1gomez
29.01.05, 18:40
pamietam raz dawnymi czasy wracalem po nocy od mojej obecnej zony ostatnim
autobusem.zimno wtedy bylo rzeczywiscie.tak bardziej kolo minus 30 .razem ze
mna na koncowym przystanku wsiadal osobnik mocno zalany .byl nastawiony na
zadyme i upierdliwy.pijana menda.szukal zaczepki u wszystkich
pasazerow .potem stanol kolo kierowcy na przednim pomoscie i stwierdzil
wysiada .kierowca stanol otworzyl drzwi,pijak sie rozejrzal i powiedzial nie
wysiada.kilka razy to sie powtorzylo.w koncu w szczerych polach gdzies za
komorowem stwierdzil wysiada i rzczywiscie wysiadl.zostal sam w
polach .pijany jak zwierze a wokol bylo trzydziesci stopni mrozu.pachnialo
trupem.jesli przezyl to mial szczescie