partofthegame
16.06.08, 08:32
Proszę o pomoc
Mam bardzo trudną sytuację- podjęłam decyzję o rozwodzie. Pozew jest
w trakcie pisania. Moje małżeństwo było ciężkie (zdrady męża,
rękoczyny w złości, złośliwości, upokorzenia, odcięcie od pieniędzy -
ja nie pracuję, zajmowałam się synkiem od 2 lat).
To wszystko podcięło mi skrzydła, upodliło, dorosłam do myśli że nie
widzę przyszłości z tym człowiekiem.
Powiedziałam to mężowi. On wstępnie powiedział że bardzo chętnie
(nie raz w złości mowił mi "i tak się z tobą rozejdę"). Natomiast
następnego dnia komunikuje, że kocha, że zmieni się itp. Później
znów złość - nie będzie dawał mi pieniędzy na utrzymanie skoro chcę
się rozwieść. I tu szok- teściowa popiera takie zachowanie. Za
chwilę mówienie mamie, że on kocha i nie chce sie rozwieść. Za 10
minut zmiana... i tak w koło!
Niestety, musimy razem mieszkać, nie mamy się gdzie wynieść. I teraz
znów - mąż robi teraz wszystko żeby pokazać jakim jest dobrym mężem-
pomyje okna, zadba o dom, zrobi zakupy, zajmie się dzieckiem. Tyle
że następnego dnia przy swojej matce usiłuje mnie uderzyć w złości
podczas gdy ja trzymam dziecko na rękach!
Mam dość tej huśtawki. Powoduje ona u mnie straszną niepewność!
Czy mąż chce we mnie wzbudzić poczucie winy, że to ja jestem ta zła,
która zabierze dziecku ojca? Czy o co mu chodzi?
Poradźcie jak sobie z tym radzić? Jak przetrwać te ciężkie chwile do
rozwodu i nie zwariować?