kim5
24.11.16, 09:59
Tak trochę zainspirowana wątkiem o prezentach:
Czy wybaczenie to przyzwolenie na poniżanie?
Nie - zapomnienie, ale właśnie wybaczenie.
Zafascynował mnie fakt, że w społeczeństwie jakby nie było o korzeniach chrześcijańskich, gdzie trzeba sie tłumaczyć z braku ślubu kościelnego czy niechrzczenia dzieci, gdzie spora grupa ludzi biega do kościoła, gdzie wzrastają postawy pt. "Bóg-honor-ojczyzna", tak bardzo demode jest wybaczenie. Gdzież "i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom"?
Nie mówię o zgodzie na dalsze poniżanie. Nie mówię o puszczeniu w niepamięć, ale o świadomym wybaczeniu, transformacji relacji i życiu bez nienawiści do krzywdziciela. Dlaczego to budzi taką agresję?