dida321
30.03.12, 13:30
Witam wszystkich. Moja córka (4 latka) od prawie 3 tyg ma katar. Zaczęło się od przezroczystej cieczy podłapanej chyba w przedszkolu. Stosowałam inhalacje, czyściłam nosek. Potem, po kilku dniach ładnej pogody, mała złapała zapalenie ucha. Miała też nadal katar, nie kaszlała, osłuchowo czysta. Podawaliśmy Duracef przez tydzień. Do tego Dicortineff do uszu, syrop Aerius. Ucho przeszło, ale katar zrobił się niemożliwy. Mała zaczęła pokasływać przed zaśnięciem (takie parskanie jakby...), nie mogła w nocy oddychać. Rano z ledwością "wyrzucała" z nosa zielony, zbity katar. Poszliśmy do laryngologa. ten stwierdził przerost migdała, zapisał syropy: Immunotrofina i Tussipect, a do nosa Rhinocort (2 razy dziennie). Zażywamy to od 3 dni. W dzień mała ma delikatny, wodnisty katarek. Jednak przed nocą nadal kaszle, lub mówiąc bardziej obrazowo "parska". W nocy oddycha lepiej, jednak rano nadal nie może się wysmarkać. Wczoraj miała tak zatkany nos, że zielony, zbity katar "wypadł" jej buzią (tak jakby go zwymiotowała). Sama nie wiem już, co robić, zwłaszcza że następna wizyta u laryngologa dopiero za 2 tyg... Jutro wypada mi też termin podania małej Ribomunylu i nie wiem, czy go podawać... Proszę o poradę.