Dodaj do ulubionych

Smutny wątek

26.06.20, 19:23
Pisze ten wątek żeby się wygadać i może ktoś spojrzy na sytuację z innej strony i może coś podpowie. Temat dotyczy mojego małżeństwa. Mojego męża poznałam za granicą, miał tam dobrą pracę, nieźle zarabiał. Pojechał żeby wyrwać się z Polski. Kiedy zaszłam w ciążę - poprosiłam żeby wrócił do kraju (wierzcie mi żałuję tej decyzji każdego dnia). Zrobił to na moją prosbe chociaż wolał żebym przyjechała i żebyśmy tam budowali nasze życie. Po powrocie nie mógł znaleźć pracy, początkowo byliśmy na utrzymaniu moich rodziców, potem mi się udało gdzies zaczepić (akurat jak skończyłam studia w mojej branży był boom i zaczęłam szybko w miare nieźle zarabiać). W końcu rodzina załatwiła mojemu mężowi prace, wzięliśmy kredyt, chwilę było ok. On jednak zrezygnował chciał szukać czegoś innego, ale ponieważ nie mógł znaleźc ponad rok byliśmy na moim utrzymaniu płaciłam za wszystko łącznie z kredytami. Proponowałam powrót za granicę ale mój mąż już nie chciał tam wracać. Później łapał się jeszcze kilku prac ale nigdzie sie nie umiał zaczepić robił coraz większe długi, kiedy nie miał akurat pracy ja płaciłam za wszystko i spłacałam również te długi (zarabiałam dobrze ale z jednej pensji i tak żyliśmy od pierwszego do pierwszego. Po kilku latach ( w tym czasie urodziło się kolejne dziecko) wpadł na pomysł założenia firmy. Pomysł był fajny widziałam że na etatach się męczy nie może dogadać z pracodawcami, twierdził że będzie inaczej że wreszcie on zarobi. Wzięłam duży kredyt na te jego firme, on nie miał zdolności.Przez pół roku było ok, kiedy wszystko zaczęło się rozwijać w dobrym kierunku, na włąsne życzenie popełnił błąd i stracił uprawnienia do wykonywania pracy na prawie rok. W tym czasie narobił długów i odkąd wrócił do pracy zarabia tylko na swoje koszty (a przynajmniej tak twierdzi) - nie dokłada się do życia, czasem coś kupi, zapłaci jakiś rachunek ale to jakiś procent tego co ja wydaje na życie rodzinne, na wszelkie prosby o pieniądze reaguje agresją. WIęc od kilkunastu lat jak jestesmy małżeństwem ja pracuję na 1,5 etatu utrzymując rodzinę. Mam dość. Jednocześnie nie jest dla mnie przez to atrakcyjny nie mam ochoty na seks po 10 h pracy codziennie i czasem w weekend - więc on twierdzi że rozwalam małżeństwo. To są dwa główne problemy - pieniądze i seks. Nie mam już nadziei że sytuacja materialna w jakikolwiek sposób się zmieni, a on uważa że jestem materialistką. Ale mam dość pracy na 1,5 etatu z której opłacam wyłącznie rachunki i jedzenie. Jakbyście zachowali się na moim miejscu? BYć przykładną żoną i nie zwracac uwagi na kwestie finansowe czy rozstać się ? Ojcem jest w miarę dobrym, chociaż nie poświęca dzieciom dużo czasu :/ Mam skoki emocjonalne - czasem kieruję się opcją pierwszą żeby mieć rodzinę i nie rozwalać życia dzieciom, a czasem mam dość i wybucham. Przez tę sytuację jestem często nerwowa ale nie wiem czy z powodu kasy warto tracić rodzinę...
Obserwuj wątek
      • ratatuj19801980 Re: Smutny wątek 27.06.20, 11:35
        No właśnie poza tym co napisałam nie można mu nic zarzucić , dba o dom i rodzine - czasem posprząta, coś ugotuje nie pije nie bije generalnie w innych kwestiach można na niego liczyć i dlatego właśnie tak długo w tym trwam i zastanawiam się czy przez tę jedną rzecz warto wszystko przekreślać
        • panna.nasturcja Re: Smutny wątek 27.06.20, 16:50
          Ale jesteście sobie bliscy, macie błysk w oku na swój widok, kochacie się, przyjaźnicie, lubicie ze sobą być, macie tysiąc tematów do rozmowy, tęsknocie, gdy drugie wyjeżdża, pamiętacie o swoich przyzwyczajeniach, robicie sobie drobne przyjemności, macie wspólne pasje i marzenia?
          Bo „posprząta, ugotuje, nie bije” to mój sąsiad. I kolega z pracy. I brat. A za żadnego z nich bym nie wyszła, bo nie z nimi wspólnie chce spędzić życie i zdobywać świat.
          Nie o sprzątanie w życiu chodzi.
        • agniesia331 Re: Smutny wątek 05.07.20, 14:24
          Nie pije nie bije to nie jest dba o dom. Dba o dom to posprząta dom np raz na tydzień, zrobi zakupy typu zgrzewki wody, mleka, po prasuje, posprząta na balkonie itd.
    • staryalemlody Re: Smutny wątek 27.06.20, 01:25
      Skoro beznadziejna sytuacja trwa tak długo, i nic się nie zmienia, a człowiek słabo się stara, to rozwiązanie jest niestety jedyne. Wszystko zależy od Ciebie, ile jeszcze czasu dasz radę tak żyć. Prawda jest taka, że ile osób tyle rad.
    • bene_gesserit Re: Smutny wątek 27.06.20, 11:03
      Idź do prawnika - z papierami, dotyczącymi waszych finansów - i dowiedz się, co cię czeka w przypadku rozwodu. Jakie będziesz miała obciążenia finansowe, kto zatrzyma mieszkanie itd. Przemyśl, czy wydolisz. Dowiedz się też, czy wg prawa mąż nie powinien jednak łożyć na utrzymanie swojej (!!!) rodziny. Wiesz, ile zarabia? Masz dostęp do finansów jego firmy, na którą wzięłaś kredyt (więc masz do tego wszelkie prawo)?

      Idź choćby na parę wizyt do psychologa, żeby sobie tę kaszę w głowie uporządkować, bo na razie nie masz pojęcia, czego i jak chcesz.

      Zajmij się dziećmi - piszesz, że chcesz, żeby miały rodzinę, ale ty pracujesz na półtora etatu, a mąż 'nie poświęca im dużo czasu', czyli raczej nie mają rodziców. Możecie przegapić wiele nader istotnych rzeczy. Dziwny układ między wami wcale im, mam wrażenie, 'nie robi rodziny' - przeciwnie. Zmień coś - zacznij wymagać od męża-chwasta albo daj sobie siana, cokolwiek, byleby miały lepsze życie.
    • ritual2019 Re: Smutny wątek 27.06.20, 13:41
      Kilka pytan, bo nie calkiem zrozumialam:
      Maz nadal ma firme tzn jest samozatrudniony?
      Co to znaczy ze zarabia tylko na swoje koszty?
      Czy ten kredyt na rozpoczecie jego firmy nadal splacacie? Czy on to robi czy ty pracujac na 1.5 etatu?
      Dlaczego maz wciaz sie zadluza? Od kogo pozycza, w jaki sposob robi te dlugi?
      To nie wyglada dobrze, ale jesli zalezy ci na waszej rodzinie, malzentwie, zwiazku to ja bym zaproponowala inny uklad czyli maz zostaje w domu i nim sie zajmuje kompleksowo oraz dziecmi a ty pracujesz zawodowo. Jednak pod warunkiem ze on nie zaciaga zadnych dlugow. Ten kredyt mozecie splacic w miare szybko?
      Oczywiscie to pod warunkiem ze tobie zalezy, oraz ze maz przystalby na taki uklad. On pracuje ale nie wnosi nic do waszego budzetu wiec moglby nie pracowac zawodowo a zajac sie dziecmi I domem .
      • anula36 Re: Smutny wątek 28.06.20, 11:29
        ja wiem czy taki smutny? fakt ze potrafisz zarobic na 3 osobowa rodzine ja bym raczej potrzegala pozytywnie.Ja za grosz np nie mam takich umiejetnowsci.
        Mysle ze jakims momentem przelomowym stanie sie ten, kiedy z jakiegos powodu nie bedziesz w stanie tego zrobic i to jakos przelamie stagnacje.
      • ratatuj19801980 Re: Smutny wątek 28.06.20, 13:57
        Wiesz myślę, że taki układ nie jest możliwy z kilku powodów. Po pierwsze nie jest to potrzebne - dzieci chodzą do przedszkola więc mam opiekę dla nich zapewnioną kiedy ja pracuje, mąż nie musi z nimi siedzieć w domu. Po drugie zarabia na firmie i z tego spłaca koszty i zaciągnięte kredyty (rodzina, banki), gdyby przestał - zaczęliby przychodzić komornicy i długi by rosły. No i myślę, że psychicznie byłoby to dla obu z nas nie do wytrzymania.
        • ritual2019 Re: Smutny wątek 29.06.20, 09:54
          Ok. Czyli maz zarabia zeby te dlugi splacic wiec nie jest tak zle. Jednak gdy juz je splaci to powinien wkladac do budzetu domowego i nie zaciagac kolejnych bo w ten sposob nigdzie nie dojdziecie.
          • ratatuj19801980 Re: Smutny wątek 29.06.20, 14:32
            Teoretycznie tak, ale w praktyce wygląda to zawsze tak że jak tylko pojawia się nadzieja na to, że wreszcie coś się zmieni i zaczyna lepiej iść on popełnia jakiś błąd przez który wpada w następne długi (typu utrata uprawnień czy zainicjowany konflikt z szefem i zwolnienie itp - było tak już 2-3 razy) - więc niestety muszę założyć że sytuacja się nie zmieni.
            • tt-tka Re: Smutny wątek 29.06.20, 16:14
              ratatuj19801980 napisała:

              jak tylko pojawia się
              > nadzieja na to, że wreszcie coś się zmieni i zaczyna lepiej iść on popełnia ja
              > kiś błąd przez który wpada w następne długi (typu utrata uprawnień czy zainicjo
              > wany konflikt z szefem i zwolnienie itp - było tak już 2-3 razy)

              Sorry - on tak mowi czy naprawde tak jest/bylo ? Uwierzylas czy sprawdzilas ? Bo dla mnie wyglada to tak, jakby on kitral kase gdzies na boku... moge sie mylic i jesli myle sie, to przepraszam meza, ale z prawnikiem to bym sie jednak skonsultowala. Przeciez praktycznie utrzymujesz rodzine z twoich wylacznie zarobkow, a dorobek jednak wspolny....
            • aqua48 Re: Smutny wątek 29.06.20, 16:54
              Na Twoim miejscu poradziłabym się prawnika i dobrego księgowego co zrobić żeby nie musieć spłacać obecnych i kolejnych długów męża do końca życia.
              Piszesz że mąż reaguje agresją, nie zarabia, nie spłaca zobowiązań, nie można na niego liczyć i dodatkowo szwankuje seks. I jeszcze ma do Ciebie pretensje o rozwalanie małżeństwa.
              A są jakieś pozytywy Waszego związku? To jakim jest ojcem pozostawiam zupełnie na boku, bo po rozwodzie on ojcem nie przestanie być, a dodatkowo będzie musiał płacić alimenty.
    • quba Re: Smutny wątek 29.06.20, 07:59
      TY jesteś materialistką? TY?
      Za wszystko płacisz, harujesz jak wół, a ten sk....el nie daje Ci ani grosza i bezczelnie mówi Tobie, że Ty jesteś materialistką! To kawał gnoja i cwaniaka, truteń, pasożyt, czy nie możesz go wywalić (przynajmniej jego nie będziesz utrzymywać) i podać do sądu o alimenty , opłacanie świadczeń etc.
      Serdecznie Cię pozdrawiam, trzymaj się i nie daj więcej oszukiwać gnojowi, który nie zasłużył nawet na to, żeby Tobie buty czyścić.
    • marsylvik Re: Smutny wątek 29.06.20, 21:36
      To nawet byłoby zabawne, gdyby nie takie smutne, a czasem tragiczne: ssoby wykorzystujące innych materialnie z reguły nazywają osoby wykorzystywane materialistami. Myślę, że często stoi za tym projekcja. Taka osoba podejrzewa niejasno siebie samego, że utrzymuje jakąś relację dla pieniędzy, więc przekonuje siebie samego, że jest odwrotnie, że to ta druga osoba jest materialistą, żeby się samemu lepiej poczuć.
      Mało tego, że nie jesteś materialistką. On nim jest, albo sam o sobie myśli, że jest. A do tego jest manipulatorem, przemocowcem psychicznym. To też łatwo rozpoznać, po tym zwalaniu całej winy na ofiarę. Jakby był prawdziwą ofiarą, to pewnie by się wahał, zastanawiał, brał jakąś część winy na siebie. Dokładnie tak, jak Ty to robisz...
      Pieniądze i seks to nie są główne problemy w Waszym związku. To tylko objawy. Prawdziwym problemem jest raczej niedojrzałość jednego z Was. Niechęć do wzięcia swojej części odpowiedzialności na siebie, przerzucając ją w całości na drugą osobę, tak w zakresie odpowiedzialności za utrzymanie rodziny jak i za problemy jakie w Waszym związku występują.
      • lumeria Re: Smutny wątek 30.06.20, 16:37
        A ja jestem ciekawa czy czasem wątkodajka nie czuje sie winna za nakłonienie męża do powrotu do Polski - co dla niej było bardzo korzystne a dla niego nie. I czy dlatego kompensuje utrzymując go kiedy jest bezrobotny, plica długi i zaciąga pożyczki. Bo tu działają jakieś niezdrowe wzorce.

        Wiadomo, ze wątkodajka chce dobrze dla rodziny. Ale kiedyś nadchodzi punkt przełomowy gdzie trzeba odżałować straty i inwestycje, i przeliczyć sobie czy ciągniecie stanu obecnego opłaca się jej - nie tylko finansowo, ale tez psychicznie, zdrowotnie (wyczerpanie, niechęć do partnera).

        Radzilabym terapie by sobie to poukładać, oraz prawnika by zyskać rozeznanie opcji finansowych i legalnych.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka