Dodaj do ulubionych

Przyszywany dziadek

15.01.08, 18:50
Zacznę od wstępu - przydługiego, ale niezbędnego.
Moja mama należy do osób, którym niespecjalnie układa się w życiu
prywatnym. Z tatą rozstała się kiedy miałam kilka lat (decyzja nawet
z perspektywy czasu słuszna, choć nie tylko on ponosił za to
odpowiedzialność). Potem przez kilkanaście lat była z innym
człowiekiem, ale i ten związek się rozleciał. I tu winę ponoszą (jak
na ogół) obie strony, jednak z całą pewnością mogę powiedzieć, że
mama bardzo usilnie pracowała sobie na to, aby tak się sprawa
zakończyła - na codzień jest dość konfliktową osobą, ciekawską,
lubiącą dominować.
Po tym wszystkim ja i mój mąż, którzy byliśmy dość blisko z
partnerem mamy (w końcu mieszkałam z nim pod jednym dachem przez
kilkanaście lat, jak w rodzinie) przestaliśmy się z nim kontaktować,
aby nie robić przykrości mamie przede wszystkim, choć nie tylko -
jakoś to się rozeszło, chociaż było nam trochę żal. Ale ona bardzo
przeżywała to rozstanie.
Po jakimś czasie mama zaprzyjaźniła się z kolejnym mężczyzną. Było
to już w czasie, kiedy mieliśmy dziecko. Dziecko bardzo przywiązało
się do X., traktując go jak dziadka (zarówno mój tato jak i męża nie
żyją). Spotykaliśmy się u mamy, u nas, na swięta i nie, jeździliśmy
razem na wycieczki, jak to zwykle bywa. Zarówno dziecko jak i X.
bardzo się lubią, nawet kochają.
Szczerze mówiąc jestem w jakiś sposób zła na mamę, że kolejny raz
funduje - tak mnie, swojej córce, jak i teraz mojemu dziecku -
wstrząs emocjonalny. Mieszkamy osobno i na codzień można tego nie
odczuwać, ale chciałabym, że by moje dziecko i X mogli się nadal od
czasu do czasu spotykać, nie stracili kontaktu. X nie ma swojej
rodziny, moje dziecko nie ma dziadka, X pragnie spotkań i utrzymania
więzi, dziecko często o niego pyta i wariuje z radości kiedy się
potykają i bawią.
A mama ma żal i płacze w słuchawkę, wzbudzając we mnie poczucie
winy, że skoro ona rozstała się z X, to i ja i dziecko też
powinniśmy, bo jest jej przykro, czuje się skrzywdzona przez X i
zdradzona przez nas. Warczy, że X jest wredny, więc i tak prędzej
czy później skończy się to jego "dziadkowanie".
Mogłabym, ale nie chcę stawiać sprawy na ostrzu noża - jak
wytłumaczyć mamie, jakich użyć argumentów, że dzięki jej (moim
zdaniem jednak nieuzasadnionym) pretensjom, między nami będą się
rodziły konflikty, bo zależy mi na spotkaniach dziecka z X i nie
chcę ich urywać, nie odczuwam tego jako zdrady. Teraz mama jest
obrażona i w ogóle nie chce o tym rozmawiać, ale niedługo spotkamy
się na żywo i wiem, że temat wypłynie.
Dla mnie samej ta znajomosć nie jest tak istotna - chodzi mi o
dziecko, pozbawione rodzonych dziadków, a mające możliwość
kontaktować się z takim dziadkiem "przyszywanym". Nie chcę kłócić
się z mamą, zależy mi na poprawnych i serdecznych relacjach, ale
denerwuje mnie to, że mama nie chce sobie zdać sprawy z ego, że jej
osobiste wybory życiowe mają duży wpływ na najbliższych i trudno
teraz nagle wyrzucić kogoś z rodziny i pamięci - a tego sobie
wyraźnie życzy. Oczywiście nie formułując tego wprost,
raczej: "zrobisz jak uważasz" plus zaciśnięte usta i łzy.
Jak z mamą porozmawiać, żeby zrozumiała, że kontakty z X są z
pożytkiem dla dziecka, mimo tego że jej się nie udało?
Bardzo proszę o pomoc i opinie panią Agnieszkę i emamy.
Obserwuj wątek
    • kol.3 Re: Przyszywany dziadek 15.01.08, 20:04
      Mama jest okropną egoistką, bardziej obchodzą ją własne urażone
      ambicje niż dobro wnuka. Nie ulegałabym, wprost przeciwnie najwyższa
      pora by usłyszała parę słów prawdy o sobie.

    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Przyszywany dziadek 20.01.08, 12:27
      Sprawa ma dwa aspekty. Jeden dotyczy relacji Pani dziecka i X-a,
      który, jak rozumiem, z racji wieku i wcześniejszej pozycji przy
      mamie, pełnił rolę dziadka. Jeśli Pani z mężem , a przede wszystkim
      dziecko uważacie,że nawiązana więź jest istotna, rozwijająca i
      przyjemna dla obu stron , to utrzymałabym ją, bez względu na
      aktualny stosunek mamy do X-a i do całej sprawy. Relacje
      międzypokoleniowe są ważne a więzy krwi mogą tu mieć mniejsze
      znaczenie. Ważny też jest tutaj Państwa przychylny sposunek do X - a
      i więź sympatii jaka się między Wami wyttworzyła. Jako dorosła
      osoba , ma Pani prawo wybierać, utrzymywać, i dbać o takie relacje
      jakie dla Pani są przyjemne. Teraz X może być tylko Waszym znajomym
      w odseparowaniu od relacji z Pani mamą. Czyli po prostu
      zaprzyjaźnonym starszym panem. Mama nie powinna w to ingerować. I
      tu dochodzimy do drugiego apektu sprawy czyli Pani relacji z mamą.
      Za uczucia mamy, nie jest Pani odpowiedzialna. Jeśli ją drażni
      sytuacja kontaktów z X-em, to nie róbcie tego w jej obecności, nie
      rozmawiajcie o tym przy niej, nie dzielcie się wspomnieniami o tym.
      Jeśli dziecko coś powie, to skrócicie możliwie temat, ale też bez
      zbędnego napinania się. Nie należy w żadnym razie, przyjmować punktu
      widzenia mamy na tę sprawę. Mama rozstała się z X- em z powodów jej
      znanych, łączyła ją z nim relacja męsko - damska, ma różne uczucia
      wobec tej relacji. Ale to jest wyłącznie jej sprawa. Nie ma tu
      modelu zbiorowej odpowiedzialnosci czy dziwnie pojętej solidarności.
      Trzeba to mamie raz wytłumaczyć, więcej do tematu starać się nie
      wracać, a obrażania mamy traktować jako fragment jej charakteru i
      temperamentu wyrażanego również i w innych sytuacjach. Nie należy tu
      liczyć na to, że mama w mig zrozumie całą sytucję i zmieni
      zachowanie. Chodzi o to, aby Pani nie ulegała zachowaniom mamy,
      myśląc, że od nich zależy Wasza relacja. Trzeba trzymać się swego
      stanowiska, które ma Pani prawo oceniać po swojemu, asertywnie i
      krótko odpowiadać na mamy ataki,nie obrażać się na nią i nie
      traktować całej sprawy jako relacji matka - córka, tylko jak relację
      dorosły - dorosły. Nawet jak mama, przez jakiś czas, będzie
      niezadowolona , to to trzeba wytrzmać, nie obrażając się, nie
      panikując i trzymając się swego. Z mojego doświadczenia wynika, że
      to przechodzi i wszystko wraca do normy. Powodzenia. Agnieszka
      Iwaszkiewicz
    • kol.3 Re: Przyszywany dziadek 20.01.08, 13:05
      Miałam bardzo podobną sytuację w swojej rodzinie: z jednej strony
      babcia - zupełnie niezainteresowana wnukiem i dośc przykra w
      obejściu, z drugiej strony koleżanka babci ze swoją rodziną, która
      zapraszała naszego syna do siebie na działkę, na uroczystości
      rodzinne, była zapraszna także przez nas, z którą w końcu
      stworzyliśmy "rodzinę zastępczą". Koleżanka babci stała się nam i
      naszemu synowi bardzo bliska i spędzialiśmy z nią dużo więcej czasu
      niż z rodzoną babcią, zżyliśmy się. (Wczoraj byliśmy na Dniu Babci).
      Babcia nie mogła pogodzić się z tym faktem, usiłowała nas skłocić
      bzdurnymi opiniami typu "ona odbiera Ci dziecko". Ignorowałam to i
      robilam swoje, bo uważałam, że babcia sama sobie ciężko zapracowała
      na swoją sytuację na stare lata.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka