zalamana28
30.03.16, 16:07
Witam serdecznie pisze pierwszy raz ,choć od dawna podczytuje. Ale zacznę od początku. Mam 28l. Syn 6l. Od 3 lat mąż znęcał się nade mną psychicznie i fizycznie. Nie widziałam dopuszczalam do siebie myśli,ze mogę od niego odejesc. On pracował ,Ja siedziałam w domu z dzieckiem. Syn choruje często,i dość poważnie. Ze wszystkim zawsze byłam sama. Na wizyty i lekarzy, operacje, pobyty w szpitalu... Ale tłumaczyłam sobie ,ze ja zajmuje się dzieckiem on praca. W lipcu2015 coś we mnie pękło ,złożyłam doniesienie o kolejnym pobiciu. Mąż wyprowadził się z domu. W tym czasie poważnie zachorowalam. Wyladowalam w szpitalu w stanie ciężkim. Z synem była znajoma ,mąż nawet nie przejął się ta sytuacja. Dostał wyrok w zawieszeniu, za znecanie .Z dzieckiem nie chce się widzieć,jedynie gdy zmusi co mamusia (która też się znecala nade mna) . Syn Od jakiegoś czasu jest bardzo energiczny,wręcz nie do opanowania. Wczoraj wyzal mi ,ze tata go uderzył kilka razy. !!! Nigdy nic nie zauważyłam i nie potrafię sobie tego wybaczyć.Ale za każdym razem gdy mnie nie było w domu. Tata zabronił mówić o tym mamie. Syn jest bardzo dorosły jak na swój wiek. Tylko nie mam pomysłu co zrobic z ta informacja. Zgłosić na policję ?do prokuratury? Złożyć jakiś wniosek? Syn ma ogromne poczucie winy ,tata mu wmawial ze uderzyl go dlatego ,ze chciał się bawić ,nie chciał wierszyka powiedzieć... Jak pomóc synowi się z tym uporać? uporać ostatnim czasie dużo się złego na nas spadło. spadło tym na syna. Nie mam żadnej rodziny ,jestem Ja i syn. 3 tygodnie przeszłam operację dochodze do siebie w domu już. Wczasie pobytu w szpitalu 17 dni ,syn był z opiekunka. Proszę bardzo i jakieś porady co dalej zrobić? Może ktoś miał podobna sytuację.?