Dodaj do ulubionych

prosze o rade

27.04.08, 19:37
witam jestem mezatka od niespelna roku mam 8 miesiecznego synka i meza na
ktorego nie moge liczyc gdybym chciala opisac wszystko zajelo by mi to bardzo
duzo czasu i miejsca dlatego w skrocie opisze moja sytuacje - po pierwsze moj
maz wracajac z pracy nie robi nic nie zajmie sie dzieckiem nie pomoze po
prostu nic ostatni raz poodkurzal ponad rok temu moze gdybym ja przestala
sprzatac zaczal by cos robic ale nie sadze pozatym nie potrafie nie
poodkurzac jesli widze ze jest brudno tymbardziej ze mam synka ktory zaczyna
raczkowac - po drugie nie da sie mu zwrocic uwagi jesli zwroce mu uwage
wybucha i przestaje rozmawiac potrafi sie do mnie nie dzywac przez 2 tyg za
to np ze powiedzialam ze moglby by sie domyslic i zmyc naczynia - po trzecie
oczernia mnie o zdrade np ja zwracam uwage o cos on wybucha nie odzywa sie a
za pare dni zaczyzna mnie oczerniac ze go zdradzam itd i zaczyna sie jazda
nie wiadomo o co a to tylko dlatego ze zwrocilam mu uwage - po czwarte jak
sie ze mna pokloci to pije wraca i urzadza sceny kiedys mnie uderzyl i
szarpal tak ze mialam dwa wielkie siniaki na rekach a to dlatego bo ubzdural
sobie ze go zdradzam raz nawet musialam uciec z 3 miesiecznym dzieckiem z
domu nachlal sie zaczal krzyczec wymachiwac rekami popychac mnie mimo ze na
rekach mialam syna jedyne co mi pozostalo to uciec z domu bo sie balam
spedzilam noc u przyjaciol pozniej jakos wszystko sie ulozylo bylo w porzadku
i od 5 dni znowu to samo zwrocilam mu uwage on zaczal mnie wyzywac od
pierd...tej zaczal cos wykrzykiwac nie wiadomo dlaczego ze chce podpisac
intercyze ze wrazie czego to wszystko dostanie jego siostra a nie ja.
spytalam dlaczego jeszcze rano mowisz mi ze mnie kochasz tulisz sie do mnie a
teraz mowisz mi cos takiego uslyszalam najwidoczniej klamie ... nie wiem co
juz robic za pare dni mija termin oddania mojej pracy mag oprocz tego ze
wychowuje dziecko zajmuje sie domem studiuje moj maz o tym bardzo dobrze wie
i jak na zlosc przestal ze mna rozmawiac nic nie robi prosze go aby pomogl mi
wykapac dziecko to nie ma czasu chce zaczac pisac mowie aby zajal sie
dzieckiem bo nie jestem w stanie pisac i opiekowac sie synem stwierdza ze nie
chce mu sie nie wiem co mam robic i prawda jest taka ze za 5 dni mam oddac
prace a nie mam jeszcze rozdzialu naniesionych poprawek wstepu i zakonczenia
a co najgorsze czasu bo on nie zajmie sie dzieckiem nawet 5 minut pozatym jak
o tym wszystkim mysle to nie mam sily zabrac sie za pisanie nie wiem co mam
myslec co zrobic by to zmienic zawsze to ja podawalam reke sama go
tlumaczylam on zawsze byl twardy nigdy nie uronil nawej jednej lzy nie czulam
ze czuje sie winny zawsze bylo tylko suche przepraszam i ja w jego oczach
powinnam byc z tego dumna i szczesliwa ....nie wiem co sie stalo gdy go
poznalam myslalam ze takiego faceta to ze swieca szukac pomagal mi dbal o
mnie byl troskliwy kochany a po slubie wszystko sie zmienilo ...za 4 dni jest
nasza pierwsza rocznica slubu plakac mi sie chce na sama mysl....gdy nie
wytrzymalam i wczoraj zaczelam plakac uslyszalam ze potrafie tylko beczec gdy
zaczelam cos mowic jak mnie traktuje zaczal sie ze mnie po prostu wysmiewac
kiedys bylam wesola dziewczyna ktora miala wielu znajomych teraz oprocz syna
nie mam nikogo codziennie siedze w czterech scianach czekam az maz wroci
tylko nie wiem po co bo i tak ze mna nie rozmawia prosze doradzcie mi jak
powinnam sie zachowac co zrobic ja juz nie mam sily ...a najgorsze jest to ze
on teraz uwaza ze nie jest niczemu winny to ja jestem problemem ...
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: prosze o rade 27.04.08, 20:00
      a tego wszysskiego nie wiedziałaś PRZED ślubem, czy tylko dziecko zadecydowało o waszym związku?
      • ania_2019 Re: prosze o rade 27.04.08, 20:55
        jak juz pisalam przed slubem bylo cudownie pomagal mi we wszystkim
        czesto nie pozwalal mi sprzata chcial robic to sam gdy robilam obiad
        zawsze robil ze mna, bylam w siodmym niebie a decyzje o dziecku
        podjelismy wspolnie wszystko bylo cudownie do slubu miesiac po
        slubie wszystko sie zaczelo ...
        • nemeth Re: prosze o rade 28.04.08, 13:30

          No to po ślubie przestał się kryć w wyszło z niego prawdziwe ja.

          Spróbuj namówić go na jakąś terapię małżeńską. Chociaż Ci powiem ze jest tu
          wiele źle rokujących cech. Przede wszystkim podejrzenia o zdradę. Jaki ładny
          powód do awantur. Wprost idealnie wzięty z filmów.

          Po drugie napisałaś ze podniósł na Ciebie rękę. Gdyby mój mąż to zrobił dla mnie
          oznaczałoby to koniec małżeństwa. Na razie jesteś na idealnej drodze do dalszych
          ucieczek z domu i nocowania z dzieckiem u przyjaciół.

          Po trzecie przy próbach zwrócenia mu uwagi wybucha agresją po czym karze Cię nie
          odzywaniem się do Ciebie przez długie dni. To też jest przemoc tylko psychiczna.

          Po czwarte picie. To jest również bardzo niepokojące.
          Macie malutkie dziecko. Na razie maluszek nie wiele z tego rozumie ale zapewniam
          Cię że taki malec świetnie wyczuwa Twoje emocje stres, nerwy i również jakoś to
          przeżywa. Za parę miesięcy Twój synek będzie świadkiem jak mąż Cię traktuje.
          Będzie widział poniżanie mamy, agresję taty, będzie się wychowywał w chorym
          układzie, a za naście lat te wzorce wyniesie z domu. Zastanów się czy takiej
          chcesz przyszłości dla swojego dziecka.

          Napisałaś że bronisz za parę dni pracę magisterską.
          Jest to bardzo ważny moment w Twoim życiu i jeżeli nie możesz liczyć na żadną
          pomoc z jego strony to czy kiedykolwiek będziesz mogła na niego liczyć?
          Przede wszystkim na razie skoncentruj się na obronie pracy mgr. To daje Ci
          większą szansę na znalezienie lepiej płatnej pracy.
          W takiej sytuacji w jakiej się znalazłaś to pierwszy krok do usamodzielnienia
          przestania być zależną od kogokolwiek a przede wszystkim od męża.
          Czy mogłabyś poprosić kogoś o pomoc w opiece nad dzieckiem. Może Twoi rodzice
          daliby radę chwilę zająć się malcem dopóki nie obronisz pracy.
          Życzę Ci powodzenia

          I jeszcze jedno. Czy widzisz jakieś plusy Waszego związku?
          Jeżeli jakieś są spróbuj namówić męża na terapię jeżeli nie to myślę żebyś dała
          sobie z tym małżeństwem spokój.

          • ania_2019 Re: prosze o rade 28.04.08, 14:04
            nie mieszkam w polsce i tu jest problem gdybym byla w polsce pomogli
            by mi rodzice czy rodzenstwo zajac sie dzieckiem a ja bym miala czas
            aby pisac tutaj nikogo nie mam wiec nie moge liczyc na czyjas
            pomoc ..czy widze jakies plusy - nie ciagle wracam do przeszlosci i
            ludze sie ze bedzie miedzy nami tak jak kiedys ..chyba zle robie
            • nemeth Re: prosze o rade 28.04.08, 14:24

              Chyba czas przestać się łudzić. Wiem że brzmi to brutalnie ale rozejrzyj się.
              Ofiary przemocy domowej przez 20, 30 lat a czasami do śmierci łudzą się że
              kiedyś będzie dobrze, że on się zmieni.

              Masz malutkie dziecko i pomyśl o nim czy chcesz aby wychowywane było przez
              takiego ojca?


              Napisałaś że szarpał Cię i bił mimo że trzymałaś malutkie dziecko na rękach. Nie
              przyszło mu do głowy że w tej szamotaninie mogłaś to dziecko upuścić i zrobić mu
              krzywdę a nawet zabić?

              Skąd masz pewność że za chwilę nie zacznie się znęcać i nad dzieckiem skoro nie
              panuje nad własnymi emocjami?

              Skoro nie widzisz żadnych plusów waszego związku to odpowiedz sobie na pytanie
              po co z nim jesteś? Tylko bez łudzenia się.
    • kicia031 Re: prosze o rade 28.04.08, 16:45
      No coz, chcesz spedzic reszte zycia z alkoholikiem i przemocowcem? Jesli tak, to
      tkwij w tym dalej, tylko jedno - nie masz prawa narazac swojego dziecka na taka
      sytuacje.
      Nie wiem gdzie mieszkasz, ale w wiekszosci cywilizowanych krajow istnieja
      rozbudowane systemy opieki spolecznej pomagajacej ofiarom przemocy domowej i do
      takich sluzb powinnas sie zwrocic.
    • dortis Re: prosze o rade 28.04.08, 21:57
      Skoro jesteś z dala od rodziny i dawnych przyjaciół,nie masz
      dotychczasowego wsparcia otoczenia.Mąż to perfidnie
      wykorzystuje,myśli,że teraz może bezkarnie Tobą manipulować i
      trzymać w emocjonalnej pułapce.NIE MOŻE.Tak jak pisała
      poprzedniczka,w kraju,gdzie jesteś z pewnością są jakieś dobre
      ośrodki pomocy społecznej,poradnie rodzinne,psychologiczne,miejsca
      dla ofiar przemocy.Poszukaj,wzmocnij się jakoś ,daj innym siebie
      wesprzeć i zawalcz o spokój i szczęście dla siebie i dziecka,bo nic
      nie wskazuje,żeby mężowi zależało na zmianach,a samo z siebie będzie
      tylko gorzej,a ty będziesz coraz słabsza...Nie pozwól na to,jesteś
      młodą,rozsądną osobą,masz kochane dziecko,życie jeszcze przed
      Tobą,przeżyj je radośnie i NORMALNIE!Zasługujesz na
      szacunek,odwagi!!!
      • bea53 Re: prosze o rade 29.04.08, 11:20
        Jasne jemu tak jest dobrze jak jest po co ma się zmieniać, to facet z
        problemami, nie radzi sobie z emocjami. Dizecko wychowane w takiej rodzinie tez
        bedzie miec problemy. Ten facet nie rokuje dobrze. Warto podjac probe rozmowy i
        przesatwic sytuacje jak wyglada z pani strony, jesli nie bedzie prob zmiany z
        jego strony pomyslec o szybkiej ewakuacji z tego zwiazku. Obronic sie i wrocic
        do rodziny
    • m_zonka Re: prosze o rade 29.04.08, 11:34
      a może było tak, że przed ślubem nie widziałas u niego problemu
      alkoholowego albo sie ten problem dopiero rozkręcał, a teraz
      dochodzi agresja, patoligiczna zazdrość (syndrom otella?) obwinianie
      Ciebioe za sytuację - wszystko to jest typowe dla alkoholików..
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: prosze o rade 30.04.08, 18:58
      Zatytułowała Pani swój wątek "proszę o radę". Po przeczytaniu Pani
      postu zaczęłam sięz zastanawiać jakiej rady Pani potrzebuje.
      Przecież opisując w taki sposób swoją sytuację, nie dostanie Pani
      innej rady, jak taką, aby się rozstać. Jeśli na początku małżeństwa
      pojawiają się aż takie problemy, to związek nie jest rokujący. Pani
      nie opisuje spraw pojawiających się zwykle na początku związku,
      wynikających z docierania się, poznawania, zmiany sytuacji.
      Pani opisuje agresywnego mężczyznę i siebie jako ofiarę. Agresja
      męża wydaje się nieuzasadniona. Do tego impulsywne picie alkoholu,
      brak chęci naprawy , składanie winy na Panią i sceny zazdrości,
      które tak naprawdę mają na celu wyłacznie Pani upokorzenie i
      pokazanie, że jest Pani nic nie wartą kobietą, która oddaje się
      mężczyzną.
      Jedyną radę jaką mogłabym Pani dać, poza rozstaniem się , to
      głębokie zastanowienie się jak to się stało, że tego nie widziała
      Pani przed ślubem, lub lepiej, przed decyzją o dziecku.
      Nie przekonuje mnie argument, że był mąż był wtedy inny. Nie mógł
      być aż tak inny, bo zahaczałoby to o chorobę psychiczną. Czegoś
      jednak Pani nie dostrzegła, na coś przymknęła oko, o czymś
      pomyślała , że się zmieni. Dlatego jak już Pani to widzi, to lepiej
      myśle o radykalnej zmianie. Proponowanie terapii, męża lub
      małżeńskiej, wydaje się skazane na niepowodzenie, bo do tego trzeba
      jego głębokiej motywacji, której brak. Praca nad nią może być
      obliczona na lata. Do tego jesteście Państwo za granicą.
      Trzeba się chronić, to jedyna rada. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • womania Re: prosze o rade 03.05.08, 17:42
      biedna aniu,
      TO NIE JEST TWOJA WINA I NIE ZGADZAJ SIE NA NARZUCANA CI ROLE OFIARY.
      MUSISZ SIE UNIEZALEZNIC. Przede wszystkim PSYCHICZNIE. Tak dlugo jak
      z nim bedziesz tak dlugo bedziesz cierpiec. i twoje dziecko tez. mgr
      nie jest najwazniejsze. najwazniejsza jestes ty i twoje dziecko.
      bron sie i walcz i to szybko (mowie z wlasnego doswiadczenia -
      chorobliwa zazdrosc na tle alkoholowym w dodatku NIE PRZECHODZI)

      1. wezwij policje przy okazji awantury
      2. zrob obdukcje, wezwij swiadkow, zgromadz dowody.
      3. BADZ SILNA I TWARDA. nie daj sie obarczyc wina. i uciekaj z tego
      piekla. na zewnatrz jest zycie!!!
      4 bardzo polecam ksiazke Molestowanie moralne Marie-France
      Hirigoyen - tu mozesz od razu kupic www.poczytaj.pl/22516.
      widzialam tez w internecie ang wersje prawie cala mozna przeczytac.
      (tytul 'stalking abuse')
      5. nie ukrywaj tego. to jest JEGO CHOROBA.

      trzymam kciuki mocno, sluze rada na mailu w razie czego.

      • ania_2019 Re: prosze o rade 05.05.08, 18:55
        dziekuje za odpowiedz nie zagladalam tutaj bo pisalam prace chce
        skonczyc studia ... myslalam ze sytuacja sie zmieni ale tak sie nie
        stalo pare dni byl spokoj a wczoraj znowu sie zaczelo .... upil
        sie zaczla mnie obwiniac o wszystko itd dzis jest 5 maj nasza
        pierwsza rocznica slubu plakac mi sie chce moj maz ma to gdzies
        siedzi przed tv i znow sie do mnie nie odzywa za tydzien lecimy do
        polski na pare dni postanowilam nie wracac razem z nim tylko do
        obrony zostac w polsce tak wiec nie bedziemy sie widziec okolo
        miesiaca odpoczne skoncze szkole zajme sie moim malym skarbkiem bede
        miala szanse wszystko przemyslec. Jeszcze raz dziekuje za odp
        • womania Re: prosze o rade 05.05.08, 19:13
          a gdzie jestesie? jak w uk (albo gdziekolwiek na tzw.zachodzie:)))
          to bedziesz miala lepsze mozliwosci jako sama z dzieckiem.
          tylko wytrwaj w tym, ze z nim nie wracasz i NIECH CI NIE PRZYJDZIE
          DO GLOWY DAWAC MU SZANSE.
          TO JEST CHOROBA TOKSYCZNA.
        • womania Re: prosze o rade 05.05.08, 19:22
          NO juz sie niepokoilam co sie z toba dzieje, bo po takim poscie nie
          powinnas zostac sama.
          a gdzie mieszkasz? jak w uk lub na innym zachodzie, to ci bedzie
          latwiej samej z dzieckiem. na forum 'samotne mamy' moze znajdziesz
          jakas podpowiedz.

          myslalam ze sytuacja sie zmieni ale tak sie nie
          > stalo pare dni byl spokoj a wczoraj znowu sie zaczelo

          nie ludz sie wiecej ze to sie tak po prostu zmieni. i nie marnuj
          sobie zycia i dziecku. sama dasz sobie rade i dasz szczescie dziecku.

          jak tylko zdasz te egzaminy to szukaj jakiego zaczepienia,
          znajomych, instytucji, przyszykuj grunt, nie sluchaj zadnych
          przeprosin, nie dawaj szansy, nie umniejszaj jego winy, nie
          usprawiedliwiaj. Powiedz: dosc! po prostu spadaj...
          i koniecznie idz na psychoterapie i po jakims czasie wszystko bedzie
          dobrze.
          zycze powodzenia na egzaminach, oby emocje ci nie przeszkodzily.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka