Dodaj do ulubionych

Czuję niechęć i żal do męża za ciążę...

22.04.07, 15:30
Nie planowałam tej ciąży. Starsze córki były już odchowane - 10 i 7 lat. A tu
nagle bach - ciąża! Mąż "zapomniał" się zabezpieczyć. Zawsze to robił. Nie
wiem czemu tak się stało. Nasze małżeństwo i tak chyliło się ku upadkowi, a
to dziecko przelało szalę goryczy. Jestem wściekła na męża za to dziecko.
Kocham je bardzo, ale nie mogę się pogodzić nadal z tym, że tak się zdarzyło.
Czuję się rozbita, sama siebie nie rozumiem. Jestem tez na siebie zła, że
poszłam z nim do łóżka, czuję do siebie obrzydzenie. Od poczęcia Basi nie
współżyję z mężem, tj od 14 miesięcy i nie chcę już NIGDY więcej iśc z nim do
łóżka. Byłam już u prawnika, staram sie o rozwód. Mąż mnie nie rozumie. Nie
zgadza się na rozwód. Ale równocześnie dziećmi się nigdy nie zajmował i nie
zajmuje... Nigdy nawet nie przwinął małej, ani nie wykapał, nie wstał w
nocy...Pieniądze na utrzymanie dzieci daje z niechęcią, każe się prosić. Mam
dość! Czuję się samotna. Jak ja wrócę do pracy? Jak sobie z tym wszystkim
poradzę. A przeciez to on naważył tego piwa!
Obserwuj wątek
    • chalsia Re: Czuję niechęć i żal do męża za ciążę... 22.04.07, 22:31
      > poradzę. A przeciez to on naważył tego piwa!

      przy całym współczuciu, które mam dla Twojej sytuacji nie zgadzam się z
      powyższym postawieniem sprawy - trudno nie "zauważyć" braku bądź istnienia
      prezerwatywy.
      Chalsia
      • zebra12 Chalsia! 23.04.07, 09:30
        Dlatego jestem na siebie też wściekła, że tego nie zauważyłam, nie zwróciłam
        uwagi. Zaufałam mu. I nie chodzi mi o współczucie, tylko o poradę, co zrobić z
        moimi dziwnymi i sprzecznymi uczuciami! Kocham dziecko, ale go nie akceptuję w
        pełni.
        • chalsia Re: Chalsia! 23.04.07, 23:35
          no ale czemu na dziecko przelewasz złość za swoje i męża postępki? Przecież ono
          temu winne nie jest.
          Rozmowy z psychologiem na pewno by Ci pomogły.
          Chalsia
          • zebra12 Re: Chalsia! 24.04.07, 09:50
            W sumie nie na dziecko, bo ja bardzo kocham! Bardzo! Ale raczej na męża jestem
            wściekła! A dziecko...czuję tylko, że byłoby inaczej jakby jej nie było. Ale
            kocham ją naprawdę bardzo. Czuje się po prostu dziwnie! Okropnie.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Czuję niechęć i żal do męża za ciążę... 30.04.07, 11:17
      Pewne aspekty Pani problemu poruszyłam bardzo obszernie w wątku "niechęć do
      dziecka - włąsnego". Może tam Pani odnajdzie część swoich problemów,tych
      dotyczących relacji z dzieckiem
      Włączała się Pani zresztą także w ten wątek.
      W Pani przypadku występuje jeszcze inny problem, problem ralacji z mężem. Nie
      wiem czy ta relacja popsuła się po urodzeniu 3 dziecka, czy też ono było tylko
      katalizatorem Waszych obecnych stosunków. Trudno mi sobie wyobrazić, że
      nastąpiła tak radykalna zmiana z Pani strony z powodu urodzenia dziecka i która
      utrzymuje się tak długo. Może coś więcej Pani napisze na ten temat. Z tego co
      Pani do tej pory napisała, rzeczywiście mąż stał się trochę kozłem ofiarnym
      Państwa wspólnej jednak, odpowiedzialności za ciążę i urodzenie dziecka. Pisze
      Pani, że dziecko Pani kocha. Kilka razy Pani o tym pisze, troche tak jakby pani
      "zaklinała" własne uczucia. A może obawia się Pani uczuć niechęci do dziecka
      jako finału niechcianego stosunku i niechcianej ciąży, bo to są nadzwyczaj
      trudne uczucia? Pisałam o nich w cytowanym wyżej wątku. Łatwo wtedy pojawia się
      rozbicie na kochane i dobre dziecko i niedobrego i za wszystko winnego męża.
      Takie spojrzenie zniekształca rzeczywstość.
      Poczyniła Pani już radykalne kroki. Prawnik, rozwód, zerwanie więzi seksualnej.
      To wskazuje na pojawianie się trochę nazbyt silnej i nieadekwatnej agresji,
      wobec męża. W takim stanie trudno o dobre decyzje. Może jednak warto się
      zatrzymać i przemyśleć sprawę, czy istotnie rozwód pomoże uspokoić zalew emocji.
      Moim zdaniem, nie. Sprawa leży we wzajmnej relacji pani z mężem, pełnej wahań
      z Pani strony, co wyczuwam z listu. Coś się też dzieje w Waszej sferze
      intymnej. To może też wpływać na Pani uczucia. Zanim podejmie Pani ostateczne
      decyzje, warto o moment zatrzmania i sprawdzenia, co się dzieje . Jeśli samej
      Pani i mężowi trudno, warto zgłościć się do specjalisty od negocjacji
      małżeńskich lub na konsultację czy terapię dla par. Pomoże to realnie ocenić
      sytuacje i albo pracować nad związkiem i kryzysem w nim albo, jeśli pojawi się
      coś nad to co Pani pisze w liście, rozstać się spokojnie i z poszanowaniem dobra
      swojego i dzieci. Pozdrawiam i zachęcam na razie do rozwagi. Agnieszka
      Iwaszkiewicz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka