karis2
06.04.07, 12:32
Nie jestem jeszcze mężatką. Rodzice mojego chłopaka są cudowni, serdeczni,
potrafią porozmawiać i naprawdę traktują mnie bardzo dobrze. W moim związku
problem leży to drugiej stronie. Moja mama. Całe życie moje stosunki z mama
byly bardzo dobre, tak mi sie przynajmniej zdaje. Jednakze zawsze w tle byly
pieniadze. Jak mialam i moglam dać "na chleb" to bylo dobrze. Jak nie miałam
albo nie chcialam dac-było gorzej. Poznałam wspaniałego chłopaka mieszkamy
razem... jednakze moja mama caly czas miesza w tym moim zwiazku, i znow chodzi
o pieniadze! Rzada ode mnie pienidzy, a przez to ja juz zaczynam kombinowac
jak to jej pomoc. Efektem jest to, ze stosunki z moim chłopakiem drastycznie
sie pogorszyly. Bardzo sie kochamy i uwielbiamy ze soba przebywac, ale powoli
atmosfera staje sie nie do wytrzymania. Co wracam od mamy to jestem wsciekla
jak szerszen, bo patrzec na to wszystko nie moge, no i oczywiscie wyladowuje
sie na Nim. On ma jeszcze wyjscie, moze jeszcze odejsc. Na pewno nie bedzie
chcial zyc w trójkącie z teściową!
W tle jest zawsze moja mama, jednoczesnie nieporadna i kochana, ktora oczekuje
od córki wsparcia!! Qrde rozumiecie? Ja jestem miedzy mlotem a kowadlem. Wiem
ze nie moge juz wiecej mamie pomagac, bo zrujnuje mów zwiazek! A jednoczesnie
chcialabym zeby jej tez sie życie jakos ułożyło... stoje przed wyborem, moj
chłopak czy moja mama? Wybor jest trudny bo moge stracic albo kochającego
chlopaka, albo mame.... juz wiem jaką decyzje musze podjąć, tylko czy mama
zrozumie i nie odwroci sie ode mnie??