06.08.16, 10:38
Obserwuje z boku sytuacje po rozwodzie moich znajomych i ich 10 letniego syna i szczerze sama nie wiem co o tym myslec wiec zapytam Was, moze ktos bedzie mial ciekawe przemyslenia.
Po rozstaniu syn zostal z matka( matka samotna), ojciec placi alimenty( niechetnie i z łaski) ale stara sie brac udzial w wychowaniu. Z tym, ze ten udzial jest troche kontrowersyjny z punktu wiedzenia matki. Metody wychowawcze ojca maja na celu zrobienie z syna mezczyzny i " uratowanie go" przed zbyt duzym wplywem matki co w rozumieniu ojca uczyni z syna ciote i zyciowa pie.... Wiec wszelkie wspolne wypady czy wakacje sa troche jak oboz przetrwania i wydaja sie sluzyc temu celowi. Syn reaguje roznie, czasem lekliwie co powoduje krytyke ojca wiec dzieciak ucieka z placzem do matki. Matka chcialaby go chronic ale jednak ma gdzies w glowie przekonanie, ze rola ojca w wychowaniu chlopaka jest bardzo istotna i nie powinna jej ograniczac bo skrzywdzi syna a ona jednak ojca nie zastapi. Partnera, ktory moglby "zastapic" ojca tez nie ma i nie wiadomo czy sie pojawi.
Ostatnio ojciec zabral syna na wspolne wakacje, gdzie regularnie odbywaly sie popijawy z kolegami, wyrywanie panienek na jedna noc itd. Nie chodzi o to, ze zagrozone bylo bezpieczenstwo dziecka no ale jednak.
Co w takiej sytuacji powinna wg. Was zrobic matka? Jej ex jest taki jaki jest i zapewne sie nie zmieni a dziecko ma wlasnie takiego ojca. Czy mimo wszystko matka nie powinna interweniowac w sytuacji gdy syn jest z ojcem sam bo wtedy zawlaszcza kontakt z dzieckiem, ktore jest nie tylko jej...?
Obserwuj wątek
    • panizalewska Re: Rola ojca 06.08.16, 11:57
      Wg mnie lepszy brak rodzica, niż rodzic bez zasad moralnych, albo wieczny lovelas. Jak chce sobie wyrywać dupeczki, to nich wyrywa sam z kumplami, a nie w pobliżu swojego małoletniego dziecka. I dla mnie picie, imprezowanie po pubach i wyrywanie dupeczek JEST zagrożeniem dla dziecka, jeżeli np syn poznaje od razu rozliczne "ciocie" i w tych imprezach uczestniczy.
      Pal sześć różne modele wychowawcze, bo i w małżeństwach są, to jasne. Ale nie róbmy z siebie debili - taki tatuś to nic dobrego, niezależnie, czy pełnoetatowy, czy dochodzący.

      [Opcja dla wierzących] Niedawno widziałam w internetach parę kazań ks Glasa. nt roli rodziców, zranień w rodzinie, które mają ogromne znaczenie i ciągną się jak smród po gaciach za dziećmi w dorosłym życiu. Jako żywo się zgadzam i jestem przykładem, niestety. O roli ojca mówi, że to rola BARDZO znacząca, zarówno w ty,m dobrym znaczeniu, jak i w tym złym. Tak naprawdę rola obojga rodziców jest ważna przecież, ich przykład uczy.

      Czy Twoja znajoma chciałaby, żeby jej syn był kopią ojca / ex męża?
      • differentview Re: Rola ojca 06.08.16, 13:10
        Sama sobie takiego partnera wybrala. On zawsze mial taki styl bycia i na brak chetnych partnerek nigdy nie narzekal, wrecz przeciwnie wiec pod jakims wzgledem jest atrakcyjnym facetem( choc raczej nie jako staly partner) Pewnie nie chce by byl kopia ojca ale dziecko nie jest tylko jej wlasnoscia a ona syna meskosci nie nauczy. Wiec pytanie czy lepszy taki ojciec czy zaden i na ile ona moze/ powinna w to interweniowac.
        • twojabogini Re: Rola ojca 06.08.16, 13:55
          differentview napisała:

          > Pewnie nie chce by byl kopia ojca ale dziecko nie jest tylko jej wlasnoscia

          Dziecko nie jest niczyją własnością, ani jej ani jego. Towarzystwo nawalonych mężczyzn i panienek nie jest odpowiednie dla 10 latka. Toczenie sporu o męskość i kobiecość w takich okolicznościach jest absurdem. Spór powinien się toczyć o właściwy sposób sprawowania opieki.

          >a ona syna meskosci nie nauczy.

          Z opisu wynika, że on też nie. No chyba, że męskość zdefiniujemy jako promiskuityzm, brak odpowiedzialności i skłonność do używek oraz brak jakiejkolwiek empatii dla własnego dziecka.

          Nikt nie musi się uczyć męskości, ani kobiecości - większość dziewczynek staje się kobietami, a chłopców mężczyznami. To proces biologiczny. Jeśli w danym środowisku obowiązuje jakiś wzorzec "męskości" lub "kobiecości" - dzieci są do nich przyuczane. Nie sądzę, żeby przyuczanie 10 latka do tak wykoślawionej wizji "męskości" było dla niego przyjemnym przeżyciem. I nie chodzi o to co stanie się z dzieckiem w przyszłości - tylko co dziecko czuje obecnie, podczas kontaktów z ojcem.

          > Wiec pytanie czy lepszy taki ojciec czy zaden i na ile ona moze/ powinna w to interweniowac.

          Ojciec w życiu dziecka jest ważny. Nawet jeśli nie jest idealnym ojcem, albo nawet zgoła fatalnym. O ile temu dziecku i jego bezpieczeństwu nie zagraża w sposób bezpośredni lub pośredni.
          Warto realnie ocenić czy sposób sprawowania opieki niesie dla sobą zagrożenia dla dziecka (czy np. dziecko pływa w rzecze/jeziorze/morzu bez opieki osób dorosłych albo pod nadzorem osób pijanych - to jest zagrożenie, w Polsce rocznie ginie w ten sposób całkiem spora liczba dzieci).
          Poza tym warto zapytać dziecka jak się czuje podczas kontaktów z ojcem. Czy czuje się z nim bezpiecznie. I wyprostować mu, że jeśli nie czuje się dobrze nie oznacza to, że nie jest w stanie sprostać "Męskości" ojca, tylko ojciec nie zajmuje się nim odpowiednio.

          Mój mąż spędza dużo czasu z naszymi synami. Podobnie jak wielu ojców. Ale w tym czasie nie chodzi nawalony z kumplami na panienki. Chłopcy mają okazję robić różne rzeczy z tatą: wspólnie pracować w ogrodzie, przygotować razem obiad, posprzątać, pojechać na wycieczkę, pograć w gry, obejrzeć film, popływać kajakiem, pobyć w lesie, zapalić ognisko. Robię z chłopcami podobne rzeczy, ale w zupełnie inny sposób. Ja zabieram ze sobą masę kremów - na komary, słońce, po ugryzieniach, przed ugryzieniami...Mąż nie. Ja przygotowuję chłopcom regularne posiłki - chłopaki jak są razem robią sobie wspólnie jedzenie, kiedy zgłodnieją. Ja dbam o komfort, z tatą chłopaki marzną, przegrzewają się, mokną (w granicach normy - dzieciaki nie dostają udarów, ani nie wracają chore). Przy tacie chłopcy sami używają narzędzi, rąbią, budują, malują, kopią - ale nie na siłę i do bólu, uczą się pod okiem taty. Starszy syn pracuje czasem z ojcem i bardzo sobie to ceni. Młodszy ogląda z nim filmy karate i to jest coś w czym nie biorę udziału.

          Chłopcy uwielbiają tez dni z tatą, kiedy nie ma mnie w domu i to jest ważna lekcja męskości i kobiecości. Dowiadują się w tedy, że kobiety mają swoje sprawy do załatwiania w świecie, a mężczyźni mogą sobie radzić bez opieki kobiet. Nie muszę im zostawiać ubrań, posiłków do odgrzania, sprzątać na zapas i po powrocie - jak wiele kobiet, które na jakiś czas wybywają z domu. I to moim zdaniem najlepsza lekcja męskości - niezależność i samodzielność.

          Budowanie męskości w opozycji do kobiecości jest głupie i szkodliwe. Skoro męskość jest zaprzeczeniem kobiecości, to jak taki przeszkolony przez ojca 10 latek będzie kontaktować się z matką kiedy będzie mieć lat 15, 17, 20? Przecież ona będzie dla niego głupią babą, która nie rozumie, że on jest mężczyzna i musi walić te browary z kolegami.

          Koleżanka powinna jak najszybciej znaleźć w otoczeniu mężczyzn, którzy będą w stanie swoim przykładem pokazać dziecku pozytywne wzory męskości definiowane przez odpowiedzialność (za siebie, za rodzinę, za dzieci), opiekuńczość, przywództwo, zaradność, bliskość.
          Nie musi zaraz na siłę szukać partnera - może przecież zaprzyjaźnić się z jakąś pełną rodziną.

          Długo byłam samotna mamą, miałam przyjaciół którzy mieli dzieci w podobnym wieku. czasem wymienialiśmy się dzieciakami, czasem dzieci były u mnie, czasem u nich. Dzięki temu mój syn mógł doświadczyć np. męskiej wyprawy rowerowej.
          Która nie polegała na tym, że ojciec kolegi był pijany. Jasne - jechali dłuższe trasy niż odważyłabym się zabrać ich ja, ale wciąż stosownie do ich możliwości. Ale przede wszystkim doświadczali opieki ze strony mężczyzny. Dowiadywali się, że mężczyzna także przestrzega reguł - pilnował przestrzegania przepisów drogowych, zasad bezpiecznej jazdy.

          Chłopcy w samochodzie często podpuszczają ojca żeby jechał szybciej. Czasem - kiedy może przyspiesza. Kiedy nie ma warunków - spokojnie tłumaczy im, czemu w tych warunkach byłoby to niebezpieczne. Znam ojców, którzy mówią do dzieci - mamy z n nami nie ma, to dzisiaj pognamy ile fabryka dała.
          Który z ojców przekazuje wzorzec męskości, a który nieodpowiedzialności?

          • differentview Re: Rola ojca 06.08.16, 14:22
            Nie zrozumialas mojego pytania. Nie chodzilo mi o elaborat co znaczy byc idealnym ojcem tylko co robic w sytuacji gdy ten ojciec jest wlasnie taki a nie inny i nie zamierza sie zmieniac. Rownie dobrze on moglby matce kazac sie zmienic a tak naprawde oni nie maja juz na siebie zadnego wplywu- sa wolnymi ludzmi po rozwodzie. Jednoczesnie on chce brac udzial w zyciu syna i widzi swoje role jako bardzo doniosla a matke widzi jako nadopiekuncza i przed tym chce syna obronic. Z jej perspektywy te jego metody sa glupie ale to nadal tylko jej perspektywa. Chodzi o to co zrobic z tym co jest a myslec jak byloby idealnie.
            • panizalewska Re: Rola ojca 06.08.16, 17:06
              To ja powiem wprost - ten ojciec jest do kitu i ja bym mu zrobiła karczemną awanturę lub "poważnie porozmawiała" - jak kto woli i w zależności od nastroju ;) że zabiera małe dziecko na panienki. Raz na 100 lat taka sytuacja ewentualnie mogłaby się zdarzyć, chociaż realnie patrząc nie widzę takiej sytuacji, żeby ojciec PO PROSTU MUSIAŁ AKURAT TERAZ NAŁ iść na te doopy, kiedy akurat ma pod opieką dziecko. To nie jest przecież żaden "mały mężczyzna", tylko dziecko, do cholery! I tak, usilnie bym ograniczała kontakt dziecka z takim osobnikiem. Niezależnie, czy to ojciec, nauczyciel, starszy kolega itp. Ojciec srojciec, też mi coś.
            • twojabogini Re: Rola ojca 06.08.16, 19:43
              To napiszę wprost to próbowałam napisać delikatnie. 10 latek to dziecko nie mały mężczyzna. To co robi ojciec nie ma nic wspólnego z formowaniem mężczyzny, a dużo z zaniedbywaniem i niewłaściwym wpływem wychowawczym.
              Spór nie powinien się więc toczyć wokół tworzenia mężczyzny z chłopca, tylko zapewnienia odpowiedniej opieki dziecku. Ojciec jej nie zapewnia.
              Rozsądna matka w tym momencie nie zastanawia się nad potencjalną męskością syna, tylko nad jego obecnym bezpieczeństwem i nad tym jak ojciec spędza z nim czas. Pijani mężczyźni i panienki to no nie jest właściwa opieka dla dziecka. Kropka.
              Jeśli ojciec nie umie zapewniać synowi innych atrakcji podczas wyjazdów nie powinien z nim wyjeżdżać. W razie problemów zawsze można regulować kontakty z dzieckiem sądownie i poprosić o nadzór kuratora nad spotkaniami.
              Dziecku dzieje się krzywda. Chłopiec ucieka z płaczem do mamy. Nie dlatego, że nie jest dostatecznie męski, tylko dlatego, że jest osobą od której oczekuje opieki i wsparcia. Na ojca liczyć nie może.
              • differentview Re: Rola ojca 06.08.16, 20:48
                Ojciec zabral syna na wakacje i zapewnial rozne rozrywki, glownie sportowe i cos w stylu obozu przetrwania a ze dodatkowo mial tam swoich kumpli to wieczorami złopali piwo- nie chodzi o to, ze byli pijani a dziecko chodzilo samopas bez opieki. To nie ten typ. A ze panienki wyrywa regularnie- ja to wiem od wspolnych znajomych ale to tez nie chodzi o to, ze wszystko sie dzieje na oczach dziecka no ale dziecko glupie nie jest i samo sie roznych rzeczy domysla i matce mowi. I nie jest tak, ze dzieciak nie chce spedzac z ojcem czasu. Chodzi bardziej o to, ze przyzwyczail sie do nadopiekunczosci matki a ojciec troche inaczej go traktuje. To nie jest wszystko tak jednoznczne, zeby leciec do sadu i ograniczac kontakty.
                • venla Panizalewska... 06.08.16, 21:34
                  Bardzo zainteresowały mnie te kazania księdza Glasa, o których pisałaś. Chciałabym ich wysłuchać, szukałam, wiele jest tematów ale na temat rodziny nie widziałam. Czy mogłabyś podac link, byłabym Ci bardzo wdzięczna. Bardzo :-)
                  • panizalewska Re: Panizalewska... 07.08.16, 08:43
                    www.youtube.com/watch?v=IyVP6dbpl0w

                    To zdaje się było to. Jeszcze dużo fajnych rzeczy jest tu:

                    www.youtube.com/watch?v=PQ9vE8Km9NA

                    Tylko uważaj, bo to gruby materiał i można się zakręcić. Mnie po 3 dniach oglądania nieźle bolała głowa :P Dawkuj powoli i przesiej przez sito. Egzorcyści zasadniczo są od tych spraw najgrubszych, na co dzień mają do czynienia z tymi najgorszymi przypadkami. Więc do takich "normalnych", pospolitych spraw - operują stwierdzeniami poniekąd za mocnymi. Ale mnie to bardzo pomogło, odsiało te najcięższe sprawy i problemy, dużo uporządkowało.
                    • venla Re: Panizalewska... 08.08.16, 22:16
                      Bardzo Ci dziekuję. Będę pamietać o tym co napisałaś. Pozdrawiam :-)
                • twojabogini Re: Rola ojca 06.08.16, 23:19
                  W pierwszym poście pisałaś o dziecku uciekającym z płaczem do mamy, dziecko poddawanemu krytyce z którego ojciec na siłę robi twardziela, dziecko jest świadkiem libacji i onenigghtstandów, teraz piszesz o chłopcu, który ma trochę niefrasobliwego tatę, który czasem wypije piwko i poflirtuje z jakąś panią.

                  Niezależnie od tego czy ojciec się dobrze zajmuje synem czy nie - trudno stwierdzić - pomysł robienia z chłopca mężczyzny przez trening męskości i krytykę oraz w kontrze do kobiecości - jest ryzykowny:
                  www.youtube.com/watch?v=exRpKSdf3kY

                  www.youtube.com/watch?v=exRpKSdf3kY
                  • differentview Re: Rola ojca 07.08.16, 09:53
                    Bo zdarza sie, ze na krytyczna uwage ojca dziecko reagowalo placzem i chcialo do matki a ojciec uwazał, ze to przejaw zbytniego rozpieszczenia i ze jego metody sa sluszne. Ja nie potrafie tego ocenic bo nie jestem ojcem nie bylam synem i nie wiem czy z meskiego punktu widzenia on ma racje czy nie. Ani dziecko nie jestes swiadkiem libacji i seksu ani nie polega to na wypiciu piwka i flircie. Problemem jest wizja meskosci jaka kultywuje ojciec i jaka sprzedaja mlodemu. Ale ojciec sie nie zmieni bo swietnie sie w tym czuje i uwaza, ze wlasni taki model syn powinien przyswoic. A pytanie jest czy lepszy taki ojciec czy zaden i czy matka powinna sie w to wtracac. Szczegolnie, ze sama sobie takiego partnera w przeszlosci wybrala. A syn nie stanie sie " idealnym mezczyzna" z jej wyobrazen jaki powinien byc idealny mezczyzna.
                    • panizalewska Re: Rola ojca 07.08.16, 11:25
                      I z jakiś powodów się rozstali, nie? Może za bardzo flirtujący pan był, jak na partnera, przypadkiem?
                    • twojabogini Re: Rola ojca 08.08.16, 01:32
                      Zastanawia mnie założenie, że ojciec się nie zmieni. Ii albo może zajmować się dzieckiem na własnych, nawet krzywdzących dla dziecka warunkach, albo wcale. Kaloryfer w moim pokoju się nie zmieni, zawsze będzie kaloryferem starego typu, żeberkowym i mało wydajnym. Chyba, że wymienię go na nowy. Ludzie są jednak bardziej podatni na zmiany niż kaloryfery.

                      Kluczem do odpowiedzi nie jest męskość, ale to czy dziecko jest bezpieczne i czy metody ojca są dla dziecka korzystne, czy krzywdzące. Syn stanie się mężczyzną niezaleznie od wizji mamy czy taty. Zanim nim się stanie ma prawo być dzieckiem.

                      Uważam, że źle pojmowana męskość przynosi więcej szkody niż pożytku. Męskość utożsamiana z brakiem lęku, używkami, brawurą. Za taką męskość rodziny i dzieci ponoszą czasem ogromną cenę.
                      W ten weekend zdarzyły się dwa fatalne wypadki nad polskim morzem. Oba przebiegały tak samo. Wywieszono czerwone flagi. Dwóch ojców niezaleznie od siebie zdecydowało się mimo tego wejść do wody ze swoimi dziećmi. Dwoje dzieci z dużym prawdopodobieństwem zginęło - z dużym prawdopodobieństwem z powodu brawury ojców.

                      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114871,20512822,na-plazy-w-lebie-czerwona-flaga-ale-rodzina-weszla-do-wody.html#BoxNewsLink

                      W tytule jest - rodziny weszły do wody. Jak wynika z relacji - to ojcowie z dziećmi weszli do wody. Bardzo współczuję zarówno ojcom, dla których to co się zdarzyło jest ogromna tragedią i całym rodzinom, których te tragedie dotknęły. Jestem daleka od obwiniania ich za tragedie. Żaden z tych ojców na pewno nie chciał narażać swoich dzieci.

                      Dotyka to jednak problemu męskości i ojcostwa i tego gdzie biegnie granica między męskością a męską odpowiedzialnością.

                      Uważam, że ojciec, który ma wizję męskości typu brawurowego może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa dziecka. I umężniając syna może mu wyrządzić krzywdę - psychiczną albo fizyczną.

                      Pamiętam jak moja koleżanka z przedszkola wpadła pod lód na miejskim stawie. Wyszła ze szpitala po jakiś trzech tygodniach. Jej mama lękliwie zawsze jej tego zabraniała. Moi rodzice też mi zabraniali.
                      A ojciec koleżanki to był właśnie taki "mężczyzna". Bawiliśmy się wszyscy zjeżdżając z górki - mając zakaz zjeżdżania na lód. I wchodzenia na niego. On jeden uparł się, że matka przesadza i wziął syna za rękę, żeby pochodzić po lodzie, bo co to za facet co się mamy słucha i się boi. Córka pobiegła za tata i bratem. No i lód się załamał. Nie wiem co działo się dalej - mama nas zabrała. W przedszkolu następnego dnia dowiedziałam się, że koleżanka jest w szpitalu. Jej tacie i bratu nic się nie stało.

                      Więc jeśli syn jest z ojcem bezpieczny - to dobrze. I chodzi nie tylko o fizyczne bezpieczeństwo, ale też psychiczne. krytyka to nie jest dobry sposób uczenia męskości. Chłopiec potrzebuje akceptacji ze strony mężczyzn. Jest taka książka, którą niespecjalnie lubię za stereotypowe ujmowanie męskości i kobiecości oraz skrzywienie religijne. Ale dotyka ważnego dla wielu mężczyzn problemu męskości i relacji z ojcem oraz ran jakie ojcowie żądają swoim synom w procesie "nadawania męskości".
                      Dzikie-serce-tesknoty-meskiej-duszy J. Eldredge

                      Swoją droga autor sam nie do końca przepracował męskość - uznał, że męskość potrzebuje niebezpieczeństwa i organizował niebezpieczne"męskie" wyprawy m.in. w góry. Podczas jednej z tych wypraw zginął jego przyjaciel, jeden z mężczyzn, który zdecydował się podążać za nim na ścieżce "męskości"/
                      Nie jestem mężczyzną. Ale znam wielu mężczyzn. I będę sie upierać że męskość wiąże się z odpowiedzialnością za siebie i innych, nie z brawurą, śmiercią z przepicia,czy podczas szybkiej jazdy na motorze, czy podczas nieodpowiedzialnej ekstremalnej wycieczki wysokogórskiej w poszukiwaniu ekstremalnych wrażeń. Ani podczas kąpieli w morzu przy czerwonej fladze.
                      Nie jestem przeciwniczką wycieczek w góry. Znam wielu mężczyzn i kobiet którzy zajmują się tym sportem, sama kiedyś poświęcałam temu sporo czasu. Tyle, że odpowiedzialni i dorośli ludzie zajmują się ograniczaniem ryzyka, a nie szukaniem wrażeń i patrzeniem śmierci w oczy. I tego uczą swoje dzieci.
                      Dlatego uważam, że mój mąż tłumacząc naszym synom dlaczego nie przyspiesza na drodze, kiedy proszą, bo chcą "wrażeń" - uczy ich męskości. Gdyby przyspieszał - uczyłby ich brawury. Uczy ich męskości pokazując jak można doświadczyć wrażeń nie ryzykując swojego życia ani zdrowia - podejmując wyzwania, pokonując słabości, używając siły do chronienia słabszych.






                      • differentview Re: Rola ojca 08.08.16, 08:28
                        twojabogini napisała:

                        > Zastanawia mnie założenie, że ojciec się nie zmieni. Ii albo może zajmować się
                        > dzieckiem na własnych, nawet krzywdzących dla dziecka warunkach, albo wcale.

                        Z perspektywy ojca jego zajmowanie sie jest sluszne, prawidlowe, niekrzydzace. Byc moze sam byl tak wychowywany i sobie to chwali a byc moze sam mial nadopiekuncza matke i cierpial z tego powodu wiec teraz chce syna od tego uchronic- nie wiem. O tym wlasnie jest ten watek. Ze matka nie jest ojcem i to co z jej perspektywy jest slabe i glupie nie musi byc takie z perspektywy ojca. Trudno jest te perspektywy uzgodnic szczegolnie jak rodzice nie sa w zwiazku i nie maja juz na siebie zadnego wplywu.
                        To co robisz to ukazujesz perspektywe matki jako nadrzedna- jak ona uzna, ze cos krzywdzi dziecko to tak jest. Z punktu widzenia ojca to ona krzywdzi syna.
                        Mam np innego znajomego, ktory uprawia bardzo urazowy sport, ktory jest jego pasja i syn powoli sie wciaga. Z punktu widzenia matki- bala sie o jednego, teraz bedzie bac sie o dwoch. Wg niej najlepiej zeby oboje zrezygnowali i znalezli sobie cos bezpiecznego. To jest jej perspektywa. Ale ich jest inna i jak rozsadzisz, ktora jest sluszna?
            • massalezia_furfur Re: Rola ojca 10.08.16, 23:59
              Niech mama zapisze syna do harcerstwa i na wakacje wysyła raczej na obozy niż do tatusia. Argument nadopiekuńczości zostanie odrzucony, wzorce męskie będą, a chłopak po jakimś czasie sam będzie w stanie ocenić postępowanie starego. Dla podtrzymania więzi z tatusiem proponuję opiekę naprzemienną, tzn. syn spędza określoną liczbę dni w tygodniu u taty - takich zwykłych, monotonnych dni, kiedy dziecko potrzebuje pomocy z pracą domową, kiedy trzeba odwieźć syna na trening albo zająć się tak trywialnymi rzeczami jak wypranie chłopakowi gaci, dopilnowanie, żeby zjadł coś normalnego. Stawiam dolary przeciw orzechom, że wakacyjny entuzjazm taty co do "robienia z niego mężczyzny" ulegnie znacznej redukcji. W najgorszym razie syn nauczy się sam sobie prać i gotować.
      • heniek.8 Re: Rola ojca 06.08.16, 21:40
        hola hola, to jest relacja jednej strony
        "regularnie odbywaly sie popijawy z kolegami, wyrywanie panienek na jedna noc itd."

        a druga strona to może przedstawić jako "wieczorami siedzieliśmy przy stolikach na kempingu i rozmawialiśmy przy piwku z innymi wczasowiczami"

        trzeba było wezwać policję i wtedy mamy prawdziwy obiektywny test
        a tak - to jest bicie piany bo niuniuś zaczyna wychodzić spod spódnicy
        • differentview Re: Rola ojca 06.08.16, 22:02
          No cos w tym stylu- wieczorami popijalismy z kumplami piwko i wyrywalismy wczasowiczki z kempingu obok.
          • apersona Re: Rola ojca 06.08.16, 22:22
            To spora różnica
    • danaide Re: Rola ojca 09.08.16, 11:07
      Mam trochę odmienne wyobrażenie surwiwalu. Co tam naprawdę zaszło w zasadzie nie wiemy. Wzorzec mężczyzny/męskości taki se, podpisuje się pod TB.

      Jednakże nie wiem co to za argument: wybrała sobie takiego partnera. Jak źle wybierzesz buty i będą Cię cisnęły to w nich chodzisz, czy wymieniasz/wyrzucasz/upłynniasz? Kaloryfery się nie zmieniają, ale czy ktoś każe Ci stary kaloryfer trzymać w domu, skoro wymieniłaś na nowy albo zbudowałaś sobie kominek?
      A ojca dziecka trzeba.

      Wg ojca mojego dziecka byłam nienormalna i miałam iść na terapię. To poszłam. I dziś wiem, że nie jestem w stanie dłużej znieść różnych zachowań, na które wcześniej się godziłam, a potem mi odwalało, bo ile można znosić.

      Czy teraz moje dziecko też ma to znosić? Bo ja się pomyliłam? Bo miałam złe wzorce? Bo nie ufałam samej sobie?

      Powiedzcie mi i powiedzcie matce tamtego chłopaka jak można zabezpieczyć elementarne potrzeby dziecka. Takie jak traktowanie z szacunkiem, uwzględnianie zdania dziecka, emocji dziecka. Drobiazgi, które zniechęcają dziecko do kontaktu (u nas np. zmuszanie do jedzenia czy mycie intymnych części ciała drażniącą dziecko chemią czy wczesne kładzenie spać - ojciec sam jest typem nocnego marka). Jak sobie radzić z autorytetem zbudowanym na zasadzie: jestem ojcem, mężczyzną i ja tu decyduję...

      Jak - z naciskiem na słowo jak - interweniować, gdy nie ma się żadnej karty przetargowej poza odcięciem kontaktów, a tego nie wolno, prawda?

      Jak się nie ma sensownego partnera to dziecko można zawsze posłać na zajęcia, które prowadzi sensowny facet. Dla mnie jako dziecka ważnymi osobami byli trener i nauczycieli. Wiem, to nie to samo. Ale zawsze coś.
      • differentview Re: Rola ojca 09.08.16, 15:47
        danaide napisała:
        > Jak - z naciskiem na słowo jak - interweniować, gdy nie ma się żadnej karty prz
        > etargowej poza odcięciem kontaktów, a tego nie wolno, prawda?

        Zadajesz to samo pytanie, ktore zadaje sobie moja znajoma.
        Napewno łatwiej jest jak sytuacja jest czarno- biala. Ojciec jednoznacznie zly, niewydolny, agresywny, naduzywajacy. Ale co jak ojciec jest zaangazowany ale widzi swoja role i kontakty z dzieckiem zupelnie inaczej niz matka? Ona uwaza, ze on zle postepuje a on uwaza, ze ona zle postepuje? Dodatkowo on uwaza, ze w tym wieku rola ojca powinna byc intensywnijesza niz wczesniej, ze chlopiec powinien odrywac sie od matki i pod okiem ojca " uczyc sie byc facetem"
        Nie mam pojecia co powinno sie robic w takiej sytuacji. Dlateg zalozylam temat zeby moze ktos cos wniosl ciekawego z wlasnych doswiadczen.
        • pade Re: Rola ojca 09.08.16, 18:47
          Ten Twój znajomy powinien przyswoić, że siłą się mężczyzny z dziecka nie zrobi. To jest proces, a dziecko uczy się przez doświadczanie i naśladownictwo. Jeśli będzie doświadczać od ojca sygnałów, że jest ciamajdą, gapą i mazgajem (w celu zahartowania) to na takiego mężczyznę wyrośnie. Działają pozytywne wzmocnienia a nie krytyka.
          Nie ma opcji, że ojciec się nie zmieni, chce się opiekować dzieckiem to niech się do niego dostosowuje. Jeśli nie zechce, to znaczy, ze potrzebował kogoś mniejszego, kto go będzie podziwiał i kogoś słabszego, którego chciał ulepić na swoje podobieństwo. Nie ma tu więc miejsca na dziecko, jest tylko miejsce na ego ojca. Moim zdaniem lepiej nie mieć wcale ojca niż kogoś, kto wcale się z dzieckiem nie liczy.
          Znajoma może uczyć dziecko, że ma prawo odmówić ojcu rozrywek, na które nie ma ochoty, ma prawo się źle czuć czy bać się w pewnych sytuacjach i nie ma w tym nic złego.
          • danaide Re: Rola ojca 10.08.16, 02:00
            Cóż, moja córka mówi mi, że ona się ojca boi. Nawet jeansy, których nienawidzi założy! Rozmawiam z małą i próbuję wymyślić jakiś sposób, także komunikacji: pojedyncze słowo powtarzać do skutku. Wkurzające, ale może odnieść skutek. Zakładam, że jej nie uderzy, zwłaszcza teraz, gdy wylądował w patchworku.
          • apersona Re: Rola ojca - czy rzeczywiście? 10.08.16, 13:23
            Czy wyjazd z ojcem jest po to by syn chłonął wzorzec męskości czy by znał rodzonego ojca takim jakim on jest? Dziesięciolatek to nie kilkulatek, nie patrzy już na rodzica ze ślepym uwielbieniem.
            • panizalewska Re: Rola ojca - czy rzeczywiście? 10.08.16, 14:09
              Ja bym była z takimi stwierdzeniami ostrożna. Ten konkretny 10-latek i ten konkretny ojciec, wiesz ;)
              Generalnie jednak wydaje mi się, że jak się bierze dziecko pod opiekę na wakacje, to się mu zapewnia BEZPIECZNE środowisko i jako takie atrakcje. Kilku podchmielonych facetów, nawet nie zalanych w trupa, to jednak nie jest ani bezpieczne, ani męskie tym bardziej. Męskość, męstwo, odpowiedzialność. Jaką odpowiedzialność bierze na siebie podchmielony tatusiek? Zwłaszcza, że w takich sytuacjach zazwyczaj język się panom rozluźnia i teksty najróżniejsze może owo dziecko usłyszeć, do pań i do siebie? Czy tam była chociaż JEDNA osoba dorosła i TRZEŹWA?
              • apersona Re: Rola ojca - czy rzeczywiście? 10.08.16, 15:18
                A było tu konkretnie, na co się chłopak skarży? Bo my to dzieci zmuszaliśmy do wycieczek przemocą odrywając od wi-fi ;)

                "Generalnie jednak wydaje mi się, że jak się bierze dziecko pod opiekę na wakacje, to się mu zapewnia BEZPIECZNE środowisko i jako takie atrakcje."

                To sensowne podejście, ale nie każdy do niego dorósł. W tym wypadku może młody dzięki wakacjom, nie będzie się łudził, że ojciec jest super facetem, a tylko ta zrzędząca mamuśka mi go obrzydza i nie pozwala się spotykać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka