Dodaj do ulubionych

walka z kumpali i alkoholem

22.11.08, 15:19
jestesmy razem 3 lata,cchialam odejsc a okazalo sie ze spodziewamy
sie dziecka.moj chlopak ma problem z wyjsciami z kumplami i
piciem,po narodzinach synka bylo ok,zajmowal sie i mna i malym ale
po 3 tyg wszystko wrocilo do normy,potem z nerwow go pobilam i znow
byl spokuj az do niedawna..znow zaczal popijac,zajmowac sie kumpali
(przy dziecku prawie wogole go nie bylo)czy jeszcze moze byc tak jak
byc powinno??zalezy mi strasznie,czy moge jakos to zmienkic??
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: walka z kumpali i alkoholem 22.11.08, 17:01
      "potem z nerwow go pobilam"- słuuucham??? a cóż to za patologia? związałaś się z chłopakiem, któy ma pociąg do alkoholu, wpadłaś i naprawdę sądzisz,że on się zmieni???? bo go pobiłaś? na głowę chyba upadłaś. Poza tym, co nazywasz normą, to też ciekawe. Nie, póki on sam nie zechce się zmienić, nie zmienisz go, ale zawsze możesz zmarnować sobie pzy kimś takim życie.
      • marianka_marianka Dokładnie 22.11.08, 17:18
        tak, przecież to patologia. W normalnych związkach nikt nie rozwiązuje problemów za pomocą pięści. Autorko wątku piszesz, że Twój chłopak ma problem z kumplami i alkoholem. Ja to widzę tak, że to Ty masz problem, bo on na pewno nie widzi nic złego w spotykaniu się z kolegami i piciu alkoholu. Nie piszesz jak często się to zdarza, ale skoro Ci to przeszkadza to pewnie za często. Dopóki on nie zmieni podejścia do związku i ojcostwa, marne szanse na poprawę. Musi dojrzeć do tego - pytanie czy Ty chcesz czekać? Uprzedzam, niektórym facetom całe życie zajmuje "dojrzewanie" i tak z marnym skutkiem... Przede wszystkim nie daj sobie zrobić drugiego dziecka, pogadaj z nim jak on widzi wasze dalsze życie, obiecaj, że odejdziesz jak to się powtórzy i zrób to (już teraz rozejrzyj się za takim miejscem). Egzekwuj pieniądze na życie, no i przestańcie się bić!
        • anu-la7 Re: Dokładnie 23.11.08, 18:31
          to ze go uderzylam zdarzylo sie raz i juz poprostu puscily mi
          nerwy,ktos kto nigdy nie mial doczynienia z alkoholem niewie co
          kobieta w takich sytuacjach czuje,a po za tym jak sie nie ma gdzie
          podziac z malutkim dzieckiem to nie mozna odejsc-bo gdzie??pod most??
          • marzeka1 Re: Dokładnie 23.11.08, 19:36
            " nigdy nie mial doczynienia z alkoholem"- wiesz, nawet przez myśl by mi nie przyszło, by rozważać na serio jako swego faceta kogoś, kto ma pociąg do alkoholu, tacy faceci są do odstrzału na dzień dobry, a na pewno nie planuje się z kimś takim założenia rodziny.
            Jak to nie ma się gdzie podziać?- są domy samotnej matki, gdzie można pobyć jakiś czas, pomagają stanąć na nogi, często znaleźć pracę. Zawsze to lepsze niż tkwienie w bezsensownym związku z pijącym, nieodpowiedzialnym gościem.Żaden wzór dla dziecka.
            • phantomka Re: Dokładnie 23.11.08, 21:16
              Tylko powiedz, czego oczekujesz teraz? Kobiety, wy naprawde macie
              mrzonki, ze dziecko zmienia kogokolwiek? Jezeli zwiazalas sie z
              alkoholikiem, to twoja sprawa, ale jezeli dodatkowo zmajstrowaliscie
              dziecko, ktore ma sie w takiej rodzinie wychowywac, to juz jest
              dalece nie ok.
              Wyjscia masz dwa: albo przekonasz faceta do slusznosci leczenia albo
              wyprowadzisz sie gdziekolwiek - nie wiem, do rodziny, domu samotnej
              matki (poki nie staniesz na nogi) Nie wiem do konca jaka jest wasza
              sytuacja w domu, ale alkoholizm generalnie nigdy nie wrozy niczego
              dobrego i warto juz teraz pomyslec o alternatywie dla siebie i
              dziecka.
          • premeda Re: Dokładnie 24.11.08, 08:29
            Może pana by tak wykopać spod wspólnego dachu. Spakować walizki
            wystawić za drzwi i pozmieniać zamki. Raczej to rodziny pozbywaja
            się pijaków, a nie odwrotnie pijacy rodzin.
    • kicia031 Re: walka z kumpali i alkoholem 24.11.08, 09:48
      zalezy mi strasznie

      A na czym przepraszam ci zalezy? Bo jakos kurcze nie moge sie w panu
      i sytuacji dopatrzec niczego atrakcyjnego...
      • wielbicielnaruto Re: walka z kumpali i alkoholem 24.11.08, 19:49
        sorry ale twoja postawa jest niedojrzała emocjonalnie. Chiałaś
        rzucić a tu taki pech...A po ślubie na pewno się poprawi i
        przestanie pić...No a te kumpale (brzmi trochę jak hefalumfy z
        Kubusia Puchatka) to w ogóle..A teraz schodzimy na ziemię. Masz za
        partnera przerośniętego nastolatka, który do ojcostwa dorośnie za
        jakieś 5 - 10 lat. Teraz to tylko impreziki, kumple, wino, śpiew
        i ... (zakład - w przecigu 2 lat cię zdradzi). Przykra rada z mojej
        strony - on w lewo to ty w prawo. Do widzenia i po cierpieniu.
        • anu-la7 Re: walka z kumpali i alkoholem 24.11.08, 20:09
          nie no sory,wy zamiast cos doradzic to potraficie sie tylko
          wymadrzac.po za tym nikt nie pisal o zadnym slubie
          • triss_merigold6 Re: walka z kumpali i alkoholem 24.11.08, 21:17
            Nie fukaj tylko idź do najbliższej poradni dla alkoholików i ich
            rodzin. Pan się nie zmieni, bo nie ma żadnego powodu dla którego
            miałby się zmienić, jemu jest fajnie. ZA chwilę i tak Cię kopnie dla
            jakiejś bezdzietnej laski z którą mógłby balować. Stezliłaś sobie
            dziecko z alkoholikiem i jesteś zdziwiona, że facet pije?
          • marzeka1 Re: walka z kumpali i alkoholem 25.11.08, 14:52
            "wy zamiast cos doradzic to potraficie sie tylko
            wymadrzac."- dziecko drogie, dostałaś kilka konkretnych rad, a strzelasz focha. Błąd popełniłaś na początku: związałaś się chłopakiem, który imprezuje, pije, chciałaś się rozstać, wpadłaś i teraz chcesz stworzyć coś sensownego z kimś, kto się do tego nie nadaje. On dla ciebie się nie zmieni, zmienić się można tylko w wewnętrznej potrzeby, a dla niego zapłodnienie dziewczyny i zostanie ojcem, nie jest powodem wystarczającym. od ciebie zależy, co zrobisz: zostaniesz- będzie żyć z pijakiem i latawcem, który będzie cię zdradzał, odejdziesz- mimo początkowych trudności, możesz jeszcze sensownie ułożyć sobie życie.
            • ladaco2 Re: walka z kumpali i alkoholem 13.01.09, 17:56
              Oj dziewczyny jakie wy wszystkie mądre jesteście!!! Aż strach! za mądre by związać się z alkoholikiem, za mądre by tkwić w takim związku. Autorka wątku jest po prostu głupia i ma czego chciała, tak? Baaardzo jestem ciekawa czy jest wśród Was choćby jedna osoba, która przeszła takim piekłem?! Powtarzacie ciągle te same oklepana do znudzenia nikomu niepotrzebne rady.

              Tyle do publiczności.

              Do autorki:
              To nie Twoja wina, że się w nim zakochałaś. tak się po prostu dzieje i nie jest to zależne od nas. Piszesz, że po urodzinach dziecka był dla Was dobry, czuły i opiekuńczy. Dla takiego faceta warta powalczyć z nim samym a Ty widocznie wiesz, czujesz, wierzysz, że ta dobroć i miłość, to wszystko za co go kochasz w nim jest. Masz pełne prawo w to wierzyć i wcale nie jesteś głupia z tego powodu. Niestety to wszystkie dobre wiadomości, które mam dla Ciebie. Jeżeli naprawdę chcesz zawalczyć o ten związek, to musisz przygotować się na to, że czeka Cię daleka i trudna droga. Dla większości kobiet - nie do przebycia. O wiele łatwiej jest, wbrew pozorom kopnąć faceta w tyłek, tak jak Ci radzą Mądre. Krok pierwszy: musi zrozumieć, że dzieje się źle i może Cię stracić. Jak to zrobić? Ja poszłam na spotkania dla rodzin alkoholików, dla niego to będzie jasny sygnał, a Tobie bardzo pomoże. Zdarza się, że po jakimś czasie pijący partner dołącza do partnerki i zaczyna się leczyć. A propos - NIGDY nie zapomnij, że to choroba i nie obwiniaj go za to, tak jak nie obwiniasz chorego na grypę, że kaszle.Można też wyprowadzić się z domu, można np. zaznaczać w kalendarzu umieszczonym na widocznym miejscu dni kiedy przyszedł pijany. Chory w początkowym stadium nie uświadamia sobie swojej choroby. Trzeba to zrobić za niego. Co więcej! Ludzie przebywający na leczeniu częstokroć odrzucają fakt, że mają problem i dopiero leczenie im to uświadamia! Więc nie poddawaj się. Ja walczyłam 12 lat, wychowałam w tym czasie bardzo inteligente i wrażliwe dziecko a teraz mam cudownego męża. takiego jak zawsze wierzyłam, że mam!
              • moreno68 Re: walka z kumpali i alkoholem 13.01.09, 18:01
                A jaki dzieciństwo miało Twoje dziecko?Nie wierzę ,że problemy
                alkoholowe w waszym domu nie odbiły się na jego życiu.Jaki ma
                kontakt z Ojcem?To chyba też istotne , nie tylko walka zakończona
                wyleczeniem męża.
              • triss_merigold6 Re: walka z kumpali i alkoholem 13.01.09, 18:31
                Wzruszające. 12 lat wyjętych z życiorysu. Ciekawa jestem czy dziecko
                równie zachwycone.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka