caro333
06.10.05, 11:00
Choć nie mam dzisiaj najlepszego dnia, chciałbym powiedzieć parę
słów.P.T.Skarbowino,ta_blo et consortes,zamieszani w spór z
moderatorem.Jestem przekonany,że Qwerty dopuszcza możliwość własnej
pomyłki,czy może pochopności w działaniu.Proszę,nie zaperzajcie się drodzy
przyjaciele.To forum jest rzeczywiście specyficzne,"kameralne",rodzinne
niemal.Uznajemy tutaj,że tzw."życie" jest i tak dostatecznie stresujące,by
unikać tu tematów drażliwych,szczególnie dotyczących
polityki.Cenzurkę "polityce" wystawiło ok.60% Polaków,co widzieliśmy.Ja też
nie chcę tutaj o tym szambie dyskutować.To azyl dla ludzi mocno
sfrustrowanych otaczającą nas rzeczywistością.Dlatego tu
zaglądam.Zdecydowanie wolę kwiatki,balkony,książki,piękne
kobiety,zapachy,smaki etc...Cóż mi da rozważanie,czy jakiś pan poseł popelnił
przestępstwo,czy nie.Zamieszkałym w Tarnowie być może bliskie są te
sprawy,ale jako się tu rzekło już kiedyś - wielu z nas w Tarnowie nie
mieszka,łączy nas z tym miastem jedynie silniejszy lub słabszy sentyment.Być
może, idealizujemy obraz rodzinnego miasta z oddali i dlatego wolimy bardziej
sielankowy kształt forum.Przeżyliśmy tu bardzo niemiłe wizyty ludzi,którzy
powinni raczej zwierzać się psychiatrom,niż nam,tu,na forum.Qwerty
szczególnie był narażony na wulgarne,bezprzykładne ataki takich
osobników.Moim zdaniem Jego postępowanie może być niejednokrotnie
usprawiedliwione tamtymi wydarzeniami.Sytuacja się uspokoiła,lecz uraz
pozostał.Nie chcę być Jego adwokatem - doskonale poradzi sobie sam.Errare
humanum est i On to wie. Mną powoduje jedynie chęć utrzymania
miłej "staroświeckiej" i - na ile to możliwe - eleganckiej,dżentelmeńskiej
atmosfery tarnowskiego forum.Każdemu zdarza się gorszy dzień,każdy czasem się
zagalopuje.Przyjmijcie moje słowa za zachętę do swego rodzju "grubej
kreski".Dołączyły do nas po pewnych tarciach moniek,madai...Jeśli wykażemy
odrobinę dobrej woli i chęć zrozumienia - forum nadal będzie miejscem
eleganckiej wymiany poglądów z zastrzeżeniem (łatwym do zakwestionowania!),że
pewnych tematów się nie porusza.Tak,jak kiedyś o majtkach,czy kalesonach
mówiło się "ineksprymable", niewymowne.Wiadomo,co to jest,ale w pewnych
kręgach pewnych słów się po prostu nie wymawia.Czytałem kiedyś o ostrej
reprymendzie,której udzieliła hrabina,czy księżna - gospodyni balu, młodej
szlachciance,która mimowolnie,siedząc na krześle, odsłoniła kostkę(nogi).To
było według księżnej niedopuszczalne! Można się dziś z tego śmiać.Jest to
jednak (przynajmniej dla mnie!) jakiś wzorzec.Staroświeckie,a jakże!Co nas
jednak zmusza do odrzucenia tych wzorców? Jeśli ktoś z Was przebrnął w czytan
iu tego wpisu aż do tego momentu - na pewno zrozumie moje intencje.Bardzo
pozdrawiam!:)))