kam.mar
10.10.07, 13:34
01 października moja mama miała niewydolność krążeniowo-oddechową, w
wyniku kórej nastąpiło uszkodzenie kory mózgowej i trwała utrata
przytomności. Pień mózgu działa, praca serca, nerek jest. Czyli mama
żyje w sensie fizjologicznym, natomiast kontaktu z Nią nie ma i nie
będzie. Chciałabym się z Nią pożegnać i żyć dalej, ale skoro lekarze
utrzymują Ją przy życiu, nie mogę tego zrobić (pożegnać się). Czuję
się taka zawieszona w próżni, ani nie moge rozpocząć żałoby, ani
liczyć na poprawę Jej stanu. Nie mam siły na odwiedziny w spitalu,
ogólnie czuję się coraz gorzej. Ktoś był może w takiej sytuacji?
Jak to przetrwać?