Dodaj do ulubionych

"... a teraz nie ma go..."

21.02.07, 21:40
Rynkowski śpiewa, a ja jeszcze pracuję - jutro muszę oddać opracowanie. W
terenie było okropnie - śnieżyca, wiatr i przeraźliwie zimno.... Tak bardzo
jestem zmęczona i przemarźnięta. Nawet herbata z rumem nie pomogła. Tak
bardzo chciałabym się przytulić do Rafała tylko że "nie ma go". I to tak
boli. Nie wiem jak Wy ale ja czasami wysiadam fizycznie. Najchętniej teraz
wtuliłabym sie w czyjeś ramiona i zasnęła. Obie rzeczy niemożliwe. Wracam do
roboty - jeszcze jej trochę zostało a oczy już się kleją ze zmęczenia.
Obserwuj wątek
    • agakaiserka Re: "... a teraz nie ma go..." 21.02.07, 23:31
      Oj to byloby piekne...moc sie wtuic,przytulic i zapomniec o calym swiecie w jego
      ramionach.....Prawda Magda?Tak jak kiedys....Przed zasnieciem ZAWSZE sie do
      siebie przytulalismy,zasypialismy wtuleni w siebie....Najpiekniejsze uczucie
      bezpieczenstwa...Teraz tule sie do Jego koszulki i trace grunt pod nogami...
      Z tym grzaniem i ogrzewaniem to bylo tak ze kladlam sie do lozka z zimnymi
      nogami i "wkladalam" je miedzy nogi Thomasa i tam je sobie grzalam..Czesto sie
      wsciekal ze to nieprzyjemne ale zawsze jednak scierpial to by bylo mi dobrze....
      Teraz spie w skarpetkach...A przytulam sie do mojego synka;moze nie tak jak z
      Thomasem ale musze czuc,musze go miec przy sobie kiedy zasypiam.....
      • magdatysz Re: "... a teraz nie ma go..." 22.02.07, 12:57
        jakbym siebie czytała.... i te zimne stopy ogrzewane o nogi Rafała. Oczywiście
        też zawsze marudził i śmiał się że ma lodówkę a nie żonę :)

        • inquisitive Re: "... a teraz nie ma go..." 23.02.07, 19:22
          Dziewczyny u mnie bylo dokladnie to samo!!!! Zawsze grzalam sobie nogi pomiedzy
          meza nogami, mam problemy z krazeniem wiec nogi i rece zawsze mam zimne. Maz
          zawsze mowil ze sypia z lodowka ;) Ale zawsze ogrzewal mi stopy i rece....A
          teraz tak jak Aga spie w skarpetkach...

          Edyta
    • magdatysz Re: "... a teraz nie ma go..." 24.02.07, 18:54
      ... a tak bardzo Go potrzebuję. I Łukasz też....
      Mały jest bardzo chory - od doby ma gorączke 39 - 40 stopni. Wczoraj byłam z
      nim u lekarza, potem cały wieczór i noc spędziłam na zminianiu okładów. Dziś od
      rana obdzwaniałam lekarzy żeby jakiś mógł przyjechać na wizytę domową... W
      Koszalinie to nie takie łatwe. Wkońcu o 16 był lekarz - bardzo dobry pediatra.
      Zmienił leki, dokładnie zbadał... Mam nadzieję że teraz będzie lepiej choć
      Łukasz nadal ma 39,6... Teraz czekam na efekt dziłania pyralginy. Za godzinę
      antybiotyk.
      Wykończona jestem. Wogóle nie spałam od wczoraj. A poprzednie 2 noce bardzo źle
      bo mam katar.. I co chwila wzywam Rafała na pomoc. Żeby czuwał nad Łukaszem.
      Już nawet zaczełam panikować i myśleć ze to sepsa. Ale na razie lekarz
      wykluczył. Mały nigdy nie był tak chory. Przerażona jestem. W takich chwilach
      jak ta dużo bardziej sobie uświadamiam że jestem zdana na samą siebie. A zawsze
      miałam oparcie w mężczyźnie którego tak bardzo kocham "...a teraz nie ma go.."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka