mama...

18.05.09, 22:06

Juz sama nie wiem co mam robić. W sumie wszystko zaczęło się od
kiedy zmarł mój tata czyli rok temu. Stosunki moje z mamą uległy
pogorszeniu. W tym samym czasie obie z siostrą chodziłyśmy w ciąży.
JEj się pytała jak się czuje co z dzieckiem mnie nie.. kiedyś nie
wytrzymałam i zapytałam dlaczego tak robi odpowiedziała ze
nieświadomie... potem nagle się okazało, że jestem zazdrosna o
siostre.. Urodziłyśmy dzień po dniu.. zaczęło się porównywanie
dzieci działa to na mnie jak płachta na byka..zwróciłam uwage znowu
wyszło, że jestem nietoleranyjna zazdrosna itp... W ten weekend
siostra poprosiła mojego męża o żyrowanie kredytu mąz odmówił obraza
na cały świat. Cały czas mnie neguje wszystko robię źle.. przy męzu
podkreśla jaka ja jestem zła nie dobra do niczego gruba brzydka nic
nie umiem...
Mogę powiedzieć ze w pewnym stopniu się z tym pogodziłam, ale
niestety gdzieś dalej to boli niesamowicie. Zastanawiam się co ja
jej takiego zrobiłam, że tak mnie traktuje jak żył tata takie
sytacje nie miały miejsca.Po śmierci taty przez miesiąc byliśmy u
niej by tyle nie myślała, ja się zajmowałałam wszystkimi
formalnościami moją siostre niewiele to obchodziło na koniec i tak
wyszło, że jest nie dobra.
Myśle juz nawet o tym czy nie zerwać z nią całkowice kontaktu.. ale
jakoś nie umiem w końcu to matka
    • joasia33 Re: mama... 18.05.09, 22:24
      Przykre to, co piszesz i dość znajomo mi brzmi. Nasze matki są bardzo podobne.
      Ciekawe, skąd im się to bierze?
      Tyle, że moja matka była taka, odkąd pamiętam. Ty piszesz, że Wasze stosunki
      pogorszyły się po śmierci ojca. To mnie zastanawia.
      Cholera, no nie doradzę, ale współczuję - literalnie.
      • igge Re: mama... 18.05.09, 22:31
        niektóre znajome matki piekielnie niesprawiedliwie rozdzielają
        uczucia i względy i paskudnie faworyzują jedno dziecko. Ohyda,
        zupełnie tego nie rozumiem. Cieszę się, że jestem jedynaczką.
    • weronika.3 Re: mama... 19.05.09, 05:11
      Nie wiem czy mam rację, ale przemyśl.
      Po pierwsze. Za długo byłaś pod ręką. Pomagałaś. Starałaś się pomagać, wspierać,
      byłaś na każde zawołanie, szanowałaś. Im bardziej się starałaś, tym bardziej
      obrywałaś. Jeśli tak było, odpuść sobie. Odsuń się na bok. Nie zrywaj całkiem
      kontaktów, ale przestań być na każde zawołanie. Miej własne sprawy jako
      pierwszoplanowe.
      Po drugie. Zmuś się do innego patrzenia na sprawę porównywania. Unikaj , o ile
      to możliwe, takich sytuacji, np spotykaj się z siostrą i jej dzieckiem, ale bez
      mamy. Uznaj ,że to wychwalanie jednego dziecka jest Twojej mamie i siostrze,
      bardzo potrzebne do szczęścia. Naucz się zaciskać zęby, albo być głucha.
      "Cały czas mnie neguje wszystko robię źle.. przy męzu podkreśla jaka ja jestem
      zła nie dobra do niczego gruba brzydka nic nie umiem..." Jeśli potrafisz,
      podkreślaj w takich momentach jak to bardzo jesteś podobna do mamy, normalnie
      kropka w kropkę, jeśli chodzi szczególnie o charakter. Podkreślaj także, że mąż
      odkrył w Tobie masę zalet o których mama nawet nie ma pojęcia.
      A przede wszystkim, nie wpadaj w jakieś bezsensowne koło obłędu. Skup się na
      ważnych sprawach.
      • uli Re: mama... 20.05.09, 14:42
        Uważam, że to zła rada udawać głuchą. Autorka powinna po prostu powiedzieć
        matce, że nie akceptuje takiego zachowania. Wyjść. Przestać dawać się niszczyć,
        i swoje dziecko przy okazji.
    • bas-122 Re: mama... 19.05.09, 06:18
      Trudno wywnioskować z jakiego powodu Twoja mama tak się zachowuje. Być może
      źródło tkwi w przeszłości. Być może Twoja siostra jest osobą słabszą i mama w
      ten sposób próbuje dodać jej sił lecz mając na uwadze coś w rodzaju matczynej
      lojalności wobec siostry nie mówi Tobie o szczegółach? Być może to Ty, a nie
      siostra jesteś słabszą osobowością, i mama, człowiek przecież, "lgnie" do
      silniejszego? Możliwe też , że nikt nie nauczył mamy,jak właściwie wspierać
      córek? A może Twoja siostra była ulubienicą taty i w ten sposób mama odreagowuje
      jego śmierć? Może Ty zawsze byłaś indywidualistką i zawsze wzbraniałaś się od
      pochwał? A może mąż siostry jest bardziej przychylny do teściowej, jawnie
      okazuje jej sympatię? Może siostra ma gorszą sytuację materialną i mama w ten
      sposób rekompensuje jej braki finansowe?
      Jeszcze pewnie kilka wariantów by się znalazło.

      Myślę jednak, że nie w tym rzecz. Rzecz w tym, jak Ty reagujesz na to co się
      między wami dzieje. Postawa mamy, a pewnie i siostry /nie piszesz jak siostra
      reaguje, czy akceptuje opinie mamy/ sprawia Ci przykrość. I mam wrażenie, ze
      dużą. Czy aby nie dlatego, że masz niskie poczucie własnej wartości? Zacznij
      sama siebie wychwalać, choćby w zaciszu domowym. Dostrzegać własne zalety,
      sukcesy. Nic nie da, moim zdaniem, roztrząsanie istniejącej sytuacji. Skup się
      na tym na co masz wpływ.
      Być może warto przedyskutować z mężem sprawę odmowy żyrowania kredytu? Może
      macie gotówkę i możecie im pożyczyć, albo podżyrować im mniejszą kwotę?
      • kiecha3 Re: mama... 19.05.09, 12:29
        bas-122.. ty chyba żartujesz z tym kredytem... ma podżyrować tylko dlatego by siostra się ucieszyła..?? żeby mamusia przestała gadać..?? Paranoja jakaś.. to jest rodzina.. tu się nie powinno płacić za dobre słowo...

        Swoją droga pomysł z podkreślaniem podobieństwa do mamy jest świetny.. przecież sama siebie nie będzie krytykować..

        A ja bym na przekór wszystkim w momentach krytyki z uśmiechem na ustach powtarzała " tak, ja jestem ta zła/niedobra/brzydka/głupia, a (tu imię siostry) ta piękna/mądra/zaradna/miła.."
        wiesz.. za którymś razem może matka zrozumie..
        Acha.. jak ci wytknie zazdrość.. to nie wzbraniaj się.. powiedz szczerze "tak, jestem zazdrosna". Z jednej strony powiesz matce prawdę, a z drugiej wybijesz jej argument z ręki..
        I pamiętaj, że nie jesteś zła.. jesteś jaka jesteś... i jesteś córką swojej matki..
        • vadera12345 Re: mama... 19.05.09, 13:06
          Znam z autopsji podobną sprawę.
          Tam też różnice w traktowaniu dzieci pojawiły się po śmierci ojca - po prostu
          matka nie musiała ukrywać swoich prawdziwych uczuć. A przyczyna była prozaiczna,
          jedno dziecko z ukochanym ( kochankiem ) obdarzane bezgraniczna miłością jako
          dziecko spłodzone z wielkiej miłości z wielka miłością, drugie spłodzone ze
          ślubnym, bez uczucia z zaciśniętymi ze wstrętu ustami. Po śmierci męża od
          którego była uzależniona, matka nie musiała już ukrywać tego, co czuje do
          każdego z dzieci.

          Moja rada odizolować się od matki, kontakt 2 - 3 razy do roku, najlepiej
          telefoniczny. Niech dalej hołubi swoja ukochaną córeczkę, a ty na dystans.
          Zapewniam, dobrze to zrobi na Twoje zdrowie psychiczne.
          • mama-1983 Re: mama... 19.05.09, 13:53

            Kredytu nigdu nie podżyrujemy, ponieważ tak już uzgodniliśmy zresztą
            nie zamirzam potem spłacać czyiś długów. Najgorsze jest jeszcze to,
            ze kiedyś bardzo głośno i krytycznie wypowiadała się na temat
            szwagra ze nie dobry i takie tam miał kiedyś nawet problem z
            hazardem. teraz złego słowa na niego nie można powiedzieć

            Ja jestem po rozwodzie z pierwszym męzem miałam tylko ślub cywilny i
            w wieku 23 lat zostałam rozwódką. Po roku poznałam obecnego męża
            mamy śłub kościelny pomaga mi przy dzieciach, syna z pierwszego
            małżeństwa traktuje jak własnego wogóle jest dobry i to chyba ją
            boli że mi tej złej trafił się taki porządny facet a mojej siostrze
            nie. Tylko ze ja w pierwszym małżenstwie przeszłam piekło awantury
            dochodziło nawet do rękoczynów...

            Charakter mam po tatusiu i bylam zawsze jego córeczką
            --
            Szymon 16.09.2002 Martyna 25.10.2008 :)
            • uli Re: mama... 20.05.09, 14:50
              No to już widzisz, czemu Ci się obrywa. Mama była o Ciebie zazdrosna. Teraz może
              sobie odbić, bo tatus juz Cię nie obroni...
              A tak serio to chyba od dziecka coś musiało być nie tak, skoro rodzice ze sobą
              rywalizowali o dzieci. Normalna i dorosła matka nie rywalizuje z córką. Normalny
              i dorosły ojciec nie woli córki od jej matki. Oboje nie dorośli do dzieci.
              Powinnaś spróbować poukładac sobie życie. I zrobić urlop od mamy i siostry, na
              rok a moze więcej...
              • uli Re: mama... 20.05.09, 14:53
                Nie oczekuj, że Twoja mama okaże Ci jakieś uczucie. Usiłuje teraz zrobić z
                wnukami to, co zrobili z ojcem z Wami. Podzielić i skłócić dla własnej
                korzyści... Pewnie straszne rzeczy Ci piszę, nie chcę Ci sprawiac przykrości,
                ale serio - naucz się niczego nie oczekiwać od swojej mamy. Łatwiej Ci będzie
                bez niej, a dziecku bez takiej babci.
        • bas-122 Re: mama... 19.05.09, 16:25
          kiecha3, napisałam: "Być może warto przedyskutować z mężem sprawę odmowy
          żyrowania kredytu? Może macie gotówkę i możecie im pożyczyć, albo podżyrować im
          mniejszą kwotę?" Czytaj proszę uważnie. Nic nie napisałam o "dobrym słowie", bo
          nie o to mi chodzi. Rodzina powinna się wspierać. Oczywiście w granicach
          rozsądku. Dlatego napisałam "Być może". Przecież nie znam sytuacji.
        • bas-122 Re: mama... 19.05.09, 16:30
          kiecha3, nie bardzo się z Tobą zgadzam. Najważniejsze jest rozwiązanie problemu.
          Wzajemne znalezienie porozumienia.
          • kiecha3 Re: mama... 19.05.09, 19:10
            bas-122 może zrobiłam skrót myślowy.. ale tak zrozumiałam twojego posta...
            zresztą dziewczyna już wyjaśniła, że przedyskutowali to z mężem i stanęło na "nie"....

            zgadzać się ze mną nie musisz.. to wolny kraj... i każdy ma swoje zdanie.. dopóki nie łamie przepisów i nie robi drugiemu krzywdy wszystko jest ok..

            my i tak możemy tylko radzić i pisać jak byśmy sami się zachowali w takiej sytuacji.. a autorka wątku sama zdecyduje czy, i jeżeli, co robić dalej..

            > Wzajemne znalezienie porozumienia.
            Tu się zgadzam... Tylko, że matka nie widzi jak krzywdzi własną córkę.. Dlatego doradziłam zimny prysznic w postaci konkretnej odzywki.. Jak wstrząśnie matką, być może ta coś zrozumie...
            Inaczej albo dziewczyna będzie w milczeniu znosić te upokarzające docinki.. albo się odetnie i będzie tęsknić za matką.. Jakkolwiek.. źle..
            • bas-122 Re: mama... 19.05.09, 19:24
              Informacja o tym, że sprawa przedyskutowana, a decyzja podjęta po rozważeniu
              "za" i "przeciw" pojawiła się po moim "Może warto". Kiedy pisałam było tylko:"W
              ten weekend siostra poprosiła mojego męża o żyrowanie kredytu mąz odmówił obraza
              na cały świat." Niewątpliwie decyzja jest słuszna.
    • rlena Re: mama... 19.05.09, 15:38
      Takie sytuacje sa w rodzinie czeste (fawryzowanie jednego dziecka,
      lub faworyzowanie jednego przez jednego rodzica a jednego przez
      drugiego). Wynika to z roznych powodow (choroba dziecka,
      mlodsze/slabsze itp.), sa one bardzo rozne. Jesli taka postawa nie
      ociaza/rani tego drugiego dziecka, to nic wielkiego sie nie dzieje,
      mozna nawet wyciagnac z tego korzysci. Jesli jednak jest to razaca
      niesprawiedliwosc, to zupelnie inna bajka. Twoim zadaniem jest
      przepracowanie tego tematu (uswiadomienie sobe tego co sie w tobie
      dzieje, pozbycie sie negatywnych emocji/obrocenie je w pozytywne) po
      to,zebys nie postepowala podobnie z wlasnymi dziecmi, co jest prawie
      gwarantowane, jesli tego nie zrobisz.
      • pudelek09 Re: mama... 23.05.09, 17:18
        Ja tez niestety jestem ta gorsza!Boli jak ch...!Dziekuje Bogu,ze moj
        brat(jak narazie)dzieci nie ma,bo juz ze strachem mysle jak moja
        corka moglaby byc odstawiona na boczny tor!Tylko,ze on byl zawsze
        kochany synus,ja musialam walczyc o wszystko,dlatego kiedy tylko sie
        dalo to >uciekalam do Babci<.Ona przytulila,pogadala,na spacerki
        brala,do ogrodka,na zjazdy rodzinne,uczyla gotowac,piec itp.Moja
        mama do tej pory wypomina mi ze ja niby brata dolowalam w
        dziecinstwie(juz od 3-4roku zycia walczac o swoje,jest 16msc mlodszy)
        i dlatego on (32lata) nie potrafi sobie zycia ulozyc.Paranoja!Ona
        nawet nie wie jak mi sie odbilo na psychice nasmiewanie sie rodzicow
        i brata z mojej tuszy!Codziennie dopgadywali mi,nakrecali sie
        nawzajem,mlody przy nich wyzywal mnie od grubasow(dla nich to bylo
        b.wesole).Do tej pory mam swira na punkcie wagi,chociaz nie jestem
        (chyba)gruba-162cm i 55kg.Tylko teraz role sie odwrocily-moj brat i
        mama,cale zycie chudzielce od kilku lat niezle pasztety i to ja moge
        sie zrewanzowac.Ale niesmak z dziecinstwa pozostal.
    • weronika.3 Re: mama... 24.05.09, 15:07
      Podobnie jak autorka posta mam siostrę. Był czas kiedy bolało mnie, że Mama
      bardzo pomaga siostrze, interesuje się nią, odwiedza, a mnie traktuje całkowicie
      inaczej. W moim odczuciu gorzej. W końcu dałam sobie spokój. Przestałam
      zastanawiać się nad problemem. I chyba dobrze zrobiłam. Dzisiaj widzę, że to
      wynikało z tego, że moja siostra, wbrew pozorom, jest osobą słabo radzącą sobie
      z problemami życiowymi. Ona po prostu potrzebuje wsparcia. Od kiedy uznałam, ze
      nie ma potrzeby /to nie jest mi potrzebne/ aby Mama swą miłość, życzliwość,
      uwagę dzieliła dokładnie na pół, między nas dwie, jest mi lepiej.
Pełna wersja