Dodaj do ulubionych

ciągłe ucieczki

19.01.09, 12:03
ja akurat mam problem nie z pratnerem a z dzieckiem ale niestety na
nasze relacje ma to też wpływ
moja czterolatka ciągle nam ucieka i juz nie wiemy jak jej tłumaczyć
żeby tego nie robiła, żadne prośby, groźby i kary nie pomagają przy
każdym wyjściu trzymamy ją za rękę a ona i tak potrafi się wyrwać i
uciec, doszło do tego że nie chodzimy z nią w miejsca gdzie jest
dużo ludzi lub w miejca z których nie będzie potrafiła trafić do domu
i oczywiście przy każdej ucieczce obwiniamy się nawzajem z mężem o
to które z nas nie dopilnowało
już nie wiemy jak jej wytłumaczyć,że ma się trzymać blisko nas dla
własnego dobra
Obserwuj wątek
    • miacasa Re: ciągłe ucieczki 19.01.09, 12:14
      moja koleżanka wyprowadzała swojego 4-latka na smyczy (takie specjalne szelki),
      w sklepie pozwoliła mu się kilka razy "zgubić" i to była dla niego najlepsza
      nauka - sam zaczął się pilnować
    • roza06 Re: ciągłe ucieczki 19.01.09, 13:56
      Ten pomysł z "celowym, kontrolowanym zgubieniem" dziecka nie jest zły. Nasza
      córka tez lubiła sobie wędrować sama po sklepach a wiadomo w miejscach gdzie
      jest dużo ludzi wystarczy na sekundę się odwrócić i dziecko znika.
      Dwa razy się zgubiła i teraz sama pilnuje się nas. Oczywiście za kazdym razem
      cała akcje trwała kilka minut (nerwowych) ale za każdym razem personel sklepu
      wywołał nas przez głośniki. Oczywiście córunia obraz nędzy i rozpaczy.
      Zapłakana, zasmarkana, ale zrozumiała że to nie jest przyjemność i od tej pory
      trzyma sie blisko nas.
      A obwiniać sie nie ma sensu bo jak napisałam czasami wystarczy dosłownie chwila
      nieuwagi i nie ma dziecka.
      • agrestka1 Re: ciągłe ucieczki 19.01.09, 14:24
        już próbowaliśmy, tłumaczę jej że jak się zgubi to ma iść do
        policjanta jak jest a jak nie to do jakiejkolwiek pani z dzieckiem i
        tak ją raz zostawiliśmy i jak mała podeszła do pani z dzieckiem i
        powiedziała że się zgubiła to odczekaliśmy chwilkę i podeszliśmy, bo
        też co takiej kobiecie powiedzieć że testujemy dziecko? i oczywiście
        umoralnianie potem " a widzisz co by było..." a i tak na koniec mała
        komentuje "ja i tak wiedziałam, że mnie znajdziesz"
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: ciągłe ucieczki 27.01.09, 11:24
          Jest taki etap w rozwoju dziecka, w którym dziecko, ożywione swoją
          samodzielnością i mobilnością, oddala się od rodziców czy opiekunów. Zwykle
          towarzyszy temu kontrolowanie gdzie są opiekunowie, co nie oznacza szybkiej
          rezygnacji z samodzielnej wyprawy oraz powrót. Powrót jest tu ważnym momentem.
          Dziecko upaja się swoją samodzielnością, ale potrzebuje poczuć, że może wrócić
          do bezpiecznej bazy jaką stanowią rodzice i poczuć z jednej strony swoje
          zwiększone możliwości z drugiej bezpieczeństwo. To co opisałam dzieje się zwykle
          nieco wcześniej , w okolicy 2, 3 roku życia. Może ten okres u Waszej córeczki
          wydłużył się. Jeśli poza tymi incydentami pozostałe zachowania dziewczynki nie
          budzą Państwa zastrzeżeń czy nie powodują kłopotów wychowawczych, to
          polecałabym inną metodę. Spowodowanie, że powrót córki z "zaginienia" powitacie
          z zadowoleniem, ucieszycie się na jej widok i nie ukarzecie reprymendą czy
          sankcjami. Można powiedzieć coś o niepokoju z jakim jej wypatrywaliści.
          Oczywiście droga córki musi być kontrolowana, tak aby nie przydarzył się jej
          na prawdę nieszczęśliwy wypadek. Pochwalcie samodzielność dziecka . Może ona na
          to czeka.
          Rozumiem, że takie zachowania dziecka budzą dużo lęku w rodzicach, rozbudzają
          uzasadnione fantazje o różnych wypadkach oraz nadwyrężają poczucie
          odpowiedzialności rodziców. Lękowi temu często towarzyszy złość, że dziecko
          przysparza kłopotów i naraża rodziców na strach o życie dziecka, stąd szybka
          chęć karania, karcenia i roztaczania czarnych scenariuszy.
          Nie zachęcam do pozostawienia dziecka bez opieki lu do niefrasobliwości, ale
          może taka opcja wychowawcza pomoże.
          Jeśli natomiast córka wykazuje również taki brak dyscypliny w innych momentach,
          a ucieczki są jedynie kolejnym tego wystrojem, warto się zastanowić nad jej
          charakterem, Waszymi relacjami lub zmianą czy też dostosowaniem metod
          wychowawczych do temperamentu dziewczynki. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • kicia031 Re: ciągłe ucieczki 20.01.09, 17:06
      Pamietam, jak kiedys na dworcu w krakowie, by kupic spokojnie bilet,
      do czego potrzeba 2 rak, musialam przypiac swojego 4-latka do
      walizki paskiem do przypinania parasola...

      Moze to uda sie jakos przetrzymac do czasu, az troche zmadrzeje?
      • verdana Re: ciągłe ucieczki 20.01.09, 22:27
        A co robicie, prócz pogadanek, gdy ucieka?
        ja w takim przypadku natychmiast wracalam do domu, niezaleznie jak
        atrakcyjne miejsce miałoby to byc. Polecam - działa świetnie.
        najlepiej np, kupić bilety do kina, do jakiegos atrakcyjnego
        miejsca, wybrac się na zabawe z ulubiona kolezanką - i gdy dziecko
        uczieknie natychmiast zawrocic do domu, komentujac po drodze, jaka
        ogromna przyjemność dziecko ominęła i ze w domu, za uczeczke będzie
        dodatkowa kara - i tego dnia nie bawić się z dzieckiem, nie czytac
        mu, zostawic w pokoju i za kazdym razem powtarzac - nie wolno
        uciekac, ZAWSZE wrocisz do domu i bedziesz się bawila sam, jesli
        uciekniesz.
        Powinno minąć.
        • agrestka1 Re: ciągłe ucieczki 21.01.09, 10:09
          niestety i metodę kar i powrotów niezależnie od tego gdzie jesteśmy
          już stosowaliśmy -nic nie pomaga
    • eastern-strix corka kolezanki taka byla... 22.01.09, 14:06
      ...szczerze mowiac, to byla nieznosna i czasem trudno bylo z nia wytrzymac jak
      sie gdziesz szlo,bo darla sie i wyrywala 'dla popisu'.

      kiedys poszlysmy do galerii handlowej i niestety,mala zniknela doslownie w
      ulamku sekundy. oczywiscie kolezanka spanikowala,ja tez. szukamy,szukamy, az w
      koncu odzywa sie megafon i gadaja,ze dziweczynka w czerwonek czapeczce itp.
      Pobieglysmy, mala zaryczana. Od tej pory sama sie pilnuje. Okazalo sie,ze 'dla
      zartu' otworzyla drzwi dla personelu i pobiegla przed siebie, no i sie zgubila.

      Nie polecam,bo to bylo straszne, a poza tym ktos mogl ja porwac itp.

      Ale takie 'kontrolowane' zgubienie moze pomoc.

      Jak ja sie mojej Mamie chowalam,to ona mi sie kiedys schowala za drzewo w parku
      i pomoglo. Oczywiscie zrobila to zaraz po tym,jak musiala mnie szukac przez 10
      minut. Nie pamietam tego,ale opowiadala.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka