nena20
30.09.15, 19:35
Mam chyba poważne problemy małżeńskie. Nie wiem już co mam robić, jest coraz bardziej nieszczęśliwa i choć w pracy powoli układa się dobrze to życie osobiste osiąga dno.
Mój M. nie odzywa się do mnie prawie wcale, nie rozmawia bo mówi nie ma takiej potrzeby. Np. dziś, odebrałam dziecko z przedszkola, poszliśmy na spacer. Wróciliśmy wszyscy razem do domu, ja do kuchni M. przed komputer. Po tym jak już ugotowałam obiad na jutro i mieliśmy choć chwilę na rozmowę, M. wstał od komputera i poszedł biegać. Wróci pewnie około 20.00, pójdzie pod prysznic, potem przed telewizor (ogląda zazwyczaj filmy sensacyjne albo historyczne) ja siedzę przed komputerem bo nie mam co robić (dziecko idzie spać około 21). To przykładowy dzień, praktycznie wszystkie wyglądają podobnie, no jeszcze bawi się z dzieckiem.
Problemem jest brak komunikacji, jak ogląda telewizję nie ma sensu się odzywać, prawie zawsze ucina rozmowę. Nawet jeśli nie jest zajęty sobą zazwyczaj rozmowy ucina.
Przez wiele lat znosiłam to wszystko różnie, starałam się zająć sobą, również nie odzywać (chyba nawet tego nie zauważył) złościć, od czasu do czasu wybucham, ale on nie widzi problemu.
W ostatnich latach uświadomiłam sobie jak jestem nieszczęśliwa. Zero zainteresowania czymkolwiek co robię, moim stanem zdrowia, zakupami, wyjazdami służbowymi (a trochę ich jest) itd. Zero rozmów o codzienności, czasami prowadzę jakiś monolog. Niezwykle rzadko zdarzają się normalne rozmowy.
Czy to jest normalne? A może to ze mną cos jest nie tak, wymagam zbyt dużo?