hafal
23.10.06, 23:17
witajcie,
mam na imię Hania. Jeszcze dzisiaj rano Madga mówiła mi o tym forum, ale ja
myślałam: po co? Dlaczego mam znów przeżywać to samo, dlaczego przez łzy mam
czytać wasze posty i myśleć o tym,co nas spotkało....
A jednak jestem tu. I wiecie co? Jest tu coś...Chyba nadzieja:)gdzieś między
słowami o bólu i smutku... To, ze, przeżywając osobiste tragedie, potraficie
pocieszyć innych, dodać otuchy...to świadczy o tym, ze mimo wszytstko
żyjecie, nie złamaliście się pod ciężarem cierpienia i straty.
Mam 36 lat. Dwa lata temu zginął mój mąż. Najukochańszy, jedyny, tak
bliski...Byliśmy małżeństwem 10 lat. Mamy dwie małe córeczki (4 i 5,5 latek).
Było strasznie i czasami jest strasznie...Pamiętam, ze wyłam i cierpiałam.
Rodzina, ksiądz, psycholog, znajomi, wszscy próbowali pomóc. A ja, kiedy się
dowiedziałam....kiedy nocą jechałam sama z komisariatu policji...krzyczałam
tylko jedno: Boże daj mi teraz siłę!Boże daj mi teraz siłę!
I chyba pomogło, bo dostałam zastrzyk jakiejś wielkiej siły do przeżycia tego
co, się stało. I myślę, ze każdy, kto potrzebuje, dostaje taką pomoc z
różnych stron, czasem, nawet z forum internetowego;)...
Blizny powoli goją się,pustka zostaje... a ja wiem, ze choćbyśmy pytali
milion razy: dlaczego??? to odpowiedzi nie będzie. To są straszne tragedie,
umiera ktoś najbliższy, ktoś najlepszy, tracimy mężów, żony, dzieci rodziców.
To koszmarne. Ale tak jest i nikt tego nie zmieni. A dla nas, tych, co
pozostali, najważniejsze abyśmy w miarę szybko, zdali sobie sprawę z jednego:
JEŚLI NIE GODZISZ SIĘ Z TYM, CO SIĘ STAŁO, ZAPOMNIJ O PRZESZŁOŚCI. WYOBRAŹ
SOBIE NOWĄ HISTORIĘ TWOJEGO ŻYCIA I UWIERZ W NIĄ. CZERP SIŁĘ Z DOBRA, KTÓREGO
KIEDYŚ DOZNAŁEŚ, ALE ZAMKNIJ TAMTEN ROZDZIAŁ I ŻYJ JUTREM! Bo jutro jest...
Wiem że to strasznie ciężkie, szczególnie dla tych, dla których to tak
niedawno...ale wszyscy mamy dwie drogi do wyboru: żyć nadzieją na lepsze
jutro albo zamknąć się sam na sam z przeszłością. Wiara i nadzieja są
najważniejsze. Ja uwierzyłam, ze moje i moich dzieci życie się nie skończyło
i postanowiłam szukać choć odrobiny szczęścia:). Wciąż nie wiem jak i gdzie,
ale wiem, ze nie jestem w tym sama:) i to mi pomaga.
Nadchodzi święto zmarłych...dziwne to święto, bo co tu właściwie
świętować...Pomyślcie jednak, że ci nieobecni bardzo chcą abyście byli
szczęśliwi tu i teraz, żebyście przekazywali dzieciom radość, a nie smutek i
łzy..choć to trudne..
Życzę i tobie Magdo, i wszystkim pozostałym, żebyscie byli dzielni, tak jak
do tej pory,
pozdrawiam:)