Dodaj do ulubionych

Witam , jestem tu po raz pierwszy

10.01.07, 23:39
Dzisiaj dowiedziałam się o Waszym Forum i bardzo się cieszę , że znalazłam
się w gronie osób , które czują to samo co ja.Wszyscy wokół mnie starają się
mi pomóc ale oni tak naprawdę nie mają pojęcia co czuję bo przecież nie
przeżyli tego co ja. Mam 34 lata , mój mąż zginął w wypadku samochodowym w
drodze do pracy , w zeszłym tygodniu minął rok od jego śmierci.Do dziś trudno
mi mówić o chwilach , które przeżyłam razem z dziećmi w ten dzień. Łatwiej
jest pisać-najpierw był telefon czy mąż wyjechał już z domu , potem
nieustanne wydzwanianie na przemian to do męża , to do kolegi po którego mąż
najpierw jechał.To była najdłuższa godzina w moim życiu , potem pukanie do
drzwi była godz. 5.30 - i te słowa ,których nigdy nie zapomnę.Choć minął już
rok od tego momentu wszystko pamiętam dokładnie.Moim jedynym celem i
wsparciem są moje córki. Starsza 11- letnia bardzo wydoroślała od tego czasu,
młodsza 8-letnia myślę ,że dokońca nie zdaje sobie sprawy z tego co się
stało.Staram się być dla nich mamą i tatą ale tak strasznie ciężko jest żyć z
tą codzienną tęsknotą i pustką , jaką pozostawił po sobie mó mąż.
Dziękuję ,że mogłam choć trochę wyrzucić z siebie to co czuję.

" ...lecz rozstania przychodzą nagle i tak sobie
jażeli Bóg rozdzieli to potem pojedna
najdłuższe to rozstanie po którym się żyje..."
Obserwuj wątek
    • agama30 Re: Witam , jestem tu po raz pierwszy 11.01.07, 00:00
      Witaj, my wszyscy wiemy co czułaś tego dnia i co czujesz nadal. Na tym forum
      nie musimy obawiac się wyrażania swoich uczuć, ubierania ich w ładne czy
      zrozumiałe słowa. Czasami wystarczy słowo, jedno dwa i masz wsparcie
      zrozumienie czy pocieszenie. Tu można powiedzieć wprost, że mamy strasznego
      doła, że nie damy rady że jest bardzo źle. I każdy to rozumie. Niestety po
      upływie jakiegoś czasu (w moim przypadku 2,5 roku) ludzie obok nie rozumieją,
      że nasz ból trwa nadal. Jak to jeszcze się nie pozbierałaś nie przesadzaj?
      Wydaje się im że skoro oni przeszli nad tym do porządku dziennego to my też jak
      za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zapomnimy i ból zniknie. Ja też cieszę
      się że znalazłam to forum. Czerpię z nego siły, mądre słowa i pocieszenie,
      nawet jeśli te słowa nie są skierowane bezpośrednio do mnie. Pozdrawiam Aga
    • edyta.g.25 Re: Witam , jestem tu po raz pierwszy 11.01.07, 08:52
      Witaj nata721. TAk samo ciesze sie ze istnieje takie forum. Mi osobiscie bardzo
      to pomaga. Znalazlam tu wsparcie i pomoc. Nikt Ciebie nie zrozumie tak jak my.
    • nata721 Re: Witam , jestem tu po raz pierwszy 11.01.07, 23:34
      I znów kolejny samotny wieczór. Dzieci już śpią , więc mogę kilka słów
      napisać.Moja starsza córka Agnieszka bardzo interesuje się tym co czytam w
      internecie więc nie chcę , żeby posmutniała widząc na jakim jestem forum.
      Robię wszystko aby moje dzieci widziały ,że jestem dzielna i łzy zostawiam do
      poduszki.Wciąż brakuje mi tych wieczornych rozmów o całym dniu tak jak chyba
      wszystkim z nas.
      Pozdrawiam wszystkich . Danka.
      • ewamonika1 Re: do Naty721 11.01.07, 23:40
        Droga Nato,
        może mnie pamiętasz.
        Nie gniewaj się, że nie odpisałam na Twego ostatniego maila. Od mniej więcej
        miesiąca mam strasznie mało czasu, tworzyłam serwis internetowy, działam na
        całego.
        Myślę jednak o Tobie często i ciepło, i wierzę, że przyjdą lepsze chwile.
        Spokojnej nocy,

        e.
    • manuskrypt Re: Witam , jestem tu po raz pierwszy 13.01.07, 21:20
      Danusiu!
      Dobrze, że masz oparcie w córkach. Wzajemnie możecie pielęgnować pamięć o ojcu,
      mężu. Wiem, że tęskonota nie przemija. Mam to co Ty czyli szczególnie doskiera
      brak wieczornych rozmów o kończącym się dniu. Brak układania planów na kolejne
      dni, miesiące, lata. To tak bardzo boli.
      Życzę siły.
      Anna
    • hafal Re: Witam , jestem tu po raz pierwszy 16.01.07, 23:47
      cześć, Danusiu, tak bardzo Cię rozumiem...mój mąż też zginął w wypadku
      samochodowym, jadąc do pracy...Minęły dwa lata, a ciągle pamiętam to wystukiwane
      jego numeru komórki, po telefonie z pray, że go nie ma. I ta cisza, brak
      odpowiedzi, potem policja. Wszystko to tkwi już na zawsze w środku. Też mam dwie
      córeczki, wiesz:)? Tylko trochę młodsze: mają 4 i 6 latek:) Były malutkie i to
      może ich szczęście. NIe poddawaj się:) Wierzę, że szczęście jest w dalszym ciągu
      osiągalne, tylko musisz w to ciut mocniej wierzyć:) Pozdrawiam, Hania
      • nata721 Re: Witam , jestem tu po raz pierwszy 17.01.07, 23:26
        Dziękuję za te słowa wsparcia Haniu , ale tak naprawdę to nie wiem już co to
        jest szczęście . A jeżeli pojawi się kiedyś w moim życiu to będzie miało inny
        wymiar. Myślę jednak , że dowiadujemy się , że ono było dopiero wtedy gdy je
        stracimy.
        Pozdrawiam serdecznie. Danka.
        • blue_ice1 Re: Witam , jestem tu po raz pierwszy-nata 18.01.07, 10:35
          * A jeżeli pojawi się kiedyś w moim życiu to będzie miało inny
          wymiar. (...) *
          - To prawda- jest zupelnie inaczej- wiem z doswiadczenia.......
        • agama30 Re: Witam , jestem tu po raz pierwszy 19.01.07, 21:39
          Może to zabrzmi dziwnie, ale ja mimo wszystko jestem szcześliwa...
          Szcześciem dla mnie jest to, że poznałam mojego męża, że może krótko, ale dane
          mi było żyć z Nim i być przez Niego kochaną, dał mi największe szczęście -
          naszą córeczkę i piękne wspomnienia. Niektórzy ludzie nawet tego nie mają.
          Pozdrawiam Aga
          • magdatysz Re: Witam , jestem tu po raz pierwszy 19.01.07, 23:11
            wiesz Aga myślę identycznie. Nawet kiedyś usłyszałam od kolezanki: "przeżyłaś coś wspaniałego i masz chociaz piękne wspomnienia. Ja tego nie mam. I ci mimo wszystko zazdroszczę"
            M.
            • nata721 Re: Witam , jestem tu po raz pierwszy 22.01.07, 19:43
              Gdy w niedługim czasie po wypadku poszłam do psychologa , powiedził mi właśnie
              to samo , żebym spojrzała na tę sytuację inaczej bo mogłabym przecież nie
              spotkać męża , nie przeżylibyśmy ze sobą tych lat , może do dziś byłabym sama.
              To wszystko prawda ale właśnie dlatego ,że miałam przy sobie kochanego męża,
              byliśmy dobrą , kochającą się rodziną tak trudno się przyzwyczaić do tego ,że
              to już tylko wspomnienia.
              • zeng Re: Witam , jestem tu po raz pierwszy 22.01.07, 20:14
                mnie też to powtarzali, ale wiadomość, że ja miałem kilka lat szczęścia wcale
                mi nie pomaga

                za to troszkę pociesza mnie świadomość (często potwierdzana czytaniem Ani
                maili, smsów, listów do jej sióstr, przyjaciół), że ona była przez kilka lat
                szczęśliwa, że znalazła swoje miejsce na świecie i że jej dałem odrobinę
                radości z życia
              • magdatysz Re: Witam , jestem tu po raz pierwszy 22.01.07, 21:32
                Rzeczywiście tak trudno sie przyzwyczaić... Czasami ktoś mi mówi że przesadzam, wyolbrzymiam i pamiętam tylko te dobre rzeczy, jakoś mało do kogo, to nie znał Rafała, dociera fakt że można tworzyć niemal idelaną parę, rozumieć się i wspierać. To że mąż może pomagać w domu, zajmować sie wychowaniem dziecka, to że można mieć wspólne plany i marzenia nie będące kompromisem ale wynikające z identycznych potrzeb. Że można mieć współne zainteresowania. Dla wielu to kosmos, bo jak często słyszy się narzekania na tą druga połowę.
                I dlatego tak tak trudno komus zrozumieć i tak łatwo powiedzieć: "daj spokój przecież to już 2 lata".
                • agama30 Re: Witam , jestem tu po raz pierwszy 24.01.07, 00:28
                  Zawsze byłam pesymistką, to Sławek zawsze widział szklankę do połowy pełną, dla
                  mnie były sytuacje bez wyjścia , a on zawsze widział światełko w tunelu, nigdy
                  się nie denerwował, nigdy nie narzekał, czasami byłam wściekła za to na niego.
                  A terez po jego śmierci, przejęłam od niego ten optymizm. Staram się widzieć
                  dobre strony i nie kierować się emocjami i ...chyba tak jest lepiej. To nie
                  wspomnienia nas bolą tylko uświadomienie sobie że to co zawarte we
                  wspomnieniach już nie wróci. Pamiętam rozmowę z psychologiem gdy
                  mówiłam"zazdroszczę rozwodnikom, oni bez poczucia winy mogą sobie ułożyć życie,
                  przecież jestem młoda" a ona mi odpowiedziała" Agnieszko chciałabyś być
                  niekochana i niechciana? Czuć się jak niewartościowy przezdmiot?" Chyba nie
                  chciałabym i nie chcę. Mamy tą przewagę nad innymi ludźmi, że nas nasi mężowie,
                  żony nigdy nie przestaną kochać i my ich także. Ten sam psycholog radził mi
                  żebym nie stawiała Sławka na piedestale, żebym pamiętała i te dobre ale i te
                  złe chwile. tak dla równowagi, bo nie ma ludzi idealnych. I rzeczywiście,
                  czasami było różnie. Ale przy 2 skrajnych charaktereach a jednocześnie
                  podobnych ambicjach czzasami trudno było osiągnąc kompromis. Sławek był
                  prawnikiem, optymistą, spontanicznym, z poczuciem humoru i oddanym pracy i
                  ludziom człowiekiem, a ja chemik umysł analityczny, nie lubiący niespodzianek,
                  mający wszystko pod kontrolą. Nawet kłótnie i spięcia nie są w stanie przyćmić
                  tego szczęścia, może dlatego, że były jego częścią. I pamiętam słowa mojego
                  męża"" jeśli się ludzie kłócą to znaczy, że mają o co"" - to według mojego męża
                  oznaczało "kocham Cię". Słowa praktyczne ale wymowne i je najbardziej lubię.
                  • nata721 Re: Witam , jestem tu po raz pierwszy 24.01.07, 21:06
                    Każde z małżeństw ma w "swoim dorobku" gorsze i lepsze dni , my możemy teraz
                    tylko podsumować nasze małżeństwo i rzeczywiście chwilami może idealizujemy je.
                    Możemy jednak stwierdzić , że byliśmy naprawdę szczęśliwi pomimo kłótni , bo
                    jak napisała Aga kto się nie kłóci to znaczy , że nia ma o co.
                    Nie wiem jak Wy ale ja chwilami mam ochotę wyrzucić z siebie złość na mojego
                    męża ,że dopuścił do tego wypadku i zostawił nas same - mnie z córkami.
                    To on zawsze wszystko widział w kolorowych barwach , on zawsze wiedział , że
                    damy radę z następnymi przeciwnościami , teraz ja muszę nauczyć się być taka.
                  • hendik Re: Witam , jestem tu po raz pierwszy 25.01.07, 12:20
                    "To nie wspomnienia nas bolą tylko uświadomienie sobie że to co zawarte we
                    wspomnieniach już nie wróci."

                    Agama30 strasznie mi się podoba powyższe zdanie, które napisałaś.
                    • nata721 Re: Witam , jestem tu po raz pierwszy 05.02.07, 13:13
                      Dlaczego patrząc na inne pełne, szczęśliwe rodziny wciąż tak bardzo boli?
                      • zeng Re: Witam , jestem tu po raz pierwszy 05.02.07, 18:20
                        A dlaczego krzywdzą nas nieświadomie obcy ludzie zadając pytanie o stan cywilny
                        i odpowiedź nie chce się przecisnąć przez gardło i tak strasznie to boli.

                        Widocznie ktoś kto ma władzę nad naszym losem ma niezły ubaw patrząc jak się
                        męczymy.

                        Przypominają mi się głupie dziecięce zabawy w sprawdzanie jak mrówki czy pająki
                        sobie radzą mimo wszelkich przeciwności, które im dzieci gotują. I kiedy myślę
                        czy wierzyć w Boga to wyobrażam sobie, że ja jestem tą mrówką, której Bóg rzuca
                        kłody pod nogi i świetnie się bawi patrząc jak ja niezmordowanie prę do przodu.

                        Może dlatego nas to tak boli że komuś nasz ból sprawia przyjemność ?
                        • ania77 Re: Witam , jestem tu po raz pierwszy 06.02.07, 14:52
                          Danielu,ja zaczynam czuć żal,złość.Nie wiem jak Wy?Dlaczego Bóg tak pokierował
                          naszymi losami?A może nasze ziemskie życie jednak rozgrywa się samo,bez Jego
                          udziału?No bo jak ktoś tak bezgranicznie dobry i kochający może tak doświadczać
                          swoje dzieci?Kto na tym skorzystał?Czuję że Rafał wcale nie chciał nas
                          zostawiać.Więc po co to było?Chciałabym kiedyś zobaczyć choć cień sensu w tym
                          co się stało.
                          • zeng Re: Witam , jestem tu po raz pierwszy 06.02.07, 19:08
                            No ja po dłuższym rozmyślaniu doszedłem do jednego wniosku: Jeżeli Bóg jest to
                            jest zły (w naszeym pojęciu zła). Bo rzekomo my ułomni ludzie nie możemy
                            zrozumieć jego dobra, jego planów. Wniosek więc, że zabijanie, zostawianie
                            męczących się ludzi przy życiu - to sa elementy tego Jego dobra, którego my
                            nie rozumiemy ;)
                            • hafal Re: Witam , jestem tu po raz pierwszy 06.02.07, 23:06
                              Każdy z nas pewnie nad tym rozmyślał: CO NA TO BóG??? Jak mógł do tego dopuścić,
                              przecież obok mieszka przestępca, dlaczego jemu nic się nie stało???
                              A ja sobie myślę tak....może to zabrzmi dziwnie, zważywszy, że jestem osobą
                              wierzącą i praktykującą...Myślę, ze Bóg jest, choć zapewne bardzo się mylimy,
                              tworząc przeróżne jego wyobrażenia. Bóg jest, ale jest też: odpowiedzialność za
                              swoje czyny, wolna wola, przypadek, nieuwaga, pech, skażenie środowiska i milion
                              jeszcze innych rzeczy, od których zależymy. I to nie wina Boga, to nie jego
                              palec prowadził mojego męża drogą na śmierć, to nie On rzucił na Twoją żonę,
                              Zegn, chorobę . To był konkretny błąd, konkretna wina, wypadek, nie wiem, może
                              za dużo niezdrowej żywności zjedzonej przed laty, albo jeszcze co innego. Tak
                              naprawdę jesteśmy tylko słabymi istotami, niestety często zawodnymi. Zawodzi
                              zdrowie, refleks, zawodzi nasza wiara we własne siły. I tu tkwi przyczyna, a nie
                              w Bogu i jego rzekomych planach wobec nas. Bóg dał nam bardzo wiele: dał nam
                              wolną wolę, nie sądzę, żeby śledził każdy nasz ruch. To my głównie jesteśmy
                              odpowiedzialni za swoje życie. Ale z tego, co zrobimy z naszym zyciem i ile
                              tych przysłowiowych talentów zwrócimy (i chyba nie Bogu, ale drugiemu
                              człowiekowi), z tego możemy się kiedyś tłumaczyć. I to też z pewnością nie tak,
                              jak sobie to wyobrażamy. Więc moze zostawmy Boga w spokoju, bo zbyt mali
                              jesteśmy wśród tych miliardów, żyjących od początku świata.
                              A od pająków różni nas (oprócz wielu drobiazgów) jedno: każde z nas tu obecnych
                              wie, co znaczy kochać:)
                              • nata721 Re: Witam , jestem tu po raz pierwszy 06.02.07, 23:50
                                Myślę Haniu , że masz rację - Bóg z tym wszystkim co się z nami dzieje ma mało
                                wspólnego on tylko nas obserwuje jak sobie radzimy.
                                Też jestem osobą wierzącą ale po śmierci męża Bóg zmienił dla mnie swoje
                                oblicze , nie jest już tym miłosiernym dobrym Bogiem , który prowadzi nasze
                                ścieżki i który nas bezgranicznie kocha.Każe nam kochać aż do śmierci , to w
                                takim razie co się dzieje teraz , a może do śmierci tych , którzy umierają?
                                Myślę , że zbyt mało uwagi kościół poświęca tematyce śmierci , bo jeżeli ktoś
                                tak jak my traci bliską , kochaną osobę to czy wierzy w to , że otwierają się
                                niebiosa i pojawia się Bóg we własnej osobie i sądzi zmarłych po czym kieruje
                                do odpowiedniego miejsca?
                                Mówią nam , że zmarli są teraz szczęśliwi i ,że mamy zaufać Bogu.
                                Ksiądz , do którego udałam się po pomoc powiedział mi , że rozpaczając po mężu
                                kieruje mną egoizm bo myślę tylko o sobie a nie o mężu , kóry jest już teraz
                                szczęśliwy i o tym powinnam myśleć.Ale kto nam dał tę pewność?
                                • zeng Re: Witam , jestem tu po raz pierwszy 07.02.07, 07:29
                                  Ja sięz Wami dziewczyny nie zgadzam. Niewiem czy zauważyłyście stronniczość
                                  ludzi kościoła/ludzi wierzących we względzie przypisywania Bogu wpływu na
                                  człowieka.

                                  ----------------------------------------------------------------------------
                                  Jeżeli dzieje się dobrze - Bóg go natchnął, Bóg go prowadzi, Bóg pokazuje mu
                                  drogę.

                                  Jeżeli dzieje się źle - Bóg się nie tyka człowieka, człowiek ma wolną wolę.
                                  ----------------------------------------------------------------------------

                                  Jest tak zawsze, nigdy gdy dzieje się wielke dobro ksiądz Ci nie powie, że Bóg
                                  nie ma z tym nic wspólnego, zawsze podkreśli udział Boga, a zawsze kiedy masz
                                  powód do pretensji do Boga powie, że człowiek sam sobie zgotował taki los.

                                  Niestety. Wóz albo przewóz, nie bardzo przemawia do mne wersja, że gdzie dobrze
                                  tam Bóg, a gdzie źle tam człowiek.

                                  Poza tym Haniu, mówiąc o winie człowieka za chorobę, pamiętaj o chorobach
                                  genetycznych, o chorobach dziedzicznych. Czy obwiniasz za nie rodziców dzieci ?
                                  Bo wiesz, moja Ania pracowała z cierpiącymi dziećmi z rozszczepem kręgosłupa i
                                  innymi równie przerażającymi chorobami. Dzieci te większość życia spędziły w
                                  szpitalu, w czasie kiedy człowiek próbował naprawić błąd/zło (sama wiesz czyje)
                                  i sprawić, żeby te dzieci mniej cierpiały i chociaż mogły samodzielnie chodzić.

                                  Czy więc to źli rodzice dali swoim dzieciom cierpienie a miłosierny Bóg
                                  natchnął lekarzy by te dzieci ratowali ?

                                  Czasem byłem wierzący, ale gdybym teraz miał wierzyć to bym musial Boga
                                  znienawidzić...
                                  • edyta.g.25 Re: Witam , jestem tu po raz pierwszy 07.02.07, 07:59
                                    A ja zgadzam sie w zupelnosci z Danielem. Lekka reka- podpisuje sie pod tym co
                                    napisal. Powyzsze posty w zaden sposob do mnie nie przemawiaja.
                                    • ania77 Re: Witam , jestem tu po raz pierwszy 07.02.07, 09:32
                                      Myślę,że tą dyskusję moglibysmy prowdzić w nieskończonośc.I nigdy nie dojdziemy
                                      do prawdy.Dopiero po tamtej stronie.Wszystko to nasze teorie,wyobrażenia.Tak
                                      przez nas formułowane by było nam lżej żyć,zwłaszcza w obliczu
                                      tragedii,zrozumieć to co wydaje się niepojęte.Też zaczynam przychylać sie do
                                      wersji,że naszym życiem kieruje przypadek i wiele złożoności.Być może Bóg tylko
                                      przygląda sie naszym poczynaniom bo dał nam przecież wolną wolę.Ziemia-dolina
                                      prób.Nie mógłby tak ukarać swoich dzieci,za co?To nielogiczne.To wszystko
                                      pozostaje wielką tajemnicą.
                                      • hafal Re: Witam , jestem tu po raz pierwszy 07.02.07, 13:33
                                        dobra, a teraz wyobraźcie sobie, że Bóg to energia, nie osoba. Kiedy umrzesz,
                                        ta energia otacza cię i jest ci dobrze...Albo jeśli widzisz cierpienia tych,
                                        którzy pozostali i płaczą po tobie - ty też "płaczesz wiecznie", męczysz się i
                                        nie możesz zaznac tego uczucia "dobra". I to jest dla mnie piekło i niebo. To
                                        co jest w twoim mózgu i sercu, choć po śmierci i mózg i serce się
                                        dematerializują. Ja to widzę tak. Myślę, ze kiedy się umiera, to w ciągu jednej
                                        sekundy pojmujesz całą tajemnicę Boga, świata i sensu twojego pojawienia się w
                                        tym wszystkim. I zanim to się nie stanie możemy sobie gdybać.
                                        A co do chorób genetycznych i innych jak napisał Zeng, to oczywiście nie miałam
                                        na myśli niczyjej winy w tych przypadkach. Chociaż może w pewnym sensie tak,
                                        winy niezamierzonej, to raczej zawodzi organizm. I nie ma chyba sensu
                                        rozpisywanie się czy Bóg jest dobry czy zły. Przekonamy się za jakiś czas:)
                                        A jeśli chodzi o to co mówicie o interpretacji: dobrze-bóg to sprawił, źle- bóg
                                        nie miał z tym nic wspólnego, to tak rzeczywiście jest. Ale to jest
                                        interpretacja ludzi,a ludzie są różni i często lubią wysnuwać własne wnioski.
                                        Skoro jeden czy drugi ksiądz tak powiedział, to może tak i myśli, ale nie można
                                        z tego powodu obrażać się na Boga.
                                        • nata721 Re: Witam , jestem tu po raz pierwszy 08.02.07, 11:13
                                          Każdy z nas , którzy jesteśmy na tym Forum nieźle dostał od życia i dlatego
                                          ciągle będzie w nas to pytanie - dlaczego? I ciągłe szukanie i dociekanie
                                          prawdy będzie pewnie w nas do końca .
                                          Ja jednak ciągle mam nadzieję , że to cierpienie i ból ma jakiś cel i sens.

                                          Pozdrawiam wszystkich ciepło i serdecznie.
                                          • agama30 Re: Witam , jestem tu po raz pierwszy 14.02.07, 13:56
                                            Przez długi czas byłam obrażona na Boga, nienawidziłam go i oskarżałam o
                                            dopuszczenie do tak bezsensownej śmierci. To minęło ale nie dlatego, że
                                            zaczęłam wierzyć że Bóg nie miał na to wpływu, że Bóg jest dobry i miłosierny.
                                            Myślę że raczej uwierzyłam w jego potęgę, potęgę Pana życia i śmierci. Wierzę w
                                            niego ale moja wiara jest teraz inna, niestety potrosze ze strachu przed jego
                                            mocą. Boję się o Olę. Boję się że jeśli przestanę w niego wierzyć to uświadomi
                                            mi bardzo mocno, że się mylę. A oprócz tego chcę wierzyć w Boga i niebo bo
                                            jeśli nie ma życia po tej drugiej stronie, to gdzie jest teraz Sławek?
                                            Aga
                                            • zeng Re: Witam , jestem tu po raz pierwszy 14.02.07, 17:28
                                              Moja Ania była bardzo głęboko wierząca. Ty się boisz, żeby Bóg nie pokazał Ci
                                              mocy jak przestaniesz wierzyć, a mojej Ani pokazał mimo, że wierzyła. Każdemu
                                              więc pokazuje swoją moc ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka