poliamoria

20.10.15, 14:51
moje pytanie- co o tym myslicie? jesli zalozymy, ze czlowiek wcale nie jest z natury monogamiczny to zamiast co jakis czas zdradzac stalego, monogamicznego partnera albo cierpiec z powodu wypalenia uczuc/ chemii albo po prostu sie rozstawac i tworzyc nowe zwiazki- mozna z gory uznac, ze nie tworzy sie zwiazkow na wylacznosc i jest sie jednoczesnie z kilku roznych relacjach, z ktorych kazda zaspokaja jaka nasza potrzebe; ja mam sceptyczne podejscie bo ogolnie uwazam, ze w emocjach nie mozna niczego planowac- wiec rowniez nie mozna sobie zaplanowac, ze nie zaangazujemy sie mocniej i nie bedziemy chciec jednej osoby wlasnie na wylacznosc, nie jestesmy w stanie zalozyc, ze nie bedziemy czuc zazdrosci itd jednak poznalam niedawno kilka osob, ktore tak funkcjonuja i sobie to chwala; czytalam tez kiedys wywiad z Tilda Swinton, w ktorym opowiadala, ze jest jednoczesnie w zwiazku z dwoma facetami i wlasnie taki uklad jej odpowiada
    • mag1982 Re: poliamoria 20.10.15, 15:25
      Jestem w stanie wyobrazić sobie siebie w związku z dwoma mężczyznami ale nie zdzierżyłabym gdyby mąż był w związku ze mną i jeszcze kimś więc ja się do takiego czegoś nie nadaję. Poza tym to na pewno nie dla ludzi którzy mają małe dzieci.
      • 0ldjoanna Re: poliamoria 20.10.15, 16:22
        mag1982 napisała:

        > Jestem w stanie wyobrazić sobie siebie w związku z dwoma mężczyznami ale nie zd
        > zierżyłabym gdyby mąż był w związku ze mną i jeszcze kimś

        Haha, ja dokładnie tak samo, podejrzewam, że wiekszość ludzi tak ma, więc pomysł do niczego.
      • differentview Re: poliamoria 20.10.15, 16:57
        mag1982 napisała:

        > Jestem w stanie wyobrazić sobie siebie w związku z dwoma mężczyznami ale nie zd
        > zierżyłabym gdyby mąż był w związku ze mną i jeszcze kimś więc ja się do takieg
        > o czegoś nie nadaję. Poza tym to na pewno nie dla ludzi którzy mają małe dzieci

        no ale jakbys juz byla w zwiazku z dwoma facetami to moze Twoja zaborczosc nie bylaby tak wielka jak wobec jednego meza;) rozumialabys ze mozna kochac np. dwoch facetow wiec gdyby jeden z nich kochal dodatkowo jeszcze jedna kobiete albo po prostu lubil z jakas sypiac- no to w czym problem?;) mialabys wtedy wiecej czasu dla tego drugiego:)
        a na serio- tez trudno mi sobie to wszystko wyobrazic, w przypadku posiadania dzieci-szczegolnie
        • edw-ina Re: poliamoria 21.10.15, 13:37
          u naczelnych obserwuje się takie zachowania, tj.zarówno idące w kierunku: samiec ma kilka żyjących razem partnerek lub samica ma kilku stałych partnerów, co zwiększa szansę wychowania potomstwa, ponieważ ma większą liczbę opiekunów, a samce nie wiedząc kto jest ojcem, nie zabijają potomstwa.
          Mnie poliamoria nie przeraża, znam ludzi tak żyjących. Jednak jest w niej jedno ale, tj. dzieci. Nasza natura nie jest altruistyczna, funkcjonujemy poddani imperatywowi inwestowania we własne geny, a w związku z tym, że wychowanie ludzkiego dziecka jest bardzo czasochłonne i ogólnie zasobochłonne, to łatwiejsze jest wówczas, kiedy dziecko pojawia się w związku monogamicznym.
          • vilez Re: poliamoria 21.10.15, 13:46
            Ludzie są istotami transcendentnymi w tym wymiarze, tj. przekraczają swoje twardobiologiczne uwarunkowania. Niektórzy znaczy się, przekraczają.
            • edw-ina Re: poliamoria 22.10.15, 17:28
              U naczelnych również obserwuje się adopcje porzuconych lub osieroconych dzieci, więc w tej kwestii nie jesteśmy tak odosobnieni, ale tak, jak w przypadku ludzi są to sytuacje rzadsze niż inwestowanie we własne geny. Przy czym, jak wspomniałam, znam pary żyjące w układzie poliamorycznym i radzą sobie świetnie.
    • panizalewska Re: poliamoria 20.10.15, 18:19
      Mnie to nie przekonuje. Próbowałam czytać artykuł - wywiad w WO na ten temat, ale jak dla mnie to bełkot dla ludzi, którzy nie mogą się zdecydować ;) Trochę tu, trochę tam, a jak foch, albo się znudzi, to jeszcze kto inny. Dla mnie to nieodpowiedzialne, za łatwe, nie idę w to.
    • triss_merigold6 Re: poliamoria 20.10.15, 18:27
      Człowiek w zależności od pierdyliona czynników kulturowych-społecznych-ekonomicznych miewa okresy niemonogamicznych pragnień. Nie oznacza, że je realizuje.

      Było wywiad w WO z Alicją Długołęcką 2 tygodnie temu chyba, no cóż... dla mnie mętny bełkot dla ludzi, którzy chcieliby za zgodą i wiedzą stałego partnera podymać na boku i jeszcze dobrze się z tym czuć.
      Swingersi to podobno inna bajka, bo chodzi tylko o uatrakcyjnienie seksu, a nie jak w poliamorii rzekome głębokie więzi.
      Na dłużsżą metę to musi być kanał emocjonalny, chyba że para + trzecia osoba mają silne jazdy homoseksualne i uprawiają w trójkącie.
      • differentview Re: poliamoria 20.10.15, 18:35
        > Swingersi to podobno inna bajka, bo chodzi tylko o uatrakcyjnienie seksu, a nie
        > jak w poliamorii rzekome głębokie więzi.

        oczywiscie, ze to co innego bo swingersi zyja w stalych zwiazkach a spotykaja sie z innymi tylko na sex, czesto chyba nawet sa to anonimowe spotkania; a w poliamorii chodzi o to, ze np. kochasz dwoch facetow i zadna z tych relacji nie jest mniej wazna i im to tez nie przeszkadza, ze dzielisz pomiedzy nich uczucia, po prostu nie ma wylacznosci
        • triss_merigold6 Re: poliamoria 20.10.15, 18:54
          No to nie ma takiej opcji.
          Nie ma również opcji, że zdrowy psychicznie heteronormatywny facet godzi się dobrowolnie na dzielenie przestrzeni i kobiety z innym mężczyzną oraz przyjmuje z akceptacją, że ona ma takie pojemne serduszko.

          A propos dzieci w takich układów - gorąco polecam autobiograficzną książkę córki Michaliny Wisłockiej - właśnie ona dzieliła się mężem z inną panią, mieszkali pod jednym dachem, oszukano dzieci kto jest czyją matką.
          Gorąco polecam również wspomnienia z różnych hipisowskich komun w których realizowano idee braterstwa seksualnego i powszechnej miłości, wszędzie szybko dochodziło do nadużyć. Potem do gwałtów i stręczycielstwa.
          • differentview Re: poliamoria 20.10.15, 19:09
            triss_merigold6 napisała:

            > Nie ma również opcji, że zdrowy psychicznie heteronormatywny facet godzi się do
            > browolnie na dzielenie przestrzeni i kobiety z innym mężczyzną oraz przyjmuje z
            > akceptacją, że ona ma takie pojemne serduszko.

            no jak to nie ma opcji skoro znam takich facetow? oni nie chodza do lozka w trojke tylko wiedza, ze ich kochanka sypia tez z innym; sa zdrowi psychicznie, po prostu zwiazek na wylacznosc z jedna kobieta nie jest ich idea fix
            • mag1982 Re: poliamoria 20.10.15, 20:52
              Oglądałam kiedyś taki program dokumentalny, którego bohaterowie byli zdaje się Anglikami. Pani znudził się mąż, ale on nie chciał bardzo rozwodu i godził się a wszystko. Zapoznała więc innego pana i mieszkali we trójkę. Dzieci nie mieli. Pani chyba była szczęśliwa, przynajmniej tak twierdziła ale ci panowie nie bardzo. Mąż podkreślał jak to jest w stanie wiele znieść żeby żona nie odeszła (w grę wchodziła też wspólna firma) a drugi pan miał ciągle nadzieję, że pani się wreszcie na niego zdecyduje i od męża odejdzie. Napięcie między obydwoma było niemal namacalne, sympatią się nie darzyli. Skończyło się trochę w zawieszeniu bo drugi pan był niemal zdecydowany zrezygnować z tej relacji i się wyprowadzić.
            • danaide Re: poliamoria 21.10.15, 09:08
              Kochanka tak. Ale żona? Czy żona ma też prawo sypiać z innymi? Zatem żadne zdrowie psychiczne, tylko różne oczekiwania od różnych osób. Kochanka także dopuszcza istnienie żony.
              • differentview Re: poliamoria 21.10.15, 10:20
                danaide napisała:

                > Kochanka tak. Ale żona? Czy żona ma też prawo sypiać z innymi? Zatem żadne zdro
                > wie psychiczne, tylko różne oczekiwania od różnych osób. Kochanka także dopuszc
                > za istnienie żony.

                jaka znowu zona? oni nie maja zon bo to jakby wbrew zalozeniom poliamorii- maja kilka zwiazkow uczuciowo/ seksualnych i zaden z tych zwiazkow, przynajmniej w teorii, nie jest wazniejszy niz inne
                • triss_merigold6 Re: poliamoria 21.10.15, 10:26
                  Bo żaden nie jest istotny na tyle, żeby planować wspólną przyszłość czy razem mieszkać i wychowywać dzieci. Trudno być zazdrosnym o kogoś wobec kogo nie masz zobowiązań i kto wobec Ciebie nie ma zobowiązań, można zniknąć w każdej chwili.

                  To się nazywa promiskuityzm, rekreacyjne utrzymywanie kontaktów seksualnych z różnymi partnerami równolegle.
                  • differentview Re: poliamoria 21.10.15, 11:06
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Bo żaden nie jest istotny na tyle, żeby planować wspólną przyszłość czy razem m
                    > ieszkać i wychowywać dzieci.

                    to Twoj punkt widzenia- ze jedyna sluszna opcja to jeden monogamiczny zwiazek na cale zycie- tyle, ze najczesciej to iluzja( ilosc zdrad, rozstan, zwiazkow trwajacych ale nie dajacych radosci- tylko to potwierdza)

                    • triss_merigold6 Re: poliamoria 21.10.15, 11:09
                      No, nie, ja akurat jestem żywym przykładem, że ani monogamiczne, ani na całe życie.
                      • adellante12 Re: poliamoria 31.10.15, 00:55
                        hhahaha.... Uwielbiam Cie Triss :) Potrafisz poskładac internetowe matki polki jak szwajcarski scyzoryk :))
                    • mag1982 Re: poliamoria 21.10.15, 11:09
                      Do mnie jednak bardziej przemawia seryjna monogamia niż poliamoria.
                      • differentview Re: poliamoria 21.10.15, 11:12
                        mag1982 napisała:

                        > Do mnie jednak bardziej przemawia seryjna monogamia niż poliamoria.

                        hehe, no wlasnie- chcemy czy nie- najczesciej zostajemy seryjnymi monogamistami; w poliamorii roznica jest ta, ze rezygnujemy z tej iluzji, ze monogamia forever jest mozliwa( tzn. mozliwa moze i jest ale czesto nie daje satysfakcji)
                        • aandzia43 Re: poliamoria 25.10.15, 17:59
                          Seryjnymi monogamistami zostajemy, bo nam się poprzedni związek wali tak, że nie ma po co, albo nie da się, go uratować. I bardzo często wcale nie z przyczyn erotycznych. Czasem na zakładkę, czasem jakiś czas po rozstaniu mamy następnego partnera. Jednego. Na wiele lat, albo już do końca życia. Poliamorysta nie tyle rezygnuje z iluzji, że monogamia jest możliwa (a możliwa jest, bo seryjna to ciągle monogamia), ale lubi zjeść ciastko i mieć ciastko, czyli ciupciać na dwa fronty. Albo więcej frontow. Dlaczego ludzie to robią, nie wiem. Może czasem mają jakieś poza seksualne i pozaemocjonalne profity ze związku nr 1. i nie zmierzają z niego rezygnować.
                          • przypadkowynick Re: poliamoria 26.10.15, 11:10
                            Dlaczego sie decyduja? To proste, zwyczajnie kochaja sie w wiecej niz jednej osobie, no to chyba oczywiste, ze w takiej sytuacji chcieliby miec relacje z jedna i druga osoba?
                • danaide Re: poliamoria 23.10.15, 23:06
                  No przepraszam, ale jak jest kochanka to musiała być jakaś żona, bo kochanka to baba żonatego faceta.
    • vilez Re: poliamoria 21.10.15, 10:49
      Jesteśmy zdania, że ludzie są różni, i w związku z tym różne rzeczy (i modele) mogą im odpowiadać.
      Jak świat światem istniały związki poliamoryczne- formalne i nieformalne, jawne i niejawne.
      Np. w związku poliamorycznym jawnym żył w XIX w. poeta Zygmunt Krasiński, konserwatysta ideowy było nie było. Nieco później w takim związku żył poeta Leśmian. Oraz Witkacy. O pisarzu Iwaszkiewiczu nie wspominając. I wielu wielu innych...Zatem nihil novi sub sole.

      Wymaga to jednak specyficznej konstrukcji psychicznej i podejścia- np. rezygnacji z właścicielstwa względem partnera, samodzielności egzystencjalnej (nie uwieszania się na kimś), pewności siebie (że jeśli partner kocha jeszcze kogoś oprócz mnie, to to nie godzi w moje poczucie wartości własnej), wysokiego zaufania do partnera, dyskrecji, odpowiedniej kultury osobistej...

      Polecam: Deborah Anapol, Poliamoria
      • differentview Re: poliamoria 21.10.15, 11:19
        Wymaga to jednak specyficznej konstrukcji psychicznej i podejścia- np. rezygnacji z właścicielstwa względem partnera, samodzielności egzystencjalnej (nie uwieszania się na kimś), pewności siebie (że jeśli partner kocha jeszcze kogoś oprócz mnie, to to nie godzi w moje poczucie wartości własnej), wysokiego zaufania do partnera, dyskrecji, odpowiedniej kultury osobistej...

        czyli spokojnie moge zostac poliamorystka:) przynajmniej w teorii posiadam te cechy
        • vilez Re: poliamoria 21.10.15, 12:47
          Jeszcze musisz: 1. chcieć, 2. pokochać więcej, niż jedną osobę realnie.
          Kolejność odwracalna.
          • triss_merigold6 Re: poliamoria 21.10.15, 13:06
            Miłość piękna rzecz, nawet taka rozproszona po różnych obiektach, ale poliamorii cały układ polega na tym, że dotychczasowy mąż/żona akceptują porywy uczuciowe swej drugiej połówki. Akceptują nie tylko dymanie na boku, ale właśnie zaangażowanie emocjonalne w inną osobę.
            • differentview Re: poliamoria 21.10.15, 13:15
              triss_merigold6 napisała:

              > Miłość piękna rzecz, nawet taka rozproszona po różnych obiektach, ale poliamori
              > i cały układ polega na tym, że dotychczasowy mąż/żona akceptują porywy uczuciow
              > e swej drugiej połówki

              hehe, roznie bywa: www.youtube.com/watch?v=MrAsR_GDQ0w
              poliamoria to nie wymuszanie na mezu/zonie, ktory decydowal sie na monogamiczny zwiazek by akceptowal inne milsoci tylko od poczatku stawianie sprawy jasno- nie bedzie wylacznosci i tworzenie zwiazkow z osobami, ktore wiedza na co sie decyduja
            • vilez Re: poliamoria 21.10.15, 13:44
              No a ktoś to neguje? Przecież to jest w definicji zjawiska.
            • vilez Re: poliamoria 21.10.15, 14:36
              Jeszcze dodam, że przeciwnikom poliamorii często chodzi o to moim zdaniem, że to układ z definicji uczciwy, tj nie wali się partnerów po rogach w ukryciu.
        • danaide Re: poliamoria 23.10.15, 23:08
          Czyli ego idzie w odstawkę? Taaa... Pewnie dlatego nie poliamoria się tak teraz rozpleniła, ale polierosia.
          • vilez Re: poliamoria 24.10.15, 14:31
            > Czyli ego idzie w odstawkę? Taaa... Pewnie dlatego nie poliamoria się tak teraz rozpleniła, ale polierosia.

            Drzewko mi się rozchodzi, więc nie widzę, czy to do mnie...
            Ale jeśli do mnie, to raczej przeciwnie- ego musi być silne, by się na kimś nie zawieszać, potrzebna jest duża doza samowystarczalności i samokreślania się itd.
            • danaide Re: poliamoria 24.10.15, 17:05
              To do wyliczanki different, ale pozostajemy w temacie gałązki. A czy są słabe ego?
              • vilez Re: poliamoria 24.10.15, 17:35
                Każden jeden ma ego, ino każden inne- jeden słabsze, drugi silniejsze.
      • sebalda Re: poliamoria 21.10.15, 16:12
        > Wymaga to jednak specyficznej konstrukcji psychicznej i podejścia- np. rezygnac
        > ji z właścicielstwa względem partnera, samodzielności egzystencjalnej (nie uwie
        > szania się na kimś), pewności siebie (że jeśli partner kocha jeszcze kogoś opró
        > cz mnie, to to nie godzi w moje poczucie wartości własnej), wysokiego zaufania
        > do partnera, dyskrecji, odpowiedniej kultury osobistej...

        Ufff, ale cudowne są osoby zdolne do poliamorii. Cud, miód. Z tego prosty wniosek, że osoby, które chcą kochać i być kochane z wzajemnością przez jednego wybranka/wybrankę, są: zaborcze, niesamodzielne, niepewne siebie, nieufne, niedyskretne, nie mają za grosz kultury osobistej. A ośmielę się postawić tezę, że w naszej kulturze jednak znakomita większość wybiera związki monogamiczne. Znaczy wszyscy jesteśmy beznadziejnymi jednostkami. Autorka tezy zdaje się też:P
        • vilez Re: poliamoria 21.10.15, 17:20
          Z logiki- jedynka dla Ciebie, Sebaldo. Ale to nie pierwszy raz, nieprawdaż? Dowiedziałaś się już, co to jest sylogizm Arystotelesa, czy jeszcze nie?
          Zadanie na dziś dla Ciebie: dowiedz się,co to jest podział logiczny.

          A co do owej większości-to zalecam korepetycji z demokracji.
    • amb25 Re: poliamoria 21.10.15, 15:02
      Ludize sa rozni. Wychodze z zalozenia, ze kazdy powinien miec prawo wyboru. Nie interesuja mnie inne uzasadnienia (za czy przeciw). Nie rozumiem dlaczego panstwo ma mi narzucac z kim (plec) i ilu moge miec malzonkow (obecnie tylko jeden wspomalzonek)? To moja sprawa. Panstwo powinno to jedynie uregulowac prawnie (dzieci, podzial majatku w razie rozwodu, dziedziczenie itp).
      W wielozenstwie (dla mnie wszystko jedno czy chodzi o wiele zon czy wielu mezow czy toawarzystwo mieszane) nie widze nic zlego, pod warunkiem, ze wszystkim zangazowanym w taki zwiazek to odpowiada.
      Inna sprawa jak taki zwiazek/roznego typu zwiazki zostalyby formalnie nazwane. Uregulowaloby to takze stan prawny drugich i kolejnych zon muzulmanow mieszkajacych w Europie oraz ich "nieslubnych" dzieci.
      Nie rozumiem dlaczego ludzi tak bulwersuje to kto z kim i w jakiej konfiguracji chce isc do lozka i dzielic majatek.
      • izabelski Re: poliamoria 23.10.15, 00:54
        "Nie rozumiem dlaczego panstwo ma mi narzucac z kim (plec) i ilu moge miec malzonkow."

        W polyamorii chyba mowi sie o partnerach a nie malzonkach.
        Panstwo nie zabrania chyba nikomu miec wielu partnerow.
        • differentview Re: poliamoria 23.10.15, 12:21
          > "Nie rozumiem dlaczego panstwo ma mi narzucac z kim (plec) i ilu moge miec malz
          > onkow."
          >
          > W polyamorii chyba mowi sie o partnerach a nie malzonkach.
          > Panstwo nie zabrania chyba nikomu miec wielu partnerow.

          tez mi sie tak wydaje, ze poliamorysci nie skupiaja sie jakos szczegolnie na sankcjonowaniu ich wielozwiazkow prawnie bo one z zalozenia sa plynne i zmienne wiec byloby za duzo zachodu gdyby kazda zmieniajaca sie konstelacje zwiazkowa trzeba by bylo zglaszac do urzedu;)
          • przypadkowynick Re: poliamoria 26.10.15, 11:14
            E, nie, nie skupiaja sie dlatego, ze maja swiadomosc, ze w obecnej sytuacji to kompletna fantazja. Zreszta, gdziestam powoli zaczynaja sie skupiac, w jakiejs Kanadzie itp. Niektorzy to by sie chetnie usankcjonowali, mysle, choc oczywiscie niektorzy nie. Zreszta, tak samo jak monogamisci, mysle.
        • vilez Re: poliamoria 23.10.15, 12:48
          Są skrzydła poliamorystów domagających się dla nich związków partnerskich.
          Ba, są wierzący poliamoryści tęskniący za sakramentem.
    • ada1214 Re: poliamoria 21.10.15, 17:26
      wywiad z Tilda Swinton, w ktorym opowiadala, ze jest jednoc
      > zesnie w zwiazku z dwoma facetami i wlasnie taki uklad jej odpowiada


      a coz to za argument, ze komus cos odpowiada?
      Pedofilom na ten przyklad odpowiada sex z dziecmi i tak samo: a coz to za argument ze im to odpowiada? Ma w ogole jakas wage taki argument, ze komus cos odpowiada?
      Jest mostwo "filii": pedofilia, nekrofilia, koprofilia etc, wszystkim tym zbokom tez uklad odpowiada. I co a tego ma wynikac?

      • differentview Re: poliamoria 21.10.15, 18:08
        ada1214 napisała:
        > Jest mostwo "filii": pedofilia, nekrofilia, koprofilia etc, wszystkim tym zboko
        > m tez uklad odpowiada. I co a tego ma wynikac?

        z tego to wynika tylko jedno, mianowicie, ze jestes durna jak but, tyle
        • ada1214 Re: poliamoria 21.10.15, 18:17
          albo, ze nic nie zrozumialas. Klikam kosz z powodu "jestes durna jak but"
          • przypadkowynick Re: poliamoria 26.10.15, 11:16
            Sluchaj, jesli nie widzisz roznicy miedzy zwiazkiem doroslych ludzi, ktorzy takiego zwiazku chca, a wykorzystywaniem seksualnym dzieci to... no coz, moglabys sie trzymac z daleka od moich dzieci?
      • enith Re: poliamoria 21.10.15, 18:26
        > a coz to za argument, ze komus cos odpowiada?
        > Pedofilom na ten przyklad odpowiada sex z dziecmi i tak samo: a coz to za argum
        > ent ze im to odpowiada?

        Widzisz różnicę między konsensualnym seksem dorosłych ludzi, a zgwałceniem dziecka przez dorosłego? Chyba jednak nie widzisz. Dla ciebie, wychodzi na to, trójkącik między przyjacioły jest tym samym, co gwałt na dziecku czy zwłokach czy psie.
        • differentview Re: poliamoria 21.10.15, 18:32
          enith napisała:

          > Dla ciebie, wychodzi na to, trójkącik między przyjacioły jest tym samym, co gwałt na dziecku > czy zwłokach czy psie.

          zagryzany ekstrementami of course, poziom umyslowy niektorych ludzi bywa porazajacy
          • enith Re: poliamoria 21.10.15, 18:36
            Rany, differentview, ja tu jem śniadanie, a ty mi wyjeżdżasz o zagryzaniu ekskrementami. Mam nauczkę, by nie czytać forum przy jedzeniu :-)
            • differentview Re: poliamoria 21.10.15, 18:42
              i'm sorry:))) to ten gwalt na zwlokach psa tak mi podzialal na wyobraznie;) brrrr, wrocmy moze do tematu wlasciwego
          • ada1214 Re: poliamoria 21.10.15, 18:41
            Different, polecam Ci dokladna lekture watku zalozonego przez- o dziwo- Ciebie pt "Nowy regulamin forum" gdzie apelujesz o to, by wyrugowac chamstwo z forum. Kura Different chciala uczyc innych dobrych manier i w zwiazku z tym nazywa ich durnymi jak but. Bravo, bravo.
            Enith, yes roznice widze, ale moj wpis byl nie o tym; odnioslam sie do wagi i znaczenia argumentu ze komus cos tam pasuje. Kapisz?
            • przypadkowynick Re: poliamoria 26.10.15, 11:18
              No, to jesli nie widzisz, ze jesli komus cos pasuje (i nie jest problemem etycznym typu gwalt), to calkiem niezly powod do tego by to robic, to proponuje od razu wlosienice i samobiczowanie. Ale ja na przyklad lubie sobie czasem zjesc jablko. Pasuje mi to. I nie widze nic dziwnego w tym, zeby z tego powodu jablka jesc.
    • nammkha Re: poliamoria 21.10.15, 19:54
      Jak dla mnie poliamoria jest ok, ale nie w naszej kulturze...
      Za to w takim społeczeństwie, w którym jest ogólnie praktykowana myślę, że mogłaby się sprawdzić tak dobrze jak monogamia.
      Po prostu nikomu nie służy dobrze na psyche jak robi coś dziwnego i różnego niż większość społeczeństwa.
      • amb25 Re: poliamoria 22.10.15, 09:49
        Chyba na psyche tej wiekszosci dobrze nie sluzy :) i to ta wiekszosc czuje sie wtedy nieswojo....
        • edw-ina Re: poliamoria 22.10.15, 17:35
          Z tym się zgadzam, zazwyczaj problem ma większość z tym, że ktoś decyduje się żyć inaczej. Z mojej perspektywy: dopóki jakieś działanie nie jest czymś wymuszonym, nie działa negatywnie na osoby w nim uczestniczące oraz mające do czynienia ze skutkami tych działań, one same biorą w tym udział świadomy i dobrowolny, to reszcie nic do tego. To się tyczy związków, seksu, wyborów życiowych, używek i wszelkich innych tematów.
        • nammkha Re: poliamoria 24.10.15, 13:08
          Ja jednak twierdzę, że człowiekowi dla zdrowia psychicznego jest potrzebne poczucie przynależności i bycia podobnym do innych. Człowiek, który żyje inaczej może i sam ze sobą czuje się dobrze, ale gdzieś głębiej zawsze jest coś co mu przeszkadza w poczuciu się na prawdę szczęśliwym... Ale to tylko moje zdanie.
          • vilez Re: poliamoria 24.10.15, 14:33
            Top chyba zależy od człowieka.
            Mnie osobiście przynależność do większości - a tym bardziej chęć takiej przynależności- kojarzy się pejoratywnie i deprecjacyjnie.
            Większość ma wartość tylko przy głosowaniu, a i to tylko w przypadku demokracji niekoniecznie dobrze rozwiniętych. Reszta to same minusy.
            • marzeka1 Re: poliamoria 24.10.15, 18:44
              Zgodzę się ze zdaniem, że ludzie są różni.
              Siebie nie widzę w takim układzie i w sumie przykłady odnośnie tego, że to układy od dawna istniejące- wyżej podano.
              Ale w sumie gdy myślę o poliamorii to jakoś przypomina mi się układ między Sartrem a Simone do Beauvoir i ich liczne wymiany partnerów w ciągu lat wielu- tyle że (swego czasu sporo na jej szczególnie temat czytałam) odbieram ją w prywanym życiu jako mocno nieszczęśliwą i niespełnioną kobietę, wykorzystaną do tego przez Sartre'a i wiele wybaczającą. Dla mnie ich układ, związek był nie do przyjęcia. I gdybym czytała o niezwykle szczęśliwej kobiecie- to co innego- tak sobie by po prostu życie ułożyła, ale z jednej strony kobieta uchodząca za feministę , a dająca się Sartrowi wykorzystać paskudnie i sprowadzić do obsługującej obrażającego się chłopczyka.
              • vilez Re: poliamoria 24.10.15, 21:06
                > wyżej podano.

                Wyżej to ja akurat podałam, więc odsyłasz mnie do mnie ;)

                > I gdybym czytała o niezwykle szczęśliwej kobiecie...

                To sobie poczytaj o Delfinie Potockiej lub George Sand - i będziesz miała kobiety szczęśliwe :-)

                Poliamoryści też są przecież różni.
                • marzeka1 Re: poliamoria 25.10.15, 10:51
                  Wiem, że to Ty Vilez podałaś :) powinnam być w te kwestii dokładniejsza. I podałaś te osoby, o których czytając wątek, także pomyślałam, ale przede wszystkim to o Simon de Beauvoir - ona uchodzi za taki symbol jednej z ważnych feministek, bo to i za mąż nie wyszła, i dzieci nie miała- ale jej życie pokazuje, ze NIE TO jest wznacznikiem bycia feministką/kobietą świadomą swojego wyboru i starająca się tak żyć, aby być szczęśliwą. Dla mnie to kobieta w toksyku, do tego z kolejnym panem, z którym zamieszkała, została równie niedobrze potraktowana- wymieniona na młodszą.
                  Dlatego może nie zawsze nieurodzenie dziecka czy niewyjście za mąż o niczym jeszcze nie świadczy jako "wyzwoleniu kobiety".

                  Fakt- życie pani Potockiej było urozmaicone, ale jej mężem , któremu urodziła calkiem sporo dzieci, które zmarły po urodzeniu, został agresywny śmieć z tytułem magnackim, dopiero wyjazd od niego do Paryża- uwolnił ją od tego pijaka i agresora. Fakt- czarowała za to innych mężczyzn, także sławnych. Fakt- Chopin obdarował sobą i p. Delfinę Potocką, i p. George Sand. :D
                  • vilez Re: poliamoria 25.10.15, 16:56
                    > ale jej życie pokazuje, ze NIE
                    > TO jest wznacznikiem bycia feministką/kobietą świadomą swojego wyboru i staraj
                    > ąca się tak żyć, aby być szczęśliwą.

                    Ale to jest uproszczenie. Ludzie są, jak już tu napisano ;) Różni, różni są poliamoryści, różne są feministki, różne interpretacje cudzego feminizmu i poliamoryzmu itd.
                    To wszystkie toporne linie, które więcej zaciemniają, niż mówią. Nie ma sensu tak do tego podchodzić mym zdaniem.
                    • marzeka1 Re: poliamoria 25.10.15, 17:09
                      Być może uproszczenie, ale wiesz, ponieważ życie do przeżycia nie jest długie, warto starać się być w życiu szczęśliwym i mieć poczucie sensu odnośnie życiowych wyborów.

                      Bo zgadzam się, że być może z powodu tej "różności" mogą być ludzie szczęśliwi, to jednak przykład np. Simone de Beauvoir jest dla mnie taki znamienny (a miałam kiedyś fazę zauroczenia i nią, i Sartrem, trochę weszłam wtedy w temat- i do dziś pamiętam odrazę do Sartre'a, że już przeczytać jego nic mi się nie chcialo).
                      • vilez Re: poliamoria 25.10.15, 18:55
                        Odrazę do Sarte'a podzielam, choć z zupełnie innego względu. To był gnom, i już.
              • przypadkowynick Re: poliamoria 26.10.15, 11:22
                Beauvoir ewidentnie nie chciala i godzila sie na to tylko dlatego, ze Sartre tak wolal, no i po czesci dlatego, ze uwazala, ze to bardziej, uh, postepowe? No, w kazdym razie, ewidentnie nie nadawala sie do czegos takiego. Robienie poliamorii dla idei, jak sie nie ma umiejetnosci czy odpowiedniej konstrukcji emocjonalnej, a tylko dlatego, ze uwaza sie ja za fajna, to bardzo zly pomysl.
    • przypadkowynick Re: poliamoria 26.10.15, 11:03
      Eh, to w ogóle nie tak, że:

      >ze nie zaangazujemy sie mocniej i nie bedziemy chciec jednej osoby wlasnie na wylacznosc,

      Cheć wyłączności zależy od siły zaangażowania.
Pełna wersja