się wprosiłam (sama, już bez męża). W końcu na każdą propozycję przyjścia słyszałam "nie dzisiaj". W końcu przestałam pytać. Uznałam, że skoro raz i drugi odmówiła rzeczywiście z jakiegoś ważnego powodu, to powinna później zadzwonić i powiedzieć: to proszę dzisiaj przyjść. Nie zrobiła tego nigdy. Kiedy dowiedziałam się o chrzcinach, znów zapytałam, czy mogę jakoś pomóc. Usłyszałam, że nie, wszystko już gotowe. Więc się znów nie narzucałam. Po chrzcie pożegnała się z nami i ze swoją rodziną poszła w swoją stronę. My z synem poszliśmy na obiad. I znów na fejsie zobaczyłam zdjęcia z hucznego przyjęcia, na którym była jej rodzina i przyjaciele. Nie chodziło o uczestnictwo w imprezie, ale przynajmniej mogła słowo powiedzieć, choćby o tym, że niestety, przeprasza, ale... no coś mogła wymyślić. A jeśli już to miała być tajemnica, to się nie przechwalać publicznie. Poczułam się w tym wszystkim źle. Nie widzę w sobie grama winy, żeby mnie traktować jak kogoś obcego, separować od wnuka. Przestałam się odzywać, czekam na gest z jej strony.
Czy słusznie? Może jednak powinnam do upadłego zabiegać o spotykanie się z małym?
Poradźcie, bo sama nie wiem czy robię dobrze? A jeśli źle, to jak powinnam się zachować. Liczę, że spojrzycie na całą tę sprawę bardziej obiektywnie niż ja i pomożecie mi znaleźć dobre rozwiązanie.
Obserwuj wątek
    • anula36 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 09:19
      Smutne to,ale wyglada na to ze matka dziecka nie chce udzialu jego ojca i jego rodziny w ich zyciu. Mozesz zabiegac do upadlego o spotkania z wnukiem,ale tak naprawde matka dziecka moze za kazdym razem odmowic,a ty nie masz na to wplywu,ani mozliwosci zmuszenia jej do tego, tak w ogole spotkania z dzieckiem to powinna byc dzialka jego ojca,nie twoja.
      Zastanawia mnie dlaczego Twoj syn nie ustalil z matka dziecka kiedy sie spotykaja i co ktores spotkanie moglby zabierac go do Ciebie.
      • pani.mysz Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 15:17
        Nie masz racji.
        Nawet gdy ojciec nie chce widywać dziecka (nie wiem czy tutaj tak jest) to i tak babcia ma prawo do tego, może się zwrócić do sądu i sąd ustali wizyty.
        Matka nie może bez ważnych powodów odciąć dziecka od jego rodziny, bo ma taki kaprys.
        • anula36 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 21:10
          a pomiedzy wizytami wkurzona mamusia bedzie nastawiac wnuka przeciwko babci, fantastyczna droga, jak zreszta wszelkie sadowne.
          • pani.mysz Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 15:40
            Ja nie mówię, że to jest super rozwiązanie, tylko zaprzeczam Twojemu zdania, że babcia nie może zmusić matki do tego, by mogła spotykać się z dzieckiem. Może.
            • marsylvik Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 09:10
              Nie może. Dalszym krewnym takim jak babcia czy wujek sąd może przyznać prawo do widzeń jeśli pomiędzy dzieckiem a tym krewnym istnieje więź, lub krewny sprawował wcześniej nad dzieckiem bezpośrednią opiekę. Przy czym wydaje mi się, że spacer z wózkiem raz w tygodniu raczej nie będzie wystarczającą opieką, która zapewni krewnemu prawo do widzeń...

              Prawo to ma na celu ochronę dobra dziecka, a nie babci. Chodzi o to, żeby dziecko nie traciło nagle z powodu konfliktu w rodzinie swojego opiekuna, bliskiego, ważnej dla siebie osoby.


              Inna sprawa, że w dyskusji takiej jak ta argumentu o sądzie i prawie nie traktuję jako nakłaniania lub popierania rozwiązań sądownych, tylko jako pewien drogowskaz pomagający ustalić, do czego ma się w bardziej powszechnym, społecznym odczuciu prawo, co wolno, co się należy, także moralnie a nie tylko w sensie prawnym. Myślę więc, że nietrafnie zinterpretowano Twoje intencje.
    • aga.doris Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 09:19
      Zabiegaj, oczywiście nie nachalnie, ale do upadłego.
      Jeśli zostawisz piłkę po jej stronie, to prawdopodobnie zaproszenia się nie doczekasz, za to za jakiś czas usłyszysz, że wnuk nic Cię nie obchodzi, jesteś wobec niego obojętna i ogólnie bez serca.
      • aqua48 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 09:58
        Masz prawo do ustaleń kontaktów z wnukiem, zatem zabiegaj o nie. Porozmawiaj z jego matką na spokojnie o tym, ze chcesz i masz prawo uczestniczyć w życiu dziecka, tak jamo jak drudzy dziadkowie, ustalcie jakieś dni i godziny spotkań, spacerów z wózkiem, czy innego rodzaju kontaktów. A przede wszystkim pojawiaj się bez syna. Wpychanie się do szpitala nie było grzeczne i mogło nastawić dziewczynę przeciwko Tobie. To ona miała prawo wybrać kogo w takim stanie (niedługo po porodzie) chce zobaczyć i przyjąć.
        A przede wszystkim przestań śledzić jej wpisy i porównywać się z jej rodziną i przyjaciółkami. Nie należysz do żadnej z tych grup, choć życzę Ci abyś kiedyś zaliczała się do tych drugich, jednak może to być realne dopiero kiedy obie zmienicie nastawienie.
        • zuzi.1 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 10:30
          Niestety, ale w oczach matki dziecka ponosisz odpowiedzialnosc zbiorowa wraz ze swoim synem, za to, jak im sie zycie nie ulozylo. Wasze wczesniejsze relacje nie maja tu juz nic do rzeczy. Nie narzucaj sie nachalnie ze swoja obecnoscia w zyciu dziecka, raczej korzystaj z czasu ktory Twoj syn ma przypisany na kontakty z dzieckiem. Niestety, ale kolezankami z ta dziewczyna juz nie bedziecie, w jej oczach jestes tak samo na cenzurowanym, jak i Twoj syn.
          • maryska60 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 10:52
            zuzi.1 napisała:

            > Niestety, ale w oczach matki dziecka ponosisz odpowiedzialnosc zbiorowa wraz ze
            > swoim synem, za to, jak im sie zycie nie ulozylo.

            Pewnie tak, choć jest to bardzo małostkowe, bo wiele razy brałam jej stronę, a nie syna, jeśli tylko racja była po jej stronie. Ale i tak usłyszałam kiedyś, że "to zrozumiałe, że będę zawsze po jego stronie, bo jest moim synem".

            > Nie narzucaj sie nachalnie ze swoja obecnoscia w zyciu dziecka, raczej korzystaj z czasu
            > ktory Twoj syn ma przypisany na kontakty z dzieckiem.

            To będzie możliwe dopiero w przyszłości, kiedy pozwoli mu na zabieranie dziecka do siebie. Na razie te kontakty są wyłącznie w jej obecności.

            > Niestety, ale kolezankami z ta dziewczyna juz nie bedziecie
            Doskonale to wiem, zresztą myślę, że ona mnie nigdy tak nie traktowała, a wszystko było tylko jakąś grą. Bo jak np wytłumaczyć, że kiedyś sama prosiła mnie o uszycie jej tego czy owego, bo robię to tak dobrze i ładnie, a teraz, kiedy zaproponowałam, że uszyję maluszkowi pościel, odpowiedziała, że woli kupić, bo będzie lepszej jakości? Myślę, że tamte pochlebstwa były nieszczere, obliczone na jakąś korzyść. A ja jestem bardzo czuła na nieszczerość.
            • aqua48 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 11:00
              maryska60 napisała:

              >Bo jak np wytłumaczyć, że kiedyś sama prosiła mnie o
              > uszycie jej tego czy owego, bo robię to tak dobrze i ładnie, a teraz, kiedy zap
              > roponowałam, że uszyję maluszkowi pościel, odpowiedziała, że woli kupić, bo będ
              > zie lepszej jakości?

              A gdybyś potraktowała jej słowa wprost, nie przypisując jej nieszczerości, czy złych zamiarów, ani zakusów przeciwko Tobie? Może woli dla dziecka pościel kupną, bo ma ładniejsze wzory po prostu? Ma takie prawo.
            • zuzi.1 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 11:01
              Wiesz co, Ty juz jestes dla niej prawie jak obca osoba, w dodatku matka nielubianego faceta. Zastaniw sie, czy gdybys byla nia i miala na Twoj temat podobne zdanie co ona teraz, to chcialabys od obcej i nuelubianej osoby, w dodatku matki ' tego parszywego gnoja' - moj dopisek, dostawac cokolwiek, w dodatku dla dziecka? Ona probuje sie od Was obojga odseparowac mentalnie i fizycznie, co oznacza, ze im mniej kontaktow z Wami obojgiem, tym lepiej dla niej i dla dziecka. Moze za kilka lat troche ochlonie, odpusci sobie zlosc na Was i moze cos sie wowczas zmieni na lepsze, ale moze byc tez tak, ze sie zasklepi w swojej zlosci na lata i wraz z uplywem czasu bedzie tylko gorzej.
              • triss_merigold6 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 11:21
                Ależ ta kobieta nie musi lubić matki ojca swojego dziecka, to w ogóle nie ma znaczenia. Jeśli babka nie stwarza zagrożenia dla wnuka, nie ingeruje w życie matki dziecka, to powinna mieć mozliwość kontaktów - jeśli nie w domu dziecka, to za pośrednictwem syna.

                Wybacza, ale dziunia może się separować... Mogła myśleć zanim wybrała dawcę genów i urodziła. Lepiej dla niej niekoniecznie oznacza "lepiej dla dziecka".
                • zuzi.1 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 11:44
                  Babcia jest w tej chwili tzw. persona non grata, podobnie jak i jej syn. Dziewczyna jest w fazie zlosci i ogranicza kontakty z nimi obojgiem. Nalezy zostawic synowi kontakty, a z wnukiem widywac sie wowczas, gdy syn bedzie mial mozliwosc samodzielnej opieki nad dzieckiem poza domem matki.
                  • triss_merigold6 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 13:53
                    Geee... babcia jest persona non grata, ale syn powinien móc widywać się z dzieckiem bez czujnej obecności swojej byłej panny i poza jej domem. Zakładam, że ojciec dziecka nie stanowi dla niego zagrożenia.
    • maryska60 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 10:28
      Dzięki za odzew.
      Syn teoretycznie ustalił z nią kiedy ON może dziecko odwiedzać. Ale tu też byle powód sprawia, że nie może tych ustaleń wyegzekwować. Wystarczyło, że przyszedł razem z nami, kiedy matka ten jedyny raz nas do siebie zaprosiła, już przez 2 tygodnie nie wolno mu było przychodzić. Jeżeli przychodzi, to może być z dzieckiem tylko w jej obecności - o zabieraniu dziecka na spacer nie ma mowy. Przy czym nie chodzi o ograniczanie kontaktu, ona tłumaczy, że teraz dziecko jeszcze nie rozumie, jego opieka jest niepotrzebna, jak będzie starsze i będzie rozumieć, to oczywiście będzie pozwalała, bo dziecko kontakt z ojcem mieć powinno. Kiedy zaraz po porodzie syn proponował, że będzie jej pomagał przy dziecku, stanowczo zaprotestowała, bo: "nie będzie jej się OBCY człowiek po domu kręcił" (wcześniej przez 2 lata mieszkali razem).
      Co do wizyty w szpitalu, to rzeczywiście nie chciałam się narzucać, oczywiście nie przyszłam bez zapowiedzi, wcześniej zadzwoniłam do niej, ale już w bardziej zdecydowany sposób wyraziłam swoją chęć odwiedzenia jej. Wpisów nie śledzę, mam ją w znajomych na fb i takie zdjęcie i wpisy wrzucają mi się automatycznie. Czasem mam wrażenie, że niektóre zdjęcia wrzuca specjalnie, prowokacyjnie. Ale może nie, może po prostu z głupoty?
      To, że w końcu usłyszę, że się wnukiem nie interesuję, wiem doskonale. To typ człowieka, który nie analizuje swojego postępowania, a wnioski precyzuje w zależności od aktualnego nastroju. I chyba się z tym pogodziłam, że to ja będę wszystkiemu winna. A może nie powinnam się pogodzić? Tylko co zrobić?
      • triss_merigold6 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 10:49
        Syn ma pełne prawo do wystąpienia do sądu o ustalenie kontaktów również poza domem matki.
        • maryska60 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 11:00
          triss_merigold6 napisała:

          > Syn ma pełne prawo do wystąpienia do sądu o ustalenie kontaktów również poza do
          > mem matki.

          Wiem, ale na razie on nie chce wojny. Bo zdaje sobie sprawę, że ona to tak odbierze. Oczywiście nie przeszkadza to jej bezustannie go straszyć sądem, odebraniem praw rodzicielskich itp. On cały czas wierzy, że ona się w końcu uspokoi i zacznie rozsądnie układać ich stosunki. Ja się obawiam, że to jest naiwne myślenie. Ale on broni jej zaciekle, nawet nie próbuję mu sugerować jakichś bardziej stanowczych działań, bo zaraz słyszę, że ja nic nie rozumiem, że ona jest biedna, nieszczęśliwa i że trezeba z nią ostrożnie.
          • aqua48 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 11:02
            maryska60 napisała:

            >Ale on broni jej zaciekle, nawet nie próbuję mu sugerować jakichś bardziej
            > stanowczych działań, bo zaraz słyszę, że ja nic nie rozumiem, że ona jest biedn
            > a, nieszczęśliwa i że trezeba z nią ostrożnie.

            Ciekawe, że to syn broni dziewczyny PRZED TOBĄ. Nie daje Ci to do myślenia?
          • triss_merigold6 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 11:10
            No to odpuść skoro syn twierdzi, że wie lepiej jakie działanie będzie skuteczne.
          • ada1214 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 13:49
            > Wiem, ale na razie on nie chce wojny. Bo zdaje sobie sprawę, że ona to tak odbi
            > erze. Oczywiście nie przeszkadza to jej bezustannie go straszyć sądem, odebrani
            > em praw rodzicielskich itp. On cały czas wierzy, że ona się w końcu uspokoi i z
            > acznie rozsądnie układać ich stosunki. Ja się obawiam, że to jest naiwne myślen
            > ie. Ale on broni jej zaciekle, nawet nie próbuję mu sugerować jakichś bardziej
            > stanowczych działań, bo zaraz słyszę, że ja nic nie rozumiem, że ona jest biedn
            > a, nieszczęśliwa i że trezeba z nią ostrożnie.

            Nie wtracaj sie w to, co pomiedzy Twoim synem a ta dziewczyna. To nie Twoj interes. Widzisz, moze na tym polega caly problem, ze ta dzieczyna widzi, ze jestes za bardzo zespolona z synem a syn z Toba, widzi was nie jako dwie oddzielne osoby tylko jako jeden twor. Stad niechec do syna jest niechecia o Ciebie, skoro tak jestescie polaczeni. Bardzo nie podoba mi sie ta Twoja zacytowana wypowiedz. Do zastanowienia powinny Ci rowniez dac jej slowa, ze "zawsze bierzesz strone syna". Bardzo mozliwe, ze rzeczywistosc wyglada jednak inaczej niz Tobie sie zdaje i niz to opisujesz.
            • triss_merigold6 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 13:55
              Trudno, żeby matka brała stronę synowej... odrobina realizmu by się przydała. :P
              • ada1214 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 14:00
                triss_merigold6 napisała:

                > Trudno, żeby matka brała stronę synowej... odrobina realizmu by się przydała. :


                jasne, ale ja pilam do tego, ze autorka wczesniej podkresla, ze zawsze brala strone synowej, gdy ta miala racje. Synowa jak widac ma inne zdanie, wiec niech nie robi autorka swietej z siebie.
                • maryska60 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 22:58
                  ada1214 napisała:

                  > jasne, ale ja pilam do tego, ze autorka wczesniej podkresla, ze zawsze brala strone
                  > synowej, gdy ta miala racje.
                  Bo tak było. No taka ze mnie wyrodna matka! :)

                  > Synowa jak widac ma inne zdanie, wiec niech nie robi autorka swietej z siebie.

                  Bo synowa opiera się na stereotypach. Wiadomo, teściowa musi być zła. Nawet jak jest dobra. To samo miała żona mojego drugiego syna. Tyle, że ona potrafiła zmienić zdanie po bliższym poznaniu i teraz się wzajemnie uwielbiamy.
                  A ta nawet jak jej pokazać ewidentny dowód, to dalej swoje. I jak tu nie mówić o uprzedzeniach?
                  • ada1214 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 10:28
                    > Bo synowa opiera się na stereotypach. Wiadomo, teściowa musi być zła. Nawet jak
                    > jest dobra.
                    > A ta nawet jak jej pokazać ewidentny dowód, to dalej swoje.

                    pokazalas jej ewidentny dowod na to, ze jestes dobra, a ona nie zaczela Cie uwielbiac, jak druga synowa? I masz nieugiete przekonanie, ze Ty jestes calkiem w porzadku, a synowa po prostu kieruje sie stereotypami? To, ze wtracasz sie w ich sprawy, probujesz wplynac na syna i sklonic go do, jak to nazwalas, wojny, to taka niewazna calkiem rzecz?
                    Wiesz, co? Mojej sympatii nie budzisz. Ja tez od Ciebie bym sie trzymala z daleka.
                    • vilez Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 11:10
                      Synowa jak najbardziej może się trzymać z daleka od teściowej. Ale trzymanie dziecka z daleka to coś innego. I chyba o tym drugim jest mowa.
                    • maryska60 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 12:58
                      ada1214 napisała:

                      > To, ze wtracasz sie w ich sprawy, probujesz wplynac na syna i sklonic go do, jak to
                      > nazwalas, wojny, to taka niewazna calkiem rzecz?

                      ????? !!!!! Litości!! Gdzie Ty wyczytałaś, że nakłaniam syna do wojny i wtrącam się w ich sprawy???
            • zuzi.1 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 14:00
              Otoz to, poza tym autorka pieknie pominela szczegoly odnosnie faktycznych przyczyn rozstania tej pary.
              • triss_merigold6 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 15:27
                Zuzi, ja rozumiem że z automatu stajesz po stronie kobiety, ale jeśli chodzi o kontakty z dzieckiem/wnukiem, to przyczyny są bez znaczenia (pod warunkiem, że ojciec dziecka i jego otoczenie dziecku nie zagrażają).

                Laska nie wpadła z typem na imprezie, tylko mieszkała z nim dwa lata. Łaski nie robi, musi się ogarnąć emocjonalnie, na tym polega dorosłość.
                • zuzi.1 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 18:58
                  Ale ja nie staje z automatu po stronie dziewczyny. Jezeli na kilka mcy przed porodem zdecydowala sie zostawic ojca dziecka, to znaczy, ze z niego musi byc niezle ziolko i dziewczyna miala wazne powody, zeby tak postapic. Ponadto, gdyby po takim rozstaniu, kilka mcy po porodzie jego szanowna matka chciala mi sie krecic po domu i pomagac w opiece nad dzieckiem, to chyba by mnie szlag trafil....trzeba miec troche wyczucia i nie narzucac sie kobiecie po przejsciach i pozostawic kontakty obojgu rodzicom a samemu sie nie wtracac dopoki syn nie ustali zasad kontaktow z dzieckiem.
            • maryska60 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 22:54
              ada1214 napisała:

              > Nie wtracaj sie w to, co pomiedzy Twoim synem a ta dziewczyna.
              Nigdy tego nie robiłam. Moje dzieci już od czasów liceum były przyzwyczajone, że muszą same odpowiadać za swoje czyny. Owszem, mogły przyjść po otuchę, poradę, ale nigdy nie załatwialiśmy niczego za nich. I nigdy im nie wytykaliśmy, że źle to zrobili. Zrobiłeś jak umiałeś, albo jak zrobić chciałeś i teraz ponosisz tego konsekwencje. Czasem nawet sobie wyrzucam, że powinnam bardziej na nich wpływać, może wtedy uchroniłabym ich przed kilkoma bolesnymi sytuacjami, ale jednak nie potrafię.

              > Widzisz, moze na tym polega caly problem, ze ta dzieczyna widzi, ze jestes
              > za bardzo zespolona z synem a syn z Toba, widzi was nie jako dwie oddzielne osoby
              > tylko jako jeden twor.

              Nic podobnego! Kiedy byli jeszcze ze sobą, wiele razy mówiła mi, że jesteśmy jakąś mało zgraną rodziną, że ona z matką i bratem to wszędzie razem, jedno za drugie krwi by sobie upuściło, a my żyjemy na takim dystansie. Przy czym to nie jest tak, że my się nie wspieramy, nie kochamy. Tyle, że to jest, nienachalne, dające duży margines swobody i samodzielności.
              • annb Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 08:48
                maryska60 napisała:

                ciach
                > Nic podobnego! Kiedy byli jeszcze ze sobą, wiele razy mówiła mi, że jesteśmy ja
                > kąś mało zgraną rodziną, że ona z matką i bratem to wszędzie razem, jedno za dr
                > ugie krwi by sobie upuściło,
                a my żyjemy na takim dystansie. Przy czym to nie j
                > est tak, że my się nie wspieramy, nie kochamy. Tyle, że to jest, nienachalne, d
                > ające duży margines swobody i samodzielności.

                to jest bardzo niezdrowe podejście. Bardzo.taka osoba na dłuższą metę jest fatalnym partnerem niezdolnym do założenia rodziny.w pewnym wieku powinno się odciąc pępowinę i zacząc życ jak dorosły człowiek.
                • maryska60 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 09:06
                  annb napisała:

                  > to jest bardzo niezdrowe podejście. Bardzo.taka osoba na dłuższą metę jest fata
                  > lnym partnerem niezdolnym do założenia rodziny.w pewnym wieku powinno się odcią
                  > c pępowinę i zacząc życ jak dorosły człowiek.

                  Zgadza się. I najprawdopodobniej własnie teraz są skutki.
                  Kiedyś rozmawiałyśmy i ja jej powiedziałam, że moje dzieci są nauczone, że najważniejsza jest ta druga polówka, reszta rodziny jest ważna, ale nie najważniejsza. Ona się wtedy oburzyła i powiedziała, że to jest złe podejście, bo "mężów można mieć wielu, a matkę ma się tylko jedną". Pamiętam, że bardzo mnie wtedy zaniepokoiły te jej słowa.
                  Wiem, że zdarzały im się na tym punkcie nieporozumienia, syn jej mówił, że on już dawno odciął pępowinę, a ona ciągle wszędzie z mamą i wszystko dla mamy. Oburzała się, że ona już mając 17 lat wyprowadziła się do babci (2 ulice dalej), że od czasu liceum zarabia na siebie. To prawda, ale to nie zmieniło faktu tego uzależnienia.
      • aqua48 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 10:57
        maryska60 napisała:

        > Dzięki za odzew.
        > Syn teoretycznie ustalił z nią kiedy ON może dziecko odwiedzać. Ale tu też byle
        > powód sprawia, że nie może tych ustaleń wyegzekwować.

        Ale to są sprawy Twojego syna i matki jego dziecka oraz ustaleń miedzy nimi. Nie powinnaś w to ingerować, interweniować, ani tych spraw komentować.

        >Wpisów nie śledzę, ma
        > m ją w znajomych na fb i takie zdjęcie i wpisy wrzucają mi się automatycznie. C
        > zasem mam wrażenie, że niektóre zdjęcia wrzuca specjalnie, prowokacyjnie. Ale m
        > oże nie, może po prostu z głupoty?

        Wrzuca takie zdjęcia jakie chce. Raczej nie podejrzewam, żeby w ogóle przejmowała się tym, że Ty akurat możesz je źle odbierać. Powtarzam - nie oglądaj zdjęć jeśli Cię denerwują i tyle.

        > To, że w końcu usłyszę, że się wnukiem nie interesuję, wiem doskonale. To typ c
        > złowieka, który nie analizuje swojego postępowania, a wnioski precyzuje w zależ
        > ności od aktualnego nastroju. I chyba się z tym pogodziłam, że to ja będę wszys
        > tkiemu winna. A może nie powinnam się pogodzić? Tylko co zrobić?

        Masz złe zdanie o matce swego wnuka i złe nastawienie do niej. W ten sposób daleko nie zajedziesz i nie osiągniesz celu do którego dążysz. Zacznij od zmiany obu. Nie krytykuj jej tylko spróbuj z nią współpracować. Nie jako matka swojego syna, tylko jako babcia jej syna. Odpuść nieudany związek syna, skup się wyłącznie na dziecku.
        Umawiaj się sama, bez syna na spotkania z wnukiem i po prostu pobaw się z nim w tym czasie, nie krytykuj jego matki, nie mów jej co ma robić, a czego nie robić, nawet gdyby robiła coś Twoim zdaniem źle. Dostosuj się do jej wymagań, nie rób nic przeciwko jej zdaniu, przewiń dziecko, weź je na spacer jeśli matka się zgodzi - pozwól matce w tym czasie odpocząć, wyspać się, pogadać z koleżankami w kawiarni, albo poleżeć w pianie. Nie komentuj związku z Twoim synem, spędź milo czas z dzieckiem i mów, że na tym Ci zależy.
        • sebalda Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 13:17
          Ja nie wyczuwam tutaj specjalnego nielubienia byłej partnerki syna, tylko dość obiektywnie brzmiące relacje. Dziewczyna przeniosła na autorkę złe emocje związane z ojcem dziecka, a to nie jest ok. Trudno ją lubić w tej sytuacji. I rada, żeby się z nią umawiać jest o tyle trudna do realizacji, że tamta każdą taką próbę torpeduje, odmawia, przesuwa na inny, nieznany termin.
          Ja bym prosiła o spotkanie do skutku i starała się rozmówić z dziewczyną. Oczywiście pokojowo, bo jest za dużo do stracenia. Szczera rozmowa, przypomnienie, że stało się po jej stronie, że nigdy nie wiadomo, kiedy babcia może się mimo wszystko przydać, uświadomienie, że kontakt z dziadkami jest dla dziecka ważny. Ogólnie przedstawienie jej swojego stanowiska i delikatne przyparcie do muru, by wreszcie wyartykułowała, skąd tak silna niechęć i odsuwanie od wnuka. Może jest gdzieś jakieś nieporozumienie, może jest coś, o czym się nie wie, a co można wyjaśnić. Na pewno trzeba próbować.
    • z_pokladu_idy Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 14:27
      Myślę, że dziewczyna ma prawo najpierw dojść do siebie i po rozstaniu, i po porodzie. Hormony jej buzują, więc i reakcje mogą być mocno przesadzone.
      Nie napisałaś, co było przyczyną rozstania, ale tak czy inaczej dziewczyna ma prawo czuć złość, bo była sama w ciąży, została samotną matką, a z ludźmi, których normalnie by już nie widywała jest związana dzieckiem. I nie ma dla niej znaczenia, że stawałaś po jej stronie, kiedy miała rację (swoją drogą, to nic niezwykłego, skoro rację miała) i szyłaś ładne kołderki. Teraz jesteś matką jej byłego i minie trochę czasu zanim zasłużysz na miano babci jej dziecka. Nie wpraszaj się, tylko dawaj do zrozumienia, że chętnie pomożesz, a pewnie niedługo odpuści.
      Straszenie sądem matki, która najchętniej nie rozstawała się z dzieckiem i pewnie karmi piersią nie jest dobrą drogą i tylko zaogni sytuację.
      I absolutnie nie miej pretensji, że otacza się bliskimi jej osobami. Jest w trudnej sytuacji i ma prawo do tego, tak samo, jak wrzucanie na fb (możesz ją wygasić, albo usunąć ze znajomych) zdjęć. To nie jest wymierzone w Ciebie.
      Pamiętam, jak się rozstałam z narzeczonym i jak to bardzo przeżywałam. Jak tylko jego mama mnie na ulicy zobaczyła (swoją drogą kochana kobieta), chciała się ze mną ściskać, jak gdyby nigdy nic. A ja miałam ochotę gryźć i szarpać, i nie wyobrażam sobie przeżywać tego czasu z dzieckiem na rękach. Daj jej prawo do odreagowanie nieudanego związku i rozstania, choćby to rozstanie było jej winą.
    • vilez Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 15:44
      Napiszę, co ja bym zrobiła.
      Napisałabym do niej list (mail, żeby było poświadczenie, że wysłałaś) i postawiła w nim kwestię Twoich kontaktów z dzieckiem. Że prosisz o umożliwienie Ci takich kontaktów w takiej a takiej formie- i tu podajesz, że np. raz na tydzień/dwa tygodnie chciałabyś spędzić z wnukiem kilka godzin. I czy może ona wyznaczyć odpowiednie dni i godziny. I że czekasz na konkrety w formie pisemnej, ale z chęcią także umówisz się na rozmowę.
      List powinien być w formie serdecznej, ale nie przesadnie.
      Napisałabym też, że wysyłasz dziecku zabawki/książeczki (co tam uznasz) i że czekasz na ewentualne wskazania co do potrzeb dziecka w tym zakresie.
      Zazpewnij też, ze jestes gotowa do pomocy w opiece, np. możesz co jakiś czas posiedzieć z dzieckiem wieczorem czy popołudniu, gdyby matka byłą w potrzebie.

      Jeśli matka jest zrównoważona psychicznie i umysłowo, i nie zaszło między Wami coś, o czym nie piszesz, to powinna zrozumieć, o co Ci chodzi. Gdyby jednak unikała odpowiedzi (ponowić), wystąpiłabym do sądu o ustalenie kontaktów z wnukiem. Dostaniesz je. List/listy będą dowodem, że się starałaś, że ci zależy i że wspierasz dziecko także w zakresie innych potrzeb, niż sama obecność.

      W sprawie rozstania młodych nie wnikaj, nie oceniaj- z zasady, ale także i dlatego, że syn jest lojalny wobec byłej partnerki.
      • mozambique Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 15:47
        oczywiscie nie bierzesz pod uwage ze rozstanie mogalo byc z winy faceta i stąd niechec dziewczyny do calej jego rodziny , np. kryjącej jego wybryki ?

        autorka sama przyznaje ze jej syn ma sporo na sumieniu a skoro kobieta w ciazy odchodzi to kaliber raczej niewąski
        • vilez Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 16:09
          A czemu mam brać pod uwagę coś takiego?
          Prawo dziadków do kontaktów z wnukami jest niezależne od powodu rozstania młodych.

          Ponadto, napisałam to (ale po co miałabyś czytać uważnie, co?): "Jeśli (...) nie zaszło między Wami coś, o czym nie piszesz". Postaraj się jednak czytać uważniej. Rozumiesz słowo: JEŚLI?
      • nine.l Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 16:02
        Z tego co Babcia pisze, dziecko urodziło sie w styczniu. Teraz mamy maj. Zostawianie z Babcią regularnie tak małego dziecka byłoby trudne, pewnie jest jeszcze karmione piersią. Może poczekałabym aż Matka będzie musiała wrócic do pracy i wtedy zaoferowałabym pomoc. Na pewno wtedy obecnośc Babci zostanie doceniona i będzie bardzo potrzebna. Matka inaczej odbierze chęć pomocy a inaczej "dopominanie się" o swoje, nawet jak to swoje jest słuszne.
        • vilez Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 16:13
          No to kontakty mogą się odbywać w domu matki.
          Uważam, że babcia powinna starać się o kontakty z dzieckiem już teraz. Dziecko powinno się do niej przyzwyczajać. Żeby później nie padło: "dziecko się boi osób, do których nie jest przyzwyczajone".
          Poza tym, pomoc w domu też jest cenna- matka może wziąć kąpiel, poczytać, odpocząć. Babcia może wziąć dziecko na spacer itd.
          • anula36 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 21:14
            wcinanie sie sila tej kobiecie do domu i krzatanie sie po nim niedoszlej tesciowej tylko eskaluje i zapiecze konflikt, a chyba nie o to chodzi.Mysle ze spacer 100 razy lepszy pomysl, potem plac zabaw itp
          • maryska60 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 23:10
            vilez napisała:

            > Dziecko powinno się do niej przyzwyczajać. Żeby później nie padło: "dziecko się boi
            > osób, do których nie jest przyzwyczajone".

            Już padło. Musieli pójść razem coś załatwiać, jej matka była w pracy i był problem co zrobić z dzieckiem. Wtedy syn powiedział:"Przecież moja mama zawsze powtarza, że może się dzieckiem zaopiekować". Na co usłyszał: "Nie, on będzie płakał, jest przyzwyczajony, może zostać tylko z trzema osobami: matką, ojcem i babcią ze strony matki".

            > Poza tym, pomoc w domu też jest cenna- matka może wziąć kąpiel, poczytać,
            > odpocząć.

            Podobno nie ma takiej potrzeby. Nawet z pracą jakoś to godzi, bo już pracuje (chociaż oficjalnie jest na urlopie). Tyle, że czasem są sytuacje, kiedy syn jest wzywany w trybie nagłym i pilnym i musi nawet zwalniać się z pracy albo odwoływać jakieś sprawy zawodowe. Ale robi to, bo chce wykorzystać każdą okazję do bycia z synem.
            • mozambique Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 10:18
              na urlopie macierzynskim mozna pracowac calkiem oficjalnie

              tu nie ma zadnego "chociaż"

              Poza tym, pomoc w domu też jest cenna- matka może wziąć kąpiel, poczytać,
              >
              > > odpocząć. "
              nie wiem jak mozna odpocząć gdy po domu kręci sie osoba , której sie nie cierpi
              • vilez Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 12:02
                > Nie wiem jak mozna odpocząć gdy po domu kręci sie osoba , której sie nie cierpi

                To się bierze stoperan na to cierpienie i zachowuje jak dojrzały człowiek- dla dobra dziecka i w imię respektowania cudzych praw.
                • triss_merigold6 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 12:07
                  Ależ proszszsz... spotkania z babcią za pośrednictwem ojca dziecka i w jego domu/wspólnie z nim.
                  • vilez Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 12:14
                    Możliwości są, tylko woli nie ma.
                • mozambique Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 12:35
                  owszem wszytsko mozna dla dobra dizecka , takze zacisnąc zęby
                  tylko wtdy sparwa jest jasna - dla dobra dziecka i satysfakcji babci , bez bzdur typu "niech matka odpocznie sobie"
                  • vilez Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 12:42
                    To nie są bzdury. Tak myślą normalni ludzie. Że matka myśli inaczej, to już insza broszka- to jej problem, matki, lubi sobie komplikować rzeczywistość- niech bierze na klatę koszty.

                • yoma Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 13:02
                  Zlituj się, padająca na pysk pracująca matka kilkumiesięcznego dziecka ma jeszcze zawracać sobie d... prawami matki tego owego, ojca dziecka*, i niech się kręci po domu, jakby innych zmartwień nie było, bo ona ma prawa?

                  * "ten ów ojciec dziecka" - punkt widzenia matki dziecka
    • rycerzowa Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 22:30
      Zależy ci na kontaktach z wnukiem?
      To postępuj tak, by to matce dziecka zależało na tych kontaktach.
      Na razie opędza się przed tobą, jak przed natrętną osą.
      Nie musi robić nic, by te kontakty mieć.
      Jeśli jest/będzie normalną, dojrzałą matką, będzie jej zależało na kontaktach dziecka z ojcem i jego rodziną.
      Jeśli jest "potrzepana", zawzięta - i tak nic nie wskórasz, a zaszkodzisz dziecku.
      Małe dziecko źle znosi atmosferę napięcia, zamieszania w domu.
      Młodemu niemowlakowi potrzebna jest przede wszystkim matka, pieniądze i spokój.

      Pamiętasz tę historię o dwu matkach z historii Salomona?
      Bądź tą bardziej odpowiedzialną, "oddaj" to dziecko tej drugiej kobiecie, jeśli zależy ci na jego dobru.
      Nie rozrywajcie malucha między sobą!

      Sama jestem już babcią i wiem, jak bardzo takie maleństwo jest słodkie, jakim szczęściem jest samo patrzenie na malucha.
      Ale dla dobra dziecka - odpuść.

      PS. Nie jest łatwo pozbawić dobrego ojca praw rodzicielskich, spoko.
      Wnuk będzie dorastał, ojciec będzie się nim zajmował na swoich prawach, nacieszysz się i ty.
    • maryska60 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 22:39
      Myślę, że niektóre z Was nie przeczytały dokładnie o co mi chodzi, albo odpowiadały nie mnie, tylko osobom wcześniej się wypowiadającym.
      Nie mam żadnych roszczeniowych zakusów, nie chcę się wtrącać w jej życie, krzątać po jej domu i odrywać jej dziecko od piersi (chociaż go nie karmi). Nie prosiłam o radę jak ją zmusić do oddawania mi dziecka. Pytałam tylko, czy takie moje wycofanie jest słuszne, czy nie? Czy narzucać się, czy czekać? I jakimi ewentualnie sposobami nakłonić ją jednak do kontaktów ze mną (jeśli uważacie, że to jest konieczne)? Dlatego sebalda chyba najlepiej odpowiedziała na moje pytanie. I na pewno wezmę pod uwagę te rady. Pozostałe dziewczyny raczej szukają przyczyny takiego jej postępowania. Ja w tych przyczynach się już gubię, też mam grono ludzi wokół siebie, którzy snują różne domysły, ale jak jest naprawdę chyba się nie dowiem. Ja po prostu zupełnie inaczej myślę, czuję, reaguję.
      Owszem, nie napisałam jaka była przyczyna ich rozstania, bo sama tego nie wiem. Syn nie mówi nic, a to, co mówi ona, jest dla mnie jakieś absurdalne. Ale ok, mogła się po prostu z dnia na dzień odkochać i już. Nie mnie to oceniać, naprawdę, nie jestem osobą, która ocenia, wtrąca się, narzuca. Właściwie to właśnie obawiam się, że to moje nienarzucanie się będzie potraktowane jako olewanie jej i wnuka. Uważam też, że to ona powinna w tym momencie wyciągnąć rękę, zaprosić, zaproponować spotkanie. Skoro tyle razy odmawiała, odrzucała wyciągniętą w jej kierunku dłoń, teraz jej kolej, jeśli takich kontaktów chce. To, że napisałam, że "syn jej broni", nie znaczy, że ja ją atakuję. Po prostu on mi opowiada, ja mówię, że nie rozumiem jej postępowania, albo że jest mi przykro z powodu jej zachowania, a on na to:"a ja ją staram się zrozumieć, wiem o niej trochę więcej, trzeba jej dać czas, niech dojrzeje do sytuacji". Mimo, że mógłby wieszać na niej psy, jak ona wiesza na nim.
      Jeśli chodzi o moje deklaracje pomocy, to nawet mam to na piśmie, bo rozmawiałam o tym z nią na czacie, którego zapisy do dziś trzymam. Nie było w tym narzucania się, tylko sygnalizowanie, że jestem pod ręką, że mogę pomóc, że mam pracę w niewymiarowym czasie i mogę dopasowywać czas pracy do swoich (a więc i jej) potrzeb. Że może liczyć na moją pomoc w załatwianiu spraw, robieniu zakupów, podwiezieniu, zrobieniu czegoś. I że jeśli tylko będzie miała taką potrzebę, ma dać znać. Rozmawiałam też z jej matką i deklarowałam pomoc, bo wiedziałam, że będzie pierwszą osobą pomagającą jej, a też kobita nie jest stara, pracuje i ma swoje życie prywatne. Nigdy nie skorzystała z żadnej z tych ofert, a niektóre nawet lekko wyśmiała. I nie chodzi tutaj o to, że nie chciała uszytej przeze mnie pościeli. Ale wystarczyło powiedzieć: nie, dziękuję, bo mam inną na oku. Natomiast powiedzenie, że chce mieć pościel dobrej jakości raczej uprzejme nie było :(
      • anula36 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 23:06
        Widac nie ma potrzeby korzystania z Twojej pomocy,nie chce wdziecznosci, zobowiazan i robi wszystko zeby Ci to uswiadomic.
        • maryska60 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 23:12
          anula36 napisała:

          > Widac nie ma potrzeby korzystania z Twojej pomocy,nie chce wdziecznosci, zobowi
          > azan i robi wszystko zeby Ci to uswiadomic.

          Czyli odpuścić i czekać?


          • anula36 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 12.05.15, 23:21
            Masz kilka opcji jak dziewczyny pisaly, isc do sadu zeby wyznaczyl widzenia z wnukiem, posluchac syna, odpuscic i poczekac az matka dziecka okrzepnie w sytuacji i dojrzeje ( albo nie),albo skupic sie TYLKO na wnuku, czyli nie proponowac namolnie kontaktow, pomocy, prezentow, zalatwiania, podwozenia, zakupow, a wylacznie spotkania z dzieckiem, zabawe, wspolny spacer itp. to akurat jako babcia mozesz robic do skutku.
          • adorra0 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 08:03
            Moim zdaniem nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji. Jeżeli zabiegając o kontakty z wnukiem narażasz się na przykrości, to , jeżeli odpuścisz, najdalej za kilka miesięcy, usłyszysz jaką jesteś wyrodną babcią, bo dziecko Cię w ogóle nie interesuje. I , dla panny, nie będzie miało znaczenia, co było wcześniej. Panna jest osobą niedojrzałą, pielęgnującą w sobie poczucie krzywdy i nie przepuści żadnej okazji żeby odreagować swoje frustracje na ojcu dziecka czy Tobie. Dziecka w tej rozgrywce to ona nawet nie bierze pod uwagę. Ty masz być ukarana za prawdziwe bądź urojone przewinienia i tyle. Maryska60 nie odpuszczaj. Olej mamusię wnuka i jej humory, co będzie trudne, ale postaraj się nie brać ich do siebie. Żeby nie generować złych uczuć wobec niej znajdź wygodne wytłumaczenie dla jej fochów np.że hormony, że zmęczona, niewyspana i sama w nie uwierz, a poza tym wyznacz sama dla siebie ustal zasady np. dzwonisz regularnie raz w tygodniu, niekoniecznie zawsze w ten sam dzień, i pytasz o wnuka, jak się rozwija, jaki jest, pytasz czy możesz go odwiedzić. I tak, ja zadałabym pytanie, czy mogę w czymś jej pomóc. Odpowiedź odmowną bierzesz na klatę i nie zmieniając tonu odpowiadasz np. to może następnym razem itp. Pamiętaj, ze robisz to dla dziecka. Ktoś musi być dojrzalszy, mądrzejszy.
            Oczywiście, tak zrobiłabym ja.
            • maryska60 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 08:58
              Dzięki adorra. Właśnie takich głosów oczekiwałam.
              Czyli uważasz, że moje wycofanie nie jest dobre? Że powinnam to zmienić? Pewnie tak zrobię. To nie jest dla mnie problem, wiele rzeczy w swoim życiu biorę na klatę, ustępuję innym. Czasem tylko jestem już tym zmęczona. Kiedyś słyszałam, że jestem młodsza, powinnam szanować starszych, ustępować im. Teraz sama jestem starsza i nadal muszę ustępować... tym razem młodszym. I dlatego się zbuntowałam.
              Chyba sobie wykrakałam to, bo w młodości żartowałam, że teraz dręczy mnie teściowa, a kiedyś będzie dręczyć synowa. Bo, o dziwo odnajduję wiele cech wspólnych pomiędzy tymi dwoma paniami :) Teściową mi się przez 30 lat udało okiełznać tak, że teraz uważa mnie za najlepszą przyjaciółkę ;) "Synowej" nie mam zamiaru okiełznywać, ale też szarpać się z nią nie chcę. No i przede wszystkim maluch jest teraz najważniejszy.
              • adorra0 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 09:13
                maryska60 napisała:

                > Czyli uważasz, że moje wycofanie nie jest dobre? Że powinnam to zmienić?
                Tak uważam, ale....łatwo się radzi siedząc z boku i nie doświadczając przykrości. Rozumiem Cię, też byłam podobnie wychowywana:-), ale tutaj sprawa jest delikatna i myślę, że warto zawalczyć o szczęśliwe zakończenie. Kiedyś. Życzę Ci, zeby takie było Twoim udziałem. Jest takie powiedzenie - kropla drąży skałę. Bądź taką kroplą:-)Działaj z wyczuciem. Nie tylko wobec matki wnuczka, także wobec siebie, bo Twoja odporność psychiczna/wrażliwość może być wystawiona na ciężką próbę. Może być tak, że Twoje pogodne nastwienie/postępowanie wobec jej kolejnych odmów zdenerwuje niedoszłą synową i zaostrzy jej zachowanie wobec Ciebie. Choć, oczywiście, wcale tak być nie musi:-)Wiesz, ja w relacjach z trudnymi ludźmi nastawiam się, że nie będzie lekko i to bardzo ułatwia mi zajęcie odpowiedniego stanowiska. Chodzi o to, zeby obie strony były wygrane:-) Pozdrawiam Cię serdecznie:-)
                • maryska60 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 09:40
                  Dzięki serdeczne adorro :)
                  Mam podobne podejście. Dodatkowo nie lubię być nachalna. I z tej zasady wzięło się to wycofanie. Widzę jednak, że jej środowisko (bo sądzę, że to nie tylko jej widzimisię), zupełnie inaczej reaguje, ocenia, dąży do innych celów. I dlatego tak trudno nam się zrozumieć. Nie tylko więc muszę wziąć to na klatę, ale dodatkowo próbować myśleć ich kategoriami i się do tego dostosować. Owszem, ją można tłumaczyć hormonami, desperacją z powodu nieudanego związku, zmęczeniem. Ale co z jej otoczeniem? Nikt z jej przyjaciół, rodziny, nie widzi w tym traktowaniu nas nic niewłaściwego? Nie zwróci jej na to uwagi? Choćby nasza nieobecność na przyjęciu. Nikt tego nie zauważył, nie zdziwił się? Albo po prostu wygaduje na nas takie rzeczy, że wszyscy ją popierają. Jak wcześniej napisałam: może syn zasłużył na takie traktowanie - nie wiem, więc nie będę oceniać. Ale w sobie żadnej winy nie widzę, więc uważam to traktowanie jako krzywdzące.
                  • anula36 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 09:50
                    Z tego co wyczytalam w Twoich postach to otoczenie tej dziewczyny staje za nia murem i to murem dla Was nieprzenikalnym, znam rodziny tak slepo lojalne, najlepszy przyklad to przyjecie po chrzcinach, tu nie ma co jej /ich tlumaczyc, to bylo celowe pokazanie waszego miejsca w tym ukladzie. Czyli de facto brak tego miejsca.
                    Na z rozumienie i wsparcie z tej strony bym nie liczyla, na tym placu boju jestes sama z synem kontra cala reszta.
                  • vilez Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 09:53
                    Tu się kłania kultura rozstawania się. Zobacz, ile chociaż w tym wątku głosów pokazujących, że jak rozwód, to w pakiecie z teściową.
                    (Pewnie jeszcze z kotem, psem i z posypaniem wrażej ziemi solą- sarkazm, ale tak to właśnie jest).
                  • adorra0 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 10:31
                    Ja Cię rozumiem, rozumiem Twój żal, ale takie analizowanie co mogliby/powinni inni nie ułatwi Ci zadania. Nie oczekiwałabym po jej rodzinie/znajomych takich odruchów. Niestety, większośc ludzi ma problemy z mówieniem wprost, nie chce się wtrącać, być "tymi złymi" i kruszyć kopie w nie swojej sprawie. Jeżeli nawet pewne rzeczy się im nie podobają to obgadają to we własnym gronie z dala od uszu niedoszłej synowej i jej matki. Jeżeli masz potrzebę poużalania się nad sobą to ok. zrób to , ale wyznacz sobie konkretne ramy, konkretny czas, a potem grubą kreską oddziel to co było i działaj w kręgu własnego wpływu. Ta dziewczyna , naprawdę, nie ma tu znaczenia. Weź odpowiedzialność za swoje relacje z wnukiem. Nieważne co robi matka. Czas płynie, z każdym rokiem będzie łatwiej. Myśl o dziecku nie o niej i nie o sobie. Może dziewczyna kiedyś doceni Twoją postawę, a może taksię nigdy nie stanie, ale Ty będziesz w porządku, będziesz miała poczucie, że zrobiłaś wszystko co mogłaś i mimo trudności masz dobre relacje z wnuczkiem.
        • vilez Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 09:45
          > Widac nie ma potrzeby korzystania z Twojej pomocy,nie chce wdziecznosci, zobowiazan i robi wszystko
          > zeby Ci to uswiadomic.

          Tylko, że:
          1. To jest z krzywdą dla dziecka
          2. Krzywdą babci.

          Matka nie jest pepkiem świata. Istnieją także prawa innych, które to prawa powinna respektować.
          Rozwiodła się z mężem, i nie powinna obciążać tym rozstaniem dziecka i babci.
          Btw- kłania się tu taj polska groza pt "nie umiemy si rozstawać na cywilizowanych warunkach".
      • mozambique Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 10:19
        Owszem, nie napisałam jaka była przyczyna ich rozstania, bo sama tego nie wiem. Syn nie mówi nic, a to, co mówi ona, jest dla mnie jakieś absurdalne

        ja mysle ze tu juz absoltunei nie ma nic do dodania
    • amb25 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 09:32
      ciekawy watek i smutny zarazem...
      Ja tez uwazam, ze powinnas sprobowac najpierw jakos porozmawiac z nia i wjasnic sytuacje dla dobra dziecka. Tylko z nia, bo jesli bedziesz rozmawiala z jej matka (ktora niektore twoje propozycje wysmiala) to raczej moze byc odebrane negatywnie. Jesli sie nie uda to chyba rzeczywiscie poszlabym do sadu po jakims czasie. A przedewszystkim Twoj syn powinien sadownie zabezpieczyc sobie prawo do opieki nad dzieckiem i odwiedzin, nie tylko w obecnosci matki. Mozliwe jest tez wyznaczenie opieki naprzemiennej, kiedy dziecko bedzie juz wieksze. Ale syn musi tego chciec.
      Wydaje mi sie, ze matka matki dziecka cie nie lubi. Ona moze wplywac na corke, zeby kontakty ograniczala (i z toba i jej ex-mezem). Skoro sa zzyte to dziewczyna nie postwi sie jej, tylko bedzie uwazala jej zdanie za swoje. Niestety, czesto jedna z przyczyn rozpadu malzenstw sa mannipulacje mamuski... (obydwu stron).
      Piszesz, ze nie wtracalas sie w ich zycie. To nie prawda - sama napisalas, ze bralas strone zony syna jesli ona miala racje (wg. ciebie). To tez jest wtracanie sie. Jesli nie miala racji to co robilas?
      To z posciela - to pewnie jej sie chlapnelo... aczkolwiek zgadzam sie, ze mile nie bylo. Co bys pomyslala, gdyby powiedziala, ze dziekuje bardzo ale chcialabym sama wybrac posciel dla dziecka? TEz odebralabys to negatywnie?
      • maryska60 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 10:10
        amb25 napisała:

        > Ja tez uwazam, ze powinnas sprobowac najpierw jakos porozmawiac z nia i wjasnic
        > sytuacje dla dobra dziecka.

        Tylko że rozmowy zasadniczo są pozytywne - ależ tak, nie mam nic przeciwko bywaniu, odwiedzaniu itd. Ale jak przychodzi do konkretów, to dzisiaj nie, jutro nie, w tym tygodniu nie. I tak wiele razy. Jak wcześniej napisałam, po takich odmowach czekałam, że się odezwie i zaproponuje inny termin. Nie odezwała się. I dlatego napisałam, co mam w tej sytuacji robić: dalej czekać, czy nagabywać do upadłego?

        > Tylko z nia, bo jesli bedziesz rozmawiala z jej matka (ktora niektore twoje
        > propozycje wysmiala) to raczej moze byc odebrane negatywnie.

        Z matką rozmawiałam tylko raz, bo wiedziałam, że będzie zaangażowana w pomoc córce, więc chciałam jej dac sygnał, że też mogę pomóc (bo mogłam się domyślać, że córka jej tego nie powie). Bardzo grzecznie powiedziała, że "dadzą sobie radę" i na tym skończyłam rozmowy z nią.

        > Przede wszystkim Twoj syn powinien sadownie zabezpieczyc sobie prawo do
        > opieki nad dzieckiem i odwiedzin, nie tylko w obecnosci matki.

        No i tu jest problem, bo na wszelkie podpowiedzi, że powinien takie sprawy zabezpieczyć (również sprawy alimentów), reaguje nerwowo, że on nie chce iść z nią na udry, ciągać ją po sądach, bo to tylko zaogni sprawę, a teraz trzeba dmuchać na zimne, żeby się jeszcze bardziej nie zbiesiła. Wiele razy tak było, że każde jego zachowanie niezgodne z jej widzimisię skutkowało restrykcjami (jak choćby wspomniane przyjście z nami na spotkanie z dzieckiem, po którym przez kilka tygodni nie mógł go odwiedzać). Ja się boję, że niedługo może mieć kłopoty, bo np pieniądze, które jej daje nie są udokumentowane i za chwilę ona go zaskarży o zaległe alimenty. Wiem, że jest do tego zdolna, bo przekręty jakie do tej pory robiła pokazują, że jest to osoba bezwzględna i kombinuje często na granicy prawa i moralności.


        > Ale syn musi tego chciec.

        On bardzo chce każdej możliwości bycia z synem.

        > Wydaje mi sie, ze matka matki dziecka cie nie lubi. Ona moze wplywac na corke,
        > zeby kontakty ograniczala (i z toba i jej ex-mezem). Skoro sa zzyte to dziewczy
        > na nie postwi sie jej, tylko bedzie uwazala jej zdanie za swoje. Niestety, czes
        > to jedna z przyczyn rozpadu malzenstw sa mannipulacje mamuski... (obydwu stron)

        I tu coś chyba jest na rzeczy. Syn mi troszeczkę to sygnalizował, ale raczej wyszło to mimochodem, potem już nie chciał tematu kontynuować. One są zżyte nieprawdopodobnie. Nawet ubierają się identycznie, wszędzie razem - na zakupy, na spacer, w domu, do znajomych. Nie wiem czy ten sprzeciw syna wobec takiej zależności od matki nie był jednym z powodów ich rozstania. Czy kobieta mnie nie lubi? Nie wiem, podobnie jak jej córka jest dla mnie, jak mawia moja siostra "w d..ę uprzejma", tiututiutu, będzie się uśmiechać, chawlić nowe buty, ale wyczuwam w tym jakąś nieszczerość.

        > Piszesz, ze nie wtracalas sie w ich zycie. To nie prawda - sama napisalas, ze bralas
        > strone zony syna jesli ona miala racje (wg. ciebie). To tez jest wtracanie sie.

        Był taki okres, kiedy codziennie do mnie dzwoniła albo zaczepiała na czacie i godzinami wywlekała synowi różne grzechy, najczęściej z przeszłości. Słuchałam tego, pocieszałam, a potem sama to przeżywałam. W końcu któregoś dnia spytałam, czy nie powinni tego przegadać między sobą, a nie angażować w to mnie. Usłyszałam wtedy, że ok, myślała, że chcę to wiedzieć, bo przecież matka takie rzeczy zawsze chce wiedzieć, jej rodzina się tym interesuje, ale my jesteśmy jacyś dziwni i nie interesujemy się sobą nawzajem. No właśnie... może to zaważyło na jej podejściu do mnie? Teraz to sobie uświadomiłam. Ale potem jeszcze wiele razy, całkiem sympatycznie ze sobą rozmawiałyśmy, więc może dlatego tego nie zauważyłam?

        > Jesli nie miala racji to co robilas?

        To, co zawsze robiłam ze swoimi dziećmi - tłumaczyłam :)

        > To z posciela - to pewnie jej sie chlapnelo... aczkolwiek zgadzam sie, ze mile
        > nie bylo. Co bys pomyslala, gdyby powiedziala, ze dziekuje bardzo ale chcialaby
        > m sama wybrac posciel dla dziecka? TEz odebralabys to negatywnie?

        To mówiła wiele razy o innych rzeczach i choć mi było przykro, że nie chce mojej pomocy, nie odebrałam w kategoriach nieuprzejmości.
        • mozambique Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 10:26
          Wiem, że jest do tego zdolna, bo przekręty jakie do tej pory robiła pokazują, że jest to osoba bezwzględna i kombinuje często na granicy prawa i moralności. "

          jak widac - trafil swój na swego
        • tylko.przelotem Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 10:27
          A tak z ciekawości - co pozytywnego możesz napisać o matce swojego wnuka?
          • maryska60 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 13:29
            tylko.przelotem napisała:

            > A tak z ciekawości - co pozytywnego możesz napisać o matce swojego wnuka?

            Dużo.
            Zaradna życiowo, przebojowa, wiele potrafi załatwić, świetnie gotuje, pracowita, dobrze zarabia, troszczy się o dziecko, więź rodzinna też jest godna pochwały, chociaż czasem jej nadmierność powoduje problemy.
        • ada1214 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 10:34
          No przeciez z tego co tu piszesz, wynika jasno, ze TY nie znosisz tej dziewczyny. W dupe uprzejma, ale nieszczera. Osoba bezwzględna i kombinuje często na granicy pr
          > awa i moralności.
          . W taki sposob pisze sie o wrogach. Czemu sie dziwisz, ze ona do CIebie czuje podobnie?
          • zuzi.1 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 11:14
            Dla mnie wydaje sie b. dziwne to, ze syn nie powiedzial matce nic nt. przyczyny rozpadu swojego zwiazku. Troche to dziwne i swiadczy o niklej wiezi tego czlowieka z matka. Za to matka nasluchala sie mnostwo opowiesci nt. zachowan syna od synowej i chociazby na podstawie tych opowiesci mozna bylo jakies wnioski wyciagnac. Z tego co autorko piszesz wylania sie dziwny obraz rodziny, widac, ze idealizujesz syna, lub niechetnie Ci przychodzi mowienie o jego wadach, ale to co mowi niedoszla synowa jest Twoim zdaniem irracjonalne. Bardzo to wszystko dziwne. Ty sama musialas walczyc o wzgledy tesciowej 30 lat, Twoja pierwsza synowa Cie nie lubila, dopiero po jakims czasie relacje sie polepszyly. Ja tu widze jakis ciag pokoleniowy i takie relacje chcac nie chcac kojarza mi sie jednoznacznie z rodzinami narcystycznymi, tego typu zachowania pojawiaja sie w takich wlasnie rodzinach. Jest tez b. prawdopodobne, ze Twoja niedoszla synowa tez pochodzi z podobnej rodziny, podporzadkowanie matce, chorobliwa lojalnosc wobec niej, niedojrzalosc, rodzina jak sekta itp. Imo jest b. prawdopodobne, ze trafil swoj na swego.
            • mag1982 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 11:18
              Raczej przyczyny rozstania musiały być poważne skoro kobieta zdecydowała się na nie będąc w ciąży.
            • vilez Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 12:09
              > Dla mnie wydaje sie b. dziwne to, ze syn nie powiedzial matce nic nt. przyczyny rozpadu swojego zwiazku.

              Bo to nie jej sprawa?

              > Troche to dziwne i swiadczy o niklej wiezi tego czlowieka z matka.

              Ryli?
            • martishia7 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 12:15
              > Dla mnie wydaje sie b. dziwne to, ze syn nie powiedzial matce nic nt. przyczyny
              > rozpadu swojego zwiazku. Troche to dziwne i swiadczy o niklej wiezi tego czlow
              > ieka z matka.

              Słucham?? Rozstaliśmy się z Ziutą z powodu powodów to całkowicie wystarczające uzasadnienie dla rodziny.
              Dla mnie porąbane są jakieś gorzkie żale wlewane w stosunku teściowej jak do przyjaciółki o to że X lat temu cośtam. DO własnej matki nie należy takich historii serwować, a cóż dopiero do teściowej. Karty przy orderach.
          • mag1982 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 11:16
            No właśnie. Tez bym nie chciała, żeby ktoś o takim nastawieniu do mnie kręcił mi się po domu. Pomyśl, że ta osoba może myśleć tak samo o Tobie, bo też jesteś nieszczera wobec niej. Owszem, wnuk ma prawo do kontaktów z dziadkami ale ona może się obawiać, że z czasem zaczniesz nastawiać dziecko przeciw niej.
            • triss_merigold6 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 11:40
              Niemowlę?
              Nadal chyba czegoś nie rozumiecie. Panienka miała czas żeby matkę partnera polubić albo przestać lubić, albo wyrobić sobie obojętny stosunek.
              Teraz to nie ma znaczenia.
              O ile babcia nie zagraża wnukowi, to powinna mieć umożliwiony jakiś kontakt, chociażby za pośrednictwem syna - ojca dziecka.
              Zdecydowanie nie przepadam za swoim eks teściem i nie utrzymuję z nim kontaktów, ale - ponieważ jest dziadkiem mojego syna, to kontakty ma przez mojego byłego męża. Nie wnikam co w tym czasie robią i o czym rozmawiają.
            • maryska60 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 13:33
              mag1982 napisała:
              > Pomyśl, że ta osoba może myśleć tak samo o Tobie, bo też jesteś
              > nieszczera wobec niej. Owszem, wnuk ma prawo do kontaktów z dziadkami ale ona może
              > się obawiać, że z czasem zaczniesz nastawiać dziecko przeciw niej.

              Masz rację. Już mi ktoś zwrócił na to uwagę, że ona/oni (czyli jej otoczenie) mogą nas oceniać swoimi kryteriami i może to właśnie tak wyglądać.
          • maryska60 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 13:04
            ada1214 napisała:

            > No przeciez z tego co tu piszesz, wynika jasno, ze TY nie znosisz tej dziewczyny.

            nie wiem gdzie to wynika jasno. To, że krytycznie kogoś oceniam, nie oznacza że go nie cierpię. Przynajmniej ja tak mam, może u Ciebie to jest jednoznaczne.

            > W dupe uprzejma, ale nieszczera.

            To akurat pisałam o jej matce. Faktycznie, z matką jakoś nie umiałam nawiązać nici sympatii, co nie oznacza, że darłyśmy koty czy unikałyśmy się. Rozmawiałyśmy, zapraszałam ją nawet na Święta i na weekendy w górach. Ale czułam, że nie nadajemy na jednej fali i przyjaciółkami nie zostaniemy. Bo wyczuwałam właśnie ten fałsz, nieszczerość.

            > Osoba bezwzględna i kombinuje często na granicy prawa i moralności.

            Nie pisałam, że jest bezwzględna, a to że kombinuje na granicy prawa i moralności, to prawda. No, zaradna taka życiowo jest ;)
            • ada1214 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 14:01
              > Nie pisałam, że jest bezwzględna,

              Alez pisalas. 13.05 g. 10.10. leci tak: . Wiem, że jest do tego zdolna, bo przekręty jakie do tej pory robiła pokazują, że jest to osoba bezwzględna



              > > W dupe uprzejma, ale nieszczera.
              >
              > To akurat pisałam o jej matce.



              NIe, nie tylko o matce, o tej dziewczynie tez. Znowu 13.05. g 10.10, napisalas:
              (...)od matki nie był jednym z powodów ich rozstania. Czy kobieta mnie nie lubi? Nie wiem, podobnie jak jej córka jest dla mnie, jak mawia moja siostra "w d..ę uprzejma"

              napisalas wiec, ze i matka tej dziewczyny, ale i dziewczyna jest w dupe uprzejma.

              Boze, jak ja nie znosze sciemniania.
              Z calej opowiesci jaka tu zamiescilas wylania mi sie obraz osoby pretensjonalnej i uciazliwej w obejsciu. Drazniacej.


              • maryska60 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 22:48
                ada1214 napisała:

                > > Nie pisałam, że jest bezwzględna,
                >
                > Alez pisalas.

                Masz rację. Czasem człowiek używa jakichś słów, a potem wydaje mu się, że ich nie użył. Ponieważ Twój zarzut kompletnie nie trafił w moje emocje wobec tych kobiet, zdziwiłam się, że ktoś to tak odebrał i pewnie dlatego zaprzeczyłam, nie pamiętając dokładnie składni napisanych zdań.

                > Z calej opowiesci jaka tu zamiescilas wylania mi sie obraz osoby pretensjonalnej
                > i uciazliwej w obejsciu. Drazniacej.

                Być może. Właśnie dlatego, że trudno obiektywnie oceniać samą siebie, poprosiłam Was o zdanie.
        • vilez Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 10:40
          Skoro rozmowy polubowne nie pomagają, to pozostaje droga sądowa- i dla syna i dla Ciebie. To chyba lepsze, niż gra w podchody?
          Ale każdy wybiera, co lubi i chce.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 11:35
      Być może była partnerka syna swoją niechęć do niego lub cokolwiek innego, co było przyczyną ich rozstania przeniosła i rozszerzyła na całą jego rodzinę. W tym na Panią. Tak się czasem zdarza. A wtedy nie ma znaczenia co Pani zrobi. Czy będzie Pani miła czy nie. Aktywna czy bierna. Tolerancyjna czy nie. W takich sytuacjach wszytko może być interpretowane przeciwko Pani i synowi. W związku z tym, w tym momencie warto postępować zgodnie ze swoimi potrzebami i możliwościami psychicznymi odnalezienia się w takiej sytuacji. To się może zmienić, także na korzyść. Czas, stabilizacja emocjonalna , dojrzałość często pomagają
      Kierować się dobrem dziecka.
      Dla siebie samej, można podjąć osobisty kontakt z mamą wnuka i spróbować się z nią racjonalnie dogadać. Ale nie ręczę za skuteczność tej metody czytając Pani wpisy. Ale zawsze warto rozmawiać :) Agnieszka Iwaszkiewicz
      • maryska60 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 13:36
        Bardzo dziękuję za opinię. Jak zawsze mądrą i wyważoną :) I wartą wzięcia pod uwagę. Chciałam po prostu spojrzeć na moją sprawę oczami innych ludzi, zrozumieć jak mogę być interpretowana. I widzę, że to olbrzymie spektrum: od współczucia do potępienia. Ale to też jest warte zastanowienia :)
        • altz Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 20:56
          maryska60 napisała:
          > Bardzo dziękuję za opinię. Jak zawsze mądrą i wyważoną :) I wartą wzięcia pod u
          > wagę. Chciałam po prostu spojrzeć na moją sprawę oczami innych ludzi, zrozumieć
          > jak mogę być interpretowana. I widzę, że to olbrzymie spektrum: od współczucia
          > do potępienia. Ale to też jest warte zastanowienia :)

          Witamy w polskim matriarchacie, którego podobno nie ma. :-)
          Tutaj matka rządzi, a jak się pójdzie do sądu, to sąd też będzie kobietą. Tak czy siak, d... z tyłu.
          Dogadać się, nie dogadacie, zostaje sąd i oszczędzanie pieniędzy na dziecko, niedawanie więcej, niż ustali sąd. Pieniądze mogą być, ale w kompletem z ojcem. To ojciec może coś kupić dziecku czy załatwić, to z ojcem dziecko pojedzie na wycieczkę. Czasami to działa. Ta konkretna babka ze słabymi nie będzie się liczyć, więc nie warto podawać ręki do zgody, tylko ustalać swoje warunki.
    • martishia7 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 11:45
      To zabrzmi okrutnie i jest wnioskiem dalekosiężnym, ale w takich okolicznościach przyrody na miejscu syna dyskretnie zrobiłabym badanie DNA, żeby ustalić czy potomek jest aby na pewno jego- żeby się nadaremnie nie przywiązywać.
      • mozambique Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 11:50
        dyskretne badania sa warte tyle co znaczek pocztowy
        czyli nic - patrz ostatni artykuł w POlityce ( dla niezorientowanych w temacie)

        jak jzu jest watpliwosc to tylko sądowe ustalenie ojcostwa , na pewno niedyskretne niestety
        • triss_merigold6 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 11:58
          Pan może zrobić badanie dyskretnie, a w razie niefajnego wyniku wnieść sprawę o zaprzeczenie ojcostwa do sądu i wtedy badanie powtórzyć.
          • mozambique Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 12:21
            no

            najsmiesznej bedzie jak to "sądowe" pokaze wynik inny niz to dyskretne

            casus p. krawczyk z samoobrony sie przypomina
            • triss_merigold6 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 12:26
              Cusz, zdarza się w najlepszych rodzina vide córka wtedy urzędującego prezydenta Kaczyńskiego.
              • mozambique Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 12:31
                ona tez nei wie z kim ma dziecko ?
                • martishia7 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 12:39
                  Ponoć z jakimś squatem warszawskim, na którym chętnie balowała, ale bliżej nic się nie da powiedzieć.
        • martishia7 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 12:12
          Tak, pójść do sądu o zaprzeczenie ojcostwa na rympał, w sytuacji już istniejącego konfliktu z matką dziecka, to doskonały pomysł. Z pewnością nastroi ją to pozytywnie do pana i jego rodziny. Klasyczne rozpoznanie wroga ogniem. Mimo wszystko sugerowałabym, jeżeli już, zrobienie badań dyskretnie, a dopiero w razie wyniku negatywnego, iść do sądu.
          • mozambique Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 12:24
            jeszce raz polecam artykul w pOLityce

            autor nie zosatwia suchej nitki na tych dyskretnych badaniach - tam jest taka wiarygodnosc jak w grze w 3 karty na bazarze
            co wiecej - moze troche na wyrost łączy wysyp tych dyskretnych labolatoriów z tragediami typu "ojciec zastrzelił zone i dziecko i sam popelnił samobójstwo. POwody nienznae , to byla spokojna rodzina" . Tych tragedii jest niemało .

            JAk ktos chce szybko dyskreten badanei = to niech napisze do mnie. NA łądnym papierze poswiadcze mu wszystko co zechce, pieczatke tez przystawie.
            • mozambique Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 12:27
              ha - mozna mi przyslac w foliowej torbeczce co tam chcecie - wypluta gume do zucia , siersc psa , stary plaster spod ławki - wszystko przyjme i wszytko bedzie materialem bilogicznym do analaizy .
            • martishia7 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 12:36
              Czytałam ten artykuł, już jakiś czas temu. Rozumiem problem, ale to jeszcze nie oznacza, że "nie da się" znaleźć na rynku kogoś, kto zrobi to sensownie i wiarygodnie, bez przesady.
              • mozambique Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 12:40
                owszem da sie - ale to wykluc za wsyztskie badania robione po przeslaniu pocztą niewiadomo czego , pobranego przez niewiadomo kogo niewiadomo gdzie
                czyli 100% tych "dyskretnych"
            • vilez Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 12:47
              Hm... to bardzo ciekawe. Bo ja, jako zgłoszony dawca komórek macierzystych, przesyłałam mój materiał genetyczny POCZTĄ- tak, taką tradycyjną pocztą, w kopercie, też na zasadzie: naplute (wymaz z jamy ustnej). Poważna instytucja się tym zajmuje. Może jednak opieraj się na bardziej miarodajnych materiałach, niż artykuł w pop-mediach.
              • mozambique Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 12:59
                i co ? chwalisz sie swoja bezbrzeżną naiwnoscią ?
                znaleiżli jelenia i tyle


                jakos dawcy szpiku ( nawet potencjalni) niczego nie przesyłają pocztą tylko , starodawnymi metodami , ida do laboratorium i po wylegitymowaniu sie oddają krew do analizy
                • mozambique Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 13:02
                  ta twoja powazna instytucja to DKMS ????

                  mój boze - spadłam z krzesla ze smiechu
                  naparwde ty jestes az tak niedouczona i naiwna ?
                  • vilez Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 13:12
                    Można być zarejstrowanym w kilku instytucjach. I tak korzystają wzajem ze swoich baz.
                  • pani.mysz Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 18:01
                    A co jest nie tak z DKMS?
                    Poważnie pytam.
                    Chciałam się u nich zarejestrować i natrafiłam na poważną niekompetencję, ale może miałam pecha.
                    Napiszesz coś więcej?
                • vilez Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 13:04
                  A wytłumaczysz mi tę moją bezbrzeżną naiwność? Chętnie poczytam.
      • maryska60 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 13:40
        :) Spróbowałabym mu to zasugerować! Ale bym miała! :)
        • paris-texas-warsaw Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 13:57
          Co do kontaktów z wnukiem, to uważam mniej wiecej jak Triss. Nie robiłabym jako babcia ruchów przed własnym dzieckiem-rodzicem.
          Co do lubienia-nie lubienia... Jasne, że Cię synowa nie znosi. Z matką są na pewnym poziomie kultury, więc robią to troche bardziej nie wprost, a jednocześnie wiecej niż konsekwentnie pokazują, co myślą. Ale czy lubią czy nie, to mało ważne, bo lubić nie zaczną pewnie.
          To co wg mnie jest intrygujace w tej historii:
          - podległość syna wobec cdawnej dziwczyny, strach na jej reakcję, taka postawa bierno-unikająca,
          - to, że nie mówi syn, co powodem było rozstania - w świetle jego uległości, tego, że bałabyś się naet wspomnieć o badaniach genetycznych, brak złośći na jej postawę to bym widziała, że albo ją jakos idealizuje, albo czuje się winny. Jednocześnie jest to trochę skomplikowane, bo jeśli wchodziłaś z obcą osobą w rozmowy na temat przeszłości Twojego syna... ja bym zabiła;) Uważam, że rodzice sa tylko czasowymi i z racji uwarunkowań naturalnymi dysponentami wiedzy o dziaciach, ale posługiwanie się tą wiedzą jest wg mnie nadużyciem. Panna - dziaciak chodzący do teściowej poskarżyć się na chłopaka. Czemu nie ucinałaś tych rozmów, to już Ty wiesz...
          • maryska60 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 14:00
            paris-texas-warsaw napisała:

            > To co wg mnie jest intrygujace w tej historii:
            > - podległość syna wobec cdawnej dziwczyny, strach na jej reakcję, taka postawa
            > bierno-unikająca,

            Bo ciągle ją kocha? Ale nie miłością zaborczą: musi być moja! Chce żeby wszyscy postrzegali ją w pozytywach, żeby było jej dobrze itd...
            • paris-texas-warsaw Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 14:11
              Ja aż tak w altruizm nie wierzę. Może raczej ma nadzieję, że jeszcze będą razem, nie do końca rzyjmuje rozstanie za ostateczne. Może dziewczynageneralnie rozdawała karty w związku, chciała go zmieniać, zerwała z nim, a on to traktuje jak "karę" i liczy, że jak się pokaże z dobrej strony, to ona da mu jeszcze szansę.... Z tego względu też bym przed dziecko własne nie wkraczała.
              • mozambique Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 14:25
                skoro facet , nawet po porzuceniu , dba o dobre imie byłej to na bank ma cos za uszami i boi sie zeby za bardzo nie szperac w nich
                • paris-texas-warsaw Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 14:55
                  Myślę, że jeśli ta dziewczyna zachowuje się jak się zachowuje, to ten powód po stronie chłopaka jakiś tam był, ale podejrzewam, że nie poważny w klasycznym rozumieniu. Jakby ją zdradzał, okradł czy oszukał w czyms poważnym, to myślę, że by się dziewczyna nie krepowała i w dosadnych słowach to powiedziała jakoś Marysce, a nie gadała o kiepskiej pościeli. Nikt by się nie silił na żadne "miłe slowa", a to pewnie coś nie im po myśli, ale nie takie jawne "zło" chłopaka.
                  Jak by się chciała dowiedzieć od syna, to by musiała w jego ton uderzyć, bo jak będzie działała w stylu odmiennym, to nic nigdy się nie dowie. Mogłaby porozmawiać z synem, jak myśli, co zrobić, żeby jej było miło, czy myśli, za co oni jako rodzina mogliby ja przeprosić, że to wspaniała dziewczyna i może jeszcze będą razem - i zobaczyć, co on na to. Chociaż pewnie musiałby być bardzo naiwny, żeby w to matce uwierzyć i na takie tanie chwyty się złapać. Tym bardziej, że może być tak, że znając te wczesniejsze rozmowy, może już zawsze się obawiać, że i o tej dziewczynie mama następnej wybrance poopowiada.
                  • anula36 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 16:41
                    oj prosze was tysiace facetow ktorym zalezy na dzieciach jest latami szarpanych na rozne sposoby przez matki tych dzieci, a jednoczesnie byle partnerki ich ojcow, ktorym na tychze facetach nie zalezy juz ani odrobine i ktore wiedza co jest dla dziecka najlepsze, to nie jest przypadek odosobniony.
                    • adorra0 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 17:02
                      Anula 10/10. Dziękuję Ci za głos rozsądku i brak teorii spiskowych.
                      • paris-texas-warsaw Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 17:13
                        A o jaką teorię spiskową chodzi? Zwyczajnie każda historia ma jakieś swoje przyczyny i jak się w niej bierze udział, to warto wiedzieć, w czym się bierze udział. Jak się Maryśka dowie, to będzie wiedziała o co chodzi, czy o pieniądze, brak ślubu, obrażenie matki panny czy jeszcze coś innego. Jak będzie wiedziała, czy synowi zależy na dziewczynie czy nie, też jakoś zmodyfikowac może swoje postępowanie. Można iść i do sądu, ale jak się okaże, że syn potem się z dziewczyną zejdzie, to do końca życia synowa ją może i do domu nie wpuścić, jak się w sądzie skłócą.
                        • anula36 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 17:33
                          przyczyny nie maja juz zadnego znaczenia.Wazny jest dzien dzisiejszy.Nie sadze zeby matka dziecka miala sie z jego ojcem zejsc bo i po co?
                          Jest uklad taki - dziewczyna z mega zapleczem rodzinnym,a wiec czesc potrzeb z tego tytulu ma zaspokojona ( wsparcie w opiece nad dzieckiem, bezpieczenstwo, pewnie tez finansowe) ktora potrzebuje ojca dziecka, w sytuacjach podbramkowych, oraz do pokrywania czesci wydatkow, na co tenze ojciec przesuwa wszelkie plany swoje zawodowe, pewnie tez zyciowe, bo ta sytuacja podbramkowa dla matki, to dla niego jedyna szansa niewyszarpanego sila kontaktu z dzieckiem.matka dziecka ma ojca dziecka gledoko w odwłoku i nie stara nie nawet zachowac pozorow vide brak potrzeby zaproszenia ojca dziecka na przyjecie po chrzcinach. Murzyn ma na zadanie przyleciec na 2 lapkach, zrobic swoje i dyskretnie odejsc. Chyba ze bedzie dobrze wygladalo zeby gdzies tam byl.A facet sie bedzie dal szarpac zeby tylko w jakis sposob istniec w zyciu dziecka. zywy przyklad powiedzenia " jak masz miekkie serce, musisz miec twarda d..."
                          • paris-texas-warsaw Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 17:42
                            Ja tak czytać w kartach nie umiem, podziwiam możliwość ustalenia zaocznie, po co ktoś miałby z kimś być lub nie być i na ile do tego się ma majatek osobisty czy rodzinny:) Co do nie zapraszania na chrzciny - wg mnie też cięzko orzec, czy to jest olewcze, wrogie czy neutralne, a ktoś zwyczajnie nie chce się bawić np. z męczącym partnerem z przeszłości, nawet jak jest ojcem dziecka.
                            • anula36 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 17:47
                              ktoś zwyczajnie nie chce się bawić np
                              > . z męczącym partnerem z przeszłości, nawet jak jest ojcem dziecka

                              Tylko to byly chrzciny tegoz dziecka, a nie panienskie mamusi:)

                              ja mam taki poglad na ta sytuacje, ty mozesz miec zupelnie inny. I wolno nam:)
                              • paris-texas-warsaw Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 17:54
                                :)
                                Mnie bardziej by zdziwiło, gdyby ta dziewczyna wzięła sobie na głowę na chrzcinach faceta, z którym zerwała i matkę, której tyle się na darmo na faceta żaliła. Na pewno jest konsekwentna - to można tez do jej zalet dopisać:)
                                • vilez Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 08:47
                                  Niekonsekwencja w świństwie jest zaletą? Można i tak.
                                  • vilez Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 08:48
                                    Pardon:
                                    Konsekwencja w świństwie jest zaletą? Można i tak.

                                    Chodzi o konsekwencję.
    • betty_b_blue Re: Nie wiem jak powinnam postępować 13.05.15, 23:04
      No to ja odpowiem ci z pozycji synowej, by byłam kiedyś w podobnej sytuacji. W sytuacji poważnego konfliktu z partnerem, negatywne emocje rozciągają się na wszystko co z nim związane- w tym przypadku także na ciebie. Nie twierdzę, że to jest dobre i dojrzałe, ale tak często bywa. Przestań więc dziwić się i obruszać, że dziewczyna zmieniła swój stosunek do ciebie.
      Druga sprawa, że powinnaś okazać jej więcej zrozumienia. Jest młoda, a właśnie rozpadło się jej życie. Została samotną matką, hormony buzują i pewnie sama nie potrafi się w tym odnaleźć. Myślę, że ogromne znaczenie ma tu powód ich rozstania, bo pomógłby zrozumieć jej negatywne emocje w stosunku do waszej rodziny. Znamienne też jest, że syn nie chce powiedzieć o co chodzi, a ty nie chcesz go pytać. Trup siedzi w szafie, a wy pomimo deklarowanych bliskich relacji, udajecie, że go tam nie ma. Przemyśl to.... Ja wie, jakie to irytujące- mój mąż swego czasu poważnie chorował psychicznie (co jest znamienne, bo psuło wizerunek idealnej rodzinki), ale nie rozmawiał z o tym z rodzicami, żeby ich nie martwić, a oni udawali, że nic się nie dzieje, bo nie chcieli się wtrącać, a tak naprawdę woleli udawać, że nic się nie dzieje. Istna paranoja! I zgadnij, kto w tym układzie, był tym złym, który psuł rodzinne relacje? Oczywiście ja, bo nie mogłam znieść tej schizofrenii i miałam do teściów ogromny żal, że myślą tylko o swoim spokoju i wygodzie. Wyobraź to sobie- nam się rozwala życie, a oni przyjeżdżają i nawijają o pogodzie i swoim ogródku. Dla mnie to było nie do zniesienia i jawnie to okazywałam. I moja teściowa też nie miała sobie nic do zarzucenia, bo przecież nas tak kocha i chce mieć z nami bliskie relacje, a ja ją odtrącam. Oczywiście, można uznać, żę nie w teściowej był problem i nie powinna być karana, ale jej nastawienie do nas było bezduszne. Bo chodziło tylko o nią i jej dobre samopoczucie. kiedy chciała np. zabrać gdzieś nasze dzieci, nie chodziło o ty by im sprawić przyjemność, czy nam pomóc, ale by zaspokoić jej potrzebę polansowania się jako wspaniała babcia.
      • vilez Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 08:03
        > W sytuacji poważnego konfliktu z partnerem, negatywne emocje rozciągają się na wszystko co z nim
        > związane- w tym przypadku także na ciebie. Nie twierdzę, że to jest dobre i dojrzałe, ale tak często bywa.
        > Przestań więc dziwić się i obruszać, że dziewczyna zmieniła swój stosunek do ciebie.

        Jak to: ma się przestać dziwić i obruszać? Nienormalne zachowanie ma przyjąć za normalne?
        Ależ trzeba się dziwić i obruszać. jest dokładnie, jak napisałaś: to jest niedojrzałe i niedobre, i trzeba się takim zachowaniom przeciwstawiać. A nie- przyjmować za oczywiste, z racji tego "że są".

        > Druga sprawa, że powinnaś okazać jej więcej zrozumienia. Jest młoda, a właśnie rozpadło się jej życie. > Została samotną matką, hormony buzują i pewnie sama nie potrafi się w tym odnaleźć.

        Zrozumienia dla czego? Dla niszczenia relacji dziecka z babcią? Dziecka z ojcem? To, że przeżywa trudny okres, w niczym nie usprawiedliwia jej postępowania. Przeżywając trudny okres można zachowywać się przyzwoicie. I trzeba. Śmiem twierdzić, że "trudny okres" i [postępowanie (jakiekolwiek) się nie warunkują.

        > Znamienne też jest, że syn nie chce powiedzieć o co chodzi, a ty nie chcesz go pytać. Trup siedzi w
        > szafie, a wy pomimo deklarowanych bliskich relacji, udajecie, że go tam nie ma

        Syn ma prawo nie powiedzieć, a ona NIE POWINNA go pytać, skoro sam nie mówi. I to jest normalne, dojrzałe zachowanie. Któremu Ty się dziwisz. Kompletne odwrócenie miar i osi- u Ciebie. Między "trzymaniem trupa w szafie" a "dyskrecją" zachodzi zasadnicza różnica. Znowu coś, co u Ciebie postawione na głowie. To nie są sprawy rodziców, dopóki młodzi nie zechcą ich w to wprowadzić- a nie muszą zechcieć, i raczej jest tu wskazana wstrzemięźliwość, niż odwrotnie.


      • zuzi.1 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 09:01
        Pieknie napisane bettybblue, 10/10, w rodzinie autorki tez mamy do czynienia z podobnym podejsciem. W ramach niby swobody w rodzinie, wolnosci kazdego z jej czlonkow, pewnych tematow sie nie porusza, bo jeszcze trzeba by si bylo wysilic i cos z tym fantem zrobic. A wygodniej jest trupa z szafy nie wyciagac i skupic sie na tematach zastepczych...typu pragnienie opieki nad wnuczkiem i zdziwienie, ze niedoszla synowa na sama mysl o tym nie pala radoscia. Ach niewdzieczna dziewucha :-) Sa 2 rodzaje rodzin narcystycznych, jeden typ to ci, ktorzy najchetniej wszczepili by sie pod skore dzieci w formie czipa, zeby moc nimi sterowac, zarzadzac i kontrolowac, natomiast drugi typ, to ci, ktorzy ignoruja w pewien sposob swoje dzieci. Ale nie jest to taka ignorancja wprost, typu mam cie w dupie, rob sobie co chcesz, o nie, dbalosc o zewn. wizerunek dobrej rodziny, nie pozwala na takie postepowanie. Jest to ignorancja ukryta, jest to przedkladanie siebie samego i swoich uczuc i spraw ponad uczucia i sprawy dzieci.Rodzina autorki kojarzy mi sie z tym typem rodziny. W takiej rodzinie nie ma zaglebiania sie w uczucia innych, jest pewien rodzaj dystansu emocj., a o sprawach trudnych i problemach sie zbytnio nie rozmawia, zeby nie trzeba bylo sie w nie angazowac i pomagac, kazdy radzi sobie sam. Dzieci maja wryte w glowe, ze rodzicom nie zaprzata sie glowy swoimi problemami, bo rodzicom nie jest na reke zajmowanie sie problemami dzieci. Lepiej udawac, ze problemow nie ma i zycie toczy sie dalej, mozba sie wowczas skupic na swoich sprawach.
        • vilez Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 09:12
          Czas dorosnąć. Dorośli znają miarę rzeczy.
        • maryska60 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 09:29
          Zuzi! To, że ktoś nie miesza się w sprawy dzieci nie oznacza, że robi to z wygody. Uwierz mi, wolałabym 1000 razy wziąć sobie na głowę ich problemy i je rozstrzygać niż gryźć się całymi dniami i nocami co się u nich dzieje, domyślać się (czasem niesłychanych rzeczy) i martwić tym. Jeśli dziecko się zwierza i prosi o pomoc, zawsze ją otrzyma, ale są sprawy, do których nie chce się przyznać z różnych powodów: ze wstydu, z obawy, że najbliżsi źle ocenią, albo zaingerują w inny sposób niż by chcieli. To wcale nie jest dla mnie komfortowe rozwiązanie, takie martwienie się często na zapas. Bywało, że dowiadywałam się o jakichś ich kłopotach, martwiłam się tydzień, a oni w tym czasie już balowali, bo problem się rozwiązał, a ja nie wiedziałam.
          • zuzi.1 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 11:28
            Ale tu nie chodzi Maryska o to, zebys wyreczala syna i rozwiazywala ZA NIEGO jego problemy. Chodzi o to, aby w sprawach WAZNYCH, nie blahych, syn wiedzial, ze moze sie do Ciebie zwrocic po wsparcie i zeby chcial to zrobic. Tutaj tego nie ma, jest za to pelne odciecie Cie od informacji i brak checi pogadania z Toba o problemach. Jezeli takiego postepowania uczylas swoje dzieci od zawsze, to masz teraz to co masz. A sprawa dostania kopa od kobiety w ciazy, z ktora sie zylo razem 2 lata, z ktora ma sie dziecko jest sprawa powazna i szkoda, ze syn nie uznal za stosowne, zeby na etapie, gdy zaliczyl kopa z Toba o swoich problemach porozmawiac.Moze cos bys mu doradzila a wtedy moze relacja by sie nie rozpadla. Nie wiem dlaczego masz takie a nie inne relacje z dziecmi, moze od lat pokazujesz im taki model relacji jako norme i dlatego tak jest, moze zdarzylo sie, ze informacje poufne od dzieci przekazalas nueopatrznie dalej i dlatego dzieci stracily do Ciebie zaufanie. Nie wiem, sama powinnas to wiedziec jak jest. Nam napisalas tylko, ze juz od liceum nie wtracasz sie w wybory i decyzje dzieci, pozwalajac im ponisic konsekwencje tych wyborow, jakie by one dla nich nie byly. Dla mnie z Twojego opisu Waszej rodziny wylania sie obraz Ciebie jako matki malo wspierajacej, takiej ktora stoi z boku, ale nie pomaga, nie doradza, jest bo jest...
        • adorra0 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 09:34
          Zuzi, a jakie wrażenie robi na Tobie rodzina dziewczyny?
          • zuzi.1 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 11:10
            Tez negatywne. Rodzina b. hermetyczna, zamknieta, oplatajaca corke. Corka dzialajaca na granicy prawa i moralnosci, nie majaca problemu z przekroczeniem tych granic. Dwulicowosc, falsz, cwanosc, dbanie glownie o wlasne interesy.
            • adorra0 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 11:44
              Biorąc pod uwagę obie Twoje "charakterystyki" będzie ciężko się dogadać. Niefajna sytuacja może trwać i trwać, a zapłaci za nią dziecko:-(
              Trzymam kciuki za Autorkę, zeby okazała się tą mądrzejszą i dojrzalszą, której dobro wnuka NAPRAWDĘ lezy na sercu.
            • betty_b_blue Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 12:14
              Ze wględu na to sama przeszłam, jestem w stanie wyobrazić sobie co czuje ta dziewczyna. Obiektywnie rzecz biorąc, w tamtym czasie zachowywałam się zbyt emocjonalnie, czasem wręcz histerycznie czy niegrzecznie. Nie raz słyszałam od teściów, żebym wzięła się w garść i zaczęła zachowywać, jak normalny człowiek. Tylko, kiedy wali ci się życie, a w środku wszystko krzyczy to nie jest takie proste, a czasem wręcz niemożliwe. Nie jestem dumna z moich reakcji, wiem, że były niewłaściwe, ale nie mam do siebie żalu, bo wiem, pod jaką presją i w jakich emocjach działałam. I w sumie o to też mam ogromny żal do teściów- za ten brak zrozumienia. Gdyby teściowa zamiast nadymać się spojrzała na mnie, jak na przerażoną, zdruzgotaną dziewczynę, której wali się świat i nie rozliczała mnie z moich emocji czy zachowań, pewnie byłoby inaczej. Tymczasem, jak zawsze jej samopoczucie czy ból były najważniejsze.
              Co do opisu rodziny dziewczyny przez matkę, byłabym jednak ostrożna. Pamiętajmy, ze ewidentnie jej opinia jest bardzo subiektywna i raczej nieprzychylna dziewczynie i jej bliskim. I znowu znam to z autopsji- moja teściowa, kiedy się wtrącała nazywała to bliskością i trzymaniem się razem, ale podobne zachowanie kogoś z mojej rodziny było już wścibstwem i panoszeniem się.
              • zuzi.1 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 13:00
                Betty, ale Twoj maz sie wyleczyl i dalej jestescie malzenstwem, z ta sama tesciowa ?
                • betty_b_blue Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 13:07
                  Z tego na co cierpi mój mąż nie da się wyleczyć, ale na chwilę obecną radzi sobie naprwdę dobrze. Teściowa wciąż ta sama, ale mam z nią bardzo chłodne kontakty. Jedno się nie zmieniło, ona wciąż żyje wizją idealnej rodzinki, rozbitej przez podłą synową. Temat choroby męża jest tabu i o tym się nie rozmawia. Ale ja wiem już, że to oni mają poważne problemy ze sobą i przestałam się za to wszystko obwiniać. Zrozumiałam też, że dobre stsunki z teściami/rodzicami nie są 'obowiązkiem', ale przywilejem i OBIE strony muszą na nie ciężko pracować. Ale to chyba temat na inny wątek :)
      • celestyna444 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 09:57
        >W sytuacji poważnego konfliktu z partnerem, negatywne emocje rozciągają się na >wszystko co z nim związane
        Dokładnie na wszystko... oprócz faceta KASY... hehehe
    • maryska60 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 09:57
      OK, dużo tu było dywagacji na temat powodów ich rozstania, więc powiem co wiem. Nie pisałam o tym, bo w sprawie, jaką ja poruszyłam, nie miało to większego znaczenia. Ale zaczęłyście rozbierać wszystko na czynniki pierwsze, oceniać mnie, moją rodzinę, często sarkastycznie, więc napiszę.
      Generalnie to dowiedziałam się, że syn jest "wredny" i ją denerwuje jego zachowanie. W szczegółach opowiadała sytuacje, w których np nie chciał ściąć starego drzewa, bo będzie na nim budował domek dla dziecka, wymyślił, że dziecko będzie chodzić do pobliskiego przedszkola, a nie w centrum miasta, bo sceptycznie podszedł do jej pomysłu przeznaczenia jednego z pokoi dla jej matki (!). Przy okazji opowiadała o różnych jego grzechach z przeszłości - że tu się upił, tu nie zrobił czegoś, co obiecał, że jak mieszkał sam, to miał w mieszkaniu bałagan i niechlujnie się ubierał. Na dodatek ma nieodpowiednie towarzystwo, wszyscy jego koledzy to nieroby, obiboki i ćpuny (fakt, że mnie to towarzystwo też się niespecjalnie podoba, ale oprócz miłości do imprezowania, wszystko są to ludzie pracujący, z wyższym wykształceniem, niektórzy mają już żony, które jakoś z nimi wytrzymują i dzieci). Na pewno nie doszło do żadnej zdrady ani przestępstwa typu pobicie czy okradzenie. Gdyby tak było, na pewno bym się dowiedziała. Fakt, syn jest dość niezorganizowany, bałaganiarz nie tylko w sprawie rozrzucania skarpetek, ale i w układaniu swoich spraw, często czegoś szuka, gubi, zapomina, nie dotrzymuje słowa. Ale o tym miała możliwość przekonać się, mieszkając z nim 2 lata. Skoro zdecydowała się na tak poważne kroki, jak wspólny zakup domu, zajście w ciążę, to uważałam, że mimo tych jego wad na tyle go kocha, że potrafi z nim żyć pomimo tych wad. Zwłaszcza, że sama przyznawała, że powoli on zmienia te swoje niedobre przyzwyczajenia.
      Mam jeszcze jedno podejrzenie, ale nie chciałam o nim pisać, bo może być dla niej krzywdzące, a nie mam żadnych dowodów. Że ona po prostu chciała mieć dziecko, niekoniecznie męża. Wytrzymywała z nim, bo uważała go za dobry materiał na ojca (ciekawostką jest, że już na początku znajomości wyciągnęła go na badanie krwi ;) Ciągle mówiła, że musi przed trzydziestką urodzić dziecko. A jak już była w ciąży, to przestał być jej potrzebny. Ale to tylko takie dywagacje złośliwej teściowej. :P
      • mozambique Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 10:25
        no tak - synalek alkoholik , ćpajacy z kumplami to dla mamusi nic powaznego ????

        ale synowa to suka pazerna na kasę ?

        wiesz co - chyab powinnas sie leczyć
        • anula36 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 12:03
          Mam jeszcze jedno podejrzenie, ale nie chciałam o nim pisać, bo może być dla niej krzywdzące, a nie mam żadnych dowodów. Że ona po prostu chciała mieć dziecko, niekoniecznie męża. Wytrzymywała z nim, bo uważała go za dobry materiał na ojca (ciekawostką jest, że już na początku znajomości wyciągnęła go na badanie krwi ;) Ciągle mówiła, że musi przed trzydziestką urodzić dziecko. A jak już była w ciąży, to przestał być jej potrzebny. Ale to tylko takie dywagacje złośliwej teściowej.

          Moze dywagacje, a moze clou calej sytuacji.
          • betty_b_blue Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 12:33
            ''(ciekawostką jest, że już na początku znajomości )'' a może chciała sprawdzić czy twój uroczy synek nie jest nosicielem wirusa HIV na przykład- sama pisałaś, że prowadził dość rozrywkowy tryb życia. To akurat dobrze o niej świadczy.
            A takie 'niewinne' podejrzenia świadczą o prawdziwym stosunku autorki do niedoszłej synowej. Oficjalnie bardzo ja lubi, akceptuje się i stara, a w głębi duszy gardzi nią i uważa za niegodną swego ukochanego syneczka i posądza o złapanie na dziecko. Synek zaś jest zaledwie lekko roztargniony i lubi się czasem zabawić w szemranym towarzystwie, ale to przecież nic takiego....
            Ja mam taką teściową i też wszyscy się dziwią, czemu mam z nią złe kontakty. To taka sympatyczna kobieta, urocza, pomocna i tak kochająca wnuki. Ale tylko ja wiem, że uważa, że zmarnowałam jej syna i odciągnęłam go od nich i tak naprawdę mnie nienawidzi. Z taki podejściem, żadne wielkie słowa i gesty nie mają znaczenia. Takich ludzi się unika. Uśmiechasz się do niej słodko, oferujesz pomoc, ale aż zieje od ciebie niechęć i żal do niej. Czemu więc dziwisz się, że się od ciebie opędza?
            Jeszcze jedno- miałam znajomą, której mąż okazał się alkoholikiem. Dziewczyna miała z nim jazdę bez trzymanki, zakończoną praniem brudów w sądzie. I oczywiście zdaniem teściowej, to była jej wina bo była kiepską żoną, a do tego grubo przesadzała,bo przecież jej syneczek jest tylko trochę nerwowy i dlatego bije, pije, bo jest wrażliwy, a nie zarabia na rodzinę, bo przecież nie będzie harował poniżej swoich kwalifikacji za marne grosze. Sorry, ale mamusie synków są bardzo często wysoce nieobiektywne jeśli chodzi o przewiny ich pociech...
            • mozambique Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 12:45
              ''(ciekawostką jest, że już na początku znajomości )'' a może chciała sprawdzić
              > czy twój uroczy synek nie jest nosicielem wirusa HIV na przykład->?

              bingo !! bo jzu o wenerach to pewnie nie wypada tak glosno pisac , nie ?
            • sebalda Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 12:59
              Ale my tutaj nijak nie rozstrzygniemy, czy mamy do czynienia z wybielającą ukochanego synka matką, która zieje jeśli nie nienawiścią, to wielką niechęcią do synowej, czy z młodą kobietą, która faktycznie chciała znaleźć ojca dla dziecka i której potem nagle wszystko zaczęło przeszkadzać, a teraz traktuje go jak murzyna, który zrobił swoje i może odejść, a jego matkę ma w głębokim poważaniu. Bo przecież i tego nie można wykluczyć.
              O synu autorki dobrze jednak mimo wszystko świadczy to, że broni tej młodej kobiety, że stara się ją rozumieć, mimo że ona traktuje go naprawdę jak śmiecia (niezaproszenie na chrzciny własnego dziecka rozumiałabym tylko, gdyby facet naprawdę był łobuzem). Autorka napisała, że synowa żaliła się na okazjonalne upicie i na towarzystwo, gdzie się ćpa, ale nie musi to być skrajna patologia. W sumie te zarzuty naprawdę nie świadczyły o tym, że facet jest najgorszy, pisanie, że to alkoholik i ćpun jest sporym nadużyciem.
              O dziewczynie natomiast nie najlepiej jednak świadczy to, że izoluje dziecko o babci, jednocześnie nie rozmawiając z nią. Jeśli ma coś konkretnego do matki partnera, to czemu jej tego nie powie? Wyjaśnieniem byłoby faktycznie odrzucenie po całości ludzi, którzy po uzyskaniu celu, jakim było dziecko, nie są już do niczego potrzebni. Mnie się to jednak układa w jakąś logiczną całość. Ale oczywiście mogę się bardzo mylić.
              • betty_b_blue Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 13:10
                Albo autorka przedstawia nam tylko te fakty, które jej pasują. Moja teściowa, o której pisałam wcześniej też w życiu nikomu by się nie przyznała co się dzieje w naszej rodzinie, za to wszystkim dookoła opowiadała, ze się na nią uwzięłam i ona nie rozumie czemu tak podle ją traktuję. A ona przecież chce dobrze....
                • adorra0 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 13:31
                  Krytykujesz Autorkę, a popatrz jak Ty sama wdzięcznie obrabiasz tyłek teściowej i też siebie przedstawiasz w dobrym świetle. Dlaczego Tobie mamy wierzyć, a jej nie? Ani Autorka nie jest twoją teściową, ani ich problem nie jest tak wielkiego kalibru jak Wasz. Wyluzuj.
            • maryska60 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 13:27
              betty_b_blue napisała:

              > ''(ciekawostką jest, że już na początku znajomości )'' a może chciała sprawdzić
              > czy twój uroczy synek nie jest nosicielem wirusa HIV na przykład- sama pisałaś
              > , że prowadził dość rozrywkowy tryb życia.

              Owszem i nawet jak się o tym dowiedziałam, to się ucieszyłam, że jest taka zapobiegliwa. Odebrałam to jako znak dbałości o niego. A swoją drogą ona święta też nie jest, poznał ją w tym samym środowisku, co do balowania, to można się zastanawiać kto w tym jest lepszy.

              > Sorry, ale mamusie synków są bardzo
              > często wysoce nieobiektywne jeśli chodzi o przewiny ich pociech...

              Wiem o tym, sama mam teściową ;) Dlatego bardzo się staram tego nie robić. Ale też doskonale wiem, że pewnie mi się to nie udaje, cóż to zwykle jest normalna sprawa, że się swoje dziecko kocha, zna się je od małego, więc wie się jak dorastał, jaką ma wrażliwość, wady i zalety. Swoje dziecko też się "tworzy", nawet jak się buntuje przeciwko swoim rodzicom, to wiele od nich przejmuje. My się teraz z mężem śmiejemy czasem, bo w okresie bycia z nią bardzo nas krytykował za wiele rzeczy, że oszczędzamy, że wszystko chcemy robić własnym sumptem, że nie umiemy walczyć o swoje, że jesteśmy niezaradni życiowo. Teraz przychodzi i chwali się jak to przerobił stare krzesło na ławeczkę i kupił coś okazyjnie. Jednak czym skorupka nasiąknie... ;)
              • zuzi.1 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 14:05
                Ale ten test, to nie byl znak dbalosci o niego, ale o nia sama :-) a Ty juz pomyslalas, ze to znak dbalosci o syna.
            • adorra0 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 13:37
              Sorry, ale mamusie synków są bardzo
              > często wysoce nieobiektywne jeśli chodzi o przewiny ich pociech..
              No tak, mamusie córeczek są lepsze.
        • maryska60 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 12:16
          Wiesz, mmozambique, naprawdę Twoje wypowiedzi rozbawiają mnie :) Masz jakiś problem ze sobą, że starasz się cały czas wszystkim dowalać? Czy tak dla zabawy? W sumie po co ja to czytam, skoro mam tyle mądrych, wnikliwych uwag i sugestii? Ale dla mnie to też nauka, że tacy ludzie są i na ich opinie jesteśmy narażeni.

          > no tak - synalek alkoholik , ćpajacy z kumplami to dla mamusi nic powaznego ???
          > ale synowa to suka pazerna na kasę ?


          > wiesz co - chyab powinnas sie leczyć

          Wzajemnie :)
          • mozambique Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 12:44
            tyle masz do powiedzenia w temacie alkoholu w zyciu swego synka i jego cpajacego towarzystwa ?

            czy moze wciaz wierzysz ze tylko oni cpają a twoj syn ,. spedzajac z nimi czas, absolutnie nie?
      • adorra0 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 12:13
        A co z ojcem dziewczyny?
        • maryska60 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 12:22
          adorra0 napisała:

          > A co z ojcem dziewczyny?

          Ojciec nie żyje, wcześniej rozwiódł się z matką, podobno pił i to była przyczyna rozpadu małżeństwa. Ale od czasu do czasu dochodzą do mnie jakieś sygnały, które budzą różne niefajne skojarzenia. Że jak dzieci były małe, to był bardzo przedsiębiorczy, że dbał i był dobrym ojcem. Że pod koniec życia miał jakieś problemy z prawem. Ale czy przypadkiem te problemy nie były z powodu alimentacji? Kiedyś matka wnuka się odgrażała, że będzie dochodzić swoich praw choćby miała syna do więzienia wsadzić "a w więzieniu alimenciarze mają najgorzej" Skąd taka wiedza?
          • betty_b_blue Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 12:39
            'Ale czy przypadkiem te problemy nie były z powodu alimentacji?'
            Nie, jeśli już to były z powodu nie łożenia na własne dzieci. To nie matka była zła, że ścigała pana o alimenty, a pan, był skończona świnią, że migał się od utrzymywania ich.
            Swoją drogą dla twojego syna byłoby o wiele lepiej z wielu względów, gdyby alimenty zostały uregulowane sądownie i oficjalnie, nie sądzisz?
            • mozambique Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 12:48
              no cóz - standard - c órka alkoholika wzięła sobei za partnera tez pijącego faceta

              bo ze ów syn autorki pije to juz chyba wszyscy wiedzą, z wyjatkiem autorki oczywiscie
              tylk ze autorka ograniczyla sie do okreslenia "zarzuty synowej są dla mnei absurdalne"

              no czyż to nie standart?
              • betty_b_blue Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 12:57
                Tym bardziej razi jej hipokryzja. Autorka ewidentnie nie cierpi synowej i jej rodziny, ale dziwi się, czemu dziewczyna ma do niej negatywne nastawienie. Do tego idealizuje synka, obwiniając o wszystko synową. Klasyka gatunku, my jesteśmy taką wspaniałą, kochającą się rodziną, a synek popełnił mezalians żeniąc się z dziewczyną z marginesu...Echh...
                Ale jeśli pan na poważnie ma problem z alkoholem, to by wajaśniało czemu dziewczyna drastycznie ogranicza mu kontakty z dzieckiem. Może się po prostu bać o jego bezpieczeństwo.
                • adorra0 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 13:25
                  No tak...biedna, skrzywdzona, niewinna lelija grająca własnym dzieckiem.
                  Standard czy raczej stereotyp to ja tu widzę jeden, abstrahując od tematu wątku - dziewczyna i mamusia dziewczyny to te dobre, syn i jego matka to ta zła.
            • martishia7 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 12:58
              W pierwszej kolejności powinien zacząć przekazywać pieniądze na dziecko przelewem na rachunek wpisując w tytule "alimenty na X za miesiąc Y".
              • paris-texas-warsaw Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 14:02
                Chciałam napisać, jak ja bym dopowiedziała tę historię. Już wczoraj pisałam, że dla mnie dziwne były te rozmowy z tesciową o synu, zwróciłam też uwagę na informację o tym, jak dziewczyna jest zżyta ze swoją rodziną... Dzisiaj piszesz Maryśką, że to rodzina dysfunkcjonalna, z alkoholizmem, więzieniem etc. Dokładnie tak by to wyglądało. Najpierw przypomnę słowa pewnego psychoterapeuty - jak ktoś wchodzi do gabinetu i zaczyna, że przynajmniej dzieciństwo miał świetne, to ten temat jeszcze na pewno wróci;) Ja w swoim życiu nie spotkałam nikogo z fajnej rodziny, kto by ten temat specjalnie podkreślał (jak ta dziewczyna - o matce i bracie...), bo to jest zwyczajna oczywistość dla ludzi z normalnych rodzin. Natomiast temat "fajnej rodziny" w różnych odsłonach to temat wielu osób z rodzin chorych. To co Ci się może wydawać wychwalaniem własnej rodziny to na poły pewnie kompensacja, na poły faktyczne uważanie jej za lepszą niż inne rodziny normalne. Zwyczajnie nie jest łatwo po życiu w chorej rodzinie odnaleźć się w innej rzeczywistości, ta dziewczyna może w Tobie tez szukała nadmiarowego oparcia, stąd te dziwne prośby o zajęcie jakiegoś stanowiska w sprawie dorosłego syna. Ja osobiście nie wierzę w możliwość bezkolizyjnego życia po życiu z alkoholikiem bez dłuższej terapii. Czemu ta dziewczyna mieszkała u dziadków tez możesz się nigdy nie dowiedzieć, jakaś tam bajeczka na ogólne potrzeby mogła się pojawić. Jeśli się nie dogadywała z Twoim synem, cóż... Z córkami alkoholików nie zawsze jest się łatwo dogadać;) Może coś o jej domu rodzinnym miał na myśli Twój syn mówiąc, że ma ciężko etc. Więc powodzenia w dogadywania się co do wnuka, ale faktycznie może być ciężko:(
                Co do Betty-b... Jakiś czas temu analogiczne zarzuty miała jakaś kobieta - żona męża z nerwicą lękową, tu rozumiem jakieś ostrzejsze zaburzenia psychiczne. Takie same zarzuty były do teściowej. Też, że nikt nie mówi, jak jest w domu, etc. A co ma teściowa mówić? Ktoś jest chory psychicznie, to jest chory. Ma to potwierdzać? Syna nie wyleczy, ma swoją pewnie strategię odnalezienia się w tej sytuacji. Żona jednak wybiera sobie męża, chce być z osobą chorą psychicznie, to jej wybór. Ojciec z matką z takiego dziecka i pewnie możliwego obwiniania się, że może coś schrzanili w wychowaniu pewnie się nie wypiszą nigdy. Ta sytuacja nie ma nic wspólnego z sytuacją Maryśki, wg mnie jest tylko wynikiem chęci pokazania jak się jest dzielnym/inni nie pomagają/czemu nikt nic z tym nic nie robi / czemu na mnie to spadło. etc. etc. Teściowa nic nie ma do wewnętrznej sytuacji syna w domu- że się nie wtrąca, to chwała jej za to. IMHO.
                • betty_b_blue Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 14:15
                  Teściowa nic nie ma do wewnętrznej sytuacj
                  > i syna w domu- że się nie wtrąca, to chwała jej za to. IMHO.

                  Odpowiem, jako wywołana do tablicy. A gdyby syn chorował np. na nowotwór? Mizerniał w oczach, jeździł po szpitalach, a rodzice omijali ten temat szerokim łukiem, jednocześnie podkreślając jaką są wspaniałą rodziną. Też tak byś to oceniła? Tu nie chodzi o spory w małżeństwie, a o chorobę syna! Jest różnica pomiędzy traktowaniem normalnie czyjejś choroby, czy niepełnosprawności, a sytuacją w której udajemy, że tego w ogóle nie ma i wszystko jest pięknie.
                  • paris-texas-warsaw Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 14:23
                    Przypuśćmy syn jest schizofrenikiem, dostaje ataków, psychoza goni psychoze. Co ma ta matka zrobić? Mówić synowi, żeby się uspokoił, czy jak już jest na lekach przypominać mu, że jest chory? W przełożeniu na konkretne działania, to nie wiem, czego można by oczekiwać? Jak by nie było to jest czyjas choroba, malo da się zrobić w czyjejs poważnej psychicznej chorobie, w zaziębieniu robi się herbatki, przy złamanej nodze robi zakupy, a w takiej sytuacji czego byś oczekiwała? Zresztą chyba przede wszystkim czego by oczekiwała osoba chora? Potwierdzania faktu choroby, czy Ty ja wyżej piszesz potwierdzania jak było źle - tzn. jakie spustoszenie de facto czynił swoją choroba Twój mąż, a syn teściowej?
                    • paris-texas-warsaw Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 14:48
                      Raczej nie da się zaprzeczyć, że w podobnym mechaniźmie jak dziewczyna "chwali" się swoją rodziną, to matka chorego psychicznie syna "chwali" czyli idealizuje obraz własnej rodziny. To wg mnie jest to podobieństwo w obu sytuacjach.
                      • adorra0 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 15:14
                        Jeżeli nawet to jedyne. Sytuacja Betty jest bez porównania trudniejsza. Kiedy choruje jeden członek rodziny to choruje cała rodzina i trzeba nie tylko wesprzeć chorego, ale i zatroszczyć się o własne uczucia czy uczucia dzieci. Jeżeli chodzi o niedoszłą synową to jej zachowanie ma ścisły związek z rodziną pochodzenia, zresztą nie chcę się powtarzać, bo wyżej to świetnie opisałaś. Myślę, ze trafiłaś z rozpoznaniem w 10:-)
                    • betty_b_blue Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 15:06
                      Mój mąż choruje na coś innego, ale w porządku, przeanalizujmy ten przykład. Czyli uważasz, że to w porządku, że kiedy syn ma ataki psychozy rodzice zostawiają jego żonę samą z tym wszystkim, a zjawiają się kiedy już mu się polepszy, żeby odegrać obiadek szczęśliwej rodzinki. Bo jeśli tak, to nie mam pytań. A wspierać można różnie, tak jak w każdej innej chorobie. Pytam ponownie, czy uznałabyś za normalne, udawanie, ze syn jest zdrowy, gdy ten choruje na nowotwór?
                      Twoje słowa bardzo mnie ranią, bo przeszłam koszmar, a ty wmawiasz mi, że miałam zbyt wygórowane oczekiwania wobec teściów. Co ciekawe w tamtym okresie dostaliśmy o niebo więcej wsparcia od przyjaciół, teoeretycznie obcych mi ludzi, niż od rodziców męża, którzy wszystkim dookoła powtarzali jaką wspaniałą rodzinę tworzymy.
                      • paris-texas-warsaw Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 15:17
                        Mam nadzieje, że jednak nie wmawiam. Raczej opisałam możliwą wg mnie trudność. Nie podejmę się oceniać, jak jest "normalnie", może tylko, że pewnie im silniejsza osoba tym bardziej się skontaktuje z realnością, ale to taki truizm. Myślę, że każdy ma prawo do swojego nazywania rzeczywistości, dlatego rozumiem też i dziewczyne, że truła o swojej wspaniałej rodzinie, w co wątpię, z przyczyn wyżej opisanych. Mnie samej długo dziwiły i męczyły różne kwestie w normalniejszych niż moja rodzina, i musiałam się przystosować do innych punktów odniesienia:)
                        • paris-texas-warsaw Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 15:22
                          Chociaz tez rozumiem w pewien sposób te oczekiwaia, sama wiele razy tu pisałam o swojej mamie i jej odpałach i braku jasnego nazwania mi, co i jak. Ale rozumiem, że babcia w jakiś sposób była między młodem i kowadłem, ja nie mam pojecia jak rozmawiać z dziećmi chorych psychicznie rodziców, w jakim etapie ich życia - jak. Podobno w Stanach są specjalne programy dla dzieci rodziców mających konkretne problemy psychiczne, więc to jest może i do zrobienia, ale bardziej bym stawiała na specjalistów, niż osoby z tym powiązane. Choroby psychiczne są na tyle ciężkim tematem, że chyba też mało kto umie przy osobie chorej ten temat poprowadzić.
                  • adorra0 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 15:01
                    A nie przyszło Ci do głowy,że oni się po prostu boją? Już pomijam fakt, że każdy radzi sobie z chorobą w rodzinie na swój sposób. Inna sprawa, że kiedy choruje ktoś w rodzinie to rzutuje to na całą rodzinę. W tym konkretnym przypadku najbardziej choroba męża dotyka Ciebie i dzieci. Przepracowałaś chorobę męża z psychologiem, przeszlaś żałobę po zdrowym małżonku?Czy zastosowałaś przeniesienie problemu na teściów?
                  • zuzi.1 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 15:02
                    Ale ta choroba jest rysa na tle wizerunku idealnej rodziny. Aby rysy nie bylo, nalezy udawac, ze choroba nie istnieje. Wiec zaprzecza sie rzeczywistosci i problemu nie ma.
                    • azile.oli Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 15:15
                      Tu przecież nie chodzi o to, żeby ta teściowa , której syn jest chory psychicznie rozgłaszała to publicznie. Mam wrażenie, że tej synowej chodziło o to, żeby zamiast o pogodzie gadać, teściowa zainteresowała się po prostu, jak sobie dziewczyna radzi w tej sytuacji, jak to wpływa na wnuki, jak może realnie pomóc.
                      Bo o ile jeszcze mogę zrozumieć idealizowanie rodziny przed osobami obcymi, to przecież kuriozalne jest udawanie w kontaktach z synową, synem i wnukami , że syn jest zdrowy, temat nie istnieje, synowa powinna radzić sobie sama i absolutnie nie wspominać, że z małżonkiem, a ich synem nie jest idealnie i to wspólny rodzinny problem, bo ci teściowie to przecież rodzice męża. Nie rozumiem jak można lekceważyć chorobę dziecka i uważać, że synowa jest wredną suczą, bo nie potrzebuje teściowej do słodkopierdzących gadek.
                      Jeśli się teściowa trzyma na dystans od problemów własnego dziecka i jego rodziny, to niech się nie dziwi, że synowa trzyma ją na dystans.
                      • zuzi.1 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 15:59
                        Otoz to azile.oli. Ciekawe czy rodzice meza nie mieli wczesniej swiadomosci, ze syn ma problemy psychiczne, zanim facet sie ozenil z betty. Czy nie bylo wczesniej mniejszych lub wiekszych oznak syna problemow.
          • vilez Re: Nie wiem jak powinnam postępować 14.05.15, 15:39
            Maryska, wiesz co myślę? Że Twój syn z tym związkiem z nią wdepnął w niezłe g... Szkoda, że się nie połapał wcześniej. jeśli mam rację, to Twój syn robi błąd starając się o ewentualne zejście się z nią. Od takiej patologi to z dala. Tylko dzieciaka szkoda. Kurcze, współczuję Wam.

            Też sądzę, że go chciała naciągnąć na dziecko i pewnie na kasę.
            Trzeba zawalczyć o częste widzenia z dzieckiem na Waszym gruncie.
            Zrób, jak napisałam- list do niej, a potem- sąd. Trzymaj się.
            • maryska60 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 17.05.15, 12:03
              vilez napisała:

              > jeśli mam rację, to Twój syn robi błąd starając się o ewentualne zejście się z nią.

              Teraz twierdzi, że już nie. Ale widzę, że nadal ją kocha, nie da powiedzieć złego słowa na nią, idealizuje. Nie wiem jak zareaguje na jej nowy związek, bo ona oczywiście wszystkim dookoła opowiada, że nie zamierza być sama. Ostatnio powiedział mi, że "Ona też już się przekonała, że to nie jest tak, jak jej się zdawało, że sobie szybko znajdzie kogoś innego". Najlepiej, żeby to on sobie szybko kogoś znalazł. Ale czy będzie miał siłę szukać?
              • vilez Re: Nie wiem jak powinnam postępować 17.05.15, 12:28
                Rozumiem. Uczucia idą inną droga, niż nasze racjonalne "chcenie". Dłużej wygasa uczucie, niż racjonalny ogląd sytuacji. Ale w końcu wygasa. Szczęśliwie jest, jeśli w tym czasie nie narobi się głupstw (myślę o Twoi synu), i trzeba mieć nadzieję, że tak się stanie, że nie narobi- w sensie, że podda się wszystkim głupim warunkom przez nią stawianym. Osoba kochająca a niekochana w tym sensie jest na słabszej pozycji. No i trzeba odbyć drogę cierpienia i późniejszej żałoby. Na to nie ma niestety rady :-(

                Nie należy życzyć mu, by sobie kogoś szybko znalazł, bo to się może źle skończyć dla nowego związku.

                Ty też będziesz odbywać żałobę po tym związku. Rozedrganie, kryzysy emocjonalne - wszystko na tej drodze jest normalne.

                W tym wszystkim najważniejsze jest moim zdaniem pamiętać, że syn jest ojcem, a TY babcią, i że macie prawo do dziecka/wnuka na takich samych prawach jak matka dziecka i jej rodzina. Nikt nie powinien Wam tego prawa uszczuplać. O to warto zawalczyć.
                Ja jestem z opcji jasnego stawiania granic, im jaśniej je postawisz, tym inni będą je bardziej respektować. Ergo: realnie więcej uzyskasz. Moim zdaniem nie macie z synem innego wyjścia, niż jasne, proste w nazwaniu (prawo) i skutkach (prawnych) działanie. Jeśli chcecie mieć kontakt z dzieckiem.
                Pozdrawiam Cię serdecznie i wspieram.
                • maryska60 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 17.05.15, 15:31
                  Jest pewien problem w tym, że kiedy on stawia warunki, to ona go straszy. Że jest niezrównoważony, że ją nęka i ona odda sprawę do sądu o odebranie praw rodzicielskich i zakaz zbliżania się. Podobno ma zapisy jakichś rozmów na czacie, gdzie on jej się odgraża, że ją wsadzi do więzienia, bo zna jej ciemne machlojki, że ją wyrzuci z pracy (jest fikcyjnie zatrudniona w jego firmie, żeby mieć wyższy zasiłek macierzyński). Tak mnie też straszyła, mówiła, że jak jej brat się dowie, to mu obije mordę, itp. Niestety, nigdy mi nie udostępniła tych rozmów, a teraz, kiedy wszystko się zaczyna uspokajać, nie chcę już tego wyciągać. Może jednak emocje opadną i się dogadają?
                  Myślę, że te złe słowa, które padły z obu stron, właśnie przekreślają możliwość bycia razem. I syn to wie.
                  Może masz rację, że nie powinien za szybko szukać nowej miłości. Zresztą ona z jednej strony mi mówi, że chciałaby tego bardzo, bo wtedy da jej spokój, a kiedy indziej się wścieka, że on podrywa jej przyjaciółkę (no, trochę to prowokacyjne jest). Kiedy jej mówię, że przecież sama chciała, żeby sobie kogoś znalazł, to ona protestuje:"Ale nie moją przyjaciółkę! To jest nieetyczne!" Nie wiem dlaczego to jest nieetyczne, jeśli oboje są wolni, a jeszcze on ma przyzwolenie na nowy związek? Aaa! Może jej przyjaciółka nie ma takiego przyzwolenia? ;)
    • maryska60 Hurtem 17.05.15, 11:58
      Nie mam cierpliwości odpowiadać na każde pytanie i zarzuty, a pojawiło się tu ich multum. Niektóre naprawdę mnie zaskoczyły. Na przykład, że syn jest alkoholikiem i ćpunem, potencjalnie narażonym na HIV, że ja nienawidzę matki mojego wnuka, że nasza rodzina jest patologiczna. To tylko daje mi do myślenia, jak różni są ludzie i z jak różną oceną można się spotkać. To dla mnie jednocześnie bardzo poważne ostrzeżenie, a z drugiej strony powód do zajęcia stanowiska, że zawsze znajdzie się ktoś, komu nie pasujemy. Więc może nie warto się starać i przejmować?
      Na te wszystkie zarzuty postanowiłam odpowiedzieć hurtem.
      Przede wszystkim, zaczynając temat, nie chciałam roztrząsać dlaczego tak się stało. Uważam, że moja wiedza na ten temat jest zbyt skromna, żeby ją oceniać. Być może popełniłam jakiś błąd wychowawczy, że moi synowie są tacy zamknięci? Bo to, że mają nasze wsparcie, że ich kochamy, to nie ulega wątpliwości i oni o tym doskonale wiedzą. Zawsze byliśmy kochającą się, ciepłą rodziną. Kiedyś zaczęłam wypytywać o to starszego syna, który taki okres swoich życiowych niepowodzeń i zamykania się, ma za sobą. Powiedział, że to wynika ze wstydu, że sprawiają nam zawód. Że miał cały czas poczucie, że musi sam sobie dać radę, a nie zawracać nam głowę swoimi problemami. Kompletny brak zrozumienia, że więcej zmartwienia powoduje niewiedza i domyślanie się, niż najgorsza prawda.
      Nie oceniam, a tym bardziej nie nienawidzę niedoszłej synowej. Również nie idealizuję syna. Wiem, że nie jest święty, że potrafi zachowywać się nagannie, o czym sama się czasem przekonywałam. Napisałam, że jest niezorganizowany, niesłowny, bywa arogancki. Z takim człowiekiem trudno się żyje, wiem coś o tym, bo podobne cechy ma mój mąż. Nie tylko go nie wybielałam przed narzeczoną, ale nawet zwracałam jej na te cechy uwagę. Skoro jednak mimo wszystko planowała z nim założenie rodziny, sądziłam, że podobnie jak ja w swoim związku, potrafi z tym żyć i to opanowywać. Zwłaszcza, że syn był w stanie dla niej zrobić wszystko, wystarczyło więc umiejętnie pokierować (tu też mam doświadczenie ze swoim mężem). To, że napisałam o imprezowym towarzystwie syna, nie oznacza, że jest alkoholikiem czy ćpunem. Może trochę przesadziłam z moimi zastrzeżeniami, bo my jesteśmy wybitnie nieimprezowi, więc fakt, że nasz syn w każdy weekend szedł na dyskotekę i wracał nad ranem, to już było niepokojące. Że pije (okazjonalnie) alkohol i popala marihuanę, sam nam powiedział, twierdził że to incydentalne sytuacje, sama nigdy nie widziałam go pijanego ani naćpanego. Zresztą od ponad roku zupełnie rzucił te używki, powiedział nam, że zdał sobie sprawę, że największe głupoty w swoim życiu zrobił po alkoholu i nie chce, żeby nadal takie rzeczy się mu zdarzały. Poza imprezowymi weekendami (też bez przesady, nie dzieje się tak co tydzień, zwłaszcza teraz, kiedy są już "dorośli"), zarówno on, jak i jego towarzystwo, prowadzą normalne życie - pracują, mają rodziny, zachowują się nienagannie. Jego dziewczyna też z tego środowiska się wywodzi, nie poznał jej w kościele ani w bibliotece, tylko na jednej z imprez. I "imprezowali" razem przez 2 lata. Dlatego nie wiem i nie rozumiem co się nagle stało. Widzę sporą zmianę w jej zachowaniu, zazwyczaj wyluzowana i radosna, jest teraz jakaś rozedrgana, reaguje nerwowo, wręcz agresywnie na często błahe sytuacje. Nie tylko, że jej nie nienawidzę, ale jest mi jej żal. Niestety, nie mogę jej w żaden sposób pomóc, ani nawet wesprzeć duchowo, bo każdy gest z mojej strony odrzuca. Nie wykluczam, że to moja wina tylko po prostu jestem za głupia, żeby to zauważyć? Może chciała z mojej strony jakiegoś potępienia syna, jakiejś interwencji, może spodziewała się większego wsparcia, np finansowego (bo emocjonalne i w postaci zrobienia czegoś, zawsze miała)? Wielu moich znajomych ocenia ją dużo krytyczniej, że to był nieudany skok na naszą kasę (której tak naprawdę nie mamy, ale jej się mogło zdawać). Ja tak nie uważam. Myślę, że ona naprawdę chciała tej rodziny z moim synem, ale czegoś nie wytrzymała, coś ją przerosło. Faktem jest, że jest trochę "narwana", wiele rzeczy w swoim życiu robiła, a potem rzucała, dość spontanicznie podejmuje decyzje, z których się potem wycofuje. To zupełnie inny typ mentalności niż nasza, gdzie zawsze wszystko musi być przemyślane, godzinami przegadane, a potem często już nie starcza sił na realizację ;) Ale jak już zaczniemy, to brniemy mozolnie do końca, choćby trudności były gigantyczne. Pewnie też dlatego nie mamy takich sukcesów, na jakie mogłoby nas stać. To, w okresie ich związku, ciągle wytykał nam syn i bywało na tym punkcie między nami sporo konfliktów.
      To chyba tyle w temacie odpowiedzi na stawiane tu zarzuty.
      Było też wiele postów, w których po prostu radziłyście mi co robić w zaistniałej (dla mnie) sytuacji. Niestety, bywały różne. Jedni mówili, że takie wycofanie jest słuszne, inni, żebym nie zważając na sytuację, zachowywała się jakby nic się nie stało i dążyła do spotykania się z wnukiem. Wiem, że decyzję muszę podjąć sama. Wiem też, że nie mogę oczekiwać, że matka wnuka będzie odbierać moje zachowanie tak, jakbym tego chciała. Na podstawie obserwacji Waszych reakcji widzę, że to samo można zinterpretować na wiele sposobów i to po prostu zależy od człowieka - jego doświadczeń, wrażliwości, emocji, a czsem nawet chwilowego nastroju. Może po prostu powinnam robić tak, jak sama czuję, zacząć więcej patrzeć na to, czego mnie potrzeba, a nie zastanawiać się nad tym, jak będę odebrana i jak dogodzić innym?
      • paris-texas-warsaw Re: Hurtem 17.05.15, 21:00
        Nie tylko go nie wybielałam przed narzeczoną, ale nawet zwracałam jej na te cechy uwagę.

        "Kiedy jej mówię, że przecież sama chciała, żeby sobie kogoś znalazł..."

        "Niestety, nigdy mi nie udostępniła tych rozmów, a teraz, kiedy wszystko się zaczyna uspokajać, nie chcę już tego wyciągać..."

        "Niestety, nie mogę jej w żaden sposób pomóc, ani nawet wesprzeć duchowo, bo każdy gest z mojej strony odrzuca..."

        OoOoOoOoOoO!!!!!!!!!!!!!
        Czy ja gdzieś nie pisałam, że bym Cię zabiła, jak byś tak językiem mieliła na mój temat jako moja matka?:) Maryśka, jednak nie doceniłam Cię:)))) Wg mnie tytuł Matki Roku w kategoriach Lojalność, PR i Family Feedback wygrałaś w przedbiegach:) I specjalne wyróżnienie, bo o innych wyczynach matek zazwyczaj czytam tu z "trzeciej ręki", a Ty tak sama i z dumą (to nawet...):)
        • maryska60 Re: Hurtem 17.05.15, 22:51
          paris-texas-warsaw napisała:

          > OoOoOoOoOoO!!!!!!!!!!!!!
          > Czy ja gdzieś nie pisałam, że bym Cię zabiła, jak byś tak językiem mieliła na m
          > ój temat jako moja matka?:) Maryśka, jednak nie doceniłam Cię:)))) Wg mnie tytu
          > ł Matki Roku w kategoriach Lojalność, PR i Family Feedback wygrałaś w przedbieg
          > ach:) I specjalne wyróżnienie, bo o innych wyczynach matek zazwyczaj czytam tu
          > z "trzeciej ręki", a Ty tak sama i z dumą (to nawet...):)

          Co Ty, kobieto bredzisz? Tego nie da się zrozumieć nawet czytając siódmy raz!
        • maryska60 Re: Hurtem 18.05.15, 00:17
          Aaa, już wiem. Przeczytałam wszystkie Twoje wpisy i faktycznie, napisałaś, że zabiłabyś mnie, gdybym gadała o Tobie, jako Twoja matka. Tylko zauważ, że z kolei inne twierdzą, że jestem złą matką, bo nie rozmawiam i nie wnikam co się stało.
          A to było tak:
          W okresie, kiedy zerwali ze sobą, kilka razy dziennie do mnie pisała albo dzwoniła i skarżyła się, właśnie to wszystko opowiadając. Słuchałam, bo jeśli nie wysłuchałam, to dzwoniła za chwilę. Czasem, coś odpowiedziałam, ale nie dyskutowałam. W końcu otwarcie powiedziałam, że właściwie to ich sprawy i powinni to załatwić pomiędzy sobą, ja nie zamierzam się wtrącać. Więc usłyszałam, że jej matka, jej brat, nie odcinaliby się tak jak ja, ale skoro taka moja wola, to ok, nie będzie już mi opowiadać, bo "zrozumiałe jest, że i tak trzymam jego stronę". Być może wtedy ustawiła się do mnie na "nie".
          • paris-texas-warsaw Re: Hurtem 18.05.15, 07:14
            Wg mnie dziewczyna jest hmmm emocjonalna:), a Ty jesteś dobrą matką, tylko może zbyt prostolinijną i może chciałaś np. mieć w dziewczynie przyjaciółkę, albo wierzyć, że syn sobie życie ułożył z fajną dziewczyną, albo coś w tym stylu i trochę za bardzo w ich orbitę weszłaś:) Ja dlatego bym czekała aż syn z kontaktami z własnym synem się upora, żeby znów przed szereg nie wchodzić.
            • maryska60 Re: Hurtem 18.05.15, 11:25
              paris-texas-warsaw napisała:

              > Wg mnie dziewczyna jest hmmm emocjonalna:)
              Trudno powiedzieć, był czas, kiedy wydawało mi się, że ją rozumiem, ale po tym wszystkim jest dla mnie ogromną zagadką.

              > a Ty jesteś dobrą matką, tylko może zbyt prostolinijną i może chciałaś np. mieć
              > w dziewczynie przyjaciółkę, albo wierzyć, że syn sobie życie ułożył z fajną dziewczyną
              Dokładnie tak. Wybranki moich dzieci traktuję jak swoje dzieci. Pewnie nie bez znaczenia jest, że nie mamy córki. Mój mąż też zawsze o naszej synowej mówi "córeczka". To mogła być nasza druga córeczka. I pewnie ją tak traktowałam. Może dlatego jest mi przykro, że teraz wychodzi, że ona trochę manipulowała tą naszą przychylnością :( Czy od początku, czy to wyszło dopiero "w praniu" - nie wiem. Chce wierzyć, że to wynik pewnych okoliczności, a nie wyrafinowanie.
          • vilez Re: Hurtem 18.05.15, 10:47
            Moim zdaniem to jest nadużycie, gdy ktoś opowiada o wrażliwych sprawach dotyczących dwojga bliskim osobom spoza związku, chyba, że jest to wola wszystkich zainteresowanych, tzn. związkowiczów i słuchacza.
            Pomijam tu dramatyczne okoliczności typu poważna choroba, zdarzenia losowe...
            Bliskość i dobre relacje nie powinny rugować dyskrecji. Przeciwnie- szanować ten ważny i delikatny wymiar relacji.

            Nadużyciem jest też wciąganie osób bliskich w sytuację konfliktu lojalnościowego. Takich rzeczy się po prostu nie robi. W tym sensie Twoja synowa postępowała nie ok, czyniąc Ciebie "powiernicą" ich życia i oczekując opowiadania się po czyjejś stronie.
            Ty zaś nie powinnaś temu ulegać.
            No, ale ludzie popełniają błędy i trzeba umieć je sobie wybaczać. Zostawiłabym na Twoim miejscu powody ich rozstania, trzeba przyjąć sam fakt rozstania na klatę i zająć się tym, co można realnie zrobić w kwestii kontaktów z dzieckiem. Także w tej materii nie przymuszałabym syna do niczego, on musi sam zdecydować i ponieść konsekwencje tych decyzji. Natomiast nie wiązałabym się z jego decyzjami. Jako babcia masz prawo do kontaktów z wnukiem niezależnie od tego, co zdecyduje syn.
            • maryska60 Re: Hurtem 18.05.15, 11:19
              vilez napisała:

              > Zostawiłabym na Twoim miejscu powody ich rozstania, trzeba przyjąć sam fakt
              > rozstania na klatę i zająć się tym, co można realnie zrobić w kwestii kontaktów
              > z dzieckiem. Także w tej materii nie przymuszałabym syna do niczego, on musi
              > sam zdecydować i ponieść konsekwencje tych decyzji. Natomiast nie wiązałabym
              > się z jego decyzjami. Jako babcia masz prawo do kontaktów z wnukiem niezależnie
              > od tego, co zdecyduje syn.

              I właśnie tak do tego podeszłam. Dlatego nie opisywałam co wiem, skupiłam się na moim problemie. Ale wtedy usłyszałam, że jak to tak: nie wiem? To co, nie obchodzi mnie to? Syn mi się nie zwierza? To co ze mnie za matka? I podpytywanie, i domysły. Dlatego w końcu napisałam, co wiem. Z zastrzeżeniem, że nie musi to być cała prawda. Bo wcale nie uważam, że znam całą prawdę.
              To, że mam prawo do kontaktów - wiem. Tylko nie wiem jak postępować, żeby najlepiej wykorzystać to prawo. Już raczej postanowiłam, że przerywam tę bierność i czekanie aż matka dziecka mnie zaprosi, odezwie się do mnie. Jeśli będzie nadal odmawiać, będę niezrażona i będę te prośby ponawiać.
              Ale mam jeszcze pytanie do Was: czy uświadomić jej, że swoim postępowaniem robi mi przykrość i że moje zachowanie jest wynikiem jej zachowania, a nie olewaniem wnuka? Czy dać sobie spokój, wychodząc z założenia, że i tak nie zrozumie i szkoda czasu i nerwów na takie wyjaśnianie?


              • anula36 Re: Hurtem 18.05.15, 11:46
                Jezeli kobieta sama z siebie nie zdaje sobie sprawy ze izolujac babcie od wnuka sprawia jej przykrosc, to albo to robi celowo,albo jest calkowicie nieemepatyczna i mysle ze to uswiadamianie,albo bedzie woda na jej mlyn, albo calkowicie nieskuteczne.
                Ja bym raczej podkreslala,ze babcia i wnuk to rodzina i kontakty sa naturalne i zawsze bedziesz do nich dazyc nawet mimo jej niecheci. Na glebsze dywagacje raczej szkoda czasu i nerwow.
              • vilez Re: Hurtem 18.05.15, 12:28
                > Ale mam jeszcze pytanie do Was: czy uświadomić jej, że swoim postępowaniem robi mi przykrość i > że moje zachowanie jest wynikiem jej zachowania, a nie olewaniem wnuka? Czy dać sobie spokój, > wychodząc z założenia, że i tak nie zrozumie i szkoda czasu i nerwów na takie wyjaśnianie?

                Powtórzę moją pierwsza radę. Ja bym się nie bawiła w rozmowy, (bo to już było i nic nie dało), tylko napisała list, żeby był dowód, że się starałaś. W liście opisałabym sytuację- że wiele razy rozmawiałaś: telefonicznie i osobiście, by ustalić kontakty, ale te rozmowy niewiele dały, więc prosisz, by synowa ostatecznie napisała w konkrecie, jak widzi kontakty Twoje i wnuczki. Napisałabym też, co JA proponuję- że to i to. I motywację: że ci zależy, a czas leci, i boisz się, że nie będzie sposobności nawiązać więź z wnukiem.
                A potem, gdyby to nie odniosło satysfakcjonującego skutku, wniosłabym do sądu o ustalenie kontaktów, załączając ten list (kopia maila lub kopia z nadaniem poleconym).
                List powinien mieć tryb lekko serdeczny, ale i konkretny. Tego i tego oczekujesz, bo na tym i na tym Ci zależy, pozdrawiasz ,i finito. (Oczywiście, nie groź sądem, do sadu wniesiesz, gdy to nie pomoże bez wyprzedzającego zawiadamiania jej o tym.)

                Tak, szkoda nerwów na osobiste szarpanie się z nią w pierdylionie rozmów. List, sąd.
                • pade Re: Hurtem 18.05.15, 13:13
                  Popieram. Bardzo dobra rada.
    • aandzia43 Re: Nie wiem jak powinnam postępować 19.05.15, 12:14
      Nigdy nie mogłam pojąć, jak można własnemu dziecku odbierać możliwość emocjonalnego dogrzewania się wśród kochających go ludzi. Im.więcej wokół.dzieciaka osób, dla których jest on bliski, kochany i najspanialszy na.świecie, tym lepiej dla niego. Pomijam rzecz jasna konieczność izolowania dzieci od osób mocno toksycznych lub niebezpiecznych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka