Dodaj do ulubionych

fatum jakieś czy co

01.10.05, 22:12
wiadomosci.onet.pl/1173029,11,item.html
Obserwuj wątek
    • kuczman Re: fatum jakieś czy co 02.10.05, 01:23
      Wyprzedzala sznur samochodow.. no coz, widac lepiej umie plywac niz jezdzic
      samochodem. Szkoda tylko ze cene jej brawury zaplacil brat.
      Ale to tylko domniemanie...
      • lemuriza Re: fatum jakieś czy co 02.10.05, 09:51
        no właśnie... nie wiemy jak było na pewno.
        Pytanie pojawia się tylko takie ( przy tej okazji), dlaczego Ci ludzie na
        drogach tak strasznie się spieszą? Patrzę czasem z przerażeniem...
        • qwerty.tarnow Re: fatum jakieś czy co 02.10.05, 10:54
          Spieszą się - to fakt. I to wielu (szczególnie auta firmowe, gdzie kierowcom
          nie zależy na mandatach, itp. bo firma wszystko zapłaci, albo może się uda...).
          Ale są też przypadki celowych zawalidrogów: pusta trasa, a toto jedzie 40 km/h
          środkiem pasa, nie idzie tego wyprzedzić bo podwójna ciągła, albo ruch z
          naprzeciwka. I tak się trzeba wlec niekiedy długimi odcinkami. A już
          najbardziej wkurzający na drodze są posiadacze nowych, luksusowych aut z dużymi
          silnikami. Jadą niekiedy j.w. (40 km/h przy pustej trasie), ale kiedy człowiek
          się już weźmie żeby go wyprzedzić, to ten w gaz, jego silnik o 4 l pojemności w
          2 sekundy daje kopa i zwiewa, a za kawałek znowu się toto wlecze. A już
          najbardziej wkurzające jest jak się taki zachowuje w opisany sposób przed
          wzniesieniami, kiedy to najpierw tamuje ruch, a jak już człowiek wyhamuje swoje
          auto, to tamten kopa w gaz i wio 150 km/h pod górę pędzi szybkim pasem, a ja
          muszę się rozpędzać praktycznie od zera.
          Więc chyba zacznę wątek gdzie będę opisywał CIĘŻKIE przypadki na drogach:
          przewinienie, nr rejestracyjny, marka auta, itp. Niech się tamci martwią i
          wstydzą za swoje zachowanie, może to jakoś wpłynie pouczająco na innych...
          • lemuriza Re: fatum jakieś czy co 02.10.05, 11:11
            qwerty, qwerty a gdzie ustawa o ochornie danych osobowych?
            Nie wolno Ci tego robić:).
            Dana osobowa to taka dana dzięki której można zidentyfikować daną osobę. To nie
            tylko nazwisko, adres.
            Zresztą co ja Ciebie będę uczyć:). Myślę, że to wiesz.
            • qwerty.tarnow Re: fatum jakieś czy co 02.10.05, 17:04
              Ale jest też obywatelski obowiązek poinformowania stosownych organów o
              przekroczeniu norm prawnych. Szczególnie jeśli to przekroczenie jest rażące i
              naraża na poważne niebezpieczeństwo nie tylko pojedynczą jednostkę, ale
              wszystkich uczestników ruchu drogowego. :-P
              • teklat Re: fatum jakieś czy co 02.10.05, 17:53
                Strasznie współczuję Otylii i jej rodzinie... :(
                • kuczman Re: fatum jakieś czy co 02.10.05, 18:38
                  Jest to zapewne straszny okres w jej i jej rodziny zyciu.
                  A to dopiero poczatek.
                  Teraz beda klopoty prawne- moze bedzie ukarana a moze utra sprawie nosa dla
                  dobra sportu polskiego i z nim zwiazanego wielkiego biznesu- co zas pewnie
                  zdyskredytuje ja w oczach olbrzymiej czesci spoleczenstwa.
                  Nie ma wygranych w takiej sprawie. I jeden mlody czlowiek nie zyje.
                  • lemuriza Re: fatum jakieś czy co 02.10.05, 20:06
                    na pewno będzie mieć sprawę karną, jesli to była rzeczywiście jej wina.
                    Ale pewnie dostanie zawiasy, prawda Łobuzku?
                    Ja też im wszystkim bardzo współczuję.
                    Qwerty , nie naginaj prawa do swoich potrzeb:). Dobrze wiesz, że nie masz racji.
                    • qwerty.tarnow Re: fatum jakieś czy co 02.10.05, 20:21
                      W ostatniej kwestii bym się spierał. :-P Ot, taki videoradar tylko, że w formie
                      tekstowej. :-D
                    • lobuzek1 Re: fatum jakieś czy co 02.10.05, 21:26
                      Zgadza się. Sprawa karna jest nieunikniona. Sankcja też, oczywiście nie
                      bezwzględna. Zdarzało mi się mieć do czynienia z takimi sprawami, gdzie właśnie
                      tracił życie członek rodziny.
                      • atob Re: fatum jakieś czy co 02.10.05, 22:57
                        Bo oczywistym jest ze skutki tego wypadku beda straszliwsza kara dla Otyli
                        nizli jakilkowiec wyrok sadu.
                        Ale to nie zmienia faktu ze biegli orzeki ze jej samochod poruszal sie z
                        predkoscia od 150 km\h do 180 km\h w chwili wypadku.
                        Wiec nie sa tu winne drzewa jak to sugerowala pewna forumowiczka u mnie :) na
                        forum.
                        Winna calego zajscia i wynikajacych z tego konsekwencji jest Otylia J.
                        Mimo calego szacunku i sympati jaka czuje do Niej to poprostu najzwyczajniej w
                        swiecie byla to jej wina. I tyle .

                        Ciekawie co byscie pisali jakby w czasie tego nieodpowiedzialnego manewru
                        spowodowala wypadek w ktorym zginal by ktos niewinny ?
                        • atob Re: fatum jakieś czy co 02.10.05, 23:01
                          Niewinny ...
                          Mam na mysli na przyklad rodzine poruszajaca sie w samochodzie bez poduszek
                          powietrznych na ktory wpada samochod OJ. A majaca akurat nie fart bo pani
                          Otylia J nie wykazala odpowiedzialnosci na drodze .
                          • moniek76 Re: fatum jakieś czy co 03.10.05, 08:31
                            Niestety, przykra prawda.
                            I po części już karę za swój czyn poniosła. Wydaje mi się, że ona już nie
                            wrócici na pływalnię. Bo cała siła sportowca tkwi w psychice, a pozbieranie się
                            po wypadku z takim rezultatem nie będzie łatwe...
                            • caro333 Re: fatum jakieś czy co 03.10.05, 12:34
                              Ta tragedia może być dopingująca,ale ja wątpię...To raczej koniec kariery,a
                              szkoda.Co teraz przeżywają rodzice? Gorzej - co będą przeżywać później,za
                              rok,dwa?..Oglądałem przed chwilą zdjęcia TVN.Ta matka chodząca wokół rozbitego
                              nauta,patrząca,jak syna zamykają w worku,zbierająca jakieś klamoty...Kamienna
                              twarz.Szok,czy rzeczywiście taka silna?..
                              • caro333 Re: fatum jakieś czy co 03.10.05, 13:22
                                PS.Prawo jazdy od maja ub.roku...Fura 250 KM.Brak doświadczenia i właściwych
                                odruchów...Pewnie na tym kursie na prawo jazdy,ze względu na sławę nie męczyli
                                jej za bardzo...Mój syn przejeżdżał obok miejsca wypadku w godzinę,dwie po
                                wszystkim.Opowiada,że ślady jazdy po rowie to było kilkaset metrów.Bez
                                hamowania...Panika na pewno..."normalny" kierowca ma odruch chowania się w
                                prawo,pomiędzy samochody,ryzykując nawet uszkodzenia...
                                • teklat Re: fatum jakieś czy co 03.10.05, 16:27
                                  A ja powiem coś, co może nie pasuje do tego wątku... Bo zresztą już wcześniej
                                  powiedziałam tutaj, że bardzo współczuje i Otylii, i jej rodzinie. To jest
                                  prawdziwy dramat - i niczego nie da się już odwrócić.
                                  Ale - często, gdy słucha się wywiadów ze sławnymi ludźmi, to pada pytanie o to,
                                  czy gwiazda lubi ryzyko... Oczywiście - gwiazda lubi. Oczywiście - ma świetny
                                  samochód, który pozwala jej rozwijać prędkość, o której zwykłemu zjadaczowi
                                  chleba może się tylko marzyć. I często jej się udaje przejechać jakąs trasę z
                                  prędkością niebotyczną, a nawet przeżyć, więc może się pochwalić oniemiałym w
                                  zachwycie widzom, że lubi wyzwania i szybką jazdę - taki z gwiazdy chojrak!
                                  Niech se maluczcy nie myślą - ma się sławę, pieniądze, można jeszcze
                                  zaprezentować luzactwo i dezynwolturę...Są jednak tacy, którzy już nigdy nikomu
                                  się nie pochwalą, bo ich już między nami nie ma. Pół biedy, jak sami zginą,
                                  chcieli ryzykować - sami zdecydowali o własnym losie. Gorzej, gdy za ich
                                  ryzyko płacą inni - niewinni - użytkownicy dróg.
                                  • caro333 Re: fatum jakieś czy co 03.10.05, 16:41
                                    I w tym jest ziarno prawdy...
                                    • lemuriza Re: fatum jakieś czy co 03.10.05, 18:04
                                      a ja myślę, że ona będzie jeszcze pływać, bedzie bardzo dobrze pływać.
                                      • lemuriza Re: fatum jakieś czy co 03.10.05, 20:06
                                        Myślę, że będzie pływac jeszcze lepiej niż pływała dotąd.Może nie zaraz, na
                                        pewno nie od razu. Ale będzie.
                                        Dlaczego tak myślę?
                                        Bo jest sportowcem, do tego niezwykle silnym sportowcem. Ma taki prawdziwie
                                        sportowy, waleczny charakter i pokaże wszystkim, że ma moc. Ze ma ( pomimo tej
                                        strasznej tragedii) siłę żeby żyć, żeby zwyciężać. Dla siebie. Dla brata. I
                                        przede wszystkim dla rodziców.
                                        I tu bynajmniej nie chodzi tylko o medale, chodzi o coś więcej.
                                      • kuczman Re: fatum jakieś czy co 03.10.05, 20:42
                                        Tez mysle ze bedzie plywac- napewno jest to jej pasja. Poza tym, p. minister
                                        pospieszyl do jej boku, psyhiatra... napewno przemagluja jej wyobraznie i bedzie
                                        na podium dedykowala medale swemu bratu...
                                        Moze to brzmi cynicznie, przepraszam, ale mysle ze tak bedzie.
                                        • lemuriza Re: fatum jakieś czy co 03.10.05, 21:00
                                          a ja myślę, ze nic nie trzeba bedzie jej maglować.Będzie pływać , bo to bedzie
                                          sposób na radzenie sobie z tą tragedią.
                                          Zająć się czymś intensywnie, wyznaczyć sobie jakiś cel.Zeby żyć.
                                          Trening pływacki jest bardzo morderczy, jak żaden inny pomoże jej z poradzeniem
                                          sobie z tym co ją spotkało.
                                          A że medale będzie dedykować bratu? Akurat to uważam za najbradziej naturalne i
                                          chyba nie ma w tym nic zdrożnego.
                                        • lemuriza Re: fatum jakieś czy co 03.10.05, 21:05
                                          aha i jeszcze jedno. Być może zgromadziło się teraz wokół niej trochę ludzi,
                                          którym zalezy tylko na tym, żeby szybko wróciła do sportu. Ale myślę, że jest
                                          wielu takich, którzy myślą o tym jak tak zwyczajnie po ludzku pomóc jej
                                          przejść przez to.
                                          Nigdy nie przepadałam za Otylią, jakoś tak nie wiem... nie bardzo lubiłam jej
                                          wypowiedzi itd. Ale to są moje odczucia na podstawie wywiadów, artykułów.
                                          Wszyscy ci ludzie podkreślają, że to jest bardzo dobry człowiek i myślę, że
                                          przede wszytskim dlatego wokół niej jest teraz taka masa ludzi. Nie dlatego, że
                                          jest świetną pływaczką, ale że jest dobrym człowiekiem.Oni ją lubią, kochają.
                                          Nie za medale , tylko za to jaka jest. Dziś widziałam wywiad z lekarzem
                                          reprezentacji Polski, miał łzy w oczach. Widziałam zdjecie pani psycholog,
                                          przytulonej do leżącej na szpitalnym łóżku Otylii. I myślę, ze to nie są puste
                                          gesty. Myślę, ze to o czymś świadczy.
                                          Ale może się mylę? Kto wie?
                                          • kuczman Re: fatum jakieś czy co 03.10.05, 21:21
                                            Wszystko to jest prawdziwe i piekne.
                                            Pozostaje tylko odpowiedzialnosc za wlasny czyn.
                                            Czy moze ona byc jeszcze jakimkolwiek idolem dla mlodziezy polskiej?
                                            Jaki czyn musi wykonac aby dorownac i wymazac tragiczne skutki wlasnej glupoty i
                                            totalnego lekcewazenia zycia i dobra innych? Czy wogole mozna?
                                            Ludzie sa karani za wykroczenia, nalezalo by miec nadzieje ze wprost
                                            proporcjonalnie do wykroczenia. Poslizg, guma, nieoswietlony pojazd- dziesiatki
                                            przyczyn mogly spowodowac te tragedie. A co ja spowodowalo? 180 km/h lub wiecej
                                            na zatloczonej drodze i manewr na ktory nie ma wymowek, nie ma okolicznosci
                                            lagodzacych.
                                            Dla mnie to koniec idola, wzoru dla mlodziezy.
                                            • qwerty.tarnow Re: fatum jakieś czy co 03.10.05, 21:49
                                              kuczman napisał:

                                              > Pozostaje tylko odpowiedzialnosc za wlasny czyn.

                                              Tak to naukowo zabrzmiało, że przywołam ponownie na tym forum moje ulubione
                                              zdanie: "wola sterująca zewnętrznym przebiegiem zdarzeń jest kręgosłupem
                                              finalistycznego rozumienia czynu, faktorem superdeterminującym kauzalny
                                              przebieg zdarzeń". :-D I wszystko jasne (niektórzy wiedzą o co chodzi ;-)
                                              • lemuriza Re: fatum jakieś czy co 03.10.05, 21:56
                                                Ale ja zupełnie nie o tym:).
                                                Tak postąpiła głupio, źle, makabrycznie nieodpowiedzialnie, ale czy to znaczy,
                                                że należy ją skreślać?
                                                Ze nigdy już dla nikogo nie będzie idolem? Nikt jej nie będzie kochał?
                                                Myślę, że to nie tak.
                                                Ludziom zawsze należy dac szansę na rehabiltację i myślę, że ona taką szansę
                                                wykorzysta.
                                                Myślę, że swoją postawą pokaże , że to był jej wielki życiowy błąd, ale potrafi
                                                wyciagać wnioski i walczyć i żyć dalej.
                                                A ja bardzo podziwiam ludzi, którzy pomimo popłenionych błędów, pomimo upadków
                                                potrafią się podnieść.
                                                Bo to jest wielka sztuka.
                                                Zresztą pieknie powiedziała wczoraj na rozdaniu nagród Nike Pani Hanna Krall.
                                                "Człowiek nie dowie się jaki jest, dopóki nie zostanie poddany próbie".
                                                • kuczman Re: fatum jakieś czy co 04.10.05, 04:18
                                                  Wiem, moj aniolek chyba tez tak mysli jak Ty.
                                                  Ale spowodowac czyjas smierc, ot tak... nie widze jak mozna o tym zapomniec i
                                                  miec ja za wzorzec postepowania i postawy. Bo sobie z tym poradzi???
                                                  • kuczman Re: fatum jakieś czy co 17.10.05, 05:21
                                                    Tak sobie pomyslalem, ze w przypadku Otylii, nikt sie nie odwazyl podawac
                                                    mozliwej kary za spowodowany wypadek...

                                                    " Pijany kierowca znów winien śmierci
                                                    (17 Października 2005)

                                                    Nie miał prawa jazdy i był pijany, ale zdecydował się prowadzić auto. Przez
                                                    Sylwestra G. zginęły dwie osoby, a trzy inne zostały ranne. Dziś Sąd Rejonowy w
                                                    Starogardzie Gdańskim zdecyduje, czy mężczyzna trafi do aresztu.

                                                    Do tragedii, za którą będzie odpowiadał ten 24-latek doszło w sobotę pod
                                                    Starogardem Gdańskim. W volkswagenie, którym kierował Sylwester G., podróżowała
                                                    trójka młodych ludzi. Prawdopodobnie G. nie zauważył wyprzedzającego go forda
                                                    focusa i zajechał mu drogę. Ford wpadł w poślizg i runął w betonowy wjazd na
                                                    podwórko jednego z domów we wsi Mościska.

                                                    Siła uderzenia była tak duża, że auto odbiło się od bramy i zatrzymało się
                                                    dopiero na przydrożnym drzewie. W zmasakrowanym focusie zginęła 54-letnia
                                                    kobieta i siedmiomiesięczne niemowlę. Do szpitala przewieziono kierowcę forda i
                                                    innych dwoje pasażerów. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

                                                    Po wypadku zbadano kierowcę volkswagena golfa. Okazało się, że Sylwester G. jest
                                                    nietrzeźwy - alkotest wskazał, że mężczyzna ma 0,6 promila alkoholu. Dodatkowo
                                                    wyszło na jaw, że nie ma prawa jazdy, a prowadzony przez niego samochód -
                                                    ważnych badań technicznych. Kierowcy volkswagena ani trójce jego pasażerów nic
                                                    się nie stało.

                                                    Za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym Sylwestrowi G. grozi do 12 lat
                                                    więzienia.
                                                    Autor: krzy, Gazeta Wyborcza "
                                                  • kuczman Re: fatum jakieś czy co 27.11.05, 05:25
                                                    Nie zebym wyszukiwal jakichkolwiek wiadomosci na ten temat, ale, w swietle
                                                    polskiego prawa, kiedy nalezy oficjalnie oskarzyc osobe za popelnione wykroczenia?
                                                    Od wypadku Otylii minelo juz ponad miesiac.
                                                  • lemuriza Re: fatum jakieś czy co 27.11.05, 10:14
                                                    to na pewno nie było wykroczenie, ale przestępstwo. Tak myślę.
                                                    Nie znam się, zapytaj Łobuzka albo qwertego ile czasu ma prokurator na
                                                    przygotowanie aktu oskarżenia.
                                                    Po mojemu zalezy to do wielu czynników, między innymi zdrowia oskarzonego-
                                                    podejrzanego.
                                                  • lemuriza Re: fatum jakieś czy co 27.11.05, 10:16
                                                    aha i weź pod uwagę fakt, że ona nie była pijana, a to zmienia postać rzeczy
                                                    jesli chodzi o karę i zapewne da możliwość sędziemu kary w zawiasach.
                                                    Tak myślę, ale czy dobrze to nie wiem, niech się wypowiedzą fachowcy:).
                                                  • qwerty.tarnow Re: fatum jakieś czy co 27.11.05, 12:45
                                                    Na sporządzenie aktu oskarżenia jest czas aż do chwili przedawnienia. :-)
                                                  • lemuriza Re: fatum jakieś czy co 27.11.05, 14:30
                                                    Czyli sporo czasu ma Pan prokurator.
                                                  • lemuriza Re: fatum jakieś czy co 27.11.05, 14:31
                                                    no tak, ale.... niektóre rzeczy pzredawniają się po 10, niektóre ( wykroczenia)
                                                    po 3, wiec jak to wygląda z punktu widzenia formalnego?
                                                  • qwerty.tarnow Re: fatum jakieś czy co 27.11.05, 20:05
                                                    Z formalnego punktu widzenia wygląda to tak, że raz ma 3 lata a raz 10 a innym
                                                    razem jeszcze więcej/mniej (w zależności od konkretnego czynu). :-) Oczywiście
                                                    sprawcy zależy by tego czasu było zawsze mniej. ;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka