zeng
14.10.06, 07:28
nie mam siły ani ochoty szukać dalej ojców wdowców, albo takich nie ma albo
nie mają odwagi albo czasu o tym pisać, więc piszę tu...
dokładnie tydzień temu straciłem ukochaną osobę. Tylko osobę, bo nie miłość.
Szukam pomocy, ciepłego słowa że tak się da żyć i świadomości że nie jestem
sam, inny.
Pisałem prawie codziennie coś na forum o śmierci. Coś jak pamiętnik
przeżywającego cielesną rozłąkę wobec trwania nieprzerwanego śmiercią związku.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=41083&w=50068848
nie proszę o pocieszanie, nie wiem czy zaakceptujecie samotne mamy że pisze
tu samotny tata
potrzebuję tylko zrozumienia, siły i wiary że dalsze życie i bycie dobrym
rodzicem jest możliwe
Ps. mój synek ma 4 lata i jest cudowanym dzieckiem