Dodaj do ulubionych

Konflikt z mezem

09.11.16, 22:10
Znalazlam to forum i mysle,z e bedzie tutaj pasowac moj problem do opisania.
Opisze moja sytuacje: od dwoch miesiecy zyjemy pod Warszawa z moim mezem w nowym domu ale oboje wciaz pracujemy w Warszawie. Oboje dojezdzamy do Warszawy codziennie do pracy. Moj malzonek dojezdza samochodem a ja dojezdzam autobusem podmiejskim. Nie przeszkadza mi to nawet, ze on jezdzi samochodem a ja autobusem, ale teraz pojawil sie taki problem, ze ja od przystanku-petli do domu musze isc pietnascie minut piechota a teraz na jesieni i zima jest kompletnie ciemno i jest to nieoswietlona droga, nawet bez chodnika.
Co zrobic? Myslalam, zeby sie zamienic na zime i jezdzic samochodem, no ale on by sam musial chodzic ta droga i nawet nie chcial o tym slyszec, ale to go rozumiem, bo to slaby argument, ze ja kobieta a on facet to moze isc w ciemnosci. Z drugiej strony on pozniej wraca z pracy wiec ja moglabym jezdzic samochodem i wyjezdac z domu pod petle po niego jak on wraca, a teraz to on wraca pozniej i nie moze juz po mnie wyjechac, bo ja przeciez jestem wczesniej. No ale on chce jezdzic samochodem i juz.
Jak go przekonac?
Obserwuj wątek
    • anamatopeja Re: Konflikt z mezem 09.11.16, 22:13
      kupcie drugi samochód.
    • iziula1 Re: Konflikt z mezem 09.11.16, 23:52
      Wynajmij kawalerkę w centrum Warszawy i tam mieszkaj od poniedziałku do piątku. Weekendy spędzaj z mężem w nowym domu, w soboty on będzie odbierał Cię z pętli autobusowej.
      Może być taki pomysł?
    • evee1 Re: Konflikt z mezem 10.11.16, 03:02
      Nie piszesz czy macie dzieci, a z watku to nie wynika. Jezeli macie, to wazne jest, zeby kazde wracalo do domu jak najwczesniej, ale jezeli nie, to moze bys gdzies spotykala sie z mezem na miesice, albo by po Ciebie podjezdzal i wracalibyscie razem?
      My do pracy jezdzimy jednym samochodem, imo, ze pracujemy dosc daleko od siebie. Czasem jedno poczeka na drugie, albo na odwrot.
      Teraz maz podwozi mnie do pracy, i jedzie do swojej, ale niedlugo zmieniam prace i to ja bede pracowac dalej, ale nadal on bedzie u siebie parkowal pod praca, bo u nie nie ma prakingu pod praca, a poza tym ja od jego pracy do swojej mam dobry dojazd, wiec jest dla mnie OK.
      Nawet jezeli takie dzielenie sie z mezem bedzie niedogodne dla niego, to nie wyibrazam sobie, zeby maz sie na mnie wypial i powiedzial, ze mam sobie sama do pracy dojezdzac.
    • amb25 Re: Konflikt z mezem 10.11.16, 06:33
      Zle swiadczy o mezu to, ze jego wygoda jest dla niego waniejsza niz twoje bezpieczenstwo. I o tobie tez - bo na to pozwalasz.
      Jakos powinniscie sie porozumiec - ustalic godziny pracy tak, zebyscie razem mogli wyjezdzac i wracac. Rano jak idziesz na te pentle chyba tez jest ciemno? Wtedy sie nie boisz?
      • verdana Re: Konflikt z mezem 10.11.16, 08:54
        Chyba rzeczywiście żle to świadczy o mężu, chyba, ze wraca z pracy o tyle później, że rzeczywiście chodzenie o tej porze jest ryzykowne...
        • a.nancy Re: Konflikt z mezem 10.11.16, 09:06
          Ale autorka napisała, że może po niego wyjeżdżać na przystanek.
          BTW, argument, że kobieta nie powinna chodzić po ciemku - przy całym moim feminizmie uważam jednak za zasadny.
          • triss_merigold6 Re: Konflikt z mezem 10.11.16, 09:13
            Zależy gdzie ma się odbywać owo chodzenie po ciemku. Na nieoświetlonej lokalnej drodze bez chodnika znacznie groźniejsi są kierowcy samochodów niż zboczeńcy czy złodzieje torebek. Większe prawdopodobieństwo, że panią potrąci samochód niż, że ktoś ją napadnie.
          • miedzymorze Re: Konflikt z mezem 10.11.16, 10:32
            >BTW, argument, że kobieta nie powinna chodzić po ciemku - przy całym moim feminizmie uważam jednak za zasadny.

            Ty to na poważnie piszesz ? Czyli co prawie pół roku mam nie wyściubiać nosa z domu po południu/wieczorem BO CIEMNO ? przecież to jest chore.

            pozdr,
            mi
            • nammkha Re: Konflikt z mezem 10.11.16, 10:47
              Różnica między tobą a założycielką wątku jest taka, że tobie to nie przeszkadza, a ona się boi.
            • a.nancy Re: Konflikt z mezem 10.11.16, 19:07
              Sorry, użyłam skrótu myślowego. Nie chodzi mi o to, że żadna kobieta ma nie chodzić nigdzie po ciemku ;) tylko o autorkę, która czuje się niepewnie drałując po nocy z pętli do domu na przedmieściach. Chodzi o to, że ona ma prawo tak się czuć i użyć powyższego argumentu w dyskusji z mężem. I w tej konkretnej sytuacji oczekiwałabym od męża, żeby poczuł się "samcem" zatroszczył o bezpieczeństwo autorki. Bo realnie patrząc, samotnej kobiecie grozi więcej niebezpieczeństw niż mężczyźnie.
              • a.nancy Re: Konflikt z mezem 10.11.16, 19:09
                Edit: nie po nocy, bo wraca wcześniej od niego. Ale tak czy siak po ciemku.
        • misseczka Re: Konflikt z mezem 10.11.16, 09:14
          Chodzenie po ciemku po nieoświetlonej i mało uczęszczanej przez ludzi drodze jest ryzykowne bez względu na to, czy jest 16-ta, czy 20-ta. I kobieta z cała pewnością jest bardziej narażona na niebezpieczeństwo...W głowie mi się nie mieści, żeby facet jeździł sobie wygodnie samochodem, mając gdzieś to, że jego kobieta zasuwa po ciemku, znosząc spory dyskomfort i poważnie się narażając. I żeby nawet nie był skłonny do jakiegokolwiek kompromisu - bo on chce samochodem i już. Bardzo to egoistyczna postawa i, jakby to ująć, nie przystoi mężczyźnie:(

          Moim zdaniem opcja z Twoim korzystaniem z samochodu i podjeżdżaniem po niego jest rozsądna. Skoro Ci w zasadzie ten 15-minutowy spacer nie przeszkadza, byle nie był niebezpieczny, to niech on z samochodu korzysta w okresie wiosenno - letnim, a Ty jesienią i zimą.
          Niepojęte jest dla mnie, że Twój mąż sam tego nie zaproponował.

    • nammkha Re: Konflikt z mezem 10.11.16, 10:45
      Po pierwsze jestem ciekawa jak wyglądała wasza rozmowa na ten temat. Po drugie jeśli zadajesz na tym forum pytanie: Jak go przekonać? To dla mnie sygnał, że nie do końca znasz swojego męża lub że masz nadzieję, że możesz go zmienić. Nie możesz. Twój mąż nie ma klasy... Zgadzam się z tym co piszą tu inne forumowiczki, że to źle o nim świadczy, bo dla dobrze wychowanego faceta byłoby oczywiste, że jego żona nie może chodzić po nocy nieoświetloną drogą przez całą zimę.
    • marsylvik Re: Konflikt z mezem 10.11.16, 12:00
      Opisujesz sytuację klasycznego, bardzo jasnego konfliktu interesów. Macie jeden samochód, oboje go potrzebujecie, w tym samym celu, z tych samych powodów.
      Opisujesz argumenty, które wg Ciebie powinny Ci pomóc zwyciężyć w konflikcie. I że nie działają, nie zapewniły zwycięstwa. Na końcu pytasz jak wygrać.

      I widzę, że w większości odpowiedzi podpowiadają właśnie jak wygrać walkę: za pomocą argumentu, że jesteś kobietą (ten akurat, jak piszesz, sama uważasz za słaby), siłowo - wyprowadź się, szantażem emocjonalnym, czyli spraw, żeby czuł się złym człowiekiem, a żeby było wiarygodnie naprawdę myśl tak o nim, zaś sobą za ustępstwo pogardzaj.

      A czy bierzesz pod uwagę możliwości, które pomogłyby ten konflikt zakończyć, rozwiązać, ale niekoniecznie wygrywając z mężem?
      • miedzymorze Re: Konflikt z mezem 10.11.16, 12:43
        moim skromnym zdaniem najsensowaniej byłoby się co tydzien wymieniać, plus na okolicznośc ciemności kupic kamizelkę odblaskową;)
        inne mozliwości:
        - kupic drugie auto (i na wiosnę sprzedać)
        - dogadać się z jakimś lokalnym kierowcą na codzienne podwózki
        - dojeżdzac po pracy do pracy męza i wracać razem

        pozdr,
        mi
    • polnaro Re: Konflikt z mezem 10.11.16, 14:15
      Opiekuńczy to ten mąż nie jest, ale jakoś nie bardzo odbiega od przeciętnego faceta.
      Ja bym wzięła kredyt i kupiła samochód, niech mąż martwi się o finanse rodzinne /przy swoim charakterze dominatora, chyba ma wpisane, że to jego obowiązek/.
      • tymska Re: Konflikt z mezem 10.11.16, 14:52
        Nie chce, żebyś wyjeżdżała po niego
        on chce jeździć samochodem :P)) i właściwie nie obchodzi go Twój strach, niedogodności i cała sytuacja. To po co Ci taki mąż? skoro nie możesz liczyć na jego pomoc w tak banalnej sprawie?
        Na Twoim miejscu rozwiązałabym sprawę w tydzień - kupiła samochód. Troskliwy mąż powinien znaleźć wspólnie z Tobą jakies rozwiązanie. On nie podejmuje działań i pozostawił Cię z problemem, więc go rozwiąż - 4 kółka sobie spraw. Jeśli nie masz pieniędzy, weź kredyt..to nie musi być limuzyna. Sama zadbaj o siebie.
      • misseczka Re: Konflikt z mezem 10.11.16, 15:02
        Opiekuńczy to ten mąż nie jest, ale jakoś nie bardzo odbiega od przeciętnego faceta

        Serio???
        Z jakimi facetami Wy macie do czynienia, na miłość boską?
        Bo wg moich standardów, bardzo odbiega. Dramatycznie, że tak powiem.
        Miałam szczęście czy standardy się tak bardzo obniżyły?
        • edw-ina Re: Konflikt z mezem 10.11.16, 17:13
          Standardy się obniżyły, bo nadpodaż kobiet sprawiła, że brały co było. Taki life.
          Dla mnie to również nienormalna sytuacja. Po wyprowadzce poza miasto po prostu kupiliśmy drugi samochód. Mimo to nie wyobrażam sobie, aby M powiedział, że nie interesują go moje lęki i on chce jeździć samochodem, a co ja zrobię, to moja sprawa. Kiedy lata temu pracowałam regularnie kilka razy w miesiącu do późna (niemal do północy), zawsze po mnie przyjeżdżał. Zresztą w okresie jesienno-zimowym, jeśli tylko był w tym czasie w domu, to przyjeżdżał po mnie nawet na przystanek oddalony o jakieś 400 metrów od domu, chociaż były tam szerokie chodniki i oświetlone ulice. Jakoś nie kumam sytuacji, w której faceta nie obchodzi bezpieczeństwo i zdrowie jego kobiety.
    • napis_z_obrazka Re: Konflikt z mezem 10.11.16, 17:24
      Ja najpierw bym się upewniła, czy mąż czasem nie zaopiekował się sąsiadką lub znajomą? Może kogoś podwozić musi;)
    • molly_wither Re: Konflikt z mezem 10.11.16, 18:08
      Moze czas juz zmienic meza?
    • enith Re: Konflikt z mezem 10.11.16, 19:45
      Nigdy nie pozwoliłabym, żeby któreś z nas, mąż czy ja wędrowało z i na przystanek w ciemnościach i poboczem drogi. To jest proszenie się o wypadek. Albo kupcie drugi samochód albo jedno podwozi drugie. Innej opcji nie widzę i dziwię się jak cholera, że tolerujesz takie akcje męża.
    • srebrnarybka Re: Konflikt z mezem 11.11.16, 12:38
      najlepiej sprzedać dom i wyprowadzić się do Warszawy. Dojeżdżanie z małych miasteczek podwarszawskich to nieuchronny wysyp takich sytuacji.
      • tymska Re: Konflikt z mezem 11.11.16, 13:50
        srebrnarybka napisała:

        > najlepiej sprzedać dom i wyprowadzić się do Warszawy. Dojeżdżanie z małych mias
        > teczek podwarszawskich to nieuchronny wysyp takich sytuacji.

        Tylko dlatego, że małżonek, to egoista? Inni nie takie odległości pokonują i nikt z tego powodu nie pozbywa się domu. Decydując się na zamieszkanie poza miastem bierze się pod uwagę dojazd do pracy, czyli roztrząsa wszelkie za i przeciw. Najrozsądniej będzie, kiedy kupi samochód, trudno liczyć na sąsiadów, znajomych, że będą podwozić po pracy. Innego wyjścia po prostu nie ma.
    • phantomka Re: Konflikt z mezem 11.11.16, 13:23
      Czytajac autorke pomyslalam, ze maz zaraz dostanie ostre baty. Jednak faktycznie okazuje sie, ze standardy mocno poszly w dol. Niewyobrazalna to dla mnie sytuacja zeby moj maz wozil tylek, a ja mialabym nie tylko chodzic na piechote, ale i narazac sie bo jednak mieszkajac na wsi, widze roznice miedzy ciemno w miescie a ciemno na wsi.
      Wybacz, ale koles to fajus a nie facet.
    • default Re: Konflikt z mezem 12.11.16, 21:27
      Po pierwsze - Twoj maz to egoista i dupek.
      Po drugie - nie wyprowadzilabym sie za miasto nie majac samochodu. Dwa samochody w takich okolicznosciach to podstawa.
      Dlatego na Twoim miejscu najpierw powiedzialabym mezowi, ze jest dupkiem, a potem kupilabym sobie auto. Na pewno nie "przekonywalabym" go ani nie tlumaczyla nic.
      • tt-tka Re: Konflikt z mezem 12.11.16, 21:44
        Jest jeszcze jedna mozliwosc, dorazne rozwiazanie - wracaj do domu taksowka. Po tygodniu pokaz mezowi rachunki.
        • triss_merigold6 Re: Konflikt z mezem 12.11.16, 22:58
          Idiotyczne. Przecież te rachunki będą z ich wspólnego budżetu, ona też na tym straci finansowo. Gdyby mieli kasy do oporu, to kupiliby drugi samochód. Skoro nie kupują, to znaczy, że jednak mają jakieś ograniczenia budżetowe.
          • tt-tka Re: Konflikt z mezem 12.11.16, 23:04
            proste wyliczenie wykaze, ze lepiej kupic drugi samochod, chocby na kredyt
            • triss_merigold6 Re: Konflikt z mezem 12.11.16, 23:10
              Tak, oczywiście. Kupić jeżdżący samochód można za grosze, ale trzeba go potem ubezpieczyć i utrzymac.
              • tt-tka Re: Konflikt z mezem 12.11.16, 23:13
                Lepiej wracac piec razy w tygodniu trzesac sie ze strachu ? Wiem, ze wydatki na leki uspokajajace to mniej niz utrzymanie auta...
                • triss_merigold6 Re: Konflikt z mezem 12.11.16, 23:17
                  Nie do mnie pytanie, ja bym się nie wyniosła pod Warszawę, żeby dojeżdżać do niej do roboty dzień w dzień.
                  • tt-tka Re: Konflikt z mezem 12.11.16, 23:21
                    Wiesz, mieszkalam pod Warszawa. Kolejka bylam w srodmiesciu szybciej niz wczesniej z Mokotowa :)
                    Nie w tym rzecz, co nam odpowiada, tylko jak przekonac meza Barbary, bo o to ona pyta.
                    Rozwiazac moze byc sporo, np kurs samoobrony, po ktorym dziewczyna przestanie sie bac (jesli przestanie). Ale pytanie bylo, jak przekonac meza, ze samochod jest nie tylko dla niego.
                    • enith Re: Konflikt z mezem 13.11.16, 02:39
                      > Rozwiazac moze byc sporo, np kurs samoobrony...

                      Tak, kurs samoobrony pomoże zwłaszcza na potrącenie przez samochód. Po prostu znokautuje kopem albo innym prawym sierpowym auto próbujące ją skosić w ciemnościach na poboczu drogi :D
                      • tt-tka Re: Konflikt z mezem 13.11.16, 08:52
                        enith napisała:

                        > > Rozwiazac moze byc sporo, np kurs samoobrony...
                        >
                        > Tak, kurs samoobrony pomoże zwłaszcza na potrącenie przez samochód.

                        Sie czepiacie, forumko. Mowa byla (w tym poscie) o sposobach na strach. I napisalam to, zanim Barbara wyjasnila, ze nie napadu boi sie najbardziej.
          • napis_z_obrazka Re: Konflikt z mezem 12.11.16, 23:12
            ... to zamienić 1 duży na 2 małe samochody;)
            • triss_merigold6 Re: Konflikt z mezem 12.11.16, 23:16
              Ja to widzę tak, że ludzie wyprowadzili się do Pierdziszewa pod miastem, bo miał byc domek, kawa na tarasie i sarny w ogródku + znacznie taniej niż w Warszawie za m2, a wyszło jak zwykle, czyli kanał z dojazdami i wszyscy są wkurzeni.
              • napis_z_obrazka Re: Konflikt z mezem 12.11.16, 23:25
                ... albo tylko ona chciała. I kara musi być;) Nie wiadomo.
                Jak się chce, to się kompromis znajdzie. Ale trzeba chcieć.
                No nie ma wyjścia innego, trzeba rozmawiać z mężem, także o WYGODZIE. Może to argument przekonywujący;)
                • triss_merigold6 Re: Konflikt z mezem 12.11.16, 23:28
                  No, owszem. Autorka się nie odzywa wiec trudno coś doradzać czy interpretować.
                  • basiabaskabarbara Re: Konflikt z mezem 13.11.16, 00:07
                    Przepraszam, ze sie nie odzywalam, ale zabiegana jestem, nie ma czasu na nic.
                    Chcialam wyjasnic pare kwestii poruszonych. Pomysl drugiego samochodu jest dobry, ale malzonek uwaza, ze nie stac nas na dwa samochody, a on ma tutaj decydujace zdanie, poniewaz on zarabia dwa razy wiecej niz ja. Ja nie naciskalam jakos bardzo mocno tylko wspomnialam ze dwa razy, ale on uwaza, ze mezczyzna jako glowa domu powinien jezdzic do pracy samochodem i jak jest jeden, to jezdzi facet i ze wszedzie tak jest. Po cichu mysle, ze wstydzilby sie przed kolegami jezdzic komunikacja miejska, ale moze chodzi o wygode a to wymowka, sama nie wiem.
                    Martwi mnie, ze on taki lekki ma do tego stosunek i z jego punktu widzenia to ja robie dramat. Niby no nie jest to wielki problem, rano jak ide jest widno, tylko po poludniu ciemno. Poza tym ta droga nie jest jakos duzo uczeszczana, tylko tez problemem jest to, ze nie ma pobocza i boje sie, zeby w ciemnosci nogi nie skrecic czasem jak schodze na pobocze przed jadacym samochodem.
                    Porozmawiam z nim jeszcze raz, ale boje sie powiedziec mu, ze jest egoista, poza tym nie uwazam, zeby byl egoista, on raczej nie ma wyobrazni i myslli szczerze, ze nic mi sie na pewno nie stanie.
                    • tt-tka Re: Konflikt z mezem 13.11.16, 00:23
                      basiabaskabarbara napisał(a):

                      ale malzonek uwaza, ze nie stac nas na dwa samochody, a on ma tutaj decyduja
                      > ce zdanie, poniewaz on zarabia dwa razy wiecej niz ja.

                      Nie rozumiem. Uwaza, ze Was nie stac, bo zarabia wiecej ? A jak Ty uwazasz - nie stac Was ? czy z Twoich wyliczen wynika, ze jednak stac, tylko maz nie chce na to dac ? Bo to jednak dwie rozne sprawy.

                      nie naciskalam jakos
                      > bardzo mocno tylko wspomnialam ze dwa razy

                      Mow czesciej. Ze sie boisz, czego, dlaczego...

                      on uwaza, ze mezczyzna jako glo
                      > wa domu powinien jezdzic do pracy samochodem i jak jest jeden, to jezdzi facet
                      > i ze wszedzie tak jest.


                      Oslablam.

                      Po cichu mysle, ze wstydzilby sie przed kolegami jezdzi
                      > c komunikacja miejska, ale moze chodzi o wygode a to wymowka, sama nie wiem.

                      Hm. Czy jego wygoda jest wazniejsza niz Twoja, a jego wstyd wazniejszy niz Twoj strach ?


                      > Porozmawiam z nim jeszcze raz, ale boje sie powiedziec mu, ze jest egoista, poz
                      > a tym nie uwazam, zeby byl egoista, on raczej nie ma wyobrazni i myslli szczerz
                      > e, ze nic mi sie na pewno nie stanie.

                      Porozmawiaj. Niekoniecznie jest egoista, moze wlasnie niedowlad wyobrazni albo inny mankament. Rozmawiajac mow o sobie, nie o nim. O swoim strachu, niewygodzie i gotowosci podjezdzania po niego.
                      • tymska Re: Konflikt z mezem 13.11.16, 01:26
                        >Ja nie naciskalam jakos bardzo mocno tylko wspomnialam ze dwa razy, ale on uwaza, ze mezczyzna jako glowa domu powinien jezdzic do pracy samochodem i jak jest jeden, to jezdzi facet i ze wszedzie tak jest.

                        ;DD

                        Basiu, czy Ty sie boisz męża? on wciska Ci kit, a Ty delikatnie mu 'wspominasz'
                        Zacznij naciskać, bo to w końcu chodzi o Twoje bezpieczeństwo, jesli sama nie zadbasz, to nikt za Ciebie tego nie zrobi, a na pewno nie Twoja głowa domu (sic!)
                    • fusun1804 Re: Konflikt z mezem 13.11.16, 09:50
                      " Ja nie naciskalam jakos bardzo mocno tylko wspomnialam ze dwa razy, ale on uwaza, ze mezczyzna jako glowa domu powinien jezdzic do pracy samochodem i jak jest jeden, to jezdzi facet i ze wszedzie tak jest."

                      Naprawdę wszędzie tak jest ? U Waszych znajomych , sąsiadów tez tak jest ?

                      Pytam z ciekawości bo rzeczywiście to samo mi powiedziała moja siostra juz ponad 10 lat temu. Zarabiali po tyle samo, oboje dojeżdżali do pracy, samochód był kupiony za wspólne pieniądze ale dowiedziałam sie ze " to facet jeździ ".

                      Piszesz ze boisz sie powiedzieć mu ze jest egoista. Co by sie stało gdybys mu powiedziała ?
                      Jak by zareagował ?

                      Basiu, a jak decydujecie o innych ważnych sprawach ? Wspólnie czy on decyduje jako głowa rodziny ?
                      • fusun1804 Re: Konflikt z mezem 13.11.16, 09:55
                        Jeszcze jedno :

                        "Nie przeszkadza mi to nawet, ze on jezdzi samochodem a ja autobusem, ale teraz pojawil sie taki problem, ze ja od przystanku-petli do domu musze isc pietnascie minut piechota a teraz na jesieni i zima jest kompletnie ciemno i jest to nieoswietlona droga, nawet bez chodnika."

                        Jak to : problem sie pojawił ? Wczesniej nie wiedzieliście gdzie jest pętla, jak daleko jest od pętli do domu ? Nie ustaliliście tego wszystkiego PRZED przeprowadzka ?
                        • tymska Re: Konflikt z mezem 13.11.16, 14:00
                          fusun1804 napisała:

                          > Jak to : problem sie pojawił ? Wczesniej nie wiedzieliście gdzie jest pętla, ja
                          > k daleko jest od pętli do domu ? Nie ustaliliście tego wszystkiego PRZED przepr
                          > owadzka ?

                          Napisała, że on, jako głowa rodziny, czyli on decyduje o wszystkim. To wydaje się nie być związek partnerski, gdzie oboje podejmuja decyzje. I wnioskuję, że Basia wiele nie ma do powiedzenia. Może taki charakter, może nie potrafi stanowczo upomnieć się i przypomnieć, że jest żoną i też ma głos decydujący.
                      • a.nancy Re: Konflikt z mezem 07.12.16, 00:36
                        "Ja nie naciskalam jakos bardzo mocno tylko wspomnialam ze dwa razy, ale on uwaza, ze mezczyzna jako glowa domu powinien jezdzic do pracy samochodem i jak jest jeden, to jezdzi facet i ze wszedzie tak jest."

                        Gdyby mój mąż wyjechał z tekstem o głowie rodziny, to najpierw bym go zabiła śmiechem, a jakby nie pomogło i dalej się upierał, to miałby dziką awanturę.
                        • fusun1804 Re: Konflikt z mezem 07.12.16, 01:25
                          A jakby dzika awantura nie pomogła to co byś zrobiła ?
                          • a.nancy Re: Konflikt z mezem 07.12.16, 10:15
                            nie wiem, mój mąż opanował się już przy punkcie pierwszym (zabicie śmiechem), a temat był lżejszego kalibru :) jakby nie, musiałabym improwizować :)
                    • zuzi.1 Re: Konflikt z mezem 13.11.16, 11:59
                      Basiu, skoro mąż to taki fajus, jak napisala słusznie jedna z forumek, to po prostu NARZUC mężowi sprawiedliwe rozwiązanie, tj. jednego dnia jedzie on a jednego Ty. Wtedy facet szybko znajdzie rozwiązanie, bo problem będzie dotyczyl jego osoby. I badz twarda, żadnego proszenia, tylko oznajmiasz, ze jutro jedziesz Ty i zabierasz klucze od samochodu.
                    • edw-ina Re: Konflikt z mezem 13.11.16, 13:44
                      Basiu ile ty masz lat? Bo trudno jest mi wyobrazić sobie współczesną kobietę reagującą spokojem na słowa, że mężczyzna jako głowa domu powinien jeździć do pracy samochodem. Nosz oplułam się. Wiesz, w moim świecie mężczyźni dbają o kobiety choćby z tego względu, że są słabsze i dopiero niedbanie o nie jest uwłaczające. Bardzo wiele lat temu, jeszcze na początku narzeczeństwa, jeśli M wyjeżdżał służbowo i musiał wziąć samochód (nota bene jego własny osobisty kawalerski), to przed wyjazdem robił pełne zakupy: zgrzewka wody, mleko, duża kawa, jakieś mrożonki - ogólnie wszystkie cięższe rzeczy, abym wracając z pracy musiała tylko dokupić sobie pieczywo. Jeśli tylko mógł to zawsze zostawiał mi samochód na wszelki wypadek, chociaż do pracy jeździłam metrem, bo było najszybciej. I jakoś nie miał problemu z powiedzeniem kolegom, że przyjedzie pociągiem.
                      Dlatego póki nie jest za późno powalcz o swoje, bo za jakiś czas okaże się, że ty niczego nie potrzebujesz. On będzie potrzebował super garnituru za grube tysiaki, ale tobie nowa sukienka będzie zbędna, na wyjazd z kolegami wyda konkretne pieniądze, ale z tobą może pojechać do agroturystyki w pcimiu dolnym, przecież ty nie musisz, a to on jest mężczyzną i głową rodziny. Działaj, zanim będzie za późno i nie wmówi ci, że świat funkcjonuje tak, jak on to widzi.
                    • konfacela100 Re: Konflikt z mezem 14.11.16, 17:05
                      Skoro Twój mąż kończy pracę później, to czy nie możesz po prostu podjechać pod jego pracę po zakończeniu swojej i razem wracalibyście z Warszawy do domu samochodem? Jeśli to dłuższy czas to po prostu znajdź jakąś knajpę w pobliżu, zjedz w tym czasie obiad, załatw fryzjera, kosmetyczkę, pocztę, bank itp. To w końcu tylko 3-4 miesiące.

                      Oczywiście też jestem zdania że ten mąż to bałwan, ale kupno drugiego samochodu na 4 miesiące jest trochę bez sensu i tak naprawdę uszczupli dość mocno budżet autorki która już teraz zarabia dwa razy mniej, bo mężulek pewnie się nie dołoży nawet złotówką.
                    • morekac Re: Konflikt z mezem 19.11.16, 10:03
                      Kupić jakiegoś gruchota na dojazdy do tej nieszczęsnej pętli też się nie da?
                      A na szybko zaopatrz się w latarkę, odblaski i gaz.
    • molnarka Re: Konflikt z mezem 14.11.16, 19:28
      Kup jakies stare seicento za 3000 zl takie tylko do doajazdow na pętle i powrot. Nie jest to mega wydatek a rozwiaze problem.
      • konfacela100 Re: Konflikt z mezem 14.11.16, 22:07
        No tak do tego dodaj ubezpieczenie, naprawy skoro to stare auto, przegląd i przede wszystkim paliwo, nawet do pętli to pewnie ze 100-250 zl miesiecznie, a jesli będzie musiała wziąć na raty to bankowi odda nie 3000 tylko prawie 5000.
        Jeśli mąż twierdzi że ich nie stać to to nie jest dla nich mały wydatek, no chyba że ona wyliczy że ich jednak stać a mąż tylko tak gada, żeby mieć kolejną wymówkę , wtedy to już w ogóle można na nim psy wieszać.
        W ogóle w którymś poście napisała, że to mąż uważa że ich nie stać, co jest kolejnym dowodem na to że ona nie ma w tym małżeństwie za dużo do powiedzenia. Jeśli ona nie chce podejmować radykalnych kroków żeby przemówić bucowi do rozumu, to może jedynie dojeżdżać do niego po swojej pracy i zabierać się autem do domu.
      • pelissa81 Re: Konflikt z mezem 14.11.16, 23:06
        Dokładnie tak trzeba zrobić i koniec! To nie tylko dojazdówka na pętlę, ale i po kogoś (babcię) albo po zakupy. To wolność. Kobieta i tak dobrze, że ma prawko, bo są takie co nie mają i w grę wchodzi tylko rower:/
    • zolla78 Re: Konflikt z mezem 14.11.16, 21:09
      Nie odniosę się nawet do tekstów, że samochodem jeździ mężczyzna jako głową rodziny, gdyż mi posta wytną za neparlamentarne słowa i nie chcę obrażać Twojego męża. Pewnie jakieś zalety ma, ale na pewno nie jest to szacunek i troska o Ciebie.
      Ale tak trochę z innej strony. Skoro już wiesz, że masz męża, który dla swojego patrarchalnego, szowinistycznego ego poświęci Twoją wygodę czy bezpieczeństwo, to zastanawiałaś się jak to będzie jak ewentualnie będziecie mieli dzieci.
      Ile będziesz miała wtedy do powiedzenia, jeżeli będziesz zarabiała jeszcze mniej. A jak będziesz wozić dzieci do lekarzy, na zajecia itd. skoro samochód będzie przynależny do mężczyzny. A myślałaś jakie podejście do dzielenia odpowiedzialności i opieki nad dziećmi ma facet, którego ego zależy od tego że to on jeździ samochodem, a nie dla wygody i bezpieczeństwa jego żona.
      Kiepsko to widzę. Pomysł o tym.
      • sylwus34 Re: Konflikt z mezem 16.11.16, 07:44
        Święte słowa!
    • evee1 Re: Konflikt z mezem 15.11.16, 01:30
      > ze mezczyzna jako glowa domu powinien jezdzic do pracy samochodem i jak jest jeden, to jezdzi facet i ze wszedzie tak jest. Po cichu mysle, ze wstydzilby sie przed kolegami jezdzic komunikacja miejska, ale moze chodzi o wygode a to wymowka, sama nie wiem.
      Boze, Ty to widzisz i nie grzmisz!! Ze tez kobieta w XXI takie cos toleruje. Zadna z tych wymowek jest dobra, zadna! Kazda swiadczy o nim zle.
      Radze z im porozmawiac szybciej niz pozniej i zawalczyc o priorytety i swoja pozycje w rodzinie poki jeszcze jest na to czas. Wysokosc zarobkow nie ma tu nic do tego. Kazdy zarabia na tyle na ile mu pozwala jego praca. Jak maz zarabia mniej (a zarabia), to czy ja powinnam do pracy jezdzic samochodem, a on popylac hulajnoga ? To przeciez absurdalne!!
      A ja bedziesz w ciazy, albo beda dzieci, to tez maz bedzie jezdzic samochodem, bo jest glowa rodziny i mu wsytd przed kolegami? A jak skrecisz noge po ciemku to tez pewnie bedzie Twoja wina, bo glupia baba nie uwazala gdzie idzie.
      • amb25 Re: Konflikt z mezem 15.11.16, 06:57
        A moze to po prostu troll? Bo na forum jakby mniej wpisow od jakiegos czasu.
        • anna_maria_taka_jak_inne Re: Konflikt z mezem 15.11.16, 08:51
          E tam troll. Pełno wciąż takich frajerek, które mamusia wychowała na dobre, ciche żony, których celem życiowym jest służenie panu za podnóżek.
          Moim zdaniem tu już nie ma o czym dyskutować. Clou całości jest stwierdzenie autorki, że BOI SIĘ męża. Boi się wyrazić mu własne zdanie. A mąż jest bałwanem jakich mało, kijem bym takiego nie tknęła. Chociaż nie, zaraz - kijem to bym akurat tknęła i to dość intensywnie :-D
    • agrypina6 Re: Konflikt z mezem 15.11.16, 18:43
      Albo Twój mąż Cię nie kocha, albo próbuje ukarać , że chciałaś przenieść się na wieś a on nie, tylko Ci uległ. Sytuacja dla mnie niewiarygodna. Ale mój mąż jest opiekuńczy.
    • seare Re: Konflikt z mezem 15.11.16, 18:59
      15 minut poboczem paniusia przejść się może. Ruch to zdrowie!
      Skoro zarabiasz dwa razy mniej niż mąż, znajdź lepiej płatną pracę
      i zarób sama na ten samochód.

      Już widzę odwrotną sytuację. Pisze mąż, że żona nie chce oddać
      mu samochodu, by jeździł do pracy i do tego ta żona zarabia dwa
      razy więcej niż on.

      Darcia się na forum na niego jako pasożyta, nieroba, nieudacznika,
      przemocowca ekonomicznego, trutnia, chama nie byłoby końca.

      Teraz też nie ma. Facet ma jaja.
      • tt-tka Re: Konflikt z mezem 15.11.16, 19:16
        seare napisał:

        > 15 minut poboczem paniusia przejść się może.

        Moze. Chodzi. Tyle ze boi sie przy tym, a to codzienny ... co najmniej dyskomfort.
        A "paniusia" brzmi cokolwiek nie na miejscu. Jakies dowody na paniusiowatosc ?


        Facet ma jaja.

        Zapewne. To standardowy element meskiej fizjologii. Ale na ogol oczekujemy od facetow wiecej niz tylko posiadania jaj.
        • seare Re: Konflikt z mezem 15.11.16, 19:34
          tt-tka napisała:

          > Moze. Chodzi. Tyle ze boi sie przy tym, a to codzienny ... co najmniej dyskomfo
          > rt.


          Dyskomfort? Aż taki? A kiedy jest kolejka w sklepie do kasy,
          to co się robi? Stoi i może odczuwa dyskomfort i tyle. A jakim
          dyskomfortem jest codzienne ranne wstawanie do pracy.
          Jesienią, zimą, kiedy zimno i ciemno. Trzeba dorosnąć a nie
          marudzić jak 3 latka - bo tak widzę to: jako marudzenie.


          > A "paniusia" brzmi cokolwiek nie na miejscu. Jakies dowody na paniusiowatosc ?

          Taki, że nie może 15 minut przejść do domu.


          > Zapewne. To standardowy element meskiej fizjologii. Ale na ogol oczekujemy od f
          > acetow wiecej niz tylko posiadania jaj.


          Od kobiet też oczekują mężczyźni czegoś więcej niż histeryzowania -
          ojoj, ciemno! zimno! Ja taka mała, boję się spacerku. Daj mi więc
          samochód, misiu... Widać jej mąż nieczuły na takie tanie gierki.
      • edw-ina Re: Konflikt z mezem 15.11.16, 19:25
        No facet ma jaja. W lodówce.
        • seare Re: Konflikt z mezem 15.11.16, 19:36
          edw-ina napisała:

          > No facet ma jaja. W lodówce.

          Lepiej mieć twarde i z lodu niż na tacy je
          podawać na zawołanie, kiedy w smak to kobiecie.
          • tt-tka Re: Konflikt z mezem 15.11.16, 19:56
            seare napisał:

            > edw-ina napisała:
            >
            > > No facet ma jaja. W lodówce.
            >
            > Lepiej mieć twarde i z lodu niż na tacy je
            > podawać na zawołanie, kiedy w smak to kobiecie.


            Co kto lubi. Twoje gusta nie sa powszechnie obowiazujace.

            Barbara CHODZI, tak ze dowodow na jej paniusiowatosc nie zlozylas.
            W sytuacji, kiedy jest auto w rodzinie, prawo do niego maja OBOJE malzonkowie, nespa ? Obojetne, czy jedno chce korzystac ze strachu, czy drugie ze wstydu.

            • seare Re: Konflikt z mezem 15.11.16, 21:32
              tt-tka napisała:

              > Barbara CHODZI, tak ze dowodow na jej paniusiowatosc nie zlozylas.
              > W sytuacji, kiedy jest auto w rodzinie, prawo do niego maja OBOJE malzonkowie,
              > nespa ? Obojetne, czy jedno chce korzystac ze strachu, czy drugie ze wstydu.
              >

              Pod warunkiem, że to pan więcej zarabia - taka logika kobiet cwana.
              Otóż nie - on więcej pracuje, później wraca, dwa razy więcej zarabia
              - oczywiste jest, że jemu to auto przysługuje bardziej niż jej. I widać,
              że jej mąż jest nieczuły na kobiece gierki "boję się, bądź mężczyzną".
              I brawo. Radzę jej, co byście wy poradziły mężczyźnie na jej miejscu:
              zmień pracę, zacznij więcej zarabiać i kup za swoje. Tymczasem posuwaj
              całe 15 minut do domu.
              • tt-tka Re: Konflikt z mezem 15.11.16, 21:39
                Prace w domu, ktora pani wykonuje, gdy on pozno wraca, pomijamy smialym lukiem ?
                Oczywiscie, ze Barbara moze zmienic prace/wziac nadgodziny i wracac jeszcze pozniej - o to chodzi ?
                Na mnie ten pan robi wrazenie dupka, ktory swoje ego musi protezowac autem, bo bez tych czterech kolek czuje sie niepelnowartosciowy.
                • seare Re: Konflikt z mezem 15.11.16, 21:49
                  tt-tka napisała:

                  > Prace w domu, ktora pani wykonuje, gdy on pozno wraca, pomijamy smialym lukiem
                  > ?

                  A skąd wiesz, co pani w domu robi, a co pan robi? Ile by pani
                  nie robiła - ale to już inna kwestia - jego podwójne zarobki
                  to przebijają. On jeździ tym samochodem do pracy, z której
                  oni żyją, bo pani się dorzuca swoją pensją do budżetu.

                  Przy domu jest dużo męskiej roboty. Gdybyś nie wiedziała.

                  > Oczywiscie, ze Barbara moze zmienic prace/wziac nadgodziny i wracac jeszcze poz
                  > niej - o to chodzi ?

                  A czemu nie? Na drugi samochód ich nie stać. To jest dobry pomysł,
                  by zaczęła zarabiać choćby tyle, co jej mąż.


                  > Na mnie ten pan robi wrazenie dupka, ktory swoje ego musi protezowac autem, bo
                  > bez tych czterech kolek czuje sie niepelnowartosciowy.

                  Nie, on po prostu pracuje na to auto i nie będzie tłukł się autobusem,
                  bo żonce się nie chce i go próbuje emocjonalnie podejść "zagrożeniem
                  powrotami po ciemku", co trwa całe 15 minut. Facet jest mądry i tu jest
                  ścisk autorki i pań wypowiadających się.
                  • tt-tka Re: Konflikt z mezem 15.11.16, 22:29
                    seare napisał:


                    > Przy domu jest dużo męskiej roboty. Gdybyś nie wiedziała.

                    Wiem. A skad przypuszcenie, ze on cokolwiek w domu i kolo domu robi, skoro pozno wraca ?
                    >
                    > > Oczywiscie, ze Barbara moze zmienic prace/wziac nadgodziny i wracac jeszc
                    > ze poz
                    > > niej - o to chodzi ?
                    >
                    > A czemu nie? Na drugi samochód ich nie stać. To jest dobry pomysł,
                    > by zaczęła zarabiać choćby tyle, co jej mąż.


                    Maz twierdzi, ze nie stac. Opinii Barbary w tej kwestii nie znamy.
                    jezeli zarobki maja byc podstawa do licytacji, komu wiecej wolno i wiecej sie nalezy, to wiazanie sie z takim kims uwazam za mocno chybiony pomysl.



                    > Nie, on po prostu pracuje na to auto

                    Na auto ? Tylko dla siebie ? To po co mu rodzina ? Niech oplaca gosposie, pania do towarzystwa, zaopatrzeniowca.
          • edw-ina Re: Konflikt z mezem 16.11.16, 10:00
            Ma jaja, bo zlewa żonę? To niedługo zostaną mu już tylko jaja. Będzie się mógł nimi nacieszyć w samotności.
            ps. prawdziwy facet z jajami i głowa rodziny to ten, który o tę rodzinę potrafi zadbać, dać jej członkom poczucie bezpieczeństwa. Wiem co mówię, bo jestem córką prawdziwego faceta i żoną kolejnego prawdziwego faceta. Twardych, silnych, odważnych i mądrych mężczyzn, którzy szanują kobiety. Żałuję, że nie miałeś z takimi do czynienia.
            • seare Re: Konflikt z mezem 16.11.16, 15:11
              edw-ina napisała:

              > Ma jaja, bo zlewa żonę?

              Nie zlewa, tylko nie poddaje się emocjonalnemu szantażowi.


              > ps. prawdziwy facet z jajami i głowa rodziny to ten, który o tę rodzinę potrafi
              > zadbać, dać jej członkom poczucie bezpieczeństwa.


              Taki mężczyzna to frajer, a nie mężczyzna. Podobnie jak kobiety
              zasuwającej od rana do nocy nie da się stawiać za wzór, tak kogoś
              takiego, kto daje się wykorzystywać kobiecie. Bezpieczeństwo to sobie
              sama kobieta powinna umieć zapewnić. Jeśli nie potrafi, to jest społecznie
              kaleka, a jeśli znajduje w kimś innym, to zwyczajnie wiedzie tryb pasożytniczy.
              • edw-ina Re: Konflikt z mezem 16.11.16, 15:21
                już widzę z jaką radością powtórzyłbyś te słowa mojemu ojcu :D Normalnie nie mogę przestać się śmiać.
    • karmelowa_bombonierka Re: Konflikt z mezem 15.11.16, 20:56
      Tak z ciekawości - dlaczego dojeżdżacie osobno? Wychodzicie i wracacie w tak bardzo różnych godzinach że nie uda się tego zgrać?
      Ja codziennie idę na przystanek 15 minut, co prawda chodnikiem, ale nie byłoby to dla mnie szczególnie traumatyczne przeżycie nawet polną szosą (zresztą - chodziłam) - kamizelka, opaski świecące i w drogę, w razie możliwości (chęci, możliwość zostawienia roweru w bezpiecznym w miarę miejscu na pętli) np. używałabym roweru czy hulajnogi, byłoby szybciej. No ale co kto lubi. Ja akurat lubię.
      Nie znamy Twoich uzgodnień z mężem wcześniejszych ani Waszych domowych układów. Trudno mi go zjechać tylko na podstawie tego co napisałaś - ale ogólnie nie wygląda jego zachowanie super.
      Pytanie - jak zachowuje się poza tym jednym przypadkiem.
      Czy poza tym jest super mężem a tu się zbiesił z jakiegoś powodu czy to po prostu cymbał.
      • basiabaskabarbara Re: Konflikt z mezem 15.11.16, 22:01
        Witam ponownie.
        Maz nie jest zly, tylko po prostu troche ma tendencje do swojego zdania. Domem zajmuje sie ja, ja gotuje, piore i tak dalej, moja wyplata idzie na kredyty i rachunki a z meza pensji zyjemy. Nie ma tego tak az duzo bo on ma tez dosc kosztowne hobby, lubi nurkowanie i z kolegami czasem jezdzi, wiec na to idzie sporo. Samochodu nie kupimy na pewno bo nie ma na samochod i utrzymanie. Dzieci na razie nie planujemy bo maz nie chce.
        • seare Re: Konflikt z mezem 15.11.16, 22:16
          basiabaskabarbara napisała:


          > Maz nie jest zly, tylko po prostu troche ma tendencje do swojego zdania. Domem
          > zajmuje sie ja, ja gotuje, piore i tak dalej, moja wyplata idzie na kredyty i r
          > achunki a z meza pensji zyjemy. Nie ma tego tak az duzo bo on ma tez dosc koszt
          > owne hobby, lubi nurkowanie i z kolegami czasem jezdzi, wiec na to idzie sporo.
          > Samochodu nie kupimy na pewno bo nie ma na samochod i utrzymanie. Dzieci na ra
          > zie nie planujemy bo maz nie chce.


          Dzieci nie macie, więc stać cię czasowo na podjęcie lepiej płatnej pracy.
          Lepiej płatna nie musi oznaczać bardziej czasochłonnej. Dzieci nie macie
          dzięki mądrości męża (bo on nie chce), więc nic nie stoi na przeszkodzie,
          byś się rozwijało zawodowo. Dzięki twoim większym zarobkom będziesz
          w stanie kupić samochód (nie musi być zaraz z salonu). Co stoi na przeszkodzie?
          • jeste_m_sobie Re: Konflikt z mezem 15.11.16, 22:21
            Skąd wnosisz, że to mądrość, nie chcieć mieć dzieci? Chociaż, chyba racja - ja bym bogu dziękowała, że nie mam dzieci z takim człowiekiem.
            • seare Re: Konflikt z mezem 15.11.16, 22:50
              jeste_m_sobie napisała:

              > Skąd wnosisz, że to mądrość, nie chcieć mieć dzieci? Chociaż, chyba racja - ja
              > bym bogu dziękowała, że nie mam dzieci z takim człowiekiem.

              Bo mądry człowiek wie, że dzieci to wydatki, a dzisiaj z jednej pensji
              spłacają raty, z drugiej żyją i jeszcze pani żona nie może wozić się
              samochodem do pracy. Z dziećmi byłoby tylko gorzej. Pieniędzy by
              nie przybyło, a wręcz ubyło, wydatki byłyby większe. Ja bym też
              z taką roszczeniową kobietą dzieci nie chciał mieć. Jej mąż też nie
              chce.
              • edw-ina Re: Konflikt z mezem 16.11.16, 10:08
                ależ nie przejmuj się, z takim nastawieniem do życia to raczej kobiety i tak nie będziesz miał, więc odpadną ci te wszystkie straszne problemy
        • jeste_m_sobie Re: Konflikt z mezem 15.11.16, 22:20
          Basiu,
          czasem tak jest, że drobna z pozoru sytuacja odkrywa poważne problemy. Tak chyba stało się u Ciebie. Przy okazji samochodu okazało się, że o całym Twoim - i Waszym - życiu decyduje mąż. Dzieci nie macie, bo on nie chce. Pieniądze dzieli tak, by jemu to pasowało i by starczyło na jego hobby, a nie na samochód, który przydałby się Tobie. Dlaczego Ty zajmujesz się domem, skoro później wracasz? Na logikę: więcej powinien robić mąż, skoro on jest więcej w domu. Czy odpowiada ci sytuacja, w której druga osoba podejmuje decyzje za Ciebie i są to decyzje takie, które stawiają Cię w gorszej sytuacji? Jeśli Ci to odpowiada, w porządku (chociaż może warto się zastanowić, dlaczego). Jeśli Ci to nie odpowiada, co zamierzasz zrobić?
          • seare Re: Konflikt z mezem 15.11.16, 22:56
            jeste_m_sobie napisała:

            Dzieci nie macie, bo on nie chce.

            Bo chyba tak jest, a przynajmniej powinno być, że oboje o tym
            decydują? Czy może zapomni się o pigułce?

            Pieniądze dzieli
            > tak, by jemu to pasowało i by starczyło na jego hobby, a nie na samochód, który
            > przydałby się Tobie.

            Dzieli nie dzieli - na pewno dwa razy więcej zarabia. Małżeństwo to nie powód
            do rezygnowania z siebie, jak kobiety piszą radząc kobietom, by miały swoje
            hobby itd. A... on na to hobby zarabia, a pani niech zarobi na dodatkowy samochód skoro takim bólem jest, przypominam - 15 minutowy spacerek do domu
            od przystanku.



            Dlaczego Ty zajmujesz się domem, skoro później wracasz? N
            > a logikę: więcej powinien robić mąż, skoro on jest więcej w domu.

            Kobieta jasno pisze, że to mąż później wraca, ale nie pasuje do tezy,
            więc okazuje się, że jednak to pani później wraca. Takie odwrócenie
            i już lepiej, co? W domu robi więcej ten, co mniej zarabia. Bo jeśliby
            tak miało być, że więcej zarabiający ma jeszcze więcej robić w domu,
            to powinno się komuś takiemu radzić, by pracował mniej. Tak na logikę
            "chytrej baby".


            • tt-tka Re: Konflikt z mezem 15.11.16, 22:59
              Krotko mowiac - ona zarabia na splate kredytu i rachunki, on na wyzywienie dla obojga, samochod dla siebie i swoje hobby.
              Nieoplacalne dla niej :(
              • seare Re: Konflikt z mezem 15.11.16, 23:27
                tt-tka napisała:

                > Krotko mowiac - ona zarabia na splate kredytu i rachunki, on na wyzywienie dla
                > obojga, samochod dla siebie i swoje hobby.
                > Nieoplacalne dla niej :(

                Krótko mówiąc, on zarabia dwa razy tyle, co ona. Ile z tego na
                co idzie, trudno powiedzieć. Jedno jednak jest pewna jak budowa
                cepa - ona zarabia za mało.

                O ile on sobie spokojnie by poradził prowadząc osobno gospodarstwo,
                o tyle ona nie, nie z tym domkiem na kredyt.

                A tak, kobiecie musi się opłacać. I ścisk mięśni, kiedy nie drenuje
                mężowskiej kieszeni ;)
                • tt-tka Re: Konflikt z mezem 15.11.16, 23:31
                  A kto z nich chcial domu na kredyt ? Wiemy ?
                  Wiemy, ze on ma wylacznosc na samochod, kosztowne i czasochlonne hobby i w nosie potrzeby zony.

                  W jakim stopniu ona zarabia na niego ? Bo on to glownie na siebie.
                  • seare Re: Konflikt z mezem 16.11.16, 00:10
                    tt-tka napisała:

                    > A kto z nich chcial domu na kredyt ? Wiemy ?

                    Wiemy tyle, że oboje ten kredyt wzięli i zakładamy,
                    że pani jest w pełni sprawna umysłowo, co znaczy,
                    że składając w banku podpisy pod kredytem, widziała,
                    co robi i wyrażała na to zgodę.


                    > Wiemy, ze on ma wylacznosc na samochod, kosztowne i czasochlonne hobby i w nosi
                    > e potrzeby zony.

                    Raczej nie wyłączność, bo do sklepów razem tym samochodem jeżdżą,
                    do rodziny, na jakiś odpoczynek. Na swoje hobby mąż sam zarabia i chwała
                    mu za to, że je ma.


                    > W jakim stopniu ona zarabia na niego ? Bo on to glownie na siebie.

                    On zarabia dwa razy tyle, ale w końcu to ona go utrzymuje. Paradne.
                    • tt-tka Re: Konflikt z mezem 16.11.16, 00:16
                      seare napisał:



                      >
                      > > W jakim stopniu ona zarabia na niego ? Bo on to glownie na siebie.
                      >
                      > On zarabia dwa razy tyle, ale w końcu to ona go utrzymuje. Paradne.

                      Ona splaca kredyt, ich wspolny, i rachunki, takze wspolne.
                      On wydaje na swoj samochod i na swoje hobby.
                      Rzeczywiscie paradne, acz niekoniecznie z perspektywy zony.
                      • tt-tka Re: Konflikt z mezem 16.11.16, 00:23
                        ucieklo - istotne jest nie to, ile kto zarabia, tylko ile wklada do wspolnej kasy. jakos watpie, by wydatki "na zycie" przekraczaly raty i biezace rachunki.
                        • seare Re: Konflikt z mezem 16.11.16, 00:35
                          tt-tka napisała:

                          > ucieklo - istotne jest nie to, ile kto zarabia, tylko ile wklada do wspolnej ka
                          > sy. jakos watpie, by wydatki "na zycie" przekraczaly raty i biezace rachunki.

                          Istnieje daleko idące prawdopodobieństwo, że nawet mimo jego hobby,
                          to on więcej wkłada. Jakby nie beczeć, pani powinna znaleźć lepiej płatną
                          pracę i zarobić sama na samochód, tymczasem wypłakuje się na forum
                          otrzymując odpowiedzi typu, że męża takiego czy innego.
                          • tt-tka Re: Konflikt z mezem 16.11.16, 00:43
                            seare napisał:


                            > Istnieje daleko idące prawdopodobieństwo, że nawet mimo jego hobby,
                            > to on więcej wkłada.

                            Na czym opierasz to przypuszczenie ?

                            Jakby nie beczeć, pani powinna znaleźć lepiej płatną
                            > pracę i zarobić sama na samochód

                            A dlaczego ? Oni MAJA samochod.
                            Lada chwila moze sie okazac, ze dom tez jest meza, skoro on wiecej zarabia, czy tak ?
                            Facet, ktory potrzebuje wozka dla utwierdzenia sie w meskosci i poprawia sobie samopoczucie kosztem samopoczucia zony to palant.
                            • seare Re: Konflikt z mezem 16.11.16, 15:05
                              tt-tka napisała:

                              > A dlaczego ? Oni MAJA samochod.

                              Odpowiedź jest w zdaniu podana - ponieważ ona zarabia
                              dwa razy mniej. Niech poszuka lepiej płatnej pracy, a wtedy
                              wymaga równouprawnienia w związku.

                              > Lada chwila moze sie okazac, ze dom tez jest meza, skoro on wiecej zarabia, czy
                              > tak ?

                              Tak powinno być. Mężczyźnie nie opłaca się brać ślubu - tylko
                              na tym traci i to we wszystkich aspektach, nie tylko finansowo.


                              > Facet, ktory potrzebuje wozka dla utwierdzenia sie w meskosci i poprawia sobie
                              > samopoczucie kosztem samopoczucia zony to palant.

                              On zarabia na ten samochód i na upartego mógłby go trzymać
                              w garażu na kłódkę. Nie jest czuły na cwaniarskie zagrywki swojej
                              żony, przerażonej wracać z przystanku całe 15 minut. Kim więc jest
                              taka żona? Jest dorosłą kobietą, czy jego kilkuletnim dzieckiem?
                              • tt-tka Re: Konflikt z mezem 16.11.16, 16:15
                                seare napisał:


                                Kim więc jest
                                > taka żona? Jest dorosłą kobietą, czy jego kilkuletnim dzieckiem?

                                Wyglada na to, ze jego gejsza i ze wedle twoich pojec tak ma byc.
                                O jednym cie zapewniam, i na tym koncze te wymiane zdan - ani mnie bezposrednio, nie w necie, , ani moim rodzicom, ani moim dziadkom i babciom (z obu stron) nie zdolalbys powiedziec wiecej niz jeden raz, ze malzenstwo nie jest wspolnota i nie ma obowiazku dzielic sie tym, co maja.
                                • seare Re: Konflikt z mezem 16.11.16, 16:22
                                  tt-tka napisała:


                                  > Wyglada na to, ze jego gejsza

                                  A co ty wiesz o jej umiejętnościach? Poczytaj sobie,
                                  kim była gejsza. Tutaj mamy marudzącą kobietę i nikogo więcej.


                                  > , nie w necie, , ani moim rodzicom, ani moim dziadkom i babciom (z obu stron) n
                                  > ie zdolalbys powiedziec wiecej niz jeden raz, ze malzenstwo nie jest wspolnota
                                  > i nie ma obowiazku dzielic sie tym, co maja.


                                  Co mnie oni obchodzą? Dla mnie mogą się pozabijać, wyjechać na Ural,
                                  zrobić cokolwiek. Ich zdanie i co oni sądzą, nie interesuje mnie, bo i dlaczego
                                  by miało? Dla przeciwwagi można by przytoczyć jakichś innych dziadków,
                                  wujków i ciotki, które są święcie przekonane, że tylko biciem można wychować
                                  dzieci. Nie zgadzam się z tym, ty też nie musisz.


                              • napis_z_obrazka Re: Konflikt z mezem 16.11.16, 17:07
                                seare napisał:

                                > tt-tka napisała:
                                >
                                > > A dlaczego ? Oni MAJA samochod.
                                >
                                > Odpowiedź jest w zdaniu podana - ponieważ ona zarabia
                                > dwa razy mniej. Niech poszuka lepiej płatnej pracy, a wtedy
                                > wymaga równouprawnienia w związku.
                                >
                                To 2x mniej zarabiająca żona spłaca kredyt na wspólny dom a pan mąż jednoosobowo zarządza ''górką'' na swoje potrzeby? Jeszcze o takich ''spółkach'' i ekonomii nie słyszałam...
                                Tzn. że jak przyjdzie do sprzedaży domu to ex pan mąż zostanie z niczym i nie będzie rościł pretensji do 50% wartości domu, bo nie on spłacał kredyt. W tej chwili to pan mąż mieszka u żony kątem;)


                                • seare Re: Konflikt z mezem 16.11.16, 18:38
                                  napis_z_obrazka napisała:


                                  > To 2x mniej zarabiająca żona spłaca kredyt na wspólny dom a pan mąż jednoosobow
                                  > o zarządza ''górką'' na swoje potrzeby?


                                  Jeszcze należałoby ustalić, ile ten kredyt wynosi, a ile utrzymanie domu.


                                  > Tzn. że jak przyjdzie do sprzedaży domu to ex pan mąż zostanie z niczym i nie b
                                  > ędzie rościł pretensji do 50% wartości domu, bo nie on spłacał kredyt. W tej ch
                                  > wili to pan mąż mieszka u żony kątem;)

                                  Hmmm... taka kobieca mądrość i nią się z założycielką dzielicie albo myślenie
                                  życzeniowe. Skoro siedząca w domu kobieta, nie wnosząca złamanego grosza
                                  do budżetu domowego, w chorym państwie ma prawo do połowy domu... to
                                  sobie odpowiedz ;) Ta pani chyba żyje powietrzem albo może jednak, jak sama
                                  pisała, on w całości ją utrzymuje, opłacając wszystko, z podpaskami pewnie
                                  włącznie skoro całą (jak musi być marna) pensję przeznacza na spłatę kredytu.
                                  Gdzie by się ona podziała, za co żyła, nie mając takiego męża - dobrodzieja?
                                  Pewnie kątem u rodziców by dalej mieszkała.
                                  • napis_z_obrazka Re: Konflikt z mezem 16.11.16, 19:44
                                    seare napisał:

                                    > napis_z_obrazka napisała:
                                    >

                                    > Jeszcze należałoby ustalić, ile ten kredyt wynosi, a ile utrzymanie domu.

                                    To nie ma znaczenia, o ile p. mąż nie spisał intercyzy.


                                    > Hmmm... taka kobieca mądrość i nią się z założycielką dzielicie albo myślenie
                                    > życzeniowe. Skoro siedząca w domu kobieta, nie wnosząca złamanego grosza
                                    > do budżetu domowego, w chorym państwie ma prawo do połowy domu... to
                                    > sobie odpowiedz ;) Ta pani chyba żyje powietrzem albo może jednak, jak sama
                                    > pisała, on w całości ją utrzymuje, opłacając wszystko, z podpaskami pewnie
                                    > włącznie skoro całą (jak musi być marna) pensję przeznacza na spłatę kredytu.
                                    > Gdzie by się ona podziała, za co żyła, nie mając takiego męża - dobrodzieja?
                                    > Pewnie kątem u rodziców by dalej mieszkała.

                                    To spryciarz, żąda w biedronce wystawienia faktury za zakupione waciki? A nie wiedziałam...
                                    Żona dowody przelewów bankowych na spłatę kredytu ma. Nie ma innej możliwości.
                                    • seare Re: Konflikt z mezem 16.11.16, 19:59
                                      napis_z_obrazka napisała:


                                      > To spryciarz, żąda w biedronce wystawienia faktury za zakupione waciki? A nie w
                                      > iedziałam...
                                      > Żona dowody przelewów bankowych na spłatę kredytu ma. Nie ma innej możliwości.

                                      Nie takie cwaniary sądy potrafią przerobić na mielonkę. Nie zawsze trzeba
                                      mieć faktury. Są inne sposoby dowodzenia swoich racji. Na razie na minusie
                                      jest jej mąż i niech opatrzność ma go pod swoją opieką, bo jak kobieta zajdzie
                                      w ciążę, to czmychnie z pracy i jeszcze będzie miała "uzasadnione" potrzeby
                                      posiadania samochodu (bo "dziecię" pod bokiem), a on będzie pomykał
                                      autobusem do pracy i robił na to wszystko.
                                • tt-tka Re: Konflikt z mezem 16.11.16, 19:35
                                  napis_z_obrazka napisała:



                                  > To 2x mniej zarabiająca żona spłaca kredyt na wspólny dom a pan mąż jednoosobow
                                  > o zarządza ''górką'' na swoje potrzeby? Jeszcze o takich ''spółkach'' i ekonomi
                                  > i nie słyszałam...
                                  > Tzn. że jak przyjdzie do sprzedaży domu to ex pan mąż zostanie z niczym i nie b
                                  > ędzie rościł pretensji do 50% wartości domu, bo nie on spłacał kredyt. W tej ch
                                  > wili to pan mąż mieszka u żony kątem;)


                                  Zona nie tylko splaca kredyt, ale i placi biezace rachunki. Faktycznie - ten gostek mieszka u niej :)
                          • amb25 Re: Konflikt z mezem 16.11.16, 11:01
                            Pod warunkiem, ze maz wezmie polowe prac domowych. Inaczej prace domowe, ktore zona wykonuje za meza, nalezy doliczyc do budzetu domowego, jako jej wklad. Wtedy okaze sie na prawde kto wiecej do tego budzetu wklada.
                            • seare Re: Konflikt z mezem 16.11.16, 15:14
                              amb25 napisała:

                              > Pod warunkiem, ze maz wezmie polowe prac domowych. Inaczej prace domowe, ktore
                              > zona wykonuje za meza, nalezy doliczyc do budzetu domowego


                              Przy czym 3/4 tych domowych prac jest potrzebna jak dziura w moście.
                              Prac, których ten mężczyzna mieszkając sam nie wykonywałby, bo nie
                              widzi takiej potrzeby. Doliczać to można coś, na co oboje się zgadzają,
                              a nie wyimaginowane przez kobietę absolutnie do zrobienia rzeczy w domu.
                              • kittykitty Re: Konflikt z mezem 16.11.16, 22:16
                                Oczywiście, po co prać, sprzątać, robić zakupy i gotować. Kompletnie bez sensu, przecież można rzeczy oddać do pralni, zatrudnić sprzątaczkę i jeść na mieście. A że to kosztuje? Nie, no, naprawdę? To jednak za te 3/4 niepotrzebnych prac domowych trzeba zapłacić???
                                Alternatywą jest życie w brudzie i odżywianie się energią słoneczną. Powodzenia!
                                • seare Re: Konflikt z mezem 16.11.16, 23:00
                                  kittykitty napisała:

                                  > Oczywiście, po co prać, sprzątać, robić zakupy i gotować. Kompletnie bez sensu,
                                  > przecież można rzeczy oddać do pralni, zatrudnić sprzątaczkę i jeść na mieście
                                  > . A że to kosztuje? Nie, no, naprawdę? To jednak za te 3/4 niepotrzebnych prac
                                  > domowych trzeba zapłacić???
                                  > Alternatywą jest życie w brudzie i odżywianie się energią słoneczną.


                                  Głupoty piszesz. Dwie zdrowe ręce i dobrodziejstwa agd sprawę
                                  załatwiają, mężczyzna nie potrzebuje kobiety, by mu prała szmaty w
                                  rzece, myła gary w zlewie, pilnowała ognia na kuchni na której strawę
                                  cały dzień przygotowuje. Sprząta się wtedy, kiedy jest potrzeba, a nie
                                  bo wypada dzień sprzątania. A że kobietom odwala (nie wszystkim)
                                  i muszą pucować godzinami i oczekują za to orderów, to niech nie oczekują
                                  od mężczyzn, że będą tak samo głupio tracić czas i energię. Jeść też można
                                  mieszkając samemu, co się lubi, a nie co kobieta "w pocie czoła" wymęczy,
                                  bo każda kucharką znakomitą jest. Spokojnie współczesny mężczyzna
                                  jest w stanie się obyć bez kobiety, ale jak widać, kobieta bez mężczyzny
                                  dalej nie.
                                  • kittykitty Re: Konflikt z mezem 16.11.16, 23:20
                                    A skąd wysnułeś wniosek, że autorka sprząta maniakalnie i bez potrzeby i w dodatku oczekuje za to orderów? I że gotuje godzinami podsuwając mężowi dania, których on nie lubi?

                                    A swoją drogą, słyszałeś o różnicach w wynagrodzeniu kobiet i mężczyzn wykonujących tę samą pracę?

                                    • seare Re: Konflikt z mezem 16.11.16, 23:43
                                      kittykitty napisała:

                                      > A skąd wysnułeś wniosek, że autorka sprząta maniakalnie i bez potrzeby i w doda
                                      > tku oczekuje za to orderów? I że gotuje godzinami podsuwając mężowi dania, któr
                                      > ych on nie lubi?

                                      To pisałem ogólnie o rzekomych zyskach z posiadania w domu kobiety.
                                      Obecnie nie ma praktycznie żadnych, a koszta są takie, że nie opłaca
                                      się mieć kogoś takiego na co dzień.

                                      > A swoją drogą, słyszałeś o różnicach w wynagrodzeniu kobiet i mężczyzn wykonują
                                      > cych tę samą pracę?


                                      Oczywiście. Te bajki włóżmy między opowieści o mchu i paproci.
                                      Słyszałem natomiast o wcześniejszym wieku emerytalnym dla kobiet
                                      mimo iż dłużej żyją i dłużej pobierają emeryturę.
                                  • kittykitty Re: Konflikt z mezem 16.11.16, 23:25
                                    I jeszcze jedno - skąd Twoje przekonanie, że autorka nie byłaby w stanie obejść się bez męża? Stąd, że zarabia mniej niż on? Nie znamy kwot, być może spokojnie byłaby w stanie otrzymać się za to samodzielnie, nie potrzebując do tego mężczyzny.
                                    • seare Re: Konflikt z mezem 16.11.16, 23:45
                                      kittykitty napisała:

                                      > I jeszcze jedno - skąd Twoje przekonanie, że autorka nie byłaby w stanie obejść
                                      > się bez męża? Stąd, że zarabia mniej niż on? Nie znamy kwot, być może spokojni
                                      > e byłaby w stanie otrzymać się za to samodzielnie, nie potrzebując do tego mężc
                                      > zyzny.

                                      Jej pieniędzy wystarcza ledwo na spłatę kredytu. Cena mieszkania
                                      na kredyt w mieście a domku poza miastem jest porównywalna,
                                      a autorka ledwie jest w stanie zarobić na ratę kredytu - stąd wysnułem,
                                      że bez męża nie istnieje.
                                      • kittykitty Re: Konflikt z mezem 17.11.16, 00:10
                                        Z tym kredytem to bym nie była taka pewna. Małe mieszkanie w mieście np. kawalerka 30m2 z pewnością jest tańsze niż mały dom np. 100m2 z działką za miastem więc i raty kredytu są inne. Nie wiemy też na ile ten kredyt został wzięty a ma to wpływ na wysokość raty.
                                        • seare Re: Konflikt z mezem 17.11.16, 00:39
                                          kittykitty napisała:

                                          > Z tym kredytem to bym nie była taka pewna. Małe mieszkanie w mieście np. kawale
                                          > rka 30m2 z pewnością jest tańsze niż mały dom np. 100m2 z działką za miastem wi
                                          > ęc i raty kredytu są inne. Nie wiemy też na ile ten kredyt został wzięty a ma t
                                          > o wpływ na wysokość raty.

                                          Komfort życia na 30 metrach w jednym pokoiku jest znacząco różny
                                          od takiego w 100 metrowym domu z ogródkiem, a panią z jej marnymi
                                          zarobkami nie byłoby pewnie stać nawet na taką klitkę.
                                          • kittykitty Re: Konflikt z mezem 17.11.16, 08:17
                                            Tego nie wiesz.
                                            Poza tym wybacz, ale mierzysz wartość człowieka i przyznajesz mu prawa w związku wprost proporcjonalnie do zarabianych przez niego pieniędzy. Jak zarabia to mu się należy a jak nie to można nim pomiatać. A dla mnie ważniejsze jest czy ktoś zarabia mało bo jest leniem i idzie po najmniejszej linii oporu czy tez np.wykonuje nisko płatny zawód. Leniów bez względu na płeć potępiam ale w pozostałych przypadkach nie rozliczam zarobków versus uprawnień w związku 1 do 1.
                                            • fusun1804 Re: Konflikt z mezem 17.11.16, 19:49
                                              Kitty,, po co dajesz sie wciągać w taka dyskusje ?
                                              • kittykitty Re: Konflikt z mezem 17.11.16, 20:04
                                                :-)
                                              • tt-tka Re: Konflikt z mezem 17.11.16, 20:12
                                                Basiubaskobarbaro - jezeli niejaki s..., ktory tu uporczywie daje glos jest Twoim mezem, wzglednie jesli Twoj maz go przypomina, powtorze rade, ktora juz dawalam - bierz taksowke. Codziennie. Jezeli zabraknie na rachunki/rate kredytu/cokolwiek innego, powiedz mu to i zapytaj, co radzi.
                                                Rzecz jasna, o ile zalezy Ci na Twoim malzenstwie. Jesli nie albo wkrotce przestanie, pozbieraj starannie kwity, ktore oplacasz i powiedz mezowi, ze ma placic za uzytkowana przez niego czesc domu, ktory Ty splacasz, tyle a tyle :)
                                                • seare Re: Konflikt z mezem 17.11.16, 21:52
                                                  tt-tka napisała:

                                                  > bierz taksowke. Codziennie. Jezeli zabraknie na rachunki/rate kredytu/cok

                                                  Nie wierzę, że dorosła kobieta może dawać tak niedorzeczne rady.
                                                  W każdym sądzie, nawet uwzględniając polskie realia sfeminizowanych
                                                  sądów rodzinnych, byłoby to potraktowane jako trwonienie wspólnych
                                                  pieniędzy :) Rada w stylu - na złość mamie nie zakładaj rękawiczek
                                                  i niech ręce ci odmarzną.

                                                  Gdyby którejś tutaj uleciało, pani żona wozi się autobusem, nie pomyka
                                                  do pracy w kaloszach przez kilka godzin przez zaspy, lasami, gdzie
                                                  wilki i niedźwiedzie czyhają na nią na każdym kroku.


                                                  • donaldtriump Re: Konflikt z mezem 18.11.16, 09:59
                                                    No widze uchodzcy szybko ucza sie polskiego jezyka. Seare opanowal biegle. Nie wierze, ze to czlowiek z Polski ani nawet z Europy. Poglady ma Araba z pustyni, takiego skrajnie konserwatywnego. Mikke przy nim to feminista. Kobieta, ktora zalozyla watek, pierzchla przed tym arabskim tyranem.

                                                    A wiec, gosciu. Pomijajac, ze Twoja poglady sa czysto przemocowe. Silny rzadzi. To:
                                                    1. zakladasz, ze ta kobieta musi byc z tym facetem. Nie musi. Znajdzie sie taki, co jej da samochod na zime albo kupia drugi.
                                                    2. zakladasz, ze tylko piniondz sie liczy w zwiazku jako karta przetargowa. A nie tylko. zakladajac, ze takich kart trzeba uzywac. Wiec co sie moze liczyc:
                                                    - uroda. moze panna dwa razy mniej zarabia, ale jest piekna. a koles sto pindziesiat w kapeluszu i nos garb. Pan i wladca? Moze trol i goryl. A moze Ty taki jestes i stad ta frustra?
                                                    - intelekt
                                                    - charakter
                                                    - znajomi i rodzinka
                                                    - historia
                                                    - wyksztalcenie
                                                    i wiele innych.

                                                    Zlodziej kieszonkowy zwiaze sie z uczelniana doktorantka. On ma 20 tysi na miesiac. Ona ma 4 tysie. I co? Nie zwiaze sie, ale gdyby?

                                                    Twoje argumenty uwazam za starte w proch. Gudbaj.

                                                    bierzesz pod uwage tylko pieniadze.
                                                  • tt-tka Re: Konflikt z mezem 18.11.16, 10:36
                                                    Donald, polemike z tym s... uwazam za bezcelowa. Dyskutowac mozna z czlowiekiem rozumujacym, a nie z zarozumialym i o sklerotycznie usztywnionych racjach. On sie kwalifikuje wylacznie na pracownika prosektorium, nie na dyskutanta. Nieboszczyk to jedyny wlasciwy material doswiadczalny dla wszelkich dogmatow :)
                                                  • edw-ina Re: Konflikt z mezem 18.11.16, 10:46
                                                    Czyli po prostu tych pieniędzy nie ma, nie ma też niczego, czym mógłby zainteresować kobietę, o tym by ją zatrzymać nie wspomnę. Jakoś tak się dziwnie składa, że o tych pieniądzach w związku i jakie one dają prawa zwykle gardłują ci, którzy po prostu ich nie mają. Ci sami też zwykle twierdzą, jak to strasznie kobiety lecą na kasę. Nie zauważyłam, by jakikolwiek majętny facet narzekał, że kobiety zwracają uwagę na pieniądze. Oczywiście, że zwracają, bo fakt czy facet potrafi je zarobić dużo o nim mówi. Jeszcze więcej o nim mówi, jak te pieniądze traktuje.
                                                    Kontrahenci, współpracownicy mojego męża zawsze zwracają uwagę na to jak traktowane są żony ludzi, z którymi pracują. Bo to bardzo dużo o tych ludziach mówi. Zwykle żony panów ze starszego pokolenia nie pracują - mają domy, ogrody, dobre samochody i hobby, któremu się poświęcają. Tych młodszych pracują lub zajmują się dziećmi, ale układ się nie zmienia. Bardzo źle odbiera się mężczyzn, którzy żałują pieniędzy na rodzinę, nie dbają o nią, bo skoro nie zależy im na rodzinie, to skąd pewność, że będzie im zależało na interesie? I odwrotnie - jeśli dany człowiek utrzymuje rodzinę na dobrym poziomie, to będzie mu zależało, by ten poziom najwyżej rósł, a nie malał, czyli można liczyć na to, że będzie stabilnym, godnym zaufania współpracownikiem.
                                                    Ale żeby te niuanse zrozumieć, to trzeba jednak te pieniądze mieć, a nie gdybać sobie i wysnuwać teorie godne Macierewicza.
                                                  • seare Re: Konflikt z mezem 18.11.16, 11:23
                                                    edw-ina napisała:

                                                    > Czyli po prostu tych pieniędzy nie ma, nie ma też niczego, czym mógłby zaintere
                                                    > sować kobietę, o tym by ją zatrzymać nie wspomnę.


                                                    Już tutaj jest zawarta cała "kobiecość". Prawdopodobnie nie miałaś takich intencji,
                                                    ale sama podkreślasz, że kobietę się kupuje. I żeby zakup przy sobie utrzymać,
                                                    trzeba dalej dysponować odpowiednimi funduszami i tak nimi ją obdarowywać,by
                                                    nie poszła do innego, który zapłaci jej. Smutne, ale prawdziwe. Kobiety same
                                                    stawiają się w roli towaru i pierwsze się gotują, kiedy ktoś im to wytyka.

                                                    Jakoś tak się dziwnie składa,
                                                    > że o tych pieniądzach w związku i jakie one dają prawa zwykle gardłują ci, któ
                                                    > rzy po prostu ich nie mają.


                                                    To samo mógłbym o tobie napisać i wszystkich tutaj gardłujących się kobietach.
                                                    Że głoszą jakąś teorię, którą chciałyby stosować w praktyce - i nic więcej. Chcieć
                                                    nie znaczy móc, więc pozostaje im tylko pisanie, co mężczyzna wobec nich musi.
                                                    A nie musi dosłownie nic. Nic więcej tylko dlatego, że ona jest kobietą, a on mężczyzną.
                                                    I tu się zasadza cały skowyt nie tylko w tym wątku dotyczący relacji damsko-męskich.



                                                  • edw-ina Re: Konflikt z mezem 18.11.16, 11:33
                                                    nikt nie musi nic wobec nikogo. Tylko wówczas jest sam. Ludzie rozumiejący na czym polega partnerstwo i pojmujący, że w życiu nie dzieli się wszystkiego siekierą na pół nie mają z tym problemów. A ty się fiksuj na swoich obsesjach do woli. I na tych strasznych pieniądzach, które to świat czynią. Dopóki to one będą dla ciebie najważniejsze i tak niczego nie pojmiesz. A przede wszystkim tego jaką wartość ma bliskość kochającej i szanowanej kobiety. Żadne pieniądze tego nie są w stanie zrównoważyć.
                                                  • zuzi.1 Re: Konflikt z mezem 18.11.16, 22:13
                                                    100/100, seare biedny człowiek z obsesja pieniedzy :-) które nie rozumie na czym polega bliskość miedzy ludźmi. Generalnie wspolczuje.
                                                  • fusun1804 Re: Konflikt z mezem 21.11.16, 13:53
                                                    Bardzo fajnie to ujęłaś. Zapamiętam to.
                                                  • verdana Re: Konflikt z mezem 19.11.16, 12:15
                                                    Seare. Bardzo Ci współczuję doświadczeń. Przykre musi być, gdy jedyną rzeczą, jaka interesowała w Tobie wszystkie znane Ci kobiety były pieniądze. To rzeczywiście niefajne. Ale jeśli nie ma sie niczego, co mogłoby zainteresować jakąkolwiek kobietę, poza pełnym portfelem, to rzeczywiście najlepiej żyć samemu - po prostu aby utworzyć związek trzeba dysponować choćby minimum atrakcyjności.
                                                  • mmoni Re: Konflikt z mezem 18.11.16, 22:40
                                                    Donald, obawiam się, że porównując seare do Araba z pustyni obrażasz Araba.

                                                    Arab żeniąc się musi:
                                                    1. zapłacić kasę narzeczonej, i to nierzadko sporą,
                                                    2. wziąć na siebie całkowite utrzymanie żony i dzieci, jeżeli ma więcej niż jedną żonę, to wszystkie muszą być traktowane po równo, nie ma mowy, aby młodsza miała Lamborghini, a stara Cinquecento,
                                                    3. jeżeli żona pracuje (owszem, nawet w b. konserwatywnych krajach kobiety pracują, jeżeli mają zgodę męża), to cała pensja jest na jej waciki. Patrz pkt. 2.

                                                    Ja nie twierdzę, że Półwysep Arabski to jest raj dla kobiet, ale poglądy seare bynajmniej tam by nie znalazły poklasku.

                                                    A seare ma zupełną rację. Kobieta to niepotrzebny wydatek (nie wspominając o dzieciach), wszystkie potrzeby załatwi współczesny mężczyzna sam, ewentualnie z pomocą najemnej siły fachowej. A jak seare się będzie kładł do grobu, to go pochowają z jego całą zaoszczędzoną kasą, której w swojej mądrości nie oddał żadnej modliszce. Zupełnie jak starożytni królowie, tylko po nich przynajmniej pozostały w grobowcach różne ładne przedmioty, a te banknoty zgniją.
            • miedzymorze Re: Konflikt z mezem 15.11.16, 23:27
              >Bo chyba tak jest, a przynajmniej powinno być, że oboje o tym
              >decydują? Czy może zapomni się o pigułce?

              Ale jakiej pigułce ? pan nie chce dzieci - pan się zabezpiecza :>


              pozdr,
              mi
              • seare Re: Konflikt z mezem 16.11.16, 00:05
                miedzymorze napisała:

                > >Bo chyba tak jest, a przynajmniej powinno być, że oboje o tym
                > >decydują? Czy może zapomni się o pigułce?
                >
                > Ale jakiej pigułce ? pan nie chce dzieci - pan się zabezpiecza :>

                W związku istnieje - powinno przynajmniej istnieć - coś takiego
                jak zaufanie. Jeśli pani przyjmuje tabletki antykoncepcyjne, to
                używanie prezerwatyw przez męża byłoby daleko idącym brakiem
                zaufania do żony ;)
                • sylwus34 Re: Konflikt z mezem 16.11.16, 07:43
                  Gościu, mam nadzieję że nie masz żadnej partnerki, a jak masz to współczuję jej bardzo. Socjopatią zaltuje od ciebie że hej.
                  Miałam kiedyś dobrą koleżankę , która wyszła za chłopaka z podobnymi teoriami na świat, a szczególnie na relacje damsko- męskie( też zarabiał 2 razy więcej, albo i lepiej). Małżeństwo po kilkunastu latach skończyło się , ponad 2 letnią obrzydliwą walką w sądzie. Ale to nic, największą cenę zapłaciła ich wtedy11 letnia córka, poważną chorobą, jaką jest anoreksja. A jej matka przez wiele lat , przy pomocy terapii dochodziła do siebie. Takie są koszty życia z socjopatą.
                • miedzymorze Re: Konflikt z mezem 16.11.16, 09:01
                  Ale pani chce mieć dziecko, więc po co ma się zabezpieczać? :)

                  pozdr,
                  mi

                  • seare Re: Konflikt z mezem 16.11.16, 15:07
                    miedzymorze napisała:

                    > Ale pani chce mieć dziecko, więc po co ma się zabezpieczać? :)

                    Jeśli on nie chce dziecka (nie dziwię się mu), to używa tych gum.
                    I w jego interesie jest ich używanie, nawet gdyby żona upierała się,
                    że łyka tabletki.
                    • amb25 Re: Konflikt z mezem 17.11.16, 08:09
                      Gratuluje Seare!
                      Doskonale ozywiasz dyskusje, bo na forum robilo sie juz nudno :)
                      GW powinna cie zatrudnic ( o ile juz tego nie zrobila). Chcialam Ci to juz wczoraj napisac, ale co tam, ciekawa bylam co jeszcze wymyslisz.
                      • misseczka Re: Konflikt z mezem 17.11.16, 11:41
                        E tam, właśnie wyjątkowo marnej jakości i nieumiejętny ten trolling:(
                      • seare Re: Konflikt z mezem 17.11.16, 11:45
                        amb25 napisała:

                        > Doskonale ozywiasz dyskusje, bo na forum robilo sie juz nudno :)

                        Jak się kumoszki kotłują we własnym sosie oburzenia na męża,
                        poklepując po pleckach biedną panią, której nie chce się jeździć
                        autobusem, to niewiele trzeba, by ożywić dyskusję. Zero obiektywnego
                        patrzenia, patrzenie przez interes własnej płci.
                      • sylwus34 Re: Konflikt z mezem 17.11.16, 14:58
                        Też mi przeszło przez myśl: Gazeta mu płaci.
                        • seare Re: Konflikt z mezem 17.11.16, 16:13
                          sylwus34 napisała:

                          > Też mi przeszło przez myśl: Gazeta mu płaci.

                          Nie pogardziłbym, ale niestety Szechter ma zaszyte kieszenie.

                          Podsumowując: nic nie przemawia za tym, by mąż miał się przesiąść
                          do autobusu w drodze do pracy, bo żonie wygodniej byłoby wozić się
                          samochodem. Amen.
                          • kittykitty Re: Konflikt z mezem 17.11.16, 16:17
                            A z ciekawości - CO by za tym przemawiało, wg Ciebie?
                            • seare Re: Konflikt z mezem 17.11.16, 18:13
                              kittykitty napisała:

                              > A z ciekawości - CO by za tym przemawiało, wg Ciebie?

                              Równe zarobki byłyby punktem wyjścia do rozwiązania,
                              kto jeździ samochodem do pracy. Optymalnie dwa samochody,
                              ale skoro nie stać, mogliby się dogadać, że jeżdżą na zmianę,
                              tydzień on, tydzień ona lub jak im by tam pasowało.
                              • kittykitty Re: Konflikt z mezem 17.11.16, 18:50
                                Aha. A teraz nie mogą się dogadać, tylko dlatego, że on więcej zarabia? Czy może dlatego, że on ma gdzieś komfort swojej żony? Być może nie pieniądze grają tu rolę tylko ogólna postawa męża wobec żony...
                                Sorry, ale kompletnie idiotyczne jest podejście, że jeździ ten kto więcej zarabia a nie np. ten co ma dalej, gorszy dojazd czy gorsze godziny pracy.
                                Nie wyobrażam sobie bycia w takim związku, bo to oznacza że dla drugiej strony jestem tyle warta ile zarabiam. Nie zarabiam - automatycznie jestem człowiekiem drugiej kategorii. I nie mówię tego, bo jestem kobietą. W moim związku był czas, gdy zarabiałam pięć razy tyle ile mój mąż, teraz jest odwrotnie. I żadnemu z nas nie przyszło nigdy do głowy, że to drugie mniej zarabiające nie zasługuje na coś, co "należy się" tej drugiej stronie tylko dlatego, że więcej zarabia.
                                • seare Re: Konflikt z mezem 17.11.16, 19:50
                                  kittykitty napisała:

                                  > Aha. A teraz nie mogą się dogadać, tylko dlatego, że on więcej zarabia? Czy moż
                                  > e dlatego, że on ma gdzieś komfort swojej żony?

                                  Ona też nie uwzględnia jego komfortu, wygody, a wiadomo z tego co napisała,
                                  że mąż później wraca. Dogadać się mogą, ale póki co pani próbuje tanich sztuczek
                                  kobiecych o przerażających powrotach trwających nieprawdopodobne 15 minut
                                  od przystanku. Jej mąż ją zna i takich bajeczek po prostu nie kupuje.


                                  > Nie wyobrażam sobie bycia w takim związku, bo to oznacza że dla drugiej strony
                                  > jestem tyle warta ile zarabiam. Nie zarabiam - automatycznie jestem człowiekiem
                                  > drugiej kategorii.

                                  Dla kobiet mężczyzna jest tyle wart, ile zarabia. Jeśli mało albo wcale -
                                  jest kimś do pozbycia się. Stosuję tę samą zasadę wobec kobiet, nic więcej.




                                  • evee1 Re: Konflikt z mezem 18.11.16, 11:22
                                    Wspolczuje w takim razie znajomych, ktorych posiadasz. Smutne zycie z takimi znajomymi co to ludzi mierza tylko iloscia pieniedzy.
                                  • sootball Re: Konflikt z mezem 19.11.16, 13:04
                                    OK, załóżmy że pani wygra w totka kilka-kilkanaście baniek. Po pierwsze: coś tam wrzuci do budżetu żeby było więcej niż mąż wrzuca i od tej chwili pan przejmuje wszystkie obowiązki domowe. Jak mu się nie podoba, to może ZA WŁASNE PIENIĄDZE wynająć pomoc domową i kucharkę. Po drugie, ponieważ to JEJ pieniądze, całą nadwyżkę wyda na SIEBIE.
                                    Fajnie?
        • mamagapka Re: Konflikt z mezem 22.11.16, 15:16
          Nie wierzę że jesteś prawdziwa. Po prostu nie wierzę. Jeśli jednak jesteś prawdziwa, to w twoim przypadku zdecydowanie sprawdza się hasło: 'Nie ma ofiar, są tylko ochotnicy'. Po co ci taki mąż? Mąż który ma w domu służącą, czyli ciebie, i o wszystkim decyduje sam? Super się ustawił w życiu i to tylko dzięki temu że mu na to pozwoliłaś. Jeśli nie będziesz wymagać dla siebie szacunku, to on nie będzie cię szanował. Dawno się tak nie wkurzyłam...
    • elizabeth7 Re: Konflikt z mezem 16.11.16, 16:21
      Jak tak dłużej poczytamy, to się okaże, że dom kupiony na męża albo zbudowany na jego działce ...
      Mam 50+. Nie podobało mi się, jak żyła moja mama - pracowała, wszystkie jej pieniądze szły na dom i dzieci, robiła zakupy, gotowała, sprzątała i prosiła męża by oddawał choć część wypłaty. Bo on miał swoje hobby, a mianowicie pił i grał w karty.
      Widziałam jak moje koleżanki 20-30 lat temu z siatami zapychały do tramwaju lub autobusu, szybko, bo najlepiej byłoby by były przed mężem w domu bo trzeba ziemniak ugotować, zupę podgrzać ...a konkurencja czasowa byłą duża bo facet z pracy jechał samochodem.
      Dla mnie to nie do wiary !!!!!!!!!
      Najgorsze jest to oddawanie walkowerem własnych praw, jakby facet na wszystko musiał się zgodzić, miał ostatnie i decydujące zdanie. A wydawało mi się, że takie historie to historia ...
      Ja na miejscu autorki wątku znalazłabym sobie po pracy zajęcie - fitness, basen, zakupy, bibliotekę, kurs językowy tak, by on mnie po swojej pracy odbierał. Na lato kupiłabym sobie rower i rozwijała swoje hobby.
      • seare Re: Konflikt z mezem 21.11.16, 10:56
        elizabeth7 napisała:


        > Ja na miejscu autorki wątku znalazłabym sobie po pracy zajęcie - fitness, basen
        > , zakupy, bibliotekę, kurs językowy tak, by on mnie po swojej pracy odbierał. N
        > a lato kupiłabym sobie rower i rozwijała swoje hobby.


        Świetne podejście - pani za mało zarabia, brakuje pieniędzy, rada: znajdź
        sobie hobby. Okazuje się, że Komorowski myśli jak typowa kobieta: weź
        kredyt ;)
        • tt-tka Re: Konflikt z mezem 21.11.16, 13:48


          > Świetne podejście - pani za mało zarabia, brakuje pieniędzy, rada: znajdź
          > sobie hobby.

          Mialam nie odzywac sie wiecej do s..., ale nie zdzierze.
          Pani nie zarabia za malo. Pani zarabia wystarczajaco na domowe rachunki i bankowe raty. I pani znakomicie moze stwierdzic, ze terat maz placi za to, co ona dotychczas, a ona bedzie finansowac tzw zycie. A za reszte zacznie sie rozbijac taksowkami, skoro samochod jest niedostepny, i uprawiac hobby.
          • seare Re: Konflikt z mezem 21.11.16, 14:04
            tt-tka napisała:


            > Pani nie zarabia za malo.

            Jej mąż zarabia dwa razy tyle, co ona, więc w tym układzie jej
            zarobki są za niskie przynajmniej o różnicę w jej zarobkach,
            a zarobkach męża.

            Jedno mogę dodać, poza dodatkową pracą dla pani, która
            zrównoważy jej nierówny wkład w budżet domowy, sama
            myśl, by uprawiać jakieś hobby, w sumie nie jest głupi.

            Skoro pani tak panicznie boi się spacerku w ciemności
            popołudniowych powrotów z pracy, może kurs samoobrony?

            Ale oprócz tego proponowałbym jakieś wspólne babskie
            wypady na spacery przy kijkach - wtedy te 15 minut
            od przystanku do domu przestaną ją tak przerażać ;)
            • tt-tka Re: Konflikt z mezem 21.11.16, 14:13
              jesli maz ma potrzebe zarabiac wiecej, to jego problem. Nie jego zony. Jej to, co ona zarabia, wystarczy. A jesli przejmie wydatki na jedzenie zamiast rat i rachunkow, bedzie jej wystarczac tym bardziej.
              A jesli mezowi nie bedzie odpowiadac domowa kuchnia - to znowu jego i tylko jego problem. Niech idzie do knajpy, stac go na to. przeciez tak duzo zarabia i wydaje to glownie na siebie i tak.
              • seare Re: Konflikt z mezem 21.11.16, 14:24
                tt-tka napisała:

                > jesli maz ma potrzebe zarabiac wiecej, to jego problem. Nie jego zony. Jej to,
                > co ona zarabia, wystarczy.

                Od kiedy zarabianie więcej, by lepiej się żyło, jest czymś złym?
                Ale to nie mąż jęczy na forum, że musi wozić tyłek autobusem,
                tylko pani. A więc jednak przydałoby się więcej tej pani zarobić,
                by było ją stać na samochód. Ale skoro jej wystarczy, niech się
                wozi komunikacją miejską.
                • kittykitty Re: Konflikt z mezem 21.11.16, 21:13
                  Ja chyba jestem jednak staroświecka, ale wydaje mi się, że w normalnym małżeństwie, w normalnych relacjach rodzinnych to po pierwsze dochody są traktowane jako wspólne a nie moje/twoje, mnie stać a ciebie nie to sobie więcej zarób. Także w tej sytuacji to nie pani nie stać na samochód tylko ich jak rodzinę. Może w tej sytuacji rzeczywiście mogliby rozważyć możliwości by pani zaczęła zarabiać więcej ( także z konsekwencjami dotyczącymi innego podziału obowiązków domowych) ale również mogliby podyskutować o wydatkach pana na kosztowne hobby, o którym autorka wspominała. Ostatecznie, zawsze są jakieś priorytety. Ale widać pan prezentuje światpogląd zbliżony do Twojego. Życzmy mu zatem szczęścia, by nigdy nie znalazł się na miejscu swojej żony.
                  • seare Re: Konflikt z mezem 21.11.16, 21:41
                    kittykitty napisała:

                    > Ja chyba jestem jednak staroświecka, ale wydaje mi się, że w normalnym małżeńst
                    > wie, w normalnych relacjach rodzinnych to po pierwsze dochody są traktowane jak
                    > o wspólne a nie moje/twoje.

                    Wygodne takie staroświeckie podejście dla kobiet, kiedy im akurat pasuje, co?
                    W staroświeckiej rodzinie pan w życiu by nie dzieliłby obowiązków z żoną, tylko
                    czekał na gotowe z gazetą w ręku w fotelu. Ewentualnie dobrotliwie pochwaliłby
                    żonę za smaczny obiad i przypomniał, by wyprasowała mu jego ulubioną koszulę.
                    Oczywiście pani by robiła zakupy spożywcze, ale każdorazowo musiałaby prosić
                    pana męża o konkretną kwotę, odpowiednio argumentując, na co to. A on unosiłby
                    brwi do góry i ze zgrozą stwierdzał, aż tyle. I srogo patrząc w truchlejącą ze strachu żonę, napominał ją do oszczędniejszego wydawania jego pieniędzy.

                    Tymczasem pani pozostaje znalezienie lepiej płatnej pracy albo tłuczenie się
                    autobusem.
                    • kittykitty Re: Konflikt z mezem 21.11.16, 23:41
                      Normalnie strach pomyśleć co ukształtowało Teoje spojrzenie na otaczający Cię świat a przede wszystkim na relacje pomiędzy kobietami i mężczyznami.
                      Ja mówiłam o staroświeckich normach a Ty przytoczyłeś patologiczny obraz rodziny. Szczególnie ta truchlejąca ze strachu żona rozłożyła mnie na łopatki..
                      • seare Re: Konflikt z mezem 22.11.16, 00:06
                        kittykitty napisała:

                        > Normalnie strach pomyśleć co ukształtowało Teoje spojrzenie na otaczający Cię ś
                        > wiat a przede wszystkim na relacje pomiędzy kobietami i mężczyznami.
                        > Ja mówiłam o staroświeckich normach a Ty przytoczyłeś patologiczny obraz rodzin
                        > y.

                        To co tobie się jawi jako patologia, ongiś ;) było przykładem wzorowej
                        rodziny. Tylko ciasny umysł nie jest w stanie pojąć, że nie zawsze było
                        tak jak dzisiaj jest. Nie tęsknię za tym, co było kiedyś. Mnie satysfakcjonuje
                        obecne partnerstwo w związkach. Nie boję się zajęć domowych, a od kobiety wymagam takiego samego wkładu finansowego, co mój. Chce
                        pani wozić tyłek samochodem, niech na niego zarobi.
                        • napis_z_obrazka Re: Konflikt z mezem 22.11.16, 01:29
                          Jeśli z kandydatka uzgodnisz;) tak przed ślubem i spiszecie intercyzę, to... droga wolna.
                          Obecnie, twoje wymagania nazywa się przemocą ekonomiczną.
                          • seare Re: Konflikt z mezem 22.11.16, 10:35
                            napis_z_obrazka napisała:

                            > Jeśli z kandydatka uzgodnisz;) tak przed ślubem i spiszecie intercyzę, to... dr
                            > oga wolna.


                            A po co mężczyźnie ślub? Żeby połowa tego, co on zarobi, mogła sobie
                            przywłaszczać jego żona? Bardzo powszechne są wolne związki. Polecam.
                            Mężczyznom. Mądrym, zaradnym kobietom też, ale tylko tym. Leniwe
                            i ze skłonnościami do pasożytowania na tym nie zyskają.
                            • morekac Re: Konflikt z mezem 22.11.16, 10:57
                              Myślę, że taja która zarabua dobrze, jednak na ciebie nie poleci, bo prezentujesz dość niesympatyczną postawę i skłonność do przemocy ekonomicznej. Takie, które zarabiają mniej, sam eliminujesz. Pozostaje ci dmuchana lala jako towarzyszka życia.
                              • seare Re: Konflikt z mezem 22.11.16, 11:13
                                morekac napisała:

                                > Myślę, że taja która zarabua dobrze, jednak na ciebie nie poleci

                                Kobieta leci na takiego, który zarabia jeszcze więcej, im więcej,
                                tym lepiej - dawno to stwierdzono. Pokazuje to prawdziwy charakter
                                kobiet. Jaki, pominę milczeniem.


                                > Pozostaje ci dmuchana lala jako towarzyszka życia.

                                Albo kobieta rozumiejąca i stosująca w życiu zasady
                                partnerstwa: co moje, to twoje, co twoje to moje,
                                co nasze to nasze. A nie: co moje to moje i daj swoje.
                                • morekac Re: Konflikt z mezem 22.11.16, 11:30
                                  >Pokazuje to prawdziwy charakter
                                  kobiet. Jaki, pominę milczeniem

                                  Twój też lepiej pominąć.
                                  • morekac Re: Konflikt z mezem 22.11.16, 11:34
                                    No i przy tym podejściu dość radykalnie ograniczasz sobie wybór kandydatek, bo dla tych ,które by cie interesowały, ty nie będziesz atrakcyjny.
                                    • seare Re: Konflikt z mezem 22.11.16, 11:53
                                      morekac napisała:

                                      > No i przy tym podejściu dość radykalnie ograniczasz sobie wybór kandydatek, bo
                                      > dla tych ,które by cie interesowały, ty nie będziesz atrakcyjny.

                                      Zdrowy odsiew - niejako sam się dokonuje.
                                      • napis_z_obrazka Re: Konflikt z mezem 22.11.16, 15:21
                                        Zostają z rysem masochistycznym;)
                                      • verdana Re: Konflikt z mezem 04.12.16, 19:15
                                        Na razie chyba masz 100% odsiew:)
                                        • seare Re: Konflikt z mezem 04.12.16, 21:32
                                          verdana napisała:

                                          > Na razie chyba masz 100% odsiew:)

                                          Zdziwiłabyś się (a może nie?), działa to odwrotnie.
                                          Ale nie jestem zainteresowany dzieleniem się z kimś
                                          swoimi pieniędzmi, miejscem w swoim domu. Preferuję
                                          i polecam relację mieszkania każdy osobno i spotkań,
                                          kiedy i jak komu pasuje.
                                          • fraudes Re: Konflikt z mezem 05.12.16, 14:56
                                            wspaniała metoda na prawdziwa bliskość i rodzinę
                                            a dla ewentualnych dzieci - cud, miód i orzeszki
                                            [ironia]
                                            • seare Re: Konflikt z mezem 05.12.16, 19:33
                                              fraudes napisała:

                                              > wspaniała metoda na prawdziwa bliskość i rodzinę
                                              > a dla ewentualnych dzieci - cud, miód i orzeszki
                                              > [ironia]

                                              A skąd te dzieci? A fuj. Jakbym chciał mieć problemy,
                                              to bym wziął kredytów, ile wlezie, a pieniądze spalił,
                                              pracę rzucił, rozpił się. Ale można prościej: spłodzić
                                              kolejnych niepotrzebnych ludzi.
                                          • kittykitty Re: Konflikt z mezem 07.12.16, 10:47
                                            "Ale nie jestem zainteresowany dzieleniem się z kimś
                                            swoimi pieniędzmi, miejscem w swoim domu. Preferuję
                                            i polecam relację mieszkania każdy osobno i spotkań,
                                            kiedy i jak komu pasuje"

                                            OK, każdy układa sobie życie tak jak mu pasuje. Tylko, że mąż autorki zdecydował się na inny model - ożenił się, mieszka wspólnie z żoną i mają wspólnotę majątkową. To rodzi pewne zobowiązania i wyklucza podejście jakie Ty prezentujesz.
                                            • seare Re: Konflikt z mezem 07.12.16, 11:33
                                              kittykitty napisała:

                                              Tylko, że mąż autorki zdecydowa
                                              > ł się na inny model - ożenił się, mieszka wspólnie z żoną i mają wspólnotę mają
                                              > tkową. To rodzi pewne zobowiązania i wyklucza podejście jakie Ty prezentujesz.

                                              Zgadza się, podobnie jak to, że jego żona nie wywiązuje się ze swojego obowiązku i nie dokłada się do wspólnego budżetu odpowiednio, zarabiając
                                              za mało w stosunku do potrzeb.
                                              • basiastel Re: Konflikt z mezem 07.12.16, 12:27
                                                Nie nadajesz się w ogóle do normalnego związku. Dobrze, że chociaż masz tego świadomość i małżeństwa, dzieci nie planujesz.
                                                • anula36 Re: Konflikt z mezem 07.12.16, 13:47
                                                  bol w tymze dzieci sie czasem robia bez planowania, a nawet wbrew;)
                                                  • basiastel Re: Konflikt z mezem 07.12.16, 17:19
                                                    Facet nie rozumie, że większość osób chce rodziny i dzieci i dobierając sobie kogoś na życie nie kieruje się proporcją zarobków, bo to akurat nie ma większej wartości.
                        • fraudes Re: Konflikt z mezem 22.11.16, 08:44
                          No, ale widzisz, jakoś ze swoim podejściem nie jesteś w stanie zainteresować sobą, zdobyć i utrzymać kobiety. Więc chyba cos nie tak.
                          A - i strach zony przed mężem NIGDY nie był normą, ani nie cechował normalnej rodziny.
                        • kittykitty Re: Konflikt z mezem 22.11.16, 08:44
                          Ciasny umysł to ma ten, kto zamyka się na argumenty i pozostaje twardo przy swojej jedynie słusznej wizji nie szukając rozwiązań.
                          W normalnym kochającym się partnerskim związku takie relacje nie zachodzą. Właśnie dlatego, że jest partnerski. A partnerstwo nie opiera się wyłącznie na pieniądzach. Lufzie troszczą się o siebie wzajemnie bo się kochają a nie dlatego, że ta druga osoba jest im do czegoś potrzebna.
                          • seare Re: Konflikt z mezem 22.11.16, 10:40
                            kittykitty napisała:

                            > Ciasny umysł to ma ten, kto zamyka się na argumenty i pozostaje twardo przy swojej jedynie słusznej wizji nie szukając rozwiązań.

                            Przecież wskazałem ich już kilka. Podstawowym jest podjęcie przez panią
                            lepiej płatnej pracy lub dłuższa praca. Innym hobby, by zwalczyła swoje
                            lęki przed straszną ciemnością w okolicach 17-18 godziny jesienią.


                            > W normalnym kochającym się partnerskim związku takie relacje nie zachodzą. Właśnie dlatego, że jest partnerski.


                            Partnerstwa tutaj nie ma wcale. Pani nieodpowiednio przykłada się do powstawania wspólnych (w myśl prawa) dóbr - zarabia dwa razy mniej
                            niż mąż, więc faktycznie żyje z jego pracy. Partnerstwem też nie jest
                            seksistowskie podejście pani do sprawy - jestem kobietą, więc mi się należy.



                            • kocia_noga Re: Konflikt z mezem 22.11.16, 13:57
                              Zniknęła z rozmowy autorka wątku, zarówno osobiście jak i z komentarzy, ale może czyta i ma okazję przyjrzeć się takiemu typowi faceta, czy aby nie podobny do jej męża i wyciągnąć wnioski. Może to lepsze niż nasze propozycje rozwiązania kwestii powrotów.
                              • tt-tka Re: Konflikt z mezem 22.11.16, 14:25
                                kocia_noga napisała:

                                > Zniknęła z rozmowy autorka wątku, zarówno osobiście jak i z komentarzy, ale moż
                                > e czyta i ma okazję przyjrzeć się takiemu typowi faceta, czy aby nie podobny do
                                > jej męża i wyciągnąć wnioski. Może to lepsze niż nasze propozycje rozwiązania
                                > kwestii powrotów.
                                >


                                Od pewnego czasu ta sama mysl placze mi sie po glowie :)
            • basiastel Re: Konflikt z mezem 07.12.16, 07:41
              więc w tym układzie jej
              zarobki są za niskie przynajmniej o różnicę w jej zarobkach,
              a zarobkach męża.
              -------------------------------
              wychodzi ci, że jakby pani zarabiała więcej od męża to cacy, mniej nie może. Będziesz całe życie sam biedaku!
        • mamagapka Re: Konflikt z mezem 22.11.16, 15:19
          W domu nie brakuje pieniędzy, tylko panu szkoda pieniędzy na potrzeby autorki wątku. Jeśli nie mają rozdzielności majątkowej, wszystkie pieniądze są wspólne. A rada dotycząca znalezienia sobie hobby albo jakiegoś kursu właśnie bardzo dobra. Kwalifikacje można podnieść przy okazji.
          • seare Re: Konflikt z mezem 22.11.16, 15:30
            mamagapka napisała:

            > W domu nie brakuje pieniędzy, tylko panu szkoda pieniędzy na potrzeby autorki w
            > ątku. Jeśli nie mają rozdzielności majątkowej

            Ty wiesz lepiej niż ona, która napisała, że brakuje pieniędzy na drugi samochód,
            a brakuje, bo sama za mało zarabia (dwukrotnie mniej niż mąż). Taka rozdzielność
            majątkowa byłaby na rękę mężowi - sprawa byłaby jasna, że musi się wziąć solidniej
            za pracę, a nie czekać aż ktoś jej da.

            > A rada dotycząca znalezienia sobie hobby albo jakiegoś kursu właśnie bardzo dob
            > ra. Kwalifikacje można podnieść przy okazji.

            Warto. I to podkreślam. Co ją powstrzymuje? Nie dzieci, bo ich nie mają. Obstawiam,
            że wygoda i lenistwo, bo podnoszenie kwalifikacji to jednak wysiłek, a pani ciąży
            15 minutowy spacerek od przystanku do domu. Wygodna jak kobieta - ot co.
            • mamagapka Re: Konflikt z mezem 02.12.16, 17:32
              Ktoś cię musiał strasznie skrzywdzić w życiu, biedaku, że prezentujesz takie poglądy. Szczerze współczuję i mam nadzieję że twoje życie zmieni się jednak na lepsze.
              • seare Re: Konflikt z mezem 04.12.16, 17:08
                mamagapka napisała:

                > Ktoś cię musiał strasznie skrzywdzić w życiu, biedaku, że prezentujesz takie po
                > glądy.

                Chryste i boska matko razem wzięci - jak z podręcznika: nie mam
                argumentów, pojadę personalnie, dofasolę mu, będzie miał i takie
                kaziowe: yeah! yeah!
    • metamorphosis4 Re: Konflikt z mezem 26.11.16, 20:08
      Jakbym o swoim (byłym) mężu czytała. Byłam jak ta przysłowiowa podgrzewana żaba i godziłam sie na jego "zasady", które sprowadzały sie mniej więcej do tego, że "co moje, to moje, co twoje, to nasze".
      Po jakimś czasie odbiło mu się czkawką, gdy to ja zaczęłam zarabiac dwa razy tyle, co on, a następnie kilka razy stracił pracę i siedział bez dochodu po pół roku w domu. Z tej pozycji trudno było mu zmieniac zasady na wygodniejsze dla siebie. Tak węc miał wikt i mieszkanie, ale przecież na kieszonkowe raczej nie mógł liczyć. Smutno... :D
      Juz małżeństwem nie jesteśmy i podsumowując nasz wieloletni związek. Mniej więcej dwie trzecie tego czasu miał na przemyślenia czy było warto grać niezależnego finansowo macho. Teraz juz wie ze mogł byc bardziej przewidujący. Takie jest życie - raz na wozie, raz pod wozem. Będąc chytrym bucem nie można oczekiwać od otoczenia innego zachowania wobec siebie. Karma wraca :P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka