ewadale
05.03.17, 10:52
W czwartek wieczorem czytał w łóżku, a ja nie mogłam spać przez zapalone światło, wstałam więc i ostentacyjnie przeniosłam się na kanapę, co - jak się potem okazało - bardzo go zdenerwowało. W piątek poszłam do pracy, dzwoniłam do niego kilka razy, bo miałam dwie sprawy, nie odbierał. Najpierw myślałam, że był zajęty, ale potem zrozumiałam, że jest na mnie wściekły. Ma problemy ze wspólnikami, więc jest pod dużą presją. Gdy przyszłam do domu, miał napad cyklicznego focha (zachowałam się po chamsku, przeze mnie nie osiągnął wiele w życiu itd.). Byłam spokojna, zresztą on nie szukał rozmowy, tylko monologu. Po kilku godzinach powiedział do mnie spokojnie, żebym się wyprowadziła (to nie pierwszy raz). W sobotę już zachowywał się 'normalnie', próbował zagadywać itp. Nie wiem czy tekst o wyprowadzce padł po to, aby mnie zranić, czy rzeczywiście tak myśli. Wcześniej już miał takie fochy zakończone podobną konkluzją (jesteśmy razem od 10 lat).
Wczoraj wieczorem miał się spotkać z byłą dziewczyną (mężatka, matka trójki dzieci), która przelotem była w naszym mieście. Mieli to zaplanowane od dawna, nie widzę problemu.
Jest już jednak 10.40 następnego dnia, a jego nie ma. Nie wrócił na noc.
Jak mam zareagować jak wróci?
Muszę tak czy inaczej iść na terapię, bo jestem zmęczona. I choć ostatnimi miesiącami było dobrze między nami, to przestaję widzieć sens tego związku.
Póki co jednak chciałam spytać - jak zareagować, gdy się pojawi w domu?