nadzieja05
23.10.08, 15:07
ostatnio napiecie u nas w domu uroslo do rangi takiej, ze moj M w
niedziele osiadczyl kategorycznie ze chce rozwodu, i ze w
poniedzialek mam mu dac odpowiedz czy sie wyprowadzam, czy on.
Ciezka sprawa, szczegolnie, ze jestesmy za granica i nie mam tu
nikogo.
Zdecydowalam, ze jak cche i mnei nie kocha to niech sie pakuje i
powiedzialam mu tak jak chcial w poniedzialek. Cisza, nie chcial
nawet rozmawiac.
Po jakism czasie od tego zebralo mus ie na przytulenie mnie, ja si
epolakalam i znow cisza.
We wtorek zostal w domu, pojechalam w ciagu dnia z pracy zeby
zobaczyc co sie dzieje, sluzowo, zjedlismy lunch. Po powrocie z
pracy bylo troche lepiej. Ale nie zaczelismy rozmowy.
Wczoraj zaczelsimy troche rozmawiac, ale jakos bez wiekszych
osiagniec.
Prosze o pomoc, CO powinnismy zrobic, jak rozmawiac, zeby sie nie
atakowac i obrzucac oskarzeniami. Pomocy!!!!!!