Dodaj do ulubionych

Rozprawa :(

17.02.09, 01:27
Za dwa dni-w sumie już za jeden.. W środę pierwsza rozprawa..I tak się zastanawiam-po co chciałam być oskarżycielem posiłkowym? Co za cholera mnie do tego podkusiła? Mogłam iść tam tylko jako świadek,zaznać co trzeba i resztę po prostu..zostawić ! I niech się toczy-samo beze mnie.Dziś przeszło dwie godziny siedziałam z adwokatem-razem czytaliśmy akta,zastanawialiśmy się co robić...,co zrobić można jeszcze..? A ja cały czas mam wrażenie że to wszystko mi się po prostu śni-bo to przecież nie może być prawdą ! Przespałam cały rok.I ciągle obudzić się nie mogę :( A może lepiej tam nie iść?Boję się że po prostu nie dam rady...Spojrzeć temu facetowi prost w twarz,słuchać zeznań.. Boję się słuchania jak chodził łopatę pożyczyć..Bo przecież ja wiem-kogo chciał zakopać ! Boję się że moja psychika nie da rady-już więcej-znieść tego koszmarnego snu ! Albo co gorsze że się obudzę-i będę wiedzieć że to prawda,że już go nie ma..Bo ja ciągle czekam aż wróci..do domu,do Nas.Co robić???
Obserwuj wątek
    • kasik2222 Re: Rozprawa :( 17.02.09, 08:19
      chyba juz nic nie zrobisz, zdecydowałaś się i musisz przetrwać. Może
      zapytaj adwokata, czy możesz sie wycofać? mnie sie wydaje że za
      słaba jeszcze jesrteś na takie przejścia. Mam nadzieję że Cię to
      nie dobije...Elizka, jesteśmy z Tobą, pamiętaj. My też cały czas
      czekamy, więc wiemy o co Ci chodzi. Czekanie to moja specjalność.
      Buziaczki Kasia
    • trelka10 Re: Rozprawa :( 17.02.09, 08:32
      Eliza musisz się trzymać!!! to tylko i aż tyle
      • dusia75 Re: Rozprawa :( 17.02.09, 09:14
        Trzymam, kciuki Eliza. Jeżeli nie czujesz się na siłach może
        faktycznie pogadaj jeszcze o tym z adwokatem, zastanów się czy na
        pewno dasz radę. To już się wydarzyło i nic i nikt tego już niestety
        nie zmieni. Teraz przede wszystkim ważna jesteś Ty.
        Życzę dużo siły i cierpliwości, pamietaj że jesteśmy z Tobą.
    • magdatysz Re: Rozprawa :( 17.02.09, 10:42
      po pierwsze skoro masz adwokata to nie musuisz być jako ostarzyciel
      posiłkowy na każdej sprawie - wystarczy że bedzie adwokat.
      Jako swiadek nie miałabyś wpływu na sprae i dostepu do akt. Tak masz
      i mozesz działac. Radzę ci idż na pierwszą rozprawę a potem jeśli
      nie bedziesz się czuła na siłach to nie musisz byle był adwokat.
      Powiem ci tak - jua byłam oskarżycielem posiłkowym i tego nie załuję
      bo dopiełam swoego i sprawę karną wygrałam choć to kosztowało
      niemało nerwów i pieniedzy (wiadomo dojazdyi adwokat) ale mam
      poczucie ze zrobiłam wszystko co powinnam. WIem teraz się boisz ale
      zobaczysz jak bedziesz musiała się zmobilizowac to siły same
      przyjdą. I wiem ze chociaż jest to trudne to postaraj podejśc do
      sprawy jakbyś stała obok a całość dotyczyła kogoś obcego - myśl,
      analizuj każde zdanie i postaraj sie nie dopuścić uczuć do łowu.
      Niestety musi być to chłoda kalkulacja. Wydaje sie prawie niemożliwe
      ale ja iwm że jest wykonalne - życzę więc powodzenia.
      M.
    • aneta39.misia Re: Rozprawa :( 17.02.09, 10:43
      Duzo siły Eliza..
      • sysia29 Re: Rozprawa :( 17.02.09, 18:11
        Elizo,myśl ,ze to ostatnia rzecz jaką możesz zrobić dla swojego
        męża.Ja walczę do dziś o moje dzieci ,o ich przyszłość i uwierz
        mi,ze walczę o wszystko z całym światem.Ale swiadomość ,że nie
        popuszczę i będę walczyć dla nich dodaje mi sił.Ja też czekam ,ąz
        mój mąż wróci z delegacji.I nie mogę sie doczekać.Bądź silna,wyzyj
        się na tym łachudrze.Pokaż ,ze jesteś silniejsza od niego.Daj z
        siebie wszystko.Trzymam mocno kciuki i nie daj się emocjom.Gdybyś
        chciała pogadać to szukaj mnie na nk.Wiesz gdzie mnie
        znależć.Pozdrawiam cieplutko,Sylwia
    • 0czarna74 Re: Rozprawa :( 20.02.09, 19:03
      Życzę dużo siły aby przetrwać ten koszmar.
      Wierzę ,że dasz radę, tylko tyle i aż tyle...przetrwać.
    • b.wicia Re: Rozprawa :( 20.02.09, 22:09
      Ja mam w poniedziałek drugą rozprawę, co do ustalenia ojcostwa,w końcu nie
      byliśmy małżeństwem. Pierwsza nie była przyjemna:(w kółko tylko sędzie powtarzał
      zimnym głosem: nieżyjącego, nieżyjącego, a ja się już ledwo powstrzymywałam,
      żeby nie wybuchnąć płączem;(ech;(mam nadzieję, że nie będzie robić żadnych
      problemów, podobno to tylko formalność, jak jest Jego rodzina i potwierdza.
      Zobaczymy.
      • bantamka Re: Rozprawa :( 23.02.09, 16:01
        Słuchajcie, już po sprawie:)już oficjalnie mój Bartuś jest tatusiem:)teraz
        jeszcze odczekać 3 tyg., odebrać wniosek i do urzędu o nowy akt urodzenia z
        nowym....podwójnym nazwiskiem. Postanowiłam, że podwójne to będzie najlepsze
        wyjście. Problemów z różnym nie będzie, a dziecko będzie miało nazwisko tatusia
        • b.wicia Re: Rozprawa :( 23.02.09, 16:02
          Adres taty,przepraszam:)to byłam Ja, Beata:)
          • kasik2222 Re: Rozprawa :( 24.02.09, 09:15
            super, cieszymy się razem z Tobą:)) buziaczki
            • jucha32 Re: Rozprawa :( 24.02.09, 16:19
              Eliza, tak do końca nie wiem co czujesz. Mój mąż zginął w wypadku, Twój został
              zamordowany. Ale myślę, że dobrze, że jesteś oskarżycielem.
              Dokop temu draniowi ile się da. Wyżyj się na nim. Masz do tego święte prawo.
              To nie człowiek,to zwierzę. Jest nic nie wart.
              Życzę Ci dużo siły i tego żeby wyrok był taki jak chcesz.
              Pozdrawiam i trzymaj się.
              • corka.bossa Re: Rozprawa :( 27.02.09, 22:45
                Wybaczcie że tak długo nie napisałam,chyba potrzebowałam trochę czasu.Czasu żeby po prostu myśli zebrać.Sprawa-poszłam tam zrozpaczona z założeniem że nie wiem co zrobię,co bedzie.Adwokat pomyślał o wszystkim od wody,po zaznaczenie w aktach gdzie są zdjęcia-żebym przypadkiem nie spojrzała.Dzięki niemu nie musiałam zeznawać-już teraz,sąd odłożył mi to do następnej rozprawy.Poszłam tam napięta jak struna,na granicy wszystkiego..A jak już się zaczeło-po prostu tam byłam i nic więcej.Słuchałam co mowią świadkowie-oskarżony.I myślałam co ja tutaj robię?? W moim przypadku(nie jak u Beatki)nikt nie mówił "zmarły",sędziowie mowili po prostu po imieniu.Oskarżony-cały czas mówi że nie wie z skąd "trup"u niego w domu...Wiecie i gdybym miała tyle siły,to jak Justyna pisze-pewnie bym się wyżyła,wykrzyczała co myślę.A ja patrzyłam na niego-i po prostu było mi go żal-ot dziadek (61 lat)PEWNIE MI SIĘ CAŁKIEM W GŁOWIE PRZEWRÓCIŁO ;)
                • b.wicia Re: Rozprawa :( 28.02.09, 09:02
                  ech, moja sprawa w porównaniu do Twojej to nic..ja nie wiem, jakbym się
                  zachowała, gdyby kierowca, przez którego zginął mój Bartek, stanął przede mną.
                  Ciężko wybaczyć. Przeszłyśmy tyle, przejdziesz i to!!!a potem przynajmniej
                  będziesz wiedzieć, że zrobiłaś wszystko co mogłaś, aby został ukarany.
                  • corka.bossa Re: Rozprawa :( 01.04.09, 23:26
                    Jutro rano druga..Cholerka jasna stracha mam jak nie wiem..Teraz czekaja mnie
                    zeznania moje-i przyjaciela Sebastiana,świadka tego wszystkiego.I tego boje sie
                    chyba najbardziej ze spojrze mu prosto w oczy i po prostu nie wyrobie-że
                    wywrzeszczę mu to wszystko co o nim teraz myślę.A dużo tego bedzie i pewnie
                    słowa ładne nie padną :( Sorki że tak smucę ale kto mnie zrozumie lepiej niż WY
                    ??? Trzymajcie kciuki o 11 ,kto wieży w boga-może się modlić,pewnie nie zaszkodzi...
                    • kasik2222 Re: Rozprawa :( 02.04.09, 06:34
                      Elizka, będziemy się modlić... a przyjacielowi Sebastiana daj
                      spokój, szkoda Twoich nerwów na tą mendę. Jesteśmy z Tobą, pamiętaj
                      o tym w najtrudniejszych chwilach
                    • b.wicia Re: Rozprawa :( 02.04.09, 15:32
                      pewnie już po sprawie. mam nadzieję, że się udało!
    • anula123-0 Re: Rozprawa :( 02.04.09, 08:12
      Eliza myślami będę z Tobą.Trzymaj się dasz radę.Musisz
      • corka.bossa ciągle nic... 02.04.09, 22:20
        Następna za trzy tygodnie..Wszystko szło dobrze puki głównego świadka przez okno nie zobaczyłam.Chyba zle wyglądać musiałam-bo mój adwokat aż przysiadł obok...Na szczęście nim zaczął zeznawać trochę mi przeszło..Przez cały czas patrzałam Mu prosto w oczy i w sumie to chyba nie musiałam nic mówić..Apotem okazało się że jest w "stanie po spożyciu",wszystko co powiedział nie może byś brane pod uwagę,i na następnej sprawie to samo raz jeszcze..W takie dni świat "wypłukuje" się z kolorów,wszystko wraca,i czasem mam świadomość tego że to "naprawę"dzieje się mnie !!! Siedzę tu teraz-zasmarkana,ubrana w jego sweter-i zastanawiam się:jak ja mam k**** dalej żyć???
        • b.wicia Re: ciągle nic... 02.04.09, 23:06
          przytulam mocno..:(wspomnienia bolą, za bardzo:(
        • mariola008 Re: ciągle nic... 02.04.09, 23:11
          No właśnie jak dalej żyć ?
          Ale żyć trzeba chociaż los okaleczył tak strasznie. Jak nachodzą mnie pytania co
          dalej to myślę sobie, że nie ja pierwsza i nie ostatnia i to dodaje mi sił.
          Skoro inni tak doświadczeni radzą sobie to i ja muszę jakoś a, że w środku
          jestem martwa no cóż nic na to nie poradzę.
          Trzymaj się dziewczyno, mimo wszystko nie poddawaj się i walcz o siebie i dzieci
          • corka.bossa hymmm 22.04.09, 16:37
            Byłam dziś w sądzie..Następny termin za dwa miesiące :(
    • magdatysz Re: Rozprawa :( 21.05.09, 09:13
      ja po 4,5 roku dowiedziałam się że mi za dobrze bez męża jest...
      ubezpieczyciel sprawcy wypadku odmówił przyznania renty dla dziecka.
      No tak po prostu świetnie mi się powodzi bo mam własną działalność i
      jakies tam dochody, tylko nikt przy tym nie bierze pod uwagę że coś
      takiego nie daje poczucia bezpieczeństwa, ze jeden miesiąc może być
      swietny a przez kolejny moge nie mieć wogóle zleceń czyli 0 zapłaty.
      Że dochody nie są stałe a opłaty i owszem.
      Szlag mie wczoraj trafił bo co moja sytuacja ma do tego ze mi jakiś
      gość męża zabił? Czy to moja wina ze policjant zacierał ślady i
      utrudniał śledztwo i cała sprawa zamiast zamknać sie w rok ciągnęła
      się prawie 4 lata? A ja nie czekałam tylko postanowiłam sobie jakoś
      radzić? Właśnie zostałam po raz kolejny ukarana za samodzielność
      życiowa widocznie lepiej w tym kraju siedzieć na garnuszku państwa i
      z opieki społecznej korzystać...
      Znowu czeka mnie przepychanka sądowa, znowu nerwówka i rozdrapywanie
      ran po to żeby jakimś matołom przetłumaczyć rzeczy oczywiste
      mam ochotę po prostu wyć
      • dakam751 Re: Rozprawa :( 21.05.09, 09:56
        Magda , bo tak niestety jest-jak sobie radzisz jest źle, bo przecież
        powinnaś Męża opłakiwać , w jutowy worek się ubrać i żebrać pod
        kościołem.Jak byś sobie nie radziła , to by Cię obgadywali , ile
        można ,przecież to już tyle czasu minęło , powinnaś coś zrobić.Tak
        źle i tak niedobrze.W sądach siedzą ludzie , którzy zarabiają takie
        pieniądze,że dla nich to ,że ktoś zarabia np.1000zł. miesięcznie , to
        jest żart.Słyszałam coś takiego.
        Trzymaj się , dużo siły życzę.
        • gosiula74 Re: Rozprawa :( 21.05.09, 10:37
          magda- po ty m,co piszesz zaczynam sie zastanawiać czy dobrze zrobiłam
          odrzucając propozycję ugody wystosowaną przez firme ubezpieczeniową .
          Zdecydowałam się na drogę sądową b oto co mi proponowali to była lekka kpina
          ,chociaż niektórym mogło się wydawać ,że są to jakieś wielkie pieniądze.
          Co do renty dla dzieci ,to juz ponad pół roku "centrala" nie moze wydać żadnej
          decyzji.
          Nikogo nie obchodziło by ,ze nie mamy co jeść ,albo opłacić czynszu( na
          szczęście tak nie jest).

    • anaveronika Re: Rozprawa :( 21.05.09, 12:20
      a u mnie nawet terminu nie ma jeszcze. Zadzwoniłam wczoraj do sądu, bo z prokuratury pismo o zakonczeniu sledztwa przyszło w grudniu. A w sądzie usłyszałam, ze sedzia juz wyznaczony ale terminu nie ma, jak chce to moge pismo o przyspieszenie napisac.
      • wdowa120309 Re: Rozprawa :( 21.05.09, 21:57
        Dziewczyny...współczuje wam tych wszystkich rozpraw i trzymam mocno kciuki żeby
        sie szczęśliwie wreszcie pokończyły....podziwiam was ..!!
        • corka.bossa Re: Rozprawa :( 13.06.09, 20:10
          Chyba jakiś syndrom : "przed rozprawowy" mam.. Ciągle w głowie ile to jeszcze dni zostało...Być może ta będzie ostatnia...być może. I le razy ma to wracać?Pytanie?ile jeszcze mogę zniesć?? Za każdym razem to wraca-wraca jak gdyby to było wczoraj.Ostatnio na sprawie zeznawał policjant-który tam był.Jakieś pytanie sądu-i wtedy się odwrócił i spojrzał na mnie,i powiedział:
          I wtedy wprowadziłem do mieszkania tą Pania,w celu rozpoznania zwłok..I ja znów tam byłam,tak jak gdyby czas cofną się do tyłu?staną w miejscu?jak ja? Mój adwokat szykuje dla nie mowę końcową.Tylko ja ja mam powiedzieć -że ten facet zabił moją nadzieję? kilkoma ciosami zamkną moje życie?moje i dzieci? Że już nic nie będzie taki jak kiedyś? Że każda wiosna ,dla mnie będzie tylko i wyłącznie kolejną datą pogrzebu? Że przez niego mój najmłodszy syn nigdy nie będzie pamiętał swojego taty? Jaka kara może mi to wyrównać?JAKA???
          • wdowa120309 Re: Rozprawa :( 13.06.09, 22:09
            Współczuje tobie tych wszystkich przeżyć, nawet nie próbuje sobie tego
            wyobrazić. Na pewno bardzo dużo przeszłaś i przeżyłaś ja bardzo cie podziwiam
            sama nie wiem czy dała bym rade to wszystko wytrzymać.....spojrzeć mordercy
            mojego męża w twarz....to musi być silne przezycie. Jesteś wspaniałą i silna
            kobietą....ja trzymam za ciebie kciuki oby to wysztko sie jak najprędzej dla
            ciebie skończyło.

            Pozdrawiam i sciskam mocno...Beata
            • tilia7 Re: Rozprawa :( 14.06.09, 13:30
              Nie ma takiej kary,która byłaby zadośćuczynieniem, niestety.Trzymaj się
              dzielnie, podziwiam Cię za odwagę z całego serca
              • corka.bossa ... 22.06.09, 21:29
                Odroczona.Do września.Może to i lepiej?? Bo od samego początku założyłam sobie-że muszę doczekać do wyroku,bez względu na wszystko.A jak zapadnie wyrok będę niejako "bez celu".Może przez te dwa miesiące znajdę coś czego będzie można się chwycić? Jak "ostatniej deski ratunku"?
                • tilia7 Re: ... 22.06.09, 22:21
                  No właśnie, bez celu, bez nadziei...Ja też nie widzę żadnego celu dla
                  siebie.Staram się nie wybiegać myślą dalej niż do wieczora w danym dniu,
                  ewentualnie do rana w następnym.Bo jak myślę o tym, co dalej, to momentalnie mam
                  ataki paniki.Nie umiem sobie wyobrazić tej całej drogi, która jest przede mną,
                  bez Niego, bez sensu...
                  Człowiek momentami myśli, że w tym bólu już naprawdę sięgnął dna, że już gorzej
                  nie może być.Wtedy się okazuje, że dno jest jak ruchome piaski, wciąga w rozpacz
                  jeszcze większą,jeszcze głębszą,jeszcze czarniejszą, niemożliwą do opisania
                  • corka.bossa Znów 02.09.09, 22:00
                    Jeszcze jeden dzień.W piątek o 10 rano, wracam do punktu wyjścia.Od kilku dni nie potrafią już myśleć o niczym innym.Wstaję ,jem pracuję-nawet już mi się śni że w sądzie siedzę :( Niech to będzie już ostatni raz,więcej naprawdę nie dam już rady..
                    • wdowa120309 Re: Znów 02.09.09, 22:18
                      Eliza...współczuje tych przeżyć...i że to wszystko tak długo się ciągnie i że
                      stale musisz wracać do tych wspomnień...o których chcesz zapomnieć((((. Będę w
                      piątek myśleć o Tobie i mam nadzieje że to wszystko znajdzie wreszcie swój
                      szybki koniec. Trzymaj się mocno jesteś silna i dasz rade dla dzieci ...i dla
                      Sebastiana
                      Pozdrawiam Bea
                      • tilia7 Re: Znów 02.09.09, 22:53
                        Trzymam kciuki
                        • gosiula74 Re: Znów 04.09.09, 08:14
                          Eliza- dużo siły .

                          Ja miałam w środę pierwszą sprawę o odszkodowanie.
                          W zasadzie nie było jakoś specjalnie stresująco ,ale i tak łzy popłynęły.
                          Obcy ludzie( i rodzina też) udowadniali sądowi ,ze mój mąż był dobrym ,uczciwym
                          i pracowitym człowiekiem.

                          9 września będzie wyrok .Zobaczymy . A 29 .09 -sprawa moja.Bo tamta to była dzieci
                          • corka.bossa Idę :((( 04.09.09, 09:17
                            Myślcie o mnie..
                            • kasik2222 Re: Idę :((( 04.09.09, 10:40
                              jesteśmy wszystkie z Tobą...
                          • aniawdowa Re: Znów 04.09.09, 10:51
                            Elizo wszysto musi zakonczyc sie dobrze!!

                            Gosiu ja własnie oczekuje na termin pierwszej rozprawy o odszkodowanie :(
                            przezyłam juz sprawy karne wiec mysle ze najgorsze mam za soba ale własnie
                            najbardziej boję sie zeznań tego aby bliscy i mniej bliscy poswiadczali ze Paweł
                            był dobrym ojcem i pracowitym człowiekiem.
                            Mam nadzieje ze to wszystko długo nie potrwa i w koncu człowiek przestanie
                            ciagac sie po sądach!!!
                            • trelka10 Re: Znów 04.09.09, 21:02
                              Kochani. Eliza jest po rozprawie, ale możecie sobie wyobrazić jakiego ma
                              dołka... poprosiła mnie o przekazanie Wam informacji co i jak. Jak tylko dojdzie
                              do siebie to napisze Wam wszystko szczegółowo.
                              Otóż sprawa dzisiaj się zakończyła, facet dostał 15 lat. Teraz jeszcze apelacja
                              ale jak sądzę tak już zostanie.
                              Koniec tej sprawy to dla Elizy początek nowego, kolejnego etapu, czyli sprawy
                              cywilne.
                              Eliza trzymaj się i... silna baba z Ciebie!
                              • corka.bossa Re: Znów 09.12.09, 11:09
                                Jutro o 9 mam rozprawę w Sądzie Apelacyjnym.Obrona oskarżonego ,złożyła wniosek o uniewinnienie...
                                • aniawdowa Re: Znów 09.12.09, 15:57
                                  Elizko kochana musi sie to wszystko dobrze zakonczyć!!!!
                                  Trzymaj sie myslami bede z tobą !!
                                  • kinada Re: Znów 10.12.09, 12:14
                                    Straszne!!!
                                    Trzymaj się! Sprawa m u s i zakończyć się dobrze!
                                    _______________

                                    RATUNKU, co robić...?!? ;)
                                    • maja_8 Re: Znów 21.01.10, 22:40
                                      Nie wiem od czego zacząć potrzebuje pomocy,mam wrażenie ,że nie ogarniam już
                                      niczego,nie wiem w którym momencie mam złożyć wniosek o oskarżyciela
                                      posiłkowego.nie mam jeszcze adwokata ponieważ sprawa będzie się odbywać 150km od
                                      miejsca zamieszkania dostałam postanowienie z prokuratury o kontynuowanie
                                      śledztwa i wydanie końcowej decyzji merytorycznej.Nie wiem również skąd mam
                                      wziąć adwokata ,czy z miejsca zamieszkania czy ewentualnej sprawy sadowej proszę
                                      o rade Maja
                                      • targowanie Re: Znów 24.01.10, 22:36
                                        maja_8 napisała:

                                        > nie wiem w którym momencie mam złożyć wniosek o oskarżyciela
                                        posilkowego.

                                        możesz do czasu rozpoczęcia przewodu sądowego na rozprawie głównej
                                        złożyć oświadczenie, że będzie działała w charakterze oskarżyciela
                                        posiłkowego
                                        • sarnowo Re: Znów 31.01.10, 00:51
                                          Maja 8. Prawidlowo napisane jest w poprzednim poscie, odnosnie ostatecznego
                                          czasu zlozenia wniosku, ze chcesz wystapic w roli oskarzyciela posilkowego, lecz
                                          dobrze byloby przed rozprawa zapoznac sie z aktami sprawy i zlozyc wniosek o ich
                                          kserokopie 1 str.=1zl, wowczas latwiej Ci bedzie skladac wnioski o
                                          przeprowadzenie nowych dowodow. Moze z Toba byc ktos z rodziny na sali sadowej,
                                          bys czula sie pewniej, jesli rozprawa bedzie jawna. Nie trzeba brac w Twojej
                                          sytuacji adwokata, poniewaz jest juz oskarzyciel publiczny - prokurator,ktory z
                                          urzedu oskarza sprawce, Ty natomiast jak sama nazwa wskazuje jestes
                                          oskarzycielem posilkowym. Dzialasz razem z prokuratorem lub samodzielnie,
                                          poniewaz jestes strona w sprawie.
                                        • sun.83 Re: Znów 06.02.10, 13:39
                                          maja_8 ja miałam niedawno podobne dylematy. Wniosek o tym że
                                          będziesz działać w charakterze oskarżyciela posiłkowego możesz
                                          wysłać do sądu już po zawiadomieniu z prokuratury o przekazaniu
                                          sprawy do sądu. Wystarczy dosłownie jedno zdanie. Kserokopie akt
                                          sprawy mój teść uzyskał kiedy akta były jeszcze w prokuraturze,
                                          jeśli zostały przekazane do sądu to tam musisz się po nie udać. Za
                                          radą osoby z tego forum wynajęłam adwokata któremu udzieliłam
                                          pełnomocnictwo. To jest dobre rozwiązanie zwłaszcza dla osób które
                                          mieszkają daleko (ja również mam daleko do sądu w którym są
                                          rozprawy). Zresztą jeśli weźmiesz dwokata już teraz to wystarczy
                                          Twój podpis pod pełnomocnictwem i wnioskiem o działanie w
                                          charakterze oskarżyciela posiłkowego a resztą już on się zajmie.
                                          Koszty wynajęcia adwokata nie są małe ale już po wszystkim jak już
                                          wina zostanie udowodniona można nimi obciążyć oskarżonego.Najlepiej
                                          wziąć adwokata z miasta w którym są rozprawy (po pierwsze będzie
                                          miał rękę na pulsie i będzie mógł osobiście odbierać z sądu
                                          ewentualne nowe dowody,opinie biegłych które się pojawiają w aktach-
                                          tak jest szybciej, a po drugie odejdą Ci koszty dojazdu adwokata na
                                          rozprawy). A adwokata dobrze jest wziąć bo my nie zawsze potrafimy
                                          odpowiednio ubrać w słowa to co mamy do powiedzenia a w przypadku
                                          gdy nie będziemy mogli/bądź też chcieli wziąć udziału w rozprawie to
                                          i tak nasze interesy będą reprezentowane przez naszego adwokata.
                                          Wiem co mówię -jak zobaczyłam sprawcę wypadku to mimo silnych leków
                                          nie mogłam się opanować. Co do prokuratora to nie liczyłabym na
                                          wiele. On ma możliwość "dogadania się" ze sprawcą i z tego często
                                          korzysta, bo to skraca cały proces. Niestety ja też na własnej
                                          skórze doświadczam tej prawdy że sądy są od załatwiania spraw a nie
                                          wymierzania sprawiedliwości. Przez ponad miesiąc byłam nieobecna "w
                                          sieci" ale teraz już "powróciłam" więc jak chcesz pogadać albo
                                          czegoś się dowiedzieć to pisz na gazetowego maila.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka