alicjajulia
24.03.08, 17:26
Witam Was poświątecznie juz prawie. Jak minęły święta? U mnie było strasznie,
nie potrafiłam usiąść do świątecznego stołu. Co roku każde święta spędzaliśmy
na działce u moich rodziców. W tym roku kompletnie nie miałam ochoty tam
jechać, ale wiem, że gdybym nie pojechała to moja rodzina przyjechałaby do
mnie, żebym nie była sama. Dletego zdecydowałam się jechać, postanowiłam wziąć
tabletki uspokajające i się przynajmniej wyspać. Ale gdy przyszedł czas
wielkanocnego śniadania i okazało się, że przy tym świątecznym stole jest tak
strasznie pusto, choć brakuje tylko jednej osoby nie mogłam się opanować.
Dzieci patrzyły wystraszone, a ja wyłam tak, jak chyba nie wyłam od dnia
śmierci Artura. Mój ojciec zawsze składał wszystkim życzenia, przed
podzieleniem się święconym jajkiem i tym razem mówił coś o nadziei, żeby nigdy
nie tracić i o wierze w Zmartwychwstanie i życie wieczne, a ja miałam ochotę
krzyczeć ZAMKNIJ SIĘ!!! NIC MNIE NIE OBCHODZI ŻYCIE WIECZNE!!! JA CHCĘ ŻEBY ON
WRÓCIŁ!!! Potem moja siostra poprosiła o modlitwę za mojego męża, a ja nie
mogłam wykrztusić słowa, chociaż tak wiele chciałabym powiedzieć. Wreszcie
mama wydusiła z siebie słowa modlitwy, ale śniadanie przebiegło w grobowej
atmosferze. Cały dzień czekałam tylko, żeby już wreszcie się skończył i żebym
mogła iść spać. A dziś rano jak najszybciej spakowałam się i wróciłam do domu.
Tak minęły mi pierwsze Święta Wielkanocne bez mojego ukochanego. Nareszcie się
skończyły.