nata721
10.01.07, 23:39
Dzisiaj dowiedziałam się o Waszym Forum i bardzo się cieszę , że znalazłam
się w gronie osób , które czują to samo co ja.Wszyscy wokół mnie starają się
mi pomóc ale oni tak naprawdę nie mają pojęcia co czuję bo przecież nie
przeżyli tego co ja. Mam 34 lata , mój mąż zginął w wypadku samochodowym w
drodze do pracy , w zeszłym tygodniu minął rok od jego śmierci.Do dziś trudno
mi mówić o chwilach , które przeżyłam razem z dziećmi w ten dzień. Łatwiej
jest pisać-najpierw był telefon czy mąż wyjechał już z domu , potem
nieustanne wydzwanianie na przemian to do męża , to do kolegi po którego mąż
najpierw jechał.To była najdłuższa godzina w moim życiu , potem pukanie do
drzwi była godz. 5.30 - i te słowa ,których nigdy nie zapomnę.Choć minął już
rok od tego momentu wszystko pamiętam dokładnie.Moim jedynym celem i
wsparciem są moje córki. Starsza 11- letnia bardzo wydoroślała od tego czasu,
młodsza 8-letnia myślę ,że dokońca nie zdaje sobie sprawy z tego co się
stało.Staram się być dla nich mamą i tatą ale tak strasznie ciężko jest żyć z
tą codzienną tęsknotą i pustką , jaką pozostawił po sobie mó mąż.
Dziękuję ,że mogłam choć trochę wyrzucić z siebie to co czuję.
" ...lecz rozstania przychodzą nagle i tak sobie
jażeli Bóg rozdzieli to potem pojedna
najdłuższe to rozstanie po którym się żyje..."