fantazjuje
06.05.09, 11:37
...mam z jedną problem, ale nie o tym chcę napisać...
Czy to tylko moje zdanie, czy ktoś jeszcze się pod tym podpisze?
Otóż uważam, że panie- singielki- które są w dzisiejszym świecie
odbierane jako niezależne, silne, odważne kobiety, są tak naprawdę
egoistkami, które dla świętego spokoju wolą być same, a w chwili
kiedy im potrzeba silnego męskiego ramienia (np. pomoc w
przeprowadzce, zakup sprzętu RTV, komputera, wywiercenie dziury w
ścianie itp. inne typowo męskie prace) dzwonią do swoich kolegów
(niejednokrotnie mężów, narzeczonych, chłopaków innych kobiet) i
proszą ich o pomoc.
A mnie szlak trafia, jak po raz n-ty słyszę w TV, czytam w prasie,
albo internecie o wyemancypowanych młodych kobietach, modzie na
singlowanie, bo jestem jedną z tych żon, które czekają cierpliwie w
domu, podczas, gdy ich mąż pomaga po raz kolejny swojej niezależnej
koleżance-singielce! A miałam o niej nie pisać...