Dodaj do ulubionych

Rozwód...

12.06.08, 21:18
Zastanawiam się, jak dalekie musi byś nasze niezadowolenie z małżeństwa, aby
zdecydować się na rozwód. Bo na przykład nie ma zdrady, alkoholu czy innych
dramatów. Jest wzajemne niezadowolenie, dąsy, ulga, że to drugie wychodzi do
pracy...Kobieta jest silna, poradzi sobie finansowo, nie jest uzależniona
emocjonalnie od męża. Ale są dylematy typu co ludzie i rodzina powiedzą, co w
pracy...Bo czy własne niezadowolenie, poczucie wypalenia to wystarczający
powód?Odpada wskrzeszanie trupa czyli terapia jakakolwiek, bo ten ogień już
wygasł... Cokolwiek napiszcie...Dzięki.
Obserwuj wątek
    • justasa Re: Rozwód... 12.06.08, 23:23
      mysle ze brak milosci jest wystarczajacym powodem do rozwodu,nie
      zawsze musi byc to bicie,picie lub zdrada...jesli nie pozostala
      iskierka ktora mozna wskrzesic to raczej nie warto marnowac sobie
      zycia u boku kogos kogo sie nie kocha..
      • vickydt Re: Rozwód... 12.06.08, 23:46
        "po prostu" brak milosci... zobaczcie, do czego to doszlo, jaką sieczkę nam
        robią normy spoleczne, ktore nakazuja siedziec w związku, w ktorym juz trup sie
        rozklada, bo "nie pije, nie bije, nie okrada, nie zdradza".
        A o istotę związku czyli milosc, potrzebe bliskosci, wspolnej przyszlosci nikt
        nie pyta...
        Jak dla mnie to jest mega przyczyna na koniec...
        No chyba, ze ktos sie z norm spolecznych nie moze wyzwolic i musi poczekac na
        to, by pił, bił, zdradzal, wyzywał...

        --
        Jeżeli mijasz się z prawdą, to jej się przynajmniej ukłoń!
    • kicia031 Re: Rozwód... 13.06.08, 10:53
      Malkzenstwo to nie ciagly zar - sa okresy bliskosci i ochlodzenia,
      docieranie sie trwa latami, czesto prowadzone nieumiejetnie wywoluje
      rozgoryczenie i poczucie niespelnienia.
      Trudno wyrokowac, czy to, co opisujesz to naturalna ewolucja
      zwiazku, czy przypadek ze ludzie sie nie dobrali. Ale mysle, ze
      takie decyzje warto podejmowac z rozwaga - nowy zwiazek na poczatku
      bedzie ekscytujacy, ale potem pojawia sie podobne problemy, ile razy
      chcesz zacyznac od nowa?
    • jedynaania Re: Rozwód... 13.06.08, 14:32
      wiesz co ja sama mam duze problemy w zwiazku tez moje uczucie
      wygaslo tylko ze ja poznalam kogos i tez boje sie rozwodu. ale wiesz
      co zycie bez miłosci to nie życie . wiec po co to dalej ciagnac i
      męczyc sie. wiem ze to sie tak łatwo pisze
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Rozwód... 14.06.08, 02:03
      Relacja między partnerami w związku ma dążyć do bliskości, wsparcia,
      intymności , poczucia bezpieczeństwa. Trzeba też lubić z sobą
      przebywać.
      Z poczuciem obojętności trudno to realizować.
      Związek może mieć kryzysy i konflikty, ale podstawowa więź i dążenie
      ku niej oraz uczucie winno być zachowane. Zwiazek dynamicznie się
      zmienia i wzniosłe uczucia stają się letniejsza, ale za to ustępują
      innego rozaju więżiom.
      Obojętność może stać się agresywna, obraźliwa i upokarzająca dla
      drugiej strony. Czesto , dgy trwa zbyt długo, przechodzi w niechęć.
      A zatem nie warto w takim stanie tkwić w związku, również po to aby
      nie ranić drugiej strony. Agnieszka Iwaszkiewicz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka