Dodaj do ulubionych

nie wpusciłam 15 latki do domu

11.04.08, 11:40
Moja córka ma 15 lat. Od jakiegoś roku mam z nią ogromne problemy. Nie będę
wymieniała wszystkich ale było to upijanie się , prochy, wagary, wulgaryzmy
pod moim adresem...
Chodzimy na terapię rodzinną , a wcześniej córka chodziła na indywidualną .
Wczoraj moja córka pokazała mi środkowy palec, była wulgarna przy swoich
koleżankach,kiedy z nią rozmawiałam . Żeby nie wdawać się w awantury poszłam
do domu (byłam z psem na spacerze i spotkałam ją przypadkiem ), poszłam do
domu. Córka miała wrócić ok.21. Wróciła o 23.00, a ja powiedziałam jej żeby
poszła tam gdzie była do tej pory.
Najpierw sobie poszła, a potem o 1.30 próbowała dostać sie do domu. Wzięłam
tabletki uspokajające ale obudził mnie pies. Wpuściłam ją do domu ale
powiedziałam, że ja utrzymuję ten dom i ja ustalam zasady: 0 alkoholu, bez
wagarów, ze szkoły wraca do domu , a dopiero potem wychodzi. Jeśli chce
ustalać swoje niech wynajmie sobie mieszkanie.
Mam mieszane uczucia ale jestem tak zdesperowana , że wyszłam z siebie i
stanęłam obok.
Co wy na to ?
Obserwuj wątek
    • miacasa Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 11.04.08, 11:59
      Nigdy w życiu nie chciałabym mieć ponownie 14-15 lat, to bardzo trudny okres i
      bardzo ważne jest by rodzice nie stracili z dzieckiem kontaktu, nawet nie
      potrafię sobie wyobrazić jak musi być Ci ciężko. Czy na terapii nie dostaliście
      propozycji zawierania kontraktów ze sobą? Córka zobowiązuje się do
      przestrzegania wspólnie ustalonych (nie narzuconych)zasad obowiązujących w domy,
      Ty również zobowiązujesz się do poszanowania jej praw. Kontrakt musi też
      zawierać spisane konsekwencje złamania postanowień.
      • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 11.04.08, 13:08
        Na zawieranie kontraktów sama wpadłam już jakiś czas temu ale tylko ja się do
        niech stosuję :-(.
        Nic to nie daje.
        Obawiam się że wyczerpałam wszystkie możliwe formy porozumienia się z moją
        córką. Pasuje.
        • arwen8 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 11.04.08, 13:21
          mojko40 napisała:

          > Obawiam się że wyczerpałam wszystkie możliwe formy porozumienia
          > się z moją córką.

          A co konkretnie próbowałaś zrobić? Jakie konkretnie "formy
          porozumienia się" stosowałaś?
          • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 11.04.08, 13:37
            tłumaczenie, negocjacje, negocjacje przy pomocy osób trzecich, które są przez
            córkę tolerowane ( o lubieniu nie mogę powiedzieć ), awantury, nawet lanie jak
            się upiła do stanu upojenia i wymiotów, pół roku terapii indywidualnej u
            psychoterapeuty, teraz terapia rodzinna..
            Jeśli są jeszcze jakieś metody , proszę o wskazówki....
            • m_zonka Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 11.04.08, 13:50
              a czy w ramach tych kontraktów stosowałas konsekwencje, o których
              była w nim mowa?

              Co terapeuta na to wszystko?
            • arwen8 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 11.04.08, 15:00
              mojko40 napisała:

              > awantury, nawet lanie jak się upiła do stanu upojenia i wymiotów

              To nie są "metody", to zwykłe przenoszenie Twojej frustracji i
              agresji na córkę. Awantury, a tym bardziej lanie (!!!) są wyjątkowo
              krzywdzące i jeszcze bardziej odsuwają Twoją córkę od Ciebie. Być
              może w podobny sposób byłaś wychowywana przez swoich rodziców, ale
              to nie oznacza, że musisz przenosić toksyczne zachowania Twoich
              rodziców na swoje relacje z córką. Masz wybór i możesz przerwac to
              błędne koło.

              W wymienionych przez Ciebie "metodach" nie zauważyłam
              najważniejszego - chęci poznania problemów córki, jej uczuć,
              pragnień, zmartwień, lęków, marzeń. Tłumaczenia, negocjacje,
              awantury, to nie to samo, co empatyczne zapytanie córki o jej
              uczucia, zapewnienie jej o Twojej miłości (pamiętając przy tym, że
              miłośc to przede wszystkim czyn, nie słowo) czy przyznanie się do
              własnych błędów (m.in. można przeprosić córkę za awantury i lanie).

              Córka przechodzi teraz trudny okres w swoim życiu, zapewno dochodzą
              do tego też inne czynniki o których nie wspomniałąs. Celem
              kochającego rodzica ma być chęć pomocy dziecku poprzez uważne
              wysłuchanie i okazanie szacunku dla trudnych uczuć, które dziecko
              przeżywa w tym okresie, stworzenie poczucia bezpieczeństwa. Twoja
              córka sięga po alkohol ponieważ nie radzi sobie z intensywnymi
              uczuciami i nie otrzymuje od Ciebie należnego wsparcia i zrozumienia
              dla tych uczuć. W tym okresie potrzebuje Twojej cierpliwości i uwagi
              bardziej niż kiedykolwiek. Jest bardzo zagubiona i wystraszona
              (intensywne uczucia często przerażają), a Ty próbujesz zastraszyć ją
              jeszcze bardziej. Próbujesz też ją upokorzyć (lanie, zamykanie
              drzwi), a to jest wyjątkowo toksyczne. A przecież upicie się jest
              już upokarzające samo w sobie.

              Spróbuj diametralnie zmienić swoje podejście do córki. To będzie
              wyjątkowo trudne na początku, ale warto. Spróbuj dla odmiany
              porozmawiać z córką absolutnie spokojnie, bez wytykania
              jej "przewinień". Zaparz dobrą kawę, upiec jej ulubione ciasto i
              zaproś ją na rozmowę. Zacznij od przeproszenia za swoje błędy.
              Powiedz jej, że rozumiesz, jak bardzo mogłaś ją skrzywdzić m.in.
              awanturami, laniem, zamykaniem drzwi, etc. i że nie bedziesz już
              stosować tak toksycznych metod, które były wynikiem Twojej
              bezradności. Jeśli w podobny sposób byłaś traktowana przez własnych
              rodziców, powiedz córce o tym i powiedz też, że zrozumiałaś, że są
              to metody krzywdzące dziecko. Powiedz córce, że pragniesz zmian w
              Waszych stosunkach i że zdajesz sobie sprawę z tego, jak niewiele
              wiesz o niej, o jej trudnościach, prawdziwych uczuciach, marzeniach,
              i że bardzo byś chciała wreszcie ją wysłuchać...

              A potem ZACZNIJ SŁUCHAĆ! Nie przerywając, nie oceniając, nie
              potępiając, nie pouczając. Córka na początku może nie mieć zaufania
              co do szczerości Twoich intencji. Daj jej czas, bądź cierpliwa, nie
              zmuszaj do wyznań. Pozwól jej odczuć, że jesteś gotowa ją wysłuchac
              w każdej chwili, bez oceniania. Na koniec koniecznie podziękuj córcę
              za rozmowę.

              Uważam też, że by móc szczerze zaoferować córcę swoją uwagę i
              cierpliwość, należy wpierw uporać się z własnymi wypartymi
              problemami z dzieciństwa oraz zobaczyć np., czy nie powielasz
              nieświadomie błedów własnych rodziców. Rozliczenie się z własną
              przeszłością jest podstawą zdrowych stosunków z własnymi dziećmi i
              partnerem.

              Powodzenia i odwagi!
              • die_blume Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 11.04.08, 22:32
                Tak, biedne i skrzywdzone te współczesne nastolatki, a jakie delikatne. Nic
                tylko sie trząść nad nimi. Biedactwa, trudny okres itp. A matka czemu winna, że
                córka się nad nią znęca? Że jest chamska, że ma taki tupet? Wpływ telewizji,
                internetu i złego towarzystwa. A może taka moda nawet na nieliczenie się z
                rodzicami, na ich lekceważenie, żeby koleżanki nie spytały przypadkiem:
                pozwalasz starej sobą rządzić? Dzisiejsze nastolatki są wulgarne i ordynarne, a
                przy tym nieraz okrutne i bezwzględne. Najłatwiej jednak zwalić winę na matkę.
              • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.04.08, 07:23
                Arweno to bardzo piękne co piszesz i podpisuję się obiema rękami ale ja to
                wszystko już zrobiłam: były rozmowy, tłumaczenia, ciągłe zapewniania o mojej
                miłości, ciasto...
                Jestem wrogiem bicia dzieci, zawsze w swojej :"mądrości" i pewności siebie
                wiedziałam, że ja tego robiła nie będę . Jednak życie weryfikuje nasze poglądy
                i zachowania bardzo skutecznie.
                Poza tym odnoszę wrażenie że od rodziców wymaga się coraz więcej , a od dzieci
                coraz mniej.
                Córka uciekła z domu po raz trzeci. Nie mam już łez.
                • arwen8 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.04.08, 21:43
                  mojko40 napisała:

                  > ale ja to wszystko już zrobiłam: były rozmowy, tłumaczenia, ciągłe
                  > zapewniania o mojej miłości, ciasto...

                  Jednak najważniejsze w tym wszystkim miało być AKTYWNE SŁUCHANIE
                  córki, proba zrozumienia jej uczuć, problemów, pragnień,
                  zainteresowań, lęków. Tłumacząc tego nie zrozumie się, jedynie
                  słuchając.
                • kajda28 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 04.05.08, 10:02
                  > Córka uciekła z domu po raz trzeci. Nie mam już łez.

                  tu przypomniała mi się jedna opowieść koleżanki która też kiedyś uciekła z domu,
                  nie dość że rodzice jej nie szukali, to jeszcze brat się z nią skontaktował i
                  powiedział żeby wróciła bo rodzice wyjeżdżają i zmieniają zamki w drzwiach.
                  wróciła i już nie uciekała.
                  mojko twoja córka jest już dorosła i musi ponosić konsekwencje swoich zachowań.
                  Jak nie umie sie dostosować do ustalonych norm niech śpi na klatce, chociaż
                  myślę że w tym przypadku najlepszy byłby jakiś ośrodek dla trudnej młodzieży,
                  nie wiem jak się załatwia, chyba przez sąd. To chyba jedyne wyjście jak chcesz
                  aby córka nie stoczyła się całkowicie.
        • miacasa Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 11.04.08, 15:23
          Mojko40, nie pasuj, jeśli nie Ty to kto pomoże Twojemu dziecku? Wiem, że pewnie
          pytasz kto Tobie pomoże ale tak to już jest, że to dorosły powinien otoczyć
          opieką dziecko. Jesteś samotną mamą? Czy nikt z rodziny nie może wzmocnić Twoich
          wysiłków?
          • verdana Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 11.04.08, 23:35
            Rozumiem frustracje - ale chyba i rozumiem Twoja córke.
            Nie wpuscilas jej do domu? To znaczy, ze to nie jest jej dom, tylko
            Twój, bo chyba do wlasnego domu kazdy ma prawo wejść. O ile tak
            myślisz o domu, to jest oczywiste, ze córka się buntuje.
            Powiedzialaś tym samym corce, że nie ma domu rodzinnego, a mieszka
            tylko u Ciebie z łaski. Córka nie ma więc juz żadnej maotywacji, aby
            się starac - po co? Domu już nie ma.
            Po drugie - nawet złość i bezsilność nie powinna Ci przesłonić
            najwazniejszej rzeczy - nie wpuszczając córki w nocy do domu
            wystawiasz ja na ogromne niebezpieczeństwo. Może - i trudno jej się
            dziwić - poszukać noclegu u faceta - jakiegokolwiek, by mieć gdzie
            spedzic noc. Moze zostać zgwałcona. Może też zostać zamordowana -
            sama , w nocy, włócząca się nie wiadomo gdzie.
            Po trzecie - może juz nigdy nie wrócić. Chcesz tego?
            Po czwarte nie wolno Ci tego robić, zlamałaś prawo.
            Czy naprawdę nie zalezy Ci na córce? Wolisz widzieć ja martwą, niz
            zbuntowaną? Bo ona teraz ma prawo tak mysleć - że juz Ci na niej nie
            zlaezy, że jedyne co chcesz, to sie jej pozbyć, na zawsze.
            Nie dajesz sobie rady - wyslij ją do zamknietego ośrodka, a nie na
            ulicę!
            • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.04.08, 07:33
              Rozumiesz moją frustrację i ból ? Na pewno ? Byłaś kiedyś upokarzana przez
              własne dzieci ? Przeklinały cię w wulgarny sposób przy swoich znajomych ?
              Pokazywały wulgarne gesty ?? To nie pierwsza ucieczka z domu mojej córki.
              Ucieka, ponieważ nie zgadzam się na jej wagary, szlajanie się po nocach,
              pijaństwo, prochy. Ucieka , ponieważ czegoś od niej wymagam.
              Myślisz że tak łatwo umieścić nastolatka w ośrodku zamkniętym ? Najpierw
              kurator, potem decyzja sądu , a potem czekanie na miejsce w ośrodku.
              Tak, masz rację że pewnie moja córka tak się poczuła jak nie wpuściłam jej do
              domu ale ona nie jest głupia. Nigdzie nie poszła, siedziała na korytarzu i
              paliła papierosy. Ucieka na noc, kiedy ma zapewniony nocleg u jakiegoś kumpla
              lub kumpeli.
              Obawiam się że większość ludzi nie ma pojęcia o czym pisze. Wszystko jest piękne
              i szlachetne dopóki nie stanie się oko w oko z rzeczywistością.
              Tak czy inaczej dziękuję za odpowiedź.
              Idę na policję zgłosić kolejną ucieczkę .
              P.S. Wiesz jak wygląda procedura ? To jest dopiero przerażające.
              • m_zonka Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.04.08, 09:16
                > Obawiam się że większość ludzi nie ma pojęcia o czym pisze.

                Mojko40, mam wrażenie, że robisz wiele dla relacji swojej i córki,
                jest i terapia i wszystko to, co pisała arwen. masz prawo czuc się
                bezsilna. Ale to nie jest powód by zbyt pochopnie oceniac innych
                forumowiczów, twierdząc, że nie mają o czyms pojęcia. Zapewniam Cię,
                że akurat Verdana jest z tych, co mają ów pojęcie...
                • die_blume Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.04.08, 09:44
                  Ja mam wrażenie, że to forumowicze zbyt pochopnie oceniają autorkę wątku. Nie
                  wiedząc, ile zrobiła dla dobra relacji z córką, pisza jej, że może nie zrobiła
                  wszystkiego, że sie od tej córki odwraca. Jak to łatwo kogoś oceniac, a potem
                  odwracać kota ogonem.
                • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.04.08, 10:20
                  Nie wiem kim jest Verdana , nie mam czasu ani siły na sprawdzanie jej wypowiedzi
                  ale zasugerowała , że narażam swoje dziecko na gwałt i śmierć swoim zachowaniem.
                  Czy to nie jest ocenianie matki, która robi wszystko co może i nie tylko to :-).

                  Policjant,który przyjmował moje poprzednie zgłoszenia o zaginięciu, powiedział
                  żebym się wstrzymała, ponieważ prawdopodobnie córka jest gdzieś w okolicy.
                  Powiedział także że on osobiście sprawi jej lanie , bo w głowie jej się
                  przewraca:-(. Poza tym mam się zająć sobą , bo po zawale córce nie pomogę.
                  Pewnie ma rację ale ja i tak nie mam już siły na pomaganie komukolwiek, nawet sobie.
              • arwen8 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.04.08, 22:14
                Dziecko nigdy nie ucieka z domu w którym czuje się kochane,
                szanowane i bezpieczne, w ktorym może być sobą bez narażenia się na
                utratę miłości rodzica.

                Może jednak warto się zastanowić, gdzie TY mogłaś popełnić błąd?
                • memphis90 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 22.06.08, 21:35
                  Arwen, naprawdę przestań zgrywać wszechwiedzącą, nie jesteś w tej rodzinie, nie
                  wiesz ile zrobiła ta kobieta dla poprawy relacji z córką, a jakie błędy
                  popełniła. Udziela im pomocy profesjonalny pscholog, a Ty usilnie wmawiasz
                  kobiecie, że robi wszystko źle, bo ma przytulać, słuchac itd. Czytać się nie da
                  tego, co tu wypisujesz z pełnym przekonaniem o swojej racji:/ Przykładowo-
                  narkomana czy alkoholika nie można głaskać, przytulać, wpuszczać do domu i
                  ścierać rzygowin, trzeba właśnie zatrzasnąć drzwi i powiedzieć wprost, że nie
                  zgadzamy się na życie z uzależnionym. Tylko jak huknie o dno będzie mógł się
                  odbić i zacząć myśleć o leczeniu.
            • die_blume Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.04.08, 09:41
              Zła matka, bo dziecka nie wpuściła? Czytając niektóre opinie przychodzi do
              głowy, że rodzice są tacy okrutni, a dzieci takie pokrzywdzone, niezrozumiane
              itd. Moja babcia od zawsze wpuszcza do domu mojego pijanego ojca i daje mu
              pieniądze na alkohol. Gdyby tak go raz nie wpuściła, straciłby grunt pod nogami.
              I może w końcu poszedłby po rozum do głowy. Aktor Bill Cosby nie wpuścił do domu
              córki-narkomanki. Straciła już swoją szansę. Do autorki wątku: masz rację, że
              jej nie wpuściłaś, może to ją czegos nauczy?
              • verdana Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.04.08, 10:11
                Ojciec jest dorosły. Ma odpowiadać za siebie.
                Natomiast nie wpuszczenie 15-latki do domu to wyrzucenie dziecka na
                ulicę, świadome narazenie na niebezpieczeństwo. 15-latka, która
                zachowuje się tak, jak opisana albo wymaga leczenia i terapii, albo -
                przykro powiedzieć - jest pewnym produktem wychowania w domu.
                Rzadko się zdarza taka demoralizacja wśród zdrowych młodych ludzi, u
                ktorych w domu jest wszystko w idealnym porzadku.
                A tu jakoś nie widzę brania na siebie cienia odpowiedzialnosci za
                zachowanie dziecka - jest złe samo z siebie i tyle. Zawiadomić
                policję - za trudne. Załatwić ośrodek - za trudne. Wyrzucić z domu,
                najwyżej nie wróci? Moze o to chodzi?
                • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.04.08, 10:28
                  Nie mam siły się kłócić ani tłumaczyć. Zgłoszenia na policję były za każdym
                  razem kiedy uciekała. Nie wiem skąd takie zarzuty, że to dla mnie za trudne ??
                  O ośrodku wiem, bo się dowiadywałam. Próbowałam ją umieścić w szkole katolickiej
                  ale tego nie da się zrobić z dnia na dzień.
                  Łatwo wydajesz wyroki o patologiach w rodzinie, smutne . Tobie i znajomym się
                  nie przytrafiło czyli nikomu nie mogło się przytrafić.
                  Nie wiem o czym piszesz, jaki ojciec ??
                  • phantomka Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.04.08, 10:52
                    Metoda nie wpuszczenia do domu - ryzykowna, ale czasem skuteczna,
                    tzn. moze byc dla corki dowodem na to, ze osiagnela swoj cel -
                    doprowadzila Cie na skraj. A teraz musisz pokazac tylko, ze "zarty"
                    sie skonczyly. Nastolatki lubia testowac rodzicow i mysle, ze przy
                    Twoim duzym zaangazowaniu (ktore widac, bo malo ktory rodzic potrafi
                    zaprowadzic rodzine na terapie) moze zacznie sie cos zmieniac na
                    lepsze. Na to potrzeba niestety czasu i ciaglej konsekwencji. Staraj
                    sie tez nie reagowac na mniejsze wybryki corki, kompletnie je
                    ignoruj, nie patrz nawet w jej strone. Pokazuj jej, ze ja kochasz,
                    ze jezeli bedzie gotowa rozmawiac, to Ty jestes chetna, itd.
                    I trzymaj sie.
                    • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.04.08, 11:07
                      Dzięki że mnie nie zmieszałaś z błotem ,i tak jest mi bardzo ciężko i nie mam
                      pewności czy postąpiłam słusznie.
                      Powiedz mi co jest ważne , a co nie bo już zaczynam tracić orientację ? Ja
                      tylko chcę żeby córka nie piła , chodziła do szkoły i nie byłą wobec mnie
                      wulgarna i chamska. Inne wyskoki jakoś zniosę. Czy to jest ważne ??
                      • chalsia Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.04.08, 12:37
                        > Powiedz mi co jest ważne , a co nie bo już zaczynam tracić orientację ? Ja
                        > tylko chcę żeby córka nie piła , chodziła do szkoły i nie byłą wobec mnie
                        > wulgarna i chamska. Inne wyskoki jakoś zniosę. Czy to jest ważne ??

                        też, ale to za malo. Nie chcesz by córka była szczęśliwa, zadowolona, ufała Ci,
                        była mądra? Z tego co piszesz, wynika, że chcesz by jedynie była posłuszna. Póki
                        nie zrozumiesz DLACZEGO ona się tak zachowuje, to nic na to nie poradzisz.
                      • phantomka Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.04.08, 13:33
                        Na wulgaryzmy spuscilabym zaslone milczenia - sa wieksze problemy, a
                        Ty dalas juz wyrazny znak, ze sie na to nie zgadzasz. Ona o tym wie
                        i wie rowniez, ze to Ciebie rani.
                        Jezeli chodzi o wagary i picie, to oczywiscie troche za wczesnie na
                        15 - latke. Czy to sie zdarza czesto? Jak szkola reaguje na wagary?
                        Czeste wagary i picie moga byc podstawa do przydzielenia kuratora
                        dla corki. Moze poinformuj ja, ze jezeli to bedzie sie nadal dzialo,
                        bedziesz zmuszona przy wspolpracy ze szkola, prosic sad o
                        wyznaczenie kuratora. To jest kolejna ryzykowna droga - znam dzieci,
                        ktore kurator mocno postawil na ziemi, ale rowniez takie, ktore
                        poszly w strone "i tak jestem zly, to po co sie starac"
                        Jak w ogole wyglada Twoja wspolpraca ze szkola?
                  • die_blume Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.04.08, 11:00
                    Podałam przykład mojego ojca, który zawsze mógl liczyc na swoja matkę,
                    przyzwalała na różne zachowania i zawsze wpuszczała pijanego.
                    • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.04.08, 11:16
                      Rozumiem, wybacz nie bardzo kojarzę po dwóch nieprzespanych nocach. Dzięki że
                      mnie nie potępiasz. Nie jest mi lekko.
                  • amparo2 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 23.04.08, 08:08
                    droga autorko- rozumiem Twoją bezsilność i nie słuchaj tych , którzy
                    nie wiedzą co piszą.
                    uważam, ze obecnie zbyt głosno mówi się o prawach dzieci, a zbyt
                    cicho o prawach rodziców- czy to oznacza, ze one mogą wejść nam na
                    głowę i tam narobić?
                    to, ze jej nie wpuściłas było ekstremalne, ale ja wiem dlaczego tak
                    postąpiłaś - po prostu nie wiesz co jescze można zrobić.
                    A ja mam pytanie z innej beczki- co na to tatuś owej gwiazdy?
                • m_zonka Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.04.08, 11:30

                  > Ojciec jest dorosły. Ma odpowiadać za siebie.
                  > Natomiast nie wpuszczenie 15-latki do domu to wyrzucenie dziecka
                  na
                  > ulicę, świadome narazenie na niebezpieczeństwo. 15-latka, która
                  > zachowuje się tak, jak opisana albo wymaga leczenia i terapii,
                  albo -
                  > przykro powiedzieć - jest pewnym produktem wychowania w domu.
                  > Rzadko się zdarza taka demoralizacja wśród zdrowych młodych ludzi,
                  u
                  > ktorych w domu jest wszystko w idealnym porzadku.

                  I to jest święta prawda. Tu jest mowa o głębokiej formie
                  autodestrukcji (narkotyki to już nie przelewki) i patologii więzi.
                  Niewątpliwie takie rzeczy nie biorą się z powietrza.
                  Wyrzucanie z domu dziecka, osoby nieletniej czy nawet osoby
                  pełnoletniej w złym stanie psychicznym, niezdolnej do podejmowania
                  racjonalnych decyzji - jest przestępstwem. Na to jest paragraf. Ktos
                  takie prawo ustanowił i z czegoś takie stanowienie wynika.

                  > A tu jakoś nie widzę brania na siebie cienia odpowiedzialnosci za
                  > zachowanie dziecka - jest złe samo z siebie i tyle. Zawiadomić
                  > policję - za trudne. Załatwić ośrodek - za trudne.

                  Ja osobiście widzę tę odpowiedzialność. Autorka wątku wykorzystuje
                  wszystkie możliwe dostępne jej środki by tę sytuacje zmienić. Byc
                  może "diabeł tkwi" w braku cierpliwości bo terapia nie poskutkuje po
                  kilku miesiącach, na to potrzeba lat. Nie widzę też sensu we
                  wzbudzaniu poczucia winy w autorce - na poczuciu winy (często
                  mylonym z miłością) niczego dobrego się nie zbuduje, nic się nie
                  załatwi.

                  Ja bym się zastanowiła faktycznie nad ośrodkiem i stanęła na rzęsach
                  by to załatwić. Te wszystkie agresywne zachowania córki mogą być
                  potęgowane przez narkotyki, możesz już mieć do czynienia jakąs fazą
                  uzależnienia, a warto wiedzieć, że narkotyki sa dużo bardziej
                  uzależniającą substancją psychoaktywną niż alkohol, dużo trudniej z
                  tego wyjść.

                  Jak bym postąpiła?

                  primo: Miłość (nie daj Boże szantaż emocjonalny z cyklu : "ja
                  utrzymuję to ja wymagam" bo to Ty zadecydowałas o przyjściu na świat
                  swojego dziecka, Ty jestes odpowiedzialna za jej utrzyanie do czasu
                  aż się uczy lub 18 roku zycia jesli się nie uczy, zapewnienie
                  dziecku dachu nad głową i utrzymania jest Twoim rodzicielskim
                  obowiązkiem a nie żadną łaską i postępowanie wręcz odwrotnie az do
                  znudzenia: kocham Cie i tu jest i będzie zawsze Twój dom bez względu
                  na to, jaka będziesz i co zrobisz).

                  secundo: żelazna konsekwencja i umieszczenie córki w ośrodku dla
                  narkomanów, kontynuacja terapii całej rodziny, oznajmienie córce, że
                  tak a nie inaczej musicie postąpić ale jesteście przy niej i dla
                  niej, uczestniczycie w rozwiązywaniu tego problemu. Umieszczenie
                  córki w takim ośrodku to sygnał, że problem jest duży, że Wy też
                  macie coś do powiedzenia, że na tym polega Wasza odpowiedzialność i
                  jakis zakres prawa do decydowania o jej losie - dopóki nie jest
                  pełnoletnia.
                  • phantomka Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.04.08, 13:27
                    M_zonka nie masz racji. Rodzic zapewnia o milosci i wsparciu, ale
                    stawia warunki funkcjonowania w srodowisku rodzinnym. Bez wzgledu na
                    to, czy dot. to narkomana, uciekiniera czy alkoholika - moze zrobic
                    tylko i az tyle. Nawet terapeuta powie ci, ze narkoman, ktory nie
                    zgadza sie na warunki postawione przez wspolmieszkancow, powinien
                    zostac wyproszony z domu. Niekiedy trzeba upasc na samo dno (czasem
                    to dno jest kontrolowane przez rodzine) zeby umiec sie podniesc. I
                    to nie jest frazes. Jezeli ktos sam nie przezyje swojego zycia, nie
                    naprawi swoich bledow, to rodzice tego za niego nie zrobia.
                    Fajnie sie mowi z perspektywy teoretyka, kiedy nie mialo sie w domu
                    takiego dziecka. Latwo wtedy osadzac rodzicow...pamietaj tylko, ze w
                    tej sytuacji matka dziecka wykazuje wielkie zaangazowanie w sprawe.
                    Nie kazda decyzja rodzica jest decyzja pedagogiczna, poprawna
                    teoretycznie, ale czasem ona jedyna przynosi jakies rezultaty.
                    • phantomka Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.04.08, 13:41
                      Sorki m_zonka, zauwazylam, ze to nie Ty kwestionowalas zaangazowanie
                      mamy.
                      • m_zonka Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.04.08, 13:54
                        > Sorki m_zonka, zauwazylam, ze to nie Ty kwestionowalas
                        zaangazowanie mamy.


                        :-)
                    • m_zonka Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.04.08, 13:48
                      phantomka napisała:

                      > M_zonka nie masz racji. Rodzic zapewnia o milosci i wsparciu, ale
                      > stawia warunki funkcjonowania w srodowisku rodzinnym. Bez wzgledu
                      na
                      > to, czy dot. to narkomana, uciekiniera czy alkoholika - moze
                      zrobic
                      > tylko i az tyle. Nawet terapeuta powie ci, ze narkoman, ktory nie
                      > zgadza sie na warunki postawione przez wspolmieszkancow, powinien
                      > zostac wyproszony z domu. Niekiedy trzeba upasc na samo dno
                      (czasem
                      > to dno jest kontrolowane przez rodzine) zeby umiec sie podniesc. I
                      > to nie jest frazes. Jezeli ktos sam nie przezyje swojego zycia,
                      nie
                      > naprawi swoich bledow, to rodzice tego za niego nie zrobia.
                      > Fajnie sie mowi z perspektywy teoretyka, kiedy nie mialo sie w
                      domu
                      > takiego dziecka. Latwo wtedy osadzac rodzicow...pamietaj tylko, ze
                      w
                      > tej sytuacji matka dziecka wykazuje wielkie zaangazowanie w
                      sprawe.
                      > Nie kazda decyzja rodzica jest decyzja pedagogiczna, poprawna
                      > teoretycznie, ale czasem ona jedyna przynosi jakies rezultaty

                      Ja się całkowicie z Tobą zgadzam, mi.in. tez dlatego, ze nie
                      napisałam swojego wczesniejszego posta z perspektywy teoretyka. I
                      dlatego napisałam o umieszczeniu córki w specjalistycznym ośrodku na
                      zasadzie decyzyjności rodziców i w konsekwencji - postawienia
                      warunków funkcjonowania w środowisku rodzinnym. Owszem, dom jest
                      Twoim domem ale na razie musimy podjąć taką a nie inną decyzję i
                      postąpić tak a nie inaczej. Jest to pewna forma wyproszenia z domu
                      (czasowego) ale nie jest to komunikat: "nie ma tu dla Ciebie
                      miejsca". Myślę, że na miarę 15-latki, jest to taki rodzaj
                      wspomnianego "upadku na samo dno". Pamietajmy, że to dzieciak, który
                      najpewniej doświadczył w rodzinie czegoś, co pewnie przez lata się
                      nazbierało a teraz wybucha, nie jest osobą dorosłą, zakres
                      odpowiedzialności za te sytuację jest ograniczony, bo pozostała
                      część odpowiedzialności biorą rodzice więc nie traktowałabym
                      dziewczyny tak jak osoby dorosłej, która jest odpowiedzialna za swój
                      bagaż doświadczeń. Nic się nie dzieje bez przyczyny.
                      • phantomka Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.04.08, 13:55
                        Na pewno nic sie nie dzieje bez przyczyny. Najczesciej przyczyna
                        lezy w domu, ale niekoniecznie w uswiadomionej winie rodzicow. Sama
                        przechodzilam okres buntu, mialam swietny dom, kochajaca mame, ktora
                        zawsze byla wsparciem. Wiesz, co bylo powodem buntu? Kilka lat
                        wczesniej stracilam ojca i nikt mi nie pomogl sobie z tym poradzic.
                        Szkola olala mnie calkowicie, nikt nawet nie zapytal, jak sobie
                        radze. Mama starala sie jak mogla, ale dla niej to tez byla potworna
                        tragedia.
                        Dlatego rodzice nie zawsze musza szukac winy w sobie, co sugeruja
                        niektore forumowiczki.
                        Osrodek jest dobrym rozwiazaniem, o ile wyczerpie sie inne dostepne
                        srodki. Jest to krok ostateczny, a pomiedzy jest jeszcze kilka
                        alternatyw.
                        • m_zonka Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.04.08, 14:09
                          Najczesciej przyczyna
                          > lezy w domu, ale niekoniecznie w uswiadomionej winie rodzicow.

                          Zgadzam się. Najczęściej w tej nieuświadomionej. I w tym celu jest
                          psychoterapia. nie twierdzę absolutnie, że autorka wątku robi cos z
                          premedytacją.

                          > Dlatego rodzice nie zawsze musza szukac winy w sobie, co sugeruja
                          > niektore forumowiczki

                          Własnie, że powinny jesli chcą dobrze dla siebie i swojego dziecka,
                          jesli się to dziecko kocha, to sie o nie walczy. I to - mam
                          nadzieję - robi własnie autorka wątku uczestnicząc w terapii,
                          szukając porad na forum itd. Tyle że trudno się walczy bedąc
                          zmuszonym do przyjrzenia się własnym rodzicielskim błedom,
                          niedoskonałościom itp., do tego trzeba cywilnej odwagi. Może jestem
                          bezwzględna w tym, co teraz napiszę ale uważam, że choc nikt nie
                          rodzi się z głęboka samoświadomością, to nic go nie usprawiedliwia
                          przez brakiem szukania przyczyn - na tym polega moim zdaniem
                          odpowiedzialność i mądrość życiowa, zwłaszcza gdy chodzi o sytuacje
                          taka jak w tym wątku (to tak na marginesie głównego tematu).

                          > Osrodek jest dobrym rozwiazaniem, o ile wyczerpie sie inne
                          dostepne
                          > srodki. Jest to krok ostateczny, a pomiedzy jest jeszcze kilka
                          > alternatyw.

                          Myślę, że na razie wiele zostało zrobione przez mamę, nie wiemy nic
                          o ojcu, rodzeństwie. Może mama jest z tym sama, co też sprawy jej
                          nie ułatwia, a może jest mąż, który np. nie trzyma wspólnego frontu,
                          może jest rodzeństwo - bardziej kochane bo grzeczne, może córka jest
                          klasycznym kozłem ofiarnym? Może miało miejsce jakies zdarzenie,
                          które ten stan spowodowało tj. u Ciebie śmierć ojca?

                          Ja bym jeszcze poczekała kilka miesięcy na skutki terapii a potem
                          zastosowala częściowe wyalienowanie córki za pomocą ośrodka przy
                          jednoczesnym byciu obok.
    • m_zonka Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.04.08, 11:47
      mojko40, nie piszesz nic o swoim mężu, jego roli w tym problemie, o
      rodzeństwie.A to nie jest bez znaczenia. czytając Twoje prosty mam
      wrażenie, że chodzi jedynie o "linię ognia" między Tobą a córką, a
      wydaje mi się, że nie mozna pominąć tu pozostałych członków
      rodziny...
      • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.04.08, 19:43
        Dziękuję wszystkim za wypowiedzi, te dobre i te krytyczne. Nie ma ludzi bez
        winy, ja też nie jestem kryształowa i wcale nie uciekam od odpowiedzialności.
        Popełniłam wiele błędów, kiedy córka była młodsza i wiem o tym. Ona tez to wie ,
        bo wiele o tym rozmawiałyśmy. Wyjaśniłam jej wiele razy skąd brały się moje
        pewne zachowania. Wiele razy też ją przeprosiłam za to że na nią krzyczałam i
        byłam zbyt gwałtowna (np.: trzaskanie drzwiami).
        Teraz tak sie nie zachowuję ale jak mówią : kto sieje wiatr ten zbiera burzę .
        Nie ja jestem ważna w tej sytuacji tylko moja córka. Jest tak młoda i robi tak
        ryzykowne rzeczy, że jeśli w tej chwili nie podejmę tak drastycznych kroków
        jakie podjęłam to za roku lub dwa może nie być czego naprawiać.
        Już pisałam że ojciec córki pracuje za granicą od kilku lat i bywa w domu cztery
        razy do roku. Chcę córce kupić mieszkanie, żeby mogła kiedyś samodzielnie
        funkcjonować .
        Córka jest jedynaczką , ukochaną i bardzo ważną w naszym życiu.

        Córka uciekła z domu po raz pierwszy kiedy zaczęłam kontrolować jej wagary. Nie
        uznaje żadnej kontroli. Szukałam jej wtedy w nocy, w deszczu, nikomu nie życzę
        takich przeżyć , kiedy przed oczami pojawiają się obrazy z najgorszych koszmarów
        z dzieckiem w roli głównej.

        Sprawa wygląda tak, ze kiedy jestem łagodna i w miarę spokojna córka mnie
        lekceważy, a kiedy zaczynam wymagać jest wulgarna i ucieka z domu.
        Jestem w stałym kontakcie ze szkołą : wychowawcą, nauczycielami, pedagogiem i
        psychologiem szkolnym.
        • memphis90 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 22.06.08, 21:43
          > Córka uciekła z domu po raz pierwszy kiedy zaczęłam kontrolować jej wagary. Nie
          > uznaje żadnej kontroli.

          Więc NIE KUPUJ nastolatce mieszkania!!!
          • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 23.06.08, 14:31
            Wygląda na to, że ten wątek to taka kronika wydarzeń :-).
            Piszę , ponieważ mi to pomaga . Co prawda nie rozwiązuje naszych problemów ale
            pozwala mi spojrzeć na sytuację oczami innych ludzi i mam nadzieję podjąć
            właściwe decyzje.
            Córka wróciła po dwóch dniach i nocach. Pierwsze co zrobiłam to powiedziałam, że
            cieszę się że żyje, że nic jej się nie stało i że wróciła. Ponieważ było późno
            ,a ja po ciężkich nocach ,nie wdawałam się w dyskusje.
            Na drugi dzień , po powrocie z pracy , bardzo spokojnie oświadczyłam córce, że
            jeśli nie zmieni swojego postępowania ( wagary, ucieczki z domu, alkohol,
            wulgaryzmy) to z chwilą ukończenia 18 roku życia, pakuje swoje rzeczy i zaczyna
            swoje życie na własny rachunek . To wyzwoliło oczywiście falę kolejnej agresji
            ...... (bez opisów ).
            A ja sama byłam zaskoczona swoim stoickim spokojem:-).
            Stwierdziłam tylko, ze gdyby mój mąż w ten sposób by się zachowywał to
            rozwiodłabym się z nim, bez względu na to jak bardzo bym go kochała.
            Tak czy inaczej, lekko nie jest ale jestem konsekwentna i bardzo spokojna .
            Trzymajcie kciuki jeśli mogę prosić :-))
            P.S. O mieszkaniu w ogóle nie myślę . Inne sprawy mamy na głowie.
            • chalsia Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 23.06.08, 15:37
              w połowie kwietnia pisłaś, że mąż ma wrócić jak najszybciej do
              domu, jest koniec czerwca i go chyba nadal nie ma.
              Zważywszy na całokształt uważam, że z mężem zawalacie sprawę
              poprzez brak jego obecności w domu.
              Albo prorytetem jesyt dobro córki albo kasa z pracy męża za granicą.
              • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 24.06.08, 07:27
                Mąż wraca 5 lipca .
            • magoch Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 24.06.08, 12:15
              mojko40 napisała:

              > Na drugi dzień , po powrocie z pracy , bardzo spokojnie
              oświadczyłam córce, że
              > jeśli nie zmieni swojego postępowania ( wagary, ucieczki z domu,
              alkohol, wulgaryzmy) to z chwilą ukończenia 18 roku życia, pakuje
              swoje rzeczy i zaczyna
              > swoje życie na własny rachunek .

              Jeżeli już coś takiego postanowiłaś, wiesz, że będziesz w stanie
              dotrzymać słowa i dodatkowo poinformowałaś o tym córkę, to trzymaj
              się tego. Bardzo ważna jest konsekwencja.

              Mój syn niedawno powiedział, że nasz upór i konsekwentne
              postępowanie było mu pomocne. Granice, które stawiamy naszym
              dzieciom, one mogą wykorzystać jak stabilne podpory, o które można
              się oprzeć. Paradoksalnie brak pomocy, może okazać się pomocą.
              Trzymam za was kciuki.

              Pozdrawiam,
              Małgorzata
    • mama303 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.04.08, 17:06
      No musiałas byc naprawde zdesperowana że nie wpuściłas nastolatki do
      JEJ WŁASNEGO domu.
      Tego Ci robić nie wolno, córka mogła smiało zadzwonić na policję i
      miałabyś nieprzyjemnosci.
      Walcz o córkę ale nie takimi drastycznymi metodami bo jeszcze
      bardziej możesz córke pogrążyć albo ją stracić i nigdy nie odzyskać.
      • memphis90 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 22.06.08, 21:49
        A moi rodzice też tak raz zrobili. Siostra miała wrócić o jakiejś tam godzinie z
        imprezy, nie wróciła, nie zadzwoniła, że się spóźni. Nie miała kluczy od domu i
        troszkę poczekała, aż rodzice się "obudzili" i otworzyli drzwi. Komunikat był
        jasny- jak ty olewasz nas, to my olewamy ciebie. Po tym jednym razie żadna z nas
        nigdy nie spóźniła się z powrotem albo informowałyśmy, że coś się przeciąga i
        się spóźnimy np. pół godziny. Papierosy- okey, ale koniec z tygodniówką,
        zarabiajcie sobie na to same. Imprezy nocne- tak, ale nie w tygodniu (nawet na
        studiach). Zasady były jasne i mogłyśmy je respektować, albo szukać pracy i
        zacząć życie na swój rachunek. Nie miałyśmy nigdy problemów z narkotykami,
        alkoholem, przypadkowym seksem.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.04.08, 23:51
      Pojawiło się wiele poglądów, emocji, rad i zarzutów w tym wątku.
      Niewątpliwie Pani córka wchodzi w trudny okres i przechodzi go
      burzliwie. Ale ta burzliwośĆ daleko przekracaa normę, nawet jak na
      ten czas rozwojowy. Rodzic musi stawiać granice. Jest to jedna z
      oznak, że dziecko nie jest Pani obojętne.
      Jednak niewpuszczenie do domu zbuntowanej 15- latki nie powinno się
      zdarzyć. Po pierwsze z powodów prawnych i nie rozpisuję się o tym,
      bo to jasne. Po drugie z powodów realnych i emocjonalnych. Dla 15-
      latki dom to dom i powinna do niego wracać jak do bezpiecznego
      miejsca, w całym niebezpiecznym teraz dla niej świecie, głównie
      świecie jej własnych przeżyć i uczuć.
      Rozumiem, że wykonała to Pani z bezradności i tylko tak mogę to
      sobie wytłumaczyć.
      Zachownie córki odbieram tak, jakby ona częściowo Panią i siebie za
      coś karała . Może za nieobecność ojca w domu. Fakt, że zarabia za
      granicą na dobre utrzymanie domu jest usparwiedliwieniem dla
      dorosłych, nie dla 15 - letniego i młodszego dziecka. Dzieci, mimo,
      że okazują w takich sprawach pozorną obojętność lub zgodę, bardzo to
      przeżywają.
      Ale mam wrażenie, że w Pani sprawie problemem nie jest precyzyjna
      diagnoza, ale raczej praktyka postępowania.
      Wybór dobrych i trafnych matod wychowawczych utrudnia tu fakt, że
      nastąpiło wyraźne rozszczepienie. Córka jest zła, rodzic jeśli nie
      dobry to przynajmniej poprawny. W tej sytuacji córka swoim
      działaniem potwierdza zajmowaną pozycję, a im bardziej jest w roli
      tej złej , tym bardziej Pani szuka radykalniejszej metody
      wychowawczej.Powstaje błędne koło, w którym raz Pani raz córka
      bierze górę. Rozumiem Pani radykalizm. Wynika on z bezradności. Ale
      właśnie dlatego, nie mogę go usprawiedliwić. Poza tym Pani wachania
      od łagodności do wściekłości,świadczą o Pani chwiejności i
      niejdnznaczności emocjonalnej, co córka może odczuwać.
      Wydaje mi się, że powinna iść Pani na własną terapię. Zamiast
      rodzinnej, bo chyba na odbywa się bez ojca, co już trochę stawia
      pod znakiem zapytania jej przydatność.
      Ta propozycja to nie jest próba przeniesienia na Panią całej
      odpowiedzialności i folgowanie córce. To propozycja na wzmocnienie i
      zrozumienie siebie w tej sytuacji. Agnieszka Iwaszkiewicz

      • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 13.04.08, 07:06
        Wiem, że na podstawie kilku wpisów na forum trudno postawić właściwą diagnozę i
        zalecić leczenie. Jednak dziękuję za wpis. Na pewno jest w nim wiele racji.
        To prawda , że jestem kompletnie rozchwiana emocjonalnie ale jest to wynikiem
        długotrwałego stresu i ciągłej walki. Wiem , że potrzebuję pomocy ale do tej
        pory skupiałam się na tym żeby pomóc córce .
        Jeśli chodzi o mój desperacki krok z niewpuszczeniem córki do domu to słyszę
        skrajne opinie.
        Część ludzi , w tym policjant zajmujący się sprawą i znający ją dość dobrze oraz
        moja siostra, która także zna sytuację bardzo dobrze twierdzą ze postępuję
        słusznie i że to ostatnia chwila na to żeby córka nie spadła na samo dno. To że
        mówi to stróż prawa daje mi trochę siły.Część z kolei twierdzi że to był zły
        pomysł i popełniłam straszny błąd. Te skrajne opinie sprawiają że jeszcze
        bardziej tracę grunt pod nogami.
        Na szczęście wspierają mnie ludzie, którzy bardzo dobrze znają całą historię, a
        krytykują ci, którzy wiedzą niewiele. To mnie trochę uspokaja.
        Wiem , że córka żyje, fizycznie ma się dobrze. Pomagają jej znajomi.
        Trzymajcie kciuki za moją zbuntowaną i zagubioną córkę i za mnie.
        • miacasa Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 13.04.08, 09:03
          zabierz córkę jak wróci na tydzień na wycieczkę do ojca, oderwijcie się
          geograficznie od domu i znajomych, nie znam sytuacji w Twoim małżeństwie ale być
          może córka w tak pokręcony sposób próbuje scalić swoją rodzinę, trzymaj się i
          wyjdź dziś z domu, zadbaj o swoje samopoczucie
        • mama303 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 13.04.08, 09:21
          mojko40 napisała:

          > Część ludzi , w tym policjant zajmujący się sprawą i znający ją
          dość dobrze ora
          > z
          > moja siostra, która także zna sytuację bardzo dobrze twierdzą ze
          postępuję
          > słusznie i że to ostatnia chwila na to żeby córka nie spadła na
          samo dno. To że
          > mówi to stróż prawa daje mi trochę siły.Część z kolei twierdzi że
          to był zły
          > pomysł i popełniłam straszny błąd.

          To jakis kiepski policjant, który namawia do łamania prawa!
          Spróbuj sobie wyobrazić, że wtedy kiedy nie wpusciłas córki do domu -
          coś jej sie staje, np. ginie pod kołami samochodu.
          Zrobiłas ogromny błąd, tak twierdzę przy całej sympatii i
          współczuciu dla Twojej sytuacji.
          • derena33 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 13.04.08, 10:48
            Wspolczuje ci sytuacji, bo sama taka kiedys przezywalam. Na pocieche
            powiem ci ze w przypadku moich problemow z nastolatkiem zakonczyly
            sie one pomyslnie. Moj juz teraz dorosly syn, nadgania to co kiedys
            zepsul, zdal mature, dostal sie na dzienne bezplatne studia, w lecie
            pracuje na swoje wydatki. i ja chociaz ciagle nieufnie i z strachem
            na to patrze to coraz bardziej wierze ze to prawda i ciesze sie.
            A kiedys bylo tak jak u ciebie, oprocz agresywnych zachowan wobec
            mnie, ale wierz mi ze czasem milczenie moze byc bardziej zlowrogie.
            Byly ucieczki, wagary, pijanstwo, narktyki. Byla terapia, rozmowy
            bez konca, awantury i krzyki.

            I smieszy mnie jak niektore tu osoby z gory wiedza ze na pewno to
            jest twoja wina, bo ty zle dziecko wychowalas. Najlatwiej ferowac
            wyroki i pokazywac palcem.

            Pozdrawiam cie seredecznie i zycze sily i cierpliwosci, moze i ty
            bdziesz mogla kiedys podsumowac swoje klopoty z dzieckiem tak jak ja.




            "Badz uroczy dla swoich wrogow, nic ich bardziej nie zlosci"
            • m_zonka Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 13.04.08, 12:33
              > To jakis kiepski policjant, który namawia do łamania prawa!
              > Spróbuj sobie wyobrazić, że wtedy kiedy nie wpusciłas córki do
              domu -
              > coś jej sie staje, np. ginie pod kołami samochodu.
              > Zrobiłas ogromny błąd, tak twierdzę przy całej sympatii i
              > współczuciu dla Twojej sytuacji.


              Ja myślę, że nie tylko kiepski policjant ale przede wszystkim Twoje
              poszukiwania w innych osobach, ich opiniach - potwierdzenia dla
              własnych opinii o corce i problemie jako takim. W jakis sposób
              nieświadomie stawiasz się w pozycji tej dobrej, szukającej
              własciwych środków, ofiary własnej córki. Konsekwencją, dla pewnej
              równowagi - musi być ta zła, sprawca zamieszania. Na tym chyba
              polega to błędne koło, o którym pisała Pani Agnieszka. Dlatego, te
              skrajnie inne opinie w charakterze "zarzutu" wobec Twojego
              postępowania tu na forum powodują to wspomniane przez
              Ciebie "usuwanie się gruntu pod nogami". W dalszej perspektywie
              czasowej, własnie dzięki temu uda Ci się z tego wszystkiego wybrnąć
              jesli tylko będziesz chciała m.in. dzieki terapii indywidualnej. Bo
              w pewien sposób sytuacja w której obie tkwicie i postepowanie każdej
              z Was utrwala ten stan ("zła" i "dobra"), jest jakostam
              przewidywalna. Myślę, że jest w Tobie pewien strach przed własną
              samoświadomością, czego moim zdaniem dowodem jest próba trzymania
              się wersji siostry, policjanta, stosowanie argumentu o osobach,
              które lepiej znają sytuację itd. Masz więc jakąś korzyść z bycia
              ofiarą własnej córki. Oczywiście, nie ma tu jakiegos Twojego
              działania z namysłem. Po prostu czasem cos się dzieje bez udziału
              naszej wlasnej woli, a skutki i tak są opłakane. To dość mocne
              słowa, mam nadzieję, ze nie potraktujesz ich jako zamachu na siebie.
              To nie jest jednoznaczne z byciem "złą matką", która źle wychowała
              swoje dziecko. Chcieliście dla córki jak najlepiej, chcieliście
              zabezpieczyc jej byt, pisałaś o kupnie jej mieszkania itd. Sądzę, że
              takie plany i marzenia nie są udziałem złych ludzi. twoje próby
              rozwiązania problemu na tyle, na ile potrafisz, też są na to dowodem.

              Jestem jak najbardziej za tym, co pani Agnieszka napisała. Twoja
              konsekwencja i zdecydowanie też są potrzebne, Córka potrzebuje
              wyraźnych granic.

              A ja, jako córka ojca zarabiającego na emigracji, powiem Ci, że
              nigdy zaden status materialny nie zrekompensuje strat emocjonalnych,
              jakie się wskutek takiej separacji ponosi. Z perspektywy osoby
              dorosłej, moge Ci powiedzieć, że wolałabym nigdy nie mieć tych
              wszystkich "dóbr", ale miec ojca przy sobie. Moja mama, kobieta już
              wiekowa, która przechodziła sytuacje bardzo podobną do Twojej i
              córki, powiedziała, ze gdyby wiedziała, jakie bedą konsekwencje
              takich decyzji jak emigracja zarobkowa - nigdy by się na to
              powtórnie nie zgodziła.
              Do zbudowania zdrowego poczucia własnej wartości potrzebni są oboje
              rodzice (oczywiście obecni nie tylko fizycznie ale czuli na potrzeby
              dziecka). Bo to niestety pierwsza relacja z pierwszym waznym
              mężczyzna, z którą dalej idzie się w dorosłe życie. Tata Twojej
              córki powinien wrócić do domu. Albo chcecie jej kupic mieszkanie,
              albo wyposażyc w pewnośc siebie, zdrową samoocenę, poczucie
              bezpieczeństwa, umiejętnośc radzenia sobie w trudnych sytuacjach -
              które to umiejętności spowodują, że sama sobie na nie zarobi.

              Mam nadzieję, że nie sprawiłam Ci przykrości, nie taka była moja
              intencja. Pisze to z perspektywy doroslej juz córki tak samo
              pozbawionej ojca jak Twoje córka, która swojej matce też "dała do
              wiwatu" w tym trudnym okresie dojrzewania. No i jako osoba po
              terapii.

              I jeszcze jedna sprawa: byc może córka wyprostuje swoje drogi,
              skończy szkołę, rzuci dotychczasowy sposób życia, odniesie sukces w
              pracy (bo emocjonalne dziury zacznie wypełniać sobie inaczej niż
              bieżącą autodestrukcją np. potrzebą bycia ładną, mądrą, z karierą
              zawodową itp.) jeśli zdecydujecie się na zbyt radykalne środki. Ale
              czy zmienią się jej uczucia wobec Was?
            • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 14.04.08, 08:49
              Dziękuję za zrozumienie. Jak człowiek na własnej skórze czegoś nie doświadczy to
              trudno mu zrozumieć pewne rzeczy .
              Mam nadzieję że moje dziecko , tak jak twoje odnajdzie właściwą drogę i będziemy
              mogły obie spać spokojnie.
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 13.04.08, 18:59
          Zanipokoiła mnie Pani odpowiedż. Potwierdza ona moją diagnozę o
          rozszczepieniu. Córka jest jednoznacznie zła. Łatwo ją tak ocenić,
          bo robi złe , nie mieszczące się w normie rzeczy. Dorośli ze swoimi
          możliwościami wychowaczymi jednznacznie dobrzy. Tworzy się front
          walki. Aby utrzymać taki sta próbuje Pani znaleźć potwierdzenie
          prawidłowości swych metod i swego punktu wiedzenia , nie przyjmując
          innego, który pomógłby Pani spojrzeć na sytuację od innej strony.
          Niechęć do własnej terapii i zajęcie się sobą i własną sytuacją
          rodzinną ( mam na myśli małżeństwo ) tłumaczy Pani koniecznością
          pomocy córce. Wydaje mi się, że lepiej jej Pani pomoże pomagając
          sobie.
          Kiedy tylko córka jest w terapii - mówię o tej konkretnej sytuacji,
          nie o regule - jest rodzajem kozła ofiarnego rodziny.
          Tu jest ważne zdjęcie z niej tej roli. Mam wrażenie, że mogłoby to
          jej pomóc i w konsekwencji zmienić jej zachowanie. To nie stanie
          się natychmiast, trzeba czasu, wytrwałości, konsekwencji.
          Niewpuszczenie 15 - latki do domu mogłby być usprawiedliwione
          jedynie terapią, w której takie działanie byłoby uzasadnione jako
          konsekwencja jej działań , o której córka byłabu uprzedzona.
          Wtedy spełniłoby swoją rolę wychowawczą.
          Nie obawiam się takiej metody ze względu na realane
          niebezpieczeństwa typu morderstwo, wypadek,gwałt.
          Raczej myślę o przekazie emocjonalnym jaki z tego płynie dla
          córki.Że dom i Pani, jakkolwiek by tego nie dewaluowała, powinny
          być dla niej bezpiecznym schronieniem.
          To nie oznacza, jeszcze raz podkreślam, że córka może robić co chce.
          trzeba wymyśleć po prostu inną metodę czy inny rodzaj konekwencji za
          złe zachowanie.
          To co się teraz dzieje to ślepa uliczka, przede wszytkim dla Pani.
          Oczywiście będę trzymała kciuki, ale bardzo Panią proszę, aby zajęła
          się także sobą. To dla córki będzie także konkretny sygnał. I
          pomyślała o roli jej ojca w tym wszytkim. Agnieszka Iwaszkiewicz


          • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 14.04.08, 08:45
            Pani Agnieszko internet to marny środek komunikacji w sprawach tak delikatnych
            jak nasza.
            Zgadzam się z Panią w wielu punktach , przede wszystkim w tym , że córka czuje
            się jak ofiara całej sytuacji. Ona to ta zła , a ja to ta pokrzywdzona . Tak nie
            może być . I choć tłumaczę jej że tak nie myślę , że jest wspaniałą dziewczyną
            tylko robi straszne głupoty, które zaszkodzą przede wszystkim jej to niektóre
            moje czyny przeczą słowom. Ona to widzi i też nie wie na czym stoi.
            Znalazłam wczoraj córkę. Przeprosiłam za to że poczuła się jakby nie miała domu,
            wyjaśniłam że popełniłam błąd i że tak nie wolno było mi postąpić . Wyjaśniłam
            także dlaczego tak się stało. Mam nauczkę na przyszłość, powinnam słuchać tylko
            siebie , sama nigdy nie zdecydowałabym się na taki krok :-(
            Postanowiłam bardziej pracować nad sobą , mniej nad córką , a w każdym razie nie
            metodami nakazów i zakazów.
            Poza tym postanowiliśmy z mężem że wróci jak najszybciej , mam nadzieję że w
            lecie się uda.
            Jestem bardzo zmęczona.
    • heljo Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 13.04.08, 14:04
      A ja opowiem własną historię - w wieku 15 lat przechodziłam bardzo
      ostry okres buntu, związałam się z jedną z subkultur, słuchałam
      muzyki niedozaakceptowania przez moich rodziców, upijałam się prawie
      codziennie , wracałam późno do domu (choć przy tym wszystkim
      chodziłam do szkoły i byłam dobrą uczennicą, ale też lubiłam swoją
      klasę, a moi rodzice nigdy nie kontrolowali mojej nauki
      konsekwentnie tłumacząc że robię to dla siebie).
      Moi rodzice zareagowali na to podobnie - zakazami, kontrolowaniem.
      Im bardziej mnie kontrolowali, tym bardziej z nimi walczyłam i
      nakręcała się spirala wzajemnej agresji. Mówili - masz być w domu o
      20:00, ja mówiłam OK, ale już wychodząc z domu wiedziałam że o 20:00
      nie wrócę - bo koncert zaczynał się np o 19:00. Wracałam do domu o
      23:00 - następnym razem nie zgadzali sie w ogóle na moje wyjście -
      uciekałam z domu przez okno.
      Kulminacją była moja ucieczka z domu, po której mam wrażenie, że moi
      rodzice zrezygnowali, uznali, że są bezsilni, że ich dziecko już się
      stoczyło. I to był moment zwrotny, ja zaczęłam się uspokajać. W tej
      chwili jestem tzw porządnym człowiekiem, alkohol pijam okazjonalnie,
      mam dobrą pracę a swoją historię opowiadam czasem koleżankom mającym
      problemy z dziećmi "ku pokrzepieniu serc" :), choć podejrzewam, ze
      mi nie wierzą.
      Moje refleksje - kiedy dziecko ma 3 latka można mu powiedzieć nie bo
      nie, mój 4 letni syn już pyta dlaczego, z 15 latkiem trzeba
      uzgadniać wspólną decyzję. Kiedyś przeczytałam opinię jakiegoś
      psychologa,że gdy dziecko ma kilkanaście lat musimy pogodzić się z
      tym, że tak naprawdę nie mamy już na nie wpływu, nie możemy już nim
      bezpośrednio sterować, jeśli chce coś zrobić to i tak to zrobi,
      możemy tylko się dogadywać. Wchodzisz w konfrontację i próbę sił w
      której i tak przegrasz - jeśli będzie chciała pić i ćpać to siłą jej
      od tego nie odciągniesz, jeśli nie będzie się chciała uczyć to jej
      do tego nie zmusisz. Mówisz że miała wrócić o 21:00 - co to znaczy,
      czy ty powiedziałaś "masz być w domu o 21:00 i koniec dyskusji" czy
      była to wasza wspólna decyzja.
      Z drugiej strony - z czego wynika jej bunt - dlaczego nie lubi
      swojej szkoły, co takiego fajnego znajduje w grupie rówieśniczej że
      jest gotowa dla tego niszczyć relację z tobą.
      Mówisz, ze chodziła na terapię - dlaczego, czy miała jakieś
      problemy - czy też oddałaś swoje złe dziecko "do naprawy".
      Może jest ktoś w twojej rodzinie, kto ma z nią dobry kontakt i kto
      mogłby wam pomóc jako mediator?
      Pozdrawiam i życzę powodzenia
      • sanni_only Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 13.04.08, 21:55
        Moze glowny problem zachowania corki lezy w tym ze jest podatna na
        wplyw kolezanek ,kolegow ktorzy jej czyms imponuja i to oni miedzy
        innymi namawiaja do niegrzecznego zachowania,wagarow czy ucieczek z
        domu.Po prostu nieodpowidnie towarzystwo,srodowisko.
        Najlepszym moim zdaniem wyjsciem z tej sytuacji bylby np wyjazd wraz
        z corka do meza za granice na stale ,oderwanie sie od tego "bagna"
        towarzystwa corki .Jesli ma pani taka mozliwosc niech sie pani
        postara o taki wyjazd .
        Corka moze zmienic sie o 180 °.
        Zycze powodzenia i duzo cierpliwosci .
      • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 14.04.08, 08:27
        Wszyscy mają trochę racji, a ty heljo więcej niż trochę .
        Córka lubi obecną klasę , przeniosłam ją po półroczu. W poprzedniej były problemy.
        Rzeczywiście mam niewielki wpływ na to co córka zrobi. Tak naprawdę problem
        tkwi także w moim charakterze i zdaje sobie z tego sprawę . Jesteśmy z córką
        bardzo podobne :-). Bardzo silne i dominujące .
        Chyba rzeczywiście odpuszczę pewne rzeczy ( nie alkohol i wagary ) ale nakazy i
        zakazy do niczego dobrego nie doprowadzą .
        P.S. Znalazłam ją wczoraj . Tak jak myślałam była u koleżanki. Kontakt mamy
        bo ona wie że bardzo ją kocham i ja wiem , że choć córka mnie teraz niezbyt
        lubi:-) to też mnie kocha.
        • m_zonka Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 14.04.08, 09:22
          mojko40, ja osobiście trzymam za Ciebie kciuki i uważam, żepowrót
          męża to najlepsza decyzja z waszej strony i chyba punkt wyjścia do
          naprawy sytuacji. Z całego serca zyczę Ci powodzenia i wytrwałości!
    • fruzia34 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 14.04.08, 13:27
      Nie będę wdawać się w teorie, co jest poprawne i jak należy, ale
      napiszę Ci, co ja bym zrobiła a podobnej sytuacji.
      Po pierwsze, jak słusznie zauważyła Pani Agnieszka, role w waszej
      rodzinie zostały wyraźnie rozdane: zła córka, taka bezczelna i pewna
      siebie Paris Hilton, której wszystko uchodzi płazem - contra dobra,
      ale pierdołowata, zabeczana, nieatrakcyjna matka, która, jeśli jej
      naplują w oczy, powie, że deszcz pada i jeszcze przeprosi...
      Pewnie masz jakąś masochistyczną przyjemność z bycia ta dobrą,
      cierpiącą, brukaną przez córkę - potwora... Tylko że, kochana moja,
      to odrobinę nienormalne, nie miec w sobie za grosz agresji, złości,
      temperamentu. Czy ty umiesz tylko płakać i przepraszać i nie masz
      tzw. "jaj"? To nie dziw się, że gdy córka patrzy na matkę-męczennicę
      bez krzty temperamentu, chce za wszelką cenę być inna, chce mieć
      te "jaja" aż za bardzo! Ona nie chce być podobna do ciebie - takiej
      nijakiej, bezradnej, "ulizanej" i przegranej, jaką teraz jesteś...
      Kobieto, weź się za siebie i naucz się być niegrzeczną! Pewnie przez
      całe życie tępiłaś swój temperament, wolę i siły witalne w imię
      poprawności i uważasz, ze to dla kobiety hańba - być niegrzeczną. A
      ja ci mówię - to zbawienie kobiety:
      Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne tam, gdzie same chcą.
      Ja jestem niegrzeczna i się nie boję. Ani opinii policji, ani że
      mnie ktoś skrytykuje na forum. Robię, co czuję i mam w dupie, co o
      mnie myślą. Ważne dla mnie jest też nie być pierdołą. A zatem:
      Gdybym miała córkę taką, jak twoja, i żadne rozmowy by nie pomogły,
      pewnego pięknego dnia powiedziałabym jej: Bejbi, ja też jestem
      niegrzeczną dziewczynką! Od teraz to ty zacznij trząść gaciami! Ja
      też jestem zdolna do robienia skandali, obciachu przed znajomymi i
      nie liczenia się z cudzymi uczuciami!
      Następnie wprowadziłabym słowa w czyn: 1) Znikałabym czasem na noc
      bez uprzedzenia i nie odbierałabym komórki. 2) Nie byłoby
      regularnych obiadków, prania i sprzątania. Nic przewidywalnego. 3)
      Sprowadziłabym do domu jakieś towarzycho, które by śpiewało piosenki
      biesiadne i się upiło i nie liczyło zobecnością jakiejś gó..ary w
      pokoju obok 4) Po paru tygodniach zakomunikowałabym jej, że będzie
      mieć rodzeństwo, bo chyba jestem w ciąży. Po kilku miesiącach bym to
      odwołała - ot, pomyłka! 5) Widząć ją w towarzystwie znajomych celowo
      rozchełstałabym na sobie ubranie i udawała pijaną, nawet
      przewróciłabym się na ulicy i pluła udając, że rzygam - niech ma
      gó..ara obciach! 6) Jakby mi coś fikała, zapowiedziałabym, że na
      najbliższe zebranie do jej szkoły idę w wałkach na głowie okrytych
      dyskretną siatką -dotrzymałabym słowa.
      W ogóle robiłabym wszystko, żeby poczuła, jak to jest bać się o
      kogoś najbliższego, wstydzić się za niego, patrzeć, jak doprowadza
      się do ruiny.
      Jeśli by się gó..ara nie opamiętała, jak najszybciej kupiłabym jej
      mieszkanie i wręczyła klucze oraz wyznaczyła comiesięczną pensję i
      adieu Fruziu! - tylko do 14 lat dzieci muszą mieszkać przy
      rodzicach. Wręczając te klucze życzyłabym jej miłego szorowania
      kibla albo też korzystania z obsranego klozetu - jak woli, bo oto
      właśnie jest dorosła, jak chciała i już mnie nie obchodzą szczegóły
      jej egzystencji. Adieu, Fruziu, ja tez jestem wazna i mam prawo żyć
      przyjemnie, a ty ze swoim życiem rób, co chcesz!
      Tak bym zrobiła, bo uważam, że już jest tragicznie, mimo wszystkich
      zacnych starań ona już leci na dno, więc cokolwiek się zrobi, gorzej
      być nie może! Dlatego sięgnęłabym po niekonwencjonalne środki, a nie
      po chusteczkę do nosa, walerianę i podsuwaną za każdym razem miękką
      podusię do zarzygania przez pijaną dziewuchę. Podsunęłabym jej jeża!
      • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 14.04.08, 13:44
        :-))))))))) tak się uśmiałam że aż ekran poplułam.
        Nie jestem cierpiętnicą wbrew pozorom, mam ogromny temperament , a moja córka
        jest niemal moim lustrzanym odbiciem. Stąd między innymi konflikty o pierdoły i
        awantury takie , ze mury się trzęsą .
        Pomysły, które przedstawiłaś nie przemawiają do mnie ponieważ : nie ma
        regularnych posiłków, córka często sama pierze i sprząta, prawie zawsze odbiera
        komórki ode mnie, w szkole już zrobiłam jej obciach nie raz choć w nie taki
        sposób jaki przedstawiłaś . Jej kumple się mnie obawiają .......
        Tak czy inaczej post mi sie podoba :-)
        Dzięki
        • fruzia34 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 14.04.08, 14:10
          Ha, Mojko! Podoba mi się,że masz rogi! Tak trzymaj! :)))
          Tylko ja bym na twoim miejscu nie ustawiała się w roli opoki (jej
          towarzystwo się ciebie boi, czyli jednak występujesz z pozycji
          Dorosłej), bo dopóki ty jesteś opoką, ona wie, że może broić i
          zawsze będzie miała w tobie oparcie.
          Ja bym się ustawiła w roli ruiny. Nie, żeby jej towarzystwo się mnie
          bało (bo oni lubia się bać tych złych, prześladujących starych),
          tylko żeby się czuło zażenowane, zniesmaczone, współczujące widząc
          matkę koleżanki jako menelkę idącą na dno. I żeby to ona nagle stała
          się "winna" w oczach znajomych, jeśli nie zaholuje cię do domu,
          zawstydzona twoją ruiną, i biorąca odpowiedzialność za ciebie. Ona -
          orosła, ty - ruina szukająca opoki... odwrócenie ról.
          Młodzież lubi być w opozycji do silnych, srogich, odpowiedzialnych
          Dorosłych. Móc sie buntować, ale wiedzieć, że jakby co - pomogą.
          Największy koszmar młodzieży to obciach i żenada oraz brak oparcia.
          I to waśnie możesz jej zafundować kreując się na "menelkę", co na
          dodatek ma nie po kolei w głowie. ja bym zasugerowała, że jej
          postępowanie doprowadza mnie do ruiny i musze zacząc pić i szukac
          ucieczki z tego domu, że nikt mnie nie rozumie, nie kocha itd, itp -
          i zaserwowałabym jej serię żałosnych, menelowatych zachowań.
          Wiem, ze pewnie jesteś za Dorosła, żeby tak grać, tak się wygłupiać
          i wyrabiać sobie złą opinię wśród sasiadów. Do takich numerów trzeba
          być bardzo niekonwencjonalną i odważną osobą, niezupełnie wyzbytą
          dziecinności w sobie. Ja bym olała opinie i zagrała ostro: najpierw
          w "menela", a potem w "adieu".
          • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 14.04.08, 14:30
            Mam plastyczną wyobraźnie i oczami duszy widzę siebie zataczającą się na placu
            zabaw, gdzie często przesiadują małolaty z moją córką :-))))
            Nie mam chyba zdolności aktorskich ale jak widać desperacja czasem wymusza
            niekonwencjonalne zachowania. Kto wie ? Może kiedyś padnę , rozchełstana na
            ławkę , na której siedzą ??
            Coś w tym jest :-))
    • arwen8 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 14.04.08, 15:31
      Warto przeczytać "Zniewolone dzieciństwo" Alice Miller. W tej
      książcę m.in. na przykładzie losu słynnej Christiany F. autorka
      doskonale wyjaśnia uczucia nastolatków, przyczyny ich sięgania po
      narkotyki, przyczyny ucieczek z domu, etc.

      Warto też się zastanowić, czy przypadkiem nie zachowujesz się w
      sposób doskonale znany Tobie z Twojego własnego dzieciństwa. Warto
      byś przypomniała sobie jaką TY byłaś nastolatką i jakie TWOJE
      zachowanie wzbudzało reakcje w Twoich rodzicach, jak się czułaś
      wobec takich reakcji.
    • magoch Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 18.04.08, 12:56
      Witam,
      Czy powstała w Tobie, choć na krótko, myśl, że córka może być
      uzależniona? Wspominałaś w kilku miejscach o upojeniu alkoholem i
      prochach. Mówiłaś o terapii. Czy jednak kontaktowałaś się z
      terapeutą uzależnień, czy tylko z psychologiem. Pytam, bo wiem, że
      to różnica. Jeżeli Twoja córka ma problem ze środkami
      psychoaktywnymi, to "zwykły" psycholog może nie pomóc, a bywa, że
      nawet zaszkodzić.
      Twoja sytuacja jest trudna. Jesteś praktycznie sama i całkowicie
      zagubiona. Nie wpuszczenie córki do domu, mogło być pierwszym
      krokiem do zmian w waszym domu, tyle tylko, że zabrakło konsekwencji
      z Twojej strony. Ze mną było podobnie, ale w porę trafiłam na grupę
      wsparcia dla rodziców i tam pozbawiono mnie wątpliwości, co do tego,
      czy dobrze zrobiłam.
      Mogłabym dużo pisać, ale najważniejsze jest to, żebyś Ty była gotowa
      sprawdzić ten trop, a jeżeli okaże się właściwy, żebyś miała odwagę
      pójść jego śladem.

      Możesz do mnie napisać, odpowiem.
      • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 23.04.08, 14:31
        Witam po kilku dniach.
        Przede wszystkim bardzo dziękuje za zainteresowanie moją sytuacją .
        Rzeczywiście wiele moich zachowań to powielane i znane mi zachowania mojej
        matki. Zdaję sobie z tego sprawę i bardzo chciałabym to zmienić ale to bardzo
        trudne.
        Jeśli chodzi o narkotyki, to miałam takie obawy i dlatego zrobiłam testy. Poza
        tym, ona wie , że ja ją sprawdzę jeśli nabiorę tylko cień podejrzeń . Córka nie
        bierze narkotyków ale ma inne nałogi: papierosy , obgryzanie paznokci. Poza tym,
        kiedy jest w stresie bardzo dużo je, a potem jest bardzo zła na siebie i cały
        świat :-). Tym ostatnim zresztą martwi się najbardziej :-).
        Próbujemy się jakoś dogadać , póki co jest lepiej . Muszę sprawić ,żeby znów
        poczuła się kochana , bo zarzuciła mi brak czułości i to że nasz pies jest dla
        mnie ważniejszy niż ona . To oczywiście nieprawda ale tak pewnie się czuje .
        Smutne to strasznie.
        Póki co to wszystko , dzisiaj mamy kolejną terapię rodzinną . Zobaczymy czego
        tam się dowiem .
        • m_zonka Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 23.04.08, 14:50
          mojko40, może wydrukuj sobie całe to forum, które załozyłaś? Dla
          terapeuty może być to jakas informacja, między innymi, jak grupa
          postrzega twoja sytuację, jak ty jesteś postrzegana w grupie, oraz
          twoja córka. Może się to przydać.
          • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 24.04.08, 12:33
            Niestety to nie takie proste. Do terapeuty nie pójdę, ponieważ córka odmówiła
            kategorycznie pójścia i to na godzinę przed wyjazdem:-(. Stwierdziła, że
            chodzi do różnych , obcych ludzi i nic z tego nie wynika . Jedyna osoba, która
            może jej pomóc to ona sama - to słowa mojej córki.
            W każdym razie nie daje się wyprowadzić z równowagi i jestem z siebie dumna.
            Uspokajam ją i siebie i czekam ....
            • ania357 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 24.04.08, 13:12
              Moze warto, zebys poszla sama?
            • agnieszka_iwaszkiewicz Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 25.04.08, 18:42
              Weszłam ponownie do tego wątku widząc, że jeszcze jest nim
              zainteresowanie. Przeczytałam, "mojko40", Pani ostatnie wypowiedzi.
              Wyraźnie zmienił się ich ton i nastrój. To dobrze, więcej w tym jest
              refleksji, trochę też złagodniały, są anaonse o zmianach ( powrót
              męża, zajęcie się sobą, próba likwidacji rozszczepienia )uważam za
              jakółki zmiany. Proszę tylko nie przechylić się w drugą stronę i nie
              stać się łagodną, ale wycofaną i trochę obojętną. Trzeba próbować to
              łączyć i nigdy, pod żadnym pozorem nie abdykować z pozycji rodzica
              czyli obrazić się, usunąć, nie podejmować deczyzji z bezsilności
              czy umeczenia.
              Oczywiście zdaje sobie sprawę i z trudności i z niuansów Pani
              sytuacji. Ale robimy tyle na ile pozwala nam forum. Trzymam kciuki.
              Agnieszka Iwaszkiewicz
              • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 28.04.08, 14:15
                To znów ja. Piszę tak sobie choć wcale nie oczekuje że ktoś mi pomoże. Musze sie
                wygadać . Może ktoś zauważy coś czego ja nie widzę ? Może doradzi mi coś czego
                jeszcze nikt nie doradził ??
                Prawdę mówiąc , nie mam już siły :-(. Córka w dalszym ciągu wagaruje.
                Prawdopodobnie, nie przejdzie do następnej klasy, nie wiem czy w ogóle skończy
                gimnazjum ? To co robi jest dla mnie strasznie bolesne. Czuje się potwornie
                bezradna , smutna , do tego targa mną wściekłość na córkę . Czuję się
                wykorzystywana i oszukiwana. Wiem,że nie jest osobą dorosłą i nie mogę tak jej
                postrzegać ale już sama nie wiem co mam robić . Wydawało mi sie oczywiste , że
                jeśli rodzice pracują to dzieci się uczą . To jest uczciwe . A to co robi moja
                córka jest podłe .
                Z drugiej strony widzę ,że córka ma jakieś problemy emocjonalne z którymi sobie
                nie radzi tylko jak długo tak ma trwać ?
                Ona będzie się upijać , oszukiwać , kłamać, wagarować ,a ja będę wyrozumiała,
                współczująca , kochająca, pracująca........... Czy 15 latka nie rozumie, że
                wykorzystuje swoich bliskich ?? Może rzeczywiście nie rozumie ??
                tak sobie piszę ,żeby rozładować złość i nie zrobić czegoś czego będę żałowała.
                • miacasa Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 28.04.08, 14:53
                  Za dużo zrzuciliście na córkę, pod pretekstem jej dobra (ojciec ciężko pracujący
                  na jej mieszkanie za granicą) oddaliliście się z mężem, nie wiem czy
                  jakiekolwiek dziecko potrafi udźwignąć "winę" za rozpad jego rodziny. Czy córka
                  was prosiła o to mieszkanie? Czy chciała by ojciec od Ciebie odszedł? Bo
                  przecież odszedł w jakimś sensie. To był Wasz pomysł na życie ale córka może
                  czuć się odpowiedzialna za to, co się między rodzicami stało. Nawet jeśli nie
                  zda do następnej klasy to jeszcze nic czego nie da się naprawić. Pojedź z nią do
                  męża, pokaż jej trochę świata, innej kultury, jakąś alternatywę dla ławki z
                  żulami. I przyciśnij męża by wracał do Polski, bo może się okazać, że zarobił na
                  luksusowy grobowiec dla jedynaczki.
                  • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 28.04.08, 15:47
                    Pewnie coś w tym jest. Może rzeczywiście przytłacza ją to dorosłe życie i
                    problemy z nim związane ? Jednak bywałyśmy u męża :-) razem z córką .
                    Córka uważa nas za wspaniałe małżeństwo, przynajmniej tak mówi :-) , kiedy mąż
                    jest w domu . Widzi że się kochamy.
                    Wiem, że świat się nie zawali jeśli nie zda do następnej klasy i to jej
                    powiedziałam ale boję się , że ona to bardzo przeżyje . Zresztą tak samo
                    twierdzi psycholog. Może się myli ??
                    Mąż niedługo wraca, tak postanowiliśmy.
                    Mam nadzieję ze jednak nie będzie tak źle jak piszesz i córa jakoś wyprostuje
                    swoje życie .
                • magoch Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 29.04.08, 11:57
                  mojko40 napisała:

                  > Ona będzie się upijać , oszukiwać , kłamać, wagarować (...)

                  Uzależnienie może być od narkotyków, ale również od alkoholu, który
                  także jest środkiem zmieniającym świadomość. W tym wszystkim chodzi
                  o funkcjonowanie człowieka, a nie to, czym i jak często się odurza.

                  Czasem można stracić dużo czasu na "testowanie" dzieci, czym się
                  trują, ale takim najlepszym testem jest obserwacja jego zachowania.
                  Kiedy pojawia się agresja słowna, zmiana zachowania, oddalenie od
                  bliskich, to może być sygnałem, że dzieje się coś złego.
                  Jeszcze szukamy winy w sobie i wszystkim na około, ale jeżeli
                  dziecko ma problem ze środkami psychoaktywnymi, to najpierw trzeba
                  zająć się tym tematem. Na poprawę relacji z rodzicami będzie czas
                  później.
                  Córka sama chce sobie z tym poradzić, może czuje, że tylko ona ma na
                  to wpływ. Ale w przypadku uzależnienia może nie dać rady sama się z
                  tego wyplątać, chociaż na pewno bardzo będzie chciała.

                  Wiem jak rodzicom trudno jest przyjąć do wiadomości, że dziecko jest
                  uzależnione, to tak, jakby świat się zawalił. Bywa, że wolimy
                  widzieć w dziecku chorobę psychiczną (sic!) byle nie uzależnienie!
                  Rozmowa z terapeutą od uzależnień wiele by w tej kwestii wyjaśniła.
                  Na rozmowę można iść samemu, bez dziecka. Przecież mieszkacie razem,
                  wiesz jak córka się zachowuje, jak długo przebywa poza domem, jakie
                  ma towarzystwo, a to są bardzo cenne informacje dla specjalisty.

                  Pozdrawiam,
                  magoch
                  • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 30.04.08, 09:32
                    Tak, rzeczywiście skupiałam sie na tym co ja czuje . Teraz staram się zrozumieć
                    ale nie mogę stać spokojnie i patrzeć jak niszczy sobie życie. Która matka
                    mogłaby to zrobić ?
                    Wiem, że jest wściekła, sfrustrowana , ma do mnie żal.
                    Możliwe, że walczę złymi sposobami ale wierzcie mi, staram się . Nawet, kiedy
                    jest chamska i ordynarna ,ja nie podnoszę głosu, mówię że mi na niej zależy, że
                    ją kocham ale musi ponosić konsekwencje swoich decyzji i czynów.
                    Dziecko twierdzi, że tak będzie dopóty, dopóki ja będę się jej czepiać :-).
                    Jednak jak się nie "czepiam" jest jeszcze gorzej. Czepianie się według niej to
                    moje prośby o powroty do domu o przyzwoitej porze, rozmowy o szkole i nauce,
                    prośby o posprzątanie po sobie.
                    Córka oczekuję ode mnie, że będzie mogła robić absolutnie to na co ma ochotę , a
                    ja będę do tego podchodziła ze zrozumieniem i cierpliwością. Czy powinnam tak
                    postąpić ??
                    Czy to, że wprowadziłam szlaban, za to że nie poszła znów do szkoły i
                    postanowiłam ją odwozić codziennie do szkoły, a jednocześnie zabrać klucze od
                    domu, ponieważ tam przesiaduje z koleżankami kiedy nie idzie do szkoły, a ja
                    jestem w pracy, jest krzywdzące dla mojego dziecka ? Zrobiłam to bardzo
                    spokojnie , a moja córka połamała krzesło w odpowiedzi z wściekłości :-)
                    Nie myślcie że się jakoś usprawiedliwiam ale wysłuchałam już tylu opinii że nie
                    jestem tak do końca pewna czy postępuje słusznie.
                • bea53 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 29.04.08, 12:11
                  Masz podejscie bardzo oceniające ją, piszesz ze jej podejscie jest podłe ale nie
                  mozesz stawiac dziecka w sytuacji ze ma byc wdzieczna za to ze Wy na nia
                  pracujecie a ona ma tylko chodzic do szkoły i gdzies tam w podtekscie byc wdzieczna.
                  Moze ona nie chce czuc sie wdzieczna, dzwigac Twojego poswiecenia, chce po
                  prostu być.
                  Dla niej jedynym sposobem na powiedzenie "nie" jest bunt, niechodzenie do
                  szkoły. Daj sobie zgodę na to ze nie zdaje, to ona bedzie powtarzac klasę, moze
                  nie chce byc tylko poslusznycm dzieckiem wdziecznym za to ze rodzice dla niej
                  sie zacharowują...
                  nie rób z tego powtarzania klasy teraz strasznej tragedii, zapracowała na to, to
                  jej zycie. pozwól jej być "podłą", ja bym tego tak nie nazwała, bo ona własciwie
                  jest podła dla siebie, zawala swoje zycie...wg reguły "na zlosc mamie odmroże
                  sobie uszy" to powtarzanie klasy to jest własnie to..wg mnie..
                  Twouimi chęciami nie zmobilizujesz dziecka, nie wtłoczysz jej w role w ktorej ty
                  byś ja widziała, na razie masz efekt odwrotny.
                  Czasem dobrze jest przestac sie zbyt koncentrowac na tym co dziecko powinno
                  zając sie sobą swoimi problemami, tylko rozumiem ze w tej sytuacji trudno nie
                  przestac sie koncetrowac...z drugiej strony to tez córka dzieki takim
                  zachowaniom ma sporo uwagi prawda?? moze o to jej chodzi...
                  moze wczesniej tej uwagi nie było....
                • arwen8 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 29.04.08, 15:53
                  mojko40 napisała:

                  > Z drugiej strony widzę ,że córka ma jakieś problemy emocjonalne z
                  > którymi sobie nie radzi tylko jak długo tak ma trwać ?

                  Zadajesz niewłaściwe pytanie. W troscę o dziecko warto zadać pytanie
                  nie "jak długo tak ma trwać?" lecz "JAKIE problemy emocjonalne ma
                  córka i JAK ja moge jej pomóc je rozwiązać". Warto też zadać sobie
                  pytanie DLACZEGO.

                  Z Twoich postów wynika, że nadal nie wiesz, co konkretnie dręczy
                  Twoją córkę. Całkiem możliwe, że ona sama nie wie, nieumie
                  sprecyzować. Ale to TY w tym układzie jesteś dorosłą osobą, matką, a
                  więc to TWOIM obowiązkiem jest zrozumieć i pomóc córcę poradzić
                  sobie z problemami emocjonalnymi, dotrzeć do ich źródła. Może się
                  okazać, że to Twoje wcześniejsze (nieświadome) zachowanie jest tym
                  źródłem i myłś ta napawa Ciebie ogromnym lękiem. Może nie chcesz
                  wiedzieć, co i dlaczego czuje Twoja córka, bo boisz się, że możesz
                  usłyszeć oskarżenia pod swoim adresem, a to nie jest wcale
                  przyjemne...

                  Ale co by się stało, gdybyś przyznała córcę rację? Gdybyś się
                  przyznała do winy? Co by się stało, gdybyś ją przeprosiła? Szczerze,
                  bez dodatkowych "ale", bez oskarżeń, kazań, pouczań, etc. Czego się
                  najbardziej obawiasz?

                  > tak sobie piszę ,żeby rozładować złość

                  Dobrze, że piszesz. Szkoda tylko, że nie piszesz, by ZROZUMIEĆ co
                  czuje Twoja córka. Skupiasz się wyłącznie na sobie, swoim cierpieniu
                  i swojej złości do córki. To prawda, to co przeżywasz jest trudne i
                  bolesne. Ale to jest jeszcze trudniejsze i bardziej bolesne dla
                  Twojej córki. Ona wciąż jeszcze jest dzieckiem! I potrzebuje Twojego
                  współczucia, zrozumienia i wsparcia. Nie karcenia, umniejszania,
                  moralizowania, porównywania, upominania, szantażowania.

                  Sięgnij po książki Alice Miller ("Dramat udanego dziecka", "Bunt
                  ciała", "Zniewolone dzieciństwo" - szczególnie tę ostatnią polecam
                  ze względu m.in. na analizę historii Christiany F., narkomanki).
                  Sięgnij do wspomnień z wlasnego dzieciństwa i wieku dojrzewania.
                  Jaka byłaś w wieku swojej córki? Jak się zachowywałaś? Jak
                  zachowywała się wówczas Twoja matka? Czy nie zachowujesz teraz się
                  przypadkiem tak samo jak ona? Czy nie powtarzasz jej słów? Zastanów
                  się, to ważne...
                  • womania Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 03.05.08, 18:48
                    witam.
                    no wlasnie, ze sie wtrace. to ona nie zda. piszesz, ze to bedzie dla
                    niej ciezkie przezycie. no i bedzie. ale ona moze chce przezywac -
                    po swojemu, nie tak jak jej narzucono, z jak najlepszej woli
                    rodzicielskiej.

                    strasznie duzo tu emocji i walki na sile.
                    napisz ku przestrodze (sama jestem mloda matka) co masz na mysli,
                    piszac, ze 'wiem, sama bledy popelnilam'. bylas zaborcza, porywcza,
                    czy jeszcze cos innego w stosunku do corki?

                    odpusc troche. kazdy ma wlasne zycie i chce je przezyc po swojemu.
                    to sa jej bledy i pozwol jej samej ponosic za nie konsekwencje. w
                    koncu nie jest juz taka bardzo mala (ciekawe co powiem, jak moja
                    bedzie w tym wieku ha ha). i NAMAWIAM NA PSYCHOTERAPIE TYLKO DLA
                    CIEBIE. oprocz tej rodzinnej.

                    pozdrawiam
                    • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 08.05.08, 12:28
                      piszę ku przestrodze. Sprzedaję mieszkanie i wyprowadzam się na drugi koniec
                      dużego miasta, a najpóźniej za rok na wieś.
                      Wczoraj dostałam telefon z pogotowia że moja córka leży na boisku szkolnym
                      zupełnie pijana. Odebrałam ją i jakoś zawlokłam do domu choć jest cięższa ode
                      mnie. Córka nie może pić , ponieważ jej organizm tego nie toleruje, nie upija
                      się tylko niemal traci przytomność. Pogotowie wezwało policje z urzędu. Potem
                      moje osobiste śledztwo skąd miała alkohol i z kim piła. Na szczęście wszystko
                      wyśledziłam, nadałam bieg sprawie . Ta osoba jest pełnoletnia więc postaram się
                      żeby miała poważne kłopoty.
                      Wszyscy "przyjaciele" z którymi piła ulotnili się i zostawili ja nieprzytomną na
                      trawniku. Córka będzie miała prawdopodobnie kuratora ale jeśli to jakoś pomoże
                      to dobrze. Ten rok szkolny zawalony i to nie dlatego że nie zdała ale z powodu
                      wagarów.
                      Poza tym, moja córka mówi że nie uważa mnie za swoją matkę i nie musi ze mną
                      rozmawiać . Na szczęście nie dałam się sprowokować i sama do niej mówiłam, a
                      potem nawet doczekałam się słowa przepraszam i kocham cię mamo.
                      Mój mąż musi wrócić jak najszybciej. Teraz wiem, że córka musiała bardzo
                      przeżyć jego wyjazd. Kiedy była mała tata był jej kumplem, ukochanym tatusiem
                      od zabaw, a potem zniknął z jaj życia . Została ukarana za nic. Teraz mówi że
                      ona nie ma ojca. Wiem, że to taki sam kaliber stwierdzeń jak to że nie uważa
                      mnie za swoją matkę ale z czegoś to wynika.
                      Tak czy inaczej nie zostawię córki samej choćbym nie wiem co usłyszała z jej ust.
                      Jeśli macie jakieś uwagi to piszcie.
                      • m_zonka Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 08.05.08, 15:30
                        Ja trzymam szczerze kciuki za Ciebie i gratuluję fantastycznej
                        refleksyjności, która tutaj (i w zyciu - jak widać też) postępuje,
                        dobrych decyzji, które podejmujesz. Wierzę, że wszystko się uda i
                        idzie ku dobremu. Kurator (oby dobry)to też dobre rozwiązanie.
                        Myślę, że jak sprawa pójdzie dwutorowo (Wasza, Twoja terapia) plus -
                        nazwijmy to - "praca sankcyjna" kuratora, przy założeniu, że to
                        odpowiednia osoba, to wszystko na pewno się ułoży.

                        Ja bym jeszcze na Twoim miejscu skonsultowała się z kims od
                        uzależnień bo jeśli córka jest od czegoś uzalezniona, to należy
                        skorzystać z opieki, doradztwa fachowca.


                        Pozdrawiam ciepło!
                        • zielonaziaba Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 09.05.08, 01:50
                          Witam. Mam 17 lat, i choć zapewne w porównaniu z Pani córką mogę
                          wydawać się aniołem, cóż, też bywały ze mną problemy, chociaż innej
                          natury.
                          Większość komentujących tutaj albo obarcza winą córkę (paskudna
                          młodzież!), albo Panią (matka zawsze winna). Ci pierwsi są "po Pani
                          stronie", ci drudzy "potępiają". Zdaję sobie sprawę, że często jest
                          Pani nierozumiana, że ludzie bardziej rozumieją sytuację zagubionej
                          nastolatki, niż rodzica. Mam 17 lat, i rozumiem, że Pani cierpi.
                          Można chodzić na terapię, i nic nie zmienić, bo terapeuta nie jest
                          człowiekiem, który naprawi Pani córkę, żeby odpowiadała Pani
                          wymaganiom. Rodzice często tak to traktują. Ale jeżeli córka ma
                          chodizć na terapię, to chyba dlatego, że sama cierpi, i chciałaby
                          zmienić to i owo w swoim życiu, nieprawdaż? Czy to jest FAJNIE,
                          upijać się, wagarować, uciekać z domu? Myśli Pani, że córka CHCE tak
                          żyć, czy chwilowo nie widzi innego sposobu?
                          Pani prowadzi wojnę. Część ludzi na forum broni jednej strony, część
                          drugiej, garstka osób pisze długie i mądre posty o tym, co można
                          zrobić- ale jakoś to do Pani nie trafia.
                          Posłuchaj, kobieto! Ja Ciebie nie oceniam! Może to zabrzmi
                          nieprzyjemnie, ale jesteś mi obojętna, za kilka dni zapomnę o Tobie
                          i o Twojej córce. Mówię to, bo szkoda mi was obu.
                          Prowadzisz wojnę, chcesz wygrać z córką, a nie jej pomóc.
                          Pielęgnujesz swoją krzywdę. Tak, córka cię krzywdzi. Ty też ją
                          krzywdzisz, kiedy oceniasz siebie jako "tą dobrą", a ją jako "złą".
                          Obie krzywdzicie się nawzajem, i nikomu nie pomoże, że będziecie się
                          nawzajem obwiniać. Zastanów się, czy jesteś jedyną osobą, która w
                          tej rodzinie cierpi. Czy to jest fajnie, robić to, co ona robi?
                          Chciałabyś się zamienić? Może zrozmienie to coś, czego "zbuntowany
                          nastolatek" nie ma prawa oczekiwać... ale w tej sytuacji sprawiłaś,
                          że jesteście wrogami. Dopóki jesteś wrogiem, możesz ją tylko zmusić
                          do tego, by zrobiła coś po Twojej myśli, ale gdybyście były po tej
                          samej stronie- mogłybyście rzeczywiście trwale cos zmienić.
                          Życzę powodzenia Wam obu.
                          Ziaba
                          • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 09.05.08, 12:09
                            Masz dopiero 17 lat , a piszesz dość dojrzale.
                            Rzeczywiście to jest wojna ale ja nie prowadzę jej z córką tylko o nią. Możliwe,
                            że nastolatki tak to odbierają , możliwe , a nawet pewne ,że ta wojna była
                            prowadzona niewłaściwymi metodami. Wiem czym są nałogi z własnego doświadczenia
                            i wiem jak potwornie niszczą życie osobie uzależnionej i jego bliskim .
                            Doświadczyłam tego od własnego ojca i nie pozwolę żeby moja córka zniszczyła
                            sobie życie . Nawet gdybym miała za to zapłacić czasową niechęcią dziecka do mnie.
                            Pytasz czy chciałabym się z nią zamienić ? To dość podchwytliwe pytanie :-)
                            Gdybym mogła pozostawić sobie obecne doświadczenie , to tak, tak, tak. Wreszcie
                            ktoś zdjąłby ze mnie ta całą odpowiedzialność , która mnie przygniotła do ziemi
                            .....
                            A tak poważnie to masz wiele racji : ładnie i niezwykle precyzyjnie to nazwałaś
                            : "pielęgnuję swoja krzywdę. Krzywdzimy się nawzajem....
                            Rzeczywiście, w tej chwili jesteśmy wrogami i tak naprawdę tylko ja mogę to
                            zmienić .
                            Tak czy inaczej dziękuję za twój wpis, jest cenny ze względu na twój młody wiek
                            i naświetlenie sprawy z punktu widzenia młodej osoby.
                            Pozdrawiam ciepło
                            • arwen8 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 09.05.08, 16:17
                              mojko40 napisała:

                              > Wiem czym są nałogi z własnego doświadczenia i wiem jak potwornie
                              > niszczą życie osobie uzależnionej i jego bliskim. Doświadczyłam
                              > tego od własnego ojca i nie pozwolę żeby moja córka zniszczyła
                              > sobie życie.

                              Czy wiesz, że właśnie w tym zdaniu zawarłaś KLUCZ do problemu? Ty
                              nie walczysz z córką czy jej nałogami. Ty cały czas walczysz ze
                              swoim ojcem! Problemy Twojej córki obudziły w Tobie dawne lęki i
                              wściekłość, jej uzależnienie i zachowanie przypomniało Ci o
                              zachowaniu ojca. Kiedy krzyczysz na córkę i wyrzucasz ją z domu, to
                              tak naprawdę krzyczysz na ojca i to ojca pragniesz wyrzucić z domu.

                              Wściekłość, której być może nigdy nie byłaś w stanie w pełni odczuć
                              i wyrazić w stosunku do swojego ojca teraz nie pozwala Ci spójrzeć
                              na córkę z ogromnym współczuciem i zrozumieniem.

                              Jakie są twoje relacje z ojcem? Jak o nim myślisz i opowiadasz
                              innym? Czy czujesz/mówisz, że mimo wszystko go kochasz, szanujesz,
                              rozumiesz? Czy wybaczyłaś ojcu? Jak myślisz o sobie samej z
                              dzieciństwa? Co czujesz do siebie z tamtych lat? Znalezienie
                              szczerych odpowiedzi na te pytania pomoże Ci zmienić stosunek do
                              córki. By móc pomóc jej musisz najpierw POMÓC SOBIE. Nie da się
                              inaczej.
                            • zielonaziaba Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 10.05.08, 01:32
                              Pani nie jest w stanie zwalczyć złego zachowania córki. Pani może
                              tylko stworzyć środowisko, w którym córka będzie miała SZANSĘ coś
                              zmienić. Dziecko jest człowiekiem, ma wolną wolę, i samo decyduje o
                              swoim postępowainu- dlatego może się zdarzyć, że nawet przy
                              najlepszym wsparciu z Pani strony, córka nie wróci do normalności.
                              Pani jest zdesperowaną matką, która próbowała wszystkiego. To nie
                              pomaga. Czasami pani krzyczy, odtrąca, a czasami błga, użala się nad
                              sobą i "nie ma już łez". Pierwsze niszczy resztki zaufania, drugie
                              jest żałosne. Córka nie ma w Pani oparcia. Pani nie jest
                              autorytetem. Dziecko czy nastolatek, nawet jeżeli się do tego nie
                              przyznaje i nie jest tego świadomy, potrzebuje autorytetów,
                              potrzebuje dorosłych na których mógłby polegać. Na zasmarkanej,
                              zdesperowanej, użalającej się nad sobą mamusi nie można polegać.
                              Pani może zapewnić córce warunki do "wyzdrowienia", ale
                              nie "wyleczy" jej Pani na siłę, ani nie zrobi nic za nią. To jest
                              jej walka, jej wojna, a Pani chciałaby wziąć tę walkę na siebie. Tak
                              się nie da. Gdy dzieci chorują, rodzice też często chcieliby
                              wziąść "walkę" na siebie, ale tak się nie da. To jest JEJ walka o
                              siebie, a nie Pani walka o córkę. Pani może tylko stworzyć
                              odpowiednie warunki, wspierać, być konsekwrntną. Jeżeli ma Pani
                              wątpliwości, czy to, co piszę, nie jest podyktowane młodym wiekiem i
                              moim własnym buntem, proszę porozmawiać z psychologiem córki. Pani
                              ma własne problemy, ale tu o nich nie mówi. One też mają wpływ na
                              córkę. Powinna Pani myśleć również o sobie, to źle, gdy rodzic
                              wszystko robi dla dziecka, a nic dla siebie, to wcale nie sprzyja
                              szczęsciu dziecka. Moja matka długo uważała, że jej depresja nie ma
                              na mnie żadnego wpływu, ale to nieprawda: słaby, bezradny rodzic nie
                              wychowa silnego, optymistycznego, odważnego dziecka.
                              Pozdrawiam i życzę powodzenia
                              Ziaba

                              PS. Cztery lata wcześniej matka zaprowadziła mnie do psychologa, bo
                              miałam nerwicę. Chdziłyśmy na różne terapie, i nic to nie dało.
                              Matka "robiła wszystko, żeby pomóc temu dziecku". Jakbym była
                              wadliwą rzeczą... Nic to nie dało. Gdy później zaczęłam sprawiać
                              kłopoty, byłam karana, ale nikt niepróbował mi pomóc. Gdy
                              wagarowałam, wychowawca pytał przy całej klasie czy mam jakiś
                              problem (jakby ktokolwiek normalny chciał się zwierzać przy całej
                              klasie). Mi samej było źle i sama zdecydowałam się pójść do
                              psychologa.
                              Dziecko jest samodzielnie myślącym człowiekiem. Ma wolną wolę. Nie
                              można go poprostu wysłać na terapię, i oczekiwać że wróci grzeczne,
                              bo to nic nie da. Gdy wszystkie moje sukcesy matka przypisywała
                              swoim "metodom" i terapii, zachowywałam się źle z czystej przekory.
                              Nie można zmienić człowieka wbrew jego woli, nie można sprawić, by
                              czegoś chciał. To wywołuje tylko bunt. Proszę dać spokój
                              z "próbowaniem wszystkiego" i zastanowić się, czego córka tak
                              naprawdę od Pani potrzebuje.
                              • 123redomino Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 10.05.08, 11:14
                                Jest jeszcze wiele ważnych pytań bez odpowiedzi. A czy mogłaby Pani
                                choć pokrótce opisać dzieciństwo córki, wasze relacje jak miała 1,5,
                                czy 10 lat? Jak była wychowywana, traktowana, co lubiła a czego nie
                                i jakie w trakcie waszego wspólnego życia zachodziły zmiany ? To
                                mogłoby wiele wyjaśnić...
                                p.s. Czy wspólnie z córką zdarzało się Wam bądź nadal zdarza wspólne
                                oglądanie zdjęć, przywoływanie wspomnień, śmiech z jakichś minionych
                                wydarzeń?
                                Pozdrawiam i czekam.
                                • arwen8 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 10.05.08, 19:12
                                  123redomino napisała:

                                  > A czy mogłaby Pani choć pokrótce opisać dzieciństwo córki

                                  Równie ważne jest też dzieciństwo samej Pani Mojko. To właśnie ono
                                  wpływa na to, w jaki sposób teraz reaguje na problemy swojej córki.
                                  • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.05.08, 08:46
                                    Bardzo dziękuje za zainteresowanie i odpowiedzi.
                                    Czytam arwen8 twoje wypowiedzi z wielkim zainteresowaniem i podświadomie wiem
                                    że masz wiele racji. Przyznam się też że nie od razu przyjęłam to do wiadomości :-)
                                    Mój ojciec nie żyje od kilku lat. Teraz jestem osoba dorosłą i wybaczyłam
                                    rodzicom wszystkie błędy. Prawdę mówiąc więcej miałam do wybaczenia matce niż
                                    ojcu. Ojciec choć pił był bardzo dobrym człowiekiem, łagodnym i wiem że nas
                                    kochał. Natomiast matka była bardzo wymagająca i ostra, to ona nas wychowywała
                                    i wiem, że to co dzieje się w moim domu jest w dużej mierze wynikiem jej metod
                                    wychowawczych.
                                    Jako osoba dorosła wiem dlaczego postępowała tak ,a nie inaczej . Szkoda tylko
                                    że za wszystkie moje lęki i smutne dzieciństwo płaci moje dziecko. A tak
                                    bardzo chciałam tego uniknąć :-(.
                                    Najgorsze jest to, że pomimo tej świadomości, którą nota bene mam od niedawna
                                    tak trudno jest mi zmienić swoje postępowanie o 180' ale staram się i będę się
                                    starała jeszcze bardziej.
                                    Pozdrawiam
                                • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.05.08, 09:01
                                  Córka miała bardzo dobre relacje z ojcem . Był jej kumplem, kimś z kim wariowała
                                  i wygłupiała się . Ja byłam raczej od wychowywania, opatrywania potłuczonych
                                  kolan...
                                  Ojciec wyjechał kilka lat temu i teraz wiem, że to też miało wpływ na
                                  teraźniejsze jej problemy.
                                  Tak, czasem oglądamy zdjęcia ale ostatnio rzeczywiście bardzo rzadko.
                              • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.05.08, 08:57
                                Zielonaziabo , jestem pod wrażeniem twoich wypowiedzi.
                                Jak na tak młody wiek są naprawdę niezwykle wyważone i rozsądne. Pewnie wynika
                                to z twoich własnych doświadczeń.
                                Każdy człowiek ma swoją własną historię i przez jej pryzmat ocenia pewne
                                wydarzenia, podejmuje decyzje, buduje swoje życie.
                                Moje życie i zachowanie jest pokręcone ale mam nadzieję że odkrycie przyczyn
                                tego stanu pomoże mnie i mojej córce przerwać błędne koło w którym się znalazłyśmy.
                                W każdym razie staram się żeby córka znów nabrała do mnie zaufania ale wiem że
                                to wymaga czasu. Postanowiłam od tego zacząć , a żeby to osiągnąć zajęłam się
                                sobą i swoja własną psychiką :-)
                                Pozdrawiam
                                • arwen8 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.05.08, 16:48
                                  mojko40 napisała:

                                  > mam nadzieję że odkrycie przyczyn tego stanu pomoże mnie i mojej
                                  > córce przerwać błędne koło w którym się znalazłyśmy.

                                  Tak, Mojko, odkrycie przyczyn jest bardzo ważne i niezbędne w
                                  procesie zmiany zachowania i reagowania. Dobrze, że o tym piszesz.
                                  Chciałabym jednak uczulić Ciebie na to, że samo tylko odkrycie
                                  przyczyn nie przerywa błędnego koła. Nie wystarczy zrozumienie
                                  intelektualne (aczkolwiek jest ono niezbędne). Żeby przestać raz i
                                  na zawsze powielać szkodliwe schematy potrzebne jest również
                                  zrozumienie EMOCJONALNE.

                                  To jest niestety trudniejsze do osiągnięcia, ponieważ wymaga chęci
                                  powrotu do własnych bolesnych wydarzeń z przeszłości. Wiadomo, że
                                  każdy z nas wolałby jednak do tego nie wracać. Staramy się unikać
                                  tego bólu, tłumić go w sobie, wypierać. Przekonujemy siebie, że to
                                  było bardzo dawno temu, że nie jest już istotne, że przecież
                                  wybaczyliśmy naszym rodzicom, etc. W tym właśnie tkwi odpowiedźna
                                  pytanie dlaczego wciąż nie możemy przerwać błędnego koła powielania
                                  tych samych zachowań.

                                  Emocjonalne zrozumienie o którym piszę m.in. polega na
                                  świadomym "powrocie" do tamtych traumatycznych wydarzeń,
                                  odnalezieniu prawdziwych uczuć na które wówczas nie mogliśmy sobie
                                  pozwolić (uczuć, należących do dziecka, którym wówczas byliśmy) oraz
                                  na świadomym PRZEŻYCIU tych uczuć (czyli na niemal fizycznym
                                  odczuciu ich w naszym ciele).

                                  Spróbuję opisać najbardziej rozpowszechniony problem - klapsy.
                                  Wyobraź sobie dwójkę dzieci dorastających w surowej rodzinie, gdzie
                                  panuje dyscyplina, a każde najmniejsze przewinienie jest karane
                                  laniem. Teraz wyobraź sobie, że te dzieci dorastają, mają udane
                                  życie zawodowe i towarzyskie, są osobami szanowanymi, zakłądają
                                  własne rodziny, mają dzieci. Osoba A daje klapsy swojemu dziecku,
                                  twierdząc, że to "dla jego dobra". Osoba B nie uznaje i nie stosuje
                                  żadnej przemocy wobec swojego dziecka, szanuje wszystkie jego
                                  uczucia, stwarza poczucie bezpieczeństwa, mądrze określa granice.
                                  Pytanie, DLACZEGO? Skąd taka rozbieżność w metodach wychowawczych u
                                  dwóch osób, które na wlasnej skórze doświadczyły przemocy
                                  (psychicznej, fizycznej, emocjonalnej) i były wychowywane w
                                  rodzinach autorytarnych?

                                  Osoba A, kiedy zapytasz ją o jej dzieciństwo powie Ci bez chwili
                                  namysłu, że było szczęśliwe. Ewentualnie może się przyznać, że było
                                  trudne, ale w końcu przecież nikt nie jest idealny. Powie Ci, że
                                  dostawała klapsy/lanie, które były "dla jej dobra", na które
                                  zasłużyła bo była złym/niegrzecznym/rozbrykanym dzieckiem. Powie Ci,
                                  że te klapsy nie miały żadnego wpływu na jej późniejsze życie, albo
                                  że "wyszły jej na dobre". Powie Ci, że wybaczyła rodzicom, nie czuje
                                  do nich żadnego żalu czy złości, nie ma żadnych przetensji. Powie,
                                  że całkowicie rozumie, kocha, szanuje i wspólczuje im.

                                  Osoba B, kiedy zapytasz ją o to samo, powie Ci, że była dotkliwie
                                  bita i upokarzana w dzieciństwie. Powie Ci jak bardzo przez to
                                  cierpiała, czuła się bezwartościowa, niekochana, samotna. Powie Ci
                                  jak bała się i nienawidziłą rodziców i jak nie wolno jej było
                                  pokazać tych uczuć, nie wolno było nawet płakać. Powie Ci, jak będąc
                                  już osobą dorosłą miała niskie poczucie własnej wartości, była
                                  uległa i zalękniona, spragniona akceptacji innych, etc. Powie Ci też
                                  jakiego wysiłku musiała dokonać by wreszcie przyznać przed samą
                                  sobą, że jako dziecko nie zasługiwała na tak okrutne traktowanie, że
                                  nie było w tym jej winy, i że żaden kochający rodzic nie okazuje w
                                  ten sposób swojej "miłości". Powie Ci, ile łez wylała, ile bólu
                                  wykrzyczała, ile lęków przeżyła, zanim pozwoliła sobie w pełni
                                  odczuć swoją nienawiść do rodziców, zanim wreszcie przyznała sobie
                                  prawo do niekochania osób, które nie kochały jej jako dziecka. Powie
                                  Ci, jak wiele odczuwa współczucia dla siebie z przeszłości i jak nie
                                  czuje już potrzeby usprawiedliwiania swoich rodziców za czyny, dla
                                  których nie ma żadnego usprawiedliwienia.

                                  Osoba A zupełnie nieświadomie skrzywdzi swoje dziecko w ten sam
                                  sposób, w jaki sama została skrzywdzona (może nawet powtarzać
                                  dokladnie te same umniejszające i raniace słowa, które sama słyszała
                                  od rodziców; może w ten sam sposób popychać dziecko, ciągnąć za
                                  włosy, lać pasem, etc.). Nawet jeśli zatrzyma się na chwilę i
                                  zauważy, że zachowuje się dokładnie tak, jak jej rodzice, to nie
                                  będzie umiała nad tym zapanowac, nie będzie w stanie przerwać błędne
                                  koło. To dlatego, że osoba A nigdy nie odważyła się przyznać (i
                                  zintegrować do swojej świadomości) ogrom swojego dziecięcego
                                  cierpienia, odrzuciła je, wyparła, zaprzeczyła. Jej dziecko kiedyś
                                  dorośnie i prawdopodobnie przekaże podobny model "wychowania" swoim
                                  dzieciom, również bijąc je "dla ich dobra".

                                  Osoba B będzie w pełni świadoma wyrządzonej jej w dzieciństwie
                                  krzywdy i jej skutków. Ponieważ będzie pamiętała swoje uczucia (i
                                  reakcje swojego ciała) z dzieciństwa, będzie akceptowała swoje
                                  cierpienie i niesprawiedliwość, której wówczas doświadczyła, a więc
                                  nigdy nie skrzywdzi własne dziecko w podobny sposób. Będzie
                                  natomiast w pełni rozumiała jego uczucia, potrzeby i pragnienia, i
                                  będzie je szanowała. Współczucie, które odczuła dla samej siebie z
                                  okresu dzieciństwa nauczy ją współczucia dla własnego dziecka (i
                                  innych osób). Jej dziecko wyrośnie na osobę kochającą i szanującą
                                  siebie i innych, osobę spełnioną i świadomą. Nigdy nie uderzy i nie
                                  umniejszy swoje dziecko.

                                  > żeby to osiągnąć zajęłam się sobą i swoja własną psychiką

                                  Gratuluję tej bardzo ważnej decyzji. Życzę powodzenia i odwagi w
                                  bolesnym odkrywaniu prawdy o sobie i swojej przeszłości! polecam raz
                                  jeszcze lekturę "Zniewolonego dzieciństwa" Alice Miller (oraz jej
                                  innych książek), która bardzo Ci pomoże w tym procesie.



                                  • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 13.05.08, 07:37
                                    arwen8 jeszcze raz bardzo ci dziękuję za tak obszerne wpisy. Nawet nie wiesz
                                    jak bardzo mi pomagają .
                                    Książkę kupię i przeczytam najszybciej jak to możliwe.
                                    A swoją drogą , to nieprawdopodobne i przerażające jak bardzo można skrzywdzić
                                    ukochane i bezbronne osoby , zupełnie nie zdając sobie sprawy z tego co się
                                    właściwie dzieje .
                                    Jest mi naprawdę przykro :-(
                                    • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 17.06.08, 08:03
                                      Nie bardzo wiem co mam zrobić więc piszę znów na forum. Może wy mi znów coś
                                      poradzicie ?
                                      Moje dziecko znów zwiało z domu. Najgorsze jest to że nie było żadnego powodu
                                      żeby tak sie stało. Wyszła na chwilę zobaczyć się z koleżanką , a za jakąś
                                      godzinę przysłała smsa że ma bezpieczny nocleg i nie wraca do domu na noc. Nie
                                      wróciła już drugą noc.
                                      Wiem, że chciała iść na jakąś imprezę ale kilka dni wcześniej znów wróciła o 2
                                      nad ranem i szukałam jej ja, jej chłopak i jego brat, bo wszystkich oszukała że
                                      wchodzi do domu. Weszła do klatki, a potem zawróciła i poszła nad rzekę .
                                      Córka od wrześnie będzie w ośrodku szkolno wychowawczym. To ośrodek otwarty, od
                                      poniedziałku do piątku ,a weekend w domu ale tam trafi. Czekam na decyzję po
                                      wszystkich kwalifikacjach ale prawdopodobnie ją tam przyjmą.

                                      W tej chwili nie wiem co mam robić ? Z jednej strony powinnam zgłosić sprawę na
                                      policję , a z drugiej wiem że jest zdrowa i trzyma się niedaleko domu. Wczoraj
                                      rozmawiałam z jej chłopakiem. Co prawda nie powiedział gdzie córka jest ale
                                      przynajmniej wiem że jest cała i zdrowa.
                                      Zaczynam się zastanawiać czy córka jest zdrowa psychicznie ?? Sama mówi że nie
                                      jest normalna :-) ale myślę że to taka poza.
                                      Jestem zmęczona i prawdę mówiąc chciałabym tym wszystkim rzucić w cholerę i
                                      wyjechać bardzo daleko.
                                      Aha, córka nie wzięła kluczy od domu więc nie może wrócić kiedy mnie nie ma.
                                      Czy ktoś ma jakiś pomysł ??
                                      • bea53 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 17.06.08, 10:42
                                        Ja mysle ze Twoja corka jest zdrowa psychicznie ale jest nadmiernie
                                        kontrolowana. W sytuacji kiedy ma przekaz "tylko sie ucz" my zrobimy resztę i
                                        "wszytsko dla Ciebie", dl aniej bunt jest jedyna mozliwoscia wyrazenie siebie i
                                        zburzenia porządku i wpływu na rzeczywiostośc zastaną. Teraz juz wszytsko daleko
                                        zaszło...ale lepiej nie zglaszac na razie na policje bo bedzie znow ufront
                                        walki..do tego Twoje pszypuszczenia czy córkja jest zdrowa psychicznie pokazują ze
                                        składasz mimochodem cała wine za sytuacje na nia albo na jej psychikę a nie to
                                        ze oczekiwania i to co bylo wczesniej, zle metody wychowawcze i proby wlozenia
                                        dziecka do waszych oczekiwana spelzy na niczym i za daleko zaszly co trudno
                                        odkręcic..

                                        • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 17.06.08, 11:04
                                          Ja też myślę że jest zdrowa :-) tak tylko piszę , bo ona tak mówi.
                                          Czuję , że nie powinnam tego zgłaszać na policję i tego nie zrobię . Póki co
                                          skontaktowałam się z tyloma jej znajomymi z iloma mogłam i poprosiłam o pomoc .
                                          Chciałam tylko dowiedzieć się czy jest bezpieczna , o taką informację
                                          poprosiłam jeśli nie będzie chciała wrócić.
                                          Echh, lekko ie jest.
                                          • bea53 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 17.06.08, 11:08
                                            Moze warto zaryzykowac i nie dawac jej sygnałow jak bardzo ją kontrolujesz i
                                            wypytujesz znajomych. Wrzuc na luz jakby miala sobie cos zrobic juz by sie
                                            stalo9 czy bedziesz trzymac ręke na pulsie czy nie a jak kontrolujesz to tak
                                            zeby ona myslala ze masz wlasciwie to gdzies i jej zycie je problem.Nie
                                            zalatwiaj wszytskiego za nia
                                            • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 17.06.08, 12:08
                                              Ja wyraźnie dałam znać, że chcę tylko wiedzieć czy jest bezpieczna i zdrowa .
                                              Tylko takiej informacji oczekuję .Jeśli nie chce wracać do domu to trudno , jej
                                              wybór.
                                              Właściwie to o jej bezpieczeństwo jestem dość spokojna . Jest dość sprytna choć
                                              nie takich cwaniaków życie skopało :-(
    • kocybia Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.05.08, 11:41
      Każde dziecko i każdy człowiek jest inny, ale moja mama powiedziała
      kiedyś, że ona nigdy nie wygoniła by swojego dziecka z domu i zawsze
      by je przyjęła z powrotem, choćby popełniło najgorszą
      zbrodnię.Dlaczego? Dłatego że w domu zawsze jest nadzieja,że ktoś
      się poprawi,natomiast poza domem nigdy nie wiemy co nasze dziecko
      robi i wjakim towarzystwie przebywa.
      Czasami dobrze jest pomyśleć nad obrazem naszego zachowania,wtedy
      widzimy czasami nasze błędy i możemy je bardziej obiektywnie ocenić.
      Ja mam 14-letniego syna. Też zdażyło mu się zasiedzieć u kolegów o 2-
      4 godziny za długo. Dostał karę na nie wuchodzenie z domu do kolegów
      i zakaz przychodezenia ich do domu, o czym sam musi ich poinformować.
      Na razoe to działa. Ja, jak wyzywam dzieci za naganne zachowanie to
      zawsze wtedy mówię im że ich kocham, ale takiego zachowania nie
      akceptuję.
      • ewik35 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 17.06.08, 10:29
        A czy tata córki jest juz w domu ? Może to znak protestu - że pomimo
        jej sygnałów... sytuacja w domu się nie zmienia....Ma Pani jakieś
        wsparcie ?
        • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 17.06.08, 11:05
          Jeszcze nie , 5 lipca wraca. Niestety jestem sama jak palec. Dziadkom nie
          chcę mówić bo to starsi ludzie i boje się że to im skróci życie , a tego bym nie
          chciała.
          • ewik35 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 17.06.08, 11:23
            Może zawiąż jakieś porozumienie z jej chlopakiem ? Potraktuj go jak
            łącznika. Niech jej powie, że czekasz na nia w domu...napewno
            wróci....
            • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 17.06.08, 12:12
              Jej chłopak sam niedawno przeszedł podobną sytuację . Odprowadził ją do domu
              wieczorem , a ona uciekła spod drzwi mieszkania jak tylko on poszedł do domu.
              Szukał jej potem pół nocy razem ze mną i bardzo to przeżył . Prosiłam go już o
              przekazanie córce informacji ode mnie. Jeśli o to chodzi to on sam nie rozumie
              dlaczego ona ucieka .
              Może powinnam całkowicie odpuścić ??
              • justajak Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 17.06.08, 13:28
                Zupełnie przypadkowo weszłam na to forum bo pomyślałam, że znajdę
                radę jak rozwiązać problem z dorastająca córka jeszcze nastolatką i
                widzę że masz problem podobny do tego który ja przerabiałam kilka
                lat temu. Moja córka miała 13 lat jak zaczę ły sie wagary, Rożne
                towarzystwo koleżanki których nie akceptowałam. Było różnie raz
                tragicznie czasem trochę lepiej. Odchodziłam od zmysłow i nie
                potrafiałam znależć drogi do córki. Porady psychologów skrajne jeden
                kazał przytulać drugi iść na policję. W końcu sama sobie odpuściłam
                bo w pewnym momencie stwierdziłam że pora pomyśleć o sobie.
                Powiedziałam córce,że jeżeli nie przemyśli pewnych spraw i nie zmini
                swego postępowania w momencie ukończenia 18 lat stoi z walizką na
                progu i zamykam drzwi z drugiej strony. Od roku jest już dużo lepiej
                nie jest idealnie ale ja widzę dużą zmianę na lepsze. Córka 30
                sierpnia kończy 18 lat i już od paru miesięcy martwi się że będzie
                niedługo pełnoletnia i będzie sama odpowiadała za swoje czyny.
                Chyba trochę dorosła. Radzę Ci spasuj trochę i pomyśl o sobie.
                Pomyśl co zrobiłaś dla córki a co ona dla Ciebie. Dzieci nie są po
                to by brać one też musza dawać.Świat nie kręci się tylko wokół
                ich"pępka". Każdy z nas ma jedno życie i od nas zależy jak je
                przeżyjemy. Ja zawsze mówię, że każdy cel jest do osiagnięcia i
                prowadzi do niego droga prosta lub kręta, którą dziecko wybierze to
                już jego sprawa i moja córk ajuz to wie.
                • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 17.06.08, 14:02
                  Dziękuję za odpowiedź. Masz rację , też do tego doszłam ale to trudne. Nie ma
                  urlopu od bycia mamą :-).
                  Trzeba się wyluzować i pozwolić jej ponosić konsekwencje swoich czynów.
                  Muszę przyznać , że moja praca nad sobą przynosi jednak skutki. Jeszcze miesiąc
                  temu odchodziłam od zmysłów w takiej sytuacji, a teraz tylko chwilami się
                  martwię :-))
                  • fajka7 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 24.06.08, 18:15
                    A czy Twoja praca nad soba, o ktorej ostatnio czesto wspominasz
                    odbywa sie pod okiem specjalisty, czy moze na wlasna reke?
                    Zdecydowalas sie na terapie indywidualna?
                    • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 06.11.08, 11:07
                      Pewnie zapomnieliście już o mnie i mojej córce ale opowiem co się dzieje i
                      poproszę o opinie .
                      Otóż od ostatniego wpisu wydarzyło się bardzo wiele:
                      Okazało się że córa ma problem z narkotykami ( odwiedziłam z nią kilku
                      psychologów, psychiatrę oraz specjalistę od uzależnień I wyszło szydło z worka
                      ). Tak czy inaczej podjęłam jedną z najtrudniejszych decyzji w życiu i
                      umieściłam córkę w ośrodku terapii uzależnień . Nawiasem mówiąc Sąd , który
                      prowadził inną sprawę córki nieco mnie "zachęcił" do podjęcia takiej decyzji:-))
                      Niestety po kilku tygodniach złamała zasady i musiałam ja przenieść do innego
                      ośrodka.
                      Z tego drugiego uciekła po miesiącu,. Znalazłam ją i odwiozłam z powrotem. Na
                      szczęście zgodzili się ją przyjąć.
                      Po drugiej ucieczce zaczęło się poprawiać , przynajmniej takie sprawiała
                      wrażenie. Miała zacząć chodzić do szkoły...
                      Wczoraj dostałam telefon że znów uciekła.
                      Po konsultacji z terapeutami podjęłam decyzję że wróci znów do ośrodka (tego lub
                      innego) . To zależy czy zechcą ja tam przyjąć po raz kolejny.
                      Ja od kilku miesięcy jestem na terapii indywidualnej DDA i czuję się lepiej
                      :-)) . Jestem świadoma wielu rzeczy, na które byłam wczesnej ślepa.
                      Moje pytanie brzmi : czy uważacie że postępuje słusznie ? Ja decyzje podjęłam
                      ale zawsze dobrze usłyszeć opinie innych, niezaangażowanych .
                      Z góry dziękuję .
                      • to_ja76 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 06.11.08, 12:30
                        przykro mi ale ja chyba bym sobie odpuściła dosłownie i w przenośni
                        • mwiktorianka Re: 24 lata i dwoje dzieci 06.11.08, 13:18
                        • mwiktorianka Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 06.11.08, 13:59
                          Na początek przepraszam za ten wpis wyżej,wkradł się błąd.mojko ja
                          mam bardzo podobne kłopoty z 17 letnim synem.Wszystko ciągnie się
                          już ładnych kilka lat.Nie wydarzyło się nic takiego co mogło
                          spowodować tę lawinę,nie twierdzę,że nie popełniłam błędów bo
                          napewno je popełniłam,ale po bardzo długim czasie szukania winy
                          wyłącznie w sobie ,analizowaniu tego wszystkiego doszłam do
                          wniosku,że w dużej mierze wpływ na to co się dzieje ma jego
                          charakter.Problemy z nim narastały powoli im był starszy tym było
                          gorzej,nie pomagały długie rozmowy,tłumaczenia,prośby,ani w końcu
                          kary.Nie działało po prostu nic!Zaczęły się wagary,palenie
                          papierosów, narkotyki,kradzięże pieniędzy w domu oraz u babci oraz
                          ucieczki z domu.Dwa razy nie zdał w gimnazjum raz w drugiej,a potem
                          w trzeciej klasie,doszło do tego,że wogóle przestał chodzić do
                          szkoły.Z tego powodu ma obecnie kuratora.Do szkoły zaczął
                          chodzić,ale i tak nie chodzi na wszystkie lekcje.Sytuacja jest
                          beznadziejna jak na razie,ja jestem u kresu sił.Ogarnia mnie rozpacz
                          jak o tym wszystkim myślę,czuję się bezradna,a to najgorsza rzecz
                          dla rodzica.Były wizyty u psychologa,terapia,które nic nie
                          pomogły.Tak jak tu ktoś napisał nie jesteśmy w stanie pomóc naszym
                          dzieciom,to one same muszą tego chcieć.Dla mojego syna jesteśmy
                          wrogami nr 1,choć zapewniałam go o tym,ze jedynymi osobami na tym
                          świecie,które kochaja go zawsze i bezwarunkowo jesteśmy my
                          rodzice.Najważniejsi i najmądrzejsi są koledzy,dom traktuje jak
                          hotel.Przychodzi tylko po to by zjeśc,przespać się,wykąpać i założyć
                          świeże ciuchy.Nie ma mowy o żadnym dogadaniu się,ponieważ dogadanie
                          się wyglada tak,że umawiamy się,a następnie my mamy dotrzymywać
                          warunków umowy,a syn nie.Na koniec chciałabym się odnieśc do tego co
                          niektóre z was tu napisały;dziewczyny uwierzcie mi,że łatwo się
                          komus radzi dopóki samemu nie znajdzie sie w takiej sytuacji.Ja
                          kiedyś też słysząc nawet w telewizji o kłopotach z dziećmi
                          mówiłam,że ja to bym zrobiła tak czy tak...rzeczywistość jednak mnie
                          przerosła.Co innego radzić,a co innego zastosować w
                          praktyce....uwierzcie mi.
                          • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 06.11.08, 14:43
                            Bardzo mi przykro :-( wiem co czujesz. Nie myślałaś o tym żeby umieścić syna w
                            ośrodku ?? Pisałaś , że ma problem z narkotykami . Wiesz, teraz już wiem , że
                            moja miłość do córki nie może mnie zaślepiać . Ona nie ma prawa niszczyć nikomu
                            życia.
                            Terapeuci z którymi jestem od kilku miesięcy w kontakcie mówią jasno, że przy
                            uzależnieniach bardzo ważne są jasne komunikaty i konsekwencja. Moja córka za
                            każdym razem jak wywija taki numer słyszy: Zawsze będę cię kochała ale dla
                            narkotyków nie ma miejsca w naszym życiu i wraca do ośrodka.
                            Wiem jak trudno podjąć taką decyzję ale wiem też że to właściwa decyzja. I
                            tylko czas i nasze(rodziców) stanowcze stanowisko.
                            Terapeuci mówią także że z uzależnionymi tak jest: przez kilka tygodni może być
                            dobrze,a potem nagle
    • agatek28 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 07.11.08, 19:11
      Powiem tak: ja się nie dziwię. Sama nie byłabym lepsza. Ileż mozna mówić i
      prosić? Nie dociera? Nie ma wychodzenia gdziekolwiek. Zakaz opuszczania domu i
      tyle...aż do poprawy.
      Powodzenia i cierpliwości ci życzę.
      • mwiktorianka Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 07.11.08, 21:49
        Problem polega na tym,że niestety żadne kary nie działają.Po wielu
        rozmowach tłumaczeniach,prosbach itd,które nie przynosiły
        skutku,zaczęłam stosować kary np.zakaz oglądania TV,korzystania z
        komputera czy wychodzenia z kolegami.Zawsze wczesniej uprzedzałam
        dając wybór,że jesli np.nie poprawi ocen,nie przestanie wagarować to
        będzie miał karę.Niestety niewiele to dawało syn nie miał zamiaru
        nic w swoim zachowaniu zmieniać i do tego był bardzo oburzony,że ma
        karę.Buntował sie bardzo stwierdził,że karę może mieć na
        wszystko,ale uczyc sie i tak nie będzie.Cała ta sytuacja zakończyła
        sie ucieczką z domu.Za pierwszym razem jak uciekł nie było go 1
        noc,na policji powiedział,że uciekł z domu bo ja za czesto bywam w
        szkole i każę mu sie uczyć(w szkole bywałam raz w tygodniu,bo taka
        była moja umowa z wychowawcą).Następna ucieczka zdarzyła sie po
        ok.pół roku i tym razem nie było go 2 tygodnie,uciekł z nowo poznana
        dziewczyną i zaraz po powrocie do domu miłość się skończyła.Później
        jeszcze kilkakrotnie znikał na kilka dni w zależności od tego czy
        jakiś kolega miał "wolną chatę".Policjanci,z którymi rozmawiałam
        potwierdzili tylko moje spostrzeżenia,że syn ma kolegów z
        patologicznego środowiska wzoruje sie na nich...Niestety zawsze tak
        było,że jak gdzieś ktoś coś napsocił to on był tam pierwszy i skory
        do
        współpracy.Jeśli chodzi o narkotyki to nie wiem jak mojko jest z
        Twoją córką,mój syn popala trawkę,ale ostatnio przestraszył sie
        ośrodka(podsłuchał moja rozmowę telefoniczną z kuratorem)i trochę
        to poskutkowało.Zawsze mam też w domu test na obecnośc narkotyków i
        on wie,że jak tylko wydaje mi sie podejrzany to zostanie
        sprawdzony,a wynik dodany do jego akt sadowych.Nie wiem na ile
        poważny musi być ten problem narkotykowy,aby w gre wchodził ośrodek
        odwykowy,bo na szkolno-wychowawczy nie ma szans.Jak na razie nie
        wszedł z konflikt z prawem,a nawet gdyby teraz zapadła decyzja o
        umieszczeniu go tam to zanim znajdzie sie miejsce zdaży skończyć 18
        lat,takie informacje mam od policji i kuratora.Niestety syn
        doskonale o tym wie i dlatego czuje sie bezkarny.Gdybym chciała
        opisać wszystkie perypetie jakie z nim przeszłam,ile łez wylałam i
        nerwów straciłam to gruba książka by z tego wyszła.Pozdrawiam i
        życzę aby Twoja córka wreszcie zrozumiała,że źle postępuje i nie
        tędy droga,czego i sobie życzę.Mam
        nadzieję,że będziemy w kontakcie to naprawdę pocieszające,że jest
        ktoś kto mnie rozumie.
        • mwiktorianka Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 09.11.08, 20:19
          mojko mam pytanie dotyczące ośrodka,czy Twoja córka jest w ośrodku
          leczenia uzależnień?Pytam ponieważ mój syn wczoraj znów nie wrócił
          na noc do domu,dowiedziałam się,że był u kolegi-sąsiada,który akurat
          miał woną chate jak oni to mówią.Wrócił dziś i po pierwsze zero
          skruchy,po drugie kłamał,że był u kolegi ktorego ja nie znam po
          trzecie test,który mu zrobiliśmy wykazał obecność amfetaminy i
          marihuany.Wiedząc gdzie jest syn poszłam na policję i poprosiłam o
          interwencję,ale nie otwierali drzwi,a policja nie może wejść
          siłą.Jutro ma przyjść kurator syna,którego poinformowałam o tym co
          się stało,chcę z nim porozmawiać o umieszczeniu syna w ośrodku
          odwykowym ponieważ nie widzę innego wyjścia.Mam już tego dosyc,nasz
          dom to już nie jest prawdziwy dom,a mam jeszcze dwoje młodszych
          dzieci,które patrzą na to wszystko i...nie mają normalnego
          dzieciństwa,nie mogę na to pozwolić.Jeśli możesz napisz czy na taki
          ośrodek długo się czeka i jak to w przypadku Twojej córki
          wyglądało.Pozdrawiam.
          • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.11.08, 13:39
            Wybacz mwiktorianka ze się nie oddzywałam ale byłam zajęta poszukiwaniami mojej
            córki marnotrawnej :-). Nie było jej 6 nocy ale ją znalazłam :-) Za każdym
            razem sama ją znajduję .
            Przede wszystkim nie płacz, jeśli nie dajesz rady sama w tej sytuacji idź do
            poradni uzależnień i porozmawiaj z jakimś terapeutą . Nie o synu tylko o tobie.
            Z tego co piszesz syn ma kontakty z narkotykami i nie daj sobie wmówić że jest
            inaczej. Nasze małolaty to mistrzowie manipulacji, a wpływ toksycznych
            znajomych w tym wieku jest przeogromny.
            Jeśli chodzi o umieszczenie syna w ośrodku to jest to dość skomplikowane .
            Podstawowy warunek : on sam musi chcieć tam być .
            Jednakowoż można coś sfabrykować i trochę zmanipulować rzeczywistość :-) Tak
            postąpiłam z córką . Kiedy zawoziłam ją do ośrodka była świecie przekonana ze
            taki jest wyrok sądu i nie ma wyjścia. Do tej pory tak myśli. Może uda ci się
            coś wykombinować wraz z kuratorem ?

            Ja na ośrodek nie czekałam długo, ponieważ umieściłam córkę w lecie ,a w wakacje
            są miejsca.
            Jeden z ośrodków jest w Otwocku : OTU krótkoterminowej , poza tym takie ośrodki
            prowadzi Monar: dla dzieci i młodzieży zagrożonej uzależnieniem.
            Powiem ci tylko jedno: musisz być nieprawdopodobnie twarda. Wyobraź sobie że w
            tej chwili to jest człowiek, którego ratujesz,a nie twój syn. Wiem, ze to
            trudne, bo jesteś mamą ale powtarzaj sobie do znudzenia: to dla jego dobra.

            Z narkomanami jest tak: że czasem muszą spaść na samo dno żeby się od niego
            odbić . Czasem trzeba nie wpuścić po prostu do domu aż do chwili kiedy sam
            przyjdzie z prośbą o pomoc.

            Powodzenia
    • marzena604 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 10.11.08, 00:55
      Opowiem Ci historię mojej cioci i jej najstarszego syna. Nigdy nie było
      zgodności w metodach wychowawczych cioci i wujka: ciocia zabraniała, wujek
      pozwalał. I w ten sposób nauczył chłopaka, że można nie szanować matki. Stał on
      się co raz bardziej zuchwały w zachowaniu, podbierał matce kasę, kilka razy
      próbował ja uderzyć. Wujek zmarł i ciocia wtedy zdecydowała, że się przeniesie
      do innego mieszkania. Syn nie kiwnął palcem w przeprowadzce-powiedział, że on
      zostanie tam gdzie do tej pory mieszkali (miał chyba wtedy 18,19 lat). I
      mieszkał tam z kolesiami, urządzali codziennie imprezy i pewnie było "fajnie".
      Ciocia powiedziała, że go do domu nie wpuści. Nie miała z nim kontaktu przez pól
      roku, może dłużej. Cioci młodszy syn, który jeszcze wtedy wydawał się w miarę
      normalny miał kontakt z bratem i ciocia czasami mówiła, że chyba dla niego
      jedzenie z domu wynosi. Jak ten starszy osiągnął dno, przyszedł z młodszym i
      obaj błagali ciocie, aby pozwoliła starszemu zamieszkać u niej. Ciocia się
      zgodziła, ale na pewnych warunkach. Miał znaleźć pracę, dorzucać się do opłat,
      no i żadnych narkotyków, alkohol okazjonalnie, żadnych imprez, wyskoków i przede
      wszystkim szacunek dla matki. No i tak było...ale tylko do czasu. Pomału chłopak
      zaczął łamać jedną zasadę za drugą. Jak podniosła rękę na ciocię to miarka się
      przebrała-ciocia wyrzuciła go z domu. I wtedy pierwszy raz okazała się
      konsekwentna. I, może nie w 100%, ale pomogło. Chłopak pracuje, ma fajną
      dziewczynę i dziecko. Z matką różnie mu się układa, ale szanuje to co ma z jej
      strony, bo bardzo im pomaga.
      Nie wiem jakie metody powinnaś zastosować, może poczytaj jakąś literaturę na ten
      temat jeśli terapia nie pomogła. Myślę, że mogłabyś jeszcze raz usiąść z córka i
      porozmawiać z nią o Waszych wspólnych relacjach, o tym kim jesteś dla niej, kim
      ona jest dla Ciebie, czego od siebie na wzajem oczekujecie. Nie oceniaj, nie
      denerwuj się, w większości słuchaj. Dojdźcie do jakiś ustaleń i do konsekwencji
      jakie spotkają córkę jeśli je złamie. I myślę, że najważniejsza jest tutaj Twoja
      konsekwencja. Jeśli będziesz tylko grozić i nie będzie to miało żadnego ciągu
      dalszego, to ona będzie wiedziała, że może z Tobą zrobić wszystko i Cię nie
      szanować.
      Myślę też, że takie zachowanie musi mieć jakieś głębsze podłoże. Dojrzewanie
      dojrzewaniem, ale problem musi mieć gdzieś swoje źródło. Myślę, że córka w taki
      sposób chce zdobyć Twoją uwagę-nie umie inaczej, więc robi to tak. Może zbyt
      często ją krytykowałaś i myśli, że nie jest w stanie sprostać Twoim wymaganiom.
      Może często jest porównywana do jakiegoś wzorca (siostry, brata, kuzynki,
      koleżanki), któremu nie jest w stanie dorównać. Pewnie też powód takiego jej
      zachowanie nie jest jeden. Środowisko, w którym przebywa też nie jest bez winy.
      Nie jestem psychologiem, ale nauczycielką w gimnazjum i przekonałam się, że
      dzieciaki z którymi są problemy, mają najczęściej zaburzone relacje z rodzicami,
      więc jeśli uda Ci się tą relację choć trochę podreperować, myślę, że i inne
      problemy się skończą.
      Życzę Ci wytrwałości
      Pozdrawiam
      Marzena

      --
      www.noworodek.bobasy.pl
      • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.11.08, 14:04
        Marzena dzięki za wpis :-) Nawet nie wiesz jak blisko jesteś prawdy.
        Jestem DDA i sama od kilku miesięcy chodzę na terapię .
        Córka rozpaczliwie od kilku lat próbowała zwrócić na siebie moja uwagę , a ja
        nie mogłam dać jej tego czego oczekiwała, bo nikt mnie tego nie nauczył.
        Teraz już nie przytłacza mnie poczucie winy. Stałam się bardziej łagodna i
        wyrozumiała dla siebie i córki.
        Nie jest łatwo naprawić coś co się psuło przez kilka lat:-)
        Jestem jednak dobrej myśli.
        Zresztą , po tych kilku miesiącach terapii w ośrodkach , terapeuci stwierdzili
        że córka nie tyle ma problem z narkotykami co z własnym lenistwem i robieniem
        wszystkiego po swojemu , nie licząc się z nikim i niczym.
        Oczywiście terapia była konieczna , bo eksperymenty z narkotykami w wykonaniu
        kogoś tak rozchwianego emocjonalnie i tak pełnego żalu do najbliższych mogła się
        skończyć tragicznie.
        Pozdrawiam
        • mwiktorianka Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.11.08, 21:07
          mojko po rozmowie z kuratorem doszłam do wniosku,że on nie wiele
          wskóra,chyba wolałabym kuratora kobietę ,łatwiej by mi było się z
          nią porozumieć.Byłam naprawde zła na syna,a kurator widziałam chciał
          załagodzić sytuację,częściowo broniąc syna,a chyba nie tędy droga.Ja
          też jestem DDA i zdaje sobie w pełni sprawę z tego,że nie pozostaje
          to bez wpływu na moje życie...niestety.To smutne,że za błędy naszych
          rodziców płacimy my,a także w jakimś stopniu nasze dzieci.Piszę- w
          jakimś stopniu- poniewaz po wielu przemyśleniach doszłam do
          wniosku,że na pewno nie tylko to ma wpływ na nasze kłopoty z
          dziećmi.Moje dzieciństwo pamietam jako jeden koszmar,moje relacje z
          rodzicami tak samo,a jednak nie było ze mną takich kłopotów jak z
          moim synem.Przeciwnie choć nie byłam aniolkiem,nigdy znajomi nie
          mieli wpływu na moje decyzje,zawsze robiłam to co uważałam za
          słuszne,a nie to co podpowiadali inni.Zresztą do dzis taka
          jestem.Nie wiem jak długo to wszystko będzie trwało,mam nadzieje,że
          syn zmądrzeje kiedyś,ale jak na razie sie na to nie zanosi.Dużym
          problemem jest dla mnie to,że kurator bagatelizuje problemy nie
          związane ze szkołą,ponieważ syn ma kuratora głownie z powodu nie
          realizowania obowiazku szkolnego.Od jakiegos czasu chodzi jednak do
          szkoły choć nie na wszystkie lekcje,ale to też kurator bagatelizuje
          bo jak stwirdził" dobrze,że wogóle chodzi",a cała reszta to juz
          marginalna sprawa.Dla mnie niestety nie.Dzięki i pozdrawiam.
          • phantomka Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.11.08, 21:27
            Jezeli problem narkotykow powraca, rownolegle z innymi problemami
            wychowawczymi, to dobrym rozwiazaniem jest umieszczenie dziecka w
            osrodku leczenia uzaleznien. Monarowskie dzialaja w wielu miastach.
            Maja dobra opinie, doswiadczonych terapeutow. Praca w nich polega
            nie tylko na wyjsciu z uzaleznienia, ale rozpoznaniu problemu, ktory
            w te narkotyki pcha. To na pewno nie jest latwe, bo oddajesz
            dziecko, z ktorym potem masz rzadki kontakt. To szok dla calej
            rodziny, ale warto probowac.
            No i jezeli chodzi o rodzaj osrodkow, to osobiscie wolalabym poslac
            dziecko do osrodka leczenia uzaleznien niz os. szkolno-
            wychowawczego. To z reguly sa wylegarnie jeszcze gorszych problemow.
            Znajoma miala ostatnio bardzo podobny problem, corka pod opieka
            kuratora (olewala obowiazek szkolny plus ucieczki z domu) no i
            zaczely sie narkotyki. Sprawa w koncu trafila do sadu rodzinnego,
            ktory chcial umiescic ja w os. szkolno - wychowawczym. Znajoma
            szybko zalatwila miejsce w osrodku monarowskim. Na razie jest
            ciezko, corka jest tam ponad miesiac, zero kontaktu z dawnym
            srodowiskiem, daleko od domu. No ale jestesmy dobrej mysli.
          • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 13.11.08, 09:15
            mwiktorianka obawiam się że jeśli sama sobie nie pomożesz nikt ci nie pomoże.
            Postawa kuratora jest rzeczywiście zastanawiająca :-((
            Tak, to smutne że za błędy rodziców płacą dzieci i wnuki. Nie mamy wpływu na
            naszą przeszłość ale na przyszłość już tak :-).
            Powiem ci co ja bym zrobiła: Jasno i wyraźnie zakomunikowałabym mu że jeśli nie
            zmieni swojego postępowania , nie wpuścisz go do domu albo jedzie do ośrodka
            leczenia uzależnień . Wiem, że póki co jest to niezgodne z prawem ale tak
            właśnie bym zrobiła.
            Musisz rozważyć różne scenariusze tego co się będzie działo po takiej akcji:
            -
            • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 13.11.08, 10:53
              Przepraszam ale za szybko poszło :-)
              -
              • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 13.11.08, 10:59
                No coś mi się dzieje z kompem .
                - syn może zgłosić całą sprawę na policji i będziesz miała problemy
                - syn może zniknąć na kilka miesięcy , bo się śmiertelnie obrazi
                - i Bóg wie co jeszcze...
                Jednak rzeczywistość wygląda tak ze i tak nie masz żadnego wpływu na jego
                zachowanie i żadnej kontroli nad nim.
                Sama nie wiem czy postępuje słusznie. Córka była w dwóch ośrodkach 4 miesiące i
                uciekała dwa razy. Teraz jej już tam nie zawiozę , pójdzie do szkoły w
                porozumieniu z kuratorem ale jeśli złamie ustalone zasady wróci do ośrodka .
                Pożyjemy-zobaczymy

                pozdrawiam
            • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 13.11.08, 10:54
              Przepraszam ale za szybko poszło :-)
              - syn może zgłosić sprawę na policję i będziesz miała problemy
              -
              • mwiktorianka Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 24.11.08, 19:46
                mojko przepraszam,że tak długo sie nie odzywałam,to z braku
                czasu.Sytuacja wygląda tak,że kurator na ostatniej wizycie troche
                zmienił swój punkt widzenia,wydaje mi sie,że ta jego chwiejność w
                pogladach wynika z tego,że jest bardzo rozkojarzony,raz mówi tak to
                znów cos zupełnie innego.Kilka dni temu syn ukradł młodszemu bratu
                skarbonkę(schowana w naszym pokoju)z kwotą 130 zł.To przelało szalę
                goryczy,kradł już wiele razy,pieniądze mnie,babci,cioci,złoto
                (łańcuszki,kolczyki),które było w domu,młodszemu synowi ukradł 2
                telefony,a teraz skarbonka...Mam tego dość,z jednej strony jestem na
                niego wściekła,z drugiej boli mnie serce bo to moje dziecko....Ale
                nie mogę pozwolić na to żeby marnował dzieciństwo rodzeństwu,a nam
                życie.Jestem już kłebkiem nerw,czuję momentami,że dłużej nie dam
                rady znosić tego psychicznie.Zalecenie kuratora jest takie,żeby
                przebadać go w poradni uzależnień czy jest uzależniony czy nie i
                ewentualnie skierować na leczenie.Co z tego wyniknie zobaczymy.Coś
                zrobić trzeba bo taka sytuacja nie może dłużej trwać,atmosfera w
                domu jest nie do zniesienia,syn własciwie bywa w nim tylko po to
                żeby się przespać,a na dodatek przestał chodzić do szkoły.wygląda na
                to,że nie skończy gimnazjum.Jednym słowem jestem załamana.Pozdrawiam
                mojko i życzę Ci aby Twoje kłopoty z córką wreszcie się skończyly.
                • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 25.11.08, 13:00
                  mwiktorianka bardzo mi przykro . Wiem co czujesz.
                  To co opisujesz to ewidentne objawy uzależnienia. Nie uginaj się , wyślij go na
                  przymusowe leczenie do ośrodka leczenia uzależnień i to najlepiej do Monaru.
                  jeden ośrodek jest w Ozorkowie pod Łodzią , a drugi w Lutej koło Kielc. Na
                  pewno są tez inne ale o tych wiem na pewno. Najlepiej żeby kurator poparł cię
                  oficjalnie w tej decyzji.
                  Moja córka warunkowo jest w domu. Oczywiście kontynuuje leczenie ambulatoryjne,
                  wyrywkowo będę jej robiła testy na obecność narkotyków.
                  Póki co jest innym człowiekiem . Mam nadzieję że to co jej się przydarzyło i ta
                  bardzo ciężka praca w ośrodku , pozwolą jej wrócić do normalności.
                  P.ś. Zajmij się też sobą . Ja też od kilku miesięcy chodzę na terapię i bardzo
                  mi to pomaga.
                  Trzymam kciuki.
                  • mwiktorianka Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 12.12.08, 21:47
                    mojko jak zwykle długo się nie odzywałam,powód ten sam.Byliśmy w
                    poradni uzależnień gdzie syn był diagnozowany,okazało się,że nie
                    jest uzależniony,jego kontakty z narkotykami są raczej
                    przypadkowe.Pan dr. ze względu na inne problemy z synem zalecił nam
                    wizytę u psychologa,byliśmy wczoraj na pierwszej za tydzień będzie
                    kolejna.Te wizyty odbywają się osobno tzn.syn chodzi do innego
                    terapeuty i ja do innego.Zobaczymy co z tego wyniknie,on nie bardzo
                    deklaruje chęć dogadania się z nami i zmiany choć po części swojego
                    postepowania,stwierdził,że jest mu to obojętne jaka w domu panuje
                    atmosfera,wolałby lepszą,ale do tej też jest się w stanie
                    przyzwyczaić,a właściwie już to zrobił.Ja z kolei nie widzę szans
                    na najmniejszą nawet poprawe naszych relacji jeśli syn się nie
                    zmieni.Przez lata wybaczałam mu kolejne wybryki,myślałam,że dobrze
                    robię,że on to doceni,zrozumie,poprawi się,ale jest coraz gorzej.Mam
                    tego dość.Mam już dość wizyt na policji,w sądzie,policja odwiedza
                    nas w domu bo sąsiedzi skarżą się na niego,że stoi na klatce lub pod
                    z kolegami,że malują ściany,mam dość wizyt kuratora,które nic nie
                    pomagają,dość ciągłego zamartwiania się co nowego zmaluje,dość jego
                    złośliwości i chamskich odzywek,dość chowania pieniędzy,żeby znów
                    nie ukradł.Nikt z domowników nie czuje się już swobodnie we własnym
                    domu,ciągle trzeba wszystkiego pilnować.Jego jest w stanie jedynie
                    sprowadzić na ziemię samo życie,takie twarde zderzenie z
                    rzeczywistością.Uczyć się już nie zamierza bo jak stwierdził woli
                    pracować.Nie skończył jednak gimnazjum więc nie wiem jak chce
                    znależć pracę.Za 10 m-cy kończy 18 lat i marzę o tym,żeby
                    wyprowadził się wtedy z domu,rozpoczął życie na własy rachunek i
                    zobaczył,że dorosłe,odpowiedzialne życie wcale nie jest takie różowe
                    jak mu się wydaje.Zresztą już go o tym poinformowałam,że w diu 18-
                    tych urodzin koniec naszego obowiązku utrzymywania go i skoro ma
                    lepszy pomysł na życie to niech go realizuje bez naszego
                    udziału,poniważ jemu wydaje się,że będzie dorosły więc może robić co
                    mu się żywnie podoba.Owszem niech robi,ale nie mieszkając z nami pod
                    jednym dachem.Ja nie zamierzam utrzymywać kogoś kogo jedynym
                    zajęciem są całodniowe spotkania z kolegami.Jestem wykończona mojko
                    tą sytuacją,kończę i pozdrawiam.
                    • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 16.12.08, 12:26
                      Tak mi przykro :-( . Mogę ci jedynie powiedzieć że wiem co czujesz i trzymać
                      kciuku za ciebie i twojego syna .
                      Moja córka tez nie była uzależniona od narkotyków ale była zagrożona
                      uzależnieniem , a środowisko i narkotyki, których próbowała pogrążały ją na
                      moich oczach . Stawała się obojętna i wroga na zmianę.
                      Oczywiście nie mogę mieć pewności ale z tego co opisujesz i moich własnych
                      doświadczeń mogę wnioskować , że to samo dzieje się z twoim synem.
                      Wiem, że nie masz już siły , że masz go dość , a czasem aż go nienawidzisz za to
                      że niszczy wam życie ale to nie jest do końca on.
                      Jeśli możesz umieść go w ośrodku.
                      Moja córka póki co jest zupełnie inna, czego i twojemu synowi i tobie życzę .
                      Oczywiście nie spoczęłam na laurach: leczenie ambulatoryjne w toku, sprawdzanie
                      reakcji i testy wyrywkowo ......
                      • zott36 hmm... 16.12.08, 14:11
                        Czytam , czytam i mam wrażenie , ze Wasze dzieci mają problemy same ze sobą , poniewaz w domu nie dzieje sie najlepiej.
                        Zastanawiałyście się nad tym , ze to moze wynikac z Waszego zachowania lub ze złej atmosfery rodzinnej?.
                        Dzieci w złe towarzystwo uciakają z jakiegoś powodu , to samo ucieczki z domu .
                        Mam wrażenie , ze Wy nie staracie sie zrozumiec własnych dzieci , tylko chcecie , zeby one były przerobione na Wasza modłę(bo Wy tak chcecie).
                        Poza tym skoro dziecko ma problemy same ze soba , to chyba próbuje zwrócic Waszą uwagę na jakis problem , skoro dostaje kolejnego kopa w postaci( po 18 roku zycia bedziesz sam sie utrzymywał ) czytaj( nie dam Ci wspracia), to chyba nie swiadczy o Was najlepiej.
                        Uważam , ze powinnyście same isc na terpaie do psychologa i zastanowic sie nad własnym zachowaniem.
                        Mowie bardzo poważnie.
                        • zott36 Re: hmm... 16.12.08, 14:13
                          Zresztą tak tu radziła Pani psycholog i uważam , ze bardzo słusznie .
                          Moze wartoby wziac sobie ta uwagę do serca.
                          • mojko40 Re: hmm... 18.12.08, 07:34
                            zott36 dzięki za radę ale przed wypowiedzią może warto by było przeczytać cały
                            wątek.
                            • chalida Re: hmm... 23.12.08, 18:21
                              No właśnie, mojko udała się na terapię.

                              Mam nadzieję, że jakoś się wszystko ułoży. Trzymaj się.
                    • magoch Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 20.12.08, 14:13
                      mwiktorianka napisała:

                      > Za 10 m-cy kończy 18 lat

                      Witaj,
                      mieliśmy podobny problem z synem, wtedy 17 letnim. Ten czas, jaki
                      został mu do uzyskania pełnoletniości, staraliśmy się wykorzystać do
                      zmobilizowania go do leczenia. Zwracaliśmy się o pomoc do różnych
                      instytucji: poradnia leczenia uzależnień, Policja, Sąd Rodzinny.
                      Byliśmy zdeterminowani i nie cofaliśmy się przed drastycznymi
                      posunięciami. Decyzją Sądu Rodzinnego syn został zobowiązany do
                      podjęcia terapii. Zrobiliśmy wszystko, żeby go wywieść do ośrodka.
                      Ostatecznie był w 4, ale jak sam teraz mówi, każdy pobyt mu coś dał.
                      W ośrodkach zasmakował życia odpowiedzialnego, tam uczył się
                      samodzielności, pokory. W ośrodku obchodził 18. urodziny. Bez
                      alkoholu, bez kolesi.

                      Może skorzystacie ze wzoru prośby do Sądu Rodzinnego
                      www.narkomania.neostrada.pl/Dokumenty/wzor_prosba.doc

                      Pozdrawiam,
                      magoch
                      • ajmj Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 20.12.08, 20:33
                        zot, pierdu, pierdu.
                        Wychowałam sie w domu patologicznym. Bardzo patologicznym. Ale
                        miałam oczy i sama uczyłam sie co wolno a co nie i odrózniać dobro
                        od zła.
                        Jestem teraz dorosłą kobieta, nigdy nia miałam ciągot do nałogów i
                        nie mam do tej pory. zbyt duzo sie napatrzyłam co one moga zrobic z
                        człowiekiem.
                        Mój syn ma jak pączek w masełku - i popostu inaczej jest
                        wychowywany. W miłości, w domu bez przemocy i alkoholu - i co?
                        Nie mając innych - złych doświadczeń często uważa, ze wszystko mu
                        sie należy i "trauma" są dla niego dla mnie bzdury - ok, ma do
                        swoich odczuc prawo, ale nie przesadzajmy!
                        • ajmj Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 20.12.08, 20:38
                          ... bo później morderca sie broni i mówi... "zabijałem kobiety,
                          ponieważ mamusia mnie w sukienki ubierała... i ich nienawidziłem"
                          pewnie, ze sytuacja w domu - wychowanie ma wpływ na póxniejsze zycie
                          człowieka, lecz większy ma własny charakter i geny.
                          Gnojek, który ma dobry dom, lecz wiadomo, ze rodzice nie sa i nie
                          będa idealni i będą popełniali drobne błędy wychowawcze - poprostu
                          przegina. Nie ma wytłumaczenia dla takich synków.
                          • chalida Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 22.12.08, 21:59
                            Dobry, kochający dom, w którym jest się gnojkiem. Tak...
                            • ajmj Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 23.12.08, 16:49
                              niech będzie "gnojkiem";) nie ma to jak czepianie sie dupsów;)
                              No i najlepiej dzieciom, które maja naprawdę dobry dom, kochająca
                              matkę nalezy w tyłek wchodzic jeszcze bardziej:0 A ono traumy będzie
                              miało... ponieważ uczyc się musi:)

                              zresztą na własnym przykładzie widzę, ze wychowanie dzieci to cięzki
                              kawałek chleba:)
                              • chalida Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 23.12.08, 17:48
                                Wychowałaś się w domu, jak mówisz bardzo patologicznym. Masz za sobą terapię ? A
                                może w inny sposób poradziłaś sobie z problemami, jakie rodzi takie wychowanie ?
                                • mwiktorianka Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 02.01.09, 21:44
                                  Wiesz chalida ja bardzo dlugo analizowalam swoje
                                  postępowanie,doszukiwałam się winy w sobie itd.i wcale nie
                                  twierdzę,że nie popelniłam błędów ,napewno je popełniłam nawet wiem
                                  jakie,aleto jak postępuje mój syn ma wpływ w głównej mierze jego
                                  charakter,a nie tylko wychowanie.Jako matka zawsze miałam dla niego
                                  czas,należę do tych kobiet dla których na pierwszym miejscu jest
                                  rodzina,dzieci.Dzieci są dla mnie sensem życia.spędzam z nimi dużo
                                  czasu z synem spędzałam zawsze najwięcej.Z natury podobnie jak ja
                                  jest gadułą zawsze dużo opowiadał o szkole,kolegach itd.Nie będę tu
                                  upisywać całej historii od początku bo to bez sensu powiem tylko
                                  tyle,że jeśli chcesz się wypwiedzieć na jakiś temat to preczytaj
                                  temat od początku,a nie od srodka bo po prostu nie wiesz tak do
                                  konca jak wygląda sytuacja.Powiem Ci tylko tyle,że ja podobnie jak
                                  jedna z dziewczyn też wychowałam się w patologicznej rodzinie i
                                  podobnie jak ona zawsze wiedziałam co jest właściwe,nawet jesli
                                  czasem nabroiłam potrafiłam powiedzieć sobie STOP i wrócić na
                                  właściwą scieżkę.Mój syn nie wychowuje się w rozbitej rodzinie,ani
                                  patologicznej lecz kochającej.Niedawno byłam na rozmowie z panią
                                  pedagog w szkole do której chodzi syn i wiesz co mi powiedziała?Że
                                  nie zna drugiej takiej matki,że dla niej jestem aniołem
                                  cierpliwości,że walczyłam o niego tak długo i mocno jak tylko się
                                  dało.Stwierdziła,że teraz to tylko on może zadecydować jak ma
                                  wyglądać jego życie,yo nie jest juz mały chłopiec lecz prawie
                                  dorosły człowiek zachowujący się niestety jak przedszkolak.Mam
                                  wrazenie,że masz małe dziecko i nie masz pojęcia o problemach w
                                  wychowywaniu nastolatków kiedy moje dzieci były małe też wszystko
                                  wydawalo mi się proste i do opanowania,ale co innego wyobrazać sobie
                                  a co innego stanąc z tym twarzą w twarz.wiesz ile bym dała aby mój
                                  syn zaczął chodzić do szkoły,aby skończył choć zawodówkę,aby
                                  przestał palić,kłamać i kraść?Ale nie jestem w stanie tego zrobić i
                                  to jest najgorsze dla matki ,dla rodzica...bezsilność...
                                  • chalida Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 03.01.09, 20:44
                                    Ale to nie było pytanie do Ciebie skierowane. Nie oceniam Ciebie nie znając Waszej sytuacji, choć istotnie podejrzewam, że problemy nie wzięły się tak zupełnie z niczego :(
                                    Pytanie było do ajmj, bo z jej postów bije taka naiwna arogancja, że można mieć niemal pewność, że popełniła miliony błędów w relacjach z synem. .
                                    BTW większość rodziców uważa się za świetnych. Większość też słyszy setki pochwał od obcych ludzi. Niestety.
                                    • ajmj Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 04.01.09, 10:12
                                      Ojej. Arogancja?;) Ok, może być:)
                                      Pewnie, ze popełniam wiele błędów wychowawczych. Kto tego nie robi?
                                      Kto idealnie postępuje? NIKT, Śmiem stwierdzić - arogancko:)
                                      Ale o tyle mam prównanie, do dysfunkcyjnego domu, w którym się
                                      wychowałam a do tego co sama stworzyłam. Owszem - nie idalny ten mój
                                      dom, ale ile bym dała aby miec to co sama dałam i daję swoim
                                      dzieciom ( nie materialnie). Mam z synem naprawdę nie za duże
                                      problemy (oby tak zostało), za sobą kilka wizyt u psychologa, która
                                      stwierdziła, ze wychowanie, środowisko ma duzy wpływ - ale
                                      największy poprostu charakter dziecka-geny i na pewne rzeczy wpływu
                                      miec nie będziemy mieli. Ja jestem świetnym przykładem:)
                                      Powinnam już byc na dzień dzisiejszy chodzącą patologią:)
                                      • chalida Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 04.01.09, 18:59
                                        Hm, rozumiem, że Twój syn ma inne geny niż Ty, a Ty masz inne geny niż Twoi
                                        rodzice... Ok, dla mnie EOT.
                                        • ajmj Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 04.01.09, 19:25
                                          Czepiasz się:)
                                          Dziedziczysz nie tylko po rodzicach, to jak kolor oczu...dziecko
                                          może mieć takie jak babcia np:)
                                          genetyka:)
                                          Zresztą nie pisałam, ze tylko geny maja wpływ.
                                          Pozdr. I nie udowadniam juz, ze ze mnie żaden wielbłąd:)
                                  • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 05.01.09, 08:34
                                    mwiktorianka nie oddzywałam się jakiś czas ale mam nadzieję że wasza sytuacja
                                    powoli się stabilizuje . Czy twój syn jest w ośrodku ??
                                    Wiesz, ostatnio oglądałyśmy z córką ostatnio program o bardzo trudnej młodzieży
                                    z Anglii (nie trudnej, po prostu rozpuszczonej , okrutnej i wrednej ). Taka
                                    grupka trafiła do swego rodzaju obozu przetrwania na pustyni, oczywiście z
                                    opiekunami :-))i rodzicami. Nie będę pisała szczegółów ale wniosek , który po
                                    obejrzeniu programu wygłosiła moja córka coś powinien ci uświadomić . Brzmiał
                                    on mniej więcej tak:
                                    "Rozpuszczone palanty, potrzebują prawdziwego szoku a nie głaskania po główce .
                                    Powinni trafić do Monaru to szybko by ich tam wyprostowali".
                                    To były jej słowa .
                                    P.S. Póki co Moja córka znów jest moją córką :-) Bywa nieznośną nastolatką ,
                                    upartą i pyskatą ale jest człowiekiem , czującym i myślącym .
                                    Z twoim synem tez tak będzie ale nie poddawaj się . Nawet jeśli zawaliłaś , tak
                                    jak ja to nie skupiaj się na własnym poczuciu winy. To mu nie pomoże ,a tobie
                                    odbierze siły do walki i racjonalnej oceny sytuacji.

                                    I nie słuchaj ludzi, którzy nie byli w takiej sytuacji. Oni nie potrafią cię
                                    zrozumieć choćby byli pełni dobrych chęci. Nie słuchaj ich krytyki i wyrzutów.
                                    To nie pomoże twojemu synowi. Nie czas na kompromisy.
                                    trzymam kciuki
                                    • mwiktorianka Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 10.01.09, 13:54
                                      Mojko dzięki za wsparcie.wiesz ja też doszłam juz do momentu kiedy
                                      przestałam przejmować sie tym co mysla inni ludzie.zawsze ktoś
                                      bedzie miał jakies ale....A zwykle najczęściej jeśli nie zawsze maja
                                      je osoby,które nie były w danej sytuacji i nie zetknęły się
                                      osobiscie z danym problemem.Ja tez oglądałam kiedyś ten program o
                                      którym piszesz.Na dzień dzisiejszy sytuacja wygląda lepiej.Syn nie
                                      bierze ostatnio żadnych narkotyków,znalazł sobie prace(roznoszenie
                                      ulotek),nic wielkiego,a jednak coś.Stał się grzeczniejszy w stosunku
                                      do mnie,myślę,że ten dość długi okres kiedy ze soba prawie nie
                                      rozmawialismy po prostu go zmeczył i sam szuka kontaktu,a to dobry
                                      znak.Tym bardziej,że do tej pory to ja zawsze pierwsza wyciagałam
                                      rękę.Nie wiem na jak długo jest ta poprawa wiem,że nie wszystkie
                                      problemy uda sie od razu rozwiazać,to wymaga czasu.Na chwilę obecna
                                      najbardziej martwi mnie to,że syn nie zamierza chodzic do
                                      szkoły,wiem że bez wykształcenia bedzie mu ciężko,ale to już jego
                                      wybór i musi sie o tym sam przekonac bo jak na razie mi nie
                                      wierzy.Mojko cieszę się bardzo,że dogadujesz sie z córką,że
                                      nastapiła poprawa wierzę w to,że zmadrzała i z całego serca Ci życzę
                                      aby wszystko szło ku lepszemu.Pozdrawiam.
                                    • 777jacek Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 13.03.09, 22:39
                                      i jak się wszystko skończyło ? To juz prawie rok od pierwszego postu.
                                      Pozdrawiam.
                                      • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 16.03.09, 08:23
                                        :-))))) Wszystko się jeszcze nie skończyło , bo córka wciąż jest młoda i troszkę
                                        szalona ale na tą chwilę wszystko jest na bardzo dobrej drodze .
                                        Po pobycie w ośrodkach , znacznie dojrzała , zmieniła podejście do siebie,
                                        byłych "znajomych", narkotyków, do nas i życia w ogóle .
                                        Oczywiście trzymam rękę na pulsie, sama też wciąż nad sobą pracuję. Miłość i
                                        konsekwencja - to jest recepta.
                                        .... Jestem dobrej myśli. Dziękuję za zainteresowanie i wsparcie.
                                        • efi-efi Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 16.03.09, 10:02
                                          Ja wierzę w miłość.
                                          Dziecku potrzebna jest miłość i akceptacja od urodzenia.
                                          Mam troje dzieci, z czego dwójka to już dorośli ludzie.

                                          Ja byłam nastolatką, która wagarowała, uciekała z domu i kłamała. I po latach
                                          stwierdziłam, że była to wina moich rodziców, któzy stosowali nakazy i zakazy ,
                                          zero rozmów ze mną, zero zrozumienia, wiedzieli wszystko lepiej co jest dla mnie
                                          dobre i co mnie powinno uszczęśliwić.

                                          Obiecałam sobie, że będę inną matką, będę słuchać co do mnie dziecko mówi, nie
                                          będzie w moim domu tematów tabu, nie będę udawała że ja jestem jakiś
                                          nadczłowiek, który się nigdy nie myli, a dziecko ma wykonywać polecenia.
                                          Miałam od razu dwoje nastolatków różnej płci, rozmawiałam z nimi o narkotykach,
                                          piciu, paleniu i seksie . Córka wiedziała, że jak będzie chciała rozpocząć
                                          współżycie to mam przyjść i powiedzieć, a ja z nią pójdę do ginekologa po
                                          stosowne środki.
                                          Przerabiałam z 14-letnią córką historie pt. "Chcę jechać autostopem do Hiszpanii
                                          z koleżanką" i tygodniowe wiercenie dziury w brzuchu żebym sie zgodziła. Pytania
                                          dlaczego mi nie ufasz? - Tobie ufam, ale nie ufam reszcie świata.
                                          Uważam, że większość nastolatków chce spróbować wagarów, palenia, picia alkoholu
                                          i seksu. Taka jest kolej rzeczy. Moje nastolatki jak chciały iść na wagary to
                                          mnie o tym informowały i pisałam usprawiedliwienie, jak spróbowały papierosów to
                                          się podzieliły ze mną swoimi spostrzeżeniami ( nie palą do tej pory) jak się
                                          upili winami to nie robiłam z tego tragedii, odchorowali i pośmialiśmy się razem
                                          z tego jaki człowiek jest głupi jak popije.

                                          Moje dzieci kończą teraz dobre studia i mamy super kontakt z sobą, taki o jakim
                                          zawsze marzyłam żeby mieć z moją apodyktyczną mamą.

                                          Dlatego uważam, że dzieci są takie jak się je wychowa.
                                          Jeżeli 15 latka ucieka z domu to jest wina rodziców.
                                          Coś spieprzyli lata wcześniej albo zaniedbali dzień po dniu i wychodzi w praniu.
                                          • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 16.03.09, 12:56
                                            Amen :-))
                                          • mojko40 Re: nie wpusciłam 15 latki do domu 16.03.09, 12:59
                                            Amen , choć zwalanie wszystkiego na rodziców jest strasznie niedojrzałe :-)) .
                                            Moja rodzina była patologiczna ale wiem , że człowiek jest dojrzały dopiero w
                                            chwili , kiedy przestaje o wszystko obwiniać rodziców ./

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka