13.05.20, 19:34
Problem w dużym streszczeniu, bo tak chyba wystarczy, by był przedstawiony. Epidemia. Mąż pracownik placówki opiekuńczej. Dostaje polecenie pojechania wielu kilometrów po wychowanka, który od czasu kwarantanny jest w domu. Transport samochodowy. Dziecko, mocno dorosłe, bez badań, bez testu, bez kwarantanny. Środowisko patologiczne. Zaraz ma trafić na test po przebyciu drogi. Mąż wie, że nie waraziłabym zgody na taki wyjazd, bo samochód to nie jest miejsce bezpieczne w tym czasie z niewiadomego zdrowia pasażerem. Mąż, jak twierdzi, ze stachu, za moimi plecami jedzie po wychowanka. Nie myśli, że tym zachowaniem naraża swoją rodzinę na poważne konsekwencje. Sprawa wychodzi na jaw. Czuję się zlekceważona, oszukana. On, że tak bardzo chciał mi oszczędzić stresu. Że zachował wszystkie środki ostrożności. Ale, czy są takie, które zabepieczają w stu procentach? Nie. Nie chciał długo się przyznać do prawdy. Kręcił. Nieładnie kręcił. Prawdę uzyskałam od jego szefa. Mąż chciał siedzieć sobie w domu do wyniku testu dziecka nie informując nas o sytuacji.I siedział. A mógł uprzedzić, że musi jechać, wyjechałalibyśmy do rodziny, a on sam czekałby na wynik testu dziecka.Jak oceniacie tę sytuację? Ja fatalnie.
Obserwuj wątek
    • marsylvik Re: Na czasie 13.05.20, 21:29
      Mąż postąpił nieuczciwie. Jak to się mówi, nie ma jaj. Nie potrafi stawiać granic, bronić ich, nie czuje ich, daje sobie wejść na głowę - a co za tym idzie nie czuje też Twoich i je przekracza. Tak tak, to idzie w parze.
      Tu jest artykuł o granicach, gdzie jest użyty nawet podobny przykład do Twojego męża, więc polecam, pomoże zrozumieć co się zadziało.
    • lumeria Re: Na czasie 14.05.20, 02:12
      To ogromne naruszenie zaufania. Mąż celowo Cie okłamał.

      Teraz pytanie - dlaczego to zrobił? Nie dlaczego okłamał tylko dlaczego ważniejsze było zrobić to co zrobił niż zdrowie własnej rodziny.

      Piszesz 'wychowanek'. Czy mąż ma jakieś więzi z tym dzieckiem? Czy bal się, ze straci prace? Czy boi się być asertywnym i odmówić? Warto o tym porozmawiać zanim jednoznacznie potępisz zachowanie męża.

      Tak czy inaczej, macie dużo pracy przed sobą by odbudować to zaufanie. Co Ty od męża potrzebujesz by to się stało?
      • tt-tka Re: Na czasie 14.05.20, 02:37
        A mnie by bardziej ciekawilo, dlaczego oklamal... z wygody, ze strachu ? Jakie mial powody, by nie powiedziec po prostu "musze sie przekwarantannowac" ?

        --
        Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
        • lumeria Re: Na czasie 14.05.20, 11:52
          znakiczasu97 napisała:

          > On, że tak bardzo chciał mi oszczędzić stresu.

          Czyli dla swojego świętego spokoju, by uniknąć awantury.
          • heniek.8 Re: Na czasie 14.05.20, 12:07
            lumeria napisała:

            > Czyli dla swojego świętego spokoju, by uniknąć awantury.

            czyli widać że świnia i egoista, myśli tylko o tym jak się wykręcić od awantury z kontrolującą żoną
              • heniek.8 Re: Na czasie 14.05.20, 12:42
                na razie nic nie chciałaś bo mu nie powiedziałaś bo do tego nie dopuścił

                albo w oparciu o swoje wcześniejsze doświadczenia, albo w oparciu o swoje spier**enie podjął decyzję że nie powie ci o tym że ma tam pojechać

                gdyby to była normalna relacja to by ci powiedział, i byście razem podjęli decyzję jak to rozwiązać, ale na odległość trudno jest określić czy i umiecie normalnie się ze sobą komunikować

                dla ciebie plus od forum bo tu jest taki zwyczaj że kto opisze historię dostaje punkty racji, a kto jest opisywany jest tym złym
                  • heniek.8 Re: Na czasie 14.05.20, 13:04
                    lumeria napisała:

                    > Jesli relacja jest
                    > nienormalna, to należy sie ewakuować.

                    do tanga trzeba dwojga - jeżeli relacja jest nienormalna to za sprawą obojga, przecież nie może być nienormalnej relacji w której tkwi normalna osoba?
                • lumeria Re: Na czasie 14.05.20, 13:10
                  Autorka nie napisala kluczowej informacji - moze sama sie tym nie zainteresowala. Dlaczego maz podjal to ryzyko. Dlaczego pojechal po ta osobe.

                  Moze to jest jakies wazne dla niego dziecko - wychowanek, czyli kto?
                  • heniek.8 Re: Na czasie 14.05.20, 13:14
                    lumeria napisała:

                    > Autorka nie napisala kluczowej informacji - moze sama sie tym nie zainteresowal
                    > a. Dlaczego maz podjal to ryzyko. Dlaczego pojechal po ta osobe.
                    >
                    > Moze to jest jakies wazne dla niego dziecko - wychowanek, czyli kto?

                    to jest kluczowe? czyli jeżeli jego powód jest ważny (w ocenie forum) to może mieć tego rodzaju tajemnice przed rodziną?
                    • znakiczasu97 Re: Na czasie 14.05.20, 13:22
                      Wynikałoby, że więź z podopiecznym większa niż z rodziną? No tak to nie jest. Na pewno był strach, by mi to powiedzieć. Była wiedza, że się nie zgodzę. Był strach przed nie wyknaniem głupiego polecenia. Nie było wiedzy i odwagi, by odmówić. Była niekompetencja i dyrektora i męża. Był brak odpowiedzialności i mądrości. Wszystko smutne i straszne.
                    • lumeria Re: Na czasie 14.05.20, 13:24
                      Hmmm... czyli jednak uwazasz, ze zatajanie akcji nie bylo stosowna reakcja pana?

                      Dla mnie wazne byloby wytlumaczenie, jako początek rozmowy o tym co sie dzieje w tym malzenstwie. Chcialabym zrozumiec co ten czlowiek myslal.

                      Czyz nie piszesz o tym, ze brakuje w tym zwiazku dobrej komunikacji? Ze zona niepotrzebnie histeryzuje? Tu jest okazja by porozmawiac.


                      • heniek.8 Re: Na czasie 14.05.20, 13:30
                        koleś siedzi w tym po uszy jak gotowana żaba
                        nie wiem co jest gorsze - siedzenie w tym dalej czy ewakuacja

                        ewakuacja to ten inicjalny wstrząs przed którym większość się wzdryga
                      • heniek.8 Re: Na czasie 14.05.20, 21:41
                        marsylvik napisała:

                        > Heniu, kiedy do Ciebie dotrze, że forum to nie osoba? :)

                        właśnie mam z tym problem, bo czasami ktoś napisze coś z czym się zgadzam 100% albo 110%
                        i myślę sobie wtf chyba pomyliłem fora

                        ale nie zapamiętuję nicków - jeżeli chodzi o podejście to chyba tylko Olę kojarzę plus liderkę sekcji "narcystycznej", a reszta mi się trochę zlewa
                  • emmi-nika Re: Na czasie 14.05.20, 13:54
                    hehe
                    Chyba zaczynasz fantazjować, na siłe dorabiając jakąs historie.
                    Napisala, ze dostal polecenie, pewnie się boi szefa.


                    --
                    "Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz" Janis Joplin
    • heniek.8 Re: Na czasie 14.05.20, 07:53
      napisałaś dwie rzeczy:
      1. > Mąż wie, że nie waraziłabym zgody na taki wyjazd, bo samochód to nie jest
      2. > mógł uprzedzić, że musi jechać, wyjechałalibyśmy do rodziny,

      jak dla mnie one są trochę sprzeczne, chyba że nie zrozumiałem sytuacji

      może być tak, że mąż się ciebie boi, twoich awantur, fochów i szlochów i skalkulował ryzyko tak, że lepiej przejechać się z tym typem niż powiedzieć o tym tobie
    • emmi-nika Re: Na czasie 14.05.20, 09:35
      Ale to maż jest twoim dzieckiem, przed którym musi ci się tlumaczyc ze swoich decyzji?
      Czy dorosłym facetem, który decyduje sam o sobie?

      --
      "Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz" Janis Joplin
      • tt-tka Re: Na czasie 14.05.20, 10:09
        Sam. Zdecydowal i pojechal.
        pytanie brzmialo, czemu nie powiadomil mieszkajacej z nim rodziny, ani przed wyjazdem, ani po powrocie.

        --
        Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
        • heniek.8 Re: Na czasie 14.05.20, 10:18
          tt-tka napisała:

          > pytanie brzmialo, czemu nie powiadomil mieszkajacej z nim rodziny, ani przed wy
          > jazdem, ani po powrocie.

          przed wyjazdem - bo by się nie zgodziła, pisała o tym

          trochę trudno mi sobie wyobrazić taki układ w małżeństwie

          przychodzi facet do żony i mówi "muszę pojechać tu i tu w ramach pracy"
          a żona "nie zgadzam się" nie podając jakiejś sensownej alternatywy (ma rzucić pracę?)

          i jeszcze robi "wywiadówkę" u męża w pracy z szefem
          • tt-tka Re: Na czasie 14.05.20, 10:36
            No wiec tego ja tez nie rozumiem... nie wyobrazam sobie - a zdawalo mi sie, ze mojej wyobrazni nic nie dolega - sytuacji, ze mowie chlopu lub on mnie, czego temu drugiemu nie wolno w robocie :> ani tez wypytywania szefostwa, co wlasciwie moj skarb robi w pracy.

            --
            Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
            • lumeria Re: Na czasie 14.05.20, 12:07
              Jesli to co dzieje sie w robocie takze wplywa na to co sie dzieje w domu, to zona jak najbardziej powinna byc o tym poinformowana.

              Ja to widzę nie tyle jako kwestie pozwolenia lub nie, a raczej jako ustaleń miedzy partnerami.

              Uważam tez, ze partnerka ma prawo nie chcieć czegoś ze sfery pracy męża co ma poważny wpływ na zdrowie jej rodziny. Jeśli są ku temu sensowne powody.

              Ludzie jednak wyjazdy, zmiany stanowisk, zakresu zadań omawiają w rodzinie i baczą jak np. delegacja czy podroż czy inne zadania (szczególnie niebezpieczne zadania) wpłyną na dobrobyt ich rodziny.
              • emmi-nika Re: Na czasie 14.05.20, 12:20
                "Wyrazanie zgody" na jakies działania partnera, to nie to samo, co wspolne ustalenia, czy wypracowanie jakiegos kompromisu.
                Nie wszystko tez się da (wcześniej) przewidzieć czy ustalić. Tu, jak rozumiem, sytuacja byla nietypowa.



                --
                "Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz" Janis Joplin
              • znakiczasu97 Re: Na czasie 14.05.20, 12:31
                Tu można było zawalczyć, by on nie musiał jechać przez kilka godzin z potencjalnie zakażonym człowiekiem. Można było zastosować inne procedury, gdyby tylko się dyrekcji chciało. Wychowanek mógł wrócić do placówki już po testach. Piszą, co niektórzy, że nikt nie musi się spowiadać, co robi w pracy. Tak? Nawet jeśli świadomie naraża rodzinę na śmierć swoimi działaniami w pracy? Niektóre tu osoby chyba nie przeczytały o jakim problemie piszę. Chyba,że to Ci którzy uważają, że to zwykła grypa.
                • heniek.8 Re: Na czasie 14.05.20, 12:37
                  albo ty jesteś osobą do której on się bał zwrócić normalnie i powiedzieć jaka jest sytuacja i postanowić co robicie
                  albo on jest osobą która potrzebuje coś ukrywać a ty jesteś szczera i przyjaźnie nastawiona
                  nie pasujecie do siebie w obu przypadkach, na twoim miejscu bym się z nim rozwiódł

                  i coś na wzmocnienie - scenka z życia rodzinnego
                    • heniek.8 Re: Na czasie 14.05.20, 13:02
                      znakiczasu97 napisała:

                      > Dla pewności. To sarkazm, czy tak uważasz.

                      im jestem starszy tym bardziej uważam że ludzie się ze sobą wiążą bo im tak nakazują jakieś przesądy, a w głębi duszy są nieszczęśliwi
                      ty jesteś nieszczęśliwa bo on cię okłamuje, on jest nieszczęśliwy bo musi przy tobie kłamać

                      kiedy ma się po 20 lat to wydaje się że jakoś się to ułoży, że to drugie się zmieni
                      ale niestety rzadko to się układa bo zmienić by się musieli oboje
                              • znakiczasu97 Re: Na czasie 14.05.20, 14:19
                                Rozumiem.Pogoniłeś złą kobietę. Ale i tak dalej siedzisz na forach rodzinnych i choć pozamiatałeś podłogę, wygląda lepiej, to koty dalej wyłażą po kątach. Bo fajny chłop z Ciebie.
                                • heniek.8 Re: Na czasie 14.05.20, 14:22
                                  nie mam takiego podejścia że ja jestem dobry a to zła kobieta :)
                                  każdy ma swoją rację nawet jeżeli wyznają poglądy o 180 stopni odmienne

                                  tak samo jak ty zasługujesz żeby żyć bez kłamcy
                                  tak i on zasługuje żeby nie musieć kłamać
                                  • znakiczasu97 Re: Na czasie 14.05.20, 14:37
                                    Problem w tym, że ja mu kłamcą być nie pomagam. Gdybym to robiła pewnie i to, ze kłamie, by mnie nie obchodziło. Ani gdzie był i jaki jest. To mit, że w związku zawsze dwie osoby odpowiadają za jego upadek, a wcześniej złą komunikację i kondycję.
                                    • heniek.8 Re: Na czasie 14.05.20, 14:46
                                      znakiczasu97 napisała:

                                      > To mit, że w związ
                                      > ku zawsze dwie osoby odpowiadają za jego upadek, a wcześniej złą komunikację i
                                      > kondycję.

                                      jeżeli "upadek związku" uznamy za coś złego

                                      jeżeli są dwie osoby idealne - to związek nie upadnie
                                      jeżeli są dwie osoby nieidealne - to nie wiadomo, mogą się trzymać siebie na swój chory sposób, albo może to się rozleciecieć

                                      natomiast jeżeli jedna osoba jest idealna a druga nieidealna - to dla tej idealnej "upadek związku" stanowi ulgę a dla tej nieidealnej która odnosi niezasłużone korzyści - jest porażką

                                      idealny, nieidealny - oczywiście dość swobodnie to definiujemy
                                        • heniek.8 Re: Na czasie 14.05.20, 15:33
                                          znakiczasu97 napisała:

                                          > Nie zgadzam się. Dla tej idealnej to będzie porażka, dla nieidealnej mały wietr
                                          > zyk.

                                          jeżeli ktoś jest w związku np. z przemocowcem i zakońćzenie tego związku uważa za porażkę, a może jeszcze swoją osobistą? to nie wiem co mam powiedzieć - najkrócej mówiąc chyba nie jest taki idealny
                                            • heniek.8 Re: Na czasie 14.05.20, 16:30
                                              znakiczasu97 napisała:

                                              > W przemocy tak, ale aż o takim związku nie pomyślałam. To. ekstrema.

                                              a jak to zmierzyc, gdzie jest granica?

                                              dla kogoś może związek przemocowy to być dobra opcja, bo stary jak przetrzeźwieje to przeprasza i wyraża skruchę

                                              a dla kogoś innego fakt że stary nic nie powiedział, a nawet kłamał, wrócił zarażony z pracy i naraził domowników

                                              tak że pewnie obiektywnie nie istnieje taka sytuacja co do której wszyscy będą zgodni

                                              miarą ekstremum jest po prostu wytrzymałość danej osoby
                                                  • heniek.8 Re: Na czasie 14.05.20, 17:36
                                                    > Powoli rozumiem dlaczego jesteś rozwodnikiem

                                                    ja w ogóle się dziwię że w to się wplątałem jakoś :) rozwód to druga najlepsza rzecz, zaraz po "po prostu się nie żenić" :D

                                                    no a ty opowiedz jaki miałby być rezultat twoich poszukiwań prawdy na forum
                                                    trafiłaś na moją zmianę i nie dostałaś wystarczającego wsparcia

                                                    ale powiedzmy że na zmianie jest inna ekspertka
                                                    zaczynacie się rozwodzić na tym jaka to ty jesteś chora, w grupie ryzyka, a on jaki nieodpowiedzialny, popsioczycie sobie, ale co z tego wynosisz ty?

                                                    przekonanie, że z waszym stylem komunikacji jest wszystko ok?
                                                    że ty jesteś dobra a stary jest zły?
                                                    poczucie krzywdy i możliwość pielęgnowania w sobie ofiary?

                                                    to daje uspokojenie i poczucie racji, wyższości na pewien czas

                                                    ja jestem bardziej za tym żeby brać odpowiedzialność za swój los
                                                  • heniek.8 Re: Na czasie 14.05.20, 19:05
                                                    znakiczasu97 napisała:

                                                    > Nie, ty stwierdziłeś ze jestem przemocowcem. To nie jest byle jaki zarzut.

                                                    spokojnie, być może staremu to odpowiada i żyjecie w dobranej parze!

                                                    natomiast tak - jeżeli facet boi się przyznać żonie że mu kazali w pracy gdzieś pojechać bo ta "nie wyrazi zgody" - tzn. co? zrobi awanturę? szantaż, manipulacja, agresja fizyczna? będzie dzwonić do jego szefa? - gdyby któraś tutaj na forum opisała sytuację z takim mężem, to werdykt byłby jednomyślny - to jest przemoc i kastracja psychiczna
                                                  • znakiczasu97 Re: Na czasie 14.05.20, 19:40
                                                    Wiesz co Heniu, stary, daj sobie spokój z tymi przemyśleniami. Jesteś frustratem. Nie lubisz kobiet. Nie rozumiesz przekazu mojego wątku, jesteć cynikiem i pokaleczonym facetem. Obstawiam, że żyłeś w związku z przemocową żoną i sam też jej nie oszczędzałeś. nie możesz pomagać ludziom. Piszesz i piszesz, a nie rozumiesz, że w tym czasie chorujący człowiek musi na siebie uważać, że nie chodziło o zabronienie mężowi jechać ze swoimi podopiecznymi do lasu. Sypiesz jak z rękawa słowami typu agresja, przemoc, awantura, szantaż, manipulacja. Pryzmat własnych doświadczeń przygniata Cię i deformuje osąd sytuacji innych. Chłopie, mężowi nie kazali, jak piszesz ,,gdzieś pojechać" Kazali mu przewieść wiele kilometrów bez profesjonalego sprzętu na testy na koronawirusa człowieka, który był skazany na przetrwanie w ulicznych warunkach, w domu z alkoholową chorobą, z włóczeniem się bóg wie gdzie po świecie, nie mającym czego jeść, być może kradnącym i nienoszącym maski, śpiącymi nie wiadomo gdzie i przebywającym nie wiadomo z kim. Przestań już chrzanić.
                                                  • heniek.8 Re: Na czasie 14.05.20, 21:34
                                                    no widzisz, ktoś (nie ja) tu cię nazwał opresorką - a więc to nie tylko moje spostrzeżenie - a poczytaj tylko ile skondensowanej agresji wylewasz

                                                    psychika tak już jest skonstruowana żeby bronić swojego wyobrażenia o sobie
                                                    toteż gdybym naprawdę był rozwodnikiem to być może bym się bronił że ależ skąd, nie jestem cynicznym frustratem przecież jestem niewinny bla bla

                                                    albo bym mógł się zastanowić że być może z mojej strony można było inaczej spojrzeć na sytuację

                                                    najpierw piszesz że "nie wyraziłabym zgody" itp - opis dość despotycznej żony, a kiedy nie rośnie grono potakujących to dorzucasz nowe "fakty" - że masz choroby współwystępujące, że stary jechał na Śląsk, że coś tam

                                                    i dalej nikt się nie pożali :)

                                                    na takim forum jak to jak ktoś ci napisze że prawdopodobnie traktujesz swojego męża źle - to jaki masz z tym problem? przemyśl to tylko, nie znamy was, nie słyszeliśmy wersji twojego męża, z tego co czytamy jakieś tam sobie każde wyobrażenie wyrabia - jedna powie że twój mąż jest narcyzem inna że tchórzem - nie można powiedzieć po tych kilku wpisach

                                                    a na koniec dam ci to po co przyszłaś na forum

                                                    "kochana jaki on jest niewdzięczny, nie wie jaki skarb ma w domu, nie docenia jak ty się dla niego poświęcasz, co za nieodpowiedzialny wieczny Piotruś pan, niech w końcu dorośnie i przejrzy na oczy"

                                                    czego ci z całego serca życzę
                • tt-tka Re: Na czasie 14.05.20, 12:45
                  znakiczasu97 napisała:

                  > Piszą, c
                  > o niektórzy, że nikt nie musi się spowiadać, co robi w pracy. Tak?

                  Nie. Pisza co poniektorzy, ze nie wyobrazaja sobie zabraniania wspolmalzonkowi wykonywania czynnosci sluzbowych.
                  jesli tak uwaznie sluchasz meza, jak czytasz nas, to kiepsko rokuje w kwestii porozumiewania sie.

                  .




                  --
                  Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                  • znakiczasu97 Re: Na czasie 14.05.20, 12:57
                    Przecież tu nie chodzi o codzienne czynności służbowe. To nie jest zwykła sytuacja. Tu było złamanie procedur. Mamy czasy jakie mamy. Nie ma sztywnych przepisów, są też czynności, które ze względu na bezpieczeństwo trzeba wprowadzić do tych starych zawsze obowiązujących przepisów.
                    • tt-tka Re: Na czasie 14.05.20, 13:06
                      znakiczasu97 napisała:

                      > Wsadź swojego męża do samochodu na 5 godzin z bezdomnym. Wtedy pogadamy.

                      JA pracuje m. in. z bezdomnymi. W bezposrednim kontakcie, tak.
                      Nie ma mowy, by maz mowil mi, co mi wolno lub czego nie wolno robic w pracy.

                      On takze pracuje w bezposrednim kontakcie z osobami z grup wysokiego ryzyka. Nie ma mowy, bym ja mu mowila jak wyzej.

                      Oboje jestesmy dorosli. Oboje stosujemy dostepne srodki ochronne i to wszystko, co mozemy zrobic, bo nasza praca, wyobraz sobie, musi byc wykonana.

                      Teraz to ja sie zastanawiam juz tylko nad tym, ile granic twojego meza zostalo wczesniej przez ciebie przekroczonych i jak drastycznie. Tj - zastanawialabym sie, gdyby mnie to obchodzilo. Tobie nie zalecam zastanawiania sie, bo to zdaje sie bezcelowe.




                      --
                      Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                        • znakiczasu97 Re: Na czasie 14.05.20, 13:13
                          Tobie też nie polecam analizy problemu, który mnie dotknął. Nie zrozumiesz. Ale niepotrzebnie przepuśiłaś na mnie atak. Wynika z chrakteru pracy, jaką wykonujesz i predyspozycji, które do niej masz. Ja tego mieć nie muszę.
                      • znakiczasu97 Re: Na czasie 14.05.20, 13:16
                        Gdybyś nie była namaszczona swoją misją, bo Twoja praca to poświęcenie, zastanawiałbyś się raczej ile granic przekroczył wcześniej mój mąż.
                        • heniek.8 Re: Na czasie 14.05.20, 13:23
                          może on miał surową matkę
                          czasem jest tak że chłopak boi się powiedzieć że idzie gdzieś tam bo wie że będzie awantura
                          uczy się wtedy że lepiej powiedzieć starej coś uspokajającego i robić swoje

                          widocznie ma flashbacki z młodości jak rozmawia z tobą
                            • heniek.8 Re: Na czasie 14.05.20, 13:34
                              lumeria napisała:

                              > Jest roznica miedzy zatajeniem ze poszedł z kolegami na piwo a zatajeniem, ze j
                              > echal z potencjalnie chora osoba.

                              patrzysz na to z punktu widzenia osoby do której ktoś przychodzi i coś mówi, do czegoś się przyznaje

                              z punktu widzenia osoby która przychodzi do ciebie i ci się spowiada jest też różnica na ile jesteś choleryczką, panikarą, neurotyczką, masz kontrolującą osobowość itp.

                              bo w zależności od twoich cech i oczekiwanej reacji może nie być różnicy pomiędzy "poszedł z kolegami na piwo a zatajeniem, ze j
                              > echal z potencjalnie chora osoba."
                              • lumeria Re: Na czasie 14.05.20, 13:50
                                Czyli jesli zona rutynowo narusza prywatnosc meza albo ma nieadekwatne reakcje na jego normalne zachowania (np. piwo z kolegami) to wyłoniła się dynamika, gdzie on się kryje z tym co i gdzie robi.

                                I obecna sytuacja jest tylko logiczną pochodną tej dynamiki.

                                Tak, widzę, ze coś takiego może wchodzić w grę. Jak najbardziej.
                        • tt-tka Re: Na czasie 14.05.20, 13:36
                          znakiczasu97 napisała:

                          > Gdybyś nie była namaszczona swoją misją, bo Twoja praca to poświęcenie,

                          Moja praca to koniecznosc. tak jak praca sluzb sanitarnych, wywozka smieci. handel i inne zajecia czesto ryzykowne i nieprzyjemne, ale bez ktorych spoleczenstwo nie bedzie funkcjonowac .

                          zastana
                          > wiałbyś się raczej ile granic przekroczył wcześniej mój mąż.

                          Nie interesuje mnie to. To ty tu piszesz i ty siebie i jego zaprazentowalas. On jest tchorzem, a ty opresantem, tak wynika z opisu.




                          --
                          Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
          • znakiczasu97 Re: Na czasie 14.05.20, 12:35
            Tak, nie zgodziłabym się, ale pomogłabym mu wyjść z tej sytuacji, tak, że nie musiałby jechać. Od razu Ci wyjaśnię. Nie tak, że ochrzaniłabym jego szefa. Nie. Dzwoniąc we właściwe miejsca, które zajmują się takimi problemami jak nietypowa kwarantanna. Nadal ciężko Ci taki model związku sobie wyobrazić?
            • edw-ina Re: Na czasie 14.05.20, 14:27
              Skoro twój mąż nie prosił cię o pomoc, to znaczy, że jej nie potrzebował. Uznał, że takie są jego obowiązki zawodowe. Pewnie, gdybyście nie mieli problemów z komunikacją, to przedyskutowalibyście jak rozwiązać sprawę po jego powrocie. Ale macie, więc nie przedyskutowaliście. Problemem jest jakość komunikacji w związku.
              I jeszcze kwestia zabraniania/nakazywania. Dorosły człowiek ma pełnię władz nad sobą i jeśli nie łamie prawa nie istnieje coś takiego jak zakazy/nakazy. Używanie ich w związku jest upupianiem, a upupiany zawsze się zbuntuje i to często z przytupem. To trochę jak z tymi ziarnami piasku w dłoni, im bardziej zaciskasz pięść, tym więcej piasku się wysypie.

              --
              "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
              by NN
              • znakiczasu97 Re: Na czasie 14.05.20, 15:03
                Jakość komunkacji nie jest słaba. Stąd mój wstrząs. Ja nie każę mu jeść o wyznaczonych godzinach i nie zabraniam nosić zielonych skarpet. Zabroniłabym mu siedzić godziny w samochodzie z kimś, kto żyje na marginesie społeczeństwa w czasie zarazy. Tyle.
                • edw-ina Re: Na czasie 14.05.20, 15:20
                  Być może to pierwsza taka sytuacja, nie wiem, może do tej pory nie mieliście problemów z porozumieniem. Ale odniosę się do słów, bo z mojego punktu widzenia one wiele mówią.
                  "Zabroniłabym mu siedzić godziny w samochodzie z kimś, kto żyje na marginesie społeczeństwa w czasie zarazy. Tyle. "
                  A teraz proszę przeczytać to:
                  - Martwię się o twoje zdrowie, wolałabym żebyś niepotrzebnie nie narażał siebie i nas.
                  - Czy istnieje jakieś inne rozwiązanie tego problemu, byś nie musiał tak się narażać?
                  - Rozumiem, że to twoja praca, a nie widzimisię, ale może spróbujemy razem coś wymyślić, by zminimalizować ryzyko?
                  Itd., itd.
                  Mówiąc zawsze pozostawiamy pewne kwestie w domyśle, a te kwestie często przeważają o zrozumieniu intencji mówiącego. Zabroniłam ci jechać, nawet jeśli podyktowane szczerą troską i lękiem, jest wciąż zakazem. Zakaz budzi bunt. Zawsze. Dlatego różni spece od budowania zespołów uczą się wykorzystywać język porozumienia, a ci, którzy są w nim biegli, potrafią przekonać do swoich racji największych antagonistów.

                  --
                  "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
                  by NN
                  • znakiczasu97 Re: Na czasie 14.05.20, 15:33
                    Nawet nie wiesz ile padło słów troski i o jego zdrowie. Ja dbam o siebie podwójnie, bo nie jestem zdrowa. I Twoje ostatnie zdnaie padło milion razy, pisałam tu już o tym, że gdybyś przyszedł, ja pomogłabym ci wyjść z tego. Bo wiem jak to zrobić. Również z racji zawodowego doświadczenia. A on nie przyszedł. Bo bał się. Bo ocenił, że choć zawsze stoję za nim murem, zawsze pomagam, dzięki mnie wyszedł z wielu patowych sytuacji, zawsze chętnie korzysta z tej pomocy. zawsze bez szemrania ją dostaje. Tu uznał, że temat jest tak newralgiczny dla mnie, że lepiej mnie oszukać. On nie uznaje, że mnie oszukał. Tego słowa się boi. Kręci i kręci i nic mądrego nie wykręcił. A charakter jego pracy choć taki jest, że ma kontakty z ciemniejszą stroną ludzi, to ten przypadek był inny. Bo czas jest inny. Inne mogły być więc kroki, rozwiązania. I teraz powiedziane NIE, nie byłoby zwykłym NIE.
                    • znakiczasu97 Re: Na czasie 14.05.20, 15:35
                      No i ja mu nie zabroniłam. On mnie nie pytał, czy może jechać. Wiedział zaś, bo wcześniej o tym rozmawialiśmy, że jeśli będzie taka sytuacja, ja się nie zgodzę.
                      • heniek.8 Re: Na czasie 14.05.20, 15:43
                        czyli naraził twoje życie a ty nic z tym nie robisz

                        widać na tym przykładzie jakim więzieniem jest małżeństwo bo jest wysoka bariera wyjścia z tego

                        gdybyście nie mieli ślubu to byś mu kazała wracać do siebie, on by wrócił, i oboje poczulibyście ulgę

                        a tak, to kalkulujecie ile przepraw, ile tysięcy złotych by to kosztowało i dlatego gotowa jesteś ryzykować życie
                      • edw-ina Re: Na czasie 15.05.20, 12:17
                        Skoro tak zdecydował, to dobrze byłoby się po prostu dowiedzieć dlaczego. Bez obwiniania, bez złości, bez emocji, które zawsze powodują, że człowiek albo zaczyna się bronić, albo atakuje.
                        I jeszcze w kwestii tego, że zawsze chętnie korzysta z twojej pomocy i zawsze ją dostaje. Zgadzam się z Lumerią, jakkolwiek w relacji, w każdej relacji, pomoc jest potrzebna, to często niezauważenie pomoc przechodzi w wyręczanie, a ono prowadzi do utrwalenia ról, w jakich tak naprawdę nie chcielibyśmy siebie widzieć. Powiem ci więcej - to może się wydarzyć nie tylko u osób słabych, z jakimiś dysfunkcjami, ale nawet u tych energicznych o dominującym charakterze.
                        Dlatego spróbuj ukrócić tę cechę. Bo mąż musi umieć walczyć o swoje, dokonywać niezależnych wyborów oraz ponosić ich konsekwencje. Szczególnie to ostatnie jest istotne, bo bez konsekwencji nie dochodzi do zmiany.

                        --
                        "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
                        by NN
                    • lumeria Re: Na czasie 14.05.20, 22:36
                      >choć zawsze stoję za nim murem, zawsze pomagam, dzięki mnie wyszedł z wielu patowych sytuacji, zawsze chętnie korzysta z tej pomocy. zawsze bez szemrania ją dostaje.

                      To trochę zabrzmiało jakbyś malago chłopca ratowała. To nie jest dobra dynamika. :(

                      Słyszałaś o trójkącie dramatycznym? ofiara-ratownik-kat - i role się zmieniają.
            • marsylvik Re: Na czasie 14.05.20, 20:45
              znakiczasu97 napisała:

              > Tak, nie zgodziłabym się, ale pomogłabym mu wyjść z tej sytuacji, tak, że nie m
              > usiałby jechać. Od razu Ci wyjaśnię. Nie tak, że ochrzaniłabym jego szefa. Nie.
              > Dzwoniąc we właściwe miejsca, które zajmują się takimi problemami jak nietypo
              > wa kwarantanna. Nadal ciężko Ci taki model związku sobie wyobrazić?

              Eeee... No to nie dziwię się, że wolał nakłamać :)
                • marsylvik Re: Na czasie 14.05.20, 23:42
                  Dlatego, że to brzmi tak, jakbyś to wszystko zrobiła za niego, albo miałby zrobić pod Twoje dyktando.
                  Czytałaś ten artykuł o granicach, co dałam do niego link w pierwszym poście?
                  • verdana Re: Na czasie 16.05.20, 14:17
                    Całkowicie rozumiem męża. Reakcja "Nie t decydujesz o swojej pracy, tylko ja i ja będę zamiast ciebie załatwiała zwolnienie cię z obowiązku" powoduje, ze facet nie może mwić prawdy. Nie może, bo nie ma w związku miejsce na negocjacje - jesli żona mówi "nie", to oznacza "nie" i ona już zrobi tak, aby było dobrze. Opinia faceta jest nieistotna. Przy tym wychowanek, o którego facet ma prawo sie troszczyć jest rzeczą, odpadem z marginesu, a być może dla męża jest kimś ważnym i pojechanie po niego nie jest zwykłym poleceniem służbowym, ale też czymś, co maż uznaje za swój obowiązek.
    • smillla Re: Na czasie 26.05.20, 15:11
      Wydaje mi się, że twój mąż nie ma tzw.charakteru. Daje sobą kierować każdemu, kto mocniej tupnie, jest po prostu tchórzem, a następstwem tego często bywa kłamstwo. Okropnie jakiś niedojrzaly, jak dziecko. I nieodpowiedzialny.
      Prawdopodobnie szef to zmanipulował odwołując się do słodko pierdzacych szantaży emocjonalnych o posłannictwie, obowiązku itd (czemu sam nie pojechał?), mąż uległ, zobowiązał się, dopiero potem podjął, że źle zrobił.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka