Mąż ode mnie odszedł .....

02.10.07, 07:33
Witam!
Często tu zaglądam, dlatego też chciałabym prosić Was i eksperta o
radę. Otóż jestem od stycznia mężatką, mam 4 miesięczną cudowną
córeczkę. Z moim mężem znaliśmy sie krótko - ale było to wielkie
uczucie. Oboje jestemsmy po 30. Od początku problem polegał na tym,
że ja mieszkam w mieście a on pochodzi ze wsi i ma tam gospodarstwo
rolne. Oboje jesteśmy jedynakami (on niestetety pod ogromnym wpływem
mamusi). Do tej pory jakoś nam się układało. Mąż sie do mnie
przeprowadził, znmalazł tutaj pracę i jakoś godził ją z obowiązkami
na wsi. OD czasu do czasu się kłóciliśmy ale to chyba normalka.
Kupiliśmy nawet mieszkanko, aby mieszkać samemu bo do tej pory
mieszkaliśmy z moją mamą. I wczoraj kops. Mąż mi powiedział że nie
lubi tego miasta, nie lubi swoje pracy i wraca na wieś bo tu się źle
czuje, a ze mną się nie można dogadać. Jestem w szoku! Nie
przypuszczałam takiego obrotu sprawy. Kocham go nadal...... Zabrał
mi pieniądze z naszego wspólnego konta (te pieniądze wpłaciła dla
nas jego matka)i zostawił jakieś grosze dla dziecka, mieszkanie jest
rozgrzebane bo remont a ja nie mam go za co dokończyć. Dodam jeszcze
że przed ciążą zwolniono mnie z pracy - więc nie posiadam żadnych
dochodów. Nie wiem co robić? Czy dać sobie spokój z małżeństwem? Czy
jest jeszcze o co walczyć>>>> Nadal niemogę w to uwierzyć....
    • kicia031 Re: Mąż ode mnie odszedł ..... 02.10.07, 09:25
      To zalezy, czy chcesz miec dwoje dzieci, w tym rozkapryszone 5-
      latka, ktory nigdy juz nie dorosnie...

      ja bym radzila przede wszystkim wystapic o alimenty na siebie i na
      dziecko, na samodzielnej mamie dowiesz sie dokladnie jak wyglada
      procedura i jak wyliczyc koszty utrzymania.

      A maz niech wspolzyje z ukochana mamusia, skoro nie dorosl do troski
      o wlasna rodzine.
      • miecka29 Re: Mąż ode mnie odszedł ..... 02.10.07, 11:46
        to co napisalas wydaje mi sie mocno podejrzane, nikt tak z dnia na
        dzien majc plany, dziecko, zone i perspektywe na przyszlosc nie
        odchodzi, albo bylo to zaplanowane juz dawno, albo rzeczywiscie Twoj
        maz ma syndrom nie odcietej pepowiny i nadal postrzega swiat jak 5
        latek. Jesli nie masz srodkow do zycia musisz jak najszybciej zlozyc
        wniosek o alimenty w sadzie, podstawa rowniez ewentualnego rozwodu
        mozesz podac pozucenie, wowczas mozesz zlozyc pozew o rozwod z
        orzekaniem o winie, sprobuj zapytac w opiece spolecznej czy nie dali
        by Ci jakiegos zasilku, na dziecko......a probowalas wogole po
        tej "akcjii" rozmawiac z mezem? Jesli masz dobre stosunki z wlasna
        matka moze pora na mala konfrontacje z mezem w obecnosci Wyszych
        rodzicow, w koncu Twoj maz ma tez pewne obowiazki wzgledem Was, i to
        nawet nie w aspekcie moralnym ale rowniez prawnym....moze trzeb to
        przypomniec malemu chlopczykowi i jego mamusi.......
        • gina22 Re: Mąż ode mnie odszedł ..... 02.10.07, 12:01
          Na razie jestem w totalnym szoku. Też mi sie wydaje, że on to
          zaplanował razem ze swoją mamusią. Tym bardziej że spędził u niej
          ostanio trzy dni. Próbowałyśmy z moją matką wcześniej, jeszcze przed
          jego wyprowadzką doprowadzić do spotkania naszych rodziców - ale
          teściowa stwierdziła że ona do nas żadnych spraw nie ma, a jak my
          mamy to powinniśmy przejechać do nich (250 km i ja z malutkim
          dzieckiem, które nie lubi jeździćć samochodem dobre co?). Na razie
          czekam na jego ruch....A jeśli się nie doczekam tak jak mi radzicie
          zacznę działać od strony prawnej.
          • chusteczka_only Re: Mąż ode mnie odszedł ..... 02.10.07, 12:14
            jak dla mnie prawo to OSTATECZNOść!
            Najpierw powinnaś próbować dogadać się z mężem, a do sądu iść w ostateczności.
            Bo jak już pójdziesz do sądu to już nie będzie odwrotu, nie będzie żadnych szans
            na pogodzenie się...
            bo w życiu i w małżeństwie trzeba szukac kompromisu, a nie na zasadzie - on mnie
            porzucił to teraz ja mu udowodnię, że ja też mogę, że ja też mam prawo! Oko za
            oko! ale do czego to prowadzi???
            Udowodnisz mu co prawda, że nie można ot tak zostawić rodziny i odejść, że ma
            zobowiązania prawne względem Was, ale czy naprawdę chcesz by łączyło Was już
            jedynie zobowiązanie prawne?????
          • miecka29 Re: Mąż ode mnie odszedł ..... 02.10.07, 12:20
            Wspolczuje Ci za calego serca i domyslam sie co czujesz, nie dziwi
            mnie reakcja tesciowej, poprostu sie boja prawdy i chowaja glowe w
            piasek, dobrze ze jestes na tale przytomna i nie pozwalasz sobie na
            odpoczynek od dzialan, sluszna postawa, na rozklejanie przyjdzie
            jeszcze czas a zelazo trzeba kuc puki gorace, a nie mozesz zostawic
            z kims dzidzi? ja wiem jak to jest, ze nikt nie chce brac pod opieke
            takiego maluszka ale zwlekanie z rozmowa tylko pogorszy sytuacje,
            oni wlasnie licza na to ze sobie odpuscicie i zostawicie ich w
            spokoju...... Moze pora ich postraszyc prawem, skonsultuj sie z
            prawnikiem i sprawdz jakie dokladnie przysluguja Ci prawa, i
            pamietaj, bez skrupolow, Twoj maz tez ich nie mial zostawiajac Cie
            na pastwe losu, poprostu jak sie mu znudzila zabawa w piaskownicy to
            uciekl do mamusi....
            • chusteczka_only Re: Mąż ode mnie odszedł ..... 02.10.07, 12:23
              miecka to NIE WOJNA!!!!
              chyba zapomniałaś o tym!
          • chusteczka_only Re: Mąż ode mnie odszedł ..... 02.10.07, 12:21
            piszesz, że jesteś w totalnym szoku, dlatego tym bardziej nie powinnaś teraz
            podejmowac żadnej decyzji, dajcie sobie oboje czas na przemyślenie całej sprawy,
            czego tak naprawdę chcecie? Jemu anjwyraźniej nie odpowiadało takie życie, Ty
            nie widziałas problemu, to wszystko w nim narastało, aż w końcu wybuchło, daj mu
            czas ochłonąć, być może to przemyśli i wróci. Nie wierzę, że nie będzie tęsknił?!?!
            Wiem, że jesteś rozżalona, zszkowana, wściekła...ale jesli Ci zalezy na
            ratowaniu rodziny nie dolewaj oliwy do ognia. Spróbujcie na spokojnie się
            dogadać, ale nie na zasadzie, że jak nie wrócisz to podam Cię o alimenty.
            I nie rozumiem po co mieszac w sytuację rodziców?
            Co, rodzice mieliby za Was się dogadywac i uzgadniać wszystko?
            Jeśteście dorośli, to Wy jesteście rodzicami i Wy decydujecie o przyszłości
            swojej i Waszego maleństwa - nie Wasi rodzice!
            Mam nadzieję, że wszystko się ułoży
            Życzę rozwagi
            pozdrawiam
            • gina22 Re: Mąż ode mnie odszedł ..... 02.10.07, 14:17
              Dziewczyny!
              Macie rację, że to nie wojna...Tym bardziej , że przezylismy wiele
              pieknych wspólnych chwil. On mi coś ostanio wspominał o kłopotach w
              pracy itp. Ale wiecie jak to jest maleńkim dzieckiem. Jestem cały
              czas jestem zajęta córeczką, tym bardziej że ona jest dzieckiem dość
              absorbującym z kolką.Może zabrakło czasu na szczerą rozmowę. Może ja
              też powinnam coś zauważyć, że dzieje się coś nie tak. Ale chyba to
              wszystko nie upoważnia go do zostawiania mnie z 4 miesięcznym
              dzieckiem i uciekania pod spódnicę mamusi, prawda? W dodatku tak z
              dnia na dzień. Wyobraźcie sobie że on mnie o tym poinformował pod
              blokiem, kiedy stałam ze śpiącym dzieckiem w wózku. A jak zobaczyłam
              to ogołocone konto to po prostu osłupiałam. No cóż na razie
              poczekam, a jak się nie będzie nic działo zacznę działać. Pozdrawiam.
              • chusteczka_only Re: Mąż ode mnie odszedł ..... 02.10.07, 14:30
                Fakt, nie upoważnia do zostawienia, Ty tak sądzisz, my też tak sądzimy, ale
                facet jest tylko facetem, oni inaczej wszystko widzą i pojmują, mnie się wydaje,
                że chciał dać Ci coś do zrozumienia. sama napisałaś, że coś tam wspominał o
                problemach,ale Ty nie słuchałaś...spróbujcie porozmawiać, nie robić sobie
                wyrzutów...
                zacznij rozmowę nie od żalów, nie od żadania tłumaczeń, a może od tego jak
                bardzo go kochasz i potrzebujesz...
                wrogość powoduje wrogość,
                może gdy Ty będziesz do Niego pozytywnie i ciepło nastawiona, on odpłaci Ci tym
                samym, spróbuj bo naprawde warto! Bo tu nie chodzi o to kto ma racje,kto więcej
                mógłby uzyskać w sądzie, chodzi o Twoją przyszłość, przyszłość Twojego męża, i
                przede wszystkim Waszego dziecka...
                a sąd to naprawdę nic dobrego!
                • gina22 Re: Mąż ode mnie odszedł ..... 02.10.07, 14:44
                  Na razie nie czuję się na siłach rozmawiać z nim. Za dużo wrażeń i
                  emocji. A emocje to nic dobrego. Ale fakt kocham go nadal i
                  potzrebuję.Nie tylko ja ale też nasza córka. Czy wy wiecie że ona
                  całą noc dziś nie spała...Tak jakby coś przeczuwała:(
                  • chusteczka_only Re: Mąż ode mnie odszedł ..... 03.10.07, 11:40
                    no widzisz!
                    WALCZ WIęC!!! ale nie z nim, tylko o Niego!!!
                    zycze powodzenia i pomyślnego rozwiązania sprawy
                    Trzymam kciuki i napisz kiedyś jak to wszystko się ułożyło...;)
    • nanunanu Re: Mąż ode mnie odszedł ..... 04.10.07, 11:44
      Witaj gina22!
      Jejku po przeczytaniu twojego postu prawie dokładanie jakbym widziała swoje
      małżeństwo, z tą tylko albo aż różnicą ze mój mężuś jeszcze jest przy mnie.
      Podobnie jak Ty tez wysząłm za "rolnika", na gospodarstwie są dziadkowie jego i
      mama, dziadkowie już tracą siły do pracy ale tak go wychowali i wpoili mu ze to
      on ma przejąć tę cała gospodarkę (zreszta większą cześć ma na siebie
      przepisaną), ze on 3/4 roku spędza właśnie tam i gospodarzy .... Mieszkamy w
      mieście a to jego rancho jest 10 km od miasta (u Was dużo , dużo dalej).
      Kupiliśmy to mieszkanie bo ja nie chciałąm iść do niego na wieś (i raczej nigdy
      tam nie pójdę). Na początku ładnie go remontował i wydawało się ze jest
      zadowolony ale teraz ono go zupełnie nie intwersuje, cały wolny czas spędza na
      wsi, kosi, zbiera, sieje, orze...itp, itd. Jesterśmy małżeństwem 7 lat, ja
      owszem też tam jeżdzę zwłąszcza ze nasz synek chce tam jeżdzić ale jeszcze nigdy
      nie pracowałam w polu.
      Aha i on tez jest bardzo przywiązany do mamusi....
      tak sobie myślę czy moze mnie też bedize kiedys czekac to co Ciebie, ze mój
      szanowny mąż powie ze mu się miasto znudziło....
      jej, nie wiem co Ci poradzić, ale ja bym chyba nie dawałą za wygraną
      • gina22 Re: Mąż ode mnie odszedł ..... 04.10.07, 11:55
        Nie dałam za wygrana, odrzuciałam dumę i zadzwoniłam do niego z
        zapytaniem co on dalej mysli robić? Tym bardziej, że mamy przecież 4
        miesięczną córkę. Odpowiedział mi, że być może nadal będziemy razem
        ale ja muszę się zmienić - bo on jest ogromnym indywidualistą.
        Usłyszałam szereg zarzutów pod swoim adresem. Wynika z tego, że
        generalnie to winę za nasze rozstanie ponosze tylko ja. Nie chcę
        siebie tutatj wybielać. Po urodzeniu dziecka chyba się zmieniłam.
        Ale zrozumcie od 4 miesięcy siedzę z dzieckiem w domu. Nawet na
        spcer do parku nie mogę wyjść, bo moja córka nie lubi jeździć w
        wózku. Podczas gdy mój Szanowny Małżonek co drugi weekend spędza u
        mamusi.Dodatkowo pracuje i ma kontakt z ludźmi. Mój konakt z ludźmi
        ogranicza się do wyjścia na ławkę przed blok z niemowlakiem na ręku
        i odliczania czasu po kórym moja córka zacznie się drzeć wniebogłosy
        i będę musiała pędem wracać do domu. Kiedyś się zdobyłam na
        szczerość i mu o tych watpliwościach powiedziałam, to usłyszałam że
        inne kobiety sobie jakoś radzą a ja ciągle narzekam. No i co
        radzicie mi zrobić z tym wszystkim?
    • gina22 Re: Mąż ode mnie odszedł ..... 04.10.07, 12:08
      Ja kocham naszą córę....ale na prawdę nie pamiętam, kiedy miałam
      cały dzień tylko dla siebie.Wszystko robię w biegu. Nie mam czasu
      się umalować i zadbać o siebie, bo córa w dzień mało śpi a wieczorem
      jak zasypia jestem po prostu skonana. Wiecie szkoda mi tego związku,
      bo przeżyliśmy z mężem na prawdę mnóstwo fajnych chwil razem. Ale
      wygląda na to że codzienność powoli zabijała ten związek. Tylko ja
      tak na prawdę nie chcę o tym wszystkim zapomnieć i tego skreślać. Ja
      niestety u niego na wsi się nie widzę. To dość daleko, poza tym moje
      stosunki z teściową nie należą do udanych.Oni sa rodziną rolniczą ,
      dla nich najwazniejsza jest kasa i ziemia. Ja niestety zostałam
      inaczej wychowana. Dajcie jakąś radę......
      • miecka29 Re: Mąż ode mnie odszedł ..... 04.10.07, 14:35
        Zostalam tu ostatnio posadzona ze doradzam ci wojne z mezem, coz nie
        znalam calej sprawy i z tego co widze pojawila sie druga strony
        medalu, jestes calkowicie skupiona na corce i nie dziwi mnie takie
        zachowanie, chociaz moze troche drastyczne, ze strony Twojego meza,
        rzady w Waszym domu przejela 4 miesieczna corka, maz to zauwazyl a
        Ty chyba nie, piszesz ze corka nie lubi jezdzic autem, nie lubi
        jezdzic wozkiem, a co ona wlasciwie lubi? miec mame pod reka 24h na
        dobe? piszesz ze nie masz czasu dla siebie, wiec
        dla "niewyrozumialego" meza tym bardziej brak Ci czasu, a nie
        pomyslalas ze corka jest taka bo udziela sie jej Twoj wisielczy
        nastroj, moze pora wprowadzic jakies zasady, 4 miesieczne dziecko
        mozna juz nauczyc wielu zasad przez wykonywanie rytulalow, stalych
        por karmienia, kapania i spania......kochasz swoje dziecko ale to
        nie przeszkadza w madrym jego wychowywaniu, a wychowanie to proces
        ktory zaczyna sie od urodzenia, nie jestem zwolennikiem
        pozostawiania dziecka samemu sobie a nich sobie poplacze przejdzie
        mu ale zbytnie uleganie corce zaprowadz cie do nikad, pamietaj tez
        ze rodzina skalda sie z rodzicow i ich dzieci a nie z matki i jej
        dziecka, maz zostal calkowicie zepchniety na margines wiec sobie
        poszedl, nie tlumacze go bron boze, bo jego zachowanie jest skrajne,
        i drastyczne, tez mogl z Toba normalnie pogadac, i wyjasnic swoje
        niepokoje, ale moze pora spojrzec na siebie krytycznym okiem.
        Rozmawiaj z nim i nie daj sie zdominowac corce, piszezsz ze
        wychodzisz z nia na spacer na rekach i czekasz az sie zacznie drzec,
        to chyba nie jest dla Ciebie jakas przyjemnosc skoro tak to wyglada,
        a ie pomyslas ze Twoja corka nie lubi tych wszystkich rzeczy bo Ty
        tak to interpretujesz? Takie male dziecko nie wie samo co jest dla
        niego dobre a co nie i sugerowanie sie ze placze za kazdym razem bo
        cos mu nie pasuje zaprowadzi Cie do nikad, moze pora corke nauczyc
        lubienia tego czy owego........Z mezem rozmawiaj i ustalcie sobie
        jakies granice, i zacznij zyc, bo Ty tez jestes czlowiekiem, a jesli
        Ty bedzeisz podenerwowana to Twoja corka rowniez, a maz bedzie w
        Tobie widzial cigle sfrutrowana kobiete, ktora sobie nie radzi z
        wlasnym dzieckiem, i moze mialby troche racjii......Powodzenia
        • gina22 Mąż ode mnie odszedł ..... 04.10.07, 17:12
          Powiem tak....Córeczka jest dzieckiem z kolką i niestety przez to
          jest trochę nadbopudliwa. Poza tym jak wszyscy wiemy sa różne
          dzieci, jedne spokojne drugie nie. Moja córa należy do tych drugich:)
          Nie jestem ideałem ale mogę otwarcie powiedzieć, że sobie jako matce
          nie mam nic do zarzucenia. Wkładam dużo serce w opiekę nad
          dzieckiem. Nie chcę się tu wybielać. Ale mój mąz przy dziecku mi
          mało pomaga. Nie ma mowy o wstawaniu w nocy (na noc zakłada sobie
          stopery aby się wyspać), w dzień czasami się nią zajmnie ale też
          rzadko. Jego wielkim hobby jest komputer i niestety cierpi na tym
          nasz związek.On ma zawsze czas na wszystko a ja niestety nie. Czy to
          sprawiedliwe? I nadal obstaję przy tym, że nic nie usprawiedliwia
          jego wyprowadzki z domu.
          • ania_sor Re: Mąż ode mnie odszedł ..... 04.10.07, 20:44
            PODAJ DZIECKU WODE KOPERKOWA MOJA CÓRCIA TEZ MIAŁA KOLKI I NIE DAJ
            SIE MĘZOWI BĄDZ TWARDA DASZ SIE RAZ TO ON BEDZIE TO WYKORZYSTYWAŁ
          • lady68 Re: Mąż ode mnie odszedł ..... 05.10.07, 13:54
            w aptece mozna kupic takie herbatki w saszetkach dla dzieci. Ja
            córce jak była malutka tylko to podawałam do picia i nie było
            zadnych problemów.
            Masz prawo być zmęczona i rozdrazniona, ale twój mąż powinien to
            zrozumieć. Ja miałam bardzo podobna sytuację, zostałam bez środków
            do życia, poszłam do poradni kryzysowej pogadałam z psychologiem.
            Prawniczka z poradni napisała mi o alimenty, dzieki temu miałam na
            opłaty i córke. Mąż był bardzo zdziwiony jak mu je zasądzono:)
            Znalazłam prace i udowodniłam ze sobie poradze. Może to brutalne ale
            jak nie ma pomocy z zewnątrz czyli rodziców to sa żłobki. Wiem że to
            może sie wydawać okrutne ale trzeba siebie w jakis sposób ratować i
            dziecko oczywiście.
            Nie możesz czekać na to że mąż może zrozumie, wierz mi to może zająć
            baaardzo duzo czasu. Przede wszystkim zadbaj o siebie i dziecko.
            Jestem dalej mężatka i to już kilkanaście lat, mimo różnych
            problemów tej sprawy mąż strasznie się wstydzi. Mówi że był straznie
            młody i głupi. Twoj tez kiedyś zrozumie życze ci tego.
            pozdr.
            • miecka29 Re: Mąż ode mnie odszedł ..... 06.10.07, 13:09
              Jestes napewno najlepsza mama na swiecie dla Twojej corci, i nie
              chcialam zebys mnie zle zrozumiala, absolutnie nie tlumacze Twojego
              meza, i napisalm Ci ze jego postepowanie jest skrajnym
              zachowaniem......co do dzidzi i kolek to polecam espumisan w
              kropelkach, jest bezpieczny, pozatym corcia moze byc niespokojna, bo
              dzieci instyktownie wyczuwaja napiecie matki, jesli karmisz piersia
              uwazaj na to co jesz, nie jedz nic z kapusty, i roslin straczkowych,
              czasem niestety trzeba czymac scisla diete, jesli karmisz butelka to
              zapytaj pediatry, jaki pokarm jest najlepszy, moze trzeba go
              zmienic, sa rowniez butelki ze specjalnym odpowietrzaczem ktory
              zapobiegaja kolka u maluszkow......a co do meza to Twoja trudna
              sytuacja sie nie zmieni jesli albo nie zaczniecie rozmawiac albo nie
              podejmiesz konkretnych krokow prawnych, nie da sie tak zyc w
              zawieszeniu i ciaglej niepewnosci.......zgodze sie ze maz powinien
              Ci pomagac i cie wspierac, ale wiem ze to co ktos powinien a co robi
              faktycznie to dwie rozne kwestie, Ty i Twoj maz macie swoje racje i
              jesli nie ustalicie zlotego srodka to bedziecie sie tak miotac w
              nieskonczonosc, wazne zeby Twoja coreczka poczula Twoj spokoj, co
              bedzie zapewne trudne w obecnej sytuacjii, zycze Ci jak najlepiej,
              Pozdrawiam
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Mąż ode mnie odszedł ..... 07.10.07, 20:59
      Z jednej strony zadziwia mnie radylakizm obojga Państwa w
      rozwiązywaniu pierwszego poważnego konfliktu w związku, z drugiej
      niedostrzeganie pewnej jego realności, z której ten konflikt mógł
      się wziąć. Jak sama Pani pisze znaliście się niedługo, małżeństwem
      jesteście 10 miesięcy, a zaczęliście je od trudnej sytuacji
      pojawienia się w nim dziecka. Nie było, jak sądzę, czasu,
      możliwości, przestrzeni na to, żebyście się poznali. Pochodzicie z
      bardzo odmiennych środowisk, z różnymi tradycjami i potrzebami.
      Wzajemna asymilacja, zrozumienie drugiej osoby z całym jej
      kontekstem pochodzenia wymaga trudu i wielkokrotnie odbywa się to
      właśnie poprzez konflikty i ich rozwiązywanie. Różnice kulturowe i
      społeczne , również w zakresie traktowania rodzinnych obowiązków ,
      między miastem a wsią są w Polsce jeszcze ogromne, mimo XXI wieku
      i członkstwa w Uni Europejskiej. Nie zawsze i nie tylko wynika to z
      męskiej niedojrzałości czy niefrasobliwości. Normalnie takie sprawy
      są widoczne i dają do myślenia jeszcze przed decyzją o stałym
      związku. Pojawienie się dziecka i naturalna koncentracja na opiece
      nad nim, sprzyja konfliktom i nieporozumieniom. U Państwa, w
      obliczu pierwszych trudności, nastąpiło natychmiatowe usztywnienie
      stanowisk. Może nie trzeba aż tak. Musicie sobie dać czas na
      zbliżenie, poznanie się lepsze, uwzględnienie własnych różnic, na
      wykonanie wszystkiego tego, co najczęściej dzieje się przed
      małżeństwem. Może mężowi rzeczywiście trudno w mieście, może ma
      jakiś powód, aby tak czuć. Dziecko i własna rodzina są bardzo
      ważne , ale od nich nie zaczyna się życie. Trwało ono
      wcześniej.Spróbujcie się podogadywać bez natychmiastowej urazy i
      rozstrzgnięć arbitrów w postaci rodziców czy sądów. Agnieszka
      Iwaszkiewicz
    • gina22 Re: Mąż ode mnie odszedł ..... 09.10.07, 09:08
      Witajcie!
      Chciałam Wam powiedzieć, że wszystko się jakoś ułożyło. Jest ciężko,
      bo zapewne z jego jak i z mojej strony jest jeszcze wiele urazy i
      wzajemnych żalów do drugiej osoby. Dużo rozmawialiśmy i rozmawiamy
      nadal. Mam nadzieję że uda się to wszystko odbudować. Dużą
      przeszkodą będzie to, że mój mąż jest bardzo silnie związany ze
      swoją matką. Ja postaram się to zaakceptować i o ile nie będzie to
      rzutowało na nasze wzjemne relacje. Dziękuję wszystkim za rady i
      wsparcie. Pozdrawiam serdecznie. I pamiętajcie. Najważniejsze jest
      ze sobą rozmawiać...rozmawiać ....rozmawiać i zawsze mieć własne
      zdanie:)
      • chusteczka_only Re: Mąż ode mnie odszedł ..... 09.10.07, 09:26
        Gratulacje ;))
        naprawdę cieszę się z takiego obrotu sprawy;)
        a jeśli chodzi o tesciową, to jesli to nie jakiś skrajny przypadek, to wiedz, że
        taka więź z mamą mija, ale z czasem....nie od razu
        życzę Wam by już zawsze było dobrze ;))))
      • justynaaadamczyk Re: Mąż ode mnie odszedł ..... 09.10.07, 10:38
        Rozmowa to podstawa! Bez tego związek nie mógłby chyba normalnie
        funkcjonować. Zresztą małżeństwo to jeden wielki kompromis.
        Gratuluję, że udal się Wam jakoś porozumieć. Musicie teraz dużo
        pracować nad Waszym związkiem.
        Też mam męża jedynaka, którego matka wychowywała sama. Znałam się z
        mężem bardzo krótko. po 5ciu miesiącach wzieliśmy ślub, potem
        urodziła się nasza córka, która ma teraz siedem lat. Mamy drugie
        dziecko, synka, ma 3 miesiące. Mój mąz ma 36 lat i mamusia dzwoniac
        do niego mówi nadal jakby mial 10 lat, synku lub niuniu. Dramat co?
        Nie jestem tolerowana przez tesciowa do dzisiaj mimo, źe malżenstwem
        jestesmy prawie osiem lat. Nie próbuję na siłe zaskarbić sobie jej
        sympatii. Dla mnie wazne jest to, że mój mąż stoi zawsze za mną i
        dziećmi murem. Jego matka nie ma prawa wtrącać sie w nasze życie -
        tak kiedyś mąż powiedzial własnej matce.
        Ważne jest to, żeby mąż był zawsze po Waszej stronie. Ja mam o tyle
        gorsza sytuacje, bo moja tesciowa mieszka piec minut drogi od
        naszego domu ;-)
        Powodzenia!
        • gina22 Re: Mąż ode mnie odszedł ..... 09.10.07, 11:11
          Jeśli chodzi o teściową to niestety mój mąż stoi chyba między młotem
          a kowadłem. Matka jest dla niego bardzo ważną osobą i bardzo się
          liczy z jej zdaniem. Z drugiej strony jestem ja i córeczka. Ale
          jeszcze nigdy nie słyszałam, aby powiedział swojej matce aby nie
          wtrącała się w nasze życie:( Wiem też, że mąż opowiada jej o wielu
          naszych sprawach, bo słyszę np. rozmowy telefoniczne z jego matką.
          Ubolewam z tego powodu bardzo. Ale cóż życie to szkoła ciagłych
          kompromisów. Ja osobiście do swojej teściowej nic nie mam. Nie
          zgadzamy się w wielu sprawach niestety i chyba nie umiem z nią
          rozmawiać. Ale przecież najważniesze jest My i nasze małżeństwo. I
          póki jej relacje z synem nie będą wpływać na nasze wzajemne stosunki
          z mężem będzie ok. Ale jeśli będę widziała że bedzie inaczej będę po
          prostu interweniować. Musimy z mężem stworzyć sobie swój mały własny
          świat i nikogo do niego nie dopuszczać.
          • miacasa Re: Mąż ode mnie odszedł ..... 09.10.07, 14:16
            Gina, nie warto zasklepiać się w swoim świecie i nikogo do niego nie dopuszczać.
            To pułapka, nie wchodź z deszczu pod rynnę. Małżeństwo i tzw. rodzina szersza to
            układ naczyń połączonych, z biegiem czasu Twoja pozycja będzie się umacniać,
            miłość syna do matki jest ważnym uczuciem, które po części będzie stanowiło
            pewien wzorzec dla Waszego dziecka. Babcia jest niezwykle znaczącą postacią dla
            dziecka, dbaj i pielęgnuj więź jaka będzie się tworzyć pomiędzy Twoim dzieckiem
            a Twoją teściową, nawet jeśli Wasze wzajemne stosunki pozostaną chłodne. Cykl
            naszego życia niesie ze sobą naturalne przemiany związane z upływem czasu, nasi
            rodzice niedołężnieją i odchodzą, niekiedy duuuużo za wcześnie, my też tracimy
            zdrowie, ulegamy wypadkom. Takie przeżycia zmieniają nas, naszą pozycję w
            rodzinie, sprzyjają zacieśnianiu więzi i łagodzą konflikty, studzą temperamenty.
            Nie obawiaj się teściowej i jej wpływów, funkcjonujecie w różnych sferach życia.
            Życz Ci by udało Wam się żyć harmonijnie.
            • gina22 Re: Mąż ode mnie odszedł ..... 09.10.07, 16:22
              Bardzo mi się podobał ten ostatni post, ciekawe spostrzeżenia. Ja
              nie zamierzam bronić córce kontaktów z babcią.Wręcz przeciwnie
              uważam że moja teściowa jest fajną babcią. Dzieli nas odległośc 150
              km więc kontakty mojej córki z nią sa mocno ograniczone. Jako, że
              moja córka nie lubi na razie jeździć samochodem byliśmy tam z nią
              tylko dwa razy. Jestem przede wszystkim matką i nie mogę narażać
              mojego dziecka na płacz i histerię w czasie podróży. Nie mam
              natomiast nic przeciwko temu, aby dziadkowie odwiedzali wnuczkę. A
              czy to i jak często to zrobią jest ich sprawą. Mój dom jest zawsze
              dla nich otwarty. Wiem, że życie niesie mnóstwo niespodzianek i nie
              wiadomo co się wydarzy. Moi teściowie mogą liczyć na moją pomoc, gdy
              zajdzie taka potzreba. Myślę , że mój mąż tak samo postąpi w
              stosunku do mojej mamy, chociaż wiem że za nią nie przepada. Nie
              mogę jednak dopuścić , aby dla mojego męża matka była ważniejsza od
              żony i córki i aby opowiadał jej o najdrobniejszych detalach z
              mojego życia. CHcę zachować resztki prywatności. Zgadzacie się ze
              mną? Zarówno mąż jak i ja mamy teraz swoje życie i rodzice są ważnym
              elementem tego życia, ale to nasza trójka jest najważniejsza.
    • gina22 Re: Mąż ode mnie odszedł ..... 12.10.07, 17:36
      Jakby było mało tych wszystkich problemów, które mielismy ostatnio
      właśnie dziś się dowiedziałam, że mojego męza zwolnili z pracy. Nie
      będę ukrywać, że jestem zła. Mamy małe dziecko...Ja niestety nie
      pracuję. Podejrzewam, że to będzie kolejny sprawdzian dla naszego
      związku. Mam tylko nadzieję że z tym sobie jakoś poradzimy i
      obejdzie się bez zbędnych emocji. Trzymajcie kciuki.....
      • miecka29 Re: Mąż ode mnie odszedł ..... 14.10.07, 11:57
        Widze duza zmiane w Twoim spojrzenia na wiele kwestii, najwyrazniej
        emocje opadly i tzrezw spojrzenie na sytuacje bardzo Ci
        pomoglo.....bardzo mi przykro ze maz starcil pace, i to moze byc dla
        Was bardzo powazny spawdzian, wspieraj go jak mozesz, dla niego to
        upokarzajace nie mus zapenic rodzinie utrzymania, badz jego
        oparciem......co do kwestii stworzenia swojego malego swiata, to nie
        polecam, pamietaj maz zawsze bedzie kochal swoja matke, Ciebie kocha
        inna miloscia a Wasza coreczke obdrza jeszcze innym rodzajem
        uczucia......jeszcze dlugo maz bedzie "radzil" sie swojej matki w
        pewnych kwestiach i nie dlatego ze mu zalezy bardziej na niej niz na
        Tobie ale dlatego ze poprostu nie wie jak ma postapic, nie
        reagowalabym w tej kwestii zbyt "brutalnie", ale spokojnie
        porozmawiala z mezem ze pewne kwesti powinnisci rozwiazywac sami bez
        udzialu tesciowe. Widzisz to o czym piszesz to relacje ktore sie
        ksztaltuja sie latami, ulegaj zmiana, nie zalatwisz tego w ciagu
        kilku miesiecy, wiele rzeczy ma swoje mijesce i czas, to ze Ty nie
        dopuscisz zebys byla mniej wazna dla meza niz jego matka to
        troszke "dramatyczne" wyznanie, masle ze Twoj maz musi sam
        zdecydowac co dla niego jest najwazniejsze, nie mozesz robic tego za
        niego, bo to nie jest Twoje dziecko, tylko Twoj maz, ale uwierz mi
        ze za czasem gdy maz zauwarzy ze szanujesz jego i jego decyzje, to
        sam zrozumie ze jestescie z corka dla niego najwazniejsze, a matka
        wazna.........pamietaj ze ludzie sa rozni i maja rozne potrzeby, i
        to co Ty uwazasz ze byc powinno, nie znaczy ze inni tez tak to
        widza, trzeba to uszaowac......Zycze Wam wszystkiego dobrego,
        zdrowia i sily do przetrwania ciezkich chwil, a Twojemu mezowi
        znalezienia lepszej pracy, tobie cierpilwosci i milosci, a coreczce,
        zeby rosla zdrow i radosna (moze kiedys zostanie zawodowym
        kierowca:)))
Pełna wersja