robasia
09.09.08, 23:29
Witam wszystkich po raz pierwszy,pomimo,że jestem z wami już
5miesięcy, dziś odważyłam się napisać.Wasze forum pomogło mi bardzo
w pierwszych najtrudniejszych dniach,wasze wypowiedzi dawały mi siłę
i wiarę,że przetrwam ten koszmar.Dziś mija 7 miesięcy od śmierci
mojego męża-zmarł nagle na moich rękach,na oczach naszej 10-letniej
córki.Nie będę opisywać tego co się ze mną działo,gdyż każda z was
przeżyła swoją traumę,powiem tylko,że do dziś wydaje mi się to
niemożliwe
Czytając wasze wpisy jednego wam zazdroszczę-tego,że możecie
płakać.Jestem jak kamień,mam suche oczy,moje emocje gdziś się
schowały.Ze względu na córkę,która była w szoku i bała się bardzo o
mnie postanowiłam być twarda i tak mi zostało..Kiedyś do łez
doprowadzała mnie drobnostka,piosenka,reklama w telewizji,a dziś
rzadko mi się zdarzją mokre oczy.Czekam na ten moment,kiedy poleją
mi się łzy,kiedy wyrzucę z siebie ten żal i ból.Az drugiej
strony,jestem z siebie dumna,że mam tyle siły i często się
uśmiecham,że moi bliscy nie muszą się o mnie martwić-tylko czy
kiedyś się to nie odbije na mnie(włosy mi wychodzą garściami)?
Pozdrawiam was serdecznie,postaram się częściej pisać.